Dodaj do ulubionych

Traktowanie dzieci różnej płci...

23.07.13, 20:45
Zainspirowana wypowiedziami co poniektórych niewiast w wątku o piszącej 4-latce mam pytanie, a właściwie dwa pytania:
1. czy jeśli w rodzinie są dzieci różnej płci, to synów widzicie jako 'z zawodu dyrektora', a córki - jako 'małżonki dyrektorów' czy też stara się wspierać ich zainteresowania i jeśli dziewczę postanawia zostać piłkarzem/wynalazcą , a syn - opiekunem dziecięcym - to wspieracie te zdolności i ten wybór bez wahania?
2. jeśli mieliście rodzeństwo innej płci , to czy odczuwałyście/odczuwaliście stereotypy związane z płcią - w sensie: idź, córeczko, pomóż mamie w kuchni, a ja z synkiem zreperujemy samochód (chociaż byliście synkiem mażącym o gotowaniu pysznych rzeczy albo córeczką marzącą o startach w F1?
Obserwuj wątek
    • morekac Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 20:46
      Tfu, marzącym...
    • inguszetia_2006 Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 20:55
      Witam,
      U mnie tego nie było. Każden jeden musiał do garów stanąć, pozmywać, podłogę wylizać na przyjście rodziców, wstawić pranie, poprasować sobie co trzeba. To była opcja minimum. Równość totalna. W niedoli;-P Ale fakt faktem, moi rodzice nie rozumieli, dlaczego wydłubuję oczy lalkom. Że to niby niekobiece? A ja chciałam tylko zobaczyć, jak te oczy są doczepione.
      Pzdr.
      Ing
      • andaba Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:04
        Wiadomo, że obowiązki domowe są nieco inne w zależności od płci, te wymagające siły i brudzenia się spadają raczej na chłopców, dziewczynki prędzej pomagają w kuchni. Choć tu akurat pole do popisu mają i faceci, gotowanie i zmywanie jest czynnością uniwersalną, naprawianie auta czy zrzucanie węgla niekoniecznie.

        Ale na przykład umiejętności szycia nie wymagam od synów, podobnie jak nie wymagam umiejętności wymiany kół od córek. Równouprawnienie ma swoje granice.
        • cherry.coke Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:21
          > Ale na przykład umiejętności szycia nie wymagam od synów, podobnie jak nie wyma
          > gam umiejętności wymiany kół od córek. Równouprawnienie ma swoje granice.

          OJP. I dopoki nie znajda podobnie sprofilowanego towarzysza zycia, to syn bedzie chodzil w dziurawych ciuchach, a corka kwitla przy drodze. A prowadzic jej chociaz wolno?
          • andaba Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:26
            Nie, nie wolno. Za młoda.

            Nie bronie się uczyć, skoro by mieli ochotę, ale jak nie przejawiają, to trudno.
            Ja tez w życiu koła w samochodzie nie wymieniałam.
            • cherry.coke Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:28
              To kto bedzie naprawial ciuchy twoim synom - mama, a potem zona?
              Moze sie komus i wyda atrakcyjny taki mlody bezradny big_grin
              • andaba Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:32
                Serio ciuchy twojego męża tak często wymagają naprawy?

                Bo mojemu, jak raz na rok przyszyję guzika, czy wymienię zamek w portkach, to góra.
                Poza tym przyszyć guzik każdy głupi potrafi, miałam na myśli raczej umiejętność posługiwania się maszyną do szycia.
                • cherry.coke Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:39
                  Czesto, bo on jest aktywny fizycznie. Brak umiejetnosci poradzenia sobie z tym uwazalabym za strasznie dupowate szczerze mowiac.
                  • andaba Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:44
                    A ty oczywiście potrafisz zrobić wszystko? Naprawić samochód, położyć dach, przetkać kanał, zrobić meble, zbudować werandę? Współczuję ci, że musisz się zajmować takimi sprawami i brudzić sobie ręce.

                    No więc u nas jest tak, że mąż zajmuje się w/w rzeczami, a ja gotuję i szyję. I tak on ma bardziej przerąbane, bo moja robota jest czysta i lekka, jego niekoniecznie.
                    • zofijkamyjka Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:51
                      andaba napisała:

                      > A ty oczywiście potrafisz zrobić wszystko? Naprawić samochód, położyć dach, prz
                      > etkać kanał, zrobić meble, zbudować werandę? Współczuję ci, że musisz się zajmo
                      > wać takimi sprawami i brudzić sobie ręce.

                      Alez tego to nie musi umieć ani mężczyzna ani kobieta. Od tego sa tzw. fachowcy i to nie są czynnosci życia codziennego.
                      • andaba Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:55
                        A niby usługi "poprawki krawieckie" nie ma?
                        W dodatku podejrzewam, że skrócenie portek, czy wszycie zamka, cenowo nie może się równać z montażem co. Na przykład.
                        Więc w sumie po co facet ma to umieć?
                        • cherry.coke Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:00
                          Ech bo moze byc na wyjezdzie, obozie, wycieczce, plazy - wlasnie tam, gdzie sie zdarzaja rozprucia i rozdarcia? Ale to takie wzruszajace, jak bedzie chodzil z dziura na tylku albo musial prosic o pomoc bardziej rozgarnietych big_grin
                          Bo w domu to wiadomo, mama albo siostra!
                          • andaba Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:08
                            No, na wyjazd jednodniowy jadę bez przybornika z igłą i nićmi, więc mimo wiadomych umiejętności będę chodzić z dziurą na tyłku.

                            Na wyjazd kilkudniowy jadę z dwoma spódnicami, więc nie będę chodzić z dziurą, nawet jak bym nie umiała szyć.

                            A w domu owszem, mama lub siostra, podobnie jak oni mamie rower naprawiają.
                            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:10
                              Biedne dzieci.
                              Córka musi gotować, bo ma waginę, a syn zajmować się naprawami, bo do tego potrzebny penis.
                            • cherry.coke Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:12
                              andaba napisała:

                              > A w domu owszem, mama lub siostra, podobnie jak oni mamie rower naprawiają.

                              O rany, kobiety u ciebie nie potrafia ogarnac roweru?
                              Dobra, koniec watku. Ludzie sa ehhh rozne big_grin

                              • andaba Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:14
                                Oczywiście, że potrafię. Ale nie widzę powodu, żeby się tym zajmować, mając czterech facetów w domu. Byłoby to wręcz ubliżające.
                              • morgen_stern Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 13:50
                                Wiesz co, ja też roweru nie tykam. Jak nie ma chłopa na stanie, to idę do serwisu, nawet z pierdołą, a tak to facet ogarnia. Nie lubię, nie umiem, nie mam ochoty.
                        • zofijkamyjka Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:03
                          andaba napisała:

                          > Więc w sumie po co facet ma to umieć?

                          ale kobieta juz powinna...ja np. nie umiem wszyc zamka ani spodni skrócić.
                          • andaba Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:12
                            zofijkamyjka napisała:


                            Zdaniem cherr pewnie powinnaś sobie w łeb palnąć, bo ta umiejętność niechybnie spowoduje, że będziesz musiała chodzić z rozwalonym zamkiem przez cały pobyt na wczasach.
                            • zofijkamyjka Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:20
                              andaba napisała:

                              > Zdaniem cherr pewnie powinnaś sobie w łeb palnąć, bo ta umiejętność niechybnie
                              > spowoduje, że będziesz musiała chodzić z rozwalonym zamkiem przez cały pobyt na
                              > wczasach.

                              spoko, małzonek umie szyć wink
                    • cherry.coke Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:57
                      andaba napisała:

                      > A ty oczywiście potrafisz zrobić wszystko? Naprawić samochód, położyć dach, prz
                      > etkać kanał, zrobić meble, zbudować werandę? Współczuję ci, że musisz się zajmo
                      > wać takimi sprawami i brudzić sobie ręce.

