Dodaj do ulubionych

Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii

13.12.13, 07:59
Witam serdecznie
Chciałabym poznać opinię emam na temat moich rozważań i dylematów n/t przystąpienia mojego dziecka do sakramentu pierwszej komunii.
Zacznę od sedna - jestem niewierząca. Kiedyś wierzyłam, przyjęłam sakramenty, ochrzciłam dzieci, wzięłam ślub kościelny - wierzyłam bardziej dlatego, ze 'wszyscy' wierzyli a ja się nie zastanawiałam nad tą wiarą... Ale nie o tym ten post.
Moje dziecko chce przystąpić do w/w sakramentu, reszta rodziny jest wierząca, pielęgnują tradycje, święta chrześcijańskie itp. - nie będę roztrząsać ile w tym świadomej wiary a ile tradycji i mentalności. W każdym razie wszyscy naciskają na to by dziecko do komunii 'poszło' i to koniecznie. Moja postawa wobec kościoła, wiary, boga itp jest jasna - nie przerzucam na siłę swoich przekonań na dzieci, szanuję wiarę moich bliskich, nie odciągam dzieci od kościoła na siłę bo zdaję sobie sprawę od głębokości zakorzenienia w/w w naszej kulturze. Jeśli moje dziecko chce przystąpić - nie utrudnię mu tego, niech przystąpi. W dorosłym wieku sobie to osądzi. Jednak jak możecie się domyślać księża nie są równie tolerancyjni. Jestem rozwiedziona, nie ukrywam niewiary - chcę być uczciwa a do sakramentu chce przystąpić moje dziecko, które w boga wierzy, a nie ja. Księża jednak odsuwają wszelki dialog. Zostawiam niejako dziecku wybór, szanuję go, nie wyśmiewam, nie utrudniam, nie przekoonuję. Ale nie godzę się w żadnym wypadku na całą tę 'szopkę' wokół tego wydarzenia. Nie dołożę się do dekoracji kościoła (po podliczeniu byłoby to razem ponad 20tyś - absurd), nie dołożę się do prezentu dla katechetki i księdza, którzy prowadzą lekcje religii (to praca, otrzymują za to wynagrodzenie), nie czuję się zobligowana uczęszczać na wszelkie próby, spotkania dzieci, msze z okazji wszelkich świąt, roraty i tym podobne bo po 1sze to one do komunii się przygotowują a nie ja, po 2gie - próbowałam być tam by wesprzeć dziecko ale inni obecni nie pozwolili mi w spokoju i ciszy przeczekać te okazje siedząc w ławeczce - nieskończoność spojrzeń, komentarzy, obserwacji... bo się nie modlę, bo nie klękam, bo nie uczestniczę w mszy. Rozmowa z księdzem skończyła się dyscyplinującym esejem z jego strony o tym, że obrażam Go mówiąc per Pan, że moje dziecko nie może przystąpić jako dziecko grzesznika (dziecko mordercy, gwałciciela może - moje nie bo jestem rozwiedziona i to stanowi o moim umniejszeniu) i tym podobne. Wiem, ze nie zapewniam dziecku ze swojej strony wychowania w wierze ale cała reszta rodziny to robi - dziecko uczęszcza do kościoła, obchodzi wszelkie święta - także szkoła jest imienia świętego i tych elementów wychowania dostarcza...
Jak tutaj znaleźć kompromis, jak się dogadać, jaka postawa jest słuszna? Przecież to tylko małe dziecko, które chce przystąpić do komunii - dlaczego kościół jako instytucja mu tego odmawia? Dlaczego ja znajduję w sobie tolerancję i zrozumienie a nie ma tego z drugiej strony? Gdzie szukać wsparcia/wstawiennictwa od kościoła? Biskup? Ktokolwiek nad proboszczem?
Sama już nie wiem kto tutaj właściwą postawę reprezentuje. Dlatego proszę o obiektywny, sprawiedliwy głos forumowiczów. Może mnie natchnie jak wybrnąć z dylematów nie krzywdząc nikogo smile
Pozdrawiam i dziękuję za udział w dyskusji.
ps. Dla wyjaśnienia dodam, ze ważą się decyzje czy dziecko zostanie dopuszczone do sakramentu - to nie dyskusja czy pouczanie/nawracanie. Stoimy pod ścianą czekając na osąd. W zasadzie moje dziecko jest osądzane. Dziecko...
Obserwuj wątek
    • zdziwik Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 08:13
      a kto niby Cie obliguje do tego ze dziecko musi isc do komunii bo nie bardzo rozumiem twoje dylematy - nie chcesz nie idzie ty jestes rodzicem i ty decydujesz. ja moge powiedziec co zrobilem, na rok zacisnalem zeby i bralem udzial w tych wszystkich szopkach. po imprezie od nastepnej klasy przepisalem dziecko na etyke. dziecko szczesliwe ja tez
      • morekac Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 08:58
        a kto niby Cie obliguje do tego ze dziecko musi isc do komuni
        Dziecko chciałoby...
      • ichi51e Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:06
        Dzieciak chce napisane przeciez
      • majka003 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 14.12.13, 19:36
        zdziwik napisał:

        > a kto niby Cie obliguje do tego ze dziecko musi isc do komunii bo nie bardzo ro
        > zumiem twoje dylematy - nie chcesz nie idzie ty jestes rodzicem i ty decydujesz
        > . ja moge powiedziec co zrobilem, na rok zacisnalem zeby i bralem udzial w tych
        > wszystkich szopkach. po imprezie od nastepnej klasy przepisalem dziecko na et
        > yke. dziecko szczesliwe ja tez
        My to samo robimy teraz.Też jestem po rozwodzie i też sprowadziłam księdza na tok rozmowy o córce,a nie o mnie i że po rozwodzie. Nie ma już problemu. Córka podjęła decyzję,że chce pójść,tłumaczyliśmy że nie musi,że są inne wiary,że to jest coś dodatkowego do naszego życia.Niestety w Polsce urosło do granic uważam absurdu.To powinna być każdego decyzja.Młodą wspieram i chodzę na spotkania,itd nie utrudniam jej, w końcu potrzebuje mojej pomocy, bo 7 latkę nie puszczę samą do Kościoła na mszę,itd.
    • kosc_ksiezyca Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 08:19
      Dlaczego ja znajduję w sobie tolerancję i zrozu
      > mienie a nie ma tego z drugiej strony?

      Bo taki jest właśnie KK i niestety, wielu katolików również.
      • iglo_na_sloncu KK 13.12.13, 13:24
        Dokładnie taki jest KK - módlcie się za głodnych, podczas gdy ja trzymam ten złoty krzyż:

        https://weknowmemes.com/wp-content/uploads/2012/06/pray-for-the-starving-children-while-i-hold-this-gold-cross.jpg
    • tabakierka2 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 08:19
      a mąż jest wierzący? może on mógłby chodzić z dzieckiem na przygotowanie do Komunii? albo babcia/dziadek (wierząca część rodziny po prostu)> Cobyś nie stawała ością w gardle, tym, których kłuje w oczy Twoja 'milcząca' obecność w kościele.
    • mea8 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 08:32
      A ja tak troche inaczej. Skoro dziecko chce przystapic do I Komunii to powinno uczestniczyc w przygotowaniach. Bo inaczej nie bedzie na biezaco, nie bedzie znalo piosekek itp. Jak sobie wyobrazasz te przygotowania bez udzialu kogos doroslego? 8 latek sam pojdzie po ciemku na roraty, sam sie nauczy wszystkich modlitw, sam bedzie podejmowal decyzje??? Jesli juz naprawde nie mozesz wytrzymac w tym kosciele (zupelnie nie wiem czemu, mam w rodzinie mnostwo niewierzacych uczestniczacych w sakramentach innych czlonkow, siedza sobie cichutko na koncu kosciola) to popros kogos z najblizszego otoczenia dziecka o ponoc - dziadkow czy rodzicow chrzestnych.
    • salinas Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 08:32
      > Pozdrawiam i dziękuję za udział w dyskusji.

      Tu dyskusji nie będzie, ale jatka. Zaraz przylecą dyżurne ateistki, a raczej antyklerykałki i wyleją kubeł pomyj. To po pierwsze.

      Trafiłaś na konserwatywnego księdza, znam dzieci z małżeństw niesakramentalnych, które bez większych problemów przystąpiły do komunii. Myślę, że źle zaczęłaś , z opisu wynika dość wrogie nastawienie do kościoła i może stąd ten opór proboszcza ...
    • paszczakowna1 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 08:36
      > Moje dziecko chce przystąpić do w/w sakramentu, reszta rodziny jest wierząca, p
      > ielęgnują tradycje, święta chrześcijańskie itp.

      Nie rozumiem zatem, skąd ty w tym układzie. Dziecko powinien przygotowywać ten z rodziców, który jest wierzący.

      > Nie dołożę się do dekoracji kościoła (
      > po podliczeniu byłoby to razem ponad 20tyś - absurd), nie dołożę się do prezent
      > u dla katechetki i księdza, którzy prowadzą lekcje religii (to praca, otrzymują
      > za to wynagrodzenie), nie czuję się zobligowana uczęszczać na wszelkie próby,
      > spotkania dzieci,

      Czyli, w odbiorze innych rodziców i księży, wszystko olewasz i chcesz załapać się na gapę.

      >Wiem, ze nie zapewniam dziecku ze swojej stron
      > y wychowania w wierze ale cała reszta rodziny to robi - dziecko uczęszcza do ko
      > ścioła, obchodzi wszelkie święta -

      Po raz kolejny - jak ty nie zapewniasz, czemu ty rozmawiasz z księdzem? Ksiądz doszedł pewnie do (skądinąd logicznego) wniosku, że jeśli jedyną osobą, z którą ma kontakt, jest niewierząca matka, to pewnie rodzina jest w ogóle niewierząca. Czemu z księdzem nie rozmawia ojciec, babcia, czy kto tam u was odpowiada za wychowanie religijne dziecka?
      • lily-evans01 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:04
        Paszczakówna, podejrzewam, że ewentualnie wierzący pan tatuś nie utrzymuje specjalnie kontaktu z dzieckiem, co dopiero, żeby na roraty ganiał... Kobita wyraźnie pisze, że jest rozwiedziona.
      • wuika Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:06
        Ona nie chce się na nic łapać. Ona chce, żeby jej dziecko przystąpiło do sakramentu, bo dziecko tego chce. Nie ona. Nie łapiesz różnicy?
    • plater-2 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 08:40
      Zacznę od sedna - jestem niewierząca.

      To nic nie przeszkadza, dziecko jest ochrzczone i ma odpowiedni wiek - odwolaj sie do reszty rodziny i chrzestnych, niech podejma sie tego, do czego sie zobowiazali.

      Księża jednak odsuwają wszelki dialog.

      Dziecko najwiekszego grzesznika moze przystapic do spowiedzi i komunii.

      Nie dołożę się do dekoracji kościoła po podliczeniu byłoby to razem ponad 20tyś - absurd), nie dołożę się do prezentu dla katechetki i księdza, którzy prowadzą lekcje religii (to praca, otrzymują za to wynagrodzenie)

      No to postepujesz tak samo, jak ci ktorzy nie placa podatkow. Inni sie skladaja na malowanie kosciola, remont ogrzewania, tapicerowanie lawek a Ty kombinujesz, zeby zalapc sie za darmoche. Co do prezentu - katechecie nikt nie placi z zajecia z dziecmi w kosciele, proby i dyzury.Dyrekcja nie kupuje mu magnetofonow i CD z piosenkami ani filmow do lekcji. On to kupuje z pieniedzy rodzicow.

      Nie czuję się zobligowana uczęszczać na wszelkie próby, spotkania dzieci, msze z okazji wszelkich świąt, roraty i tym podobne bo po 1sze to one do komunii się przygotowują a nie ja, po 2gie - próbowałam być tam by wesprzeć dziecko ale inni obecni nie pozwolili mi w spokoju i ciszy przeczekać te okazje siedząc w ławeczce - nieskończoność spojrzeń, komentarzy, obserwacji.Bo się nie modlę, bo nie klękam, bo nie uczestniczę w mszy.

      Dziecko do I komunii przygotowuje sie intelektualnie w szkole, ale musi takze zrozumiec przez dzialanie czym jest eucharystia, msza itd. Samo chyba do kosciola chodzic nie moze. Niech chodzi z babcia, chrzestna, dzieckiem sasiadki...
      A Ty powinnas dac dziecku przyklad kulturalnego zachowania w kosciele. Jak nie wstajesz na Ewangelie, nie klekasz w momencie Podniesienia - obrazasz ludzi w kosciele. W meczecie zdejmiesz buty, zarzucisz na gołe ramion szal chociaz jestes niewierzaca czy bedziesz sie awanturowac ?

      Rozmowa z księdzem skończyła się dyscyplinującym esejem z jego strony o tym, że obrażam Go mówiąc per Pan.

      Generalnie uwazane jest to za buractwo czyli brak obycia towarzyskiego. Nie mowiesz przeciez do ksiedza "Panie Boze Moj" czy "Moj Generale", "Duszpasterzu Mój" , "Ojcze Świety" tylko - "prosze ksiedza".

      Moje dziecko nie może przystąpić jako dziecko grzesznika (dziecko mordercy, gwałciciela może - moje nie bo jestem rozwiedziona i to stanowi o moim umniejszeniu) i tym podobne. Dlaczego kościół jako instytucja mu tego odmawia? Dlaczego ja znajduję w sobie tolerancję i zrozumienie a nie ma tego z drugiej strony? Gdzie szukać wsparcia/wstawiennictwa od
      kościoła? Biskup? Ktokolwiek nad proboszczem? Dla wyjaśnienia dodam, ze ważą się decyzje czy dziecko zostanie dopuszczone do sakramentu - to nie dyskusja czy pouczanie/nawracanie. Stoimy pod ścianą czekając na osąd. W zasadzie moje dziecko jest osądzane. Dziecko...

      Albo w ferworze dyskusji sie Wam pochrzanilo "sluchanie ze zrozumieniem" albo ksiadz sie zagalopowal. Do tego, by dziecko bylo dopuszczone do komunii wystarcza jego deklaracja wiary (za wiek rozumu uwaza sie 8 lat), zrozumienie celu "imprezy" czyli umiejetność odróznienia pokarmu naturalnego od nadprzyrodzonego i do czego ten chleb ma sluzyc (pokarm grzesznikow).

      Pierwsza spowiedz dopiero w Wielkim Poscie przeciez ! ??? Kto Ci powiedział, że dziecko nie będzie dopuszczone i z jakiej przyczyny ? Z przyczyny niechodzenia na msze w parafii ? Jesli tak - zupełnie słusznie.


      Wiem, ze nie zapewniam dziecku ze swojej strony wychowania w wierze ale cała reszta rodziny to robi - dziecko uczęszcza do kościoła, obchodzi wszelkie święta - także szkoła jest imienia świętego i tych elementów wychowania dostarcza...


      Najwazniejsze, zebys to uczciwie obgadała z dzieckiem. JA jestem niewierzaca, ale chce dac TOBIE szanse.


      • ichi51e Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:10
        Podpisuje sie pod kazdym slowem.
        • ichi51e Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:13
          I dodam jeszcze ze ostentacyjnie zle zahowanie w kosciele jest tez deptaniem uczuc religijnych wlasnego dziecka.
          Na pocieszenie dodam ze o ile nie mieszkasz w jakiejs wiosze te spojrzenia i dezaprobata sa zapewne wyimaginowane. Raczej nie przypominam sobei zastanawiania sie czemu ktos siedzi/stoi w niewlasciwych moementach. Raz mnie tylko wzielo jak tz wyciagnal spbie komorke i gral w snake'a na slubie znajomych. Sa pewne granice. O ile nie wisisz na telefonie raczej nikt uwagi nie zwraca.
          • ichi51e Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:13
            * zachowanie
          • bri Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:31
            Któregoś roku będąc u teściów na Wielkanoc poszłam z córką i teściem do kościoła święcić pokarmy - z mojej strony miało to charakter wycieczki kulturoznawczej dla dziecka. Zachowywaliśmy się bardzo kulturalnie i nikomu nie wadziliśmy czekając na poświęcenie do chwili, gdy moja córka zapytała "mamo, mamo, a ksiądz wyjdzie??? zobaczę jak ksiądz wygląda?" (nie chodziło o sam fakt przerwania nabożnej ciszy, atmosfera była luźna, wiele osób rozmawiało). Byliśmy w mieście, nie w żadnej wiosze, ale trzeba było zobaczyć to poruszenie - trzy rzędy dalej się baby odwracały, żeby zobaczyć to dziecko, które jeszcze nigdy księdza nie widziało i pokazywały ją sobie palcami.

            Do meczetu na szczęście wchodzić nie muszę, ale do kościoła mi się zdarza - niektóre bliskie mi osoby są wierzące, robią sobie w kościołach śluby, chrzciny, pogrzeby itp. i bywam na tych uroczystościach. Ponieważ jestem skażona katolickim wychowaniem zastanawiam się czy np. robienie znaku krzyża przez osobę niewierzącą nie jest przypadkiem jakimś świętokradztwem czy inną obrazą uczuć religijnych? Klękanie przed ołtarzem, który jest dla mnie po prostu pewną aranżacją mebli i przedmiotów, walenie się w piersi i powtarzanie pustych formułek jest niezgodne z moim sumieniem (oszukuję ludzi dookoła, że podzielam ich wierzenia) - czy nie jest to jeszcze większym deptaniem uczuć religijnych niż grzeczne stanie z boku?

            Ze szczerego szacunku wobec prawdziwych uczuć religijnych katolików nie kupiłabym sobie nigdy jakiegoś ciucha czy butów z dekoracją w postaci krzyża, a jest takich w sklepach na kopy (w ogóle nie wiem czemu katolicy nie protestują przeciwko takiemu zbezczeszczeniu ich umiłowanego symbolu - widziałam nawet gacie z krzyżem na dupie). Z tego co piszesz wynika, że nie ma to żadnego znaczenia, a nawet że byłoby to pozytywnie odebrane - katolicy chcieliby, żeby inni bezmyślnie, w pusty i bezrefleksyjny sposób naśladowali ich gesty i może jeszcze obwieszali się symbolami, których nie szanują.
      • wielkafuria Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:28
        a ja bym poszła do proboszcza wyłuszczyła argumenty ze dziecko jest wierzace i chce do komunii, jest ochrzczone itp itd po czym powiedziala ze jesli dziecko nie zostanie dopuszczone do uroczystosci to pojedziesz z tym do tefałenu i zrobisz taki młyn ze jeszcze na tamtym swiecie bedzie o tym pamietał.
        o dziecko walczyłabym jak lwica!
        • 5justi Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:49
          " pojedziesz z tym do tefałenu i zrobisz taki młyn "
          Toś się popisała inteligencją. Gdzie takich głu...pich sieją?

          "o dziecko walczyłabym jak lwica!"
          Wystarczy uszanować dziecka decyzję i wspierać go, być przy nim z miłością.
          Trzeba spełnić pewne warunki aby dziecko przystąpiło do sakramentu i są to rzeczywiście niedogodności dla niewierzącego rodzica. Ale kochający i mądry rodzic nie będzie robił awantur tylko wspierał dziecko. To tak jak byś miała niemowlę powiedziała że nie będziesz do niego wstawać w nocy bo ci się chce spać.
          Nie dasz dziecku na książki bo chcesz sobie kupić nowy łach.
          Tak samo tu aby dziecko mogło przyjąć sakrament musisz go wspierać a nie drzeć japę, że ci się należy.
          • visenya Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 13:11
            A gdzie przeczytałaś o jakimkolwiek darciu japy i wyszarpywaniu sakramentu wbrew prawu kanonicznemu? Oficjalne zawiadomienie/skarga/prośba o wyjaśnienie wyższych władz kościelnych nie jest młynem w tefałenie a szukaniem sprawiedliwości.
            • 5justi Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 13:35
              Ja się odniosłam do tekstu wielkiejfurii.

              A co do ciebie to pomimo, iż tak bardzo starasz się udowodnić jaka to jesteś dobra, nawet lepsza niż ci źli katolicy, sprawiedliwa, prawdziwa - to mam wrażenie że z twoich wypowiedzi bije coś fałszywego, krzykliwego oraz jakiś wielki żal do otoczenia oraz nieuzasadnione pretensje.

              Może cię źle osądzam ale tak to odczuwam.
              Dodatkowo sprawiasz wrażenie osoby otoczonej murem nie do przebicia.
              I nie widzącym w sobie nic złego, żadne argumenty do ciebie nie trafiają.
              Najpierw pytasz a potem obrażasz się o to co ludzie piszą - bezsens.
              Może w środku jesteś rzeczywiście dobrym człowiekiem, ale otoczeniu sprzedajesz fałszywy swój obraz???
              Nikt nie lubi ciągle sfoszonych ludzi, którzy wiecznie są niezadowoleni, mają o wszystko pretensje itp.
              I to nie jest kwestia WIARY/NIEWIARY ale podejścia do danej sprawy i KULTURY
              • bri Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 13:45
                jakiś wielki żal
                > do otoczenia oraz nieuzasadnione pretensje.

                Ten żal i te pretensje są jak najbardziej uzasadnione.

                > Najpierw pytasz a potem obrażasz się o to co ludzie piszą - bezsens.

                Nie obraża się, po prostu zwraca uwagę, że niektórzy piszą rzeczy obraźliwe, i ma rację.

                > Nikt nie lubi ciągle sfoszonych ludzi, którzy wiecznie są niezadowoleni, mają o
                > wszystko pretensje itp.

                Ona nie ma pretensji o wszystko i pisała o swoim niezadowoleniu w związku z jednym zaledwie tematem.

                > I to nie jest kwestia WIARY/NIEWIARY ale podejścia do danej sprawy i KULTURY

                I niby komu tutaj tej kultury zabrakło? Ludziom, którzy ją zaszczuli po poddała w wątpliwość konieczność wydawania dużej sumy pieniędzy na kwiaty? Księdzu, który stwierdził, że dziecko w wieku, który zdaniem kościoła pozwala na samodzielne, świadome przyjęcie sakramentu nie powinno być do niego dopuszczone ze względu na fakt, że matka jest niewierząca?

                Racja jest absolutnie po jej stronie i tym bardziej wierzę w nieprzyjemne reakcje katolików, z którymi rozmawiała - obnaża całą fasadowość ich wiary.
                • 4calineczka Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 13:53
                  Bri nie uogólniaj... katolicy są różni, tak jak ludzie innej wiary czy niewiary.

                  Nie wierzę że wszyscy nagle jak jeden mąż się na nią obrazili.
                  Zależy co ona zrobiła i jak im to oznajmiła.
                  Może epatuje niezadowoleniem, może powiedziała że nie da złamanego grosza na te bzdury???
                  nic nie wiesz...

                  A nie sądzę, że ogół wybrał biedulkę i jej nie lubi bo tak się zmówili...

                  Nie broń tak zaciekle autorki - nie znasz jej ani sytuacji.
                  • bri Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 14:21
                    > Nie broń tak zaciekle autorki - nie znasz jej ani sytuacji.

                    Wy też nie znacie, a nie przeszkadza Wam to jej krytykować. Odnoszę się tylko i wyłącznie do tego, co tu napisała - brzmi to bardzo spójnie z tym, co miałam okazję obserwować przy okazji komunii w szkole mojej córki.

                    Kobieta, którą IMHO kościół powinien innym stawiać za wzór - dobra, miła, pracowita, pobożna, która razem z dziećmi i mężem naprawdę uczestnicy w życiu kościoła została tak zdołowana wymaganiami kościelnych pań-koordynatorek, że stwierdziła rozgoryczona, że na mszę komunijną w ogóle nie pójdzie - obejrzy sobie później na dvd. Presja na konkretną oprawę uroczystości i sposób organizacji ze strony osób najbliżej współpracujących z księdzem była ogromna, chociaż nie jedna a całkiem sporo osób miało wątpliwości, co do wielu wydatków związanych z komunią.
    • ledzeppelin3 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 08:42
      Nie rób z siebie i dziecka ofiary, tylko zachowuj się jak dorosła osoba.
      Straszna jest dla mnie taka postawa- co rodzina i koleżanki powiedzą, a może w ogóle dzidzi zapytamy o skaramenty?
      Od kogo to dziecko ma się uczyć wiary w swoje ideały, przekonania, jak ty w ogóle nie wiesz nic o sobie?
      Jak wierzę- posyłam. Jak nie wierze- nie posyłam.
      Cała reszta to twoja niedojrzałość.
      • 77kunda Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 08:54
        Twoje dziecko jest małoletnie i bez twojej zgody i pomocy nie może przyjąć tego sakramentu. Dziecko samo do kościoła nie pójdzie wiec albo z tobą albo z inną osobą dorosłą. Przygotowanie do komunii to nie tylko lekcja katechezy w szkole ale też spotkania w kościele.
        Jeżeli nie pyskujesz umiesz się zachować w kościele to większość księży się nie odezwie i twoje dziecko przyjmie komunie.
        A co do kwiatów prezentów to po prostu inni rodzice będą mieć do ciebie żal bo oni dadzą kasę i udekorują kościół a twoje dziecko przyjdzie na gotowe.
      • visenya Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:45


        Odnośnie wiary? To są moje ideały i przekonania.
        Te, które narzucam, uczę, egzekwuję to bycie dobrym, wrażliwym człowiekiem. A bóg - moje dziecko samo go sobie wybierze lub odrzuci.
        Gdzie tu nieznajomość siebie samej? Gdzie niedojrzałość? Brak wydania rozkazu o zaprzestaniu wiary w boga to wyznacznik? Jak Ty do tego doszłaś?
        Twoje dzieci są na baterie? Zaprogramowane i określone? Jak usłyszą od kolegi coś niespójnego z Twoim poglądem to nie mają prawa o tym pomyśleć, rozważyć, dopytać? Wyrobić pogląd? Jak wyłączasz u dzieci samodzielne myślenie? ...
        • bri Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:09
          Nie musisz zabraniać dziecku wierzyć - mogłabyś powiedzieć, że do komunii przystąpi później, kiedy będzie mogło naprawdę samo się do tego sakramentu przygotować w sposób wymagany przez kościół.

          Może i czułoby się skrzywdzone tym, że nie posyłasz go do komunii razem z resztą dzieci, ale dzieci słyszą przeróżne odmowy przez całe swoje dzieciństwo - takie jest życie. Myślę, że przeszłoby nad tym do porządku dziennego szybciej niż Ci się wydaje.
    • mamma_2012 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 08:50
      Ja tez jestem daleko od Kk, corka chciała przystąpić do Komunii i przystąpiła, mimo, ze w pojęcia Kk, jestem pewnie większym grzesznikiem niż ty.
      Jednak nie bardzo rozumiem Twoje zachowanie. Dekoracje sa teoretycznie dla dzieci, Twoje dziecko chce brac udzial w uroczystosci, bedzie na nie patrzyla, pstrykniesz jej fotke, to dlaczego czujesz sie zwolniona z placenia (chociaz kwota za dekoracje rzeczywiscie ciekawa, ale podejrzewam, ze dekoracje na kilka klas z kilku szkol, wiec na osobe wyjdzie w miare rozsadnie). Tak samo z tym prezentami, "nie krzywdzisz" Kk, a zwyczajnie z punktu widzenia innych rodzicow probujesz załapać sie na imprezę na "krzywy ryj" bez prezentu dla gospodarzy, bo ich nie lubisz.
      Masz ich wszystkich w nosie i to rozumiem, ale dlaczego tak oscentacyjnie to pokazujesz? Jak wchodzisz do meczetu zdejmujesz buty, ubierasz sie odpowiednio mimo, ze nie jestes muzułmanka, jak wchodzisz do kościoła i tam zostajesz wypada stosować sie do zasad panujących w tym miejscu. Zreszta popatrz na panstwowe pogrzeby, przepyjezdzaja ludzie roznych wyznan, a wszyscy zachowuja sie z szacunkiem.
      Przecież dziecko mozesz wprowadzić do kościoła i wyjść. Na ławce przed kościołem mozesz robic co chcesz.
      U nas jest zwyczaj podchodzenia rodzicow z dziećmi do ołtarza, podchodzą nawet Ci, ktorzy nie przystępują do komunii, rozwiedzeni, ateisci i innej maści grzesznicy. Każdy klęka, nie każdy bierze Komunie. I co w takiej sytuacji tez nie klekniesz, oscentacyjnie będziesz stała, bo jestes niewierząca?
      Jak nie lubię księży, to w przypadku takiego epatowania niechęcią z Twojej strony w sumie ich rozumiem.
      • bri Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:40
        >>>Jak wchodzisz do meczetu zdejmujesz buty, ubierasz sie odpowiednio mimo, ze nie jestes muzułmanka,

        To jest w ogóle analogia z dupy, bo do meczetu mogę sobie najwyżej wejść pozwiedzać - w modłach udziału brać nie będę.

        Do kościoła też wchodzę ubrana i zachowuję się cicho i w taki sposób, żeby innym nie zakłócać modlitwy. Klękanie itp. to nie to samo co zdjęcie butów przed wejściem - to jest już udział w samym obrzędzie religijnym.

        W meczecie rzuciłabyś się na dywanik i biła pokłony? Bo to jest dopiero odpowiedni klękania, a nie zdjęcie butów przed wejściem.
        • malila Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:54
          Piątka, Bri. Właśnie miałam napisać to samo.
    • mamako2216 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 08:52
      Piszesz,że jesteś osobą niewierzącą.Nie rozumiem w takim razie twojej decyzji posłania dziecka na lekcje religii.Skoro podjełas taką decyzje to powinnaś liczyć się z tym,że dziecko będzie chciało przystąpić do pierwszej komunii.Przygotowanie dziecka do przyjęcia tego sakramentu spoczywa również na rodzicach,czyli wiąże się z tym,ze wspólnie z dziećmi chodzimy na spotkania,próby,msze itp

      A ta cała szopka jak to nazwałaś-Jest właśnie po to,żeby dzień Pierwszej Komunii Świętej,był jednym z najpiękniejszych dni w naszym zyciu.
      Ja tak własnie to odczuwam.
    • demonii.larua Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 09:02
      Musisz zmienić nastawienie chyba. Oraz trafiłaś na konserwatywnego księdza.
      Jestem apostatką, po rozwodzie i z nowym mężem, nasze dzieci były komunizowane bo tego chciały, ochrzciliśmy je zanim się "wypisałam" z KK. Nie miałam najmniejszego problemu by zaprowadzać dzieci na msze i spotkania przed komunijne, w końcu dziecko jest zbyt małe by popylać po mieście w ciemnościach i generalnie poruszanie się po mieście w wieku lat 8 bez opieki dorosłego to lekkie ryzyko i brak odpowiedzialności ze strony rodzica. Skoro pozwalasz dziecku wybrać to weź je łaskawie wspomóż, bo taka jest Twoja rola.
      Tak sobie przypominam, że jakoś nie czułam niczyjego wzroku na sobie, gdy siedziałam w przedsionku na mszy i nie uczestniczyłam w niej aktywnie, nikt mnie nie wytykał palcem - żaden ksiądz mi nie prawił pogadanek. Ale też nie miałam problemu by do księdza zwracać się per ksiądz, no jest księdzem wszak. Do składek dokładałam się tyle ile pozwalał mi mój aktualny budżet, sporo jako rodzice robiliśmy sami - w tym dekoracje, tylko praca pani kwiaciarki była wliczona w składki i kwiaty. Na dary i prezent też dołożyłam się też ile mogłam. Ksiądz wiedział, że nie przystąpimy z mężem do komunii podczas mszy, nie robił z tego problemu raczej cieszył się, że wspieramy dziecko mimo swoich przekonań.
      Skoro nie jesteś w stanie wesprzeć dziecko to albo znajdź odpowiednie zastępstwo albo daj sobie spokój z komunią dziecka i wyjaśnij mu dlaczego do komunii iść nie może.
    • ladnyusmiech Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 09:10
      Nie wiem co ci doradzić, bo z takimi ludźmi dyskusja jest drętwa. Swoją drogą czy księża to aż tacy idioci, że nie zauważają że powinni zacząć zabiegać o każdego wiernego?? Kiedyś będą ich ściągać wszelkimi możliwymi sposobami do kościoła. Straszna głupota z ich strony.
    • lady-z-gaga Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 09:11
      czego to ludzie nie wymyślą, żeby za darmochę dostac to, za co inni muszą płacić....
      • barbara20021 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 27.12.13, 22:37
        co za kretyn to napisał!ignorant! załapać się niby na co ? galopująca głupota i pustota ,kwiaty wideo prezenty jednakowe buty i różańce!!co to ma do wiary!!blichtr i pozerstwo- tego uczy komunia! a dla pani brawo za odwagę i uczciwość!! a do wszystkich --dziecko nie ma obowiązku chodzić ani na religię ani na etykę niestety mało kto o tym wie a jeszcze mniej korzysta!!czemu księża tak robią żę odtrącają dzieci?przecież powinno im zależeć?---im zależy ale na pieniądzach a pieniądze płacą dorośli czyli PANI--KAŻDA METODA DOBRA ABY ZMUSIĆ DO ŁOŻENIA NA TĘ BANDĘ DARMOZJADÓW ,NA DZIECKO TRZEBA CZEKAĆ 20 LAT ---NIECH SIĘ INNI MARTWIĄ --IM CHODZI O TO CO TERAZ== DZIŚ.NIE
        CHCESZ ALE ZROBISZ TAK DZIAŁA KOŚCIÓŁ!!!
    • kawka74 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 09:18
      Wiem, ze nie zapewniam dziecku ze swojej stron
      > y wychowania w wierze ale cała reszta rodziny to robi

      Niech zatem reszta rodziny zajmie się przygotowaniem dziecka do komunii. Skoro to oni dbają o wychowanie w wierze (za Twoją zgodą, jak rozumiem), niech zadbają do końca. Ty nie będziesz musiała brać w tym udziału, nie będziesz drażnić delikatnych nerwów księdza i innych rodziców, a dziecko będzie miało opiekuna o mile widzianym nastawieniu.
      • lady-z-gaga Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 09:35
        ale kto zapłaci? big_grin
        paniusia płacic nie ma zamiaru, bo ona nie wierzy
        ciekawe, czy gdyby była wegetarianką, a dziecko chciałoby zjeść na obiad kotleta, to zaprowadziłaby je do restauracji i zażądała obiadu za darmo....bo ideologia nie pozwala jej płacic za mięso big_grin
        • visenya Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:36
          Podpinam się pod ostatnim postem.
          Nie jestem paniusią - liczyłam na jakiś poziom zakładając wąteksmile
          Postaram się odpowiedzieć zbiorczo.

          Mieszkam z dziećmi 100km od najbliższej rodziny (ojciec kilka tyś km dalej) i tutaj, z dziećmi z własnej klasy dziecko chciałoby do komunii przystąpić. Nie ma możliwości by ktoś inny tego 'pilnował'.

          Nie mam problemu z odprowadzeniem dziecka do kościoła w określonym czasie - mam problem ze zmuszaniem mnie do uczestnictwa w tych spotkaniach i niesprawiedliwej ocenie mojej osoby. Wierzący i kościół chyba powinni się cieszyć, że siłą od wiary w ich boga nie odciągam - w imię własnych przekonań.

          Nie mam problemu ze składką na ozdobę kościoła - rozumiem, ze to święto - mam problem z niebotyczną kwotą za te zdobienia.

          Ja nie wierzę - moje dziecko wierzy. Nie narzucam własnych przekonań świadoma nacisku nakładanego na dziecko przez rówieśników i ogólnie otoczenia. Nie mogę zabronić dziecku wierzyć i otrzymać sakramentów, których chce tak jak ono nie może za mnie decydować w tych sprawach. Dzieciak choć młody i głupiutki jest odrębnym bytem - moim zdaniem ma prawo do decydowania w tym momencie. Jeśli zabronię - jako rodzic - jak się dzieciak będzie czuł? Wierzy w boga, wie że takie dzieci przyjmują komunię a ono nie - bo mama zabroniła. To krzywdzące. O lekcjach religii też samodzielnie zadecydowało. Takie rozwiązanie jest gorsze od posyłania dzieci do komunii bo 'tak się robi'? Od bezmyślnego pchania dzieciaka w wiarę, której samemu jako dorosły się nie rozumie, na co dzień nie praktykuje ale 'tak się robi'? To uczciwsze? Wolę uczyć moje dziecko, ze ma być dobrym człowiekiem bez względu na wiarę w tego, innego bądź żadnego boga. I niech sobie tę ścieżkę próbuje samo wybierać.

          Inna strona - to, że nie odpowiada mi 'szopka', kwiatki, prezenty, przyjęcia i inne atrybuty, które gubią faktyczne znaczenie sakramentu to źle? źle, ze chciałabym spełnić życzenie dziecka jednocześnie ucząc i tłumacząc jakie powinny być właściwe powody do tego? Mam dziwne wrażenie, że ja jako niewierząca lepiej rozumiem znaczenie przyjęcia sakramentu niż spora część wierzących i praktykujących 'bo tak się robi' - od stycznia wybierających kreację na przyjęcie, wzorek na rajstopkach pod albą i zdobienie bucików... i to w imię czego? Wiary?

          lady-z-gaga - chyba coś Cię tutaj gniecie - zamiast kwiatków i wstążek za 20 tyś + inne koszty nie lepiej przyjąć komunię w skromnym kościele a dobrowolną składką wspomóc faktyczne potrzeby parafii - remont dachu, fajne zajęcia dla chętnych dzieci, zorganizować lekcje śpiewu dla chętnych by stworzyć chór? To są KWIATKI i wstążki!
          Nigdy nie miałam postawy roszczeniowej - od lat sama wychowuję dwoje dzieci a zwykłego zasiłku rodzinnego nie widziałam na oczy. Ale radzę sobie i nie w tym rzecz...

          Żaden ksiądz lub [wstaw dowolną nazwę funkcji religijnej] nie jest dla mnie księdzem - jest Panem, witanym i traktowanym z szacunkiem.

          Pani katechetka, księża ciężko pracują przygotowując dzieci do komunii? Należy szanować tę pracę - ale czy nie wybrali tej drogi i zajęcia z powołania? By uczyć i kierować ku bogu? Bo tak czują?

          Jeszcze raz proszę - nie bądźcie złośliwi. Nie o to prosiłam zakładając post tylko o opinię czy wierzące dziecko, którego rodzic nie wierzy i nie wykłada zbędnych pieniędzy powinno mieć mimo wszystko otwarte drzwi kościoła i wsparcie duchownych czy jest skreślone z życia religijnego przez wzgląd na osoby trzecie.



          • lady-z-gaga Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:45
            >nie lepiej przyjąć komunię w skromnym kościele a dobrowolną składką wspomóc faktyczne potrzeby parafii - remont dachu, fajne zajęcia dla chętnych dzieci, zorganizować lekcje śpiewu dla chętnych by stworzyć chór?

            Twoje dziecko idzie do komunii ze swoja klasą? a więc rodzice innych dzieci mają coś do powiedzenia, Ty możesz uroczystośc odrzucic w całości albo przyjąc. Nie możesz tylko jednego: oczekiwac, ze oni zapłacą za Ciebie. Bo do tego się de facto sprowadza odmowa składki.
            Nic mnie nie gryzie. Jestem niewierząca, nie chodzę do kościoła, nie interesują mnie kościelne pieniądze za wyjątkiem tych, które idą z budżetu panstwa.
            • ichi51e Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:15
              Jesli chodzi tylko o sakrament to jest tez mozliwosc pislania dziecka samotnie. Wtedy nie bedIe dekoracji szopki etc.
          • kawka74 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:18
            > Mieszkam z dziećmi 100km od najbliższej rodziny

            To ja mam w takim razie pytanie techniczne - jak ta rodzina dba o religijne wychowanie Twojego dziecka?

            mam
            > problem ze zmuszaniem mnie do uczestnictwa w tych spotkaniach i niespra
            > wiedliwej ocenie mojej osoby.

            Zrozumiałe.

            Dzieciak choć młody i głupiutki jest odrę
            > bnym bytem - moim zdaniem ma prawo do decydowania w tym momencie.

            Tu się akurat różnimy, nie widzę w siedmio- czy ośmiolatku takich cech, które pozwoliłyby mu na podejmowanie takich decyzji. Jednak jest też różnica między Twoim a moim dzieckiem, Twoje ma jakieś podstawy religijne, ktoś je w tym kierunku popycha i kształci (tak przynajmniej zrozumiałam), więc komunia, jak sądzę, jest naturalnym dalszym ciągiem - tak?
            Moje dziecko jest pogańskie na wskroś (chociaż wczoraj wrzeszczała:"chwała na wysokości, chwała na wysokości" - bez dalszego ciągu, co prawda, ale z dużą częstotliwością ;p), więc nagłe postanowienie przystąpienia do komunii wymagałoby ode mnie konkretnej interwencji.

            > Inna strona - to, że nie odpowiada mi 'szopka', kwiatki, prezenty, przyjęcia i
            > inne atrybuty, które gubią faktyczne znaczenie sakramentu to źle?

            Dobrze, ale niezgodnie z trendem.

            > Jeszcze raz proszę - nie bądźcie złośliwi.

            Obawiam się, że z tym może być problem - zderzenie ateizmu z katolicyzmem na tym forum to co najmniej powtórka Wzgórza Sodden.
          • plater-2 lekrz tez jest "z powolania" 13.12.13, 11:20
            A płacisz mu za jego prace.
            Skladka sklada sie z dwoch kawalkow:

            -dekor, fotogrf, dary oltarz, wynagrodzenie osobom ktore pracowaly z dziecmi na nabozenstwach
            - dla ksiedza, ogolnie na potrzeby parafii (budynek zeby sie nie rozlecial musi byc remontowany itd.).
            Ile konkretnie ta "niebotyczna skladka" wynosi?

            Wersja tansza i dla osob nie gustujcych w zadetej uroczystosci, ktora Ci tez nie lezy - dziecko przystepuje do komunii w Wielki Czwartek albo w Wielka Sobotę - spytaj w parafii.

            Praktykujesz cos, co sie nazywa zycie na cudzy koszt. Oszukiwanie na podatkach jest karalne. oszukiwanie ksiedza - nie . I ty chcesz to bezczelnie wykorzystc. Kaplan jest jedynym w przypadkiem czlowieka, ktory zdecydowal sie na calodobowe (gloszenie ewangelii rozmaitymi sposobami). Wierni o tym wiedza, zgadzaja sie na to i w zwiazku z tym skladaja sie (tez rozmaitymi sposobami) na jego utrzymanie. Inne osoby moga zdecydowac sie pelnic te szlachetna posluge, ale juz niestety na wlasny rachunek. Siostra zakonna utrzymuje sie sama, zyje we wspolnocie, ktora ma obowiazek posiadac jakis majatek i zajecie z tytulu ktorego sie utrzymuje. Nie jest zebraczka spoleczenstwa. Nie potrzebuje ciezko zasuwac na siebie, bo ma male potrzeby. Skupia sie na pracy dla innych. Jak ja bym chciala jak ona zyc w ubóstwie i robic to co on, wolno mi, ale nie mam prawa zakladac rodziny. Bo moje dzieci moga miec na temat inne zdanie. Dlatego katechetka swiecka ma prawo oczekiwac, ze jej praca zostanie wynagrodzona w uczciwy sposob przez OSOBY ZAINTERESOWANE jej posluga.




            • bri Re: lekrz tez jest "z powolania" 13.12.13, 11:49
              Oszukiwanie na podatkach
              > jest karalne. oszukiwanie ksiedza - nie .

              LOL. Przywoływanie w omawianym kontekście kwestii podatków jest groteskowe. Ciekawe czy rodzice dostaną fakturę na kwotę uiszczonych składek ogólnie na potrzeby parafii i dla księdza.
              • przeciwcialo Re: lekrz tez jest "z powolania" 13.12.13, 14:55
                To niech okreslona kwotę wplaci na konto parafii z adnotacja " Na cele kultu religijnego" i sobie w rozliczeniu rocznym odliczy.
                • bri Re: lekrz tez jest "z powolania" 13.12.13, 15:01
                  Wypróbuj to przy okazji najbliższego sakramentu, jaki będziesz kupować i daj nam znać jak Ci poszło.
                  • przeciwcialo Re: lekrz tez jest "z powolania" 13.12.13, 15:03
                    Przy slubie i chrzcie dwójki dzieci dostalismy dowód wpłaty. Przy Komunii mozna było wplacac cześć na konto.
                    • przeciwcialo Re: lekrz tez jest "z powolania" 13.12.13, 15:07
                      Przy pierwszym chrzcie nie placilismy bo nam ksiadz oddal kase big_grin
                    • bri Re: lekrz tez jest "z powolania" 13.12.13, 15:08
                      Wow, dostaliście dowód wpłaty. Czemu za komunię tylko część na konto? Czyje konto? Jaki to miało wpływ na podatki płacone przez parafię Twoim zdaniem?
                      • przeciwcialo Re: lekrz tez jest "z powolania" 13.12.13, 15:22
                        No bo fotografowi zapłacilam osobno, pani od alby tez. To była moja decyzja ze korzystam z ich usług bo albe moglam kupic gdzie indziej a zdjęc moglam nie zamawiac.
                        • bri Re: lekrz tez jest "z powolania" 13.12.13, 15:28
                          A reszta kwoty to za co była?
                          • przeciwcialo Re: lekrz tez jest "z powolania" 13.12.13, 15:36
                            Na dwie alby i pewien element wyposazenia. Ksiadz wiedział na co dostaje i to zakupil. Korzysta cała parafia. Prezentów osobistych nie byo poza kwiatami.
                            • przeciwcialo Re: lekrz tez jest "z powolania" 13.12.13, 15:37
                              Ornaty nie alby, przejezyczyłam sie.
                      • raszefka Re: lekrz tez jest "z powolania" 13.12.13, 18:14
                        Kwoty wplacane no konto nie mają zadnego wplywu na podatek parafii, bo ta placi podatek zryczltowany - od liczby mieszkańców na swoim terenie, wierzących i niewierzących.
              • black-cat Re: lekrz tez jest "z powolania" 13.12.13, 17:49
                A dlaczego mają nie mieć wglądu? Rada rodziców zajmująca się ogarnięciem tego wszystkiego ma paragony i faktury na wszystko (przynajmniej tak było w naszym przypadku). Pieniądze przeznaczone na kościół są oficjalnie przelewane na konto. Zawsze można wyrazić chęć pomocy radzie rodziców (zgłosić się na ochotnika) i mieć możliwość decydowania i kontrolowania sytuacji.

          • malila Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:56
            Wypowiem się tylko na temat zabraniania wiary. Bardzo dobrze robisz. Ja bylam dzieckiem, któremu zabraniano. To nie jest dobre rozwiązanie.
            • kawka74 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:05
              To akurat jest ten punkt programu, który nie posiada jednego dobrego rozwiązania. Jedni mają pretensje, że im zabraniano, drudzy, że przymuszano, inni, że pozostawiono wolny wybór, zależnie od człowieka i okoliczności życiowych. Żal można mieć o wszystko.
              Ja robię to, co uważam za słuszne, ale może moje dziecko będzie miało inne zdanie. Trudno, wezmę to na klatę, jak każdą inną decyzję.
            • aszlan Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:23
              Ksiądz "niefranciszkowy" wink, powinien przełknąć tego pana i oddzielić kwestię Twojej niewiary, od wiary i pragnienia dziecka. Kto jak nie ksiądz ma wierzyć, że Bóg czasem działa w sposob dla ludzi niezrozumiały, kto wie może z Twojego dziecka, ktore tak bardzo lgnie do Boga, wyrośnie ktoś w typie Akiane Kramarik pl.wikipedia.org/wiki/Akiane_Kramarik
              oficjalna strona
              www.akiane.com/store/


          • memphis90 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 15.12.13, 16:00
            > Żaden ksiądz lub [wstaw dowolną nazwę funkcji religijnej] nie jest [u]dla mnie[
            > /u] księdzem - jest Panem, witanym i traktowanym z szacunkiem.
            O, jest Panem - no to strzelasz wyżej, niż najgorliwsi katolicy!
            Czy profesor też nie jest dla Ciebie profesorem? Dyrektor nie jest dyrektorem? Rabin nie jest rabinem? Sorry, ale buractwo z Ciebie teraz wyszło... To właśnie jest brak szacunku, a nie szacunek...
          • barbara20021 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 27.12.13, 22:55
            JEST PANI MADRĄ OSOBĄ I POWINNA PANI SIE TEGO TRZYMAĆ.!!!!!TAK ! I JESZCZE RAZ TAK!!1ODWAGI!!MYŚLĘ ŻE NIEPOTRZEBNIE PUŚCIŁA PANI DZIECKO NA RELIGIĘ -JA TEŻ TAK ZROBIŁAM NIE CHCIAŁAM OD RAZU DZIECKU ZABRANIAĆ I ABY ŻLE SIĘ NIE CZUŁO Z RÓWIEŚNIKAMI W SZKOLE ALE I DLA TEGO, ŻE WTEDY NIE WIEDZIAŁAM ŻE NIE MUSZĘ!!BO JAK NIE MA ETYKI TO CO??DLA SWIETEGO SPOKOJU PUŚCIŁAM I Z NIEWIEDZY, ALE TĘ KOMUNIJNĄ GEHENNĘ MAM JUŻ ZA SOBĄ I TERAZ DZIECKO NA RELIGIE NIE CHODZI, ANI NA ETYKĘ I NIC NIE MUSIAŁAM PODPISYWAĆ, ŻE NIE CHCĘ ,BO TO WŁAŚNIE POWINNI PODPISYWAĆ CI CO CHCĄ!OLEJ TO KOBIETO A DZIECKU OBIECAJ W ZAMIAN COŚ FAJNEGO CZEGO MU BĘDĄ ZAZDROŚCIĆ ,BO TU TYLKO O TO CHODZI-
        • kawka74 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:19
          > ale kto zapłaci? big_grin
          > paniusia płacic nie ma zamiaru, bo ona nie wierzy

          Też bym nie płaciła.
          Jeśli moje dziecko byłoby wychowywane po katolicku przez ojca/babkę/ciotkę/stryja/sąsiadkę, którym na tym wychowaniu zależy, nawet bym po portfel nie sięgnęła.
          • lady-z-gaga Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:27
            z postu autorki wynika, że ona to robi dla własnego dziecka, a nie dla wierzącej rodziny
            oczywiście nie ma przeszkód, aby rodzina (ktorej powinno jeszcze bardziej zależeć na sakramencie) zrzuciła się na koszty smile
            • kawka74 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:34
              Zgadza się, też bym to robiła dla dziecka, a nie dla wierzącej rodziny. Ale skoro to oni dbają o wychowanie religijne, to niech zajmą się też tą mniej uduchowioną stroną przedsięwzięcia. Jak się powiedziało A, to teraz trzeba łyknąć cały alfabet...
    • to_ja_tola Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 09:58
      I to jest niestety nasz kler.Ja jestem wierząca...jeszcze.Przez księży tracę ochotę na to wszystko.Mssz niełatwo.Nie poradzę, ale łatwo z nimi nie bédzie.Co już wiesz sad
      • tabakierka2 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:01
        to_ja_tola napisała:

        > I to jest niestety nasz kler.Ja jestem wierząca...jeszcze.Przez księży tracę oc
        > hotę na to wszystko.Mssz niełatwo.Nie poradzę, ale łatwo z nimi nie bédzie.Co j
        > uż wiesz sad

        ale, że co?
        wierzysz/nie wierzysz w księdza czy w Boga?
    • ichi51e Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:05
      Napiszo tym do biskupa. Takie sprawy nalezy zglaszac kurii.
      • lady-z-gaga Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:09
        koniecznie wink zwłaszcza to:
        Ale nie godzę się w żadnym wypadku na całą tę 'szopkę' wokół tego wydarzenia. Nie dołożę się do dekoracji kościoła (po podliczeniu byłoby to razem ponad 20tyś - absurd), nie dołożę się do prezentu dla katechetki i księdza, którzy prowadzą lekcje religii (to praca, otrzymują za to wynagrodzenie), nie czuję się zobligowana uczęszczać na wszelkie próby, spotkania dzieci, msze z okazji wszelkich świąt, roraty i tym podobne bo po 1sze to one do komunii się przygotowują a nie ja,
        • to_ja_tola Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:18
          No własnie...sama tez jestes jednak zacięta w swojej postawie.Tak jak ksiądz tak i Ty.Ty bo nie dolozysz złotowki. Nie zsmierzasz chodzic z dzieckiem do koscioła.To teraz kazdy moglby powiedziec ze niech kosciol placi za wystrój a dziecko co? Samo ma chodzic do kosciola badz samo sie uczyc?
        • ichi51e Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:24
          suspicious beda mieli polewke - ksiadz tez czlowiek
      • mamma_2012 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:19
        Biskup na pewno jest przezwyczajony dostawać listy zaczynające sie od słów
        "Szanowny Pani"
        A dalej co?
        Prosze Pana, moje dziecko chce wystąpić w przedstawieniu pt. Komunia, ktore w maju bedzie wystawiane w tym dużym budynku koło parku (pana podwładni nazywają to kościół).
        Mam problem, bo Dyrektor tej placówki, każe mi zapłacić za dekoracje sceny, a rodzice innych aktorów zadają partycypacji w kosztach prezentu dla reżysera"
        W dodatku wymaga sie ode mnie przeprowadzania dziecka na warsztaty odbywające sie przed przedstawieniem, a ja widze to tak, ze moje dziecko przyjdzie na przedstawienie, ksiądz poczestuje je tym bialym ciasteczkiem, a babcia pstryknie fotkę.
        Kuria na pewno bedzie nastawiona pozytywniesmile
        Jesli chce ktos chce spełnić pragnienie dziecka (bo zakładam, ze dziecko naprawde tego chce), to musi ponieść koszty finansowe, czasowe i osobowe (np. przebywanie w towarzystwie ludzi, ktorych sie nie lubi)
        Kuria nie pomożewink
        • lady-z-gaga Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:30
          warto tez wspomnieć, że jak ktoś brał slub kościelny i chrzcił dziecko to powinien umiec odróżnic kościół od poczekalni dworcowej - do kościoła nie przychodzi się "posiedzieć na ławeczce" w czasie trwania nabożeństwa
          • visenya Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:47
            Serio? lady-z-gaga - tak to co napisałam przyswoiłaś do swojej świadomości?
            Powtórzę: chciałam być tam razem z dzieckiem by je wesprzeć i pomóc - będąc niewierzącą co powinnam zrobić? Udawać? Zachowywałam się z szacunkiem dla miejsca i okazji. Nikogo nie skrzywdziłam. Nie obraziłam. Nie byłam ostentacyjna. I nie poszłam uczestniczyć w nabożeństwie - poszłam bo moje dziecko w nim uczestniczyło a jak ktoś wyżej napisał, bez wsparcia rodzica nic z tego nie będzie... Więc jak mam je wesprzeć? Chodzić - źle bo jak w poczekalni. Nie chodzić - źle bo mam gdzieś i zrzucam to na kogoś innego...
            Kwestia pieniędzy - chętnie kupię odpowiednie wyposażenie, chętnie w ramach rekompensaty za włożony czas na naukę, przygotowanie złożę ofiarę w postaci drugiego kompletu dla dziecka, którego rodziców nie stać, w postaci pieniędzy na rozsądny, wartościowy cel - nie kwiatki za 20 tyś...
            Bronisz jak lwica strony kościoła (w skrócie pisząc), rodziców, którzy płacą. W imię czego? Wiary? Twoje chrześcijańskie podejście podpowiada Ci jak powinnaś się do mnie odnosić?
            • lady-z-gaga Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:00
              No więc wyjaśnię Ci, jak niewierzący zachowuje się w kościele - bo Ty jako bardzo "świeża niewierząca" najwyraźniej tego nie rozumiesz: wstaje się, kiedy wszyscy wstają, siada się, kiedy wszyscy siadają, modlic się nie musisz, klęczec tez (wystarczy w czasie podniesienia pochylic głowę) no i trzymac się raczej z boku albo z tyłu, bo nie ma sensu pchać się przed ołtarz, skoro to nie Twoj kościól i nie Twoja wiara. Zapewniam, że nikt nie będzie się oglądał i szeptał, jesli nie będziesz demonstracyjnie podkreslac swojej odmienności.
              Nie bardzo tez rozumiem, swoją drogą, na czym polega "wsparcie" i dlaczego musisz tam w ogóle tkwić podczas mszy, ale to juz mniej ważne.
              • visenya Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:36
                Skąd Ty te interpretacje wyciągasz? : )
                To czy jestem niewierząca rok czy 5 nie ma znaczenia a Ty nie masz o tym żadnej wiedzy.
                Nie pcham się przed ołtarz, nie jestem ostentacyjna, siadam w ostatniej ławce, w zasadzie poza nawą (bardziej z tyłu jest tylko wyjście) ale tak by dziecko mogło mnie widzieć i wzajemnie. Bo jak ktoś wyżej pisał: chciałam je zwyczajnie dopilnować. Gdzie tutaj obraza wiernych?
                Teoretyzując - będąc gościem na ślubie kościelnym pary mieszkającej ze sobą kilka lat, mającej dziecko - chrzest zaraz po tymże ślubie, drugie w drodze, pan po bierzmowaniu 'na szybko, tydzień przed ślubem', pani z welonem do ziemi ale czyści w papierach, bez rozwodów, mogą ślub brać, najwyższy czas - czy to nie jest widok obraźliwy dla wierzących, księdza, boga? Nie... wszyscy będą klaskać i się radować. Bo wszyscy klękają i wstają w wymaganym czasie.
                Ale ja obrażam... Eh, chyba zupełnie inny punkt widzenia mamy. Ale zakończmy to może? I tak nasza dyskusja przestała być konstruktywna. A Ty nadal jesteś złośliwa. Zła wręcz...
                • lady-z-gaga Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:45
                  a co jest konstruktywnego w tym, że chcesz komunii dla swojego dziecka, ale na Twoich warunkach?
                  jestem złosliwa, fakt wink wkurzasz mnie swoją postawą, bo kościół to - nawet dla mnie, niewierzącej -nie sklep, który ma obowiązek cieszyć się z każdego klienta

                  • bri Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:03
                    Jasne, bo kwiatki za 20 tys. są niezbędne do sakramentu komunii.

                    kościół to - nawet dla
                    > mnie, niewierzącej -nie sklep, który ma obowiązek cieszyć się z każdego klient
                    > a

                    Żeby jeszcze tylko kościół wyraźnie to powiedział byłoby git. Ale zdaje się, że na głos powtarzają zupełnie co innego "pozwólcie dzieciom przyjść do mnie", "jeden skruszony grzesznik ważniejszy niż 99 sprawiedliwych", "Bóg kocha wszystkich" itp.
                    • malila Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:09
                      bri napisała:


                      > Ale zdaje się, że
                      > na głos powtarzają zupełnie co innego "pozwólcie dzieciom przyjść do mnie", "j
                      > eden skruszony grzesznik ważniejszy niż 99 sprawiedliwych", "Bóg kocha wszystki
                      > ch" itp.

                      Bóg kocha wszystkie swoje dzieci, ale niektóre dzieci nie kochają swoich braci i sióstr. Są zazdrosne o miłość ojca, czują się urażone z byle powodu... Jak to w rodziniewink
                    • lady-z-gaga Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:28
                      alez nawet na tym forum widac, że kościół to mówi
                      ciągle tu słychac żale niewierzących, że chcą wykupic jedną pojedynczą usługę, a kościół im próbuje cały pakiet wepchnąć
                      "no jak można, panie, jak można? ja tylko po chrzest wpadam(komunię/slub), a oni pytają o życie religijne, inne sakramenty, wychowanie w wierze i tym podobne pierdoły
                      czy nie mogliby pokropić/pobłogosławić i dac ludziom święty spokój? restauracja wynajęta, goście zaproszeni" big_grin
                      cytaty, ktore przytoczyłaś, nie powinny słuzyc w obronie ludzkiej hipokryzji, mysle, że źle je zrozumiałaś
                  • visenya Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:32
                    Nie ja chcę tej komunii - chce jej moje dziecko.
                    I powinno otrzymać ten sakrament przyjmowany w imię boga bez względu na to czy ja wierzę w niego, czy zmarnuję (razem z całą resztą rodziców) pieniądze na bzdury typu kwiaty itd...
                    Bez względu na to że wyrwałam moje dziecko z życia z psychopatą... Pełna rodzina to dobra rodzina i jej plew w postaci potomstwa - i nieważne, że do kościoła chodzą tylko na własne sakramenty lub jako goście przyjmujący takowe, to nic, ze płacą co wyznaczą decyzyjni bo trzeba, bo ktoś tak zarządził - zazwyczaj rodzice planujący ceremonię, to nic, że komunia jest imprezą z prezentami a nie dniem oddania się bogu.
                    Przykro mi - moje dziecko jest ze złego domu, z rozbitej rodziny i od grzesznej matki ale wpajam mu coś bardziej wartościowego. Moje dziecko nie chce być klientem kk - chce być jego częścią.
                    • paszczakowna1 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:55
                      > Nie ja chcę tej komunii - chce jej moje dziecko.

                      A to "chcenie" to skąd mu się wzięło i czemu uważasz (jeśli jesteś niewierząca), że koniecznie musi być zaspokojone?

                      > Przykro mi - moje dziecko jest ze złego domu, z rozbitej rodziny i od grzesznej
                      > matki ale wpajam mu coś bardziej wartościowego. Moje dziecko nie chce być klie
                      > ntem kk - chce być jego częścią.

                      Wybacz, ale albo trollujesz, albo masz straszny śmietnik w głowie (i taki sam śmietnik robisz dziecku). Jesteś rzekomo niewierząca, ale postrzegasz bycie częścią KK jako "coś bardziej wartościowego". WTF? Wychowujesz dziecko na katolika, prowadzisz do kościoła itd, a jednocześnie sama ostentacyjnie lekceważysz przyjęte tam normy zachowań (nie widzę racjonalnych powodów, by upierać się przy mówieniu do księdza "pan").

                      Najpierw warto poukładać sobie w głowie. Komunia nie zając, równie dobrze dziecko może przyjąć ją za rok. Ale tak czy siak, podejściem 'wasze normy mnie nie obchodzą, ale macie dziecku komunii udzielić, BO TAK SOBIE WYMYŚLIŁAM' nie sądzę, byś wiele zdziałała.
                      • barbara20021 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 27.12.13, 23:15
                        problem w tym ,że większość katolików sama nie wie po co coś robi --robią wszyscy to ja też!!ilu zna biblie? ,ilu zna fakty? .bóg nie wymyślił komunii!!chrystus nie urodził się na boże narodzenie!!miał rodzeństwo ,co robił między 12 a 33 rokiem życia ??czy ktokolwiek z tzw katolików myśli o tym? ONI WIERZĄ!!!!ALE W CO????!!!
        • visenya Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 10:54
          Oj jak dużo złośliwości - nie spodziewałam się smile
          A może tak po prostu normalnie napisać? Bez 'chce wystąpić w przedstawieniu pt. Komunia' Poprosić o wstawiennictwo w imieniu wierzącego dziecka niewierzących rodziców? W imieniu członka tego kościoła?
          Nie wiem czy część osób tutaj ma problem z przyswajaniem prostych informacji?
          'to musi ponieść koszty finansowe, czasowe i osobowe' - chcę je ponieść w rozsądnej formie - poczytaj jeszcze co pisałam. I... ja wszystkich lubięsmile Wiernych na nabożeństwie też - ale jakby to oni znieważyli swoje święte miejsce swoim zachowaniem. Zamiast w skupieniu się modlić i przeżywać, wyżej postawili ściganie diabła z ostatniej ławki, który chce skraść ich dusze...
          • mamma_2012 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:12
            Bywam w kościele, na slubach, komunikach, pogrzebach i nigdy w życiu nikt nie potrafiłby ocenić czy jestem wierząca czy nie. Tego nie widac.
            Jak nie chce sie klekac mozna stanąć gdzieś przy wyjściu czy na zewnątrz. Natomiast pozostanie w pozycji stojącej czy siedzenie jak wszyscy wstają to brak szacunku. Nie wiem jaki masz stosunek do panstwowosci, ale jak śpiewają hymn, choćby innego państwa i wszyscy wstają zapewne robisz to samo.
            Do księdza mówię ksiądz, tak jak do premiera czy prezydenta mówię używając tych tytułów, nawet jak nie ja ich wybieralam, ale taki tytuł im przysługuje. Jak spotkalabys Dalajlame tez mowilabys do niego prosze pana?
            Ten kościół od Ciebie nic nie chce, Twoje dziecko cos od nich chce i oni chcieli mu to dac, oczywiscie na ich warunkach, bo maja takie prawo.
            Ty masz przeprowadzić dziecko, jesli zostajesz dostosować sie do kultury miejsca, jesli nie poczekać przed kościołem.
            Pieniędzy tez nie chce ksiądz, a rodzice, ktorzy umowili sie, ze złoża sie na dekoracje, z ktorej bedzie korzystać Twoje dziecko, i na prezent, ktory dadzą niezależnie czy sie dorzucisz czy nie.
            Jak to jest problem, to powiedz, ze pieniadze, ktore ty dalas maja byc przeznaczone na fotografa albo wynagrodzenie kwiaciarki, a nie na prezent dla księdza (zbierajacym jest wszystko jedno, jak chcesz zrobic zamieszanie masz prawo)

            No i do czego doszło? Bronię księży! Zycie zaskakujewink
            • visenya Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:17
              'Ten kościół od Ciebie nic nie chce, Twoje dziecko cos od nich chce i oni chcieli mu to dac, oczywiscie na ich warunkach, bo maja takie prawo.'

              Proszę Cię przeczytaj jeszcze raz to co napisałaś... Ten kościół w zamyśle nic nie powinien chcieć poza wielbieniem i wiarą w jego boga - wiarą która jak mówi pismo jest łaską. Łaską, do której doświadczenia on sam ma doprowadzić jeśli jej nie ma. Jeśli jest wiara i to sakramenty powinny być wykonane przez kapłanów tego kościoła z radością, choćby na połaci wypalonego lasu, i o gołej stopie kapłana... Bo do tego zostali kapłani powołani - do nauki, nawracania i służby bogu i jego wyznawcom. Wierni mają zasady do przestrzegania - tak jak kapłani. Której zasady nie przestrzegło moje dziecko? Wybrało sobie złą mamę? Nie wprowadziło pieniędzy na ozdobę kościoła?

              Kościół nic nie chce? Jako instytucja chce i chce i jeszcze więcej chce. Wsparcia wielopostaciowego - wsparcia, którego sam nie chce udzielić dziecku!

              Przez takie rozumowanie mamy w mojej ukochanej Polsce, na mojej Ziemi instytucję obrośniętą w zastępy księży z wypłatą, dachem nad głową, emeryturą, szacunkiem, władzą i wpływami oraz hektary ziemi zasłanej budowlami wypełnionymi dobrami wszelkiej postaci za należne mu z zasady datki... Wspomnę jeszcze o rzeszach tych wiernych, którzy nawet nie wiedzą, że Jezus nie urodził się w dzień wigilii BN, ogrom elementów tradycji jest czysto pogańskich a rozwody akceptowalne były przez setki lat... Aż nie znalazła się grupa księży stwierdzających inaczej... Całkiem niedawno. Jeśli ktoś tutaj ma coś wymagać to tylko szczerze wierzący, z dobrą intencją i dobrym sercem - księża są od tego by ich wspierać w tej wierze i zbliżać do boga. I nie za pomocą wystawnych ceremonii...

              Gdzieś w tej całej rozmowie zagubiło się, że jest małe 8 letnie dziecko, mające i czytające biblię otrzymaną na chrzcie, chcące przystąpić do sakramentu i iść przez życie zgodnie z przykazaniami Jezusa. To się powinno liczyć i dla tego dziecka i dla jego boga. NIC innego.

              Odwołałam się do Twoich słów mamma_2012 ale nie odbieraj tego w pełni personalnie - to trochę zarzut wobec instytucji KK a nie Twojej osoby : )
              • mamma_2012 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:33
                Ale gdybym postrzegala to wszystko w taki sposób jak przedstawilas, bo bym za nic dziecku do tej komunii przystąpić nie pozwoliła. Żadne prośby i płacze by nie pomogły, bo nawet gdyby płakała i prosiła nie pozwoliłabym jej np. chodzic po bagnie czy zadawać sie z gangiem bandytów, uznając, ze sa rzeczy w ktore musze wkroczyć w ramach swojej władzy rodzicielskiej, a nie ulegać dziecku
                • aszlan Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:45
                  mamma_2012 napisała:
                  > Ale gdybym postrzegala to wszystko w taki sposób jak przedstawilas, bo bym za nic dziecku do tej komunii przystąpić nie pozwoliła.

                  Ja też, ale to insza inszość smile. Skoro visenya zdecydowała, że dziecko sakrament przyjmie, to ksiądz powinien na tym się skupić, z mamą ustalić kwestie organizacyjne, kiedy i w czym dziecko ma uczestniczyć oraz poinformować o konieczności składki, którą moim zdaniem powinnaś zapłacić, jeśli dziecko ma przystąpić do sakramentu z grupą.
              • iuscogens Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 15.12.13, 12:55
                Jak na taką dobra i tolerancyjną osobę strasznie dużo w tobie uprzedzeń, złości i niechęci do katolików. I niestety prędzej czy później przekażesz te swoje uprzedzenia dziecku. O ile już tego nie czujeuncertain
                polecę standardem forumowym: współczuję dziecku.
          • sarah_black38 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 15.12.13, 10:58
            visenya napisał(a):

            > Oj jak dużo złośliwości - nie spodziewałam się smile

            Myślałaś, ze wszyscy pojadą po księdzu jak po łysej kobyle. Na szczęście parę wypowiedzi było jak najbardziej słusznych.

            > 'to musi ponieść koszty finansowe, czasowe i osobowe'

            Napisz proszę jaka to astronomiczna kwota wychodzi na głowę, skoro nie chcesz płacić. Bo zakładając owe 20 tys. to na setkę dzieci wychodzi po 200 zł. Nie są to kokosy, a normalna cena, kwiatów ,wstążek i innych rzeczy nie dają nigdzie za darmo. Kamerzysta i fotograf też mają swój cennik ...

            > Zamiast w skupieniu się modlić i przeżywać, wyżej postawili ściganie
            > diabła z ostatniej ławki, który chce skraść ich dusze...

            Myślisz ,że przy setce dzieci do komunii to ich krewni wiedzą kto jest kto? . U mojej córki było niespełna 50 ja nie wiedziałam kto czyim jest rodzicem, ciocią, babcią, osobą towarzyszącą lub obcym. Chyba, że twoje zachowanie było naprawdę ostentacyjne, to mogłoby się rzucić w oczy ... Co do spojrzeń chyba jesteś przewrażliwiona. Coś w rodzaju ,,na złodzieju czapka gore" , jesteś niewierząca , przyszłaś do kościoła i myślisz ,że każdy cię potępia.

            Co do kosztów , nie napisałaś ile jest dzieci. Bo przy kilkunastu to faktycznie duża kwota.Ale setka dzieci to cztery klasy i koszt nie duży.

            Z twoich pierwszych postów wynika,że jesteś bardzo negatywnie nastawiona i stąd te wnioski, niekoniecznie odzwierciedlające prawdę.
    • chipsi Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:00
      Skoro Ksiądz czy kościół postępują nieuczciwie wobec Twojego dziecka, Ty postępuj tak wobec kościoła. Ubędzie cię jak poudajesz że się modlisz? Nasz proboszcz jest podobny jak Wasz, więc nawet nie próbuję dyskutować. Bratanka nie ochrzcił bo rodzice bez ślubu. Więc moja córka idzie do komunii, mąż wierzący więc ok, a ja? Ja z premedytacją dokonam "świętokradztwa". Cóż, wolałabym uczciwie, powiedzieć że ja niewierząca, ze chrzestna pójdzie lub babcia a ja córkę "tylko" przygotuję. No ale skoro się nie da....
      • wuika Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:04
        Zaraz po udawaniu, że się modli będzie brak szacunku dla PRAWDZIWIE modlących się.
        W kościołach się nie modlę (śluby), nie klękam, nie śpiewam, chyba, że są kolędy, czy coś, na co akurat mam ochotę. Nie mam zamiaru udawać, że uczestniczę w sposób religijny i takie udawanie uważam za obrażające dla biorących udział w sposób faktyczny.
        • visenya Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:10
          Niestety ale tego zrobić nie potrafię i nie zrobię. Wierzę w uczciwość i bycie dobrym bez względu na przekonania. I to powinno być pochwalone. Nie stanę kolejna, dziesiąta, setna w ogonku wierzących 'kiedy im pasuje'... : (
          • chipsi Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:50
            Nie namawiam. Pamiętaj tylko że uczciwość i szacunek powinien działać w dwie strony. Jeśli Ty ich kwiatkiem a oni Cię cegła to coś nie gra prawda? W każdej innej sytuacji, np na ślubie czy mszy szkolnej - jeśli biorę udział to po prostu stoję grzecznie i słucham. Nie udaję, szanuję. W przypadku jeśli chodzi o sakrament mojego czy twojego dziecka - tak się nie da. Nie będę się kopać z koniem przecież a zrezygnować też nie chcę. Co pozostaje? Zakopać proboszcza?
            • wuika Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 11:56
              A nie da się, bo? Do udzielenia komunii dziecku jest wymagany wierzący i praktykujący rodzic? To żadne dziecko, którego rodzice nie mają ślubu, nie powinno mieć pozwolenia na przystąpienie do komunii.
              • chipsi Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:27
                Przepraszam Wuika, za duży skrót myślowy zastosowałaś jak na moje dzisiejsze myślenie. Mogę prosić o inne sformułowanie pytania lub uzupełnienie?
          • notting_hill Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:24
            Rozumiem Twoje podejście, ale niestety jesteś belką w oku tych, jak to ładnie ktoś określił "niewierzących a praktykujących". Będziesz im tu wytykać co źle robią.... Więc pragmatycznie się zgodzę, że albo chcesz na ich warunkach, albo trzeba się odciąć i dokonywać wyborów wg swoich przekonań. Ponieważ ta linia podziału jest zarysowana bardzo silnie, nie da się siedzieć na niej okrakiem. Trochę idealistycznie zakładasz, że ludzie są podobnie nastawieni i skłonni do kompromisów. Nie są, zwłaszcza jeśli dotyka to ich wartości i tego kim są i za kogo się uważają.
            Bardzo idealistycznie popełniłaś jeden błąd- założyłaś, że dziecko ma jakąś podmiotowość w kwestiach ideolo. Dziecko nie wierzy tak samo z siebie, bo "łaska na niego spłynęła", to splot różnych okoliczności, wpływów zewnętrznych, tego co widzi dookoła siebie. Najwyraźniej w tej chęci wolności wyznaniowej dla dziecka się zagalopowałaś. To nie jest naturalnie tak, że mam coś przeciwko takiej postawie, ale ona jest z gruntu niepraktyczna i na dodatek miesza dziecku w głowie. Bo ono nie wie już samo komu ma wierzyć i kto ma być dla niego opoką, a w Tobie jednak nie ma oparcia, bo jesteś rozdarta między swoimi przekonaniami a tą mityczną wolnością dla dziecka. Lepiej jest zdecydowanie kiedy dziecko w naturalny sposób identyfikuje się z poglądami swoich rodziców, nie na zasadzie zabraniania, ale na zasadzie przykładu. Jestem fajnym człowiekiem i jednym z elementów mojej fajności jest to, że jestem niewierząca w KK. Moje dziecko nawet przez moment nie pomyślało, że jest jakaś alternatywa, pomimo że na religię chodziło jeszcze w gimnazjum- bo samo chciało i mieli super katechetkę (która nb znała ją od podstawówki i wiedziała, że córka nie jest ochrzczona i o żadnych sakramentach mowy być nie może). W liceum się wypisała, bo już nie chce. Temat wiary i uczestnictwa nie budzi w nas żadnych emocji.
            • visenya Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 12:55
              Rzecz w tym, ze to ja zmieniłam w pewnym momencie swoje poglądy. Cała reszta bliskich w nich trwa. Nie mogę ciągnąć za sobą bez pytania tych, którzy tego nie zrobili.
              Gniecie mnie głównie to, że traktowanie mnie i dzieciaka jest jawnie niesprawiedliwe, nietolerancyjne i krzywdzące. Ja nikogo nie zaatakowałam, nie obraziłam, nie poniżyłam ani nie oceniłam. Cała sprawa wybuchła od moich słów na spotkaniu w szkole, że nie zgadzam się z uzgodnionymi warunkami (przeogromne koszty zdobienia kościoła, narzut dostawcy akcesoriów w cenie niekorzystnej dla rodziców, prezenty dla: katechetki, dwóch księży - na etacie w szkole, proboszcza parafii), podniosłam temat rodzin ubogich (na co usłyszałam, ze każdy się musi z tymi wydatkami liczyć, tyle to kosztuje i trzeba przeżyć), innych możliwości wykorzystania środków przydatnych dzieciakom etc. Prawie zostałam zagryziona na tej sali. A podniosłam tylko temat do rozmowy. Jak lawina poszły konflikty - część rodziców chciała mnie poprzeć ale odpuściła bo 'nie chcieli być tymi co psują uroczystość', były kolejne spotkania w kościele lub nie gdzie dano mi odczuć, że nie jestem mile widziana jako osoba zagrażająca ceremonii i nie powinnam w ogóle wchodzić do kościoła - i nie - nie wmawiam sobie. No i w tym tyg otrzymałam notkę, ze ksiądz poddaje w wątpliwość możliwość przystąpienia mojego dzieciaka do sakramentu i podniósł argumenty o braku historii rodziny w kartotekach (niedawna przeprowadzka) oraz informacji uzyskanych od osób zainteresowanych. Rozmowa z księdzem jak się potoczyła już wiemy - udzieliłam szczerych odpowiedzi o rodzinie, dziecku itp i zostałam głową rodziny żyjącej w grzechu ciągłym itd itd... Dodam po raz kolejny - ani razu nie obraziłam księdza, nie podniosłam głosu. Na koniec powiedziałam, ze zostawiam temat by go przemyślał i wrócę z dzieckiem, któremu to powie o swojej decyzji osobiście. Wyszłam prawie płacząc z nerwów. Ogromna niesprawiedliwość w moich oczach.
              • notting_hill Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 13:10
                Cała sprawa wybuchła od moich słów na spotkaniu w szkole, że nie zgadzam się z uzgodnionymi warunkami (przeogromne koszty zdobienia kościoła, narzut dostawcy akcesoriów w cenie niekorzystnej dla rodziców, prezenty dla: katechetki, dwóch księży - na etacie w szkole, proboszcza parafii), podniosłam temat rodzin ubogich (na co usłyszałam, ze każdy się musi z tymi wydatkami liczyć, tyle to kosztuje i trzeba przeżyć), innych możliwości wykorzystania środków przydatnych dzieciakom etc. Prawie zostałam zagryziona na tej sali. A podniosłam tylko temat do rozmowy. Jak lawina poszły konflikty - część rodziców chciała mnie poprzeć ale odpuściła bo 'nie chcieli być tymi co psują uroczystość', były kolejne spotkania w kościele lub nie gdzie dano mi odczuć, że nie jestem mile widziana jako osoba zagrażająca ceremonii i nie powinnam w ogóle wchodzić do kościoła - i nie - nie wmawiam sobie.

                Absolutnie wierzę, że tak było i co więcej, wcale mnie to nie dziwi. I Ciebie też nie powinno...smile. Pokazujesz tym ludziom, że ich wiara jest obrzędowa, płytka, obnażasz ich tradycje, podważasz jakieś wieloletnie "układy biznesowe", a jesteś niejako "spoza", więc czego oczekujesz? To, że chcą Cię wykluczyć, też mnie w ogóle nie dziwi. Jesteś "inna", nie pasujesz, więc wyrzucą się z tego kręgu i będą mieli spokój. Jak na osobę, która chce bezkompromisowo głosić swoje poglądy (a wiem, że przeciwstawienie się dużej grupie i poddanie pod wątpliwość ich decyzji wymagało od Ciebie dużo odwagi), więc jak na osobę świadomą swojej nieprzystawalności do większości powinnaś zwyczajnie spodziewać się, że spotkasz się z jawną wrogością, tak jak w tym wypadku. Trzeba mieć duuuże jaja, żeby mieć to w nosie.
                Wydaje się, że tutaj wiele już nie wskórasz. Słusznie powiedziałaś ksiedzu, żeby przekazał swoją decyzję dziecku sam, ale idę o zakład, że będzie od tej pory dla Was niedostępny. W przypadku urzędu, domagałabym się decyzji na piśmie smile, ale od KK to chyba niewykonalne. Więc pozostaje Ci jedynie znaleźć parafię, która ma takiego księdza, któremu będzie bliżej do Twoich poglądów na obrzędowość i pozwoli na przystąpienie dziecka do komunii bez tej całej celebry. A przy okazji okaże się jakie są rzeczywiste powody dziecka do chęci przyjęcia komunii....
              • aszlan Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 13:16
                Zauważ, że w każdym przypadku gdy grupa ma o czymś zdecydować przyjmuje się rację większości. Mniejszość ma dwa wyjścia: zaakceptować lub szukać innego rozwiązania, dziewczyny Ci już to podpowiadały.
                Co do stanowiska księdza, to jeśli nie zmieni zdania, a Ty chcesz zostać przy tej parafii, napisz odwołanie. Masz dobry argument, dziecko wierzy i chce przyjąc sakrament, czyli udało Ci się (Wam) wychowac je w wierze.
                Wydaje się, że ksiądz prezentuje podobną postawę, ale wnioski wyciąga inne:
                "Dzieci natomiast przystępują do Pierwszej Komunii św. po spełnieniu następujących warunków: uczestnictwo w szkolnej katechezie, regularne uczestnictwo w niedzielnej Mszy św. oraz w nabożeństwach i katechezach w parafii. Dzieci przyjmują Najświętszy Sakrament ze względu na własną wiarę, którą praktykują, nawet gdyby miały rodziców gorszycieli"

                link www.przewodnik-katolicki.pl/nr/ksiadz_odpowiada/rodzice_gorszyciele.html

                Możesz pokazać mu to
                • chipsi Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 13:30
                  Gorszyciele - ciekawa nazwa smile
                  A jak rodzic wierzący ale kupuje dziecku lalki MH to też gorszyciel?
                  Sorki, nie mogłam się powstrzymać tongue_out
              • mamma_2012 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 13:47
                A moze sprecyzujesz jakie rozwiazanie Cie satysfakcjonuje. Co powinien zrobic pan ksiądz, bo ja nie wiem?
                Odpuścić Twojemu dziecku udział w przygotowaniach? Niby dlaczego.
                Postawić Ci krzesełko na zakrystii? Pewnie da sie zrobic.
                Na krzywe patrzenie, jesli naprawde tak sie dzieje (i jak juz to jakos tam do tego sie przyczynilas) nie ma rady.
                Jesli liczysz na to, ze ludzie Cie posłuchaja zwłaszcza, ze nie jestes częścią ich grupy, to jestes naiwna. Jesli liczysz, ze zwolnia Cie z opłat, to nieuczciwe, bo to onie beda musieli zapłacić wiecej.
                Jest pewnie ze 200 osob i 200 pomysłów jak ta komunia ma wyglądać, jedni chcą hucznej, inni skromnej, wypracowali sobie jakis kompromis, trudno, zeby zmienili swoje ustalenia, bo komuś nie pasuje.
                Jesli ty nie chcesz sakramentu dziecka, powiedz babciom i tacie, ze sie z tego wylaczasz i albo sie zorganizują albo komunii nie bedzie.
                Wybrałas trudniejsza drogę i dziwisz sie, ze jest cieżkouncertain
                • bri Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 14:05
                  Na krzywe patrzenie, jesli naprawde tak sie dzieje (i jak juz to jakos tam do t
                  > ego sie przyczynilas) nie ma rady.

                  Jak to nie ma rady? Nie mógłby ksiądz w kazaniu do tego nawiązać? Pouczyć wiernych, że kochaj bliźniego jak siebie samego itp.?

                  > Jest pewnie ze 200 osob i 200 pomysłów jak ta komunia ma wyglądać, jedni chcą h
                  > ucznej, inni skromnej, wypracowali sobie jakis kompromis, trudno, zeby zmienili
                  > swoje ustalenia, bo komuś nie pasuje.

                  Nie muszą zmieniać, po prostu muszą sami zapłacić za to czego sobie życzą. Jedno dziecko w tą czy w tamtą na mszy komunijnej chyba różnicy nie robi? Nie rozumiem w ogóle czemu wyznawcy religii, która głosi pochwałę ubóstwa, jałmużnę uważa za cnotę nie zaproponowali pokrycia tych kosztów kobiecie samotnie wychowującej dziecko i mającej problemy finansowe?
                  • lady-z-gaga Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 14:17
                    bo pewnie część z nich sama ma problemy finansowe, może nawet większe
    • visenya Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 13:42
      Chyba straciła sens ta rozmowa - za dużo nadinterpretacji, wniosków nie wiem skąd wyciągniętych, stwierdzeń bez pokrycia z tym co opisuję... Gdzieś się rozmijam w rozumowaniu z 'resztą świata'. W każdym razie wiem, ze moje zdanie nie jest zbyt popularne - przynajmniej tutaj. Poglądu nie zmienię - już zapomnijmy o mnie... Wierni tego kościoła zgubili chyba sens swojej wiary, jej podwaliny zastępują tym co modne, fajne i spektakularne. A zapominają o swoim Jezusie, który głosił bez przepychu, bez sztucznej otoczki. Czysta wiara. Moje dziecko taką ma. I chyba im szybciej się jej pozbędzie tym lepiej dla niego. Obym wychowała je na dobrego człowieka, dla którego jaki kościół i tacy kapłani nie mają nic za czym warto bez zażenowania podążać. Takie czasy smile
      Pozdrawiam wszystkich : )
      • zuzi.1 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 13:46
        Autorko, Ty po prostu jestes mocno niekonsekwentna w tym co piszesz, bo z jednej strony NIBY pozwalasz dziecku na dokonanie wyboru czy chce isc do Komunii a z drugiej strony śwaidomie bądź nie robisz wszystko na przekór aby do tego jednak nie doszło tj. nie zapłacę za wystrój kosciola, za prezent dla siostry/księdza itp. więc zdecyduj się o co Ci chodzi, czy chcesz żeby dziecko poszlo do Komunii czy nie, bo jeśli naprawdę chcesz, to przestań dzieciakowi rzucac klody pod nogi w postaci ignorowania wszelkich ustaleń z Komunią związanych.
        • bri Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 13:51
          Tja, ona jest niekonsekwentna. Za to kościół piejąc o duchowej stronie sakramentu jest w porządku odmawiając dziecku komunii, bo matka nie chce kościoła w kwiaty przystrajać.
        • malila Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 13:56
          To, że dla Ciebie sakrament jest nierozerwalnie związany z tą całą pełną przepychu i szemranych interesów otoczką, nie oznacza, że autorka pozwalając dziecku na przyjęcie sakramentu, ale będąc niechętna płaceniu haraczu - jest niespójna czy niekonsekwentna.
          Ona ma bardzo dobrze poukładane w głowie, tyle że jej porządek nie mieści się w cudzych głowach.
          • lady-z-gaga Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 14:05
            a przepraszam czy autorka poszła do księdza (jesli nie tego, to innego, w innym kosciele) i poprosiła o cichą uroczystość, sakrament tylko dla swojego dziecka, bez szemranej otoczki? wink
            bo widzimy, że ona chce uroczystej komunii z całą klasą, tylko nie podobają jej się ustalenia - wobec tego reszta powinna dostosowac się do niej i zmienic obyczaj (np nie dekorowac kościoła) dla całego rocznika, pod dyktando jednej mamusi, w dodatku niewierzącej
            trochę to smieszne, nie uważasz?
            • bri Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 14:25
              Była u księdza, który uznał, że jej dziecku komunia w ogóle się nie należy - bo ma niewierzącą matkę.
        • wuika Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 21:06
          Komunia bez prezentu i kwiatów za 20 patyków się nie liczy, czy jak?
      • iuscogens Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 15.12.13, 13:07
        Wierni tego kościoła zgubili chyba sens swojej wiary, jej podwaliny zast
        > ępują tym co modne, fajne i spektakularne. A zapominają o swoim Jezusie, który
        > głosił bez przepychu, bez sztucznej otoczki.

        radziłabym jednak choć trochę uruchomić autorefleksję, z jednej strony kreujesz się na skrzywdzoną niewinność, a z drugiej strony sama obrażasz katolików. Jak to się ma do tego, że twierdzisz że ty nikogo nie obrażasz?? Jak w takim stylu rozmawiasz z księdzem i innymi rodzicami to ja się nie dziwię konfliktom. Jak obrażasz innych to oni się bronią. To normalne.
    • makurokurosek Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 13.12.13, 13:49
      Zabrałabym dziecko na rozmowę z księdzem i przy dziecku poprosiłabym aby ksiąc jeszcze raz przekazał swoją argumentację dlaczego wierzące dziecko niewierzącej matki nie może przystąpić do sakramentu. Na koniec wywód księdza podsumowałabym "widzisz kochanie tak księża i kościół katolicki pojmują słowa Chrystusa o ewangelizacji i nie ocenianiu innych, teraz proponowałabym abyś jeszcze raz przemyślała swoja decyzję o przyjęciu sakramentów i jeżeli naprawdę chcesz koniecznie wejść do tej zakłamanej instytucji to dobrze pójdziesz do komunii w innym kościele, ale pamiętaj że kościół katolicki nie jest jednoznaczny z wiarą a brak poparcia dla tegoż kościoła z jej brakiem."
    • majenkir Re: 13.12.13, 13:50
      visenya napisał(a):
      > Moje dziecko chce przystąpić do w/w sakramentu


      Podlicz wszystkie ewentualne wydatki (dola dla ksiedza, dekoracja, kwiaty, zdjecia, itp) I zaproponuj dzieciakowi rekomepensate w gotowce. Zobaczymy, czy dalej bedzie wolal przyjac Pana do swojego serduszka wink (mysmy tak zrobili, kiedy dzieciaki po raz kolejny chcialy jechac do Disney World, efekt - wszyscy zadowoleni tongue_out).

      Jezeli (w co watpie) dalej bedzie chcial isc do Komunii, to trzeba zeby zacisnac I placic za bajery. Trudno - jest usluga, jest (wygorowana) zaplata.

      Powodzenia
    • plater-2 cos nie gra 13.12.13, 15:04
      Raz piszesz, ze zachowujesz sie w swiatyni kulturalnie, a raz ze mialas problemy , bo nie klekasz wchodza i na Podniesienie, nie wstajesz w odpowiednich momentach.

      Jak nie klekasz wchodzc do kosciola, nie dziw sie, ze ludzie beda patrzec na ciebie krzywo i beda cie mieli za buraka.

      Ciagle nie wiemy jak wysoka ta skladka na komunie.
      Komunia za kilka miesiecy, od wiekow istnieje zwyczaj skladania sie co miesic malymi sumami. Skladka ta nie tylko pokrywa koszty samej uroczystosci, ale jest ofiara na kosciol, ktory trzeba ogrzac, sprzatnac itd. Jesli ktos rzadko pojawi sie w kosciele i zadko daje n tace, tym bardziej powinien sie poczuwac do zlozenia ofiaary, gdy juz sie w kosciele pojawil.


      Jaka jest Twoja sytaucja rodzinna ? To ze jestes w separacji z mezem, a nawet zdecydowls sie na rozwod nie jest powodem, zeby nazwac cie osoba zyjaca w grzechu.

      Jaka jest przyczyna, ze ksiadz tak cie nazwal "osoba zyjaca w grzechu" ?

      • bri Re: cos nie gra 13.12.13, 15:13
        >>Jaka jest przyczyna, ze ksiadz tak cie nazwal "osoba zyjaca w grzechu" ?

        Nie jest wierząca, nie chodzi do kościoła w niedzielę - za mało? Nieobecność na mszy świętej w niedziele i apostazja to zdaje się grzechy ciężkie?

      • majenkir Re: cos nie gra 13.12.13, 17:18
        plater-2 napisała:
        > Jak nie klekasz wchodzc do kosciola, nie dziw sie, ze ludzie beda patrzec na
        > ciebie krzywo i beda cie mieli za buraka.


        W zyciu nie klekalam wchodzac do kosciola.
      • visenya ogólnie 13.12.13, 17:59
        Składka wynosi 135zł, płatne w całości lub ratach najpóźniej do ostatniego marca. Dzieci przystępuje 154 łącznie z moim. Kwiaty żywe na ołtarz, pokrycie ołtarza, ławki, szarfy z nadrukami, wyłożenie materiałem posadzki nawy głównej, ozdoby bramy i drzwi wejściowych, po sztuce żywego kwiatu dla dziewczynek - tyle pamiętam. Ekstra do zakupienia określone precyzyjnie różańce i obrazy. Fotograf - grupowe płatne dla wszystkich, indywidualne wg uznania. Plus te nieszczęsne prezenty w podzięce dla ludzi, którzy kolokwialnie mówiąc robią swoją robotę z powołania, wyboru i otrzymując wynagrodzenie. Klasyczna 'taca' tez będzie. Alby to wiadomo - słuszna inicjatywa a koszt rozsądny bo 65zł z tego co pamiętam.
        Rozwiodłam się kilka lat temu a dzieci mam dwoje. Nie mam szczególnych problemów finansowych, starcza na życie bez strachu o koniec miesiąca, jakieś zajęcia dodatkowe ale bez szaleństw - zresztą nie w tym rzecz.
        Skład organizacyjny przyprowadziła katechetka - nic mi nie wiadomo, żeby ktoś tych ludzi wybrał np w głosowaniu.
        Może gdybym przytaknęła grzecznie na ustalenia to i nikt by mnie w tej ostatniej ławce nie zobaczył i mojego niekulturalnego, uwłaczającego godności miejsca i ludzi nieuczestniczenia w mszy...
        Zwróciłam uwagę na marnotrawstwo środków na rzeczy zbędne, zwracające uwagę nie na te aspekty uroczystości co trzeba i moim zdaniem nie na miejscu, wyraziłam swoje zdanie na ten temat - podzielone zresztą a wycofane przez ok 20 rodzin bo 'nie wypada się wyłamywać, bo będzie ładnie i tak się teraz organizuje komunie'. To coś złego? Nie do przyjęcia? To atak?
        Ile razy mam jeszcze powtórzyć - dziecku zależy. Żeby iść do tej komunii z kolegami, z którymi się przygotowuje i na równi z nimi. Ale chyba w innym tonie... Nie ja weszłam tam z buciorami między wspaniałych, żądając takiej ceremonii jak ja chce i za darmo bo mi się należy. Chcę w imieniu mojego dziecka dołożyć cegiełkę wsparcia ale nie godzę się na marnowanie tego wkładu. Wstyd mi powiedzieć dzieciakowi, że ta darowizna przeznaczona będzie na rozmach dekoracji zamiast rzeczywiste wsparcie. Nie to mu wpajam.
        Czy ja jako ateista mam tłumaczyć zdeklarowanym wierzącym co jest ważne w tych chwilach? Ja mam być katechetą i uczyć wartości chrześcijańskich - dobroci, szacunku, skromności? Ja mam być tym rodzicem, który powie dziecku by przyjęło sakrament z szacunku, wiary, miłości do boga i chęci bycia częścią wspólnoty? Że jeśli chce tego to tylko z tych pobudek bo sa właściwe? Jak mam o tym mówić w czasie kiedy wierzący będą wybierać najładniejsze buciki, zaproszenia, brać kredyty na przyjęcia i ustalać grubość loków pod wianek? Komu tutaj brakuje ogłady, szacunku do ceremonii i zwykłego rozumu? Może katechetce, która powinna odmówić prezentu wymiernego pieniądzem a poprosić o laurki od dzieciaków. Może księdzu, który chce być szanowany a sam szacunku nie okazuje? Zresztą... ja nie chcę się spierać - ja chcę by moje dziecko i 150 innych dzieci otrzymało sakrament w otoczce właściwych przemyśleń.
        Nie rozumiem skąd ten atak na moje zachowanie? Powtarzam po raz kolejny. To ja byłam stroną, która chciała kulturalnie rozmawiać, omówić wątpliwości, tolerancyjną na tyle by schować własne uprzedzenia, być szczerą w postępowaniu w tej ważnej dla dziecka chwili - przyjęcia komunii a nie wora prezentów... Nie rozumiecie, że to co opisałam to działanie na szkodę dzieciom, kościołowi, waszemu bogu. Że to nie jest wychowanie w wierze i duchu kościoła? Jeśli tylko ja to widzę to chyba zwariowałam...

        • marzeka1 Re: ogólnie 13.12.13, 18:12
          I ty jedna jesteś "ta sprawiedliwa": dobra, szczera itp.? A reszta, cała reszta 153 osób to banda cwaniaków, co to cyrk z sakramentu robią?
          Nie wiem, jak zależy Ci na samym sakramencie, to poślij dziecko do komunii do innej parafii, są też komunie w Wielki Czwartek- tam nie ma już żadnej komerchy.
          2 dzieci u komunii miałam- nie spotkałam się z tym, co piszesz, a jeśli było- nie brałam w tym udziału- nie interesowało mnie, jakie ludzie dają prezenty, co robią itp. - dla mnie ważny był sakrament i tak swoje dzieci do tego przygotowałam. Tyle ze dalej nie pojmuję , jak ateistka zdeklarowana, może chcieć , aby jej dziecko przyjęło komunię, "bo chce". To nie ten wiek, nie ten etap,aby samo "chcenie" wystarczyło.
          Ty wiesz i tak wszystko lepiej. Taką tu prezentujesz postawę.
          • aszlan Re: nadchodzą zmiany 13.12.13, 19:57
            Bardzo podoba mi idea I komunii indywidualnej, teraz praktykowany chyba tylko dla tzw. wczesnej komunii. Mam nadzieję, ze za kilka lat będzie to model obowiązujący, osobiście wybrałabym Wielki Czwartek
            szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,14775851,Koscielna_rewolucja_w_sprawie_organizacji_Pierwszej.html#sondaz
        • notting_hill Re: ogólnie 14.12.13, 16:47
          Nie rozumiecie, że to co opisałam to działanie na szkodę dzieciom, kościołowi, waszemu bogu. Że to nie jest wychowanie w wierze i duchu kościoła? Jeśli tylko ja to widzę to chyba zwariowałam...

          No, nie, nie tylko Ty to widzisz. Ale zrozum, że z pozycji osoby, która się z tego kościoła wypisała na własne życzenie Twoje poglądy są dla tych ludzi wkurzające.
          Masz rację, tylko co z tego? Naprawdę myślisz, że świat w ten sposób zmienisz? Że inni ludzie, posłuchawszy Ciebie zastanowią się i pomyślą: Tak, ona ma rację. Porzućmy te nasze płytkie zachcianki, te nasze niegodne chęci błyszczenia i wydawania kasy na bzdury, oto mamy okazję na naprawdę głębokie przeżycie....
          Masz rację, ale jesteś w mniejszości. Większość chce po swojemu i w trąbie ma, że skromniej będzie lepiej. Nie, dla nich nie będzie. Oni chcą na bogato i już. Więc nie trać energii na naprawianie głupców, tylko zrób po swojemu i zapewnij Twojemu dziecku to, czego oboje chcecie, nawet jeśli będzie to znaczyło, że dziecko pójdzie do komunii w innej parafii.
        • iglo_na_sloncu KK 15.12.13, 13:16
          > Kwiaty żywe na ołtarz, pokrycie ołtar
          > za, ławki, szarfy z nadrukami, wyłożenie materiałem posadzki nawy głównej, ozdo
          > by bramy i drzwi wejściowych, po sztuce żywego kwiatu dla dziewczynek - tyle pa
          > miętam. Ekstra do zakupienia określone precyzyjnie różańce i obrazy. Fotograf -
          > grupowe płatne dla wszystkich, indywidualne wg uznania. Plus te nieszczęsne pr
          > ezenty w podzięce dla ludzi, którzy kolokwialnie mówiąc robią swoją robotę z po
          > wołania, wyboru i otrzymując wynagrodzenie. Klasyczna 'taca' tez będzie. Alby t
          > o wiadomo - słuszna inicjatywa a koszt rozsądny bo 65zł z tego co pamiętam.
          > Rozwiodłam się kilka lat temu a dzieci mam dwoje. Nie mam szczególnych problemó
          > w finansowych, starcza na życie bez strachu o koniec miesiąca, jakieś zajęcia d
          > odatkowe ale bez szaleństw - zresztą nie w tym rzecz.

          Porzygać sie mozna czytajac o zachłanności KK. Opływanie wszystkim i wszwedzie. Taka komunia to szopka. Może jeszcze proboszczowi sie trzeba zlozyc na zlote bokserki.
          • iuscogens Re: KK 15.12.13, 13:24
            Może zamiast czytać o zachłannym Kk poczytaj też o społecznej działalności kościoła, o tym ile robi dla osób potrzebujących, dla niepełnosprawnych. Może wtedy twoje treści żołądkowe wrócą do normy?? warto znać też inny punkt widzenia.
            • iglo_na_sloncu Re: KK 15.12.13, 13:28
              iuscogens napisał:

              > Może zamiast czytać o zachłannym Kk poczytaj też o społecznej działalności kośc
              > ioła, o tym ile robi dla osób potrzebujących, dla niepełnosprawnych. Może wtedy
              > twoje treści żołądkowe wrócą do normy?? warto znać też inny punkt widzenia.

              Panowie z KK budują sobie wizerunek nieopodatkowanymi wplywami na tace i rocznym rzutem ok 15 milardow PLN w imie kondon.. tzn konkordatu. Za takie nieswoje pieniadze mozna troche pozgrywać bohatera.

              W życiu nie puszcze corki na to wesole miasteczko zwane 1 Komunia Sw. To co wyprawia KK nijak sie ma do nauczania Chrystusa. Nijak.
              • iuscogens Re: KK 15.12.13, 13:33
                Widzę, że ty z gatunku tych wojujących uncertain
                czyli rozmowa nie ma sensu.
                Jak Ci trochę odparuje zacietrzewienie to może poczytaj tutaj www.ksnaw.pl/index.php
                komentowanie tego mianem zgrywania bohatera jest obraźliwe.
                ale ty też pewnie jesteś z tych tolerancyjnych, nikogo nie obrażających ateistów??
                Ech...
                • iglo_na_sloncu Re: KK 15.12.13, 13:41
                  iuscogens napisał:

                  > Widzę, że ty z gatunku tych wojujących uncertain
                  > czyli rozmowa nie ma sensu.
                  > Jak Ci trochę odparuje zacietrzewienie to może poczytaj tutaj www.ksnaw.pl/index.php
                  > komentowanie tego mianem zgrywania bohatera jest obraźliwe.
                  > ale ty też pewnie jesteś z tych tolerancyjnych, nikogo nie obrażających ateistó
                  > w??
                  > Ech...

                  Rodzice bezwiednie wstawili mnie do KK. Wyemigrowałam

                  Powiedz mi, jak się nie zloze na te wszystkie ozdoby komunijne, swiecidelka, duperele to dziecko nie ma prawa przystapic sakramentu? Moze Chrystus wymaga tej calej oprawy? Z tego co wiem byl skromny czlowiek. No chyba ze KK po swojemu to robi.

                  Z nikim nie wojuję. Wolnosc wypowiedzi.
        • sarah_black38 Re: ogólnie 15.12.13, 17:29
          > Plus te nieszczęsne pr
          > ezenty w podzięce dla ludzi, którzy kolokwialnie mówiąc robią swoją robotę z po
          > wołania, wyboru i otrzymując wynagrodzenie

          Rozumiem, że te prezenty do DVD dla księdza, smartfon katechetce i plazma organiście? Skoro drążysz temat 135 zł to może dopytałabyś się co to za suwneiry owy pan dostanie. Bo najczęściej jest to dar ołtarza - obrazy, księgi, nowe lichtarze itp. Prezent do kościoła, a nie dla księdza.A katechetka pewnie dostanie dwudziestą sztukę ,,Żywotów świętych" . Tak było przynajmniej u mnie.

          > Składka wynosi 135zł, płatne w całości lub ratach najpóźniej do ostatniego marc
          > a. Dzieci przystępuje 154 łącznie z moim. Kwiaty żywe na ołtarz, pokrycie ołtar
          > za, ławki, szarfy z nadrukami, wyłożenie materiałem posadzki nawy głównej, ozdo
          > by bramy i drzwi wejściowych, po sztuce żywego kwiatu dla dziewczynek - tyle pa
          > miętam.

          Pewnie był jeszcze chlebek, chustka do chlebka z wyszytym imieniem dziecka. I może jeszcze kilka innych rzeczy. Koszt niewygórowany, myślałam, że ta składka to po cztery stówy albo więcej . Ja wiem, że można i bez ozdóbek w postaci kwiatków, wstążek i duperelek. Można też przegiąć w drugą stronę , wór pokutny i chodaki założyć ... Nie wydaje mi się ,że te kwiatki i wstążki to jakaś szczególna pompa była. Ot tak zwyczajnie.

          > Klasyczna 'taca' tez będzie.

          Tu już nie musisz dawać, więc nie wypominaj.

          > Czy ja jako ateista mam tłumaczyć zdeklarowanym wierzącym co jest ważne w tych
          > chwilach? Ja mam być katechetą i uczyć wartości chrześcijańskich - dobroci, sza
          > cunku, skromności?

          A tu już buta przez ciebie przemawia. Tak, z pewnością jesteś lepsza od tych wstrętnych katolików.

          > Jak mam o tym mówić w c
          > zasie kiedy wierzący będą wybierać najładniejsze buciki, zaproszenia, brać kred
          > yty na przyjęcia i ustalać grubość loków pod wianek?

          Zapłać te 135 zł. I żyj swoim życiem, nie życiem innych. Co cię to obchodzi. Mnie nie obchodziło to ,że sąsiadka brała kredyt aby pompę wyprawić. Ba , nawet o tym nie mam zielonego pojęcia czy brała ... Tym bardziej moje dziecko.

          > Ja mam być tym rodzicem, który powie dziecku by przyjęło sak
          > rament z szacunku, wiary, miłości do boga i chęci bycia częścią wspólnoty? Że
          > jeśli chce tego to tylko z tych pobudek bo sa właściwe? Jak mam o tym mówić w c
          > zasie kiedy wierzący będą wybierać najładniejsze buciki, zaproszenia, brać kred
          > yty na przyjęcia i ustalać grubość loków pod wianek?

          To powiedz o tym. Co cię obchodzą inni ? Proste.
        • plater-2 Jasnie Wielmozna Pani ! 16.12.13, 07:02
          "Składka wynosi 135zł, płatne w całości lub ratach najpóźniej do ostatniego marca"

          Czyli nie jest to skladka NIEBOTYCZNA.

          "Plus te nieszczęsne prezenty w podzięce dla ludzi, którzy kolokwialnie mówiąc robią swoją robotę z powołania, wyboru i otrzymując wynagrodzenie".

          Katecheta szkolny ma swoje 20-22 godziny do odpracowania w SZKOLE i za to z naszych podatkow fundujemy mu prezent w postaci pensji. Czasem sie zdarza ze katecheta szkolny i parafialny, to ta sama osoba, a czasem inna. Praca ktora ta osoba wykonuje po poludniu NIE JEST oplcana przez MEN ale ze skladek wiernych, takze biezacych na tace. Z tych pieniedzy kupuje sobie radiomagnetofon, plyty, buty czyli to co mu potrzebne do pracy, a czego mu dyrekcja szkoly (o ile pracuje w szkole) nie kupi.

          "Klasyczna 'taca' tez będzie" Dlaczego ma nie byc ? Filmuje ktoś ile kto dal na tace ????

          "Zwróciłam uwagę na marnotrawstwo środków na rzeczy zbędne, zwracające uwagę nie
          na te aspekty uroczystości co trzeba i moim zdaniem nie na miejscu".

          Rzecz gustu, jak kosciol jest dekorowany - wydaje mi sie, ze te same dekorcje sa wykorzystywane przez wiele lat, zeby bylo taniej.

          "Jak mam o tym mówić w czasie kiedy wierzący będą wybierać najładniejsze buciki, zaproszenia, brać kredyty na przyjęcia i ustalać grubość loków pod wianek? Komu tutaj brakuje ogłady, szacunku do ceremonii i zwykłego rozumu?"

          Buciki , zaproszenia, przyjecia i wianuszki z loczkai pod nimi kazdy kupuje jakie chce. Mozesz kupic najskromniejsze, mozesz pozyczyc u katechetki, ktora te wypozyczalnie prowdzi prawdopodobnie z powolania, bo bardzo watpie, ze ktos jej za te sukienki wypozyczone placi. Mozesz wyslac dziecko do komunii w Wielkim Tygodniu, jak nie chcesz w parafii szukaj w jakims klsztorze - ale zapewnim Cie, ze jakas ofiare tez tam bedziesz musiala zlozyc.

          To ja byłam stroną, która chciała kulturalnie rozmawiać".

          Zwracajac sie do ksiedza Prosze Pana ??????

          Do papieża - Wasza Świętobliwość
          Do kardynała - Eminencjo
          Do arcybiskupa i biskupa - Wasza Przewielebność lub Przewielebny Księże Biskupie
          Do proboszcza - Wasza Wielebność lub Wielebny Księże Proboszczu

          Do cesarza - Wasza Cesarska Mość
          Do króla - Wasza Królewska Mość
          Do księcia - Wasza Książęca Mość
          Do księcia z rodziny panującej - Wasza Książęca Wysokość
          Do księcia udzielnego - Jaśnie Oświecony Książę
          Do hrabiego - Jaśnie Wielmożny Panie Hrabio
          Do barona - Jaśnie Wielmożny Panie Baronie
          Do ministra - Ekscelencjo
          Do pana - Jaśnie Wielmożny Panie
          Do pani - Jaśnie Wielmożna Pani
          Do panny - Jaśnie Wielmożna Panno



      • wuika Re: cos nie gra 13.12.13, 21:08
        Bejbe, wchodząc do kościoła nie klękam, bo to nie moja religia, nie moje bóstwa, nie będą - wcale nie metaforycznie - uginać kolan, bo coś tam. Dla mnie to głównie miejsca, gdzie dzieją się uroczystości bądź zabytki do zwiedzania. Żadna okazja do bicia pokłonów. I jakoś nie widziałam, żeby tłumy zwiedzające różne katedry składały się w 100% z klękających osób. To nijak się nie ma do kultury.
        • plater-2 nie chrzan ! 14.12.13, 12:47
          Kawal z lat 50:
          "Podniesienie, wszyscy klekaja, jakis facet stoi. Baba ciagnie go za fraka - Panie, co pan nie kleka, Podniesienie, trzeba ukleknac ! - Ale ja jestem niewierzacy ! To po co pan chodzisz do koscioła ? Bo ja jestem antyrzadowiec !"

          Wersja z lat 70 - "Bo ja jestem z KOR-u".

          135 zl podzielic na 7 skladek wychodzi 20 zl miesiecznie. Nie chrzan, ze duzo. Rozanca, ksiazeczki nie musisz kupowac, mozesz dziecku wreczyc pamiatkowy rozaniec i mszal po babci, swiece moga kupic chrzestni. Zdejcie mozesz cyknac wlasnym aparatem, filmu nie musisz kupowac.

          Stroj dla dziecka na pewno mozna pozyczyc u katechetki, kosztuj tylko wypranie, oddac trzeba czysty.




    • b.bujak Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 14.12.13, 17:30
      jestem częściowo w podobnej sytuacji;
      w mojej ocenie mogłabyś się postarać przynajmniej o neutralność, a Ty ostentacyjnie pokazujesz, że jesteś przeciw...
      myślę, że sakramenty nie powinny być udzielane jawnie przeciwko postawie rodziców; wiara dotyczy jednak życia w całokształcie a nie tylko uczestnictwa w uroczystościach kościelnych; w sytuacji, którą opisujesz można przypuszczać, że powody, dla których dziecko chce przystąpić do komunii niekoniecznie są związane z wiarą...
    • memphis90 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 15.12.13, 15:52
      Ale nie godzę się w żadnym wypadku na
      > całą tę 'szopkę' wokół tego wydarzenia. Nie dołożę się do dekoracji kościoła
      Ale dlaczego, skoro Twoje dziecko w tej szopce uczestniczy? Kościół trzeba udekorować, rodzice się składają. To taki problem? Te kilka zł?

      próbowałam być tam by
      > wesprzeć dziecko ale inni obecni nie pozwolili mi w spokoju i ciszy przeczekać
      > te okazje siedząc w ławeczce - nieskończoność spojrzeń, komentarzy, obserwacji.
      Jesteś albo przewrażliwiona, albo ostentacyjna w swoim nieuczestniczeniu. Sorry, ale jestem przekonana, że zdecydowana większość puszcza do komunii z powodu ogólnego pędu, a nie głębokiej wiary i tej większości wisi czy Ty siedzisz, klęczysz, mamroczesz zdrowaśki czy podśpiewujesz eminema.

      Rozmowa z księdz
      > em skończyła się dyscyplinującym esejem z jego strony o tym, że obrażam Go mówi
      > ąc per Pan,
      Bo to niegrzeczne. W sytuacji zadowodej do dyrektora mówisz dyrektorze, do profesora- profesorze, do rabina- rabi itd. Ksiądz jest w tym momencie jak najbardziej w pracy i - wierząc czy nie- grzecznie byłoby używać tytułu.

      Dlaczego ja znajduję w sobie tolerancję i zrozu
      > mienie a nie ma tego z drugiej strony?
      W tym, co opisujesz nie ma zbyt wiele tolerancji i zrozumienia - z Twojej strony.

      > ps. Dla wyjaśnienia dodam, ze ważą się decyzje czy dziecko zostanie dopuszczone
      > do sakramentu. W zasadzie moje dziecko jest osądzane. Dziecko...
      Nie, to Twoja postawa jest osądzana.
    • vilez Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 15.12.13, 17:55
      1. Skoro dziecko chce, to powinno przystąpić.
      2. Masz prawo oczekiwać, że Twoje dziecko nie będzie uczestniczyło w tym, co nazywasz szopką.
      3. Zmień księdza/parafię, skoro się z tym nie dogadujesz. Znajdziesz normalnego. Takiego, który zrozumie, że Tobie chodzi o sakrament, a nie o szopkę.
      4. Pytanie, czy dziecku nie chodzi jednak o szopkę. Gdyby chodziło, to bym się nie zgodziła wcale na ten sakrament. Masz okazję teraz zweryfikować, o co dziecku naprawdę chodzi.
      5. Nie rozumiem, czemu mówisz do księdza: "proszę pana". Przyjętą formą- także dla ateistów- jest proszę księdza. "Proszę pana" jest złośliwością i chamstwem.
      • sphinx10 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 15.12.13, 20:50
        vilez napisała:
        > 5. Nie rozumiem, czemu mówisz do księdza: "proszę pana". Przyjętą formą- także dla ateistów- jest proszę księdza. "Proszę pana" jest złośliwością i chamstwem.

        Czy możesz swoją tezę poprzeć rzetelnymi dowodami, czy też sam dla siebie jesteś autorytetem?
        • vilez Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 15.12.13, 21:07
          To Tobie grzeczność trzeba udowadniać? Pogratulować.
          • sphinx10 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 16.12.13, 13:54
            vilez napisała:
            > To Tobie grzeczność trzeba udowadniać? Pogratulować.

            A mówienie komuś na Pan nie jest grzecznie?
            Proszę o stosowny cytat z savoir vivre, a nie cytat z Twoich religijnych fantazji.
        • plater-2 Re: Dylemat rodzica - sakrament pierwszej komunii 28.12.13, 23:22
          A w sadzie , do pana sedziego czy pani sedziny mowisz "prosze pana" czy "prosze wysokiego sadu" ???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka