Dodaj do ulubionych

Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic)

13.08.13, 11:57
Dziewczyny, widze ze napisalyscie bardzo duzo a ja nic.
Przepraszam. Odcieli nam net bo poprzedni lokator zapomnial nas poinformowac kiedy konczy sie umowa. On zapomnial zadzwonic a my nie podpisalismy na czas nowej umowy. Tak wiec internet mamy znowu dopiero od wczoraj w nocy. Ale tak padnieta juz bylam ze nie mialam sily na nic jak pasc na lozko i spac.

Od kilku dni biore leki na depresje i probuje nie znienawidziec mojego meza.
W czwartek przestawilam stojaca lampe z kewej strony sofy na prawa. Wieczorem, maz po karmieniu synka,uniosl go by go polozyc na ramieniu i unoszac go uderzyl glawa synka w metalowy pret lampy. Krzyk przerazliwy. Maz w szoku wyciagnal rece przed siebie dodatkowo potrzasajac malym.
2h pozniej maly po jedzeniu zwymiotowal (juz wczesniej wymiotowal po jedzeniu) a potem zasnal. Ja sugeruje by jechac na pogotowie by sie upewnic, ze wszystko ok a maz na to, ze jestem przewrazliwiona. Ze nie widac nigdzie rany. Ze nic mu nie jest. Ze "syndrom dziecka potrzasanego" przeciez nigdy nie jest wynikiem przypadku. Ze mam sie uspokoic i nie siac paniki. Kolejny dzien maly prawie caly przesypia budzac sie czesto - jak od paru tyg z krzykiem. Je malo, 40-60ml, kiedy normalnie jadl juz 130minimum..

W piatek wczesnym wieczorem - z glupoty wlasnej - poparzylam sobie lewa dlon probujac podgrzac na miescie butelke z mlekiem. Maz na informacje, ze sie poparzylam i ze wracam natychmiastowo do domu by o nia zadbac sugerowal, ze sie nad soba roztkliwiam. W autobusie o malo co nie wylam z bolu. Po 2h trzymania dloni w wiaderku z woda i lodem, i przerazliwym bolu przy kazdej probie wyjecia jej z wody, stwierdzilam ze jade na pogotowie. Maz "kazdy z nas sie kiedys w zyciu poparzyl ale nie jechalismy z tym na pogotowie". Olalam i wzielam taksowke. Wrocilam z opatrzona reka, diagnoza poparzenia 2go stopnia i nakazem zgloszenia sie na drugi dzien na pogotowie. Jak i nakazem nie uzywania reki przez kilka dni, oraz z lekiem przeciwbolowym tramal i rada by nie karmic synka moim mlekiem bo sie przedostaje do mleka.
Co na to moj maz? Przytulil mnie(!) po czym stwierdzil, ze nie chce bym brala ten lek bo ustalilismy, ze dziecku dajemy mleko z proszku maksymalnie 2x dziennie. I ze przeciez nie boli mnie tak bardzo!
I - niby zartujac - prosi bym sobie wiecej nic nie robila bo potem wszystko spada na jego barki.
W pt poznym wieczorem maz po probach nakarmienia malego zaczyna sie stresowac, ze moze jednak cos jest nie tak.

W sobote rano jestesmy z malym na pogotowiu. Na szczescie usg mozgu nic nie pokazuje. Lekarka sugeruje, ze zmiana zachowania malego to wina stresu albo zaczynajacej sie infekcji.
A maz mi potem: widzisz, ze jestes nadopiekuncza? Nic mu nie jest.
Ja zostaje na pogotowiu a maz jedzie z malym na zakupy. Wraca ze slowami, ze robienie zakupow z malym to czyste pieklo "tak sie darl"

Czy musze dadac, ze maz kolejnego dnia stwierdzil ( weekend), ze skoro nic innego nie robie to bede go za kazdym razem karmic? On mi go i butelke laskawie poda?
Od dzis w nocy podnosze malego z zabandarzowana dlonia bo maz juz mi synka nie podaje. Bo przeciez jak chce to moge reki uzywac, nie? To nic ze bedzie sie dluzej goic...
Obserwuj wątek
    • lelija05 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:03
      Jesteś z nim za karę?

      Co za dupek.
      Staram się nie bluzgać na forum, ale tym razem muszę to napisać.
    • butch_cassidy cz. 1 13.08.13, 12:03
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,145938551,,Konflikt_rodzinny_dlugie_musze_sie_wyzalic_.html?s=0
      wink

      Muszę przypomnieć sobie tę historię...
    • mx3_sp Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:03
      faktycznie jak nie ma kłopotów to trzeba je znaleźć.
    • mary_lu Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:06
      Leki za kilka dni powinny zacząć działać. Chyba, ze to nie depresja, ale Twój charakter...
      • lauren6 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:21
        Na głowę upadłaś? Matka noworodka ma całkowite prawo świrować. Hormony, te sprawy.

        Mężowi za to należy się niezły łomot za jego zachowanie.
        • mary_lu Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:29
          Oczywiście, że ma prawo świrować, sama miałam różne zjazdy.

          Rozumiem złe samopoczucie, depresję, robienie jazd mężowi itd.

          Ale już te elaboraty dotyczące każdej pierdoły nie są normalne nawet dla kobiety w połogu.
        • butch_cassidy Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:33
          A mnie się z tych dwóch wątków wyłania teraz nieco inny obraz. Przy pierwszej sytuacji (z wizytą mamy i siostry męża miałam wrażenie, że autorka jest przewrażliwiona i ma nierealistyczne oczekiwania (nadal tak sądzę odnośnie do tamtego zdarzenia). Tu natomiast nie wiem, czy mąż nie ma zapędów do narzucania swojej woli. Nie podoba mi się np. to: "maz kolejnego dnia stwierdzil ( weekend), ze skoro nic innego nie robie to bede go za kazdym razem karmic?"
          Być może jest tak, że ten facet naprawdę jest nieprzyjemny, tylko autorka tak to wszystko opisuje, że łatwo ją posądzić o przewrażliwienie .
          Może jest tak, że pani jest nieco jeszcze roztrzęsiona po porodzie (dość długo, no ale...) , zaś mąż ma autorytarne zapędy i nie jest wspierający?
          Bo nie tylko to jest ważne, że może żona reaguje nieco na wyrost, ale zachowanie męża, postawa, ton wypowiedzi może zamiast łagodzić sytuację, powodować zjeżenie i nasilenie poczucia że ona jest ze wszystkim sama, a mąż tylko żąda tego czy owego i lekceważy jej obawy.

          katiko, czego Ty właściwie oczekujesz?
          • mary_lu Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:37
            Ona ma rękę zabandażowaną, i ma jej nie używać, więc rozumiem, że niewiele robi w domu, dziecka nie przewija, nie kąpie. Mąż podaje dziecko, butelkę, ona ma leżeć i trzymać butlę dziecku. Normalnie zbrodniarz z tego męża.
            • butch_cassidy Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:46
              mary_lu napisała:

              >Normalnie zbrodniarz z tego męża.

              Ja się tylko zastanawiam. Nie piszę, że tak jest, ale że to jakaś tam możliwość. Nie wiem, czy wyśmiane to najlepsza metoda?
              • mary_lu Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:56
                Ja tam się nawet nie zastanawiam, myślę, że nic, co napiszemy, nie ma większego wpływu. Mąż, rodzina, tak samo.

                Leki muszą podziałać.

                Autorko droga, za kilka dni nie bedziesz nawet pamiętać, o co do cholery chodziło Ci z tymi pretensjami i lękami. Przeczekaj, staraj się dużo odpoczywać.
          • iwles Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:43

            jak to nic nie robi, przestawia ciężką lampę z lewej na prawa stronę.
          • lauren6 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 14:40
            Dla mnie nie jest normalne naleganie na żonę by w imię idei karmienia piersią odstawiła środki przeciwbólowe.
            Ja tu widzę jednak szczególną sytuację, bo antydepresantów nie przepisuje się każdej osobie z ulicy. Jeśli autorka cierpi na np depresje poporodową to mąż chcąc nie chcą jej stan pogarsza np łamiąc umowę dotyczącą karmienia dziecka (w czasie choroby miał jej go przynosić do karmienia, ale tego nie robi).
            Autorka może wyolbrzymia i brzmi histerycznie, ale imo ta histeria nie wzięła się z niczego.
            • araceli Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 14:42
              lauren6 napisała:
              > Dla mnie nie jest normalne naleganie na żonę by w imię idei karmienia piersią
              > odstawiła środki przeciwbólowe.

              Nie jest ale co ciekawe to często kobiety wywierają presję na inne kobiety, żeby się w taki czy inny sposób poświęcały dla dziecka. I wtedy to są 'dobre rady' wink

              > Autorka może wyolbrzymia i brzmi histerycznie, ale imo ta histeria nie wzięła
              > się z niczego.

              Nie z niczego - z hormonów.
            • mx3_sp Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 14:42
              mylisz się, żeby dostać antydepresanty nie trzeba nawet ściemiać. Idziesz i masz.
        • araceli Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:51
          lauren6 napisała:
          > Na głowę upadłaś? Matka noworodka ma całkowite prawo świrować. Hormony, te sprawy.

          Świrowanie spowodowane hormonami przestaje być świrowaniem? To raz. Dwa - jeżeli panu skoczą hormony np. testosteron to będzie miał prawo ją uderzyć i będzie usprawiedliwiony?
          • premeda Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 15:03
            Na głowę upadłaś???!!! Nie tak dawno na forum była dziewczyna z depresją, popłeniła samobójstwo. Może za krótko tu jestes żeby to pamiętać? Dziewczyna bierze leki, sama sobie ich nie przepisała tylko lekarz. Może pora żeby mąż się ogarnął i popatrzył dalej niż czubek swojego nosa. I niektórzy internauci też.
            • araceli Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 15:18
              premeda napisała:
              > Na głowę upadłaś???!!! Nie tak dawno na forum była dziewczyna z depresją, popłe
              > niła samobójstwo. Może za krótko tu jestes żeby to pamiętać? Dziewczyna bierze
              > leki, sama sobie ich nie przepisała tylko lekarz. Może pora żeby mąż się ogarną
              > ł i popatrzył dalej niż czubek swojego nosa. I niektórzy internauci też.

              I jak to się niby ma do tego co napisałam?
              • premeda Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 15:26
                Już w drugim wątku udowadniasz, że dziewczyna jest świruską przez hormony i powinna się ogarnąć, pójść po rozum do głowy i dać biednemu misiowi odetchnąć. W związku z powyższym jeżeli dziewczyna ma depresję, to po pierwsze nie świruje tylko jest chora, po drugoie to chłop powinien się ogarnąć i otoczyć ją opieką.
                • araceli Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 15:36
                  premeda napisała:
                  > Już w drugim wątku udowadniasz, że dziewczyna jest świruską przez hormony i pow
                  > inna się ogarnąć, pójść po rozum do głowy i dać biednemu misiowi odetchnąć.

                  OJP! Czytać nie potrafisz? Nie użyłam określenia 'świruska' - nikt go nie użył. Określenie dotyczy zachowania a nie osoby - odróżniasz?

                  Owszem - dziewczyna ma depresję więc jej zachowanie NIE JEST normalne. Wyolbrzymia i histeryzuje co jest uzasadnione jej stanem ale nie zmienia to faktu, że wyolbrzymia i histeryzuje. Co ma robić mąż? Histeryzować razem z nią w ramach współczucia i solidarności?
    • iwles Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:25

      może ja się nie znam, ale czy jak się bierze antydepresanty, to mozna karmić piersią ?
      • opium74 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:30
        może tez dobrze wpłyną na dziecko?? smile
      • lolinka2 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:31
        owszem, można.

        Pisze ta, co nie tylko antydepresanty brała pod ścisłą kontrolą psychiatry, ginekologa i pediatry - i skutecznie karmiła 9 m-cy.
    • edelstein Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:30

      Co ty masz z tym syndromem dziecka potrzasanego?
      Opis jakis taki jak z krzywego zwierciadla,nie chce cie urazic,ale wydajesz sie byc niezrownowazona.

      Najwiekszym wrogiem czlowieka jest i bedzie alkohol.Jednak w biblii jest napisane,ze wrogow nalezy kochac.
    • araceli Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:49
      Jaka była diagnoza psychiatry, którzy przepisał antydepresanty?
    • anomalia_pogodowa81 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:53
      Po lekturze poprzedniego wątku oraz dzisiejszego, stwierdzam autorytatywnie, że Twój mąż, autorko, jest kretynem.
      Wiele tu nie wymyślisz.
    • premeda Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:53
      Przy takim potraktowaniu jak w przypadku oparzenia mój chłop dostałby polecenie udania się do psychiatry i powrotu z zaświadczeniem o chorobie psychicznej. Bo taki debilizm w przypadku zdrowego osobnika jest nie do wybaczenia.
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 12:53
      Ja już Ci w tamtym wątku pisałam, żebyś uciekała od tego wspaniałego męża jak najdalej (na co oburzyły się przyzwyczajone do złego traktowania na co dzień przez mężów panie i uważające je za normę). To co napisałaś teraz powiało grozą.
    • kerri31 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 13:20
      Skąd ty wzięłaś tego męża ?? z wyprzedaży w Tesco ???
    • default Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 13:24
      Ja się nie dziwię, że to dziecko drze się na okrągło - skoro je karmisz piersią sama będąc kłębkiem nerwów, to mu się ten stres udziela. Widziałam już takie przypadki (w mojej rodzinie).
      Tak w ogóle to uważam, że przesadzasz, a opisany pan mąż nie wydaje mi się jakimś potworem, chłopina robi co może, a jak rozumiem, poza uwijaniem się wokół potomka i rozhisteryzowanej żony, ma jeszcze pracę (oraz upierdliwą mamusię - wątek nr 1).
      Opis wypadku z oparzeniem dobitnie ilustruje, w jakim stanie są Twoje nerwy ("oparzenie 2 stopnia! wyłam z bólu! pogotowie!"). Zastanawiam się tylko, czy zawsze tak masz, czy to efekt ciągłego niepozbierania się po porodzie. Dobrze, że bierzesz te antydepresanty, może za jakie 2-3 tygodnie się jakoś wyluzujesz.
      Czego Tobie i Twojej rodzinie serdecznie życzę.
      • katiko Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 14:24
        Moj maz generalnie nie jest potworem. Jest osoba towarzyska, pomocna.
        Niemniej od czasu narodzin synka, i wizyty tesciowej. - nie, nie tej z coreczka ale tej zaraz po przeprowadzce i kiedy dostalam krwawienia maz zaczal byc super kontrolujacy/dominujacy. Do tej pory mi wypoimina, ze kupilam - bez jego zgody - suszarke do butelek.
        Mam wrazenie, ze ma nagle jakas podwojna osobowosc, albo depresje silniejsza niz ja. Ma napady czulosci, i pyta mi jak mi pomoc. Ale w innym momencie, gdy potrzebuje pomocy i np. Karmiac malego prosze go by mi cos podal, czasem odpowiada mi w sposob bardzo agresywny.
        Ja juz nie wiem co mam robic. Nie chce by moje dziecko sluchalo w jaki sposob do mnie mowi, raz milutko, raz agresywnie.
        Fakt, ze maz nie chce bym brala leki przeciwbolowe bo ustalilismy wczesniej ze dajemy malemu butelke max 2 razy dziennie wydaje mi sie jakims surrealizmem.
        Podejmowanie decyzji o rozwodzie w tak stresujacej sytuacji wydaje mi sie niezbyt rozsadne.
        • mx3_sp Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 14:28
          w Tych Twoich postach aż huczy od tego ja, ja, ja, ja .. rozumiem, że mąż ma już doskonałe doświadczenie z dziećmi i jęczącą żoną, że powinien Ciebie zrozumieć i Tobie pomóc, bo przecież jesteś młodą mamusią, która jako jedyna w świecie nie przesypia nocy.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 14:34
            Zawsze przy okazji takich wątków zadziwia mnie ogrom zrozumienia dla beznadziejnych zachowań mężczyzn i zero tolerancji dla kobiecych.
            Jakby odwrócić role, to mnóstwo pań by się zleciało i wspierało biednego męża.
            Smutne to.
            • mx3_sp Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 14:37
              smutne to jest to, że dziewczyna przedstawia sytuacje dla niej wygodne, w jednym zdaniu, że mąż nie jest taki zły. Rozhisteryzowana, przewrażliwiona, agresywna młoda mamuśka. Stare dewoty i młode mamy to najgorszy stan umysłu.
            • araceli Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 14:38
              wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisał(a):
              > Zawsze przy okazji takich wątków zadziwia mnie ogrom zrozumienia dla
              > beznadziejnych zachowań mężczyzn i zero tolerancji dla kobiecych.
              > Jakby odwrócić role, to mnóstwo pań by się zleciało i wspierało biednego męża.
              > Smutne to.

              A nie rozumiesz, że czym innym jest zrozumienie, że coś ma miejsce z jakichś przyczyn a co innego stwierdzenie, że tak powinno być?

              Owszem - hormony autorki teraz szaleją, jest przewrażliwiona i ma do tego prawo. Co nie zmienia faktu, że jest przewrażliwiona i hormony szaleją. Jeżeli w dalszym ciągu każdą rzecz będzie odbierała jak koniec świata to szybko zwariuje.
              • morgen_stern Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 14.08.13, 10:08
                Mx3_sp czy jak mu tam, to facet, który na każdą skargę dotyczącą faceta reaguje histerycznie i obronnie, to taki samozwańczy obrońca męskiego rodu oddelegowany na placówkę "ematka".
                • mx3_sp Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 14.08.13, 10:15
                  pudło.
                  • morgen_stern Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 14.08.13, 12:47
                    W takim razie zachowujesz się jak histeryczny facet, nie wiem, co gorsze smile
        • butch_cassidy Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 15:05
          katiko napisała:

          Do tej pory mi wypoimina, ze kupilam - bez jego zgod
          > y - suszarke do butelek.

          No i to już nie jest normalne, moim zdaniem. Jeśli podobnych uwag byłoby więcej, to faktycznie byłby powód do dokładniejszego przyjrzenia się panu i całemu układowi. Dorosła kobieta ma prawo kupić taki gadżet bez konsultacji z mężem! No bez przesady...

          czasem odpowiada
          > mi w sposob bardzo agresywny.
          Też niefajnie. Ciekawe, co mówi.

          >
          > Podejmowanie decyzji o rozwodzie w tak stresujacej sytuacji wydaje mi sie niezb
          > yt rozsadne.
          Racja smile
        • rosapulchra-0 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 14.08.13, 09:41
          W tej rodzinie nie ma miłości.
        • lelija05 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 14.08.13, 12:00
          Trochę niepokojące jest to, że widząc jak się zachowuje, zaczęłaś post od bronienia go.
    • kroliczyca80 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 14:03
      Ja tylko po cichutku dodam, że po rozwodzie nie będzie Ci lżej, w sensie logistycznym. Samodzielne ogarnianie niemowlaka łatwe nie jest. Z tego, co piszesz w obu wątkach, duża część prac okołodzieciowych spoczywa na Twoim mężu, gdy będziesz mieszkać sama z malutkim, będziesz sobie radzić sama. A on będzie dziecko tylko odwiedzał.
      A co, jak sobie znowu poparzysz mlekiem łapę?
      Bierz leki, to chyba jedyna dobra rada.
    • pfegele Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 14:22
      Bylam kiedys z takim facetem, ktory dokopywal mi co i rusz. Rozcielam sobie lape, to sie jeszcze nabijal, tak jak Twoj maz z poparzenia...
      Zero wspolczucia, zero czulosci.
      Twoj maz musi popracowac nad soba, inaczej wasz zwiazek sie posypie.
      I nie daj sobie wmowic, ze jestes przewrazliwiona. Jestes normalna i wrazliwa.
    • d.o.s.i.a Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 14:33
      Oboje jestescie w stresie i oboje sie wzajemnie nakrecacie.

      > W czwartek przestawilam stojaca lampe z kewej strony sofy na prawa. Wieczorem,
      > maz po karmieniu synka,uniosl go by go polozyc na ramieniu i unoszac go uderzyl
      > glawa synka w metalowy pret lampy.

      Czy powiedzialas mu o tej lampie tj. ze ja tam przestawilas? Skoro o niej nie wiedzial, to nic dziwnego, ze doszlo do takiej sytuacji.

      > 2h pozniej maly po jedzeniu zwymiotowal (juz wczesniej wymiotowal po jedzeniu)
      > a potem zasnal. Ja sugeruje by jechac na pogotowie by sie upewnic, ze wszystko
      > ok a maz na to, ze jestem przewrazliwiona.

      Jestes przewrazliwiona i siejesz panike.

      > przesypia budzac sie czesto - jak od paru tyg z krzykiem. Je malo, 40-60ml, ki
      > edy normalnie jadl juz 130minimum..

      Dzieci jedza roznie, raz wiecej, raz mniej. Skoro karmisz piersia to skad wiesz ile zjadl?

      > obujac podgrzac na miescie butelke z mlekiem. Maz na informacje, ze sie poparzy
      > lam i ze wracam natychmiastowo do domu by o nia zadbac sugerowal, ze sie nad so
      > ba roztkliwiam.

      Cham i prostak.

      > Co na to moj maz? Przytulil mnie(!) po czym stwierdzil, ze nie chce bym brala t
      > en lek bo ustalilismy, ze dziecku dajemy mleko z proszku maksymalnie 2x dzienni
      > e. I ze przeciez nie boli mnie tak bardzo!

      Palnelabym go w glupi leb, albo oblala reke wrzatkiem i niech sam nie bierze tramalu.
      Co za kawal chama!!!

      Moja diagnoza? Oboje powinniscie przejsc na antydepresanty i wyciszyc sie.

      • default Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 14:51
        d.o.s.i.a napisała:

        >Cham i prostak.