                      Och jaka piekna przesada. Ani ja, ani moj tego wszystkiego nie robimy i nie brudzimy sobie rak w stopniu zaawansowanym, od tego mamy wynajeta pomoc. Ale oboje potrafimy zamowic i skontrolowac taka robote, a drobne naprawy oboje wykonac. Majsterkowania to w ogole uczyla mnie babcia big_grin

                      > No więc u nas jest tak, że mąż zajmuje się w/w rzeczami, a ja gotuję i szyję.
                      > I tak on ma bardziej przerąbane, bo moja robota jest czysta i lekka, jego niek
                      > oniecznie.

                      Nie kumasz istoty - dziecko chowane wszechstronnie ma wybor, i zestaw podstawowych umiejetnosci na spotkanie ze swiatem. Nie wiem, czy ci podziekuja za ich brak. Ale z tego co widac na forum, jest pelno takich pan, co to sie brzydza narzedzi, a rozczulaja nad misiem, co i jajecznice z wdziekiem spali big_grin

                      Ja tam tesciowej jestem gleboko wdzieczna, ze wychowala syna, co i za narzedzia, i za igle sie zlapie, a gotowac to nawet lubi big_grin
                      • andaba Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:05
                        Nie da się umieć wszystkiego.

                        A moim zdaniem są umiejętności, bez których facet jest d..., a kobieta flądra.
                        I są to nieco inne umiejętności.

                        A poza tym zadnej przesady nie ma, bo mój mąż istotnie zajmuje się tym co napisałam, podobnie, jak moje umiejętności pewnie wykraczają poza te, posiadane przez przeciętną ematkę. Ale akurat tak się składa, że te umiejętności się uzupełniają.
                        i tak powinno być, bo co mi z chłopa, który umie szyć, a nie potrafi wymienić uszczelki w baterii?
                        • cherry.coke Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:10
                          Ale skad ty wiesz, jakie umiejetnosci przydadza sie w przyszlosci twoim dzieciom, co bedzie umiec ich otoczenie i partnerzy? A jak mamusi nie bedzie juz pod reka? Dziecka, ktore z racji ideolo mamy polega przy tym, jak szew pusci albo korki wyskocza to jednak szkoda...
                          • andaba Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:16
                            Nie wiem, jakie masz korki w domu, ale u nas to się takie pstryczki przesuwa. Nie trzeba do tego specjalnych umiejętności, to juz nie te korki, które się sztukowało blaszką, żeby stykało (a i to potrafiłam, jak musiałam)
                          • morekac Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:18
                            Myślę, że człowiek jest na tyle inteligentny (niezależnie od płci), że - w razie potrzeby - po zapoznaniu się z instrukcją zszywania spodni/przepisu kulinarnego /kładzenia kafelków jest w stanie sobie z tym poradzić. Byleby tylko nie wpadł w pułapkę mentalną, że 'tego nie jestem w stanie zrobić, bo jestem nie tej płci.'
                          • misterni Cherry.coke 24.07.13, 14:09
                            Przesadzasz. Ja potrafię robić szereg rzeczy, których nigdy nie robiłam w domu i podejrzewam, że w większość przypadków tak jest.
                            Najważniejsze jest, żeby nauczyć dziecko pewnej elastyczności, myślenia i dostosowania się do okoliczności. Wtedy poradzi sobie w każdej sytuacji.
                            • cherry.coke Re: Cherry.coke 24.07.13, 21:08
                              misterni napisała:

                              > Przesadzasz. Ja potrafię robić szereg rzeczy, których nigdy nie robiłam w domu
                              > i podejrzewam, że w większość przypadków tak jest.
                              > Najważniejsze jest, żeby nauczyć dziecko pewnej elastyczności, myślenia i dosto
                              > sowania się do okoliczności. Wtedy poradzi sobie w każdej sytuacji.

