Załamana jestem, wynajmujemy mieszkanie od trzech lat, regularnie płacimy, dobrze nam się mieszka itd itp.
Według umowy my pokrywamy koszty zużycia prądu i wody
według przedstawionych przez właściciela rachunków..
W trakcie wynajmu właściciele się rozwiedli, nie mogli podzielić kto ile kasy bierze itd. W ciągu tych trzech lat nikt nam nie przedstawił żadnej faktury ani za prąd, ani za wodę. Też o tym zapomniałam, bo urodziło mi się dziecko, mąż wyjechał, zostałam sama itd...nieważne.
chodzi o to, że Pan Właściciel przedstawił nam dziś rachunki i nie ukrywam, że są one ogromne (3 lata!!!) 6500 zł. Nie ma do nas pretensji ani nic w tym stylu, po prostu, że mamy zapłacić i że może od września podpiszemy aneks do umowy, żeby płacić te rachunki co miesiąc.
No i nie wiem jak teraz to rozwiązać, nie mam takiej kasy, żeby zapłacić całość.
Jak to rozwiązać, żeby było dobrze dla obu stron?
Dodam, że pan nie zaprzecza, że nie przedstawił nam rachunków i nie mogliśmy płacić w kosmos, ale wnerwiło mnie ta sytuacja
Myślałam, żeby pogadać z nim o spłacie ratalnej, ale akurat rozważam przeprowadzkę i pewnie się nie zgodzi...