        Może tak, a może i tutaj autorka przesadziła z opisem - w sumie często zdarza się, że chcąc kogoś pocieszyć w bólu, mówi się "to nic takiego, przejdzie, nie panikuj". Może tak było ? W końcu oparzenie gorącym mlekiem to nie jest tragedia i ból nie do przeżycia i mam wrażenie, że gdyby autorka nie miała tak roztrzęsionej psychiki, to nie robiłaby z tego aż takiego halo. Z tym braniem tramalu to też po części racja - to paskudny lek, często daje nieprzyjemne objawy uboczne i na wiele osób źle działa.
        • raohszana Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 15:21
          Przy poparzeniach 2-go stopnia zaaplikowali mi zastrzyk z gatunku "ratujących rzyć" plus zastrzyk z mocnego przeciwbólowego plus chłodzący żel plus antyseptyk plus jeszcze cholera wie co. Bo na początku to faktycznie BOLI jak jasna cholera. Natomiast później przestaje i daje radę żyć, ale jest to upierdliwe, bo strupy, sączenie i inne takie ucieszności. Także tego, mąż powinien jednak trochę pomyśleć, a nie pieprzyć bez sensu, że "nic się nie stało".
          Aha, w niektórych przypadkach oparzeń 2-go stopnia dochodzi do odsłonięcia nerwów i wtedy dopiero jest śmisznie.
          • default Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 14.08.13, 09:13
            No widzisz, a ja po oparzeniu 2 stopnia (całą wewnętrzną stronę przedramienia od dłoni do łokcia oblał mi wrzący płyn tryskający z przegrzanej chłodnicy samochodu) posmarowałam sobie fenistilem, a potem przybandażowałam torebkę mrożonki "marchewka z groszkiem" smile. Kiedy się całkiem rozmroziła, wyciągałam kolejną torbę z zamrażalnika, a rozmrożoną wsadzałam do zamrożenia. I tak w kółko. Do lekarza poszłam dopiero na trzeci dzień, głównie po to by dostać receptę na maść przyśpieszającą gojenie.
            Dlatego ja osobiście też bym raczej nie rozczulała się nad czyimś oparzeniem aż tak bardzo i męża autorki poniekąd rozumiem. Tym bardziej, że "wycie z bólu" to zwrot, którego użyła kilkakrotnie w swoich opowieściach, co sugeruje, że go w sposób egzaltowany nadużywa.
            • raohszana Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 14.08.13, 10:14
              Fenistilu nie stosuje się na rany, a więc np. u mnie nie można było tym smarować. Może u niej też doszło już do nerwów i co? W łeb, bo mężunio tak uważa, że ona się rozczula? Już pomijam, że reszta opisów o nim dobrze nie świadczy.
              • asia_i_p Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 15.08.13, 16:28
                Mówimy o drugim stopniu, nie o trzecim. Drugi to są bąble z płynem surowiczym.
      • anten_ka Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 14:58
        Ty jesteś normalna, twój mąż też. Jesteście teraz w trudnym okresie. OBOJE. Nie radzicie sobie psychicznie i fizycznie ( nie wyspanie) z tą sytuacją. To nie powód do rozwodu. Przeczekajcie ten czas. To jakieś yyyy 12 m-cy. Potem będzie już tylko lepiej. Zarówno ty masz rację, że chcesz mieć spokój a nie przyjmować gości. Goście powinni uszanować to jak mają trzymać i jak się zachowywać przy Waszym dziecko. Mąż nie robi tego raczej złośliwie tylko sam znalazł się w sytuacji z którą nie bardzo sobie radzi. Chce pokazać swojej mamie, ze jest dorosły, ze daje radę. Ale tak naprawdę sytuacja go przerasta. Ty szukasz w nim wsparcia, ona stara się ci je dać...ale błądzi. Więcej zrozumienia dla siebie nawzajem. Chyba przysięgaliście sobie " w zdrowiu i chorobie itd." Gdyby ludzi podejmowali decyzje o rozwodzie w takiej "burzy" po urodzeniu dziecka to byśmy mieli przynajmniej 50% więcej procent rozwodników smile

        Przykre jest jednak to, że dopiero w trudnych momentach widzimy z kim mamy do czynienia i potem trudno to wymazać z pamięci.

        Moja rada to: bierz tabletki skoro to ci pomaga smile , Miej więcej zrozumienia dla męża, postarajcie się załatwić opiekunkę na kilka godzin i idzcie się zrelaksować, kino, spacer itp.

        Będzie dobrze autorko wątku. Teraz widzisz wszystko w czarnych barwach, ale uwierz, ze to jest przejściowe i nie ty pierwsza masz taką sytuację (małe dziecko) smile
    • pulcino3 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 13.08.13, 15:15
      Gdybym była facetem, zwariowałabym z tobą. Nie cierpię malkontenctwa i wiecznego marudzenia i użalania się nad sobą. Z samego czytania agresor mi się włącza.
      • naturella Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 14.08.13, 09:21
        O mamo. Jak ja bym chciała w ten sposób, w sensie nacechowany negatywnie, pisać o każdym zachowaniu mojego męża, które mi się "nie spodobało" to bym musiała nowe forum utworzyć. I myślę, że niemal każda z nas.
    • makurokurosek leki antydepresyjne i karmienie- toż to ściema 14.08.13, 09:28
      Po pierwszym wątku uznałam autorkę za trola, ale teraz to już trolem na kilometr śmierdzi.

      "> Od kilku dni biore leki na depresje i probuje nie znienawidziec mojego meza.

      Rozumiem, że lekarz nie uświadomił autorki że leki antydepresyjne, ba nawet uspakajające wykluczają karmienie piersią.

      Autorko weź się mocno stkunij w głowę bo niestety, ale na twoje problemy pomoże tylko zamknięte leczenie.

      • mx3_sp O pani doktor 14.08.13, 09:35
        taki Zoloft, jeden z popularniejszych. Z ulotki : Stosowanie leku u kobiet karmiących i ciężarnych nie jest wskazane, chyba, że według oceny lekarza korzyści przeważają nad ryzykiem.
        Opinie z jednego z forow: Owszem, Zoloft (sertralinę) przy karmieniu brać można. Uważa się, że jest dla
        karmiących najlepszym lekiem ze swojej kategorii (SSRI) Choć pewnie będzie
        wiele lekarzy (szczególnie w Polsce), którzy się z tym nie zgodzą - bo się nie
        znają. Jednak leki SSRI mozna przepisywać karmiącym jeśli jest to konieczne.
        Sertralina przenika do mleka w maleńkich ilościach, u dzieci jest w zasadzie
        niewykrywalna. Nie ma żadnych doniesień o jakichkolwiek skutkach ujemnych dla
        dzieci (faktem jest, że nie ma badan długofalowych).
        (Przy braniu tego leku najlepiej starać się nie brac innych leków, żeby uniknąć
        interakcji - w ramach rozsądku, można wziąc paracetamol na mocny ból, itp.)

        Tu cytat z The British Journal of Psychiatry (2001):
        (w skrocie: wyniki badania wskazują, że paroksetyna, fluvoksamina i sertralina
        są dopuszczalne dla kobiet karmiących.)

        "This study's findings suggests that paroxetine, fluvoxamine and sertraline are
        reasonable choices for nursing women [...] In comparison with fluoxetine, these
        medications appear to produce less exposure to nursing infants and have not been
        linked with the adverse events [...]
        For infants that are healthy and full-term, these findings provide no reason to
        discourage nursing among women taking paroxetine, fluvoxamine or sertraline at
        standard therapeutic dosages. "
        bjp.rcpsych.org/cgi/content/full/179/2/163
        Amerykanski doktor Thomas W. Hale, wyrocznia na temat lekow w laktacji (autor
        "biblii" Medications and Mothers' Milk) twierdzi, że matki karmiące jak
        najbardziej mogą zażywać sertralinę. Tu wypowiedzi tego lekarza (ang.):
        66.230.33.248/discus/messages/43/397.html?1197901752

        Swoja droga uwazam, ze autorka histeryzuje.

        • makurokurosek Re: O pani doktor 14.08.13, 09:59
          Niecałę pół roku temu przechodziłam depresję, karmie piersią. Po długich rzomowach zarówno z lekarzem rodzinnym jak i psychiatrą ( który leki dobiera ) zdecydowaliśmy, że w moim przypadku odstawienie karmienia wpłynie tylko na pogłębienie depresji. Zarówno lekarz rodzinny jak i psychaitra stwierdzili jednoznacznie NIE MA LEKU ANTYDEPRESYJNEGO KTÓRY NIE PRZENIKNIE DO MLEKA MATKI ( co również ty potwierdziłaś " Sertralina przenika do mleka w maleńkich ilościach,") i KTÓREGO BEZPIECZEŃSTWO CO DO DZIECKA BYŁABY POTWIERDZONA BADANIAMi.

          Inna kwestia świadcząca o kłamstwie autorki , to poparzenie na mieście wynikające z przygotowania mleka dla dziecka. Do przygotowania mleka modyfikowanego używa się wody o temp max 60 st. , w przypadku kaszek 40 st . Nie ma możliwości poparzenia 2 stopnia wodą o temp 60 st.
          • mx3_sp Re: O pani doktor 14.08.13, 10:03
            Wiem, że te historie są naciągane. Nie zmienia to jednak faktu, że leki antydepresyjne stosować można karmiąc piersią.
            • makurokurosek Re: O pani doktor 14.08.13, 10:16
              Nie zmienia to jednak faktu, że leki antydep
              > resyjne stosować można karmiąc piersią

              Czy możesz podać link do badań potwierdzających ich bezpieczność w stosunku do dziecka.
              • mx3_sp Re: O pani doktor 14.08.13, 10:32
                bjp.rcpsych.org/content/179/2/163.full
                nigdzie nie napisałam, że są bezpieczne, a jedynie to, że dopuszczalne w szczególnych przypadkach.
                • makurokurosek Re: O pani doktor 14.08.13, 10:42
                  > nigdzie nie napisałam, że są bezpieczne, a jedynie to, że dopuszczalne w szczeg
                  > ólnych przypadkach.

                  Nie sądzisz, że to duża różnica.
                  Zarzucasz mi kłamstwo, a polskim lekarzom nadwrażliwość i niedouczenie podczas gdy NIE MA rzadnych badań potwierdzających bezpieczeństwo dla dziecka zarzywania leków antydepresyjnych przez matkę karmiącą piersią.
                  Dlatego w polsce NIE ZALECA SIĘ ŚRODKÓW ANTYDEPRESYJNYCH PRZY KARMIENIU PIERSIOM.

                  Dlatego cały post autorki jest jednym wielkim kłamstwem, gdyż według niej śrdoki przeciwbólowe wykluczają karmienie piersią podczas gdy antydepresanty nie stanowią problemu.
                  • mx3_sp Re: O pani doktor 14.08.13, 11:05
                    jak już napisałam wcześniej, nie mam wątpliwości co do zachowania dziewczyny, infantylne. Odpowiedziałam Ci chyba wystarczająco w sprawie antydepresantów i karmienia - sprawa zamknięta.
                    • makurokurosek Re: O pani doktor 14.08.13, 11:43
                      Odnośnie antydepresantów pytałam nie ze względu na autorkę tylko siebie. Prawdopodobnie zbliża mi się nawrót depresji, a jeszcze nie odstawiłam karmienia i właściwie nie mam pomysłu jak to zrobić. Liczyłam więc, że promujesz lek bezpieczny dla karmionego piersią dziecka stąd moja dociekliwość. Jak widać nie ma jednak takiego leku.
                      • mx3_sp Re: O pani doktor 14.08.13, 12:02
                        to odstaw karmienie i zacznij brać leki, skoro czujesz nawrót choroby. A i tak zdecyduje lekarz.
                      • lilyrush Re: O pani doktor 15.08.13, 00:07
                        nie tyle nie ma takiego leku, co nie ma takich badan. Bo zadna firma nie zaryzykuje badan na karmiących kobietach, nie wiedząc jaki bedzie ich wynik. Tal samo jest z kobietami w ciazy. Zdecydowanie prościej, bezpieczniej i taniej jest napisać, ze sie nie zaleca.
                        Ja miałam powazny nawrot depresji jeszcze przed porodem. Sam poród poprawił sytuacje na troche. Potem było troche bioenergoterapii i innych cudów, żeby choc trochę karmic. Odstawiłam dziecko po 3 miesiącach i wziełam leki. Acz ja biore leki zdecydowanie starszej generacji i tu nie ma dyskusji, ze w ciazy i przy karmieniu nie wolno
                    • 3-mamuska Re: O pani doktor 14.08.13, 12:05
                      A mi sie wydaje ze dziewczyna jest jeszcze mloda i do tego z tych co : urodziłam dziecko klekajcie narody bo ja bohaterka.

                      Moze i ma depresję , ale bardziej jest tak ze macierzyństwo jednak inaczej wyglada niż z reklam o słusznym obrazku. Mąż nie doskoczy do nierealnych wymagań młodej mamy i tyle.

                      Moja koleżanka przy niemowlaku tez wylala wrzatek sobie na dłoń zamiast do butelki, i była w szpitalu "zamrozili " jej dłoń zeby mogła sie dzieckiem zając.

                      Nikt nie biegał dookoła niej.

                      Czasem człowiek tak mówi bo ma dość marudzenia.
                      A potem bedzie brałam leki dziecko jadlo butle i nie chce teraz piersi.
                      I znów problem.
                      Mąż jest raz miły raz agresywny bo ileż mozna, on pracuje pomaga przy młodym, robi zakupy.

                      Ja tez gadalam do męża ze z córka zakupów robić sie nie dało, bobteaz darla gębę ze w całym sklepie słychać. I ludzie sie pytali czy coś jej nie dolega.

                      Czasem człowiek musi sobie pogadać...A ze autorka wiecznie narzeka to jak mąż coś powie to jak to ? To tylko ja moge narzekać, bo ja jestem młoda mama, to ja urodziłam.
                      Facet tez człowiek...

                      Ciężki okres przed wami... Przestań zapamietywac każde słowo męża , skup sie na sobie i dziecku.
                      Bo padniesz na zawał z każdego drobiazgu robić problem.


                      Widziałam kiedyś na KTG taka babke o matko.

                      Współczuje jej mężowi bo zachowywała sie okropnie, około godzina pod maszyna. I ciagle niewygodne mi tu mnie boli tu mnie strzyka, to za głośno to za cicho ( glisnosc maszyny) za gorąco, pić ,jesc,siku, spac to rozumiem, itp. Położna co 2-3 minuty była wzywana, bo pas nie tak a coś tak jeszcze jeszcze i jeszcze. Tak marudzila ze miałam ja ochotę uciec .

                      Normalnie jakaś masakra.
                      Ja rozumiem ze przed porodem człowiek zmęczony, ma dość ale dosłownie jak rozpieszczony bachor. A w ciążę zaszła na własne życzenie.

                      Wiec moze trochę dystansu, ciąża i urodzenie dziecka to nic nadzwyczajnego...
                      Owszem pomoc wsparcie ale na Boga jesteśmy dorośli i nie oczekujmy ze ktos bedzie biegał dookoła nas.
                  • rosapulchra-0 Re: O pani doktor 14.08.13, 13:09
                    makurokurosek napisała:

                    > Nie sądzisz, że to duża różnica.
                    > Zarzucasz mi kłamstwo, a polskim lekarzom nadwrażliwość i niedouczenie podczas
                    > gdy NIE MA rzadnych (żadnych!) badań potwierdzających bezpieczeństwo dla dziecka zarzywania (zażywania!) leków antydepresyjnych przez matkę karmiącą piersią.
                    > Dlatego w polsce (Polsce!) NIE ZALECA SIĘ ŚRODKÓW ANTYDEPRESYJNYCH PRZY KARMIENIU PIERSIOM (PIERSIĄ!).

                    Kobieto, nie masz słownika ortograficznego w domu?? shock
                    I tak, twoja odpowiedź zostałaby zdecydowanie poważniej potraktowana, gdybyś zadbała o ortografię! suspicious
                    >
                    > Dlatego cały post autorki jest jednym wielkim kłamstwem, gdyż według niej śrdok
                    > i przeciwbólowe wykluczają karmienie piersią podczas gdy antydepresanty nie sta
                    > nowią problemu.

                    Tramal jest bardzo silnym lekiem przeciwbólowym z opioidami. Jednak "Nie wiadomo czy lek przenika do mleka matki, należy zatem zasięgnąć opinii lekarza w razie zamiaru stosowania leku w okresie karmienia dziecka piersią." Tekst linka

                    W szczególnych przypadkach, gdy korzyści są wyższe od ryzyka - zaleca się branie antydepresantów przez karmiącą.
                    • makurokurosek Re: O pani doktor 14.08.13, 14:36
                      Przepraszam za byki, zawsze je robię ale nawet ja jestem zaskoczona ich ilością .
                      • rosapulchra-0 Re: O pani doktor 14.08.13, 23:42
                        Dziewczyno, powiem ci, że mnie zszokowałaś! Nie od dziś cię czytam, ale dziś po raz pierwszy zobaczyłam taką ilość w tak krótkiej wypowiedzi.
      • lolinka2 Re: leki antydepresyjne i karmienie- toż to ściem 14.08.13, 12:56
        Makurokurosek: leki antydepresyjne i uspokajające NIE WYKLUCZAJĄ karmienia piersią.
        • makurokurosek Re: leki antydepresyjne i karmienie- toż to ściem 14.08.13, 14:35
          Podaj konkretny lek i stronę do badań potwierdzających nieprzenikanie tych leków do mleka matki oraz brak wpływu leków antydepresyjnych na dziecko karmione piersią.
          W każdej ulotce masz jak byk napisane, lek przenika do mleka matki.
          • mx3_sp Re: leki antydepresyjne i karmienie- toż to ściem 14.08.13, 14:39
            mało Ci jeszcze? W szczególnych przypadkach. fraza klucz.
            • makurokurosek Re: leki antydepresyjne i karmienie- toż to ściem 14.08.13, 19:28
              Co nie jest jednoznaczne z lekiem bezpiecznym dla dziecka.
              • lolinka2 Re: leki antydepresyjne i karmienie- toż to ściem 16.08.13, 22:54
                ale nie jest jednoznaczne z WYKLUCZENIEM jego zażywania.
                • makurokurosek Re: leki antydepresyjne i karmienie- toż to ściem 17.08.13, 13:45
                  Nie, nie jest. Po prostu robi się bilans zysków i strat typu
                  - podać antydepresanty karmiącej i ewentualnie narazić dziecko na rozwalenie nerek, układu nerwowego, serca czy nie podać i ryzykować samobójstwem matki.
                  Wybiera się mniejsze zło, mniejsze zniszczenie organizmu


            • makurokurosek Re: leki antydepresyjne i karmienie- toż to ściem 14.08.13, 21:08
              Polecam przeczytać ciekawą prezentację medyczną
              www.psych.waw.pl/dokumenty/12.pdf
              Może zarówno ty jak i twoja poprzedniczka przestaniecie wkręcać jakie to leki antydepresyjne sa nieszkodliwe dla dziecka. Wytłumaczone jest również to tak bardzo lubiane przez was wyrażenie
              " w szczególnych przypadkach'

              Wskazania do leczenia farmakologicznego w
              ciąży
               Zaburzenia nawracające z przebytymi lub obecnymi
              epizodami psychotycznymi.
               Z nasilonymi zaburzeniami łaknienia.
               Z tendencjami samobójczymi.

              Czyli leczenie antydepresantami w ciąży jak i w karmieniu piersią jest stosowane w przypadku pojawienia się myśli samobójczych i to jest ten wasz " szczególny przypadek" .

              • lolinka2 Re: leki antydepresyjne i karmienie- toż to ściem 16.08.13, 22:57
                tam jest o ciąży, nie o karmieniu... ekhm. Jak dla mnie ciąża (możliwy wpływ teratogenny) i laktacja to dwie różne sprawy, choć druga wynika z pierwszej.
                • makurokurosek Re: leki antydepresyjne i karmienie- toż to ściem 17.08.13, 13:46
                  Na końcu prezentacji masz wpływ leków na dziecko karmione piersią
                • makurokurosek Re: leki antydepresyjne i karmienie- toż to ściem 17.08.13, 13:52
                  Zapewne warto dla odreagowania niechęci do teściowej zafundować dziecku trochę atrakcji na przyszłość


                  Leki a karmienie piersią
                   Ilość leku zależy od dawki podanej matce, okresu półtrwaniu
                  leku i czasu, jaki upłynął od zażycia leku do karmienia, od
                  długości okresu laktacji.
                   Czynniki ze strony noworodka: słabsza filtracja przez nerki,
                  niedojrzałość mechanizmów metabolizmu, niedojrzałość
                  wątroby, nieszczelna bariera krew mózg, małe stężenie albumin.
                   Bezpieczniejsze jest stosowanie leków u matek, gdy dziecko
                  przekroczy 10 tydzień życia.
                   Stosować jak najmniejsze dawki.
                   Poinformować matkę o nieznanych skutkach stosowania małych
                  dawek leków u niemowląt (wskazane karmienie sztuczne).
                   Do leków związanych z dużym zagrożeniem dla noworodka
                  zaliczono zotepinę, ze średnim- fenotiazyny, haloperidol,
                  sulpiryd, olanzapinę, risperidon, klozapinę (Bazire, 2005).
    • lafiorka2 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 14.08.13, 12:33
      Przyznam szczerz,że nie bardzo wiem o co ci chodzi?Mąż burak z lekka,a ty taka doopa wołowa.No sorry,ale tak mi się jawisz.
      • lafiorka2 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 14.08.13, 12:36
        "syndromu dziecka potrzasanego"

        o co z tym chodzi???bo naprawde nie kumam.
        • anten_ka Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 14.08.13, 13:06
          lafiorka2 napisała:

          > "syndromu dziecka potrzasanego"
          >
          > o co z tym chodzi???bo naprawde nie kumam.

          To znaczy tylko tyle, ze autorka jest oczytana i się naczytała różnych fachowych książek. Może to też znaczyć, że to pierwsze dziecko autorki smile
          • lafiorka2 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 14.08.13, 23:45
            ja wiem co to znaczy...tylko nie wiem czy autorka wątku trochę(?) nie przesadza z tym,że mąż to dziecko tak trzącha...
    • klubgogo Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 14.08.13, 19:49
      A mnie z dwóch tych historii wyłania się obraz zakłopotanych rodziców, którzy nie bardzo potrafią sobie radzić z nową sytuacją, jaka jest rodzicielstwo, i próbują sobie przez to uprzykrzać życie. Wyluzujcie, oboje.
      • mruwa9 Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 15.08.13, 07:05
        tylko to nie takie proste.
        Wszelkie niedoskonalosci zwiazku wylaza brutalnie na wierzch po narodzinach dziecka, zwlaszcza pierwszego. Mysle ze bardzo wiele, jesli nie wiekszosc rodzin przechodzi taki "kryzys pierwszego dziecka", mniej lub bardziej wyraznie. Jedne zwiazki radza sobie z tym lepiej, inne gorzej, ale zeby sobie tym poradzic, potrzeba dobrej woli obu stron, oraz wyjscia poza egoistyczne "ja-mnie-moje". Nauczyc sie sluchac i rozmawiac KONSTRUKTYWNIE, bez rzucania zaogniajacych oskarzen. Zwroty "A bo ty zawsze!..", "A bo ty nigdy..." powinne byc zakazane.
        Dotyczy obojga partnerow.
        I wskazana jest absencja rodzicow ktorejkolwiek ze stron, bo obecnosc tesciow dolewa tylko oliwy do ognia.
    • sanrio Re: Konflikt rodzinny II (musze sie wyzalic) 17.08.13, 20:00
      > raz z lekiem przeciwbolowym tramal i rada by nie karmic synka moim mlekiem bo s
      > ie przedostaje do mleka.

      leki na depresję też się przedostają do mleka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka