Dodaj do ulubionych

Skażeni katolicyzmem

01.12.13, 08:58
W kontekście spędzania świąt a także przypadku mężczyzny, który w szpitalu został namaszczony przez księdza- a był ateistą.
W kontekście wielu rozmów z M-agnostykiem- nie chrzczonym, nie bierzmowanym ,który kościół zna tylko z bytności w nim w czasie 2 ślubów i 1 pogrzebu, który nie rozumie "ducha świąt". M gdyby został "namaszczony" nie miałby nic przeciwko. Ja z kolei-wychowana w tradycji katolickiej a poza kościołem od ponad dekady-zrobiłabym chyba dżihad
Poza ty-nie potrafię nie myśleć o świętach BN bez kontekstu jakiejś duchowości-tradycji-podniosłego nastroju. Nie ma modlitwy, nie mam opłatka (mama przywozi ale rok temu dopiero po raz pierwszy nie dzieliliśmy się wszyscy ale ja rozdałam i złożyłam ogolne zyczenia).
Z jednej strony widzę "braki" M w odczuwaniu tychże, w wiedzy odnośnie kk, modlitw. Z drugiej strony sama się zżymam bo jak w tv leci msza-np. żalobna-to podświadomie powtarzam słowa modlitwy które mimo przerwy w bytności na mszach-doskonale pamiętam. Czuję się poszkodowana- bo jestem zindoktrynowana katolicyzmem, mam wyprany mózg-mimo że od niego odeszłam, on jakoś zawsze we mnie będzie-w pamięci, wspomnieniach uncertain Nie mogę oderwać się całkowicie od wiary- mam swój system wierzeń -energia, kosmos, buddyzm- ale wierze bo inaczej nie umiem.
Rozumiecie?
Obserwuj wątek
    • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:10
      > Rozumiecie?

      Nie do końca. Kontekst w jakim lokują się dla nas święta BN, to kontekst kulturowy. "Skażony katolicyzmem", owszem, ale czymś "skażony" być musi. Każda kultura czymś jest "skażona". Jak dla mnie "skażenie katolicyzmem" to wiązanie ludzkiej seksualności z poczuciem winy i pojęciem grzechu. Wydaje mi się, że to jest coś, czym rzeczywiście jesteśmy skażeni, nie potrafimy się od tego uwolnić (w sensie skojarzeń, odczuć), nie potrafimy do końca pojąć ujęcia seksualności w kulturach wschodu np. A że z BN masz skojarzenia religijne to chyba logiczne jest. Ostatecznie nie świętujesz przecież przesilenia jesiennego, tylko Boże Narodzenie.
      • ichi51e Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:13
        Musze powiedziec ze nigdy wychowanie w katolicyzmie nie bylo w mojej rodzinie w zaden sposob zwiazane z seksualnoscia a juz na pewno nie w kontekscie poczucia winy... Ten goly adam z ewa w raju... suspicious
        • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:17
          A ja coś pisałam o rodzinie? Mówię o ogólnym kontekście kulturowym.
      • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:17
        kontekstu seksualnego udało mi się wyzbyć-jako pierwszego big_grin
        Problem w tym, że ja nie mogę świętować BN bo nie wierzę w Boga, którego to święto dotyczy. A jednak uczestniczę w nich i najgorsze jest to, że jest to dla mnie "naturalne"
        • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:21
          Hmmm... no, nadal nie łapię w czym jest problem. Ja też nie wierzę w Boga, ale "Gwiazdkę" świętuję. Nie przeszkadza mi, że inni łączą to święto z Bogiem, ja nie wierzę, ale mam świadomość genezy święta. I ta geneza mi nie przeszkadza. Uważam, że to bardzo ładne i miłe święto, lubię ubierać choinkę, jeść dobre rzeczy, dawać bliskim prezenty itp. Gdzie w tym wszystkim jest Bóg?
          • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:22
            A Ty nie wierzysz "od zawsze" czy byłaś katoliczką ?
            • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:26
              Byłam katoliczką. Nie jestem od 16 r.ż.

              • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:28
                Sama zdecydowałaś czy ktoś Ci pomógł ?
                W jakiej rodzinie się wychowałaś?

                Pytam, bo może to ma wpływ na nasze poglądy odnośnie kultury i tradycji. U mnie msza coniedzielna-obowiązkowo, sakramenty-obowiązkowo, wigilia-obowiązkowo wg rytuału i z czytaniem pisma św. przed wieczerzą, intymnie- kalendarzyk małżeński u rodziców, potem prezerwatywa (okazjonalnie)
                • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:43
                  Sama zdecydowałam. Po prostu dotarło do mnie, że w żadnego boga nie wierzę. A wcześniej nawet się udzielałam w jakiejś wspólnocie a la oaza. Rodzina: matka wierząca-racjonalistka. Tłumaczyła mi, że nie wolno brać Biblii dosłownie, że to przenośnia, że Bóg, owszem, stworzył świat, ale jak - tego nikt nie wie, bo nikogo wtedy nie było i bardzo możliwe, że zaczął od dinozaurów. Prowadzała do kościoła zasadniczo co niedziela, ale bez ortodoksji. Próbowała przymusić do bierzmowania. Ojciec: zdeklarowany ateista, ale nigdy nie rozmawiałam z nim na tematy religijne. Wigilia bez czytania pisma, ale z opłatkiem, szopką, kolędami. Pasterka raczej nie, ze względów praktycznych. Msza w I św. obowiązkowa.
                  • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:45
                    U mnie nie było rozmów o Bogu i tłumaczenia, ta cześć naszego rodzinnego życia była czymś oczywistym podobnie jak chrzty, I Komunia, bierzmowanie itd
                    • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:51
                      I nie pytałaś jako dziecko o rozdźwięk między Biblią a teorią ewolucji? Podałam akurat ten przykład, bo jest on taki dość "oczywisty", każde dziecko stykało się wówczas w szkole z teorią ewolucji podaną jako pewnik stojący w sprzeczność z tym, co mówi KK.

                      • grrrrw ?????? 01.12.13, 10:56
                        pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Heller
                        pl.wikipedia.org/wiki/Pierre_Teilhard_de_Chardin
                        • z_lasu Re: ?????? 01.12.13, 11:12
                          Piszę o tym, z czym się stykałam jako dziecko, a nie o meandrach teologii katolickiej. Podobne doświadczenia miała większość moich rówieśników, którzy nie czytywali w dzieciństwie rozpraw teologicznych, tylko słyszeli co ksiądz proboszcz mówi z ambony.

                          • grrrrw jeszcze zesmy tego nie przerbiali 01.12.13, 11:15
                            Prawdopodobnie byles dzieckiem w tych samych czasach co ks. Heller.
                            Co do pism T.de Ch. nawet ksieza, co tam katecheci.... zdobyc je mozna bylo w jezyku tylko francuskim, jak sie samo pojechalo i osobiscie zkupilo.
                            • z_lasu Re: jeszcze zesmy tego nie przerbiali 01.12.13, 11:20
                              > Prawdopodobnie byles dzieckiem w tych samych czasach co ks. Heller.

                              ????? big_grinbig_grinbig_grin Rozumiem, że chciałeś w ten sposób dać wyraz, że doceniasz moją życiową mądrość i doświadczenie.
                              • grrrrw Re: jeszcze zesmy tego nie przerbiali 01.12.13, 11:24
                                Ksiadz Heller nie jest jeszcze taki stary.
                                A jesli jestes katolickim młodziencem badz szlachetna dziewica, to masz jako osoba niedojrzala obowiazek poglebiania wiary. Tylko wiary, z przyczyn , powiedzmy, metodologicznych. Po prostu czesto sie zdarza, ze bardzo wierzacy czlowiek nie ma dostepu do wiedzy religijnej.
                                • z_lasu Re: jeszcze zesmy tego nie przerbiali 01.12.13, 11:49
                                  > A jesli jestes katolickim młodziencem badz szlachetna dziewica,

                                  shock Dobry obyczaj nakazuje zorientować się najpierw o czym się rozmawia i w jakim kontekście zamiast walić ideologią w ciemno.
                                  • grrrrw Re: jeszcze zesmy tego nie przerbiali 01.12.13, 11:53
                                    Jestem osoba płci żeńskiej.
                          • srebrnarybka Re: ?????? 01.12.13, 11:56
                            chodziłam na religię przy parafii w latach 70tych i tam uczono nas, że 1. sobór watykański I w 1869-1870 przyjął wykładnię, że nie ma sprzeczności między wiarą, a nauką, bo są dwie różne sfery życia i wobec tego nie ma przeszkód, by prowadzić badania naukowe w naukach przyrodniczych zgodnie z przyjętą w nich metodologią, 2. że celem Biblii nie było przekazanie wiedzy na temat początków wszechświata i wszelkich innych zjawisk biologicznych, ale Bożego Objawienia tzn. pewnych treści teologicznych i wobec tego w Biblii nie szuka się informacji na tematy przyrodnicze, 3. że owe treści teologiczne wyrażone są językiem właściwym dla kultury, w jakiej Biblię spisano, zgodnie z istniejącymi w tym środowisku konwencjami literackimi, które badają bibliści po to, by lepiej rozumieć Biblię, 4. zatem opowieść o stworzeniu świata, zresztą mająca w samej Biblii dwie wersje, jest tylko metaforą, mającą wyrazić myśl, że wszystko na świecie pochodzi od Boga. Ergo: w tej sytuacji Biblia nie rozstrzyga, czy Pan Bóg stworzył człowiek z gliny, z małpy czy czego tam jeszcze i takiej odpowiedzi nie należy szukać w Biblii Biblia tylko informuje, że wszystko na świecie ma za praprzyczynę Boga i dzieje się z woli Bożej. I tyle tylko. Zatem z woli Bożej mogły być dinozaury, australopiteki etc. Poza tym, ale to na marginesie głównego wątku uczono nas, że Darwin był człowiekiem wierzącym, a nawet pastorem, i jakoś także sprzeczności nie widział. Ale dla porządku przypomnę, że te, co napisałam, uczono mnie na religii katolickiej. Nie miałam zatem żadnych problemów z teorią ewolucji.
                            Można w Boga nie wierzyć. Wypowiedzi wielu biskupów i księży budzą zgorszenie. Rozumiem, że katolicka etyka seksualna bardzo głęboko odbiega od funkcjonujących współcześnie pojęć etycznych. Zakazu antykoncepcji sama nie rozumiem. Ale nie opowiadajmy dyrdymał, że nie można pogodzić wiary w Boga z wiedzą w zakresie nauk przyrodniczych, bo ta kwestia została dawno wyjaśniona, i jak powiadam - mnie uczono tego na religii. Nikt mi nie kazał czytać Teilharda po francusku, tylko wyjaśniono nam to językiem zrozumiałym dla nastolatków.

