majenkir Re: Rak. 31.10.13, 19:54 Wczoraj wlasnie bylam u dentysty na czyszczeniu I czytalam tam broszurke o nowotworach jamy ustnej, bylo tam napisane, ze zdecydowana wiekszosc przypadkow (nie pamietam dokladnych liczb, ale cos okolo 80-90% konczy sie szczesliwie! Z reguly sa wczesnie wykrywane, wiec I zmiany nie sa posuniete daleko. Glowa do gory! Bedzie dobrze! Przytulam (ale modlic sie nie bede, sorry ). Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Rak. 31.10.13, 20:05 "Przytulam (ale modlic sie nie bede, sorry" - ależ nie wymagam , po prostu (mimo początkowych wątpliwości, cieszę się, ze jednak napisałam- usłyszałam także pozytywne zakończenia historii chorób) dostałam sporo pozytywnego wsparcia od osób różnych światopoglądowo i to jest piękne - a za modlitwy dziękuję dodatkowo , ale naprawdę dobre słowo wystarczyło. Byłam ostatnio z lekka oszołomiona złymi wiadomościami. A to, co czytam- pomaga mi. Odpowiedz Link Zgłoś
merit_p Re: Rak. 31.10.13, 20:15 Trzymam kciuki z całego serca za Was i za lekarzy . Niech wytną wszystko co się należy a mąż szybko dochodzi do siebie. Mam przyjaciółkę onkologa - coraz lepiej im to leczenie wychodzi Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Rak. 31.10.13, 20:44 marzeka, przechodziłam chemię razem z koleżanką taka chemia to nie jest aż taki koszmar, jak się nam wszystkim wydaje koleżanka dała radę nawet pracować w trakcie leczenia na dwa-trzy dni w okresach chemii brała krótki urlop praca bardzo pomagała jej w normalnym życiu i nie koncentrowaniu się na złych aspektach sprawy mdłości po chemii miała przez ok tydzień samopoczucie podobne do takiej niezbyt przyjemnej grypy ale da się przeżyć dobrze będzie, zobaczysz przytulam mocno jak chcesz - pisz jeśli chcesz pogadać przez tel - też jestem Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Rak. 31.10.13, 20:45 aha - ponieważ dziewczyna jest młoda, chemię miała z tych wredniejszych... Odpowiedz Link Zgłoś
kannama Re: Rak. 31.10.13, 20:54 jeszcze zależy w jakim okresie się bierze chemie...mój kolega brał zimą, więc raczej nie latał po dworze, bo przeziębić sie łatwo Odpowiedz Link Zgłoś
gazeta_mi_placi Re: Rak. 31.10.13, 20:25 Będzie dobrze, piwka się napij i wyluzuj Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Rak. 31.10.13, 20:25 Marzeka, trzymam mocno kciuki i czekam w przyszłym roku na kartkę z Chorwacji Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Rak. 31.10.13, 20:31 I 10 wyślę, oby tylko wszystko poszło dobrze Dzięki, Morgen Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Rak. 31.10.13, 20:48 oj nawysyłasz się dziołcha, zobaczysz ja też poproszę, bo naprawdę wierzę, że będzie dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
joan_na1 Re: Rak. 31.10.13, 20:27 Mojej teściowej właśnie mija piąty rok od identycznej operacji. Mimo, że jest już po osiemdziesiątce, bardzo szybko doszła do siebie, a badania, którym poddaje się co sześć miesięcy, potwierdzają, że nie ma nawrotu. Bądźcie dobrej myśli! Odpowiedz Link Zgłoś
kannama Re: Rak. 31.10.13, 20:33 ja w pracy siedzę obok jednego takiego co w tamtym roku miał operacje nowotworu...potem chemie...chyba nawet bardzo się z charakteru nie zmienił Odpowiedz Link Zgłoś
inguszetia_2006 Re: Rak. 31.10.13, 20:34 Witam, Marzekuś, bardzo, bardzo mi przykro, że na was to spadło. Trzymam oczywiście kciuki i wierzę, że mąż wyzdrowieje, bo dlaczego miałby nie? Zwłaszcza, że wsparcie ematkowe jest konkretne, a forum ma duży potencjał energetyczny.Tu chyba jakieś czarownice siedzą;-D Mojemu mężowi pomogły, to twojemu też pomogą. No i nie zapominajmy o medycynie,ale przy wsparciu ematkowym to pikuś;-P Pzdr. Ing Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Rak. 31.10.13, 20:37 No też czuję ten "potencjał energetyczny" - w sumie od kilku dni po raz pierwszy się uśmiecham Odpowiedz Link Zgłoś
pade Re: Rak. 31.10.13, 20:50 Marzeka, współczuję, ściskam i przytulam. Wierzę, że wszystko będzie dobrze. Trzymaj się mocno! Odpowiedz Link Zgłoś
mid.week Re: Rak. 31.10.13, 20:44 Ja też będę trzymać kciuki i życzę wam obojgu dużo siły. Z mojego otoczenia znam tylko trzy osoby, u których zdiagnozowano raka ale wszystkie z nim wygrały. Twój mąż też da radę, zobaczysz! Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Rak. 31.10.13, 20:49 Dla raczyska zabójczy jest czas- u Was widać ten oręż w użyciu i natarciu. I dobrze. Trzymam kciuki p.s NAPRAWDĘtrzymam kciuki i mocno o Was myślę p.s. jak ja trzymam kciuki to musi być ok! Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Rak. 31.10.13, 20:54 Kolejny już raz: dziękuję bardzo. Od wczoraj się tak bujałam z myślami, czy napisać i widzę, że było to najlepsze, co mogłam zrobić. Dziękuję za psychiczne podbudowanie. Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Rak. 31.10.13, 21:16 Pisz pisz, naprawdę nie jesteś sama wiesz tu są wredne małpy ale gdy potrzeba-potrafią się zjednoczyć i wysyłać masę dobra-wszechświat nie może tego po prostu zignorować. trzymam kciukasy i czekam na dobre wieści! Odpowiedz Link Zgłoś
guderianka Re: Rak. 31.10.13, 21:23 i jeszcze W lutym 1923 roku Freud odkrył mały guzek po prawej stronie jamy ustnej. Sześć miesięcy później został on usunięty przez Hansa Pichlera. Później został poddany jeszcze 31 operacjom wykonanym przez Maxa Schura. Z tego powodu był zmuszony do noszenia protezy, którą zwał monstrum, bardzo utrudniającej mu mówienie. . Dodam, że Freud sporo palił, na raka zachorował mając 67 lat i żył jeszcze 16 lat po jego wykryciu. Zmarł jako 83 latek (! żył wlatach 1923-1939!)- przy współczesnej medycynie,terapii,cudach -rak nie jest wyrokiem, rak to choroba- Przyjmijcie założenie zadaniowe : jest choroba-trzeba się leczyć- wyzdrowienie Odpowiedz Link Zgłoś
1borgia Re: Rak. 31.10.13, 21:02 ojej, jaki piekny watek. wzruszylem sie. nie martwcie sie dziewczyny- zlego licho nie rusza i nie ruszy tym ramem, a ten raz to male piwko. na pewno wszystko bedzie dobrze u was! na zdrowie! herbatka aj-ow-eda! borgia Odpowiedz Link Zgłoś
mstrzalka Re: Rak. 31.10.13, 21:12 Mój mąż jest takim "szczęśliwym" przypadkiem. Czerniak złośliwy, zwykły pieprzyk który się naderwał i babrał, usunięty w przychodni a później telefon od lekarza, że ma mąż się natychmiast zgłosić... my już wiedzieliśmy, że skoro lekarz będzie czekał po swojej pracy to nie po to żeby pogratulować wycięcia pieprzyka. Operacja w stolicy zorganizowana prawie natychmiast bo to był bodajże przedostatni stopień zaawansowania a ja z dwumiesięcznym dzieckiem i przerażeniem. Minęło 6 lat, bez przerzutów Teraz mamy już kolejnego syna, nadal kontrole co pół roku ( podobno ryzyko przerzutu się zmniejsza i będzie kontrola co rok). I kurcze pomimo wielu perypetii z tym rakiem, jest dobrze. I tylko mąż w każdą gwiazdke podczas składania życzeń obiecuje, że więcej w szpitalu nie będzie leżał Trzymam kciuki za was wszystkich, przytulam i wierzę, że dopiszesz też swoją dobrze zakończoną opowieść Odpowiedz Link Zgłoś
melancho_lia Re: Rak. 31.10.13, 21:24 Nie musi być wyrok, znam mnóstwo historii ze szczęśliwym zakończeniem. Trzymam kciuki za męza i za Ciebie bo to jest trudne doświadczenie (mam w rodzinie osobę, która już od wielu lat się z tym świństwem zmaga...). Przytulam. Bądź dobrej myśli. Odpowiedz Link Zgłoś
goodnightmoon Re: Rak. 31.10.13, 21:24 Trzymam kciuki i życzę dużo zdrówka mężowi!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
aagnes Re: Rak. 31.10.13, 21:27 Bedzie dobrze! moj brat jest "po". aktualnie rak to nie jest choroba smiertelna tylko uleczalna. masz zreszta wyzej wiele na to przykladow. Odpowiedz Link Zgłoś
x.i Re: Rak. 31.10.13, 21:33 Jezyk to dobra lokalizacja, jeśli tak można powiedzieć.. ja też mam w rodzinie przetrwalnika i czasem nawet twierdzi że to było pozytywne doświadczenie. A bada się teraz bardzo grzecznie i regularnie, wierzę że Twój mąż będzie kolejnym pozytywnym przykładem. Odpowiedz Link Zgłoś
alpha.sierra Re: Rak. 31.10.13, 21:41 No to ja znam dwie historie z dobrym zakonczeniem : babcia miała chlonniaka, ciotka guz na języku. Babcia w dobrym zdrowiu (nie licząc Alzheimera) jest już 22 lata po wyleczeniu, ciotka 3 lata. Ciotka trochę sepleni, jedyna pozostałość po guzie. Rak to nie wyrok, szczególnie wcześnie wykryty. Życzę mężowi szybkiego powrotu do zdrowia! Odpowiedz Link Zgłoś
andaba Re: Rak. 31.10.13, 22:15 Bądź dobrej myśli. U mnie w rodzinie w ostatnich latach az trzy przypadki, wszystkie zakończone szczęśliwie (dwa około 10 lat temu, jeden wprawdzie rok mija od rozpoznania, ale markery spadły do zera, liczymy, ze będzie dobrze). I będe pamiętać... Odpowiedz Link Zgłoś
to_ja_tola Re: Rak. 31.10.13, 22:20 Bardzo ci współczuję...Każdy by się martwił. Miejmy nadzieję,że operacja się uda.Trzymam kciuki. Odpowiedz Link Zgłoś
kerri31 Re: Rak. 31.10.13, 22:49 Jedyne co jest pewne to to, że wszyscy umrzemy. A jak choroba i trwoga to do Boga.... Najważniejsze w życiu jest zdrowie, bez niego nie ma nic. Dlatego co dzień dziękuję Gabrysiowi ,mojemu Archaniołowi, że mamy zdrowie. To takie szczęście móc wstać rano o własnych siłach, pójść na spacer i cieszyć się zdrowiem dzieci i innych bliskich. Nie ma nic piękniejszego. Odpowiedz Link Zgłoś
marychna31 Re: Rak. 31.10.13, 22:55 Zobacz ile osób Cie lubi iśle pozytywna energię Musi byc dobrze! Odpowiedz Link Zgłoś
rosapulchra-0 Re: Rak. 31.10.13, 23:35 mruwa9 napisała: > palacz?... sralacz Jak możesz być taka podła?? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Rak. 01.11.13, 09:00 A już myślałam, że choć w tym wątku mendy przymkną jadaczkę. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Rak. 01.11.13, 09:16 mruwa9 napisała: > palacz?... - nie, nie palacz. Odpowiedz Link Zgłoś
jola-kotka Re: Rak. 01.11.13, 08:04 U mnie pracuje facet 54 lata ,który 7 lat temu był chory na raka płuc i żyje a to jeden z najtrudniejszych do wyleczenia. Na forum jest laska coca-cola100 jej brat aktualnie leczy się na raka języka nie wiem czy to ma coś wspólnego ale podobno od fajek tak mowi.Jest chyba miesiąc po operacji dostaje chemie i podobno rokowania są bardzo dobre. Myśl pozytywnie będzie ok.Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Rak. 01.11.13, 09:15 Mój mąż od ponad 25 lat nie pali, żyje bardzo zdrowo, ale jeszcze raz bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie dobre słowa, nawet nie macie pojęcia, jak dobrze mi zrobiły na psychikę. A teraz już znikam Odpowiedz Link Zgłoś
niutaki Re: Rak. 01.11.13, 10:30 dolacze sie do trzymania kciukow jesli mozna, pozdrawiam serdecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Rak. 01.11.13, 10:52 Marzeka, trzymaj się dziewczyno dzielnie. Pozdrawiam cię serdecznie i życzę zdrowia twojemu mężowi. Musi być dobrze. Myślę o was. Trzymam kciuki za to aby operacja się udała i mąż wyzdrowiał. Kurcze, dla mnie to strasznie bolesny temat, bo dopiero co zmarła na raka bardzo bliska mi osoba, nie mogę dojść do siebie. Odpowiedz Link Zgłoś
zuzanna56 Re: Rak. 01.11.13, 10:55 Dwie moje koleżanki z pracy miały raka piersi. Minęło już kilka lat. Mają się dobrze Odpowiedz Link Zgłoś
zurekgirl Re: Rak. 12.12.13, 15:06 Marzeka, moja ciotka miala raka w okolicach jamy ustnej, wycieli jej wezly chlonne, jakies fragmenty tkanek, sporo tego bylo. Operacja 7 lat temu. Przez pol roku ostra rehabilitacja, nauka mowy, jedzenia. Ciotka po operacji schudla, ale od siedmiu lat jest super, nie ma nawrotow, bada sie regularnie, troche dziwnie mowi, czasem swiszczy przez nos, ale jest zdrowa, zyje absolutnie normalnie, pracuje, jezdzi na rowerze po 30 km dziennie, bardzo aktywnie wychowuje wnuczke. Nie martw sie na zapas. Odpowiedz Link Zgłoś
marzeka1 Re: Rak. 12.12.13, 16:01 A dziękuję, wierzę, ze będzie dobrze, bo rokowania dobre, mimo że rak okazał się złośliwy, ale jest wycięty razem z węzłami- mąż za 2 tygodnie (lub nawet za tydzień- zadzwonią) zaczyna radioterapię, po rozmowach z onkologiem jest bardzo podbudowany. I naprawdę nie martwię się na zapas - wierzę, ze się uda, bo niby dlaczego nie? Mąż ma dobry apetyt, schudł po operacji- teraz 2,5 tygodnia po powrocie ze szpitala przytył 4 kg, co jest dobrym znakiem- jest też silny psychicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
ira_07 Re: Rak. 12.12.13, 16:48 Oczywiście, że to nie musi być wyrok! Ludzie wychodzą z choroby zwycięsko. Nie napiszę Ci, żebyś się nie bała, bo będziesz się bała, też bym się bała. Pomodlę się za męża. Trzymajcie się! Odpowiedz Link Zgłoś