Witam

Napiszcie mi proszę, może same macie taką sytuację.
Mieszkamy w domu razem z teściami (piętrami).
Dom zapisany na nas ponad 10 lat temu (teściowie maja dożywotkę tzw.).
Dom zapisany w tragicznym stanie- eternit, brak elewacji, stare okna, drzwi, nie wykończone balkony, po prostu do remontu praktycznie całkowitego). Nasza sytuacja finansowa jest raczej kiepska.
Wszystkie remonty pokrywamy sami. Część dzięki moim studenckim zagranicznym wakacyjnym zarobkom. Dostaliśmy tylko 250 zł (na dach).
Nawet jak pojemniki na odpady siadły to musieliśmy kupić my, mimo, że korzystamy wszyscy. Opłaty pokrywamy mniej więcej na pół. Teściom powodzi się lepiej niż nam. Remontują co konieczne i tylko u siebie na piętrze.
Z jednej strony wiem, że powinniśmy być im wdzięczni, że nam zapisali dom. Z drugiej jest mi trochę przykro, że takim dużym kosztem musimy pokrywać remonty, mamy strasznie dużo zobowiązań z kredytu. Moi rodzice dokładają nam ile mogą.
A może tak powinno być? Pewnie powiecie, że powinnam ich na rękach nosić za dom, ale ja jakoś mam inny pogląd. Zresztą nie wyobrażam sobie mojego syna mieszkającego z nami w takiej sytuacji. Na pewno bym się dorzuciła, tym bardziej patrząc że na nic go nie stać, bo musi robić przeciekający dach itd.
Na naszej ulicy większość domów jest kilkupokoleniowych i taką sytuację mamy tylko my. Albo remonty finansują tylko rodzice, albo dzielą się.
Gdybym tylko miała lepszą sytuację finansowa nie byłoby takiego problemu. Wyprowadzić się nie mogę, bo nie mam gdzie i za dużo pieniędzy włożyliśmy w ten dom.
Może macie podobną sytuację, albo słyszałyście wśród znajomych.
pozdrawiam serdecznie