oltremare 03.10.13, 15:21 Czy ktos z was posiada ksiazke Tracy Hogg i czy faktycznie po przeczytaniu i zastosowaniu sie do zasad jest jakas poprawa? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
mika_p Re: Tracy Hogg 03.10.13, 15:54 A gdybyś poszła na f. Niemowlę forum.gazeta.pl/forum/f,572,Niemowle.html i wrzuciła tam w wyszukiwarkę to imię i nazwisko, to mogłabyś się delektować dyskusjami na ten temat sięgającymi niemalże 10 lat wstecz. Mozna jeszcze próbowac na hasło "zaklinaczka" Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Tracy Hogg 03.10.13, 15:58 Czesc o kp beznadziejna - na tyle slaba ze nie chcialo mi sie ryc glebiej Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Tracy Hogg 03.10.13, 16:10 Przeczytałam, doradzanych przez autorkę metod nie zastosowałam, bo były sprzeczne z moją matczyną intuicją, sumieniem i zdrowym rozsądkiem. Tytuł "Język niemowląt" uważam za nieadekwatny, powinno być "Tresura niemowląt", albo coś w tym stylu. Niemowlę to maleńki człowiek, żywa istota. Nie da sie napisać instrukcji do obsługi człowieka. Porady zakładające że każde dziecko można zaszufladkować do jednej z kilku kategorii i opiekować się nim według dokładnej instrukcji, z zegarkiem w ręku i bez najdrobniejszych odstępstw od harmonogramu, to dla mnie kompletna pomyłka. Jak chcesz, to napisz jaki konkretnie masz problem z maluchem, spróbuję podrzucić propozycje pomocnych lektur. Wstępnie mogę podpowiedzieć "Księgę rodzicielstwa bliskosci" autorstwa Williama i Marthy Sears. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Nam naprawde pomoglo. 03.10.13, 19:48 Przeczytalam prawie cala, zastosowalam sie do niektorych zasad, tyle ze bez zegarka i poslugujac sie zdrowym rozsadkiem. Ci, ktorzy psiocza na TH , nie potrafia zrozumiec, ze ksiazki sa od tego, zeby wybrac to, co ci pasuje. Mysla, ze jak TH powie, ze dziecko ma spac, potem jesc, potem sikac, a potem sie bawic, to trzeba to za wszelka cene osiagnac. Doopa. Dziecko ma sobie swoj rytm ustalic, ty masz go wychwycic, .Regularnosc i powtarzalnosc jest dla wiekszosci maluchow zbawienna (i zabojcza dla rodzicow). O to chodzi. Nie o zegarkowe czuwanie. TH cenie za to, ze zacheca do obserwowania dzieci i ich niewerbalnych sygnalow, ktore moga byc ciezkim orzechem do zgryzenia dla swiezo upieczonych rodzicow. Pewnie, ze dzieci sa rozne i ze nie daja sie zaszufladkowac, ale nigdy nie wiadomo co tak naprawde ci sie przydac. U nas nastapila NIESAMOWITA poprawa po, np., obsmiewanej obserwacji ziewania. Ot, glupota, ale nagle sie okazalo, ze moje lulane, hustane, kolysane na rekach i oczywiscie niespiace dziecko jest w stanie usnac w ciagu 5 minut bez lulania, hustania i kolysania na rekach, o ile zostanie polozone zanim sie roziewa na smierc. To jeden z przykladow. Moze twojemu dziecku ksiazka nie pomoze, ale nie sadze, zeby chociaz proba zastosowania czegos tam mogla byc dla dziecka krzywda. Nie da sie, to nie. A jak sie da, to bedzie ci latwiej. Odpowiedz Link Zgłoś
green.ginewra Re: Nam naprawde pomoglo. 03.10.13, 22:55 Język niemowląt i opis różnych "modeli" dzieci- nasza była chyba żywikiem czy żywczykiem- super opisane sposoby na rozpoznawania oznak zmęczenia i ustawienie rutyny dnia, bardzo przydatne rady odnośnie usypiania Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Nam naprawde pomoglo. 04.10.13, 16:36 Mysla, ze jak TH powie, ze dziecko ma spac, potem jesc > , potem sikac, a potem sie bawic, to trzeba to za wszelka cene osiagnac. Doopa. > Dziecko ma sobie swoj rytm ustalic, ty masz go wychwycic, No ale właśnie T. Hogg dopuszcza jedyny słuszny rytm dziecka- jedzenie (samodzielne), zabawa (samodzielna), spanie (samodzielne) i to z zegarkiem. Na czym ma polegać słuszność rad pani Hogg, skoro na starcie mam je wszystkie odrzucić? > TH cenie za to, ze zacheca do obserwowania dzieci i ich niewerbalnych sygnalow, > ktore moga byc ciezkim orzechem do zgryzenia dla swiezo upieczonych rodzicow. Aha, i koniecznie po 2 (dokładnie drugim!!!) ziewnięciu połóż dziecko, bo po 3 zrobi Ci sajgon. Powtarzam- miałkośc rad p. Hogg polega właśnie na tym, że nie uwzględnia w ogóle róznic między dziećmi. Odpowiedz Link Zgłoś
duzeq Re: Nam naprawde pomoglo. 04.10.13, 18:33 > No ale właśnie T. Hogg dopuszcza jedyny słuszny rytm dziecka- jedzenie (samodz > ielne), zabawa (samodzielna), spanie (samodzielne) i to z zegarkiem. Na czym ma > polegać słuszność rad pani Hogg, skoro na starcie mam je wszystkie odrzucić? No wlasnie na tym polega typowe niezrozumienie sedna rzeczy. TH mowi, ze rytm dziecka jest wazny, ze powtarzalnosc jest wazna, ze regularnosc jest wazna i pokazuje lopatologicznie jak to MOZE przebiegac. A co ty z tym zrobisz i jaki rytm zaobserwujesz/wdrozysz - to juz od ciebie zalezy. Nie wiedzialam, ze to bylo takie trudne do zrozumienia. > Aha, i koniecznie po 2 (dokładnie drugim!!!) ziewnięciu połóż dziecko, bo po 3 > zrobi Ci sajgon. Powtarzam- miałkośc rad p. Hogg polega właśnie na tym, że nie > uwzględnia w ogóle róznic między dziećmi. Moje robilo sajgon po 3-cim. Nie wiedzialabym o tym, gdybym nie przeczytala ksiazki. Jak mowilam - MNIE/NAM ta ksiazka ulatwila znaczaco zycie, a jezeli komus innemu porady sie nie przydaly - coz. Life. Nie mowiac o tym, ze nalezy bez scisku posladkow podchodzic do wszelkich ksiazek. Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: Tracy Hogg 03.10.13, 22:40 Język niemowląt bardzo mi pomógł. Zwłaszcza jeden z końcowych rozdziałów, coś w rodzaju "matko, nie zapominaj o sobie". Ale ogólnie bardzo dobrze wspominam tę książkę. Może byłam wyjątkowo zielona w temacie... Odpowiedz Link Zgłoś
meresanch Re: Tracy Hogg 03.10.13, 23:06 przeczytałam i zapomniałam to nie dla mnie wole w Tajemnicy Kontinuum bardzie do mnie przemawia jakoś nie lubię tresury dziecka Odpowiedz Link Zgłoś
biotka Re: Tracy Hogg 03.10.13, 23:21 Ja podobnie. Jakoś te metody do mnie nie trafiły. No i wszystkie te mądre książki o dzieciach mają jedną wadę - nasze dzieci tego nie czytały i nie wiedza jak się zachować Odpowiedz Link Zgłoś
aguar Re: Tracy Hogg 04.10.13, 08:13 meresanch napisała: > przeczytałam i zapomniałam > to nie dla mnie > wole w Tajemnicy Kontinuum > bardzie do mnie przemawia > jakoś nie lubię tresury dziecka Mam podobne zdanie. Polski tytuł brzmi "W głębi kontinuum". Polecam. Odpowiedz Link Zgłoś
pelissa81 Re: Tracy Hogg 03.10.13, 23:32 Swoja droga sa w Biedronce po 17,99 www.biedronka.pl/ksiazki/ksiazki_dla_rodzicow_i_dzieci/ Odpowiedz Link Zgłoś
xxe-lka Re: Tracy Hogg 04.10.13, 08:28 Pewnie jednym się poprawia innym nie. Nie wiem czy to kwestia rad pani Hogg, czy sama bym do tego doszła, ale ustalenie planu dnia wiele w jakości naszego życia poprawiło Myślę, że nie można do tego poradnika podchodzić jakoś bardzo sztywno i dosłownie, ale inspirację można czerpać owszem Życzę współpracującego niemowlaka Odpowiedz Link Zgłoś
tully.makker Re: Tracy Hogg 04.10.13, 09:01 Ja zaczerpnelam z Tracy 2 bardoz wazne rzeczy, ktore naprawde zmienily jakosc mojego macierzynstwa. Piersza to "otoczenie dziecka kregiem szacunku". Czyli - traktujemy dziecko jak czlowieka, nie jak przedmiot, ktory sie podnosi, przenosi, i robi z nim rozne rzeczy. Zawsze opowiadalam moim chlopakom co sie dzieje, uprzedzalam, ze ich podniose, rozmawialam z nimi na spacerach. Slabo mi sie robi jak widze, jak ludzie traktuja maluchy - jak rzeczy, ktore nic nie czuja, nie rozumieja. zgroza. Drugie - tom potega slalego planu dnia i rutyny w dzialanaich. Stworzylam nawet takie rutyny dla siebie i dzieki temu znacznie lepiej mi sie funkcjonuje. Odpowiedz Link Zgłoś
mamameg Re: Tracy Hogg 04.10.13, 15:34 Piersza to "otoczenie dziecka kregiem szacunku". Czyli - t > raktujemy dziecko jak czlowieka, nie jak przedmiot, ktory sie podnosi, przenosi > , i robi z nim rozne rzeczy. Zawsze opowiadalam moim chlopakom co sie dzieje, u > przedzalam, ze ich podniose, rozmawialam z nimi na spacerach. Tego mnie mama i babcia nauczyły. Ale fakt, sporo ludzi traktuje niemowlęta jak takie rurki jedzące i wydalające. > Drugie - tom potega slalego planu dnia i rutyny w dzialanaich. Stworzylam nawet > takie rutyny dla siebie i dzieki temu znacznie lepiej mi sie funkcjonuje. To akurat najbardziej mi się nie podobało w tej książce, dla mnie nie do pogodzenia z karmieniem piersią. Odpowiedz Link Zgłoś
ichi51e Re: Tracy Hogg 04.10.13, 17:31 No wlasnie - mimo ze jest tam duza czesc o karmieniu piersia i o tym ze jest super widac ze ona sama nie ma na ten temat pojecia - a juz o karmieniu na zadanie w ogole. Odpowiedz Link Zgłoś
nihiru Re: Tracy Hogg 04.10.13, 10:37 książkę mam, przeczytałam jak byłam w pierwszej ciąży, potem już do niej nie sięgałam. zapamiętałam z niej, że: - niemowlę to mały człowieczek, któremu trzeba również okazywać szacunek i który potrafi się komunikować, - dzieci lubią rytuały i stały plan dnia (no, o tyle o ile, bo ten niby "stały plan dnia" zmieniał się za każdym razem, jak synowi zmniejszała się ilość drzemek) innych, konkretnych rad nie stosowałam. podobało mi się w tej książce to, że autorka zakłada, że niemowlę jest człowieczkiem, zdolnym do nauki życia w społeczeństwie i że potrzeby matki są równie ważne jak potrzeby dziecka. bardzo nie lubię obecnie popularnego podejścia, które stawia dziecko na piedestale i każe z pominięciem potrzeb reszty rodziny*. dziewczyny, które wolą metody z "rodzicielstwa bliskości", czy "w głębi kontinuum" uważają podejście Tracy za tresurę. dla mnie z kolei "w głębi kontinuum" to był jakiś mistyczny bełkot, który cieżko mi było strawić. *chociaż, tak po prawdzie, przypuszczam, że jakby Tracy zobaczyła, jak my wychowujemy naszego juz czterolatka, to by uznała ze z jej podejściem nie ma ono nic wspólnego i że jest strasznie rozpuszczony ------------------------------------------------------ forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Tracy Hogg 04.10.13, 11:51 "W głębi kontinuum" nie jest poradnikiem, ta książka opisuje jak wygląda opieka nad dziećmi w społeczeństwach nieskażonych cywilizacją i jak to się później przekłada na życie jednostki i całej społeczności. Tę książkę fajnie potraktować jako spojrzenie na dziecko, człowieka z innej niż nasza perspektywy, w niektórych sytuacjach można jej użyć jako punktu odniesienia dla pewnych spraw, ale przecież nikt nie będzie żywcem przenosił sposobu życia amazońskich indian w nasze realia Co do mistycznego bełkotu,to trochę się zgadzam, książka jest napisana w stylu, z którym nie przepadam i momentami ciężko się to czyta (ale to już zarzut bardziej do formy niż do treści).A nakważnieksza zawarta w niek rada to ta, że natura i lata ewolucji przygotowały nas do bycia rodzicami i nie trzeba czytać poradników, wystarczy posłuchać swojej intuicji W rodzicielstwie bliskości wcale nie chodzi o stawianie dziecka na piedestale i olewanie potrzeb rodziców. Chodzi o troskliwe wsłuchiwanie się w dziecko i zaspokajanie jego potrzeb, ale nie zakłada to automatycznie ignorowania potrzeb reszty rodziny. Koncepcja rodzicielstwa bliskości jest jak skrzynka z narzędziami, to od rodziców zalerzy które z narzędzi uznają za przydatne i zdecydują się ich użyć - jest wśród nich karmienie piersią, noszenie w chuście i spanie z dzieckiem, ale też dążenie do harmonii w rodzinie i stawianie granic To co najbardziej zraziło mnie do Tracy Hogg, to proponowane przez nią metody usypiania dziecka i pogląd, że niemowlę próbuje coś "wymuszać" płaczem na rodzicach i że jak sobie popłacze to się "nauczy" - kompletne barbarzyństwo, w dodatku będące dowodem ignorancji autorki w kwestii tego, jak wpływa stres na rozwój dziecka, kiedy u dziecka pojawia się poczucie czasu i umiejętność czekania,oraz kiedy rozwój intelektualny dzieci pozwala im na podejmowanie świadomych działań (owo "wymuszanie"). Znam kilkoro dzieci usypianych w niemowlęctwie metodą "na wypłakanie" - jako kilkulatki wszystkie co do jednego miały zaburzenia snu - koszmary, nocne lęki, budziły się wielokrotnie, nie chciały spać w swoich łóżkach, miały napady histerycznego, trudnego do ukojenia płaczu, a ich rodzice narzekali na zarwane noce. Wśród dzieci usypianych od piewrszych chwil życia tak jak tego potrzebowały (przy piersi, w chuście, przytulone w łóżku rodziców) nie znam ani jednego podobnego przypadku... Odpowiedz Link Zgłoś
daisy Re: Tracy Hogg 04.10.13, 12:31 Nie przypominam sobie, żeby TH gdzieś polecała "wypłakiwanie" dziecka, wydaje mi się, że wręcz przeciwnie. Do tego ja znam przypadek dziecka, które miało koszmary, nocne lęki, budziły się wielokrotnie, nie chciały spać w swoich łóżkach, miały napady histerycznego, trudnego do ukojenia płaczu, mimo ciągłej bliskości rodziców, a także dwa przypadki dzieciaków na typowym zimnym (w zakresie usypiania) wychowie, które spały zawsze jak aniołki. Takie generalizacje są bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Tracy Hogg 04.10.13, 12:46 Obie teorie są mi doskonale obojętne (stosuje styl wychowania oparty na własnym zdrowym rozsądku). Ale muszę przyznać że metoda rodzicielstwa bliskości wydaje mi się podejrzana przez jej wyznawców. Nic na to nie poradzę ale jak czytam zwolenników rodzicielstwa bliskości to brzmią oni jak członkowie jakiejś sekty. Moim osobistym hitem był tekst o zadowolonym dziecku potraktowanym jakąś metodą nie akceptowaną przez teorie bliskości że to dziecko: siedzi zadowolone cicho ale płacze w środku. Nie dość że są alfą i omegą od wychowania to jeszcze dorabiają jako wróżki Odpowiedz Link Zgłoś
ta_karola Re: Tracy Hogg 04.10.13, 13:07 Nie czytałam "Rodzicielstwa bliskości" jednak owo "siedzenie zadowolonym cicho ale płacze w środku" jest mi znane z innych lektur. Otóż z prasy naukowej, przeprowadzano różne badania, gdzie jedne dzieci były uspokajane przez rodziców gdy płakały inne natomiast ignorowane. I co się okazało, że te ignorowane owszem były na pozór spokojniejsze ale badając ich ciśnienie krwi i poziom hormonu stresu podczas jakiegoś trudnego wydarzenie -to te drugie dzieci miały duże wyższe poziom stresu. One też się gorzej rozwijały. Więc teoria o cichym a jednak wystraszonym dziecku jest już poparta badaniami. Odpowiedz Link Zgłoś
nihiru Re: Tracy Hogg 04.10.13, 13:16 wiem o czym piszesz: jak potrzeby dziecka są systematycznie (słowo-klucz) ignorowane, to dziecko "uczy się" że nie warto zgłaszać jakichkolwiek próśb, bo i tak nie zostaną one spełnione. na zewnątrz wygląda to tak, że dziecko "jest grzeczne" a w rzeczywistości ono jest po prostu wycofane i zastraszone. problem polega na tym, że niektórym brakuje zdrowego rozsądku i stosują ten argument nawet do jednorazowych przypadków. jakiś czas temu, na "niemowlaku" jedna matka oskarżyła drugą o sadyzm, bo tamta RAZ pozwoliła dziecku płakać przez 10 minut (!) Odpowiedz Link Zgłoś
beataj1 Re: Tracy Hogg 04.10.13, 13:19 No zgadzam się że dziecko notorycznie uciszane ma wyższy poziom stresu. Z badaniami naukowymi nie będę dyskutować. Ale jednak tekst o tym że dziecko siedzi cicho a w środku płacze brzmi inaczej i na inny efekt jest obliczony niż podanie informacji o wyższym poziomie stresu. O to mi chodziło gdy mówiłam że bardzo często zwolennicy rodzicielstwa bliskości brzmią jak z sekty. Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Tracy Hogg 04.10.13, 12:47 Metoda Tracy zakłada że każde niemowlę powinno samo zasypiać w łóżeczku, bez dodatkowych "atrakcji" typu ssanie piersi, przytulanie czy głaskanie. Jak któreś dziecko akurat tak ma że samo w łóżeczku płacze, bo czegoś mu brak do szczęścia, to należy je do tego "przyzwyczaić" aż się "oduczy" płakać. Jedno się oduczy po trzech dniach,inne po kilku tygodniach nadal będzie zasypiało z płaczem. Nie przeczę, że są dzieci, które szczęśliwe i zadowolone zasypiają same we własnych łóżeczkach już jako niemowlaki i nie ma w tym nic złego - to jest właśnie podążanie za potrzebami dziecka, jeśli ono ma potrzebę samo zasypiać, to należy mu to umożliwić. Ale jeżeli maluch nie jest z tych samodzielnych, potrzebuje do zaśnięcia piersi w pyszczku, albo głaskania po główce to próby usamodzielniania go na siłę są z mojego punktu widzenia czystym sadyzmem. Odpowiedz Link Zgłoś
gonabe Re: Tracy Hogg 04.10.13, 14:34 Tracy Hogg nigdy nie napisała książki uśnij wreszcie a to tam jest napisane aby dziecko wypłakać. Tracy hogg nigdy nie napisała by wypłakiwać dziecko, a odkładać do łóżeczka jak już uspokoimy go w ramionach, jak tylko zaczyna płakać, znów podnosimy Tracy Hogg bardzo nam pomogła jeśli chodzi o traktowanie dziecka jak człowieka który ma własne zdanie, którego indywidualność już od niemowlęcia trzeba respektować, ja przeczytałam tracy hogg i tresowania nie znalazłam. Niestety wszyscy mylą ją z autorem książki "uśnij wreszcie" Odpowiedz Link Zgłoś
z_lasu Re: Tracy Hogg 04.10.13, 17:34 > Tracy Hogg bardzo nam pomogła jeśli chodzi o traktowanie dziecka jak człowieka > który ma własne zdanie, którego indywidualność już od niemowlęcia trzeba respe > ktować, Hmmm... Ja nawet nie potrafię sobie wyobrazić jak można by inaczej... Odpowiedz Link Zgłoś
nihiru Re: Tracy Hogg 04.10.13, 12:52 > W rodzicielstwie bliskości wcale nie chodzi o stawianie dziecka na piedestale i > olewanie potrzeb rodziców. Chodzi o troskliwe wsłuchiwanie się w dziecko i zas > pokajanie jego potrzeb, ale nie zakłada to automatycznie ignorowania potrzeb re > szty rodziny. Przypuszczam, że "rodzicielstwo bliskości" przyjmuje różne wersje w zależności od charakteru rodzica. Potrafię sobie wyobrazić, że może ono bardzo fajnie funkcjonować. Jednak w praktyce, czytając wypowiedzi paru osób, które je praktykują odnoszę wrażenie, że najczęściej ta metoda sprowadza się do ograniczania wymagań wobec dziecka. Broń Boże nie można dopuścić do tego, żeby choć przez chwilę płakało, bo będzie miało traumę na całe życie. Żeby było śmieszniej, mimo że w teorii jestem taka surowa, w praktyce wygląda to tak, że nasz czterolatek rzadko siada z nami do wspólnego obiadu, bo woli się pobawić, nie kąpie się codziennie, bo nie lubi, i zasypia tylko z nami bo tak woli. także w mojej metodzie też coś zdecydowanie coś szwankuje ------------------------------------------------------ forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi Odpowiedz Link Zgłoś
run_away83 Re: Tracy Hogg 04.10.13, 13:15 Wśród rodziców, którzy twierdzą że stosują rodzicielstwo bliskości, zdarzają się tacy, którzy traktują dziecko jak pępek świata i pozwalają mu wejść sobie na głowę, ale z prawdziwym rodzicielstwem bliskości ma to niewiele wspólnego Podstawowa zasada rodzicielstwa bliskosci to komunikowanie się z dzieckiem i zaspokajanie jego potrzeb. Ale nie oznacza to że należy także spełniać wszystkie dziecięce zachcianki. A od tego jest rodzic, by odróżnić, co jest realną potrzebą, a co fanaberią. Potrzeby powinny być zaspokajane zawsze, zachcianki - w miarę zdrowego rozsądku, możliwości i chęci W przypadku noworodka i małego niemowlaka jest trywialnie, bo taki maluch chce mieć pełny brzuszek, ciepło, sucho i czuć się bezpiecznie, wszystko czego się domaga jest jego autentyczną potrzebą i trzeba mu to dać. Ale im dziecko starsze i bardziej kumate, im bardziej poznaje świat i się usamodzielnia, tym częściej domaga się rzeczy, które niekoniecznie są mu niezbędne do szczęścia,a czasem wcale nie są dla niego dobre. Sztuka polega na tym, by uchwycić ten moment i zacząć stawiać granice. W przeciwnym wypadku rodzicielstwo bliskości przybiera karykaturalną formę, a czasami zamienia się niepostrzeżenie w tzw. wychowanie bezstresowe, czyli brak wychowania Wiem co piszę, bo aktualnie mam na stanie wojowniczego siedmiolatka, pyskatego dwulatka i sześciotygodniowe niemowlę - każdy wymaga innego traktowania, metody rodzicielstwa bliskości przybierają zupełnie różne formy, w zależności od tego, do którego z dzieci chcę je zastosować, bo dzieci są na różnych etapach rozwoju i mają odmienne potrzeby. Odpowiedz Link Zgłoś
nihiru Re: Tracy Hogg 04.10.13, 15:08 > Wiem co piszę, bo aktualnie mam na stanie wojowniczego siedmiolatka, pyskatego > dwulatka i sześciotygodniowe niemowlę O widzisz - to Ty jesteś dla mnie wiarygodna osoba! Natomiast dziewczyna, która ma jedno, dwuletnie dziecko i z dumą głosi, że pozwala mu mazać po ścianach, bo to jego naturalna potrzeba i szybko mu przejdzie, i miesza z błotem matkę dwójki dzieci, bo chciała się w końcu wyspać - jakoś niekoniecznie ------------------------------------------------------ forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi Odpowiedz Link Zgłoś
nihiru Re: Tracy Hogg 04.10.13, 13:09 > ch sytuacjach można jej użyć jako punktu odniesienia dla pewnych spraw, ale prz > ecież nikt nie będzie żywcem przenosił sposobu życia amazońskich indian w nasze > realia no właśnie mam wrażenie że niektóry próbują: skoro indianki są z dzieckiem 24 godziny na dobę, to znaczy że my też powinniśmy. co oznacza, że żłobek jest be, samodzielne usypianie niemowlaka też jest be i nieważne że matka pada na nos, bo rano musi iść do pracy. > ta, że natura i lata ewolucji przygotowały nas do bycia rodzicami i nie trzeba > czytać poradników, wystarczy posłuchać swojej intuicji eee tam po pierwsze - niejednokrotnie na forum słychać narzekania matek, że wszyscy uważają, że skoro jest kobietą, to macierzyństwo "ma wpisane w genach" i powinno jej łatwo przychodzić, a wcale tak nie jest; po drugie - patrząc na przykłady tego, co niektórym rodzicom "podpowiada intuicja", to włos się na głowie jeży i przychodzą do głowy pomysły o obowiązkowych kursach rodzicielstwa... ------------------------------------------------------ forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi Odpowiedz Link Zgłoś
ta_karola Re: Tracy Hogg 04.10.13, 12:58 Nie polecam T.Hogg. Polecam za to "Jak wychować szczęśliwe dziecko" napisaną przez neurologa J.Medinę. Wynika z niej (na podstawie badań), że wiele zachowań pokierowanych naszym matczynym instynktem wpływa na pozytywny rozwój dziecka- jego inteligencję, zdolność radzenia sobie itp. Natomiast T.Hogg poleca coś przeciwnego przez co męczy się siebie i dziecko. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 ksiązka o ignorowaniu potrzeb dziecka 04.10.13, 15:15 pod płaszczykiem troski o jego rozwój. W sam raz dla rodziców, którym nie chce się w swoim rodzicielstwie wysilić ale potrzebuja uspokajacza sumienia. Odpowiedz Link Zgłoś
memphis90 Re: Tracy Hogg 04.10.13, 16:42 Nie, próby zastosowania się do "zasad" T. Hogg mnie wpędziły w nerwicę już przy próbie zakwalifikowania mojego dziecka do jakiegoś "typu" i próbie "rozpoznania" jego płaczu an podstawie jakiejś tabelki, a moje dziecko po próbie odkładania-podnoszenia do 3h histerycznego płaczu. Przeczytałam raz jeszcze po drugim porodzie, otrząsnęłam się ze wstretem i ostatecznie wywaliłam. Podobnie jak "uśnij wreszcie" i inne ustrojstwa. Cenię sobie "Kontinuum", książki dr. Searsa. Odpowiedz Link Zgłoś
puza_666 Re: Tracy Hogg 04.10.13, 17:09 Jedyne co zapamietalam z tej ksiazki to to ze sa jakies tam rodzaje placzu i nawet przez chwile staralam sie odgadnac jakim "placzem" posluguje sie moje dziecko, ale to trudniejsze niz kostka rubika Generalnie moze mlode totalnie zagubione i przestraszone matki przez chwile poczuja ze beda wiedzialy co robic po tej lekturze, ale zycie pokazuje ze zadna ksiazka nam nie pomoze. Za to w wychowaniu dziecka bardzo pomaga sluchanie insytynku i olewanie "dobrych" rad. Nosilam mojego dzieciaka przez pol roku na rekach non stop. Mowili mi "przyzwyczai sie, przyzwyczai sie" i co? i pstro! Jak tylko zaczela raczkowac a pozniej chodzic to ja nie moge jej zlapac, jakos sie nie przyzwyczaila. Nocki rzesypia dopiero teraz - jak ma prawie 3 lata. Karmilam chaotycznie i na zadanie - zadnych schematow i rytmow. Jakos zyjemy wszyscy w harmoni Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Tracy Hogg 04.10.13, 17:28 Warto przeczytać. Ale bezkrytycznie nie podchodzić. Dużo tam przeciwieństw rodzicielstwa bliskości a to jest mu bliższe. Nie podobała mi się rada, by dać dziecku czas na uspokojenie - moim zdaniem, na placz trzeba reagować od razu, rada by przekarmiac dziecko wieczorem, by noc przesypialo, i by dziecka nie usypiać na rękach. Ja usypianie na rękach milo wspominam i mój syn potrzebował tego. Odpowiedz Link Zgłoś
gonabe Re: Tracy Hogg 04.10.13, 17:50 Mi np. właśnie rodzaje płaczu pomogły. Słuchałam dziecka i po tygodniu wspólnego życia wiedzieliśmy kiedy płacz jest na jedzenie, kiedy na spanie, kiedy na nudę, kiedy na pieluszkę. Zresztą wsłuchałam się co ma do powiedzenia nam nasza córka i tak przez pierwsze dwa miesiące nosiłam ją albo ja albo mąż na rękach ( ja w chuście często). Wszyscy mówili, że tak nie wolno, że się przyzwyczai, że będziemy mieli przesrane... i jak skończyła dwa miechy zaczęła sama z siebie bez tresury, bez żadnej nauki, zasypiać w łóżeczku i budzić się tylko raz na noc. Polubiła leżaczek i wózek też Tracy pomogła mi też jeśli chodzi o informowanie dziecka o tym co się robi. Np. nie pomyślałabym przy pierwszym dziecku, żeby mówić o wszystkim np. powiedziałabym córce zmienimy pieluszkę ale już nie mówiłabym rozepnę teraz pajacyk, podniosę nóżki, a Tracy w książce fajnie to wytłumaczyła na przykładzie faceta któremu kazała się położyć i nagle podniosła nogi Dlatego od pierwszego dnia mówiłam jej o wszystkim co będę robić... etc. mam teraz naprawdę radosną, spokojną, mądrą dziewczynkę Odpowiedz Link Zgłoś
malwi.4 Re: Tracy Hogg 04.10.13, 22:54 ja tez to mówienie i tłumaczenie stosowałam od pierwszych miesięcy fajny jest ten test na typ osobowości dziecka, tak jak autorka sugerowała; ja i mąż patrzyliśmy się na dziecko inaczej, mi wyszło, ze mamy wrażliwca, mąż widział w nim żywczyka ale to, że dziecko chce usypiać na rękach to nie jest kwestia złego przyzwyczajenie, moje dziecko miało kolki i tak mu się łatwiej zasypiało w pozycji pionowe, przytulone do ciała rodzica, potem samo przeszło a dziś mi tych chwil brakuje jak dziecku nic nie dolega to śpi w każdych warunkach żałuję, ze nie wiedziałam o tej książce "Rodzicielstwo bliskości", miałabym mniejsze wyrzuty sumienia, ze robię po swojemu, a tak czułam, ze sobie nie radzę, gdy rad Tracy Hogg nie potrafiłam wcielić w życie Odpowiedz Link Zgłoś