                            z_lasu napisała:

                            > Piszę o tym, z czym się stykałam jako dziecko, a nie o meandrach teologii katol
                            > ickiej. Podobne doświadczenia miała większość moich rówieśników, którzy nie czy
                            > tywali w dzieciństwie rozpraw teologicznych, tylko słyszeli co ksiądz proboszcz
                            > mówi z ambony.
                            >
                            • z_lasu Re: ?????? 01.12.13, 12:02
                              > Ale nie opowiadajmy dyrdymał, że nie można pogodzić wiary w Boga z wiedzą w zakresie
                              > nauk przyrodniczych,

                              Najwyraźniej zostałam źle zrozumiana. Odniosłam się do tego, co pisała guderianka, że w jej domu nie rozmawiano o religii. To miał być przykład rozmowy zainicjowanej przez dziecko. Co sądzi KK na temat ewolucji już od bardzo dawna mnie nie interesuje. I nie rozumiem tego nagłego wysypu katolickiego spamu w wątku założonym przez ateistkę dla ateistów i dotyczącym obyczajów grudniowych, a nie teologii.
                              • srebrnarybka Re: ?????? 01.12.13, 12:10
                                Przepraszam, nie będę już spamować, skoro tak ładnie i gościnnie to ujęłaś. Podobno mamy wolny kraj i swobodę wypowiedzi smile, zresztą nie napisałam nigdzie wprost, że jestem w tej chwili katoliczką, tylko napisałam, że chodziłam na religię katolicką.
                                A napisałam to, co napisałam, bo przekonanie o tym, że Kościół katolicki obecnie naucza, że teorii ewolucji nie da się pogodzić z wiarą, jest od bardzo dawna nieaktualne. Rozumiem, że osoby niewierzące to nie obchodzi, niemniej jednak ten wątek dotyczy "pozostałości" katolicyzmu u osób niewierzących. Spieszę więc poinformować, że przekonanie o niemożności pogodzenia teorii ewolucji z wiarą katolicką, jeśli u kogoś takowe występuje, nie jest pozostałością katolickiego wychowania, tylko dowodem ignorancji, bo Kościół tego już bardzo dawno nie naucza.
                                Istnieje dostatecznie wiele rzeczy, które można współczesnemu Kościołowi, zwłaszcza w Polsce, zarzucić, że nie ma potrzeby przyklejania nieprawdziwych zarzutów.
                                • grrrrw w kwestii ignorancji 01.12.13, 12:34
                                  «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną".

                                  "Wy zaś bądźcie płodni i mnóżcie się; zaludniajcie ziemię i miejcie nad nią władzę».

                                  Onan wiedząc, że potomstwo nie będzie jego, ilekroć zbliżał się do żony swego brata, unikał zapłodnienia3, aby nie dać potomstwa swemu bratu. Złe było w oczach Pana to, co on czynił, i dlatego także zesłał na niego śmierć. (Onan nie onanizował się !!!!!!)

                                  Rozmnożę na was ludzi i bydło: będą liczni i płodni, sprawię, że będziecie zamieszkane tak, jak w waszej przeszłości, i będę was darzył dobrodziejstwami więcej jeszcze niż przedtem, po to, byście poznały, że Ja jestem Pan.

                                  Wynika z tego, że płodność u ludzi to cenny dar - zdolność do poczęcia istoty ludzkiej. Cennych prezentów nie daje sie byle komu. Osoba obdarowana ma czynić z prezentu uzytek zgodny z zamierzeniami obdarowujacego. Bog zaleca w kazdej dziedzinie zycia "czy jecie. czy pijecie, wszystko na chwałę Bożą czyncie".

                                  A na chwałe Bożą zaleca sie zyć w taki sposób, żeby Boga nie obrażac szkodząc sobie (miłość własna), bliźniemu i środowisku.

                                  Osoba niewierzaca ma z głowy "obrażanie Boga". Reszty nauczy sie na pewno na lekcjach tak potrzebnej wszystkim a zapomnianej etyki.

                                  Antykoncepcja kłóci się z ta zasada zycia ukierunkowanego na dobro.


                                  gosc.pl/doc/1111628.Plodnosc-uposledzenie
                                  • z_lasu Re: Nie, no to już jest ewidentny spam 01.12.13, 12:36
                                    Zgłaszam do usunięcia.
                                    • grrrrw apel o lekcje etyki w szkolach 01.12.13, 12:48
                                      Najpierw sprawdz czy jest admin.A spamem nie jest odpowiedz na zadanie pytanie.

                                      Rownie dobrze zamiast do Biblii moglabym cie odeslac do "Niemcow" Kruczkowskiego z jego pytaniem "Czy wolno szkodzic komus w imie wyzszego celu ??"" I to tez byly spam ?????

                                      Generalnie uwaza sie, ze zasada cel uswieca srodki jest nieetyczna. Z czynienia zla wynika bowiem zlo. To nie KK wymysll, a juz "starozytni Rzymianie" !!!! wink)).

                                      Wolno nie sprzeciwic sie zlu, nie reagowac, jesli sie domniemywa, ze ze sprzeciwu wyniknie jeszcze inne zlo, czyli przeczekac.

                                      Ale nikomu bez znaczenia, czy jest wierzcy czy nie nie wolno czynic zla nawet jesli temu przyswieca tzw. szczytny cel.
                                      • z_lasu Re: apel o lekcje etyki w szkolach 01.12.13, 13:17
                                        Bez wątpienia jest spamem zarzucanie wątku cytatami nie do końca na temat w dużej ilości. I teraz będzie dyskusja, że jak to? Jak najbardziej na temat! Nie, wątek jest o czym innym i dla uczestników tego wątku naprawdę jest już bez znaczenia co mówi Biblia na temat Onana.

                                        > Najpierw sprawdz czy jest admin.

                                        Aha, czyli wiesz, że robisz źle, ale będziesz robić dalej, bo szanse ukarania są nikłe. Super. Tego uczy teologia katolicka?
                                        • mid.week Re: apel o lekcje etyki w szkolach 01.12.13, 13:20
                                          Ale wpisy grrrr pięknie obrazują skażenie katolicyzmem. To już poziom obłędu wink
                                          • z_lasu Re: apel o lekcje etyki w szkolach 01.12.13, 13:25
                                            Dzięki, że potrafisz wskazać pozytywy. smile Ja widzę tylko rozpieprzony wątek, który się bardzo fajnie zapowiadał sad

                                • z_lasu Re: ?????? 01.12.13, 12:35
                                  Napiszę raz jeszcze: to nie był żaden zarzut i nie ma żadnego znaczenia dla tej dyskusji co KK sądzi na temat ewolucji. To był przykład rozmowy na tematy okołoreligijne zainicjowanej przez dziecko. Dziecko chyba ma prawo nie znać teologii i takie pytanie zadać?
                                  • srebrnarybka Re: ?????? 01.12.13, 12:52
                                    To był przykład rozmowy na tematy okoł
                                    > oreligijne zainicjowanej przez dziecko.

                                    To był przykład rozmowy na temat urban legend zainicjowanej przez dziecko, a nie na tematy okołoreligijne, bo przekonanie o tym, że Pan Bóg dosłownie stworzył świat w ciągu 6 dni, mężczyznę ulepił z gliny, a kobietę z żebra mężczyzny, nie jest przekonanie religijnym w katolicyzmie, tylko wyrazem ciemnoty i twierdzenie, że Kościół katolicki taką wiarę głosi to urban legend.
                                    Dziecko ma prawo zadać każde pytanie, ale guderianka sama wyjaśniła, że dla niej to nie stanowiło problemu. Być może dlatego, że także ją nauczono na religii tego samego, co mnie, i także nie widziała problemu. Cały czas staram się wytłumaczyć, że przekonanie o tym, że Biblia wyklucza teorię ewolucji NIE JEST nauczaniem Kościoła.
                                    Wątek jest poświęcony pozostałościom katolicyzmu w mentalności niewierzących i tylko dlatego zabrałam głos, by wskazać, że przekonanie o niemożności pogodzenia teorii ewolucji z wiarą NIE JEST taką pozostałością. Jest co najwyżej wynikiem niewiedzy na temat Kościoła. Oczywiście można nie interesować się Kościołem katolickim, ale w takim wypadku nie należy doszukiwać się jego złowrogich wpływów, bo nie sposób rozpoznać wpływy czegoś, o czym nie ma się pojęcia.
                                • ichi51e Re: ?????? 01.12.13, 12:40
                                  Otoz to. A ja przyznam sie jeszcze (jako mlodociany fan basni i mitologii wszelakich) ze nigdy nie mialam problemu z ewolucja i stworzeniem swiata bo juz jako dziecko znalam kilkanascie wersji (lacznie z na poczatku bylo slowo) i jakos w mojej glowie nigdy nie powstala mysl ze istnieje jedna sluszna wersja.
                      • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 12:01
                        Nie, nie pytałam, Nie znałam teorii ewolucji w dzieciństwie-nikt mi o niej nie mówił. Jako starsze dziecko coś tam słyszałam o Darwinie ale bez zaintresowania-była taka teoria, ja wierzyłam w swoje.
                        • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 12:02
                          Jaja sobie robisz. To który Ty jesteś rocznik? W szkole nie uczyli teorii ewolucji???
                          • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:02
                            79
                            uczyli-podobnie jak początków powstania życia na ziemi, rozwoju tegoż i nabywania kolejnych cech przystosowawczych itp. Ale to nie miało znaczenia-Darwin, biologia, geny itp.-to jedno, wiara-to calkiem coś innego
                            • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:03
                              p,s. to było na lekcjach biologii- VI-VII klasa
                              Ciebie uczyli teorii ewolucji wcześniej, gdy byłaś małym dzieckiem ?
                              • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:29
                                > Darwin, biologia, geny itp.-to jedno, wiara-to calkiem coś innego

                                No, ja jednak widziałam sprzeczność i intrygowało mnie to.

                                > Ciebie uczyli teorii ewolucji wcześniej, gdy byłaś małym dzieckiem ?

                                A bardzo możliwe! Rodzice mi tłumaczyli niuanse dziedziczenia genetycznego gdy byłam w wieku przedszkolnym. A "Ojca zadżumionych" czytali w takim wieku, że byłam święcie przekonana, że to Słowackiemu osobiście te wszystkie dzieci poumierały big_grin

                                A kiedy w szkole, to nie pamiętam, ale pamiętam, że było.
                                • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 20:25
                                  A widzisz, miałaś więc przemycane "rewolucyjne' idee wink ja nie czułam potrzeby by zbytnio szukać i drażyć we wczesnym wieku, kontestować rzeczywistość- tak miało być i było (dobrze)
              • czerwony_nos_rudolfa_2013 Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:40
                Mam tak jak Z_lasu, choć jeśli chodzi o przekonania to trochę tak jak Ty - mam skłonność do buddyzmu. A ogólnie rzecz biorąc jestem agnostyczką. Dysonansu nie odczuwam.

                "W tym samym czasie, w którym przeżywamy święta Słowianie obchodzili wielkie święto przesilenia zimowego i zarazem święto zmarłych. Organizowano wówczas wielką stypę zaduszną, której obrządek bardzo przypominał późniejszą wigilię[6]. W starożytnym Rzymie natomiast 17 grudnia to Saturnalia, 23 grudnia – Larentalia – święto zmarłych, a 25 grudnia – Święto Narodzin Niezwyciężonego Słońca, będące częścią całego cyklu zimowych świąt[7]. Nasza tradycja zachowała jednak najwięcej z obrządków dawnych Słowian. Składają się na nią zwyczaje związane ze świętami agrarnymi i zaduszkowymi przypadającymi w okresie przesilenia zimowego oraz nowsze – przyniesione przez Kościół po chrystianizacji, a także powstałe ze wzajemnego przenikania się obrządku kościelnego z elementami przedchrześcijańskiej ludowej tradycji[8]. (…wink
                Wierzono, że w dzień Wigilii na ziemi zjawiają się dusze zmarłych, którzy pod postacią wędrowców i zwierząt odwiedzają swoje domy. (…wink
                Słowianie wyznawali kult drzewa. Wierzono, że świerk, jodła czy sosna posiadają niezwykłe właściwości i zawierają życiodajne moce. Symbol drzewa funkcjonuje również jako axis mundi, czyli oś świata. Korzenie to przeszłość, pień i niższe konary utożsamiają teraźniejszość, a korona stanowiącą tajemnicę przyszłość[14]. Echo tych wierzeń widać dziś w obyczaju przystrajania domu w choinki. Nie jest prawdą, że zwyczaj ten przywędrował do nas dopiero w XIX w. z Niemiec (chyba żeby mówić tylko o choince stojącej), gdyż znany był już od wieków, zwłaszcza na wsiach, gdzie wieszano je nad drzwiami i u pułapu w izbie. Choinka taka znana była pod nazwą podłaźniczki. Kościół przyjął choinkę i nadał jej chrześcijańską symbolikę biblijnego drzewa życia." (papricana.com)

                Tak że BN to niekoniecznie katolicyzm wink



                • czerwony_nos_rudolfa_2013 Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:41
                  Sorry za te oczka, same się zrobiły...
                • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:46
                  Znam historię i pogańską rolę drzewka-co nie zmienia faktu, że MYSLĘ o nim w kontekście chrześcijańskim. To jest to skażenie własnie
                  • czerwony_nos_rudolfa_2013 Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:50
                    guderianka napisała:

                    > Znam historię i pogańską rolę drzewka-co nie zmienia faktu, że MYSLĘ o nim w ko
                    > ntekście chrześcijańskim.

                    Ciekawe, czemu tak masz... Dla mnie właśnie to co starsze, czego korzenie sięgają głębiej w historię, jest bardziej prawdziwe.
                    • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:05
                      Bo całe życie byłam "uczona"- przekonana, że choinka jest związana z BN w naszym wydaniu (katolickim), w jej pochodzenie zaczęłam się zagłębiać później. Ale te poszukiwania i odpowiedzi zostały znalezione dzięki wiedzy-a nie wierze
                      • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:32
                        > Ale te poszukiwania i odpowiedzi zostały znalezione dzięki wiedzy-a nie wierze

                        i dlatego... ? Są mniej cenne? Gorsze? Nieprawdziwe?!?!
                        • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 20:26
                          Nie, są po prostu inne wink Ani gorsze ani lepsze, ani mniej cenne i wartościowe
                  • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:53
                    A jaki jest kontekst chrześcijański drzewka? Jezus się pod choinką nie urodził. Sposób w jaki obchodzimy święta nijak się ma do wierzeń chrześcijańskich.

                    • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:06
                      To dlaczego choinka jest ubierana i obecna w dzień przesilenia zimowego a nie letniego ?
                      • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:22
                        Nie mam pojęcia! A Ty wiesz? Mogę tylko podejrzewać, że taki zwyczaj istniał już wcześniej w zbliżonym terminie, a KK go przejął. Równie dobrze można by choinkę ubierać na Wielkanoc - przecież choinka nie ma żadnego związku ani z faktami z życia Jezusa, ani z dogmatami religii chrześcijańskich. Choinka na Wielkanoc byłaby sprzeczna wyłącznie z obyczajem, z niczym więcej.
                        • mid.week Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:32
                          Drzewa od zawsze symbolizowały życie, odrodzenie, siłę. U Słowian - o ile dobrze pamiętam -odstarszały też złe duchy. Targali gałązki do wiosek, chyba najpierw w związku z dziadami. Po dziadach, już w grudniu rozpoczynały się wspólne biesiady związane z zimowym przesileniem. Trwały ok miesiąca. Tak czekano na nowy rok. Drzewko ładnie się w to wpisywało. Dzień zaczyna się wdłużać czyli odradzać się. Jak zaczęła się chrystianizacja zaanektowano te święta na potrzeby kościoła, a wraz z nimi te wszystkie zwyczaje. Choinka w dzisiejszej formie przywędrowała do nas z protestanckich niemiec.
                          • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 20:30
                            Oki mid. week
                            Zauważ jednak że nie ubieramy choinki na początku grudnia i nie rozbieramy tuż po nowym roku. Ubiera się zazwyczaj przed świętami BN a rozbiera w święto TrzechKróli.
                            Aneksja nie sprawia, że współcześni nadal świętują/ubierają choinkę bo myślą o odstraszaniu złych duchów ale z myślą o tym by świętować narodzenie Jezusa
                            • mid.week Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 12:44
                              Ani razu ubierając choinkę nie myślałam o jezusie. Nigdy nie ubierałam jej wtedy kiedy trzeba i nie rozbierałam na czas. Kiedy jest 3 króli wiem od czasu gdy postanowiono zrobić je dniem wolnym od pracy. Wcześniej mało byłam zainteresowana.
                              Nie wiem po co to robią inni współcześni, ja nie obchodzę bozegonarodzenia, nawet nie używam tej nazwy. Miliony razy byłam poprawiana przez purystów językowych, że to NIE SĄ święta grudniowe ino BN. A dla mnie są wink Święta grudniowe to kulminacja zimy i czekanie na nowy rok.
                              Każdy nadaje swoje własne znaczenia wink Nadaj je od nowa.
                              • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 14:52
                                A mi nie wadzi nazwa BN-ogólnoświatowa, nie chcę nadwać nowego znaczenia wink
                                Dzielę się swoimi przemyśleniami nt "gwałtu" mentalnego dokonanego przez KK i szukam osób które mnie rozumieją-a nie rad, psychoanalizy (jak do jest dalej) wink
                        • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 20:27
                          Nie jest istotne czy by była sprzeczna czy nie-istotne jest wrastanie w takiej a nie innej tradycji i wiązanie pewnych rytuałów z pewnymi świętami, pewnych obyczajów z konkretnymi datami
                  • grrrrw w temacie adopcji pogan i stosunki KK do seksu 01.12.13, 10:40
                    Nie skazenie a "adopcja" - szlachetny uczynek polegajacy na otoczniu opieka porzuconego na pastwe losu przez wlascicieli dobra.

                    "Gdy zaś wszyscy prorokują, a wejdzie [podczas tego] jakiś poganin lub człowiek prosty, będzie przekonany przez wszystkich, osądzony i jawne staną się tajniki jego serca; a tak, upadłszy na twarz, odda pokłon Bogu, oznajmiając, że prawdziwie Bóg jest między wami".

                    "Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie".

                    W kwestii seksu:

                    1. jak mialo byc z tym "grzesznym seksieniem sie" ?

                    "Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: «Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną".