                              Zgadzam sie z toba, natomiast u andaby jest tak, ze ona wpaja dzieciom cos gorszego - ze naprawianie roweru jest tylko meskie, a szycie tylko babskie. Wlasnie odwrotnosc elastycznosci. Kumaty czlowiek sie z takiego ideolo jakos wygrzebie, a niekumaty bedzie dupowaty w zyciu i przekaze to dzieciom

                              Dla mnie dziewczyna, ktora na wycieczce nie naprawi sobie roweru, tylko bedzie usmiechac sie do kolegow, albo chlopak, co bedzie wypraszal naprawe peknietego szwu u kolezanek "bo tak mama uczyla" to troche duza porazka big_grin
                              • gryzelda71 Re: Cherry.coke 24.07.13, 21:19
                                > Dla mnie dziewczyna, ktora na wycieczce nie naprawi sobie roweru, tylko bedzie
                                > usmiechac sie do kolegow........to troche duza porazka big_grin

                                Mądre dziewczę i tyle.
                                Umiem dużo rzeczy,nie wybiegam przed orkiestrę jak są faceci,nawet przypadkowi.
                                A dzieci nie uczę niczego specjalnie.Znaczy nie ustawiam w kuchni i nie pokazuje co do czego,ani ze śrubokrętem.Same wchłaniają,całkiem przypadkiem.
                              • andaba Re: Cherry.coke 24.07.13, 21:25
                                Ty najlepiej wiesz co ja dzieciom wpajam.

                                Nie mówię, co jest męskie, co jest babskie, dzieci oczy mają, widzą, co robi matka, a co robi ojciec. I siłą rzeczy identyfikują się z płcią. Na pewno w życiu nie wyrywałam córce młotka, ani synowi igły.
                                Ale nie zamierzam dla jakiś idiotycznych zasad łatać dachu, ani naprawiać auta. Podobnie nie każę tego robić córkom, natomiast synom jak najbardziej.
                                Jak jednak córka wyrazi chęć robić takie rzeczy - wolna droga, może nawet na mechanika iść, nawet jej to sama sugeruję.

                                Sama się zaplątałaś, bo według twoich zasad, to każdy powinien umieć robić wszystko. A nie musi. A jak baba nie umie szyć to co? Taka ostatnia jest, czy tylko facetom nie wypada tego nie umieć?
                                Tu wiele kobiet się przyznaje do tego, że nie potrafią gotować. I super, nich ich nie wyzywa.
                                A facet musi? Tyle kobiet się obchodzi bez tego, to i faceci się obejdą, no nie?

                                I załamię cię, mój najstarszy syn potrafi doskonale gotować.
                                • cherry.coke Re: Cherry.coke 24.07.13, 21:31
                                  Gdzie pisze, ze kazdy ma umiec wszystko? Widze roznice miedzy tym, ze ktos czegos nie umie, bo nie ma talentu, a miedzy tym, ze w czyims domu kaze sie robic jednym jedno, a drugim drugie, bo tak. Synowie maja naprawiac dachy, bo sa synami, a corki szyc, bo sa corkami.
                                  Smieszne w tej epoce i tyle... na szczescie coraz rzadsze.
                                  • andaba Re: Cherry.coke 24.07.13, 21:50
                                    To ty udowadniasz, że moi synowie jadąc gdzieś beze mnie będą chodzić w portkach podartych na tyłku. Bo już nie ma innej opcji, skoro mamusia ich nie zmusza, żeby nauczyli się szyć.
                                    • cherry.coke Re: Cherry.coke 24.07.13, 21:52
                                      Nie, nie beda, pojda do kolezanki i powiedza "bo wiesz, w domu to nosze mamie, faceci tego nie robia"... bedzie pod wrazeniem! big_grin
                                      • andaba Re: Cherry.coke 24.07.13, 22:09
                                        cherry.coke napisała:

                                        bedzie pod wrazeniem! big_grin


                                        Dziewczyny są skłonne zrobić znacznie więcej, niż pocerować komuś gatki, żeby tylko móc z dumą uwiesić się na męskim ramieniu.

