Dodaj do ulubionych

Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy

09.12.13, 23:43
No wiec mam dylemat natury moralno tradycyjnej.
Otoz ponad dwa tygodnie temu przyjechal do naszego miasta wujek meza (tzn. ojciec jego kuzyna) by robic ze swoim krajanem projekt. Byla to dla nas niespodzianka tym bardziej, ze na ten weekend mielismy juz gosci z dzieckiem. Wuj zarabia na zycie czym popadnie, glownie muzykujac na ulicy i w barach tradycyjne latynoskie utwory (uczyl sie w konserwatorium i gra na wielu instrumentach).
Tesciowa podzielila sie z wujkiem naszm numerem telefonu. Zadzwonil do nas po weekendzie i w gescie dobrej woli zapytalismy czy ma sie gdzie zatrzymac. On na to, ze tak, ze ma, ze jest u tego kumpla co razem ten muzyczny projekt maja. Maz zaprasza go by przyszedl za 2 dni na kolacje i poznal naszego syna. Wuj przyszedl - z plecakiem i "gitara". I tak mu sie u nas zostalo.
Bez zapytania jak dlugo moza lub informacji jak dlugo potrzebuje.

Tu gdzie mieszkamy znalezc cos do mieszkania dla obcokrajowca, nie mowiacego po niemiecku i nie posiadajacemu pracy graniczy z cudem. Maz od poczatku radzi wujkowi brac sie za szukanie ale ten, ze pokoj juz ma zaklepany. Za poznal takiego pol wlocha co go praca do Berlina wysyla i ktory mu swoj pokoj za tydzien - trzy tygodnie odstapi. I to super tanio bo tylko za 200euro (z reguly tu to min 300euro + oplaty).
Czas mija - wuj mieszkania nie szuka. Na pytanie czy poszedl zobaczyc ten pokoj - za kazdym razem, ze jeszcze nie, jutro. Czy to pewne z tym pokojem - pewne. W koncu informacja: wyprowadzi sie w niedziele bo w sobote beda mieli koncert w innym miescie. Przychodzi sobota wuj nigdzie nie jedzie: dlaczego? - kumpel z zona sie pozarl (maja 3miesieczne dziecko z zespolem downa, mieszkaja w akademiku w malym mieszkanku) i z wyjazdu nici.
W niedziele moj maz pyta czy wuj potrzbuje pomocy z przeprowadzka - wuj, ze nie bo to jednak nie dzis a na drugi dzien bo juz sie z wlochem na miescie na jutro umowil. Drugi dzien to dzis. Rano wuj mowi mi, ze zostawi swoje rzeczy i przyjdzie po nie wieczorem.
Przychodzi wieczor, wuj wraca, szweda sie na dole mieszkania. Slysze, ze robi sobie herbatke...
- B! I jak tam pokoj? fajny?
- Aj, no z tym pokojem to zmiana planow... (i tu cala historia) Ze bedzie mieszkal jednak u tej pary od projektu, ze ona go zaprasza, ze jak bedzie mial kase to sie dorzuci ze 100euro jak nie to nie. No i ten wloch to chcial go oszukac bo teraz nagle mowi, ze ten pokoj to nie 200 a 300 plus oplaty.
I ze on bedzie u tej pary mieszkal bo oni naprawde nalegaja.
Ze zostawi swoj plecak dzis i jutro po niego przyjdzie.
I poszedl. Ze spiworem.
Nie nalegalismy by zostal u nas. Wyrazilismy nasze gratulacje, ze udalo mu sie cos znalezc.

