i jakież to kurna znamienne, że jak się matkom wyłuszczy sensowne argumenty nie stawiające autora ani w roli ofiary, ani w roli burżuja, to nagle argumentów braknie i wątek gnie w czeluściach
ale wierzę, zę większośc tutaj przemyślała i zwłaszcza jednej matce, ktorej baaardzo jakoś nie lubię zrobiło się głupio. zwłaszcza po tym, co dowiedziałam sie od wspólnej znajomej