kocianna
20.11.13, 13:05
Obok wątku o małej gimnastce: jakie wymagania uznajemy za dopuszczalne wobec dzieci w polskiej kulturze?
Moja córka chodziła do przedszkola z dziewczynką, która dziwiła się, że można tak po prostu robić co się chce - dziewczynka była łyżwiarką i treningi miała dwa razy dziennie, + zgrupowania, w przedszkolu bywała rzadko i tylko dlatego, że wprowadzono obowiązek przedszkolny, a lokalna szkoła przygotowań olimpijskich nie zdążyła zorganizować zerówki. O "chińskich matkach" nie wspomnę.
A w Polsce? Zmuszanie dziecka do codziennych ćwiczeń czegokolwiek (nie łudźmy się, żadne dziecko nie chce CODZIENNIE grać gam, rozciągać się, ćwiczyć czegoś tam, choćby nie wiem jak było uzdolnione), o ile nie jest to rehablitacja, uważane jest za coś wręcz niestosownego. Nie wszystko (choć wiele) da się zrobić poprzez zabawę. Mnóstwa rzeczy nie da się zacząć w późniejszym wieku.
Trenowałam wyczynowo. Nie żałuję ani godziny, choć nie miałam wybitnych osiągnięć. Nauczyło mnie to bardzo ciężkiej pracy i radzenia sobie z każdą przeciwnością losu. Moja siostra, której szło znacznie lepiej, twierdzi, że smak wygranej jest wart bólu rwanego więzadła i że gdyby mogła znów wybierać, wybrałaby to samo. Dlatego jeśli moje dziecko pójdzie w wyczyn w jakiejkolwiek dziedzinie - sportowej, artystycznej czy naukowej - nie wiem, czy będę potrafiła zabronić.
A wy?