                                        Jeżeli masz córki, to licz się z tym, że sama możesz być pod wrażeniem...
                                  • gryzelda71 Re: Cherry.coke 24.07.13, 21:50
                                    Smieszne w tej epoce i tyle... na szczescie coraz rzadsze.

                                    Coraz rzadsze,bo jest masa ludzi która nie ma czasu sama nawet drobnych napraw samodzielnie dokonywać,a nie ze względu na płeć.
                        • totorotot Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:41
                          A T y nie umiesz sama wymienić uszczelki w baterii? Oglądasz kran, wyjmujesz gumkę, wkładasz gumkę, zakładasz kran.
                          Wszystko musisz to robić penisem.
                        • landora Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 14:08
                          No to mój mąż jest d..a, bo do majsterkowania ma dwie lewe ręce, a ja jestem flądra, bo szyć nie umiem wcale. Ok, guzik przyszyje, ale i to niechętnie. Do drobnych napraw już prędzej nadaję się ja, ewentualnie w sprawach wymagających więcej siły pokazuję mężowi, co należy zrobić. Do większych napraw bierzemy fachowców, od tego są. Ciuchy oddaję do krawcowej. Nie zamierzam się uczyć szyć tylko dlatego, że to "kobiece".
            • totorotot Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:37
              > Ja tez w życiu koła w
              samochodzie nie wymieniałam.

              Ale na kursie na prawko ta umiejętność się pojawia, przynajmniej w teorii.
              Facet musi umieć sobie przyszyc guzik, a baba wbić gwóźdź, ludzie święci, toz nie róbmy z naszych dzieci lamag.
              • agaja5b Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:55
                totorotot napisała:

                > > Ja tez w życiu koła w
                > samochodzie nie wymieniałam.
                >
                > Ale na kursie na prawko ta umiejętność się pojawia, przynajmniej w teorii.
                > Facet musi umieć sobie przyszyc guzik, a baba wbić gwóźdź, ludzie święci, toz n
                > ie róbmy z naszych dzieci lamag.
                Otóż to, nie wyobrażam sobie żeby rodzice biegli do synka trzymającego igłę w dłoni z okrzykiem " zostaw, to niemęskie od tego będziesz miał w życiu żonę-służącą" albo do córeczki trzymającej młotek " zostaw to niekobiece od tego będziesz miała męża-pachołka"wink
              • esr-esr Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 13:24
                ja tam się nie znam, ale dla mnie wymiana koła jest prostsza od wymiany zamka smile poza tym są koła w spreju i tu już w ogóle roboty nie ma żadnej.
                • wtopek Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 14:00
                  po spreju koło nadaje się do wyrzucenia

                  właśnie wylazła z ciebie kobieta big_grin
                  • soczek_bez_gazu Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 14:22
                    A to czemu?
                    • gryzelda71 Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 22:05
                      Bo bezproblemowe,ale droższe smile
    • kol.3 Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:04
      W zasadzie w polskich rodzinach córeczka jest do roboty, a synek nic nie musi. I nie jest to żadna przeszłość. Koleżanka mojego syna nie może obecnie wyjechać na wakacje, bo musi być w domu, doglądać go pod nieobecność rodziców i podlewać kwiaty (rodzice na urlopie). Syn dorosły i pracujący podlać kwiatów nie może (naprawdę nie wiem dlaczego, ale nie mogę się wtrącać do nieswoich spraw)
      • gryzelda71 Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 22:11
        No dziwne,że siostra z bratem nie może się dogadać.
    • gazeta_mi_placi Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:11
      Jakby syn chciał zostać opiekunem dziecięcym przebadałabym go na okoliczność bycia pedofilem.
      • andaba Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:13
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Jakby syn chciał zostać opiekunem dziecięcym przebadałabym go na okoliczność by
        > cia pedofilem.



        A jakby chciał zostać tatą?
        To też?
        • gazeta_mi_placi Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:40
          A jakby to był Wasz ojciec?
          • marychna31 wow! Chyba ta inteligentniejsza obsada nicku gazec 23.07.13, 22:30
            nicku gazeciarza wróciła bo nareszcie śmieszny dowcipsmile>
    • zurekgirl Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:13
      W moim domu tata umial zrobic wszystko, ugotowac obiad, umyc wanne i polozyc boazerie wink Mama na poczatku malzenstwa umiala zalatwiac sprawy urzedowe i to by bylo na tyle, tata nauczyl ja reszty, no moze poza ta boazeria. Szyc potrafia oboje. Ja za nic nie chcialam siedziec w kuchni, pierwszy raz ziemniaki obralam ze lzami w oczach w wieku 15 lat. Za to kladlam kafelki jak mialam 10. Szyc mnie nauczyli wink Moj TZ nie umie zrobic nic poza zarabianiem pieniedzy i zajeciem sie dzieckiem. Mamy coreczke, niebawem pojawi sie synek. Mam nadzieje, ze od tatusia naucza sie zarabiania, ode mnie szycia i majsterkowania, a stolowac sie moga na miescie smile
    • zofijkamyjka Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:35
      Ale dzieci ucza się także przez obserwacje rodziców a tu w naszym kraju wiele jeszcze do zrobienia w kwestii równouprawnienia
    • foringee Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 21:44
      u mnie w domu był wyraźny podział na męskie i damskie zajęcia. Niektóre były wspólne np prace polowe w gospodarstwie, ale nawet tu był podział, że do używania maszyn potrzebny był facet a kobiety do prac ręcznych , lżejszych a bardziej czasochłonnych.
      Sprzątanie, pranie, gotowanie, mycie naczyń, szycie, robienie na drutach to obowiązki dziewczyn. Synowie nie byli dopuszczani do tego. Oboje rodzice ten podział mocno utwardzali. Bracia potrafią wiele zrobić ale nie muszą i nie robią jak maja kobietę do dyspozycji. Bracia byli brani do cięższych wysiłkowo prac, do wszystkiego co związane z urządzeniami, naprawy, elektryka, samochody. Zrobili prawo jazdy dużo wcześniej niż dziewczyny, jeździli od lat i było to normalne, ja zrobiłam prawko stosunkowo późno a jak kupiłam pierwszy samochód i zaczęłam jeździć to mama spazmów ze zdenerwowania dostawała że na pewno będę miała wypadek bo to za trudne dla kobiety...
      A ja uwielbiałam siedzieć u taty w warsztacie, strugać łódki z drewna, zbijać karmniki gwoźdźmi. jedynie tyle co sobie na zajęciach z praca ręcznych w szkole odbiłam, gdy mieliśmy wybór że jedni robią np coś na drutach a inni modele urządzeń to ja zawsze lądowałam z chłopakami klejąc modele, jako chyba jedyna dziewczyna w klasie nie wybierając damskiego zajęcia.
      Uważam, że wychowanie przez rodziców w ortodoksji że chłopak ma robić to a dziewczyna tamto jest złe. Każdy powinien dostać szansę spróbowania wszystkiego. Mój brat mógł być świetnym kucharzem bo to lubił, ale był nim tylko w wojsku, w domu nikt go do kuchni nie dopuścił a zawód narzucili mu rodzice, po tacie.


      • agaja5b Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 23.07.13, 22:36
        Uważam że rodzice powinni zauważać naturalne chęci i predyspozycje i dzielić domowe zajęcia nie przez wzgląd na płeć ale na zainteresowania i możliwości. Myslę że to zdrowszy podział. U mnie w domu nie było podziału że dziewczyny to tylko w kuchni a chłopak do warsztatu. Mój ojciec zawsze świetnie gotował i lubił to, więc w kuchni często się z mamą wymieniaja. Mnie i siostry nikt nie gonił do gotowania, raczej mówiono że mamy we trójke z bratem przygotować obiad. Ja jako dziecko bardzo lubiłam pomagać ojcu w różnych naprawach domowych (obiliśmy razem korytarz boazerią, podbijaliśmy sufit panelami, robiliśmy jakąs ściankę działową), ale te naprawy to nie była tylko jego działka, bo mama zawsze lubiła tapetować, malować. Teraz tez jak jestem u rodziców to chętniej niż przy gotowaniu pomogę przy np. układaniu chodnika, chętna jestem i do lasu czyścić działkę, ale najczęściej jednak brat jedzie bo takie np. ładowanie drzewa wymaga sporej siły fizycznej. Siostra już nie miała takiego zapału do fizycznych prac, wolała coś przygotować smacznego. No i ok. Wyboru zawodu tez nikt nam nie narzucał, więc ja sobie nie wyobrażam takich sytuacji, na pewno nie czułabym się z tym komfortowo, że ktoś by mi wmawiał że jako kobieta czegoś nie mogę, tylko z tego powodu, że coś uznawane jest za typowo męskie.
    • esr-esr Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 13:26
      mam dzieci różnych płci, nie zakładam nauki specjalnych umiejętności ze względu na płeć. to już chyba nie są te czasy.
    • nihiru Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 13:39
      i u mnie w domu i u mojego męża był raczej tradycyjny podział zajęć domowych.
      obecnie ja okazjonalnie zajmuję się malowaniem (mebli, ścian, boazerii) a mąż równie okazjonalnie gotuje. za to on sobie nie przyszyje guzika, a ja nie dotykam się elektryki.
      tak nam wyszło i tak nam dobrze.

      jak nam wyjdzie z dziećmi - się jeszcze okażesmile
      na razie syn ma prawie 4 lata, a obowiązków żadnych, więc nad tym muszę popracowaćwink

      ------------------------------------------------------
      forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 13:45
        > za to on sobie nie przyszyje guzika, a ja nie dotykam się elektryki.

        Ale nie przyszyje, bo nie umie, czy nie przyszyje, bo nie lubi i tak się podzieliliście? Bo to jest naprawdę diametralna różnica.
        • nihiru Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 14:25
          nie wie czy umie, bo nigdy nie próbowałbig_grin

          podobnie jak ja z wiertarką (co zresztą jest ciekawe, bo np.: do szlifierki czy opalarki nie miałam żadnych oporów)
          ------------------------------------------------------
          forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
        • misterni Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 14:35
          A co za różnica? W razie potrzeby, np jak żona wyjedzie, a jemu się urwie guzik od ulubionej koszuli, to sobie da radę. To, że mamusia nie nauczyła, nie oznacza, że do końca życia pan nie będzie potrafił wink.
    • jowita771 Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 15:03
      W domu nie było takich podziałów, ale znam drastyczny przypadek - matka całe życie strasznie wyróżniała syna, narzekając jednocześnie, że ona była zawsze dla rodziców dzieckiem drugiej kategorii, a brata traktowali jak bóstwo. Teraz syn ma ją w nosie aż miło popatrzeć.
    • fanny Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 15:05
      Ktos napisal w watku "uważam że rodzice powinni zauważać naturalne chęci i predyspozycje" i ja tak staram sie robic.
      Moj syn studiuje filozofie, umie sprzatac i gotowac, ma fantastyczne podejscie do dzieci a z praca zarobkowa mu nie dokonca po drodze - mowi, ze by chcial byc homemakerem a ja temu przyklaskuje. Swietnie by sie mogl w tym realizowac i wnuki na ludzi wyprowadzi.
      Corka nawet recznika nie potrafi porzadnie do szafy zlozyc, za dziecmi nie przepada, gotowac nie umie, wiec jej klade do glowy, zeby majorowala sie w International Political Economy i za MBA zaplace, zeby mogla byc breadwinnerem w domu albo miala kase na zatrudnienie helperki. smile

      f.
      • rubia88 Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 24.07.13, 19:42
        a może tak po polsku?

        trochę szacunku do naszego języka uncertain jak masz pisać w taki sposób, to lepiej nic nie pisz tongue_out
      • noname2002 Re: Traktowanie dzieci różnej płci... 26.07.13, 10:00
        A co jak syn nie znajdzie "breadwinnerki" ? tongue_out

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka