Dodaj do ulubionych

Porysowany samochód. Znowu.

05.12.13, 17:38
I to ten sam bok. Minął jakiś czas od poprzedniego przypadku. Wtedy mąż zaparkował na parkingu pod blokiem( naszym). Są tam cztery miejsca dla każdego ale zwykle stają tylko goście bo mieszkańcy (wszyscy) mają miejsca w podziemnym garażu. Ktoś zarysował wtedy bok samochodu od tylnego do przedniego zderzaka.
Dzisiaj znowu. Inne miejsce , zwykłe miejsca parkingowe. Takie równoległe do chodnika więc nie ma mowy o blokowaniu komuś przejścia. Nie było go 8-10 minut w samochodzie. Wychodzi i rysa. Oprócz naszego samochodu zostały zarysowane dwa auta obok. Ktoś po prostu szedł z czymś ostrym i jechał kolejno po karoserii.
Naprawa będzie z ubezpieczenia. Ale zastanawiam się co siedzi w głowie takiego człowieka??? Samochód nie jest jakiś super wypasiony, nie ma napisów reklamowych, dziwnej rejestracji, nie zajmuje dwóch miejsc na raz. Przeanalizowaliśmy dziś potencjalne przyczyny i nic nam do głowy nie przychodzi.
Pierwszy raz na Grochowie w Wawie. Drugi na Mokotowie.
Obserwuj wątek
    • gazeta_mi_placi Re: Porysowany samochód. Znowu. 05.12.13, 17:44
      Zarysował to zarysował. Najważniejsze, że wszyscy zdrowi.
      • tanebo Re: Porysowany samochód. Znowu. 05.12.13, 17:47
        No właśnie. i dobrze że tym razem baba niewinna.
        • gorgolka Re: Porysowany samochód. Znowu. 17.10.14, 19:41
          cóż
          nam kiedyś pod własnym blokiem napisali gwoździem sex

          ale i tak lepsza była moja córka, lat 9, pojechała na wakacje do babci i chciała być miła
          no to narysowała babci serce ........kamieniem na masce
          zdenerwować się czy podziekować w takiej sytuacji (biorąc pod uwagę intencję)?

          tyle dobrego ze był już stary a babcia już miała na dniach nowy odbierać
    • thea19 na ematce auto to tylko 05.12.13, 17:55
      gruchot uzywany do wozenia zadu wlasnego i ewentualnie potomstwa. wszelakie rysy swiadcza o uzytkowaniu pojazdu i absolutnie nie nalezy sie nimi przejmowac. niewazne, ze obnizaja wartosc pojazdu a ich naprawa solidnie kosztuje, to tylko rysy, wgniecenia, obicia czy inne uszkodzenia.
      ps mnie kiedys zjechano na ematce za uwagi, ze rysowanie komus auta to buractwo i nalezy za to zaplacic.
      • gazeta_mi_placi Re: na ematce auto to tylko 05.12.13, 17:59
        A kto rysował ten samochód?
        • thea19 Re: na ematce auto to tylko 05.12.13, 18:13
          zazwyczaj ematka forumowa. inne ematki ja zgodnych chorem usprawiedliwialy, ze nic sie nie stalo, nikogo nie zabily wiec absolutnie nie ma sie czym martwic. rysowanie aut to norma i trzeba sie z tym pogodzic.
          coz, jestem odmiennego zdania.
          • heca7 Re: na ematce auto to tylko 05.12.13, 18:16
            No ale tu chodzi o porysowanie jakimś ostrym przedmiotem wink Nie w trakcie manewrowania samochodem. Więc to nie przypadek, nieuwaga czy brak umiejętności. To działanie celowe.
            • thea19 Re: na ematce auto to tylko 05.12.13, 18:19
              jedno i drugie ma identyczny skutek - zniszczenie i olewka. naprawde wisi mi,czy ktos mi zarysuje drzwi kluczem czy drwziami wlasnego samochodu. naprawa tak samo kosztuje.
              • heca7 Re: na ematce auto to tylko 05.12.13, 18:38
                Tylko jak zarysuje samochodem i nie ucieknie jest szansa na naprawę z jego OC. Poza tym kłopot ten sam.
                • thea19 Re: na ematce auto to tylko 05.12.13, 18:44
                  99% ucieka bo przy 1% wlasciciel uszkodzonego pojazdu byl obok. standard ematkowy to naprawa auta z wlasnego ac bo przeciez od tego to jest.
          • gazeta_mi_placi Re: na ematce auto to tylko 05.12.13, 20:59
            Znaczy zarysowywały i uciekały? Zwykły bandytyzm.
            • annajustyna Re: na ematce auto to tylko 05.12.13, 22:31
              W Niemczech za to jest prokuratura (jak ktos takiego gagatka namierzy).
              • c2h6 Re: na ematce auto to tylko 06.12.13, 11:39
                annajustyna napisała:
                > W Niemczech za to jest prokuratura (jak ktos
                takiego gagatka namierzy).

                Miło wiedzieć że i w Niemczech wprowadzili takie prawo, które w Polsce funkcjonuje praktycznie od zawsze.
                • annajustyna Re: na ematce auto to tylko 06.12.13, 16:28
                  Od kiedy?
                  • c2h6 Re: na ematce auto to tylko 06.12.13, 22:29
                    annajustyna napisała:

                    > Od kiedy?

                    Co od kiedy? Od kiedy w Niemczech niszczenie mienia jest karalne sądownie? Nie wiem, ale sądząc po Twoim podekscytowaniu że Niemcy to mają - to chyba od niedawna.
                    • annajustyna Re: na ematce auto to tylko 06.12.13, 23:39
                      Karalne jest oddalenie sie z miejsca kolizji. Jest to tzw. Unfallflucht. Jedna babke u mnie na wiosce policja przyszla wyciagac z basenu - hukla komus w auto, po czym myslac, ze nikt nie widzial poszla sobie poplywac. Niestety swiadkowie (ktorych nie zauwazyla) w miedzyczasie zadzwonili na policje...Unfallflucht sciagany jest przez prokurature.
                      • c2h6 Re: na ematce auto to tylko 07.12.13, 11:21
                        annajustyna napisała:

                        > Karalne jest oddalenie sie z miejsca kolizji. Jest to tzw. Unfallflucht. Jedna
                        > babke u mnie na wiosce policja przyszla wyciagac z basenu - hukla komus w auto,
                        > po czym myslac, ze nikt nie widzial poszla sobie poplywac. Niestety swiadkowie
                        > (ktorych nie zauwazyla) w miedzyczasie zadzwonili na policje...Unfallflucht sc
                        > iagany jest przez prokurature.

                        Hm. Na trolling to jednak zbyt oczywiste. Wychodzi na to że jesteś autentyczną gastarbeiterką, przekonaną że w Niemcach wszystko jest najlepsze, najporządniejsze i najwoglejsze. Taaaak, w rzeczy samej, masowa emigracja opróżniła POlskę z najtęższych umysłów suspicious

                        A bez metafor: Zarówno zniszczenie mienia, jak i (nieadekwatna w tym przypadku) ucieczka z miejsca wypadku są przecież od zawsze karalne w Polsce, więc o co Ci, kurde, w ogóle chodzi?
                        • annajustyna Re: na ematce auto to tylko 07.12.13, 15:11
                          Nie, nie jest karalne. Chyba ze mieszasz obowoazek pokrycia szkody z wlasnego OC z odpiwiedzialnoscia karna. To nie to samo. Jak hukniesz w barierke na autostardzie i idjedziesz, to tez masz sprawe w sadzie? Nie, a w Niemczech tak. Nie jestem Gastarbeiterka - i nie mam tez kompleksow w przeciwienstwie co niektorych. Zalosna jest ta Twoja powyzsza wypowiedz.
                          • c2h6 Re: na ematce auto to tylko 07.12.13, 23:11
                            annajustyna napisała:

                            > Nie, nie jest karalne. Chyba ze mieszasz obowoazek pokrycia szkody z wlasnego O
                            > C z odpiwiedzialnoscia karna. To nie to samo. Jak hukniesz w barierke na autost
                            > ardzie i idjedziesz, to tez masz sprawe w sadzie? Nie, a w Niemczech tak. Nie j

                            Oczywiście. Za spowodowanie wypadku dostaje się mandat, a jak się go nie przyjmie - sąd. Niezależnie od tego, że się płaci za naprawę tej przykładowej barierki. Twoja żenująca nieznajomość polskiego prawa jest aż zabawna.

                            > estem Gastarbeiterka - i nie mam tez kompleksow w przeciwienstwie co niektorych
                            > . Zalosna jest ta Twoja powyzsza wypowiedz.

                            Żałosne, gastarbeiterko, to jest wychwalanie genialnych niemieckich przepisów prawnych kiedy się nie wie że identyczne są od lat w polskim prawie.
                            • annajustyna Re: na ematce auto to tylko 08.12.13, 18:02
                              Kotku, konczylam m.in. prawo w PL. Nie myl walniecia w balustrade z wypadkiem. To zupelnie inne zdarzenia drogowe.
                              • c2h6 Re: na ematce auto to tylko 08.12.13, 23:16
                                annajustyna napisała:

                                > Kotku, konczylam m.in. prawo w PL.

                                Forma niedokonana czasownika jest tu bardzo na miejscu.

                                > Nie myl walniecia w balustrade z wypadkiem.
                                > To zupelnie inne zdarzenia drogowe.

                                Ech, ta wiedza "prawnicza" z magla. Nie, to nie są różne zdarzenia. Ustawa Prawo o Ruchu Drogowym używa wyłącznie określenia "wypadek". Rozróżnianie wypadków i kolizji to wewnętrzny zwyczaj policji, który nie ma przełożenia na ustawy. Ładnie się tego prawa uczyłaś, skoro powtarzasz przesądy.
                                • annajustyna Re: na ematce auto to tylko 09.12.13, 11:38
                                  Taaa, studia prawnicze polegaja na wkuwaniu na pamiec ustawy o ruchu drogowym (malymi literami nota bene)... tongue_out
                                  • gazeta_mi_placi Re: na ematce auto to tylko 09.12.13, 11:40
                                    W Polsce można myć trepem, ale mieć ojca lub matkę prawnika i choćbyś była tępakiem prawnicze studia skończysz, tak to niestety działa sad
                                    • annajustyna Re: na ematce auto to tylko 09.12.13, 11:44
                                      Mam ojca inzyniera, a matke ekonomistke sad. A ze tepi tez prawo/medycyne etc. koncza, to fakt.
                • marychna31 c2h2 :)))) nt 07.12.13, 11:35

                  • annajustyna Re: c2h2 :)))) nt 07.12.13, 15:11
                    Co sie glupio szczyrzysz do rasistki?
                    • c2h6 Re: c2h2 :)))) nt 07.12.13, 23:07
                      annajustyna napisała:

                      > Co sie glupio szczyrzysz do rasistki?

                      Que? Do kogo?
                      • marychna31 Re: c2h2 :)))) nt 08.12.13, 17:51
                        > Que? Do kogo?
                        To nie wiesz? W Niemczech nie ma ani jednego rasisty a w Polsce to każdy rasista.
                        • annajustyna Re: c2h2 :)))) nt 08.12.13, 18:03
                          Zarowno w Niemczech jak i w PL kazdy kto wypowiada sie z pogarda o "zagranicy" jest w mniejszym lub wiekszym stopniu rasista.
                          • marychna31 Re: c2h2 :)))) nt 08.12.13, 18:05

                            > Zarowno w Niemczech jak i w PL kazdy kto wypowiada sie z pogarda o "zagranicy"
                            > jest w mniejszym lub wiekszym stopniu rasista.
                            no doprawdy? Równiez jesli w obu krajach mieszkają przedstawiciele tej samej rasy?
                            • annajustyna Re: c2h2 :)))) nt 08.12.13, 18:49
                              Tak, bo rasa to nie tylko czarnoskory czy Azjata. O duchu prawa nie slyszalas, tylko literalnie wszystko rozumiesz?
                              • marychna31 Re: c2h2 :)))) nt 08.12.13, 18:55
                                Rasa to rasa a rasizm ma ścisłą definicję, której ty najwyraźniej nie znasz. A C2H6 nie śmieje się z NIemców tylko z twojej bałbochwalczej miłości do wszystkiego co niemieckie.
                                • annajustyna Re: c2h2 :)))) nt 08.12.13, 21:27
                                  Alez ja nie kocham wszystkiego, co niemieckie, ale bardzo mi sie ichne podejscie do szacunku do cudzej rzeczy (takze auta) podoba. I konsekwencji w jej egzekwowaniu. Rasizm nalezy rozumiec rozszerzajaco, takze na ksenofobie, nie wedle slownika jezyka polskiego (w nim nie ma tzw. definicji legalnych i orzecznictwa). Jak w tej definicji w kodeksie austriackim, ze ryba jest takze rak (przyklad za profesorem Zollem).
                                  • c2h6 Re: c2h2 :)))) nt 08.12.13, 23:19
                                    annajustyna napisała:

                                    > Alez ja nie kocham wszystkiego, co niemieckie, ale bardzo mi sie ichne podejsci
                                    > e do szacunku do cudzej rzeczy (takze auta) podoba. I konsekwencji w jej egzekw
                                    > owaniu. Rasizm nalezy rozumiec rozszerzajaco, takze na ksenofobie, nie wedle sl

                                    Skoro należy tak rozumieć, to zjeżdżaj do kąta się wstydzić swojego rasizmu, który ujawniłaś z własnej inicjatywy wyskakując z tym jak to Niemcy - w oczywisty sposób jakoby w przeciwieństwie do Polski - karzą za podrapanie samochodu.

                                    • annajustyna Re: c2h2 :)))) nt 09.12.13, 11:37
                                      Cha, cha, cha! Lepiej juz zamilknij...
                      • annajustyna Re: c2h2 :)))) nt 08.12.13, 18:02
                        Zatkalo kakao, nie?
    • heca7 Re: Porysowany samochód. Znowu. 05.12.13, 18:08
      Zrozumiałabym gdyby stał źle zaparkowany, blokował przejście. Wtedy pomyślałabym- mamy za swoje. Ale jak stoi samochód w rzędzie innych zaparkowanych prawidłowo wzdłuż ulicy to o co chodzi?
      Za pierwszym razem mój mąż się wkurzył. Teraz sobie odpuścił. Bo co dadzą te nerwy?
      • baltycki Re: Porysowany samochód. Znowu. 05.12.13, 18:18
        heca7 napisała:

        > Zrozumiałabym gdyby...

        Naprawde zrozumiałabyś?
        • kozica111 Re: Porysowany samochód. Znowu. 05.12.13, 18:37
          Skanalizował swoja frustrację, tylko to.
        • heca7 Re: Porysowany samochód. Znowu. 05.12.13, 18:40
          Tak, naprawdę. Powiedziałabym mężowi- a, nie, mówiłam , że , źle, parkujesz???
          • bei Re: Porysowany samochód. Znowu. 05.12.13, 20:25
            Nam kiedyś narysowali gwoździem ( ale cieniutkim) 112.
            Pewnie jakiś dzieciak.
            Jeszcze trochę i technika pomoże, auta będą w czarnej skrzynce rejestrowac wszystko.
    • nenia1 Re: Porysowany samochód. Znowu. 05.12.13, 20:40
      Współczuję, mi też kiedyś porysowali mój śliczny samochód sad
      Prędzej zrozumiem kradzież niż bezmyślne niszczenie.
      • marcela16 Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 12:57
        mi porysowali z roku temu, bok koło bagażnika, chyba grubym gwoździem czy scyzorykiem, takie bazgroły - koła, poazane chyba z 5 minut toś wydrapywał, idioci
    • zazou1980 Re: Porysowany samochód. Znowu. 05.12.13, 21:57
      Ja mam sąsiada, który spuszcza powietrze w samochodach zaparkowanych w miejscu, gdzie on zawsze parkuje. Jest to pobocze przy drodze wewnętrznej. Nikt oczywiście nie wie, że to miejce jest "jego" i czasami ktoś na noc tam zostawia auto jak akurat jest wolne - zazwyczaj następnego dnia powietrze ma spuszczone.
      Może to miejsce też było zarezerwowane przez jakiegoś psychola...
      • gazeta_mi_placi Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 10:26
        I nikt z tym sąsiadem nic nie robi?
        • zazou1980 Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 12:06
          konkubin dzwonił raz na straż miejską, ale chcieli jego dane żeby przyjąć zgłoszenie. nie dał bo sąsiad to kawał h..ja i nam też może narobić szkód. tak czy srak na partol w okolicę nie przyjechali.

          zazwyczaj ludzie myślą, że po prostu im powietrze zeszło samoistnie i pompują. to nie zdarza się bardzo często, bo auto sąsiada prawie non stop stoi zaparkowne, rusza je może ze 2 razy w tyglu, głównie weekend. na codzień nie tyra więc do pracy jeździć nie potrzebuje...
      • marcela16 Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 12:58
        zazou1980 napisała:

        > Ja mam sąsiada, który spuszcza powietrze w samochodach zaparkowanych w miejscu,
        > gdzie on zawsze parkuje. Jest to pobocze przy drodze wewnętrznej. Nikt oczywiś
        > cie nie wie, że to miejce jest "jego" i czasami ktoś na noc tam zostawia auto j
        > ak akurat jest wolne - zazwyczaj następnego dnia powietrze ma spuszczone.
        > Może to miejsce też było zarezerwowane przez jakiegoś psychola...


        to prawda, nie miógł zaparkowac to sie mści
    • c2h6 Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 11:37
      > Naprawa będzie z ubezpieczenia. Ale
      zastanawiam się co siedzi w głowie takiego
      > człowieka??? Samochód nie jest jakiś super
      wypasiony, nie ma napisów reklamowyc
      > h, dziwnej rejestracji, nie zajmuje dwóch
      miejsc na raz. Przeanalizowaliśmy dzi
      > ś potencjalne przyczyny i nic nam do głowy
      nie przychodzi.

      Wygląda na zwykły wybryk chuligański. Dość kłopotliwy, bo takie zadrapanie jak opisałaś istotnie kwalifikuje się do naprawy, to nie to samo co banalna parkingowa obcierka zderzaka na którą nikt normalny nawet uwagi nie zwróci. Tym niemniej nie ma się co dopatrywać głębszych treści.

      > Pierwszy raz na Grochowie w Wawie. Drugi
      na Mokotowie.

      Cóż, Wawa. Pewnie ktoś pociągnął stłuczonym denkiem od słoika.
      • thea19 Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 15:24
        "banalna parkingowa obcierka zderzaka na którą nikt normalny nawet uwagi nie zwróci"
        a czym malowanie zderzaka rozni sie od malowania drzwi, blotnika czy innej czesci? w dodatku rowniez obniza wartosc auta.
        i wlasnie to jest myslenie ematki: obcierac zderzaki to mozna bo one sa za darmo
        • mary_lu Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 15:47
          No to tym razem jestem ematką pełną gębą, bo mam w nosie drobne uszkodzenia mojej karoserii.

          Tak, to tylko blachy, służące do wożenia tyłka mojego i osłaniania mojego bachora. Jeżdżę czołgami, które zwykle ledwo mieszczą się na parkingach, kilka razy do roku mnie ktoś obtłucze drzwiami, obetrze zderzakiem, albo zarysuje gwoździem. Te pierwsze zdarzenia to z głupoty i braku umiejetności niedzielnych kierowców (wszystko pod centrami handlowymi), to ostatnie to czysta zazdrość zapewne.

          Chrzanić "wartość samochodu", dealerem nie jestem. Raz na jakiś czas pojadę nawet do lakiernika. Auto to dobro narażające nas na straty. Nie ma sensu traktować go jak wielkiego starbu i chuchać na nie, bo zwariujemy.
          • gazeta_mi_placi Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 15:52
            Ale we własną facjatę Paniusie wklepują furę kremów, podkładów, chodzą do kosmetyczki wydając ciężkie pieniądze, a jak zobaczą tylko jedną zmarszczkę to panikują.
            • mary_lu Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 16:02
              A oczywiście, gębę mam tylko jedną. Jesienią wydałam na nią kupę kasy u kosmetyczki. A na buźkę mojego dziecka, gdyby nie daj Bóg, coś sie stało, wydałabym każdy grosz, jeszcze i ten mój czołg sprzedałabym bez namysłu.
          • thea19 Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 16:20
            swoj samochod mozesz traktowac jak chcesz ale inni nie podzielaja tych pogladow i wierz mi,nie chca by im ktokolwiek rysowal zderzaki.
            jak trafisz na karka, co kocha swoje bmw czy inne audi bardziej niz matke, zone czy dzieci, to Ci porysuje facjate a nie zderzak i zaden krem na to nie pomoze
            • mary_lu Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 16:26
              Prezentujesz poziom agresji zbliżony do karkowego.

              Skąd te wywody na temat rysowania cudzego samochodu, co to ma do rzeczy? Piszę o swoich blachach, dawno postanowiłam się nimi nie przejmować, każdy nowy ślad powoduje co najwyżej moje głębokie westchnięcie i rozejrzenie się za kamerami monitoringu. Niestety, ani razu w zasięgu kamery w takiej sytuacji nie stałam. Ważniejszy dla mnie mój spokój i komfort korzystania z auta, niż jakaś blacha. Nie mam zamiaru dokładać sobie kolejnej rzeczy do listy potencjalnych zmartwień.
              • thea19 Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 16:33
                ja nie jestem agresywna tylko ci tlumacze, ze nie kazdy mysli jak ty. swoje auto obcieraj o kazdy slup, cudze zostaw w spokoju. swoje mozesz zezlomowac, inni beda chcieli sprzedac jak najlepiej i obcierki urody nie dodaja a malowanie jest kosztowne i podejrzane, wymiana calego elementu tez za darmo nie jest.
                • mary_lu Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 18:02
                  Ale czy mogłabyś, odpisując na moje posty, odnosić się o tego, co napisałam, a nie do własnych schiz?

                  Piszę o tym, jak traktuję własny samochód. Z zasady olewam blachy i nieskazitelność lakieru, aby nie dokładać sobie stresów. Cudzej wartości nie niszczę, gdyby mi się to zdarzyło, z pewnością nie unikałabym odpowiedzialności.
        • c2h6 Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 22:36
          thea19 napisała:

          > "banalna parkingowa obcierka zderzaka na którą nikt normalny nawet uwagi nie zw
          > róci"
          > a czym malowanie zderzaka rozni sie od malowania drzwi, blotnika czy innej czes

          Obtartego zderzaka po prostu nikt normalny nie maluje. Zderzaki się zużywają i tyle. A nawet nie są z blachy żeby się obawiać rdzy pod taką obcierką, więc doprawdy tylko jacyś onaniści motoryzacyjni roztkliwiają się nad paroma centymetrami uszkodzonej farby i od razu lecą do blacharza (najlepiej jeszcze do ASO).

          > ci? w dodatku rowniez obniza wartosc auta.
          > i wlasnie to jest myslenie ematki: obcierac zderzaki to mozna bo one sa za darm
          > o

          Za darmo? Cóż, skoro uważasz że części samochodowe są za darmo to zapytaj się męża jak to jest naprawdę. Możesz się dowiedzieć zaskakujących rzeczy o tym, jak to zrobił że Ci kupił autko.

          Natomiast nie tyle "obcierać zderzaki można" co "nie ma sensu płakać po obtartym zderzaku". Już nawet nie mówię o jakimś bzdurnym spadku wartości samochodu, bo takie rzeczy nie interesują normalnego użytkownika auta, który potrzebuje go do jazdy, a nie do lokowania kapitału.

          Oklej sobie samochód folią, tak jak pewnie masz piloty i dywany w domu, to nie będziesz cierpieć że Ci się brudzi.
          • thea19 nie uwierzysz 07.12.13, 14:11
            ale auta sobie kupuje sama, sama wybieram model i sama jezdze do serwisu. sama tez na nie zarabiam.
            ojej mam inaczej niz ty
            metalowych zderzakow w autach nie mialam, za to wszystkie byly w kolorze nadwozia i podrapane wygladalyby tak samo zle jak obdrapane blotniki
            • annajustyna Re: nie uwierzysz 07.12.13, 15:16
              Ja mam ten sam problem. Na szczescie przy kupnie auta dali mi troche lakieru, wiec podmalowalam. Niestety moj maz wsiadl do auta pod sklepem nie ogladajac go z kazdej strony i nie mielimy szans ustalic (chcoby sprawdzajac monitoring), co za prosie nas z tylu przyfasolilo. A wymiana zderzaka w naszej "bryce", to koszt ok. 1000 € (polowe pokryloby auto casco), wiec sobie jeszcze troche go poobijamy i wymienimy raz a dobrze wink.
              • annajustyna Re: nie uwierzysz 07.12.13, 15:17
                Widac c2h2 jezdzi starym polskim fiatem albo polonezem, ze ma blaszane zderzaki wink. Stad ta wscieklizna na mysl o zagranicy tongue_out.
                • c2h6 Re: nie uwierzysz 07.12.13, 23:23
                  annajustyna napisała:

                  > Widac c2h2 jezdzi starym polskim fiatem albo polonezem, ze ma blaszane zderzaki
                  > wink. Stad ta wscieklizna na mysl o zagranicy tongue_out.

                  No i trzeci raz w jednym wątku robisz z siebie pośmiewisko.
                  1) Wyraźnie piszę o tym że zderzaki są plastikowe, ale Ciebie też przerosło zrozumienie jednego zdania.
                  2) Stare Fiaty i Polonezy z metalowymi zderzakami to teraz jedne z najbardziej zadbanych aut jakie można spotkać na drogach, bo to oldtimery, które kupują pasjonaci. Część z tych samochodów w ogóle jeździ na żółtych tablicach.
                  • annajustyna Re: nie uwierzysz 08.12.13, 18:00
                    Czesc tych aut po wyjezdzie z fabryki juz sie nie nadawala do jazdy, a co dopiero teraz uncertain.
                    • c2h6 Re: nie uwierzysz 08.12.13, 23:21
                      annajustyna napisała:

                      > Czesc tych aut po wyjezdzie z fabryki juz sie nie nadawala do jazdy, a co dopie
                      > ro teraz uncertain.

                      Panienka dalej brnie w kompromitację, czy to taka kreacja artystyczna?

                      Samochód który przetrwał kilkadziesiąt lat i po tym przeszedł badania techniczne, do jazdy nadaje się jak najbardziej.
                      • annajustyna Re: nie uwierzysz 09.12.13, 11:38
                        Ale jakiej jazdy ? Pamietam zastawe mojej mamy - psula sie srednio raz na dwa tygodnie uncertain.
              • c2h6 Re: nie uwierzysz 07.12.13, 23:26
                annajustyna napisała:

                > Ja mam ten sam problem. Na szczescie przy kupnie auta dali mi troche lakieru, w
                > iec podmalowalam. Niestety moj maz wsiadl do auta pod sklepem nie ogladajac go
                > z kazdej strony i nie mielimy szans ustalic (chcoby sprawdzajac monitoring), co

                Jeżujeżujeżu, nie obmacał całego autka przed ruszeniem? Straszne. Przecież mogły być na nim jakieś tłuste ślady, ktoś się mógł oprzeć brudną ręką.

                > za prosie nas z tylu przyfasolilo. A wymiana zderzaka w naszej "bryce", to kos
                > zt ok. 1000 € (polowe pokryloby auto casco), wiec sobie jeszcze troche go
                > poobijamy i wymienimy raz a dobrze wink.

                Połowę? My tu, w Polsce, mamy AC finansujące całość naprawy. Widać Niemcy muszą jeszcze trochę nadgonić suspicious
                • annajustyna Re: nie uwierzysz 08.12.13, 18:01
                  Niemcy maja cos takiego jak udzial wlasny. Oczywiscie mozna miec taaaaka wielkachna polise, ze bedzie on wynosil zero, ale wtedy polisa kosztowalaby na rok jakies 1 000 €.
                  • heca7 Re: nie uwierzysz 08.12.13, 18:44
                    U nas też to jest. Kiedyś , przy pierwszym samochodzie kiedy uderzył we mnie pijak musiałam chyba 600zł dopłacić bo nie miałam "wykupionego" udziału własnego.
                    • annajustyna Re: nie uwierzysz 08.12.13, 18:51
                      Bo lepiej miec jednak ten udzial wlasny i polise np. o polowe tansza wink.
                      • c2h6 Re: nie uwierzysz 08.12.13, 23:24
                        annajustyna napisała:

                        > Bo lepiej miec jednak ten udzial wlasny i polise np. o polowe tansza wink.

                        Coś takiego nazywa się "dziadowskie oszczędności".
                        • annajustyna Re: nie uwierzysz 09.12.13, 11:39
                          Dobra, podniose moje AC z 500 do 1000 € rocznie, nie bede robic z siebie dziadowki wink.
                  • c2h6 Re: nie uwierzysz 08.12.13, 23:23
                    annajustyna napisała:

                    > Niemcy maja cos takiego jak udzial wlasny. Oczywiscie mozna miec taaaaka wielka
                    > chna polise, ze bedzie on wynosil zero, ale wtedy polisa kosztowalaby na rok ja
                    > kies 1 000 €.

                    W Polsce zniesienie udziału własnego to jakieś nieduże pieniądze, nawet nie pamiętam ile mnie to kosztuje, a do tego nawet jak on jest to nie taki masakrycznie wysoki.
                    • annajustyna Re: nie uwierzysz 09.12.13, 11:42
                      W Niemczech to konkretne kwoty. Zreszta OC tez. Do tego jeszcze podatek drogowy w zaleznosci od silnika i pojazdu w wysokosci kilkuset € na rok dochodzi (to ten podatek, co wlasciciele aut zarejestrowanych za granica mieliby ponosic w postaci winiety, tylko co niektorzy üpolitycy nazwali go podatkiem dla obcokrajowcow i sie zaczela nagonka, ze dyskryminacja etc.).
            • c2h6 Re: nie uwierzysz 07.12.13, 23:20
              thea19 napisała:

              > ale auta sobie kupuje sama, sama wybieram model i sama jezdze do serwisu. sama
              > tez na nie zarabiam.
              > ojej mam inaczej niz ty

              No masz inaczej, bo ja nie mam takich braków w rozumieniu czytanego tekstu co Ty.

              > metalowych zderzakow w autach nie mialam,

              Dokładnie o tym piszę, tylko najwyraźniej przerosło Cię zrozumienie kilku prostych zdań. Zderzaki (a dokładniej zewnętrzna ich osłona) są plastikowe, czyli nie ma się co wysilać na łatanie obcierek, bo nie zardzewieją.

              > za to wszystkie byly w kolorze nadwoz

              Łaaaał, naprawdę? Ale szpaaaan, jestem pod wrażeniem. Naprawdę w kolorze nadwozia?

              Co prawda nie wiem czy w ogóle da się jeszcze kupić auto z gołym, czarnym plastikiem bo "zderzaki w kolorze nadwozia" to przestało być coś ekstra całe lata temu, ale rozumiem że to dla Ciebie ważne suspicious

              > ia i podrapane wygladalyby tak samo zle jak obdrapane blotniki

              Jak ktoś potrzebuje zderzaków i błotników do czułego ocierania się i mruczenia przy tym, to mu takie rzeczy przeszkadzają. Owiń sobie folią i już będzie bezpiecznie.
    • inguszetia_2006 Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 22:38
      Witam
      No, znowu;-D Ja mam gwiazdkę koło klamki. Ktoś sobie stał i rysował tę gwiazdkę;-P Jako że gwiazda kojarzy mi się pozytywnie - zostawiłam na szczęście. Mam też gwiazdę po kamyczku, żwirze, konkretnie i to jest zupełnie co innego. Olej to. Z chamem nie wygrasz, tylko stracisz życiową energię.
      Pzdr.
      Ing
      • heca7 Re: Porysowany samochód. Znowu. 06.12.13, 23:22
        Noo. Gwiazdka to jest coś smile Ktoś miał fantazję. A tu jest długa , nierówna krecha.
    • asia_i_p Re: Porysowany samochód. Znowu. 08.12.13, 23:31
      Ale zastanawiam się co siedzi w głowie takiego
      > człowieka???
      Obstawiam, że nic, niestety.
      • annajustyna Re: Porysowany samochód. Znowu. 09.12.13, 11:43
        A ja jednak obstawiam, ze calkiem prawdopodobnie przekonanie, ze skoro on nie ma (a naleza mu sie wszelkie dobra tego swiata, bo tak), to niech inny ma zniszczone...
    • aka10 Re: Porysowany samochód. Znowu. 17.10.14, 21:02
      wojownik1.83 napisał(a):

      > Niestety nie tylko w Wawie są tacy ludzie... doskonale was rozumiem, bo mi też
      > nie raz robili takie rysy... szkoda mi na to nerwów i kasy... zainwestowałem w
      > środek ochronny i teraz więcej już się nie martwie! jakby co to polecam raptor
      > u pol...

      Beznadziejna reklama...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka