Dodaj do ulubionych

Finanse niepracującej żony

15.09.13, 08:06
Taka historyjka - żona nie dysponuje żadnymi pieniędzmi, dostaje dla siebie tygodniówkę w wysokości dwudziestu(!) złotych. Zakupy robi raz w tygodniu na kartę męża, wtedy tankuje też samochód (mąż wyjazdowy) I jest nawet z tego zadowolona, bo jak mówi, nie ma wyrzutów sumienia, że wydaje pieniądze na głupoty. Mąż opłaca wszystkie rachunki, jak potrzebne są buty jadą po nie razem, ciuchy przez internet, o innych zakupach decyduje mąż, aczkolwiek nigdy nie odmawia, gdy żona o coś poprosi. Nie, nie wymyśliłam tego, fakt autentyczny, koleżanka pożyczała ode mnie trzy złote, żeby zapłacić za mleko w szkole. Zastanawiam się, jak wyglądają finanse niepracujacych, nie mających żadnych dochodów kobiet? Mąż przynosi w zębach pensję, którą zagarnia żona? Razem dzielą pieniądze?
Obserwuj wątek
    • butch_cassidy Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:19
      Trochę nie w temacie, ale właśnie doświadczam miłej lekkości bezpieniężnego bytu, bo się spłukałam bezmyślnie - i jeszcze tydzień tego "szczęścia" przede mną wink Muszę przyznać, że ten stan ma swoje zalety - nie przejmujesz się zakupami, nie wydajesz na bzdurki wink (No dobra w razie W zabezpieczenie jest - ale bez W nie do ruszenia). Tak że trochę tę panią rozumiem big_grin Jednak ogólnie to ona musi mieć potężny problem ze sobą... O mężu już nawet nie wspominając.
      I też jestem ciekawa odpowiedzi smile
      • edelstein Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:45

        OJP
    • heca7 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:23
      Całą sumę na wydatki domowo-szkolne itd dostaję do ręki. Jeśli potrzeba więcej to o tym mówię. Wrzesień jest takim miesiącem kiedy potrzeba wink bo dodatkowo trzeba opłacić wszystkie składki szkolne. Pozostałe pieniądze są odkładane na wyjazdy wakacyjne, zimowe, ferie albo na większe wydatki meblowe choćby. Plany finansowe ( co trzeba odnowić, co dokupić, czy nowy rower dziecku itd) układamy razem.
      20zł? Tygodniowo? Skoro koleżance ten układ odpowiada... "Nie ma ofiar, są tylko ochotnicy".
    • gryzelda71 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:23
      Biedna pani.....
    • kropkacom Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:29
      Pensja na jedno wspólne konto oboje mamy do niej karty.
      • baltycki Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:02
        kropkacom napisała:

        > Pensja na jedno wspólne konto oboje mamy do niej karty.
        posiadanie karty nie oznacza jeszcze swobody dysponowania
        • kropkacom Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:04
          Razem zakładaliśmy konto. Mam swój dostęp on line, swoja kartę jak mąż. Jeszcze coś?
          • baltycki Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:47
            kropkacom napisała: posiadanie karty nie oznacza jeszcze swobody dysponowania

            > Razem zakładaliśmy konto. Mam swój dostęp on line, swoja kartę jak mąż. Jeszcze
            > coś?

            posiadanie karty, dostęp on line nadal nie oznacza jeszcze swobody dysponowania

            tamta kobieta tez mogla "posiadac karte i dostęp on line" do.... wyplaty 20zl smile
            • kropkacom Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:48
              O co ci chodzi? Co chcesz mi udowodnić?
              • baltycki Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 10:04
                Wątek jest o swobodzie dysponowania srodkami przez zone a nie o posiadaniu karty i dostepie
                mozna posiadać karte i dostep i granice wdatkow (20zl)
                • kropkacom Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 10:11
                  Na każdej karcie jest limit wypłat dziennych. Na twojej też. I oczywiście jak się chce ubezwłasnowolnić to można to zrobić na tysiąc sposobów. Mamy teraz przerobić każdy?
                  • misterni Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:05
                    Baltyckiemu chodzi pewnie o to, czy masz przedyskutowane z mężem ile i na co możesz wydać z tego wspólnego konta.
                    • kropkacom Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:10
                      Wydaje tyle ile trzeba, a ograniczają mnie cyferki na koncie. Jak każdego zresztą. Nie, mój mąż nie robi ograniczeń. Twój ci robi?
                      • misterni Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:31
                        Nie, nie robi, ale jeśli widziałby, że przesadzam, pewnie by robił. Twój nie? tongue_out
                        • kropkacom Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:43
                          Zahaczamy tutaj o temat który mnie nie dotyczy, więc skąd mam wiedzieć?
                          • misterni Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 12:11
                            Nie wiesz, czy Twój odpowiedzialny mąż zareagowałby, gdybyś trwoniła pieniądze, zagrażając w ten sposób bezpieczeństwu ekonomicznemu rodziny? wink
                            • kropkacom Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 12:16
                              Zadam to pytanie po raz drogi w tym wątku - do czego dążysz? I nie puszczaj do mnie oczka.
                              • misterni Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 12:47
                                kropkacom napisała:

                                Zadam to pytanie po raz drogi w tym wątku - do czego dążysz?

                                Do niczego, a muszę do czegoś?

                                I nie puszczaj do mnie oczka.

                                bo? wink
                                • kropkacom Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 12:53
                                  Bo nie wiem o co ci chodzi?
                    • baltycki Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:49
                      misterni napisała:

                      > Baltyckiemu chodzi pewnie o to,

                      > Baltyckiemu chodzi o manipulowanie odpowiedzia
                      np
                      Jezdzisz samochodem meza?
                      odp kropki
                      mam kluczki i dostep do garazu smile
                      • kropkacom Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:51
                        Czemu nie odpisałaś na mój post tylko ironizujesz po kontach. W życiu też zachowujesz? Konto jest nasze wspólne. Amen.
                        • przeciwcialo Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 12:35
                          Bo ty niemodna jestes. Tu trzeba miec dwa konta bieżące aby każdy sobie rzepkę skrobał i jeszcze po jednym na zaskórniaki wink
                • tonik777 Re: Finanse niepracującej żony 16.09.13, 07:54
                  Skoro żona jest współwłaścicielką konta to ma do niego pełny dostęp i nie można jej go ograniczyć.
            • gryzelda71 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:52
              Znaczy mąż kazał,żona posłuszna.
              Bo posiadanie karty i dostępu online daje możliwość korzystania z pieniędzy zgromadzonych na wspólnym koncie.
        • gryzelda71 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:04
          W tym wątku widać,że nawet zarabianie nie daje swobody finansowejsmile
    • przeciwcialo Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:29
      Co kto lubi. W czasach gdy nie pracowałam dochody męża były wspólne. Rachunki od lat ogarnia mąż bo lubi miec porządek w papierach.
      Oburzyłabym się na takie gó...arskie traktowanie. dwie dychy tygodniówki to gimnazjalistce mozna dac.
      • hugo43 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:38
        wiekszosc przychodow mamy w gotowce,wiec pieniadze zawsze w domu sa.o wydatkach typu buty za 300 informuje,wieksze wydatki konsultujemy razem.tylko ja wciaz nie wiem,czy ja pracujaca czy obibok,bo dzialalnosc niby moja,a ze palcem prawie w niej nie kiwam to inna sprawa,sa pracownicy,maz nadzoruje.no i ciezko w domu pracuje,mamy dwoje malych dzieci,to ciezsza praca niz etatsmile
      • pederastwa Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 10:49
        >dwie dychy tygodniówki to gimnazjalistce mozna dac.

        To zależy jaka jest sytuacja finansowa tej rodziny. Znam rodzinę gdzie 80 zł miesięcznie do rozwalenia na przyjemności dla jednej osoby to dużo.
    • heca7 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:29
      A w ogóle to przewiduję kolejną jatkę wink
      • lucky80 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:40
        Jak nie pracowałam (kilka mscy wychow po każdym dziecku) to całe szczęście miałam własne oszczędności i wydawałam je tak jak zwykle - niania, rachunki etc. Całe szczęście nie jestem rozrzutna Ale gdyby było inaczej - nie wyobrażam sobie kieszonkowego od męża , tym bardziej w takiej kwocie....biedna kobieta....
        • gryzelda71 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:41
          No nie wiem,czy twoja sytuacja z wydawaniem oszczędności taka fajniejsza.
        • caroninka Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:49
          U nas nie ma czegos takiego jak "swoje" oszczednosci. Gdy pracowalam, pieniadze byly tak samo wspolne jak teraz gdy nie pracuje. Mamy wspolne konto, kazdy swoja karte i nie pojete jest dla mnie to kieszonkowe, a kwota juz jest kpina. O wiekszych wydatkach informuje meza, a on mnie.
        • przeciwcialo Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:55
          Samotna matka byąłś że z ocszczedności musialaś żyć? To dopiero porażka jeśli tatuś dziecka był zwolniony z łożenia bo ty miałas oszczędności.
          • lucky80 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:02
            Ło matko, mąż nawet o tym nie wiedział... Ja mam swoje konto i mamy też wspòlne...biedaczysko nie miał pojęcia że ja sobie również korzystam z własnej , wypracowanej kasy. Jakoś tak od zawsze jestem nauczona liczyć na siebie. Gorzej bymiał mój. Mąż w takiej sytuacji - on nie robi żadnych oszczędności więc by musiał mnie o kieszonkowe prosić hehe
            • gryzelda71 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:05
              Nie robi własnych oszczędności bo wszystko wydaje na własne zachcianki,czy na szeroko rozumiane potrzeby rodzinne?
              • lucky80 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 12:31
                Na potrzeby domu przede wszystkim, zakupy do donu, dla dzieci, akcesoria do auta etc
                • gryzelda71 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 14:17
                  To w takim razie trochę go oszukujesz czyż nie,wkładając do domowego budżetu mniej niz on.
                  • lucky80 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 16:44
                    On więcej zarabia on ale i więcej wydajesmile))
                    • gryzelda71 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 16:47
                      No skoro łozy więcej na rodzinę to nie dziwne,że wydaje więcej. Ale czy to fer?
            • aanikaa Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 10:58
              @lucky80
              I Ty te swoje oszczednosci wydawalas na nianie i rachunki?? I niby maz sie nie zorientowal?
              • lucky80 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 12:34
                Rachunki płacę ja z kasy wspolnej, czyli tam gdzie wplaca mąż smile) rachunki za nanię, przedszkole i mieszkanie moje, ktore wynajmuję, place ja. Sumarycznie wychodzi podobnie
    • kol.3 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:38
      Generalnie to chyba jest o mojej koleżance tyle że koleżanka jest pracująca. Koleżanka nie ma własnych nawet 50 groszy. Pieniędzmi rządzi mąż - kupuje wszystko co trzeba do domu, ubiera koleżankę (ładnie), ale jak ona jedzie w delegację to nie ma grosza na wodę mineralną a na termometrze 35 stopni C. Ona wydaje się zadowolona z życia, ja bym nie była minuty w takim związku.
      • amoreska Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 10:56
        Czy koleżanka oddaje swoją wypłatę w całości mężowi i on nią dysponuje???
      • pederastwa Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 10:57
        Układ kretyński, to fakt, ale akurat pieniądze na wodę mineralną w delegacji powinien zapewnić je pracodawca w formie diety.
        • kol.3 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:36
          Wiesz biorąc pod uwagę wysokość diet... Poza tym trudno żeby człowiek był bez pieniędzy, nie wyobrażam sobie tego.
    • slonko1335 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:38
      Wszelkimi finansami w domu zawsze zarządzam ja bez względu na to czy akurat pracuję ja tylko, czy maż tylko, czy oboje,czy dorabiam tylko czy jestem bezrobotna, na wychowawczym, itd. Mamy wspólne konto na które wpływają wszystkie dochody w postaci bezgotówkowej i szufladę gdzie są odkładane te w formie gotówki. Oboje mamy karty do konta. Ja zajmuję się pilnowaniem i opłaceniem wszelkich płatności, rachunków, itp. z reszty korzystamy jak potrzebujemy-większe zakupy konsultujemy, mąż czasami dzwoni spytać czy może za coś tam płacić kartą czy ma wziąć gotówkę bo nie wie co mi będzie bardziej potrzebne w danym momencie kasa na koncie czy w szufladzie.
    • ola Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 08:48
      każdy ma tak jak lubi. Co nam do tego?
    • noname2002 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:01
      Współczujemy Arabkom, a ta kobieta różni się od nich jedynie strojem...
    • twoj_aniol_stroz Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:20
      U nas jest podobnie. Mąż zarabia, zarządza pieniędzmi, płaci rachunki. Zakupy robię ja prosząc męża o przelanie pieniędzy na kartę. Z reguły prosze o konkretną kwotę typu: potrzebuję 200 zł, bo jadę po spożywkę. Ubrania dla rodziny kupujemy razem. Przy wydatkach typu wrzesień w szkole, czyli ubezpieczenie, składka klasowa, obiady itd obliczam z grubsza ile potrzebuję i mąż przelewa na kartę i wyjmuję pieniądze z bankomatu. Większe wydatki meblowe/sprzętowe/wakacyjne uzgadniamy razem. Mi jest tak wygodnie, nie przeszkadza mi to proszenie o pieniądze.
      • kietka Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:29
        ze tez tym mezom sie chce tracic czas na te przelewy i uzgadniania.
        • twoj_aniol_stroz Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:14
          Widać lubi ze mną gadać przez telefon big_grin
      • verdana Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:49
        A nigdy nie masz ochoty wskoczyć na kawę, kupić lakieru do paznokci, czy czegoś nie do końca potrzebnego? Czego nie uzgodniłaś z mężem?
        • twoj_aniol_stroz Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:26
          Oczywiście, że mam, raczej ta kawa z koleżanką niż lakier do paznokci, ale jasne, że tak jest. I to robię. Często dzwonię do męża z tekstem: potrzebuję x, możesz przelać? Z reguły nie pyta na co, bo i ja też raczej nie wydaję jakiś potwornych sum na bzdety... Ale czasem pyta, to odpowiadam zgodnie z prawdą: idziemy z Franią/Manią/Ziutą na kawkę; właśnie jestem w księgarni (no tu bywa słyszalna lekka irytacja w głosie, bo to trochę nałóg jest wink )...
          To nie jest tak, że on kontroluje moje wydatki. Wydaję na co chcę, ale mając w świadomości budżet domowy. Kiedy jest krucho z pieniędzmi, to wiedząc o tym raczej nie zafunduję sobie czegoś drogiego, bo takie mam widzimisię...
          • arya82 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:46
            A ja sobie tego nie wyobrazam, zeby za kazdym razem prosic o kase nawet nie muszac sie tlumaczyc. Raz ze to nie wygodne (co zakupy to przelew,tak to zrozumialam? A jak chcialabys cos kupic tu i teraz, bo jest promocja, bo niespodziewany wypad z kolezankami do miasta?), dwa, ze jednak w jakis tam sposob kontrola.
            U nas to tak wyglada, ze mam konto na swoje potrzeby na ktore maz ustawil comiesieczny staly przelew na tyle duzy, ze nie musze prosic o doplaty. A na wydatki domowo-spozywczo- zyciowe dla calej rodziny mam karte kredytowa. Oplaty domowe zalatwia maz, zeby nie bylo haosu, wieksze wydatki omawiamy wspolnie i placi maz ze swojego konta.
            • twoj_aniol_stroz Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 12:09
              Konto jest tak ustawione, że wystarczy telefon (około 1 minuty) i przelew jest na karcie, więc to jest i wygodne, i bezpieczne, bo na wypadek kradzieży karty złodziej ma dostęp najwyżej do 100 - 200 zł. Teoretycznie ja bym mogła tez robić te przelewy dzwoniąc do banku, ale wygodniej mi jak robi to mąż. Mnie otrząsa na samą myśl, że muszę pamiętać te wszystkie telekody, hasła i inne tego typu rzeczy, więc jak nie musze to tego nie robię smile
              • asia_i_p Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 17:43
                Ale masz je gdzieś spisane?
                Bo w sumie nie trzeba nieszczęścia, starczy pech, który odetnie męża w delegacji służbowej na jakimś zad--piu z zepsutą komórką. Bezpieczniej jednak jest mieć dostęp do większych pieniędzy.
                • twoj_aniol_stroz Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 20:33
                  Mam smile jasne, że tak i nawet umiem to zrobić, bo kartę muszę aktywować sobie sama, więc co jakiś czas mam przymusowe ćwiczenia big_grin Tyle, że ja tego tak organicznie nie cierpię, że jak nie muszę to tego nie robię smile Wiesz, trochę w myśl zasady, że jak zrobienie czegoś sprawia Ci trudność to pozwól to zrobić innym wink
            • kotka.mrau Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 20:54
              dwa, ze jednak w jakis tam sposob kontrola.

              W jakiś tam sposób? Dla mnie to jest reżim. Uwłaczające, upokarzające. Mąż ma chyba niskie poczucie własnej wartości-przepraszam za szczerość, ale w głowie mi się coś takiego nie mieści.
              • twoj_aniol_stroz Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 20:56
                Myślisz, że moja niechęć do telefonicznej obsługi konta jest wyznacznikiem jego niskiego poczucia własnej wartości?
              • esencja08 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 20:58
                Ja bym to nazwała zakamuflowaną potrzebą dominacji, graniczącą z przemocą ekonomiczną.
                • twoj_aniol_stroz Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 21:03
                  hihihi, idę powiedzieć mężowi, że stosuje przemoc ekonomiczną big_grin Dobry koniec dnia smile
                  A ja jako autorka tych słów nazwę tę sytuację moim wygodnictwem big_grin
          • kotka.mrau Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 20:51
            potrzebuję x, możesz przelać?

            O kurczę. Ja chyba nie z tej bajki jestem.
            • twoj_aniol_stroz Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 20:54
              możliwe smile świat byłby nudny jakbyśmy byli z tej samej bajki smile
          • verdana Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 21:18
            Ale kupić książki bez poinformowania o tym męża nie możesz. Praktycznie on musi wiedzieć o wszystkich Twoich spotkaniach i wydatkach i zaakceptować je.
            • twoj_aniol_stroz Re: Finanse niepracującej żony 16.09.13, 07:32
              Nie, bo często jest tak, że jakieś pieniądze są na karcie (100 - 200 zł). Ale nawet jeśli miałabym go informować o zakupionych książkach, spotkaniach, czy czymkolwiek innym to jakoś nie ma to większego znaczenia ani dla mnie, ani dla niego. I tak jeśli kupię książkę (choć ich mamy potworną ilość, bo z dziećmi włącznie jesteśmy nałogowcami), to ucieszę się do niego, że ją kupiłam, on poburczy, że ciekawe gdzie ją upchnę i, że chyba znów musimy pomyśleć o jakiś półkach na książki. Podobnie kwestia spotkania z koleżanką. Też jest to moja radość/wkurzenie/smutek/coś zabawnego itd i potem mu o tym mówię. Tak ciężko przyjąć do wiadomości, że jego wiedza o mnie (i z wzajemnością) nie wynika z chęci kontroli, ale z faktu, że się przyjaźnimy?
              Wczoraj wieczorem powiedziałam mu o tej przemocy ekonomicznej i oboje mieliśmy ubaw po pachy, ale tuż przed snem już całkiem serio on stwierdził, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że tak to może wyglądać, więc postara się pamiętać, żeby zawsze jakaś większa suma była na karcie, bo wtedy nie będę musiała dzwonić do niego. Ale jak go znam, to niekoniecznie będzie o tym pamiętał smile bo kwestia pieniędzy w naszej rodzinie jest na dość dalekich pozycjach jeśli chodzi o zainteresowania wink
          • claudel6 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 21:22
            NIE-WY-OBRA-ŻALNE. ustawiłas się w pozycji dziecka w tym związku.
            każdy Twój krok jest w ten sposób kontrolowany. masz zero jakiejkolwiek niezależności i autonomii.
            • twoj_aniol_stroz Re: Finanse niepracującej żony 16.09.13, 07:35
              O! Ciekawe smile A na czym miałaby ta autonomia i niezależność polegać?
    • jak.z.nut Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:30
      Mam to szczęście, że zarabiam całkiem nieźle, i całość trafia na moje konto, z którego kupuje ciuchy, naprawiam swoje auto czasem, tankuje, odkładam. Chłop ma swoje konto, on nim całościowo dysponuje i utrzymuje całość domu i spożywkę, oszczędza i robi prezenty, czuję się jak krwiopijca, mimo że chłopu nie brakuje i nie wnosi zastrzeżeń do takiego układu.
    • dziewczyna_z_plazy Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:34
      Smutne to, ale jak już któraś wspomniała " nie ma ofiar, są tylko ochotnicy". Wspominam taką panią co już w narzeczeństwie płakała, że podły pan rozlicza z paru złotych na pieluchy. Po ślubie zmieniła zdanie na "misio jest oszczędny i zaradny". Chyba przekonał ją argument, że w razie rozwodu zostanie bez dziecka, dachu nad głową i z tym co w portfelu ( ach ta intercyza !).
    • mindtriper Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:37
      Słowo klucz: pani jest zadowolona.
      Jeśli dowiecie się, że ktoś lubi tylko pozycję misjonarską i tak mu dobrze, to też będziecie rączki załamywać?
      Dogadują się? Dogadują.
      Szurać do swoich brudów!
      • kol.3 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:38
        Pani raczej udaje że jest ok., bo nie jest.
        • mindtriper Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 13:50
          Znasz ją, zwierzyła się tobie, a ty podawałaś jej chusteczki?
          Ach, nie, ojej, po prostu nie możesz wyjść poza swój własny schemat, no, zdarza się.
      • esencja08 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 20:57
        > Szurać do swoich brudów!

        Musiałabyś tak napisać w każdym wątku-forum jest od dyskusji i wyrażania swoich poglądów, które zazwyczaj bywają różne u różnych osób. A może to Ciebie coś za mocno poruszyło i stąd taka reakcja? wink
    • d.d.00 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:40
      Współczuje żonie bo nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Też nie pracuję (wychowawczy), nie mam dochodu, ale do wydawania pieniędzy mam takie samo prawo jak mąż. Nie wypytuje mnie na co straciłam kasę, czy robiąc zakupy spożywcze wpadła mi w ręce jakaś szmatka.
      • d.d.00 a co ta kobieta na to? 15.09.13, 09:41
        Nie czuje się ubezwłasnowolniona? Uciemiężona?
    • mruwa9 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:45
      od slubu mamy wspolne konto, na ktore splywaja nasze zarobki. Kazde z nas ma swoja karte do wspolnego konta i korzystamy ze WSPOLNEJ kasy, wedlug potrzeb rodziny i indywidualnych.Okresy, gdy nie pracowalam i bylam na utrzymaniu meza, byly krotkie. Ale byly.
      Nigdy nie bylo komentarzy, ze np. zabrabiam mniej albo wcale, czy ze wydaje za duzo, a opcja z wydzielaniem kieszonkowego to totalny kosmos. Kazde z nas czuje sie wspolodpowiedzialne za finanse rodziny i nie musimy odstawiac dziecinady pod haslem: komu uda sie zagarnac wiecej cukierkow ze wspolnej miski...Rachunkami zajmuje sie maz, ale to kwestia logistyki i rozdzialu obowiazkow, zeby utrzymac porzadek i kontrole, bo platnosci przeciez i tak ida ze wspolnego konta.
      • heca7 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 09:49
        A mi tak przyszło do głowy. Może to rodzaj wyrafinowanej gry erotycznej ? suspicious Typu Pan Władca i Służąca wink My tu się roztkliwiamy a pani przeżywa niesamowite orgazmy big_grin
        • olewka100procent Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 10:44
          no ale chyba sama zauważyłaś, że sytuacja którą opisałaś jest lekko patologiczna. W większości normalnych małżeństw, żona z mężem ma wspólne konto i po pieniądze chodzi nie do męża tylko do banku, ewentualnie bankomatu smile
          • fomica Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 12:12
            > no ale chyba sama zauważyłaś, że sytuacja którą opisałaś jest lekko patologiczn
            > a.
            Twoim zdaniem oczywiście.
            Tak sobie ułożyli, oboje zadowoleni, na czym niby polega ta dramatyczna patologia? Na tym że żyją inaczej niż ty?
            > W większości normalnych małżeństw, żona z mężem ma wspólne konto
            Rozumiem że ty z frakcji "normalne jest tylko to co ja sama robię".
            Jestem normalna osoba w normalnym małżeństwie i nigdy nie mieliśmy wspólnego konta, nie było takiej potrzeby, nie zastanawiałam się nigdy nad tą kwestią. Ostrożniej trochę z tą definicją normalności i patologii.
    • amoreska Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:00
      Nigdy w życiu nie zniżyłabym się dobrowolnie do roli niepracującej, całkowicie zależnej finansowo od męża żony.
      • jak_matrioszka Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:16
        Utrata dochodu spowodowana zwolnieniem z pracy nie jest sytuacja dobrowolna. Niemoznosc znalezienia nowej pracy, spowodowana kryzysem i tym ze wiecej stanowisk pracy ginie z rynku niz sie pojawia, tez nie jest sytuacja dobrowolna.
      • incubus_1 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 17:24
        A cóż to za poniżenie?
    • jak_matrioszka Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:04
      Mamy jedno konto i dwie karty do niego. Dostep do pieniedzy jest ograniczony wylacznie ich fizycznym posiadaniem na koncie.
    • saszanasza Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:27
      Straszne to co opisałaś!
      również nie pracuję, wszelkie oszczędności są ulokowane na lokatach na moje nazwisko (fakt że transferuję część z nich na rachunek męża do którego z racji konstrukcji mogę być jedynie upoważniona) co nie zmienia faktu że to ja zarządzam finansami i to mój m. często prosi żebym mu coś przelała bo mu się kasa skończyłabig_grin
      wydatków bieżących nie konsultuję, choć niekiedy mój małż. jęczy że robię nieprzemyślane zakupy. w sumie dobrze że jęczy, bo hamuje moje zapędybig_grin
      większe wydatki ustalamy wspólnie.
      Ne wyobrażam sobie funkcjonować w związku który opisałaś...udusiłanym się.
    • fomica Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:27
      Och ach, no niesamowite, ematka dziwuje się światu, odsłona nr 165387.
      Istnieją ludzie którzy nie dostaja dupościsku na każda najmniejszą mysl o forsie. Nie analizują na wszelkie strony stanu konta, podzialu konta, podziału płatności, rozliczenia z małżonkiem, kto ma więcej i dlaczego. Ot tak sobie beztrosko żyją, raz on płaci, raz ona, pieniądze leża raz na jednym koncie, raz w gotówce, generalnie sprawy pieniężne nie nadają ich zyciu sensu i mają do nich lekkie podejście.
      Widzę że bardziej się przejęłaś sytuacją finansową koleżanki niż ona sama smile
      • gazeta_mi_placi Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:29
        Troll.
    • marianna72 Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:38
      U nas zarzadzam kasa ja mimo ,ze moja pensja to 1/4 tego co zarabia maz i dodstkowo 7 lat nie pracowalam ale jakos zawsze tak bylo ,ze kasa zarzadzalam ja.
      Mam do tego wiekszy dryg latwiej zapamietuje platnosci potrafie to wszystko jakos zorganizowac, no i wiecej czasu maz nie ma do tego glowy.
      Nawet juz jego ksiegowa ( maz ma wlasna dzialalnosc) dzwoni do mnie aby sie skonsultowac co do platnosci .Nie znaczy to ze maz ma jakas tygodniowke na ogole zawsze jakas gotowka jest w domu w szufladzie i wszyscy z tych pieniedzy korzystaja w miare potrzeb ale ja mam manie tez zapisywania wydatkow wiec mam wszystko pod kontrolawink))) No i oczywisice wieksze decyzje konsultujemy ale ja jakos latwiej zapamietuje gdzie co mamy i kiedy przyjdzie kolejna platnosc skad mozna pobrac a gdzie nie wolna ruszac , maz sie w tym wszystkim gubi wink)) .Czasami bym tak chciala miec jakas tam tyg i nie miec tego wszystkiego na glowie .Nie martwic sie podatkami zusem platnosciami tylko maz by wszystko robil ja bym brala moja tyg i z glowy
    • lajente Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 11:49
      Dla mnie kosmos, o pieniądze prosiłam jak byłam dzieckiem i uczącą się młodzieżą, jako dorosła zarabiam sama na siebie, chyba by mi szminka w gardle stanęła, jakbym miała prosić o przelew na nią, a tak kupuję sobie sama i męża serce nie boli, że ktoś tyle wydaje na mazidło, bo nawet nie wie ile i niech tak zostanie smile Mam 3 znajome niepracujące i w obu przypadach o prawie wszyskich zakupach decyduje mąż. Trochę takie życie ptaka w klatce.
      • kaka-llina Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 14:16
        No to mój chłop się zdecydowanie różni od typowych panów.... W zębach wszystkie pieniądze są do mnie przynoszone, bo ja się tym lepiej zajmę, jemu się nie chce.....
        Czasami poprosi o kilka funtów na piwo albo tytoń, reszta na mojej głowie. Jak ciuchów mu nie kupie to nie będzie miał, kasę na biznes jak potrzebuje to wcześniej mnie informuje, ze z tej puli tyle i tyle będzie mu potrzebne, znaczy tak prosi sie mniewink, bo jak powiem, że w tym miesiącu nie da rady bo się rachunki napieprzyły to nie ma ze boli, plany musza poczekać.... Nie, nie narzekam....
        A i jakby go nagle szlag trafił to biznes spokojnie sama przejmę (rzucić mnie nie rzuci, tak jestem pewnasmile)
    • mary_lu Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 14:12
      Mąż zarabia i pilnuje finansów, skrupulatnie i sprawiedliwie, więc oboje do jego tabelek spowiadamy się, ile i na co wydaliśmy.

      Mamy ustaloną tygodniową kwotę na zakupy, mąż co tydzień przelewa ją na moje konto. Sumę tę ustalałam sama, wystarcza też na kawę na mieście, książki, drobne szaleństwa z dzieckiem typu sala zabaw czy resoraki. Mam też na bieżąco uzupełnianą rezerwę na fryzjera, spontaniczne zakupy ciuchowe, paliwo, nieprzewidziane wydatki. Dodatkowe zakupy są poprzedzane moim komunikatem "Potrzebuję x złotych na to i tamto, możemy sobie na to pozwolić w tym miesiącu? To przelej mi zaraz". Na duże zakupy ciuchowe, domowe i dzieciowe często jeździmy razem, a czasem jedno kupuje hurtem pakę ciuchów tuż przed zamknięciem sklepów, oglądamy razem w domu i niepasujące oddajemy rano.

      Nie czuję się uciśniona, oboje mamy dla siebie tyle samo pieniędzy, oboje kontrolujemy wydatki. Jak mąż widzi, że w danym miesiącu trzeba zacisnąć pasa, to ma tendencję to obcinania najpierw swoich wydatków.
      • kamunyak Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 18:10
        > Mąż zarabia i pilnuje finansów, skrupulatnie i sprawiedliwie, więc oboje do jeg
        > o tabelek spowiadamy się, ile i na co wydaliśmy.

        Sprawiedliwie czy niesprawiedliwie, ale dla mnie to trochę takie upakarzające jest, że musze spowiadać się mężowi, na co wydałam 5 zł.
        Jesli kupujesz dla męż prezent giazdkowy to też mu piszesz w tabelce "prezent gwiazdkowy dla męża"?
        To nawet moje dzieciaki mają większą swobodę bo dostają kieszonkowe 300/400z ł i ja nie pytam, na co je wydają.
        • mary_lu Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 20:34
          Tak samo ja się spowiadam, jak on mnie. Kilka razy w miesiącu siadamy przed komputerem i omawiamy wydatki, ale też bez przesady, że do każdych 5 zł. Mamy rubrykę "różne" i jak któreś stwierdzi, że 100 złotych "się rozeszło", to tam ląduje bez fochów.

          Prezenty różnie. Albo z mojego "wacikowego", albo mówię, że potrzebuję tyle i tyle na prezenty i nie precyzuję dla kogo, a najczęściej prezenty gwiadkowe i urodzinowe nie są niespodzianką, tylko kupujemy je razem, bo każde ma na myśli coś drogiego, co musi być dokładnie takie, jak sobie wymyśliliśmy.

          Te upokorzenia i brak swobody są tylko w Twojej głowie.
    • klubgogo Re: Finanse niepracującej żony 15.09.13, 14:17
      Współczuję tej pani. Znam jedną taka parę - żona ma dostęp do konta, więc robi z niego opłaty, pokrywa zamówienia internetowe, ponadto dostaje kilkaset złotych na wydatki bieżące - gotówka leży w domu, robi z nie j codzienne zakupy, kupuje książkę dla dziecka, dla siebie, kupuje ciuchy czy krem do oczy za 150 zł. Nie mają z tym problemu.
      Posiadanie 20 zł w portfelu jest rzeczywiście wygodne, bo nie kupuje się głupota, nie wchodzi do sklepu z myślą, bo może coś bym kupiła, ale nie wiem co. Sama czasami miewałam taką sytuację, gdy musiałam podzielić 100 zł na 2 tygodnie. Ale lekarstwa za to nie kupisz, lekarza do domu nie wezwiesz, a sytuacje niespodziewane zdarzają się gwałtownie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka