Dodaj do ulubionych

Zimny chow - konsekwencje

19.11.13, 20:10
Od razu napisze ze doswiadczenia jako rodzic z zimnym chowem nie mam - nie chce nie umiem i nie chce sie dowiadowywac jak to jest jak sie daje dziecku wyplakac.
Ale kolejni juz znajomi stosuja. Czy sa zadowoleni? No raczej nie - dzieciaki wyja ponad godzine oni sie kloca - ale sa twardzi.
Myslicie ze to ma jakis wplyw na dziecko na dluzsza mete? Ja (z tego co mowi moj ojciec) bylam raczej traktowana z buta i kontakty mamy super traumy nie mam. Z drugiej strony z innych opowiesci (i z obserwacji mojej mamy ktora pierwsza leci jak wnuczatko pisknie i tuli) typu - "w ogole noe chcialas nigdy jesc w nocy - musielismy cie budzic i dostawalas szalu wiec przestalismy" domyslam sie ze bylam super nieklopotliwym niewymagajacym dzieckiem - wiec moze akurat na mnie metoda nie zaszkodzila? suspicious
Obserwuj wątek
    • adwarp Re: Zimny chow - konsekwencje 19.11.13, 20:23
      ja myśłałam, że zimny chów, to coś z ubieraniemwink
      • ichi51e Re: Zimny chow - konsekwencje 19.11.13, 20:24
        Tez sie potem zreflektowalam (ha to te nowe zimowe ubranka - mijemu dziecku mimo brakuczapki na pewno bedzie cieplo!) ale tu chodzilo mi o chlod uczuciowy.
    • 1borgia Re: Zimny chow - konsekwencje 19.11.13, 20:24
      jestem z tzw zimnego chowu i nie narzekam. "zimny chow" pozwolil mi:
      - rozwinac skrzydla- nikt nie przeszkadzal
      - nauczyl samodzielnosci- nie bylo zainteresowanych by odebrac czesc obowiazkow i myslenia o nich
      -liczyc wylacznie na siebie- patrz wyzej
      -cieszyc sie tym co mialem czyli wtedy kisiel i galaretke kupione za oszczednosci zaoszczedzone przy prac w polu podczas zniw u wujka. ta roasc zostal mi do dzis mimo, ze moge juz kupic dwie galaretki i nawet bita smietane ukulana na czubku
      - podejmowac decyje- nie bylo na kogo ich zrzucic
      borgia
      • princess_yo_yo Re: Zimny chow - konsekwencje 19.11.13, 20:38
        musze sie zgodzic ale jest to tzw dowod intuicyjny, tak sie zlozylo ze wchuchani rowiesnicy jakos wielkich sukcesow na zadnym polu nie odnosza, sama nobla tez raczej na polce nie postawie ale nie narzekam.
        natomiast pozostaje jeszcze definicja tzw zimnego chowu to to jest z pewnoscia kwestia dyskusyjna o podejrzewam ze za tym terminem tak na prawde kryje sie nauka pt ponoszenie zarowno pozytywnych jak I negatywncyh konsekwencji swoich czynow
    • blond_suflerka Re: Zimny chow - konsekwencje 19.11.13, 20:47
      Tzn. akurat dać się wypłakać to nie jest źle. Tylko nie tak, że 'płacz sobie dziecko' bo to barbarzyństwo ale pozwolenie na płacz jako zgoda na jakieś trudne uczucia dziecka. Tu jest jakas cienka granica pomiędzy ową zgodą a zaniedbaniem.
      Oczywiście owa zgoda zakłada, ze mówisz-'rozumiem, że ci trudno, jestem przy tobie' ale bez gadania-'nie płacz nie płacz'. Płacz jest po coś więc niech się dziecko wypłacze skoro potrzebuje. To' nie płacz nie płacz'- to trochę taka panika rodzica, że dziecko przeżywa coś trudnego i im jest z tym trudno.
      Podobnie dzieje się ze złością. Często rodzice nie dają zgody dziecku na odczuwanie złości, odbierają to osobiście.
      Co do zimnego chowu zdecydowanie jestem przeciwna. Jestem za tym, żeby w dziecku widzieć człowieka z jego uczuciami, potrzebami a przede wszystkim kogoś kto jest zdany na dorosłych. Więc fajnie jak Ci dorośli dają dziecku dobry, ciepły, radosny dom a nie jakiś tam zimny chow robotów. I taki zimny chów to najczęściej jednak kłopoty w wieku dorosłym. Może Ty dostałaś ciepło i miłość jakoś inaczej wyrażone? A może zadziały tu twoje cechy osobnicze? Ale jednak wielu cierpi po takim wychowaniu.
    • helufpi Re: Zimny chow - konsekwencje 19.11.13, 23:17
      Jestem organicznie niezdolna do pozostawienia niemowlaka do wypłakania. Moje dzieci mają tembr głosu, który mi niemiłosiernie piłuje nerwy. Zawsze ochoczo przytulałam i przystawiałam do piersi, żeby wyciszyć ten piekielny dźwięk.
    • mary_lu Re: Zimny chow - konsekwencje 19.11.13, 23:41
      Osobiście odpracowałam tylko "ciepły chów" - reagowałam na każde piśnięcie, tuliłam, nosiłam, kołysałam, dawałam spać ze sobą i na sobie. Wyhodowałam w ten sposób świetnego pięciolatka. Do tego, mnie ta bliskość dużo dała, bo może nie jestem z klasycznego zimnego chowu, ale miałam wielkie braki bliskości fizycznej z dzieciństwa, mąż-przylepa przez siedem lat mnie trochę podkurował, ale całkowicie wyleczyła mnie dopiero więź z dzieckiem.

      Widzę same zalety okazywania dziecku uwagi i troski. Owszem, wywrzeszczeć i wyzłościć się pozwolę, ale na płacz, choćby był tylko wieczornym wyciem ze zmęczenia, staram sie jakoś zareagować.
    • mika_p Re: Zimny chow - konsekwencje 19.11.13, 23:48
      Nie raz i nie dwa na f. Niemowlę były dyskusje na temat metody nauki usypiania przez wypłakanie (naukowo podbudowane: zostawiasz na minutę, dwie, trzy, a potem do skutku).
      Nie raz i nie dwa pytałam w takowych, czy sama zwolenniczka metody chciałaby, zeby w sytuacji, kiedy jest jej źle, osoba bliska siedziała za ścianą i nie przychodziła mimo wołania.
      Nigdy nie uzyskałam odpowiedzi twierdzącej. Ba, nigdy nie podjęto dyskusji. Raz mogłabym uznać, że moja wypowiedź nie została zauważona, ale to było ileś razy.

      Niemniej, przyznaję, książka o metodzie wypłakiwania napisana jest sugestywnie. Można uwierzyć, że tak trzeba.
      Ja się uczyłam metod wychowawczych w czasach, kiedy akcja "rodzić po ludzku" była w pełnym rozkwicie, a jej najogólniejszym hasłem było: "miejsce dziecka jest przy matce". I to jest bliższe naturze, bo bardzo trudno znieść płacz własnego malutkiego dziecka. No więc nie znosiłam i byłam przy dziecku, nawet jak nie mogłam pomóc.
      Mam nastolatka na stanie, dalej ze mną rozmawia.
      Więc chyba postępowanie było prawidłowe.
      • zuzi.1 Re: Zimny chow - konsekwencje 19.11.13, 23:56
        forum.gazeta.pl/forum/w,16,148091397,148091397,Zimny_chow_partnerki.html
      • jematkajakichmalo Re: Zimny chow - konsekwencje 19.11.13, 23:59
        Mnie sie wydaje, ze to wyplakiwanie przed snem to troche inna sytuacja. Tutaj dziecko placze, bo przez dlugi czas bylo przyzwyczajone do czegos innego, a to nagle znika.

        W zimnym chowie chodzi chyba o niereagowanie w ogole, cokolwiek by sie dzialo. To ozostawienie dziecka samemu sobie, a to juz cos innego. Tak ja to rozumiem.

        Reaguje zawsze na placz, krzyk, zlosc (przynajmniej probuje wyjasnic co jest jego przyczyna), ale sama zastosowalam kiedys metode z zasypianiem (trwalo to 3 dni, po 15-20 minut, na pewno jakby trwalo dluzej to bym to przerwala i probowala za jakis czas ponownie). Nie twierdze, ze to ma cokolwiek wspolnego z zimnym chowem. No, przynajmniej po moim dziecku tego nie widac wink
        • olewka100procent Re: Zimny chow - konsekwencje 20.11.13, 00:02
          a ja jestem za umiarkowanym ,, zimnym chowem,, czyli jak dzieciak zaczyna przeginać, wtedy się nie patyczkuje
    • ma_dre Re: Zimny chow - konsekwencje 20.11.13, 00:56
      " dzieciaki wyja ponad godzine oni sie kloca" to nie jest zimnych chow tylko calkowity brak konsekwencji w postepowaniu. No i jak te dzieci maja spac jak starzy sie zra? Jazgot nikomu jeszcze nie ulatwil zasniecia.
    • mia_siochi Re: Zimny chow - konsekwencje 20.11.13, 07:32
      Ja to jestem beznadziejną matką. Traktuje dziecko tak, jakbym sama chciała by mnie traktowano. Jak potrzebuje to go tulę, a jak się wścieka na mnie to daję się wywrzeszczeć, czyli kompletny brak konsekwencji tongue_out
    • saszanasza Re: Zimny chow - konsekwencje 20.11.13, 07:52
      Ja nie bardzo wiem, gdzie leży granica między nadopiekuńczością a zapewnieniem wolności....
      Mam wrażenie że ostatnimi czasy została zatarta.
      Z jednej strony w społeczeństwie preferowany jest model rodziny, w którym okazuje się miłość i szacunek, buduje pozytywe relacje z dzieckiem, model namawiający do angażowania się we wszystkie aspekty jego życia, jednocześnie na forach przy jakimkolwiek problemie z tego wynikającym padają zarzuty, że to dlatego, że dzieciak nie nauczony samodzielności.
      Z drugiej strony traktowanie dziecka jak partnera, wymaganie od niego pewnych umiejętności, radzenia sobie w pewnych sytuacjach, samodzielności w podejmowaniu decyzji postrzegane jest jako nadużycie władzy, strofowanie czy wręcz psychiczne znęcanie.
      Oczywiście najbardziej pożądany byłby model pośredni, ale uzyskać tego typu równowagę jest coraz trudniej....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka