Najlepszy ze wszystkich braci kończy niebawem 40 lat. Jako że jest facetem który ma wszystko a jeśli czegoś niema to widocznie tylko dlatego że uznał że jest to kiepskie kupowanie mu prezentu to koszmar.
Brat lubi offroad. Jak ktos mu da błoto do taplania się to jest najszczęśliwszym bratem pod słoncem. Ma swój wypieszczony samochód i tapla się w nim w błocie kiedy tylko może.
Kupowanie czegokolwiek do auta odpada bo po pierwsze nie znam się na tym zupełnie i całkowicie a po drugie brat uwielbia wyszukiwać kolejne fidrygałki do swojego auteczka osobiście.
Pomyślałam że może wykupie mu jakąś offroadową wyprawę. Brat wszelkie rajdy i lokalizacje w odległości do 200 km od domu zaliczył i potaplał się w tamtejszym błocie.
Mieszkamy mazowieckim wiec pomyślałam o jakiś Bieszczadach albo innych górkach położonych nieco dalej (tylko błagam bez przesady - Karpaty odpadają) do zdobywania i zakopywania się. Budżet do około 1000 zł ale im mniej tym lepiej - po co wyrzucać pieniądze w błoto.
Jego rodzina podziela pasję i na widok dziur w ziemi dostaje spazmów z rozkoszy.
Ja się na tym jak wspominałam nie znam zupełnie i absolutnie. Jedyne błoto jakie akceptuje to takie w formie odżywczej na tyłku w spa.
Wiecie może gdzie szukać takich atrakcji. Może sami taplaliście i możecie polecić cudowne miejsce do pobrudzenia sie i zakopania samochodu.
Pomocy bo będe musiała mu kupić skarpetki na prezent. Albo krem przeciwzmarszczowy