Zostawil plecak z ubraniami, "gitare". Ja myslalam (i mysle), ze planuje wrocic jutro mowiac, ze parka sie znow poklucila wiec zostaje u nas. Do tego podejrzewam, ze ten pokoj u wlocha nigdy nie istnial.
Ale przed chwila zauwazylam, ze szczoteczka do zebow, recznik czy szmpon nie zostaly ruszone z lazienki i przyszlo mi do glowy, ze i to wszystko z ta para zapraszajaca go to sciema i...
ze wujek spi u nas w piwnicy w tym spiworze!
(piwnica w naszym 6 rodzinnym domu jest duza, ogrzewana z kilkoma pomieszczeniami wspolnymi takimi jak pralnia czy pokoj ze stolem do ping ponga).
Mialam isc tam powiesic uprana po wujku posciel - pewnie nie przyszlo mu do glowy ze bede robic pranie o 21 - ale ze strachu, ze go tam spotkam - nie poszlam.

Maz rozmawial dzis z mama (to jej siostra ma z nim dziecko) i sa zdecydowani, ze wujka nalezalo ugoscic ale dwa tygodnie minelo i musi sobie sam cos znalezc. Bo u swojej bylej to 13 lat tak pomieszkiwal... (zimny pot mi po plecach splynal na te informacje)
Mi z jednej strony glupio - bo u nas w rodzinie tradycja ze "gosc w dom, bog w dom". I mieszkanie, ktore wynajmujemy jest b.duze. Z drugiej strony tez chce pokoj synka i wolnosc w domu odzyskac, wedlug umowy nikt poza nami nie moze w mieszkaniu mieszkac - do wizyt oczywiscie mamy prawo, do tego wuj pali i choc wychodzi na zewnatrz pokoj jedzie papierosami. No i dla mnie - mimo, ze sympatyczny - to jednak kompletenie obcy czlowiek: wujka widzialam w zyciu dwa razy. raz byl tak najarany, ze nie sadze ze mnie z tego razu pamieta .

I teraz pytania:
1. czy wy poszlybyscie - niby powiesic pranie - i sprawdzic czy nie spi w piwnicy? A co jesli go tam spotkacie???
2. czy zaprosilybyscie go na dluzej jesli jutro (przepowiadam, ze nie pozniej niz w do konca tygodnia) przyjdzie z tekstem, ze ta para sie pozarla i ze jednak nie ma gdzie mieszkac?


Maz jest zdecydowany, ze ma sobie sam cos znalesc - i w razie czego moze isc do hostalu.
Ja nie znam zadnej pary z noworodkiem (do tego dodatkowy stres, ze noworodek chory), ktora chcialaby do mini mieszkanka 40letniego faceta na mieszkanie zapraszac. Moj maly ma juz piec miesiecy a my wciaz mamy chwile kryzysowe.






Obserwuj wątek
    • cersei8 Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 00:06
      Ja poszlabym z tym praniem, jesli akurat wujek tam by byl, to daloby to wstep do szczerej rozmowy bez kolejnych bajek.
      Mysle ze i tak powinniscie z nim normalnie pogadac i powiedziec wprost, ze niezaleznie od decyzji w sprawie goszczenia go przez znajomych to u was moze pozostac tylko do konca tygodnia, mozecie wymyslic jakis powod np. przyjazd Twojej mamy, albo nie.

      Niestety najwidoczniej ten wujek jest jedna z tych osob, ktorym nie podaje sie adresu.
      W jakis sposob rozumiem Twoj bol bo dalsz rodzina meza wymyslila sobie, ze bedziemy goscic u nas ich syna, ktory wlasnie zaczal studia w naszym miescie.
      Argumentem bylo to, ze od nas mialby tak blisko na uczelnie..., pytanie czy my mamy ochote na nowego domownika przez kilka najblizszych lat nie bylo.
    • cherry.coke Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 00:22
      Wujek jest meza i maz niech zalatwia, ty mozesz konsultowac. Ergo nie laz sama do zadnej piwnicy, maz moze pojsc jak chce.
    • minor.revisions Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 00:29
      Z drugiej strony tez chce po
      > koj synka i wolnosc w domu odzyskac, wedlug umowy nikt poza nami nie moze w mie
      > szkaniu mieszkac - do wizyt oczywiscie mamy prawo, do tego wuj pali i choc wych
      > odzi na zewnatrz pokoj jedzie papierosami.

      powiedziałabym wujowi, że ktoś podpie...ł właścicielowi, że macie lewego mieszkańca (ew. który pali, a w umowie jest, że nei wolno - no chyba umowy wam wuj nei kaze pokazywać) i wuj ma trzy dni na wyprowadzkę, albo grozi wam zerwanie umowy.
      • minor.revisions Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 00:30
        a - do piwnicy najpierw wyslałabym kogoś zaufanego, kto odgrywałby bardzo nieprzyjemnie zaskoczonego właściciela. Albo w ogóle właściciela nasłać... tongue_out
      • run_away83 Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 00:43
        Do piwnicy z praniem wyslalabym męża. I jesli wujka tam zastanie, to eksmisja ze skutkiem natychmiastowym. Niestety, jest gatunek ludzi, którzy nie zrozumieją aluzji dopóki owa aluzja nie kopnie uch w dupsko i to mocno. Właśnie na takiego osobnika trafiłaś.

        Nie bawić się w żadne pytania gdzie i kiedy się przeprowadzam oznajmić, że ma się wynieść już, bo dziecko potrzebuje swojego pokoju. I wsio.

        Ahha. I przeczytaj sobie mój post w tym wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,567,146371110,146399822,Re_Aabsurdalna_roszczeniowosc.html
        • goodnightmoon run_away83 10.12.13, 22:22
          Powiem Ci, że wasz kolega rządzi!!! big_grin
          Swoją drogą, aż trudno uwierzyć, że istnieją tak bezczelni ludzie.
    • kamunyak Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 02:42
      1 - do piwnicy nie poszłabym - nie bedę robić z siebie idiotki.
      2 - powiedziałbym wujkowi, jeśli wróci, że daję mu tydzień (dwa, trzy - jakis realny termin) na znalezienie mieszkania a potem to sorry, ale graty za drzwi.
      Tłumaczenie obojętne - nie mozemy bo..., nie chcemy bo..., nie pasuje nam...
      Ewentualnie "pożyczyłabym" pieniądze na bilet powrotny do kraju.
      Nie lubię jak mi się obcy ludzie po chałupie pętają a dla ciebie, jak piszesz, to obcy facet de facto.
      Poza tym warto uprzytomnic teściowej, że bez pytania zainteresowanych, nie rozdaje się ich numeru telefonu na prawo i lewo.
      • ichi51e Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 03:49
        Zwlaszcza ludziom z historia pomieszkiwania...
    • ichi51e Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 03:46
      Dlaczego wuj = ojciec kuzyna a nie brat matki? I noworodek 5 miesieczny to niezle wyrosniety :p

      Wywal oczywiscie -wuj pasozytem jest. Niech to maz zalatwia to jego rodzina.
    • anorektycznazdzira Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 06:41
      Przepraszam, wiem, że Ci nie bardzo do śmiechu, ale... big_grinbig_grinbig_grin
      Obśmiałam się czytając jak norka.

      Co do pytań (już za późno widzę), to tak, poszłabym do tej piwnicy.
      I tak, pozwoliłabym mężowi odesłać wuja do hostelu lub gdziekolwiek indziej. W ogóle, to fajnego i trzeźwo myślącego masz męża, bo rozumiem, że się samodzielnie zabiera do załatwienia "sprawy". Jego wuj, Ty siedź i patrz jak załatwiawink
      Na pocieszenie Ci powiem, że wuj mi z tego opisu wygląda na takiego typa, że nawet jak zostanie umiarkowanie dyplomatycznie usunięty, to się nie obrazi, a już na pewno nie na długo.
      • katiko Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 10:44
        No do piwnicy nie poszlam. Stwierdzilam, ze to zbyt ryzykowne ze go tam spotkam - pranie powiesilam w pokoju synka a ze upralam tez koldre i okrycie materaca po wujku to nie mialabym jak go polozyc. Wiem, ze ma swoj spiwor ale tego wlasnie sie boje - caly materac by wujkiem pachnial.
        Wczoraj zalozylismy sie z mezem za ile dni wuj nam da bajke, ze jednak nie ma gdzie mieszkac. Ja mowie, ze dzis a najpozniej do niedzieli. Maz mowi, ze wcale bo przeciez juz kilka razy go pytal o te mieszkanie i wuj troche honoru ma.
        No zobaczymy.
        Dzis po 14tej ma przyjsc po swoje rzeczy...
    • gazeta_mi_placi Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 10:58
      Myślałam, że rodzinie się pomaga.
      I jakoś tak na tym forum zawsze to rodzina męża jest tą złą, tą nad którą dyskutujemy czy można zaprosić na wigilię i święta (bo nad obecnością własnej matki na wigilii jakoś nikt na ogół nie dyskutuje na tym forum bo jest to oczywiste, że będzie) czy można zaprosić, smutne, bardzo smutne.
      • run_away83 Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 11:31
        Pomagać to jedno (przenocować 2-3 noce, ugościć, pomóc znaleźć lokum). Zakwaterować u siebie na stałe i utrzymywać bezczelnego pasożyta, to drugie.

        I z eby nie było, że jestem wredną egoistką - przez kilka miesiecy regularnie pomieszkiwala u nas kuzynka mojego męża (2-3 dni w tygodniu). Ale, po pierwsze - inicjatywa wyszła od nas. Po drugie - dla dziewczyny jasne było, że skoro jest u nas na prawach domownika, to dotyczą jej także domowe obowiązki - a więc może sobie wziąć czysty ręcznik czy przebrać pościel kiedy tylko zapragnie, ale sama po sobie pierze i sprząta, je z nami jesli ma ochotę ale czasem coś ugotuje lub pomaga w przygotowaniu posiłków, może częstować się czymkolwiek z lodówki ale od czasu do czasu robi drobne zakupy. Może wracać i wychodzić kiedy chce, ale uprzedza nas, jesli planuje nie wracać na noc,a wracając późno zachowuje się tak aby nas nie obudzić. Było nam bardzo miło ją goscić i nigdy nie odczuwaliśmy tego jako kłopotu.
      • kamunyak Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 11:52
        > Myślałam, że rodzinie się pomaga.

        rodzinie pomaga się jeśli rodzina o tę pomoc prosi, lub my deklarujemy konkretną pomoc, i sytuacja jest jasna dla obu stron.
        Jeśli rodzina kręci, kłamie i zwodzi to wywala się za drzwi. Strasznie nie lubię takiego kręcenia, osoba tak postepująca jest niewiarygodna i nie wiadomo czego można się po niej spodziewać.
        Jesli chodzi o rodzinę męża to ja akurat więcej wsparcia otrzymałam od niej niż od własnej.
      • ichi51e Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 11:57
        Pomoc pomoca ale wyjek na wczesniejszym hoscie 13 lat hubowal - miej gazeta litosc!
    • triss_merigold6 Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 12:04
      Palcem bym nie kiwnęła tylko wydelegowała męża do załatwienia kwestii wujka huby.
      Wypad bez wyrzutów sumienia. Jak już bardzo chcecie, to możecie go odstawić pod drzwi najbliższego hostelu.
      • elle_hivernale1 Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 14:21
        Wujek huba made my day big_grin
    • katiko Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 13:44
      Widzicie, ja tez jestem z domu gdzie rodzinie sie pomaga. Gdyby np. wujek zaraz po przyjsciu do nas zapytal nas czy i na ile maxymalnie moze u nas zostac bo potrzebuje czasu by cos sobie znalezc - nie byloby problemu. Nawet i miesiac, czu poltora. Po prostu porozmawialabym z wlascicielem mieszkania, ze mamy wizyte rodziny na Swieta.
      Ale, wujek z zapytaniem sie nie wyszedl.

      Wujek to tak naprawde byly facet ciotki mojego meza. Nie sa razem od 13 lat ale maja wspolne dziecko. I on u niej pomieszkiwal. Stad go znam, bo nocowalam u niej pare razy jak mialam samolot z Girony.
      To sympatyczny facet. Dusza towarzystwa. Ale zero zaradnosci zyciowej. Przez te dwa tygodnie staral sie: pomogl w sprzataniu, robil zakupy (czasem cos za swoje, w wiekszosci za nasze).
      I nie to, ze go nie lubimy. Bo go lubimy - jest sympatyczny i poza zapachem papierosow nie uciazliwy. Ale po to placimy tyle za nasze mieszkanie, zeby maly mial swoj pokoj, zebysmy sie w nim dobrze czuli. Zebym nie musiala czekac do 11tej az wujaszek wstanie z lozka jesli ja cos z tego pokoju potrzebuje. No i przykro mi: nasza rodzina to przede wszystkim nasza trojka.
      Gdyby to byla kuzynka, (dziecko, nastolatka) co do szkoly czy na studia idzie - byloby nam latwiej.
      Ale utrzymywac doroslego mezczyny nie mozemy.
    • misterni Hehe, jakbym czytała o moim przyjacielu, 10.12.13, 13:54
      też muzyku wink
      I powiem Ci, że delikatnością nic nie załatwicie, tu trzeba konkretnych działań, bo inaczej będzie Wam siedział na głowie do Wielkanocy albo i dłużej wink
    • elle_hivernale1 Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 14:07
      Najbardziej mnie zaintrygował ten pół Włoch.
      Pół Włoch pół co?
      • gazeta_mi_placi Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 16:36
        Może pół Niemiec?
        • katiko Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 21:47
          dokladnie.
          pol-wloch pol-niemiec...
          podobno...
    • myelegans Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 15:33
      Pozbadz sie tego wujka ASAP. Te typy same sie nie wyprowadza, zawsze cos stanie na przeszkodzie. Jakis powod jest, ze w wieku 40 lat jest nadal w drodze i szuka siebie, zeby nie znalazl tego u Ciebie.
    • 18lipcowa3 Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 15:44
      Matko boska, jakie kongo w ogole.
      Wykopałabym włóczęgę nadalej po 2 dniach.
    • katiko Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 21:31
      Poszedl sobie! smile
      Przyszedl o 14:30. Na pytanie co slychac - w porzadku. Nie wychodzilo mu sie pilnie. Ale mysle, ze zrozumial ze pokoj juz zajety - lozko malego z salonu przetaszczylam do jego pokoju, posprzatalam, porozwieszalam pranie, itd. Posiedzial do 18tej: troche w salonie, troche w pokoju malego. Zrobil sobie jedna herbatke, potem druga. Ja w miedzyczasie nakarmilam terroryste (czyli mojego 5miesiecznego synka co choruje od paru tygodni i nas terroryzuje placzem i krzykiem bo sie nauczyl, ze jak placze to lecimy jak glupki). No i w koncu o 18tej si zmyl.
      Odetchnelismy z ulga bo jak to powiedzial moj maz "mial wrazenie, ze nigdy sobie nie pojdzie." I za kazdym razem jak wujaszek sie odzywal mielismy stracha, ze nas jednak zapyta czy moze sie na jeszcze troche zatrzymac.
      Oczywiscie na Boze Narodzenie jest zaproszony ale chociaz na pare dni odetchniemy.

      Dzis dzien cudow:
      wujaszek poszedl sobie i wzial swoje rzeczy
      maz wzial sobie popoludnie wolne by przytaszczyc choinke
      moj synek pierwszy raz w zyciu samodzielnie przewrocil sie z brzuszka na plecy!!! smile
      • haydut Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 22:20
        Jestes bardzo sympatyczna osoba smile
        • psiamama6 Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 22:30
          Pomyślałam dokładnie to samo smile
          • katiko Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 10.12.13, 22:58
            Wy tez. smile
            Jakos milo sie zrobilo. I choinka obok. smile
      • anorektycznazdzira Re: Prawie nie proszony gosc dlugoterminowy 11.12.13, 06:42
        smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka