Od razu napisze ze doswiadczenia jako rodzic z zimnym chowem nie mam - nie chce nie umiem i nie chce sie dowiadowywac jak to jest jak sie daje dziecku wyplakac.
Ale kolejni juz znajomi stosuja. Czy sa zadowoleni? No raczej nie - dzieciaki wyja ponad godzine oni sie kloca - ale sa twardzi.
Myslicie ze to ma jakis wplyw na dziecko na dluzsza mete? Ja (z tego co mowi moj ojciec) bylam raczej traktowana z buta i kontakty mamy super traumy nie mam. Z drugiej strony z innych opowiesci (i z obserwacji mojej mamy ktora pierwsza leci jak wnuczatko pisknie i tuli) typu - "w ogole noe chcialas nigdy jesc w nocy - musielismy cie budzic i dostawalas szalu wiec przestalismy" domyslam sie ze bylam super nieklopotliwym niewymagajacym dzieckiem - wiec moze akurat na mnie metoda nie zaszkodzila?