                    2. Co sie wydarzylo jako skutek grzechu ?
                    Dalej nie ma nic na temat "grzesznosci wspołzycia", jest zapowiedz klopotow z przyczyny GRZECHU nie seksu :

                    Wtedy Pan Bóg rzekł do węża:«Ponieważ to uczyniłeś,bądź przeklęty wśród wszystkich zwierząt domowych i polnych;na brzuchu będziesz się czołgał i proch będziesz jadł po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę,pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej:ono zmiażdży ci głowę,a ty zmiażdżysz mu piętę». Do niewiasty powiedział: «Obarczę cię niezmiernie wielkim trudem twej brzemienności, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą».
                    Do mężczyzny zaś [Bóg] rzekł: «Ponieważ posłuchałeś swej żony i zjadłeś z drzewa, co do którego dałem ci rozkaz w słowach: Nie będziesz z niego jeść - przeklęta niech będzie ziemia z twego powodu: w trudzie będziesz zdobywał od niej pożywienie dla siebie po wszystkie dni twego życia. Cierń i oset będzie ci ona rodziła,a przecież pokarmem twym są płody roli. W pocie więc oblicza twego będziesz musiał zdobywać pożywienie, póki nie wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty;bo prochem jesteś i w proch się obrócisz!»

                    3. jak ma byc ? OPTYMISTYCZNIE !!!! Ma panowac milosc, potepia sie hulaszczy tryb zycia nie seks: Wolno rozmawiac o seksie, nie wolno mowic swinskich dowcipasow !

                    "O nierządzie zaś i wszelkiej nieczystości albo chciwości niechaj nawet mowy nie będzie wśród was, jak przystoi świętym, ani o tym, co haniebne, ani o niedorzecznym gadaniu lub nieprzyzwoitych żartach, bo to wszystko jest niestosowne. Raczej winno być wdzięczne usposobienie. O tym bowiem bądźcie przekonani, że żaden rozpustnik ani nieczysty, ani chciwiec - to jest bałwochwalca - nie ma dziedzictwa w królestwie Chrystusa i Boga. Niechaj was nikt nie zwodzi próżnymi słowami, bo przez te [grzechy] nadchodzi gniew Boży na buntowników. Nie miejcie więc z nimi nic wspólnego! Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje.

                    Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego! A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża! Nie może więc oko powiedzieć ręce: «Nie jesteś mi potrzebna», albo głowa nogom: «Nie potrzebuję was». Raczej nawet niezbędne są dla ciała te członki, które uchodzą za słabsze; a te, które uważamy za mało godne szacunku, tym większym obdarzamy poszanowaniem. Tak przeto szczególnie się troszczymy o przyzwoitość wstydliwych członków ciała, a te, które nie należą do wstydliwych, tego nie potrzebują. Lecz Bóg tak ukształtował nasze ciało, że zyskały więcej szacunku członki z natury mało godne czci, by nie było rozdwojenia w ciele, lecz żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem. Tak więc, gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współweselą się wszystkie członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami.
      • kozauwoza Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:20
        z_lasu napisała:

        >Jak dla mnie "skażenie katolicyzmem" to wiązanie ludzki
        > ej seksualności z poczuciem winy i pojęciem grzechu. Wydaje mi się, że to jest
        > coś, czym rzeczywiście jesteśmy skażeni, nie potrafimy się od tego uwolnić

        Myślę że to nie dotyczy tylko seksualności. Człowiek w wierze katolickiej jest marną istotą i musi sie ciagle z grzechów spowiadać. Kościół o tym ciągle przypomina, nie ma miejsca na akceptację siebie.
        • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:25
          Myślę, że jednak współczesny w miarę światły europejczyk raczej nie ma problemów z akceptacją siebie "ogólnie". Ale jednak myślenie o ludzkiej seksualności ma skażone pojęciem "grzechu", gdzieś tam w głębi podświadomości. Działania jego w tym temacie są poprzedzone decyzjami na poziomie racjonalnym, ale gdzieś głęboko w nieświadomości ciągle siedzi "seksualność=grzech".
          • ichi51e Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:32
            No moim zdaniem to nie jest kulturpwe a domowe. U nas takiej fazy nie bylo a wszyscy mega religijni. Ale nie twierdze ze to z palca wyssane - skads sie ci lidzie wstydzacy sie rozebrac przy 7latku i drugiej babie na fitnesie sie biora...
          • kozauwoza Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:49
            z_lasu napisała:

            > Myślę, że jednak współczesny w miarę światły europejczyk raczej nie ma problemó
            > w z akceptacją siebie "ogólnie".

            Mam inne obserwacje, ludzie wydaja mi sie w dużej mierze zakompleksieni
            Szczególnie w naszym kraju, co jest w jakimś stopniu wynikiem ogólnie panoszącego sie katolicyzmu.
            • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:56
              > Mam inne obserwacje, ludzie wydaja mi sie w dużej mierze zakompleksieni
              > Szczególnie w naszym kraju, co jest w jakimś stopniu wynikiem ogólnie panoszące
              > go sie katolicyzmu.

              No, ja bym jednak była ostrożna z takimi wnioskami. To nie jest takie proste.
        • kannama Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:30
          To trochę nie tak. Jak najbardziej w kościele jest miejsce na akceptację siebie. Świadomość tego, że nie jestem doskonały, ale i tak kochany. Jak w małżeństwie smile

          Co do kwestii seksualności w kościele- tu się zgodzę.Czasem ludzie gryzą się strasznie, bo uprawiali seks w "nieodpowiedniej"pozycji, natomiast wyniesienie połowy biura do domu już nie obciąża ich sumienia. To jest wina sposobu mówienia ludziom o seksualności, ale powoli się to na szczęście zmienia.
          • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:35
            Gdzie się zmienia? W KK???


            • kannama Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:32
              No jeśli masz na myśli seks przedmałżeński to raczej nie oczekiwałabym na wielkie zmiany...Ale cała reszta powoli, powoli się zmienia...Zaczynano od podejścia do seksu tylko w celu prokreacyjnym...
          • kozauwoza Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:52
            kannama napisał:

            > To trochę nie tak. Jak najbardziej w kościele jest miejsce na akceptację siebie
            > . Świadomość tego, że nie jestem doskonały, ale i tak kochany. Jak w małżeństwi
            > e smile

            Napewno nie jak w partnerskim małżeństwie. Jestem kochany ale jednak marny i wciąż "grozi mi sie paluszkiem". Więcej akceptacji i miłości do siebie samego by sie przydało.
            • kannama Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:29
              nie marny....niedoskonały po prostu....
              • kozauwoza Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:53
                kannama napisał:

                > nie marny....niedoskonały po prostu....

                niedoskonały czy marny......, zreszta to nie chodzi o słownictwo tylko kontekst. W wierze kotolickiej człowiek nigdy nie powinien sie akceptować bo jest grzeszny.
            • kannama Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:37
              Widzisz, to w dużej mierze zależy od tego z jakim "kościołem" sie spotkałaś...ja od młodości byłam w ruchu katolickim...Byłam bardzo zaangażowana w życie Kościoła...Poznałam z bliska jego wady i piękno...Właśnie w kościele nauczyłam się akceptować ze spokojem moje braki...Ale wierze, że są osoby, które maja inne doświadczenia...
              • kozauwoza Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:55
                kannama napisał:

                >Właśnie w kościele nauczyłam się
                > akceptować ze spokojem moje braki...

                To jest niezgodne z wiarą i praktyka religijną. Człowiek jest skażony grzechem na zawsze smile po śmierci dopiero sie może uwolnić.
                • ichi51e Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 12:10
                  Co nie zmienia faktu ze Bog kocha i troszczy sie zwlaszcza o tych grzesznych smile
                  • kozauwoza Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 15:14
                    ichi51e napisała:

                    > Co nie zmienia faktu ze Bog kocha i troszczy sie zwlaszcza o tych grzesznych smile

                    No jasne, jak o ułomne, niegrzeczne dzieci smile
            • grrrrw akceptacja jest na calej lnii 01.12.13, 10:59
              Będziesz miłował Pana Boga twego całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. To jest największe i pierwsze przykazanie. Drugie podobne jest do niego: Będziesz miłował bliźniego swego jak SIEBIE SAMEGO. Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy. (Mt 22,37-40)
              • kozauwoza Re: akceptacja jest na calej lnii 01.12.13, 11:05
                grrrrw napisała:

                >Będziesz miłował bliźniego swego jak SIEBIE SAMEGO.

                Nie chodzi tu jednak, zauważ o nakaz miłowania siebie samego bo wtedy nakaz brzmiałby jakos tak: miłuj siebie samego i bądź dla siebie dobry.
                Tu chodzi i BLIŹNIEGO SWEGO. Zresztą ten nakaz miłowania każdego swego bliźniego nawet jak jest to prześladowca tez jest szkodliwy i wpasowuje się w ogólny stosunek koscioła do jednostki i jej godnosci.
                • grrrrw Re: akceptacja jest na calej lnii 01.12.13, 11:19
                  Blixniego na szczescie nasz Pan Jezus Chrystus kazał miłowac tylko tyle ile siebie samego.
                  Milosc siebie smego w krotkim wydaniu ktechizmowym mozn znalezc pod haslem "wady główne" czasem niewłasciwie jako "grzechy główne" .

                  Wady te zaleca sie przerecyklingowac sobie na zalety, zeby nam sie nasze "ja" nie marnowalo.

                  pycha
                  chciwość
                  nieczystość
                  zazdrość
                  nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu
                  gniew
                  lenistwo lub znużenie duchowe.
                  • kozauwoza Re: akceptacja jest na calej lnii 01.12.13, 15:17
                    grrrrw napisała:

                    > Blixniego na szczescie nasz Pan Jezus Chrystus kazał miłowac tylko tyle ile si
                    > ebie samego.
                    > Milosc siebie smego w krotkim wydaniu ktechizmowym mozn znalezc pod haslem "wa
                    > dy główne" czasem niewłasciwie jako "grzechy główne" .
                    >
                    > Wady te zaleca sie przerecyklingowac sobie na zalety, zeby nam sie nasze "ja
                    > " nie marnowalo.
                    >
                    > pycha
                    > chciwość
                    > nieczystość
                    > zazdrość
                    > nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu
                    > gniew
                    > lenistwo lub znużenie duchowe.

                    No własnie o tym piszę, ogromne wpędzanie w winę za lubienie siebie samego. Lubienie samego siebie nie prowadzi do krzywdzenia innych, wręcz przeciwnie.
        • grrrrw Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:49
          Czlowiek w KK i ogolnie w chrzescijanstwie postrzegana jest jako osoba o wielkiej godnosci - GODNOSCI DZIECKA BOZEGO.
          Zaleca mu sie wciaz nawracac do Boga, a spowiedz przynjmniej raz w roku.


          Co do stosunku KK ..

          archidiecezja.lodz.pl/pliki/sobor/drn.html
          • kozauwoza Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 11:00
            grrrrw napisała:

            > Czlowiek w KK i ogolnie w chrzescijanstwie postrzegana jest jako osoba o wielk
            > iej godnosci - GODNOSCI DZIECKA BOZEGO.

            Chciałabyś....tak nie jest.
            To zresztą trzyma ludzi przy wierze: wciąż musza żałować za grzechy i przepraszać z opuszczoną głową. Oczywiście dobry Bóg im zawsze wybaczy i dlatego przy nim trwają

            • grrrrw ni ma letko 01.12.13, 11:12
              "Raz posłał Pan do Szczecina proroka Jonasza..."Nawracajcie sie mieszkancy Szczecina, nawracajcie sie, bo wybiła juz kary godzina, nawracajcie sie i wierzcie w Ewangelie, nawracajcie sie wyznawajcie swe grzechy codzienne" . :]]]



              PS wyraznie w wielu miejscach zaleca zalowac za grzechy, wyznawc je i pokutowac za nie.


              wpisz Pismo Swiete Pallotinum jest wyszukiwarka

              www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=797
              • kozauwoza Re: ni ma letko 01.12.13, 15:34
                grrrrw napisała:

                > PS wyraznie w wielu miejscach zaleca zalowac za grzechy, wyznawc je i
                > pokutowac za nie.


                popierasz to co piszę czy polemizujesz. Czy chcesz powrzucac parę cytatów poprostu?
    • kozauwoza Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:15
      Nie bardzo rozumiem. Albo wierzysz albo nie wierzysz. Co ma do tego podzielenie sie opłatkiem? Podchodze do tego jak do miłej tradycji a nie z powodu wiary w Boga.
      Nie przeszkadza mi wszechobecny katolicyzm, za to przeszkadza zakładanie z góry że kazdy jest wierzący. Z tym sie spotykam.
      • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:19
        Dzielisz się opłatkiem co niedzielę? Albo kilka razy w roku ? Nie-to obyczaj zarezerwowany na konkretne święto, sam opłatek sprzedawany jest w konkretnym miejscu i nawiązuje do tego, który jest wznoszony co niedzielę przez kapłana.
        • kozauwoza Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:25
          guderianka napisała:

          > Dzielisz się opłatkiem co niedzielę? Albo kilka razy w roku ? Nie-to obyczaj za
          > rezerwowany na konkretne święto
          I co z tego? Mi to świeto nie przeszkadza, bardzo je lubię, spotkam się z rodziną, upichcę coś, odpocznę. Tak do tego podchodzę, brak wiary mi w tym zupełnie nie przeszkadza.
          • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:27
            Ok, przyjmuję. Mi ten zwyczaj przeszkadza, nie lubię go.
        • ichi51e Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:29
          No wiec ja w dziecinstwie jako ze religia byla jeszcze w kosciele mialam nieograniczony dostep do oplatka. Siostra dawala nam sie bawic w ramach religii w wycinanie oplatkow (mieli do tego taka przedpotopowa praske i wszystko robilo sie recznie) to mnie skutecznie wyleczylo z poczucia specjalnosci oplatka...suspicious
          • grrrrw Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:42
            ak wygląda wigilijny opłatek? Cieniutki, cichy, biały jak śnieg. Czasem pachnie choinka, ale nie zawsze. Kiedy go połamie, zapach zostaje jeszcze na talerzyku, jak zapach suszonych kwiatków na bibule.

            Pewna dziewczynka potrafiła odróżniać dwadzieścia tysięcy zapachów, umiała rozpoznać po zapachu olejek kamforowy i olejek gozdzikowy, wiedziała, że inaczej pachnie pomarańcza cała, a inaczej rozcięta, tłumaczyła, że trzeba poznać najpierw zapach bliskich kwiatów, żeby określić zapach dalekich. Otóż ta dziewczynka powiedziala kiedyś, że opłatek pachnie najprościej, jak chleb.

            Nieraz na opłatku wytłoczone są święte obrazki, nieraz jest goły, ale przepasany wstążką z gwiazdą. W czasie Wigilii opłatek jest najważniejszy i zawsze pierwszy. Dopóki sie nie podzielimy opłatkiem, nie można skosztować czerwonego barszczu z uszkami, czarnego maku, brązowych orzechów i srebrnych ryb. Nie wypada śpiewać nawet kolęd.



            Jak wygląda chwila dzielenia sie opłatkiem? Trudno to wszystko opowiedzieć. Nikt nie siedzi, nawet dziadek staje na baczność jak przed generałem.

            Mamusia bierze z talerzyka opłatek, łamie i rozdaje. Boże kochany, co się dzieje. Co sie zaczyna wyprawiać! Tak, jakby gwiazda najdalsza przyleciała i stanęła w lufciku jak oswojony ptak.
            Ciocia, ktora stale gniewa sie na wujka i trzaskała przed nim drzwiami jak zrebak kopytami, bierze go w ramiona i całuje w policzek.

            Ktoś się uśmiecha. Ktoś zaczyna beczeć jak osioł w stajni. Trochę się wstydzi, więc chowa twarz do kamizelki, płacze wprost na szelki.

            Narzeczony miał powiedzieć: kocham, ale zaczął się jąkać ze wzruszenia i krzyczeć: ko, ko, ko – jakby chciał jajko znieść. Podobny do klarnetu, który spośród dętych instrumentów potrafi najlepiej spotęgować i uciszyć dzwięk.

            Nawet owczarek szkocki, tak zwany collie, który wsadzał do lodówki swój pysk marzycielski i zarazem bystry, z właściwym sobie sposobem podnoszenia uszu – usiadł poważnie, jakby pozował do rodzinnego portretu.

            Ktoś popatrzył komuś w niebieskie oczy, ktoś szepce do ucha: - Już nie będę gubił rękawiczek. – Mamusia nic już nie mówi, tylko myśli: „Ten będzie inżynierem, tamta lekarką, a ja niech tylko dobrą zostanę”. Wszyscy płaczą i są szczęśliwi.

            Bo jest zawsze taka mądra łza, która umie się pomieścić w szczęściu, nawet gorzka i zielona.
            Po spożyciu połamanego opłatka zostaje talerzyk. Trochę na nim igieł wprost z choinki. Blask zimnego ognia.

            I wszyscy, którzy szukali bardzo wysokiej gwiazdy na najwyższym niebie, nawet nie spostrzegli, że w świętym wzruszeniu spotkali się z łaską Pana Jezusa przy zwykłym stole, na którym tyle razy mamusia stawia zupę pomidorową.

            Choćby śnieg padał na bakier z ciemnej chmury.
        • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:31
          > nawiązuje do tego, który jest wznoszony co niedzielę przez kapłana.

          Poniekąd. Ale tak naprawdę nawiązuje do dzielenia się/ łamania chlebem. A to nie jest stricte katolicki obyczaj, dla mnie to piękny symboliczny gest i chętnie podzielę się opłatkiem czy innym prostym pieczywem z bliskimi. Przeszkadza Ci to, że go nabywasz od przedstawicieli KK? To połam się z rodziną czym innym. Opłatek to symboliczny chleb.
          • grrrrw wszyscy sie obreczamy i wszyscy placzemy 01.12.13, 11:02
            jEST TO STRICTE POLSKI OBYCZAJ !!!



            Wacław Lieder-Rolicz

            DO TEGOŻ POSYŁAJĄC OPŁATEK

            Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień wigilijny,
            Przy wzejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie,
            Ludzie gniazda spólnego łamią chleb biblijny,
            Najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie.

            Kiedy ojciec z talerza podnosi chleb biały,
            Zbierając w krąg domowych, na ten rozkaz niemy,
            Wszyscy się podnosimy, i duży, i mały,
            Wszyscy się obręczamy i wszyscy płaczemy.

            Bo w tej patriarchalnej, uroczystej chwili
            Przeróżne wsteczne rzeczy wspominamy sobie,
            Myślimy o tych, którzy niegdyś z nami byli,
            A dzisiaj, jak dzieciństwo nasze, leżą w grobie.

            Posyłam ci ułamek rodzinnego chleba,
            O ty, który mi jesteś bratem i czymś więcej!
            A w chlebie tym uczucia tyle, ile trzeba,
            Aby ludzie ze ziemi byli wniebowzięci.

            Obręczami cię, pieśniarzu! gdy w wieczór gwiazdkowy
            Będziesz chleb ten spożywał, zwróć głowę w me strony,
            A może będziesz słyszeć mógł mój głos echowy
            Dolatujący do cię mimo gór korony.
    • olena.s Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:30
      Wybacz, ale to mi przypomina kłótnię dwojga ateistów z Paragrafu 22.
      Yosarrian ma długą tyradę o okrucieństwie Boga (jako konceptu, bo weń nie wierzy), o chorobach, bólu, śmierci. Na to rozmówczyni, też ateistka, oburza się mocno, bo Bóg wszak jest dobrocią i miłością. I leci jakieś takie zdanko: 'Ja też nie wierzę w Boga, ale Boga, który jest miłosierny i dobrotliwy".
      • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:33
        Boskie (nomen omen)! big_grin Jakoś nie zapamiętałam tego fragmentu.

    • lady-z-gaga Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:37
      Doskonale to rozumiem.
      U mnie wygląda to podobnie, święta obchodzimy tradycyjnie, bo w rodzinie są i wierzący i niewierzący. Tradycja kojarzy mi się z dzieciństwem czyli pozytywnie i chociaz burzę się przeciwko religii jako takiej, to tradycji nie jestem w stanie w całości odrzucić. I widzę, ze młodsze pokolenie rodzinne tez tak masmile

      • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:40
        lady-dziękuję za ten wpis i za zrozumienie
        wydaje mi się że z tego wynika siła i trwanie KK- raz zindoktrynowani będą nimi na zawsze-może bez wiary i jej przejawów- ale dbając o "tradycję' w domach, będą przekazywać ją dalej, młodszym, a co za tym idzie-również zainteresowanie genezą, "niechcący" postacią Jezusa-co może skutkować chęciom bliższego przyjrzenia się wierzę-i zostania praktykującym wierzącym. I koło się zamyka...
        • czerwony_nos_rudolfa_2013 Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:48
          guderianka napisała:

          > dbając o "tradycję' w domach, bę
          > dą przekazywać ją dalej, młodszym, a co za tym idzie-również zainteresowanie ge
          > nezą, "niechcący" postacią Jezusa-co może skutkować chęciom bliższego przyjrzen
          > ia się wierzę-i zostania praktykującym wierzącym.

          No ale Jezus był postacią historyczną.
          I naprawdę nie mamy aż takiego wpływu na życie naszych dzieci. W rozmowach możesz wszystko im naświetlić z Twojej perspektywy, ale decyzję czy i w co wierzyć, podejmą sami. To jest jedna z tych spraw, na które nie mamy wpływu. Poza tym mądre chrześcijaństwo jest IMHO całkiem OK. Problem polega na tym, że u nas przeważa niemądre...
          • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:09
            Nie jestem przekonana, czy aby na pewno nie mamy wpływu
            Zawsze coś zostaje
            Albo w formie kontynuacji, albo zerwania i próbowania czegoś nowego (to też jest wpływ)
            I co z tego, że Jezus był postacią historyczną ? Historycznym już nie jest jak przyszedł na świat i umarł-wg Pisma św,
        • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:02
          No bez przesady. Nie wychowałaś się w kręgu kultury buddyjskiej, a jednak te idee do Ciebie przemówiły. Gdziekolwiek wychowywałabyś dziecko prędzej czy później zetknęłoby się z chrześcijaństwem i mogłoby mu się to spodobać. Ja akurat uważam, że jak coś dziecku zagraża, to nie należy go od wiedzy na ten temat izolować tylko nauczyć bezpiecznie się z tym obchodzić. Dotyczy w równej mierze gorącego garnka jak i religii.
        • franczii Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:18
          Ale tak jest w kazdej kulturze! To nie jest zadna sila kosciola kat tylkosila ludzkich sklonnosci do tworzenia rytualow w zyciu.
        • lady-z-gaga Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:24
          raz zindoktrynowani będą nimi
          > na zawsze-może bez wiary i jej przejawów- ale dbając o "tradycję' w domach, bę
          > dą przekazywać ją dalej, młodszym, a co za tym idzie-również zainteresowanie ge
          > nezą, "niechcący" postacią Jezusa-co może skutkować chęciom bliższego przyjrzen
          > ia się wierzę-i zostania praktykującym wierzącym. I koło się zamyka...

          prawdziwi ateiści chyba takich lęków nie mają smile
          i w tym nasz problem, w tej obawie przed mocą wiary, ktorej sami uleglismy
          dlatego innowiercy lub ateiści "od zawsze" są mniej konfrontacyjnie nastawieni wobec obrządkow i tradycji katolickich, niż ludzie, którzy odeszli z Kościoła
          bo oni nigdy nie poczuli się oszukiwani, a my - owszem
          ale chyba nie warto się tym dręczyć, jak ktos niżej napisał -trzeba przyjąć swoje dziedzictwo z dobrodziejstwem inwentarza smile
          • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 20:31
            Dokładnie
            Ja nigdy nie określałam się mianem ateistki. Nie jestem katoliczką.
        • lola211 Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:36
          Oczywisicie, ze tak.Dlatego wymyslone te wszystkie sakramenty juz od chwili narodzin.Dlatego indoktrynuje sie dzieci, bo czym nasiąkna za mlodu..
          Nie czeka sie az czlowiek zacznie myslec, tylko opowiada bajki dzieciom, ktore uwierza we wszystko co im sie wcisnie,
    • run_away83 Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:37
      Ja się wymiksowałam z KRK ze stuprocentową skutecznoscią, mój mąż podobnie. Żadne z nas nie było wychowywane w religijnej rodzinie. W naszym przypadku za "skażenie katolicyzmem" (swoją drogą - bardzo trafne określenie) w całości odpowiadała indoktrynacja religijna w szkole i raczej rozpatruję go w kontekście kulturowym a nie w kontekście rozwoju duchowego. Jak tylko byłam na tyle kumata, że zaczęłam samodzielnie myśleć, a nie łykać bez refleksji wszystko co mi podawano na tacy (około 10-12 roku życia chyba) to miałam głębokie poczucie, że to nie jest moja ścieżka wiary, nie trzyma mi się to kupy, nie pasuje mi i koniec. Święta mi się kojarzą z karpiem w galarecie i kolędami Mazowsza - to była kwintesencja świąt w moim rodzinnym domu. W kościele bywam z okazji ślubów, chrzcin i pogrzebów, potrafię się zachować (bo szanuję tych, którzy szczerze wierzą i się w kościele modlą - tego też uczę dzieci, że kosciół jest dla niektórych ludzi miejscem wyjątkowym i należy się tam odpowiednio zachowywać) ale sama nie uczestniczę aktywnie we mszy, trzymam się na uboczu i jestem biernym obserwatorem.

      Swój system wierzeń wykombinowałam sobie sama, jestem neopoganką wink Koniec grudnia to dla mnie magiczny czas - najdłuższe noce tuż po zimowym przesileniu krótkie dni, kapryśna aura, czas chłodu i ciemności, czas kiedy ludzie potrzebują światla i ciepła jak powietrza - stąd potrzeba bycia razem i świętowania smile
      • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:44
        U mnie również w tym wieku zaczęły się rodzić samodzielne pytania łącznie z " To jak Maryja urodziła będąc dziewicą, to medycznie niemożliwe". Nie uzyskałam odpowiedzi i nadal poszukiwałam, będąc raz bliżej, raz dalej, a raz bardzo blisko.

        Ty masz fajnie bo jsteś teraz całkowicie POZA- ja będę w tym miejscu dopiero po śmierci Mamy, która łączy mnie z wychowaniem i tradycją (choćby ten opłatek) ale wtedy i tak, nawet gdy będzie "po mojemu" to i tak będzie ta chrzaniona choinka-z przyzwyczajenia czy też "skażenia"
        • run_away83 Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:04
          Choinka jest mniej więcej tak chrzescijańska jak pisanki czy dożynkowe wieńce - to są prastare sumbole, wywodzące się z różnych systemów religijnych, a chrzescijaństwo je tylko zapożyczyło (bo łatwiej było chrystianizować przez ewolucję niż przez rewolucję). Na podobnej kanwie został utkany kult świętych (~politeizm), kult Matki Boskiej (~religie oparte na kulcie bogini matki), kult wizerunków religijnych i relikwii (sprzeczny z pierwszym przykazaniem dekalogu!) i wiele innych aspektów kulturowych, które nieodwracalnie wplotły się w obrządek chrzescijański, choć de facto nie mają z chrześcijaństw nic wspólnego.

          A jeszcze a'propos wymiksowania się z katolicyzmu - mam w otoczeniu osoby głęboko wierzące i żadna z nich nigdy nie próbowała podważać mojej decyzji. Mam też wśród rodziny i znajomych ludzi, którzy określają się jako "wierzący, niepraktykujący", w kościele nie bywają, nie modlą się, nie przestrzegają przykazań; a mimo to nadal określają się jako katolicy. Ich katolicyzm ogranicza się do kontekstu kulturowego - biorą śluby kościelne (choć potem nie żyją w zgodzie z naukami KK), chrzczą dzieci (których nie zamierzają wychowywać po katolicku). I niestety jedna z takich osób (stosunkowo bliska rodzina, niestety) ma czelność truć mi dupę, dlaczego nie ochrzciłam dziecka, dlaczego na religię nie chodzi, kiedy w końcu weźmiemy ślub kościelny i zaczniemy "żyć jak przyzwoici ludzie", i tak dalej. Zachowanie tej osoby jest główną przyczyną, dla której w tym roku zrezygnowaliśmy z uczestnictwa w rodzinnym spędzie z okazji świąt.
          • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:10
            Dożynki są w sierpniu-po żniwach-co wynika z cyklu biologicznego natury
            Dlaczego choinkę ubiera się w dzień przesilenia zimowego, akurat wtedy gdy KK ma wigilię ? wink
            • run_away83 Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 12:51
              Bo jako wiecznie zielona roślina symbolizuje ciągłość cyklu przyrody - narodzin i śmierci, dnia i nocy, pór roku. W najciemniejszym dniu zimy ma dać ludziom nadzieję - ma przypominać, że po trudnym czasie zamierania, snu, ciemności i chłodu znowu przyjdzie czas narodzin, wzrostu, pracy i cieszenia się jej owocami smile
              • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 14:51
                Ta, i wszyscy ubierający choinkę o tym myślą big_grin
                • run_away83 Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 15:02
                  Wszyscy - nawet jeśli nie do konca świadomie. Ubieramy choinkę w światełka i kolorowe ozdoby żeby było pięknie i radośnie a nie ciemno i smutno. Czekamy na prezenty - które są zapowiedzią dobrobytu i dostatku w nadchodzącym roku smile
        • grrrrw Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:51
          pl.wikipedia.org/wiki/Partenogeneza
    • franczii Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:41
      guderianka napisał

      Czuję się poszkodowana- bo jestem zindoktrynowana katolicyzmem,
      > mam wyprany mózg-mimo że od niego odeszłam, on jakoś zawsze we mnie będzie-w pa
      > mięci, wspomnieniach uncertain Nie mogę oderwać się całkowicie od wiary- mam swój syst
      > em wierzeń -energia, kosmos, buddyzm- ale wierze bo inaczej nie umiem.
      > Rozumiecie?

      Ja nie rozumiem. Tez zostalam wychowana po katolicku i tez minelo wiele lat odkad sie z kosciolem rozstalam. Ale religia katolicka to czesc mojej historii i mojej rodziny, kilkanascie waznych lat mojego zycia czyli szmat czasu. Nie rozumiem jak mozna chciec wymazac czesc swojej przeszlosci. Ty nie jestes wolna, jestes zindoktrynowana nie dlatego, ze pamietasz formulki modlitwy i piesni tylko dlatego ze cie ten fakt tak strasznie obrusza. Ja musze powiedziec ze mam podobnie jak twoj maz, nie ruszylo by mnie namaszczenie mnie,bo nie ma dla mnie zadnego znaczenia, nie rusza mnie ze ktos sie za mnie modli itp.
      • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:47
        Nie rozu
        > miem jak mozna chciec wymazac czesc swojej przeszlosci.

        a ja chcę wymazać ?

        Ty nie jestes wolna, j
        > estes zindoktrynowana nie dlatego, ze pamietasz formulki modlitwy i piesni tylk
        > o dlatego ze cie ten fakt tak strasznie obrusza.


        jaki fakt mnie obrusza ?
        to , że pamiętam ?
        • franczii Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:14
          No przeciez sama piszesz ze cie wkurza to, ze pamietasz, masz wspomnienia itp.
          Zzymasz sie ze pamietaszformulki liturgiczne. Boisz sie ze obchodzac powierzchownie swieta bn dzieci noga sie niechcacy zainteresowac postacia Jezusa (i co z tego?) Zzymasz sie ze obchodzisz w okrojonym zakresie swieto chociaz go nie lubisz. To ostatnie to jeszcze mniej zrozumiale, przynajmniej dla mnie. Ja tez obchodze bn w okrojonym zakresie ale dlatego, ze bardzo to lubie itrudno byloby mi sie obejsc bez choinki, prezrntow, oplatka, wigilii, swiatelek duprrelek, dekoracji, koled w tle na swiatecznym jarmarku i calego tego kol8rowego kiczu i nie moglabym sie beztego obejsc. Nawet historia o narodzeniu jest urocza opowiescia. Gdybym nie lubila to bym mnie nikt nie zmusil do brania w tym udzialu.
          • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:12
            Wkurzam się ?
            Zżymam się ?
            Boję się ?
            Ty na pewno czytasz to co piszę ?
    • kikimora78 Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:43
      Rozumiemy doskonale smile aż za dobrze
    • inguszetia_2006 Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 09:50
      Witam,
      Tak, rozumiem. Ale to jest już część twojej osobowości. Nie da się od tego uciec, więc trzeba pokochać. "Wyprany mózg" oznacza niezgodę i bunt. Czy warto nie zgadzać się z samym sobą?tongue_out To może być uciążliwe.
      Pzdr.
      Ing
    • redheadfreaq Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 10:49
      Też rozumiem.
    • misiu-1 Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 11:00
      Innymi słowy - częściowe skażenie katolicyzmem przeszkadza Ci w całkowitym poddaniu się skażeniu azjatyckimi zabobonami i jest to dla Ciebie powodem do zgryzoty? A właściwie w czym azjatyckie zabobony są dla Ciebie lepsze?
    • messa-lina Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 11:01
      Na poziomie świadomym, rozumowym odeszłaś od katolicyzmu, ale w podświadomości, na poziomie emocji nadal ten katolicyzm w Tobie jest.
      Ja też byłam wychowana w wierze katolickiej ale nie czuję się aż tak bardzo zindoktrynowana. Ubiorę choinkę, upiekę pierniczki, spotkam się z rodziną, bo to jest piękna tradycja i nie tylko katolicka. Nie pójdę do kościoła i nie będę modlić. Moc i siłę ma to, czemu sama tę moc i siłę nadasz.
      Choć z drugiej strony to prawda, że na większości ludzi wychowanie w katolicyzmie odciska swoje piętno. Kiedy odchodzenie od katolicyzmu wiąże się z walką z wszelkimi jego przejawami, z negacją, wtedy następuje rozdarcie wewnętrzne.
      Myślę, że nie powinnaś się tym faktem przejmować, po prostu jest jak jest i tyle.
      • plater-2 Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 13:35
        Czyli zdecydowalas sie "obchodzic" , a nie "swietowac".
        • messa-lina Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 15:06
          ... dookoła.
    • grrrrw Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 11:22
      forum.gazeta.pl/forum/w,567,148311425,148311425,A_kto_jeszcze_nie_obchodzi_swiat_.html
    • bri Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 11:24
      Katolicyzm przynajmniej w takiej formie w jakiej był podawany w czasach mojego dzieciństwa instaluje trwale poczucie winy z powodu całkowicie normalnych, zdrowych i często pożądanych z punktu widzenia życiowego powodzenia myśli i uczynków, zaniedbań, uczuć. Zgodnie z nauką kościoła grzechem jest praktycznie wszystko: dziś przed śniadaniem jeszcze zdążyłam popełnić ze dwadzieścia grzechów: za długo wylegiwałam się w łóżku, uprawiałam nieprzepisowy seks, powiedziałam dziecku, żeby nie przejmowało się zrzędzeniem świetliczanki, bo to jest głupia baba, nie poszłam do kościoła, z łakomstwa zjadłam kawałek szarlotki do kawy, z powodu próżności poświęciłam pół godziny na pielęgnację urody, a zaraz wyciągam odkurzacz i nie będę dnia świętego święcić.

      W czasach kiedy jeszcze miałam wolę, żeby podążać za naukami kościoła kwestionowałam praktycznie każdy swój krok, umniejszało mi to znacząco przyjemność z życia i znam wiele osób, które podobnie to przeżywały.
      • grrrrw Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 11:33
        Pewnie malo chodziles na religie. Zapewne nie z wlasnej winy, bo miales daleko i przez pola i lasy.

        Spowiedz wg. sumienia.
        Obowiazek ksztaltowania sumienia.

        pl.wikipedia.org/wiki/Deformacja_sumienia
        mtrojnar.rzeszow.opoka.org.pl/anna_jenke/art_mw1.htm
        pyche recyklingowac na dume
        chciwosc, rozrzutnosc - na oszczednosc i gospodarnosc
        zazdrosc na ofiarna milosc
        nieczystosc - na walke z nieodpowiedzialnoscia (ryzykowne stosunki seksualne, wykorzystywanie kogos w imie rozkoszy plciowej, hulaszczy tryb zycia)
        gniew rozumna troske o sprawy najwazniejsze, umiejetne nagradzanie i karcenie
        nieumiarkowanie w jedzeniu - zdrowa diete
        lenistwo - regularny i higieniczny tryb zycia itd.



    • vilez Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 12:41
      Guderianko, to nie jest- jak widać- kwestia ateizmu czy religijności- ale sposobu umocowania tych przekonań. I wśród katolików i wśród agnostyków/ateistów są ludzie, których przekonania są letnie, jeśli nie- zimne. Oni swoje usytuopwanie widzą statycznie- jak obiekt na mapie, poza tym podaniem współrzędnych, nie ma to dla nich szczególnewgo znaczenia. Nie buduja na tym wewnetrznej aksjologii, nie tworzą na nim zbornego światopoglądu, nie jest to dsla nich żadnym punktem problematyzacji życia (problematyzacji, czyli stawiania problemów/kwestii). Maja prawo takimi być. Ale są tez inni ludzie, których samokreślenie jest gorące: uruchomione względem tego wszystkiego, co napisałam:aksjologii., światopoglądu, rozmaitych problematyzacji.

      To jest np. różnica między Nangą a mną. Ona jest letnia, ja- gorąca. Dlatego ona mogła ochrzcić dziecko dla nani, a mnie chrzest mojego umierającego dziecka dogłębnie zranił.

      Problemem jest, gdy taki letni katolik/agnostyk/ateista nie rozumie wrażliwości człowieka, dla którego te sprawy są ważne, i co gorsza, gdy ten letni człowiek rości sobie pretensje do decydowania o tym drugim człowieku: "bo co mu szkodzi".
      Tutaj nie zachodzi zwrotna symetria. Ja nie narzucam dziecku Nangi chrztu (czy innego aktu religijnego), ona mojemu- tak. To jest ta różnica. Zdaje mi się, że jest to różnica fundamentalna. Symetria byłaby, gdybym ja zabroniła chrzcić dzieci (czy udzielać innych sakramentów) w imię tego, by nie urazić ateisty. A ja się tego nie domagam, ja tylko mówię: dajcie i mi i moim dzieciom decydować o sobie, jak i wy decydujecie).

      O ten brak wrażliwości chodzi.
      • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:16
        Bardzo fajnie to napisałaś. Jeśli dobrze zrozumiałam-to ja również jestem "gorąca". I np. nie uznaję czegoś takiego jak "katolik niepraktykujący" albo jestem całą sobą zaangażowana i pogłębiam daną sfere-albo wcale- nie ma półśrodków i życia na pół gwizdka
      • lady-z-gaga Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:33
        W takim razie należałoby każdy przypadek rozpatrywać indywidualnie. Bo nie warto krzyczeć, że ateiście dzieje się krzywda i poniżenie, dopóki nie dowiemy się, że on sam tak własnie czuje.
        Dyskusja na forum to nie wokanda sądowa i jesli ja piszę "moim zdaniem nic strasznego się nie stało" to jest to tylko moja opinia, a nie próba rozstrzygnięcia sporu. Przedstawianie własnego punktu widzenia to niekoniecznie narzucanie go innym, przynajmniej tutaj.
    • bella_roza Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 14:48
      rozumiem, ale sądzę że w każdej religii wychowanie w wierze to właśnie takie pranie mózgu dziecku w momencie kiedy nie potrafi się obronić bo jeszcze nie ma żadnego systemu pojęciowego. i potem ciężko się tego pozbyć nawet jak ktoś chce.
      • plater-2 wiara czyni czuba..... 01.12.13, 15:04
        Mozna od razu dac do czytania Dawkinsa wink

        Zazadniczo mówi sie o "wychowywaniu do wiary".
        • vilez Re: wiara czyni czuba..... 02.12.13, 13:49
          A co jest złego w Dawkinsie?
          • plater-2 Re: wiara czyni czuba..... 02.12.13, 14:55
            Szczegolna wersja creatio...
    • grave_digger Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 14:57
      Dlatego ja wszystkie święta traktuję jak folklor i nie mam z tym problemu.
    • mamma_2012 Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 15:25
      Ja nie mam większego problemu, nie wierze w KK, wiara w Boga, Absolut to moja intymna i prywatna sprawa, a katolickie święta traktuje tylko jako tradycje, a nie przeżycie duchowe.
      Wszystko jasne i czytelne.
    • marianna1970 Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 16:28
      Nie rozumiemy sadzę że jesteś skazona lewactwem, które walczy ze współczesnym modelem społeczeństwa chce pozbyć się rodziny, płci wychować nowego człowieka tak jak kiedyś komunizm i faszyzm chciał uczynić. Kościół Katolicki jest ostoją tradycyjnych wartości i ludzie zagubieni zawsze znajdą w nim oparcie
    • asia_i_p Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:04
      Rozumiem irytację (choć mnie moje "skażenie" nie przeszkadza), ale chyba nie da się spokojnie i z zadowoleniem żyć, dopóki człowiek nie zaakceptuje swoich korzeni. Przez zaakceptowanie rozumiem uznanie faktu, że one są, że zostawiły ślady emocjonalne i że nie da się tak zrobić, żeby ich nie było. To coś jak z kształtowaniem swojego wyglądu - w jakąkolwiek stronę nie pójdzie nasza autokreacja, nie da się pominąć fakty, że jako bazę do tworzenia mamy siebie takimi, jakimi w danej chwili jesteśmy.

      I mogę się czuć poszkodowana, że mam łydki jak baloniki, a mogę dobrać do tego odpowiednie spodnie/ sukienkę (choć to drugie już trudne jak cholera wink ) i odpuścić. Mogę uważać, że natura mnie skrzywdziła, bo nie mam anielskiej cierpliwości, a mogę przyjąć do wiadomości, że jestem złośnica i pracować z tym, co mam.

      Odkąd przyjęłam drugie podejście, bardzo dobrze mi się żyje.
      • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 01.12.13, 18:14
        Pewnie wink Mogę też podzielić się tymi myślami ze światem np. na forum i zobaczyć, czy ktoś myśli podobnie wink
    • krecik Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 07:22
      Z drugiej strony sama się zżymam bo jak w tv leci msza-np. żalobna-to podś
      > wiadomie powtarzam słowa modlitwy które mimo przerwy w bytności na mszach-dosko
      > nale pamiętam. Czuję się poszkodowana- bo jestem zindoktrynowana katolicyzmem,
      > mam wyprany mózg-mimo że od niego odeszłam, on jakoś zawsze we mnie będzie-w pa
      > mięci, wspomnieniach uncertain Nie mogę oderwać się całkowicie od wiary- mam swój syst
      > em wierzeń -energia, kosmos, buddyzm- ale wierze bo inaczej nie umiem.
      > Rozumiecie?

      Owszem. Moze ty po prostu czujesz sie winna, ze sie nie umiesz odciac calkowicie. Prawdopodobnie wydaje cie sie, ze wyrzekajac sie katolicyzmu powinnas wymazac skojarzenia, zapomniec modlitw, a skoro tak to nie dziala, to znaczy, ze jestes "popsuta". Zalujesz, ze nie jestes taka mentalna Chinka albo inna Japonka czy tez Hinduska, ktora o Jezusie jako ciekawostce slyszala na ichniejszym kanale typu National Geographic.

      Jestes pewna, ze to, ze pamietasz modlitwe znaczy, ze sie modlisz? Mnie pewna bogobojna ciotka nauczyla Ojczenasza. I co? i nic. Pamietam do dzis, ale dla mnie to sa jedynie puste slowa. Mimo, iz wiem, ze sa ludzie, dla ktorych wypowiedzenie ich oznacza wyznanie wiary.

      A tak z drugiej strony - tak sobie popsychologizuje - co ci przeszkadza ta "wiara"? Zostalas zaprogramowana na kojarzenie pewnych slow z pewnymi reakcjami i samo zrozumienie tego mechanizmu powinno dac ci klucz do powolnego wyzwolenia sie z tego. Ale odnosze wrazenie, ze troche za szybo i drastycznie chcesz wyskoczyc z czegos, co do tej pory bylo twoja druga skora. Moze za duzo w tym urazy i zlosci na tych manimulantow wstretnych. Moze droga do wyzwolenia bedzie buddystyczne "letting go". Bo chyba to jest esencja twojego problemu - sama nie potrafisz im odpuscic tej "krzywdy".

      Ag
      • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 11:52
        Nie czuję się winna, po co szukać głębszych podtekstów ? Nie żałuję tego kim jestem i jaka jestem. Religia i wiara dały mi też wiele pozytywnego, ukształtowaly do dalszych poszukiwać-ale nie na tym chciałam się skupić w tym wątku. Jaka krzywda ? Rany boskie-dlaczego tak trudno skupić się po prostu na słowach napisanych, bez szukania podtekstu , treści ukrytych między wierszami ?
        Zżymam się bo widzę, jak działa podświadomość, jak głęboko coś jest we mnie zakorzenione-to swego rodzaju fenomen jak bardzo indoktrynacja wżyna się w głowę. Ja się nie modlę- w czasach świadomej wiary modlitwa była rozmowa-dowolną w formie a nie regułką. Teraz bezmyślnie klepię to co jest we mnie zakorzenione. Wiara mi nie przeszkadza-Twoje psychologizowanie jest nietrafne bo przypisuje mi jakieś głębokie emocje i urazy. Jestem zirytowana tym zaprogramowaniem bo je dostrzegam- raz na jakiś czas, na codzien nie myślę , nie rozkminiam, czasem mam jakąś malą batalię gdy ktoś chce nawracać mi dzieci. Nie mam urazy-bo nie mam do czego. Jak pisałam-mam masę pozytywnych wspomnień związanych z religią, poznanym dzięki niej ludziom. Ale mam też wdrukowany kod- który z dalszej perspektywy został mi narzucony wbrew mojej woli, gdy byłam noworodkiem.
        • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 12:04
          > Ale mam też wdrukowany kod- który z dalszej perspektywy
          > został mi narzucony wbrew mojej woli, gdy byłam noworodkiem.

          Guderianka, ale my mamy wdrukowanych milion takich kodów. Niektóre z nich z wiekiem świadomie odrzucamy z mniejszym lub większym trudem. Inne świadomie akceptujemy. Ale większości z nich w ogóle nie jesteśmy świadomi! Tak jest, bo tak działa ludzki umysł, ludzka psychika. Trudno mieć do kogokolwiek o to pretensje. Mnie np. osobiście bardziej uwiera wdrukowany kod patriarchatu. I chociaż mam wrodzony detektor, wyćwiczone narzędzia poznawcze i brak kiepskich wzorców z rodzinnego domu to i tak nie zawsze wyłapię przejawy dyskryminacji. A uważam, że powinnam. Ale jedyne, co możemy zrobić, to doskonalić siebie i nieść kaganek oświaty. I przyjmować z pokorą, że jesteśmy niedoskonali i nie mamy dużych szans na osiągnięcie własnego ideału.
          • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 12:09
            No wiem, jednak ten akurat uważam za swoisty "gwałt" na młodej psychice.- tylko nie napisz zaraz (chociaż Ty nie nadinterpretowałaś) że jak pisze "gwałt" to cierpię, mam żal i samobiczuję się z tego powodu wink
            • z_lasu Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 12:44
              Chyba dopiero teraz Cię rozumiem... Tzn. dotarło chyba do mnie, o co chodzi. smile

              • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 14:47
                Sory, mam problem z krótkim słowem pisanymwink
        • vilez Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 13:53
          Z tego można się wyzwolić, Guderianko smile Ja to w każdym razie opuściłam bez żalu i nie zostały mi naleciałości. Mój mąż- też. Z tym, że my zawsze "nieobchodzący" byliśmy- w sensie skłonności, zatem opuścić jakieś formy rytualne było nam łatwo.
          Mnie puste rytuały drażnią. Skoro są dla mnie puste, to automatycznie z nich rezygnuję.
          Może jeszcze dla Ciebie nie są całkiem puste? Bo coś w Tobie walczy? Co walczy? Pamięć rytuału? Potrzeba rytuału? Strach przed oceną z zewnątrz? Warto to odnaleźć.
          • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 14:49
            Ale dlaczego mam się wyzwolić ? Ja lubię te rytuały okołoświąteczne, radośc mi daje widok tej choinki w ten czas, śniegu w ten czas, atmosfery. We mnie nie ma co walczyć-bo jeste pogodzona ze sobą, wiem w którą stronę zmierza moja wiara, duchowość, co robić by się rozwijać. Zostałam "zgwałcona" mentalnie jako dziecko. I nawet nie można napisać o swoich przemyśleniach by nie być zaraz zdiagnozowanym psychologicznie wink
            • plater-2 Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 14:58
              Słowo liturgia wywodzi sie ze slowa greckiego "obciazenie".... Niezle musieli ci dokuczyc...
            • vilez Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 15:32
              Odpowiedziałam Ci na to:

              > Zżymam się bo widzę, jak działa podświadomość, jak głęboko coś jest we mnie zakorzenione-> to swego rodzaju fenomen jak bardzo indoktrynacja wżyna się w głowę.

              Sorry, że ośmieliłam się zabrać głos suspicious
              • guderianka Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 16:25
                tongue_out
                wink
    • wuika Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 08:27
      Rozumiemy.
    • krolowa_online Re: Skażeni katolicyzmem 02.12.13, 16:07
      strasznie, strasznie Ci wspolczuje, tak skazone zycie musi byc bardzo ciezkie i bolesne, czy orientowalas sie moze, czy sa jakies specjalne terapie dla Ciebie?
      i taka porade mala mam-uwazaj abys swych dzieci nie skazila jakims swinstwem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka