Dodaj do ulubionych

Taka sytuacja w szkole

13.12.13, 21:27
Dziecko zabiera do szkoły rzecz, którą zajmuje się na lekcji. Pani rzecz konfiskuje. Po lekcji dziecko bierze rzecz z biurka i pyta czy moze ją zabrać. Pani nie pozwala, rzecz zostaje na biurku, ma być oddana po weekendzie.
Co robicie w takiej sytuacji? Rzecz nieszkodliwa, warta ok 100 zł, ważna dla dziecka. Dziecko nie jest jedyne, które taką rzecz przynosi.
Obserwuj wątek
    • neffi79 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:30
      w zasadzie powinna oddać bo podchodzi to pod złośliwość
      ale.
      nie wiem jakie są reguły i czy dziecko ich nie złamało?
      Np. w szkole córki ustalilismy, że dzieciaki nie noszą do szkoły ani zabawek ani innych rzeczy. Wyjątek stanowi telefon, którym nie wolno zajmować się w czasie lekcji.
    • jematkajakichmalo Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:32
      Pani powinna oddac rzecz po zakonczeniu lekcji.
      • 0zalamana Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:05
        rafa do mnie napisała w odpowiedzi co mam zrobić

        Idź na forum pomocne emamy i przeczytaj wątek na szpilce.
        Wszystko jest tam napisane.

        forum.gazeta.pl/forum/f,615,Pomocne_emamy.html
        Pozdrawiam
        R-K


        ja już idę spać, bo nie daję rady.... zapewne się tam zgłoszę jak stracę pracę bo na razie to chyba mi się dobrze powodzi, dobranoc...
    • blond_suflerka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:33
      Idę do Pani i mówię, że nie życzę sobie, żeby zabierała coś dziecku. Na czas lekcji ok ale nie na weekend. Nie ma takiej opcji.
      • neffi79 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:38
        powinna oddać ale niech autorka napisze czy dziecko przeszkadzło w lekcji i złamało jakieś ustalone wczesniej zasady.
        Gdybym wiedziała, że np. córka bez mojej wiedzy wzięła załózmy aparat fot. i pani jej zabrała - nie rzucałabym się, tym bardziej, że ustalono wczesniej reguły. W takiej syt. to dziecko a nie pani powinna dostać opr.
        • blond_suflerka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:41
          Ale Pani nie jest od wymierzania takiej kary, żeby zabierać dziecku jego własność. Może to zabrać na czas lekcji, napisać uwagę, zwrócić się do rodziców, żeby nie dawali tej zabawki ale nie ma prawa zabierać jakiejś jego rzeczy.
          • neffi79 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:47
            wygląda na to, że pani miała dość, "bo inne dzieci też przynosiły" inp. bardzo przeszkadzały w lekcji
            może chciała dać dziecku nauczkę (innym też) - myslę, że wcale nie bolesną ale dosadną
            matka może rozmawiać z nauczycielką na zebraniu, jednak ja napierw porozmawiałabym z dzieckiem a potem leciała do nauczycielki.
            Najprawdopodobniej posłałabym córkę w poniedziałek prosto do pani, z przeprosinami przeszkadzania i obietnicą nie przynoszenia tego czego nauczyciel sobie nie życzy.

            To lepsze wyjście dla dziecka i po części z morałem
            • blond_suflerka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:51
              Oczywiście, dziecko musi wiedzieć i zrozumieć, że jeśli pani prosi, żeby czegoś nie przynosić to się nie przynosi. Natomiast tak jak pisałam, zabieranie czyjejś własności nie jest odpowiednim narzędziem do dyscyplinowania. Na razie morał jest taki, że dziecko widzi, że pani(czyli ta które więcej może) może mu coś zabrać. Coś co jest dla niego ważne i coś co jest jego własnością. A tego nie może(tak naprawdę). Nie takiej nauki oczekuję od nauczyciela.
              • neffi79 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:19
                nie mogę sie z Tobą zgodzić, tym bardziej na ciąg dalszy sprawy, który autorka niżej opisała.
    • kikimora78 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:35
      Mowie dziecku, ze na drugi raz ma na lekcji uwazac, a rzecz odbierze po weekendzie.
      • miacasa Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:39
        podobnie
    • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:41
      Gratuluję pani z całego serca i nie mam focha, a młody ma nauczkę.
      Prosze też panią, żeby kwestię przynoszenia/nieprzynoszenia owych rzeczy poruszyła na zebraniu dla rodziców.
      W czasach mojej podstawówki zabrane fanty oddawano na koniec roku szkolnego.
      • 77kunda Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:46
        Dziecko ma nauczkę , a Pani zawsze mozA-85232 skonfiskowaną oddać rodzicowi na zebraniu. Dziecko powinno wiedzieć że są rzeczy które nie przynosi się do szkoły i nie bawi się na lekcjach
    • kikimora78 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:47
      Aha - i pamietam jak pisalam o przynoszeniu wlasnego misia do przedszkola przez niespelna dwulatka i moim konflikcie z jednym opiekunow, ktory jej misia zabieral, bo sie misiem zajmuje a nie rozwija plastycznie i sporo osob zjechalo mnie, ze dziecko juz duze i nie potrzebuje misia i tylko sie opiekunom klopot robi i dziecko odrywa od zajec.

      A teraz nagle taka obrona dziecka SZKOLNEGO, kore bawi sie czyms na lekcji i pretensja do pani big_grin
      • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:51
        Jak mój wtedy ponaddwulatek zabierał misia do żłobka, to nie było problemu, panie zachęcały nawet żeby dziecko miało ulubioną przytulankę na leżakowaniu.
        Teraz moja dwulatka zabiera do złobka nieraz cały pakiet, książeczke dnia, pluszaka, żyrafy (nie wiem dlaczego ale na topie są żyrafy akurat), pointeresuje się tym z 10 minut i zapomina, a panie odnoszą do jej szafki.
        • verdana Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:53
          Zależy co to za rzecz. I czy dziecku może być potrzebna w czasie weekendu.
          • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:55
            Za stówę? Gameboy.
        • kikimora78 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:56
          No teraz mamy juz przedszkole komunalne - i tu wg. przepisow dzieci moga miec pocieszki. I moja tego swojego ukochanego misia tez targa ze soba. I na poczatku miala go caly czas - tak jak inne maluchy, ale panie "wypracowaly" z dziecmi, ze przytulaski sa na polce i dzieci biora je tylko do spania. Ale jak dziecko ma gorszy dzien, czy ciezko sie rano pozegnac z mama, to moze sobie swoja rzecz miec przy sobie caly czas.
          • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:59
            Identycznie jest w córki żłobku. Dzieci przynoszą pluszaki i inne, ale po południu jak odbieram, to widzę je w szafkach w szatni.
        • 3-mamuska Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:02
          My mieliśmy taki problem z synem, gdy zaczął dojeżdżać pociągiem do szkoły 11-latek kilka przystanków do szkoły, kupiliśmy mu telefon do kontaktu z nami.
          Pech ze któregoś dnia nie wyciszył i zadzwonił mu w czasie lekcji z jakaś reklama .
          Nauczycielka mu zabrała i pisała papierki ze mamy przyjechać.
          Maz jej napisał zeby oddała dziecku.
          Trwało to kilka tygodni.
          Az mieliśmy zebranie, zrobiliśmy w szkole zamieszanie ze nie życzymy sobie zabierania naszej własności i następnym razem zgłosimy kradzież, tym bardziej ze nauczyciel prowadzący osoby z indywidualnym tokiem nauczania problemami z czytaniem, syn był podejrzewany o autyzm i miał problemy z komunikacja z ludźmi.
          Ze moze nosić bo ma specjalne potrzeby.
          Okazało sie ze syn w tej szkole bardzo sie zmienił diagnoza odeszła w dał , chodz ja nadal widze kilka cech z zespołu aspergera.
          Młodszy ma zdiagnozowany autyzm wiec widze pewne zachowania.


          Ale wracając do tematu poszłabym do pani z gębą i nigdy wiecej dziecko nie zabrakłoby niczego do szkoły.
    • anemonek1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:59
      Mówię dziecku, że trzeba było nie bawić się nie wiadomo czym na lekcji tylko uważać. Rzecz ważna dla dziecka? W szkole ważna jest nauka. Gdyby chodziło o np. inhalator, to przeszłabym się do szkoły po niego, ale jeśli to jakaś zabawka czy gadżet, to nie mógłby liczyć na moją pomoc. Przeprosiny nauczycielki przez dziecko również byłyby na miejscu.
    • mruwa9 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 21:59
      w szkole moich dzieci obowiazuje zasada dotyczaca komorek (o komorke chodzi?) nie wolno miec przy sobie komorki, nawet wylaczonej. Ani wlaczonej w szafce. W obrebie szkoly komorki wlaczone maja byc zamkniete na klucz albo w indywidualnych szafkach uczniow, albo, w mlodszych klasach, w zbiorczej szafce, do ktorej nauczyciel ma klucz. Rano wylaczone komorki i inne cenne rzeczy (klucze, pieniadze) dzieci chowaja do szafki, kazde dziecko ma swoja przegrodke, szafka zostaje zamknieta na klucz, po lekcjach, przed wyjsciem do domu, nauczyciel otwiera szafke i uczniowie zabieraja swoje rzeczy. W starszych klasach obowiazkiem ucznia jest przestrzeganie regulaminu i pilnowanie, aby wylaczona komorka znalaza sie w szafce ucznia. Zlamanie zasady i znalezienie komorki w reku ucznia w trakcie dnia skutkuje konfiskata komorki i odniesieniem do sekretariatu, skad po lekcjach uczen moze odebrac swoja wlasnosc. I tak dzieje sie tylko raz. W przypadku recydywy, gdy ten sam uczen ponownie zostanie zlapany z komorka w rece, zostaje ona odniesiona do sekretariatu, ale uczen nie moze jej sam odebrac. Zostanie wydana wylacznie rodzicowi, ktory sam decyduje, czy odbierze ja tego samego dnia, czy po tygodniu, czy po miesiacu. Czy na koniec semestru.
      Zasady jasne, ogolnie znane i mnie one odpowiadaja.Mozna je rozciagnac na inne przedmioty-rozpraszacze.
    • landora Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:00
      U mojej kuzynki w gimnazjum był zakaz używania telefonów na lekcjach. Skonfiskowany telefon odbierał rodzic z sekretariatu. Nie widzę w tym nic zdrożnego.
      Gdyby dziecko się nie bawiło na lekcji, to by mu pani nie zabrała zabawki. Może się nauczy, że na lekcjach trzeba uważać.
      • verdana Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:08
        Ja widzę, jesli dziecko było na przykład umówione na telefon z rodzicami.
        • mruwa9 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:14
          w czasie lekcji umowione na telefon?
          nasze pokolenie potrafilo przezyc dzien szkolny bez dzwonienia do mamy na przerwie i lekcji.
          W szkole jest sekretariat. A w sekreariacie telefon. W bardzo naglych sytuacjach mozna skorzystac z tej drogi. Mniej nagle sytuacje moga poczekac do zakonczenia lekcji.
        • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:22
          W czasie lekcji umówione na telefon? Interesujące.
          Dziecko zawsze może o w/w powiedzieć nauczycielce i iść zadzwonić do rodzica z sekretariatu szkoły. W razie gdyby nie pamiętało, telefonami do rodziców dysponuje wychowawca klasy i są w dzienniku.
          • verdana Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:43
            Po lekcji. Zdarzało mi się umawiać z dzieckiem, ze po lekcjach zadzwoni i gdzieś pojedziemy. Czy że ja zadzwonię i powiem, jakie mam plany. Fakt, dziecko zawiniło, ale to ja dostałabym zawału, gdyby dziecko nie odbierało, choć wiem, że miało zadzwonić.
            • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:48
              Cóż, miałam taką sytuację i po prostu zadzwoniłam na świetlicę. Okazało się, że na świetlicy dzieci mają nakaz chowania telefonów do plecaków, b. słusznie zresztą. Mnie to w ogóle nie stresuje, bo w razie czego mam telefon do wychowawczyni, na świetlicę, do sekretariatu.
              • verdana Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 23:03
                Mnie to stresowało, bo dzwoniłam w momencie, gdy dziecko już nie było w szkole. Fakt, 9-letnie. Ale gdyby zabrano mu telefon, nie mogłoby np. dojeżdżać samo na angielski.
                • mruwa9 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 23:06
                  to trzeba dziecko nauczyc, ze komorka w szkole musi byc wylaczona. I ze zdzwonicie sie po lekcjach, ze wolno telefon wlaczyc po opuszczeniu sali po ostatniej lekcji. Wiesz, o ktorej dziecko konczy.
                  Proste.
                  Nie widze zadnego uzasadnienia dla trzymania przez dziecko wlaczonej komorki w garsci w godzinach lekcyjnych.
                • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 23:08
                  Aha. Moje 9-letnie nigdzie nie chodzi samo poza obszarem szkoły i zamkniętego osiedla.
    • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:08
      Rzecz to album z kartami UEFA, został skonfiskowany na religii - ostatniej lekcji tego dnia. Nie czepiam się samej konfiskaty na lekcji, ale zdecydowanie nie podoba mi się nieoddanie dziecku jego rzeczy na weekend, bo siostra nie ma prawa o tym decydować.
      Syn dostał reprymendę i ma zakaz zabierania albumu do szkoły. Siostra nie widzi problemu, przecież nic takiego się nie stało (widziałam się z nią po południu na zebraniu), i dopilnuje żeby w poniedziałek syn dostał album z powrotem (album został w klasie na biurku) Ciekawe tylko w jaki sposób - po zebraniu zabrałam album, o czym siostra nie wie, niech się w poniedziałek pomartwi...
      Wiem, jestem wstrętna, ale zachowanie siostry mnie wpieniło.
      • neffi79 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:10
        dziecinada
        • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:12
          Możliwe, ale nie podoba mi się dysponowanie przez siostrę własnością innej osoby, nawet jezeli wg niej to tylko 7-latek.
          • neffi79 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:17
            nie powinnaś zabierać albumu z biurka siostry - postąpiłaś bardzo niewychowawczo a wręcz demoralizująco dla dziecka, mam nadzieje, że ono o tym nie wie.
            • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:22
              Nie wie. Poza tym wkurzyło mnie jeszcze jedno - skoro siostra ten album zabrała to powinna go w jakiś sposób zabezpieczyć, chociażby schować do szafki, a nie zostawiać tak, że w zasadzie każde dziecko mogło go zabrać.
              • babunia_wygodka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:24
                clio_1 napisała:

                > Nie wie. Poza tym wkurzyło mnie jeszcze jedno - skoro siostra ten album zabrała
                > to powinna go w jakiś sposób zabezpieczyć, chociażby schować do szafki, a nie
                > zostawiać tak, że w zasadzie każde dziecko mogło go zabrać.

                Ale jakoś nie zabrało, dopiero tobie przyszło do głowy zwinięcie go z biurka. Ciekawe masz przyzwyczajenia.
                • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:27
                  No mam, zwłaszcza że poprosiłam panią woźną żeby weszła ze mną do klasy...
              • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:24
                To nauczka jest dla żuczka, żeby trzepać dzieciakowi plecak od czasu do czasu i sprawdzać co zabiera do szkoły i - jeśli się zgadzasz na zabieranie - napominać, żeby nie bawił się podczas lekcji.
                • mruwa9 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:37
                  litosci..mowa o 7-latku.
                  Mysle, ze sam fakt konfiskaty albumu juz mu dal wystarczajaca nauczke.
                  Nie wysylajcie dziecka z powodu takiej rzeczy na galery, ani matki do polnocnokoreanskiego wiezienia (odpowiedzialnosc zbiorowa?).
                  Bylo, minelo, posprzatane.
                  • babunia_wygodka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:40
                    mruwa9 napisała:

                    > litosci..mowa o 7-latku.
                    > Mysle, ze sam fakt konfiskaty albumu juz mu dal wystarczajaca nauczke.
                    > Nie wysylajcie dziecka z powodu takiej rzeczy na galery, ani matki do polnocnok

                    Wal się na maskę z taką histerią. Zabranie "albumu" z naklejanymi pajacami to są dla ciebie galery?

                    > oreanskiego wiezienia (odpowiedzialnosc zbiorowa?).

                    Odpowiedzialność zbiorowa to by była jakby cała klasa została ukarana za jednego smarkacza.

                    > Bylo, minelo, posprzatane.

                    Nie posprzątane, tylko ukradzione z biurka nauczycielki.

                  • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:41
                    Ależ nie wysyłam.
                    Ja po prostu 9-latkowi od początku szkoły regularnie sprawdzam zawartość plecaka + tłumaczę niekonieczność zabierania różnych rzeczy do szkoły.
                    • mruwa9 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:51
                      ja moim dzieciom nie sprawdzam, ale tlumacze. Rowniez tlumacze ryzyko zwiazane z kradzieza/zgubieniem/konfiskata/uszkodzeniem przedmiotu.
                      I nie ma problemu.
                      I odpowiada mi system w szkole moich dzieci: raz- kazdemu moze sie zdarzyc. Dziecko moze odebrac przedmiot po lekcjach z sekretariatu. W przypadku recydywy do szkoly , po odbior przedmiotu,musi pofatygowac sie rodzic osobiscie. Wtedy, kiedy uzna za wlasciwe. Ale to rodzic decyduje o terminie odbioru przedmiotu, ustalajac w ten sposob zasieg kary. To nie szkola aresztuje cudza wlasnosc na czas przs siebie ustalony, odmawiajac rodzicowi prawa do odbioru wlasnosci dziecka.
              • neffi79 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:28
                siostra zapewne zostawiła go sobie na biurku by przyjśc w poniedziałek do klasy i móc go oddać dziecku. A albumu nie będzie. Bo nie zwinął go nikt inny tylko matka chłopca we własnej osobie.
                Powinnaś iść i załatwic sprawę , w poniedziałek rano z dzieckiem. Zeby ostatecznie zachować twarz.
                • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:30
                  Pozwolisz, że się podpiszę?
                  • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:38
                    Zabrałam rzecz należącą do mojego dziecka w obecności pani woźnej. Siostra/nauczyciel moze zabrać rzecz na lekcji, ale po lekcji (lekcjach, świetlicy) powinna dziecku rzecz oddać, zwłaszcza że o to prosiło. Siostra/nauczyciel nie jest od tego, żeby decydować o przeznaczeniu czegoś co do niej nie należy i od wymierzania kar wykraczających poza czas pobytu dziecka w szkole, bo o tym decydują rodzice. Zupełnie inna rozmowa byłaby, gdybym dostała ten album od pań ze świetlicy z wyjaśnieniem dlaczego został zabrany.
                    • babunia_wygodka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:43
                      clio_1 napisała:

                      > Zabrałam rzecz należącą do mojego dziecka w obecności pani woźnej. Siostra/nauc
                      > zyciel moze zabrać rzecz na lekcji, ale po lekcji (lekcjach, świetlicy) powinna
                      > dziecku rzecz oddać, zwłaszcza że o to prosiło. Siostra/nauczyciel nie jest od
                      > tego, żeby decydować o przeznaczeniu czegoś co do niej nie należy i od wymierz
                      > ania kar wykraczających poza czas pobytu dziecka w szkole, bo o tym decydują ro
                      > dzice. Zupełnie inna rozmowa byłaby, gdybym dostała ten album od pań ze świetli
                      > cy z wyjaśnieniem dlaczego został zabrany.

                      Zyskałaś tyle że ci rodzice kolegów, którzy jeszcze będą pozwalać przychodzić twojemu dzieciakowi będą mu patrzeć na ręce i pilnować portfeli, bo kto wie co może zrobić syn takiej matki?
                    • neffi79 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:47
                      clio_1 napisała:

                      > Zabrałam rzecz należącą do mojego dziecka w obecności pani woźnej.

                      żartujesz z ta woźną, prawda?

                      weź juz nie brnij
                    • beata132 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 14:53
                      Boże, chroń mnie przed takimi rodzicami.
                      Zastanowiłaś się czego uczysz swojego syna?
                      Dzieciak złamał zasady szkolne, został ukarany.
                      Siostra zrobiła to, czego ty nie potrafisz. Próbuje go wychować.
                      Powinnaś być jej wdzięczna, porozmawiać z synem żeby przeprosił siostrę i w poniedziałek odebrać album z informacją, że jeśli to się powtórzy to młody może o nim zapomnieć.
                      Natomiast twoja postawa jest przykładem, że niektórzy ludzie zamiast mózgu mają siano.
                      Biedny synuś, siostra zabrała mu jego własność olaboga, i ta wredna siostra zatrzymała album na weekend. Jak smiała, świnia jedna. Nie będzie głupia krowa wychowywać mi dzieciaka, I co, lepiej ci? Postawiłas na swoim.
                      Jednocześnie wystawiłaś sobie niezłe świadectwo.
                      Buractwo i tyle.

                      I jeszcze jedno. Zastanowiłaś się, że pani woźna może mieć przez ciebie nieprzyjemności? Wpuściła do sali nieupoważnioną osobę. Ale co cię to obchodzi, prawda? Najważniejsze, że utarłaś nosa katechetce.

                      • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 15:03
                        Tak, właśnie tak myślę. Mam w głowie siano i nie umiem dziecka wychować.
                        • mamma_2012 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 15:09
                          Nie traktuj tego co tu przeczytałas, jako ataku, a jako pretekst do refleksji nad tym jak wychowujesz dziecko i czy na pewno wszystko idzie dobrze.
                          Każdy popełnia błędy, sztuka jest wyciągać wnioski i bledow nie powtarzać.
          • babunia_wygodka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:21
            clio_1 napisała:

            > Możliwe, ale nie podoba mi się dysponowanie przez siostrę własnością innej osob
            > y, nawet jezeli wg niej to tylko 7-latek.

            Ale to że ta "osoba", a dokładniej nieposłuszny, wychowywany przez ciebie na drecha dzieciak, przeszkadzała w lekcji to ci już tak bardzo nie przeszkadza. Bo to przecież psi obowiązek belfra żeby się sprężyć i dać sobie radę.

            Jakby zabrała glukometr cukrzykowi to rozumiem. Ale w tej sytuacji to że ukradłaś ten album z biurka kompromituje cię straszliwie.
            • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:25
              Paczpani, skąd tego drecha wzięłaś?
              • babunia_wygodka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:36
                clio_1 napisała:

                > Paczpani, skąd tego drecha wzięłaś?

                A co innego może wyrosnąć z synalka którego matka uczy że wszystko mu wolno, nie ponosi żadnych konsekwencji tego co robi i nikt mu nie podskoczy? A do tego że wolno kraść nauczycielom z biurek?

                • mruwa9 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:38
                  wez pod uwage, ze ona nie UKRADLA cudzej wlasnosci.
                  Odebrala wlasna, bezprawnie zatrzymana.
                  • babunia_wygodka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:46
                    mruwa9 napisała:

                    > wez pod uwage, ze ona nie UKRADLA cudzej wlasnosci.

                    Wzięła z premedytacją bez wiedzy osoby która przejęła odpowiedzialność za tę własność. Takie coś nazywa się kradzieżą.

                    > Odebrala wlasna, bezprawnie zatrzymana.

                    Bezprawnie to mały dres bawił się tym na lekcji. Stracił przedmiot w najzupełniej właściwy sposób. I nie rozwydrzeni rodzice są od tego żeby decydować jak nauczyciel ma karać dziecko - o ile dziecku kara nie czyni krzywdy. A nie czyniła.

                    • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:53
                      Babuniu, jako matka dresa wiem już, że kradzieżą jest zabranie cudzej rzeczy ruchomej w celu przywłaszczenia...
                    • girasole01 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:28
                      Wzięła z premedytacją bez wiedzy osoby która przejęła odpowiedzialność za tę wł
                      > asność. Takie coś nazywa się kradzieżą.

                      Ale ta pani nauczycielka "przejęła odpowiedzialność" za tę własność bez zgody jej właściciela. Myślałam, że to takie coś nazywa się kradzieżą. Pani nauczycielka zabrała CUDZĄ własność.
                      • landora Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 13:39
                        Jakby się nie bawił, to by nie zabrała.
                        Naprawdę, nie chciałabym być nauczycielem w dzisiejszych czasach...
                        Dzieciak powinien jeszcze panią przeprosić, a nie się stawiać.
                • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:40
                  Czytasz wybiórczo? Nie wzięłam po kryjomu, do sali wypuściła mnie pani woźna, która widziała co i skąd zabieram.
                  • babunia_wygodka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:48
                    clio_1 napisała:

                    > Czytasz wybiórczo? Nie wzięłam po kryjomu, do sali wypuściła mnie pani woźna, k
                    > tóra widziała co i skąd zabieram.

                    To że oszukałaś woźną przekonując ją że masz prawo gmerać po biurku nauczyciela tylko pogarsza twoje zachowanie. A woźna powinna zostać ukarana za wpuszczanie byle kogo do zamkniętej klasy.
                    • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:55
                      Dobrze, masz rację, jestem złą osobą, matką dresa i blokersa, który wyrośnie na młodego przestępcę kradnącego portfele rodzicom kolegów z klasy. Idę posypać głowę popiołem, mogę?
                      • mruwa9 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:59
                        no jasne..
                        zabranie albumu do szkoly na lekcje niechybnie zwiastuje kryminalna przyszlosc twojego dziecka. Przechlapana sprawa, teraz to juz tylko poprawczak, potem wiezienie...
                        nie wiem, jak moglas takiego malego bandyte urodzic...
                        • babunia_wygodka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 23:06
                          mruwa9 napisała:

                          > no jasne..
                          > zabranie albumu do szkoly na lekcje niechybnie zwiastuje kryminalna przyszlosc
                          > twojego dziecka. Przechlapana sprawa, teraz to juz tylko poprawczak, potem wiez
                          > ienie...
                          > nie wiem, jak moglas takiego malego bandyte urodzic...

                          Zabranie albumu, pani czytająca z niezrozumieniem, to mały problem. Dużym problemem jest matka które uczy synalka że nie musi ponosić konsekwencji swojego niewłaściwego zachowania.
                          • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 23:13
                            Musi. Dostał ochrzan za zabawę na lekcji i ma zakaz zabierania albumu do szkoły; pisałam o tym wyżej, ale widocznie nie pofatygowalas się żeby przeczytać.
                          • mruwa9 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 23:17
                            przeciez dziecko ponioso konsekwencje zachowania: skonfiskowano mu album, a po odbior musiala pofatygowac sie do szkoly matka. Jaka jeszcze kare nalezalo wymyslic, zeby byla adekwatna? Wezwac policje i zakuc dziecko w kajdanki? Litosci..mowa o 7-latku...
                            • naturella Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:49
                              Babunia to jakis nowy nick? Nie zauważyłam wczesniej, a przecież ktoś kto wyzywa nieznane mu dziecko od dresa powinien byc od razu na mojej czarnej liście uncertain lepsza od Gazety czy Dżejmsa.
                              • mruwa9 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 01:16
                                babunia to pewnie alter ego gazeciarza.
                                • noname2002 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 17:26
                                  Obstawiam, że Babunia to Adellante. Ta sama nienawiść do wszystkiego wokół.
      • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:12
        Zabranie album podczas lekcji jest interwencją porzadkową, nie karą. Przetrzymanie go przez weekend to kara. Moim zdaniem adekwatna, jesli juz w ogóle karać, to wydaje mi się, że sensownie siostra zrobiła.
        • asu1981waw Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:25
          A potem, że uczniowie nie szanują nauczycieli, że szkoła schodzi na psy.
          Uczeń nie uważał, zabrana mu została rzecz i miał ponieść karę.
          A Ty podważyłaś autorytet nauczyciela.
          Co więcej zrobiłaś to po kryjomu, niejako ukradłaś coś z sali.
          Oczywiście nie interesuje Cię, że siostra będzie przeżywać, że coś zniknęło. Będzie musiała powiedzieć o tym dziecku. A ono na to odpowie: ależ proszę siostry, mama to wzięła do domu w piątek.
          Siostra wyjdzie na idiotkę.
          A Ty uczysz dziecko, że nauczyciel nigdy nie ma racji.

          Czy miała prawo zabrać. Oczywiście, że miała.
          Jak pracowałam w gimnazjum i nie pomagały prośby, groźby, to telefon konfiskowano i dopiero rodzic miał go odebrać. Dzieci szybko się oduczyły.
          Być może był to któryś z kolei raz, gdy dziecko się bawiło czymś na lekcji. Prośby nie skutkowały. Co by się stało, gdyby ten album poleżał w szkole? Dziecko wiedziałoby, co to konsekwencje. A tak będzie próbował ponownie i ponownie.

          Używanie telefonów na lekcji to plaga.
          Rodzice się denerwują, że dzieci źle się uczą, nic nie potrafią. A dziecko co robi? Bawi się przez całą lekcję telefonem. I nie odda go, nawet na prośbę nauczyciela.
          Dlaczego?
          Bo pewnie jakaś mamusia kiedyś powiedziała - nikt ci nie ma prawa nic zabrać...
          • triss_merigold6 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:29
            Amen.
            Sami rodzice odbierają szkole instrumenty dyscyplinujące, a potem psioczą, że szkoła ma nikły wpływ wychowawczy.
            Toż w domu stosuję sankcję zabierania (wobec dwulatki zwłaszcza), może nie nagminnie ale często.
          • babunia_wygodka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:38
            asu1981waw napisał(a):

            > Oczywiście nie interesuje Cię, że siostra będzie przeżywać, że coś zniknęło. Bę

            Przecież wyraźnie napisała - jej zdaniem siostrze "się należało" bo ośmieliła się podnieść rękę na małego blokersa. Za parę lat będzie pewnie podkładała g*wna na wycieraczki sąsiadów którzy zgłoszą że synalek drze się po pijaku pod bramą.



            • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:43
              Tak, moj syn jest drechem, blokersem i wyrośnie co najmniej na chłopca z miasta. Zadowolona?
              • lady-z-gaga Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:50
                Nie jest drechem ani blokersem, ale pechowcem na pewno - mamusię ma niezbyt mądrą.
                Dlaczego wg Ciebie syn nie mógł przeżyc weekendu bez albumu z naklejkami? zastanowiłas się choc przez chwilę nad wychowawczym aspektem swojej akcji?
              • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:55
                Wiesz, szczerze mowiąc też się zaczęlam zastanawiać, jak to wszystko pogodzić - fakt, ze posylasz syna na religię, a sama postepujesz z taką zawziętością.
                Powtarzam - on zostal ukarany. Bawil się albumem wtedy, gdy powinien robic co innego, nie bedzie sie bawil przez jeden weekend. Bardzo odpowiednia kara, mam nadzieję, że nie oddałaś mu albumu - jesli tak, i jesli takie akcje zdarzają Ci sie częściej, będziesz może miała kiedyś z synem poważne klopoty.
                Mogłabyś mieć pretensje do nauczycielki, gdyby zniszczyła zabawkę albo nie oddawala przez dlugi czas. Tak sie jednak nie stało, powinnas chyba przeprposic siostrę, albo przynajmniej uprzedzić ją jakoś, że zabralaś album.
                • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:59
                  Siostry nie mam zamiaru za nic przepraszać, sprawę wyjaśnię z wychowawczynią. Syn chodzi na religię bo chce, ja ani nie zmuszam ani nie zabraniam.
                  • babunia_wygodka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 23:07
                    clio_1 napisała:

                    > Siostry nie mam zamiaru za nic przepraszać, sprawę wyjaśnię z wychowawczynią. S
                    > yn chodzi na religię bo chce, ja ani nie zmuszam ani nie zabraniam.

                    Ech, i jeszcze nie ma odwagi wziąć na klatę tego co sama narobiła i zasłania się wychowawczynią...
          • mruwa9 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:43
            Dobry autorytet obroni sie sam.
      • franczii Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 18:52
        clio_1 napisała:

        Ciekawe tylko w jaki sposób - po zebraniu zabrałam
        > album, o czym siostra nie wie, niech się w poniedziałek pomartwi...
        > Wiem, jestem wstrętna, ale zachowanie siostry mnie wpieniło.

        Histeryczka, no nie moge.
    • asia_i_p Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 22:21
      Za pierwszym razem pewnie bym nie przetrzymała przez weekend, ale za kolejnym chyba tak.

      Zdarzało mi się zresztą przetrzymać dłużej - kiedy rodzice nie zgłosili się po skonfiskowaną na studniówce flaszkę, tkwiła u mnie aż do rozdania świadectw ukończenia szkoły, dopiero potem odniosłam na ognisko klasowe.
    • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 23:09
      Tak na koniec - wychowawczyni konfiskuje dzieciom rożne rzeczy, zdarzyło się nawet PSP przemycone do szkoły przez jednego z chłopców, ale NIGDY nie zdarzyło się zabieranie na kilka dni, wszystko jest oddawane tego samego dnia dziecku (drobiazgi) albo rodzicom (rzeczy większe, bardziej wartościowe). Wychowawczyni radzi sobie z dziećmi, jest konsekwentna i dzieci o tym wiedzą. Stosowane kary i upomnienia są adekwatne do przewinienia. Wychowawczyni z dziećmi rozmawia, a nie tylko karze. Siostra przez dzieci nie jest lubiana, nie potrafi do nich dotrzeć, co rusz są jakies sytuacje konfliktowe.
      • wegatka Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 23:36
        No i właśnie dlatego, że pani oddawała tego samego dnia, uczniowie nic sobie z tego nie robią nadal przynoszą do szkoły różne zabronione rzeczy. Ryzyk fizyk, może nauczycielka nie zauważy, a nawet jeśli zabierze, to przecież i tak odda po lekcjach. Nie ma się czym przejmować.
        A powiedz, co by się złego stało Twojemu syneczkowi, gdyby przez weekend nie miał tego albumu? Rozchorowałby się z rozpaczy? Chyba nie. I zapewne dotarłoby do niego, że nie opłaca się zabierać do szkoły zabawek czy innych dupereli. A tak, cóż, można nadal to robić, bo przecież rycerska mama przybędzie i obroni własną piersią gnębionego syneczka przed całym złem szkoły.
        • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 13.12.13, 23:48
          Syn nie wie że zabrałam album ze szkoły. Uważam że metody wychowawczyni są zdecydowanie lepsze niż same kary.
          Dla syna zakaz zabierania albumu do szkoły jest wystarczającą karą (inni chłopcy będą soę wymieniać kartami, oglądać, on nie) i nie widzę powodu dla którego ktos inny miałby za mnie decydować o rodzaju kary.
          • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:00
            clio_1 napisała:

            > i nie widzę powodu dla którego k
            > tos inny miałby za mnie decydować o rodzaju kary.

            Chyba żartujesz - kto niby ma go ukarać za niewlasciwe zachowanie się na lekcji, jesli nie nauczyciel, który tę lekcje prowadzi?
            • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:06
              Ukarał - zabierając album na lekcji. Jak pisałam wyżej - gdyby album został oddany przy wyjściu ze szkoły (przez wychowawczynię albo panie ze świetlicy) nie byłoby problemu Uważam że dalsze kary mogą byc stosowane przeze mnie, a nie nauczyciela.
              • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:09
                Ależ skąd - odebranie albumu podczas lekcji nie było karą, tylko czynnością czysto porzadkową.
                • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:17
                  Skrót myślowy - zabranie spowodowało, że nie mógł się bawić po lekcjach w świetlicy (grać tymi kartami, wymieniać się).
                  • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:20
                    No tak, to już kara. Ale o terminie oddania albumu miala prawo zadecydować siostra, nigdzie nie jest powiedziane, że nie wolno przetrzymać go przez weekend.
                    • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:49
                      OK, moze faktycznie zareagowalam źle, zbyt impulsywnie zabierając ten album, ale ciągle uważam, że siostra powinna była załatwić to inaczej - oddając album po wszystkich lekcjach albo przekazując paniom w świetlicy z zastrzeżeniem zwrotu przy wyjściu ze szkoły, ale nie powinna była decydować o tym co z albumem ma się dziać przez weekend. Wymierzenie takiej kary - poprzez zabranie dziecku jego rzeczy na czas kiedy dziecko przebywa poza szkołą - moim zdaniem przekracza kompetencje nauczyciela.
                      • landora Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 13:43
                        Po prostu tragedia się stała, ze dziecko nie będzie miało albumu przez weekend.
                        Przesadzasz, i to grubo.
                        • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 14:04
                          Nie, nie przesadzam. Syn albumu nie dostał, a ja cały czas uważam że siostra/nauczyciel nie ma prawa do decydowania o tym co dzieje się z rzeczą dziecka w czasie kiedy dziecko jest poza szkołą. Po prostu - nie ma prawa do decydowania o cudzej własności.
                          Porównaj to do teoretycznej sytuacji, w której pracodawca/przełożony zabiera Ci np tablet, który zabrałas do pracy i na którym robiłaś coś w czasie pracy, mimo że nie powinnaś. Tez uwazalabys, że zabranie tabletu przez pracodawcę na weekend jest w porządku? Przecież zadecydował o Twojej własności. Nie zbuntowalabys się?
                          • neffi79 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 14:11
                            clio_1 napisała:
                            siostra/na
                            > uczyciel nie ma prawa do decydowania o tym co dzieje się z rzeczą dziecka w cza
                            > sie kiedy dziecko jest poza szkołą. Po prostu - nie ma prawa do decydowania o c
                            > udzej własności.

                            sprowadzasz sprawę do absurdu jakby to chodziło telefon wart conajmniej 2 tysiące bez którego nie da sie żyć!
                            Album - rzeczy w tej sytuacji symboliczna - bardzo dobra na nauczkę - da się bez niej funkcjonować a zarazem wartościowa dla dziecka. Lepszej nauczki siostra nie mogła wymyśleć.
                            Nie wiem jak mozna to tłuc przez dwa dni.

                            > Porównaj to do teoretycznej sytuacji, w której pracodawca/przełożony zabiera Ci
                            > np tablet

                            ale to niejest tablet i to nie jest praca. Szkoła edukuje ,nie zapominaj.
                            • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 14:35
                              Ale wartość rzeczy nie ma IMO znaczenia.
                              • vi_san Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 15:00
                                1. Wbrew temu co piszesz wartość MA znaczenie. Ponieważ gdyby nauczyciel [nie ma znaczenia, czy to nauczyciel religii czy czegos innego] zabrał rzecz cenną i ta uległa zniszczeniu na skutek niwłaściwego zabezpieczenia - sprawa POWINNA mieć reperkusje karne.
                                2. Album, de facto, nie jest przedmiotem wysokiej wartości, nawet z naklejkami piłkarzy.
                                3. Twój syn postąpił źle nie tyle zabierając album do szkoły, co bawiąc się nim na lekcji.
                                4. Zarekwirowanie "rozrywki" na czas lekcji nie jest karą a jedynie przywróceniem porządku.
                                5. Karą było pozbawienie małolata na weekend rozrywki. Mało tego, karą słuszną, adekwatną do "wykroczenia", jednocześnie dotkliwą, ale nie naruszającą w żaden sposób dóbr dziecka - nauczycielka zapowiedziała, iż otrzyma swój gadżet w poniedziałek, czyli nie miała zamiaru trwale odebrać dziecku własności, oddać jej komuś innemu czy zrobić z tym cokolwiek innego.
                                6. A co na to robi mamunia? KRADNIE z biurka nauczycielki NIE SWOJĄ własność. Podobno woźna widziała... Ciekawe co byś zrobiła, gdyby nauczycielka oznajmiła, że pod albumem twojego dzieciaczka zostawiła dużą kwotę w banknotach i te pieniądze "wyszły"? Woźna potwierdzi, żeś grzebała przy jej biurku - prosty wniosek - zabierają duperelkę dzieciaka ukradłaś tez forsę...
                                7. Gdy ja chodziłam do szkoły przyłapanie na zabawie skutkowało konfiskata zabawki, którą odbierali rodzice... Dopiero na zebraniu rodziców! W przypadku "recydywy", czyli powtórki - zabawka trafiała do szafy w sekretariacie i oddawana była dopiero na koniec roku. I jakoś nie miałam z tego powodu traumy, stanów lękowych, a moi rodzice nie dzwonili na policję, że mi nauczycielka skonfiskowała Barbie...
                              • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 20:08
                                Zgadzam się, ze wartość nie ma znaczenia.
                                Natomiast w szkole obowiązują jednak inne zasady niż w pracy. Nauczyciele mają bardzo ograniczony repertuar kar. lepiej, żeby nauczycielka przetrzymala zabawke niż np. zastraszala dziecko tonem głosu czy srogą miną. A jakoś ci nauczyciele radzić sobie muszą, nie mają czarodziejskich różdżek.
                          • mamma_2012 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 14:54
                            Pracodawca raczej nie ma Cie wychowywać. W przeciwieństwie, do siostry w szkole, wogole nie musi sie bawić w grzecznosci i zamiast zabierać Twoja własność, powiedziec, ze od jutra tu nie pracujesz za złamanie regulaminu. Czujesz różnice?
                          • asia_i_p Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 20:47
                            Przełożony ma na mnie dużo poważniejszy straszak niż przetrzymanie tabletu przez weekend - może mnie zwolnić. Z uczniem tego zrobić się nie da.
          • wegatka Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:01
            > Dla syna zakaz zabierania albumu do szkoły jest wystarczającą karą

            Karą? Ty to postrzegasz jako karę? Przecież zakaz zabierania albumu i innych rzeczy ma być dla wszystkich ogólnie przyjętą zasadą. Czyli gdyby nie ten incydent, to nadal pozwalałabyś mu zabierać go do szkoły, pomimo zakazu nauczycielki?
            • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:08
              Dzieci nie mogą bawić się na lekcjach, w świetlicy i na przerwach - mogą.
              • wegatka Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:12
                Tylko, jak widać, lepiej by było dla wszystkich, gdyby w ogóle nie przynosili tego do szkoły, bo potem nie potrafią się oprzeć pokusie, żeby nie wyciągnąć czegoś na lekcji. A tak się zapewne często zdarza, skoro sama pisałaś, że wychowawczyni oddaje po lekcjach.
              • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:15
                W tej sytuacji zakaz zabierania albumu do szkoly w ogole jest znacznie dotkliwszą kara niż odebranie go na weekend.
                Poza tym ukarac powinna go nauczycielka, skoro podczas jej lekcji zachowal się niewlaściwie.
                Zawsze oburzaja mnie żądania nauczycieli, by rodzice wpływali na zachowanie się swoich dzieci w szkole. Uwazam, że nauczyciel powinien radzic sobie z dziećmi - jednak jesli rodzice zachowywaliby się tak jak Ty, byłoby to kompletnie niemożliwe.
                • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:23
                  Byc moze moja kara jest bardziej dotkliwa. Mnie jednak chodzi cały czas o to, że nauczyciel nie powinien wymierzac kary obejmującej czas w którym dziecko przebywa poza szkołą i nie powinien dysponować rzeczą należącą do dziecka - niezależnie od tego co to jest.
                  • czar_bajry Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 00:33
                    Nie widzę nic złego w tym że dziecko odzyska rzecz po weekendzie , na lekcji nie powinno się bawić i tyle. Równie dobrze nauczyciel mógłby zaprosić rodziców do szkoły i im oddać tą rzecz.
                  • neffi79 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 14:17
                    clio_1 napisała:

                    > Byc moze moja kara jest bardziej dotkliwa.

                    Ludzie święci, weź się w garść, przestań wierzgać tylko daj dobry przykład dziecku i skorzystaj z rad, które tu dostajesz (a większość uważa, że siostra nie zrobiła nic niedopuszczalnego)
                    Bierzesz syna w poniedziałek rano do siostry, syn wyraża skruchę. Ty obiecujesz, że dopilnujesz, że dziecko tego nie powtrórzy. wszystko grzecznie z kulturą - to napewno zaprocentuje i u siostry i w oczach syna.

                    Oj sory zapomniałam, jeszcze wytłumacz się z tego, że zwinęłaś album w piatek. (tej sytuacji wspolczuje Ci najbardziej). Bo siostra może wpaść w popłoch i szukając zguby powiadoic o tym innych nauczycieli, a tego pewnie nie chcesz.
                    • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 14:45
                      Syn już w wczoraj powiedzial siostrze, że więcej nie będzie się bawił, prosząc jednocześnie o zwrot. Nie widzę potrzeby przepraszania i tłumaczenia raz jeszcze. Do wychowawczyni wysłałam maila z informacją że album zabrałam, jest to przyjęty w klasie sposób komunikacji (nie ma takiej możliwości żebym w poniedziałek porozmawiała z wychowawczynią przed lekcjami).
                      To że większość uważa że siostra nie zrobiła nic niedopuszczalnego - każdy ma prawo do własnego zdania. Ja uważam inaczej i się z większością nie zgadzam.
                      • neffi79 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 14:57
                        jesli czujesz się pokrzywdzona to idź do dyrekcji, zrób zadymę, posądź siostrę o kradzież (bo chyba to ciągle chcesz udowodnić) - wczesniej uzyj wyobraźni i pomysl co zyskasz.
                        O durnym albumie wszyscy zapomną, a Ty Pozostaniesz matką pieniaczką, zyskasz (być może) antypatię siostry/wychowaczyni do dziecka. A tego nie chciałabym najbardziej na twoim miejscu.
                        • clio_1 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 15:17
                          Nie próbuję udowodnić kradzieży. Karą wystarczającą jest konfiskata do końca dnia. Album leżał za blacie biurka. Nie grzebalam w biurku. Niejednokrotnie ja i inni rodzice zabierają z klasy rzeczy dzieci (np. zapomniane książki czy kostiumy na wf) - w obecności woźnej lub wychowawczyni.
                          Swoją drogą ematka to ciekawe miejsce pełne idealnych matek bezbłędnie wychowujących swoje dzieci w duchu niekwestionowania decyzji nauczycielskich.
                          Z mojej strony EOT.
                          • neffi79 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 16:00
                            clio_1 napisała:

                            > Z mojej strony EOT.

                            w końcu.
                          • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 20:20
                            clio_1 napisała:

                            > Nie próbuję udowodnić kradzieży. Karą wystarczającą jest konfiskata do końca dn
                            > ia.
                            Wydaje mi się, że nie powinnaś ingerować w ten sposob w prace nauczycielki - jeśli uwazasz, że nie powinna stosować tego rodzaju kar, najlepiej pojść do niej i porozmawiać z nią, wylożyc spokojnie swoje racje i wysłuchać racji siostry. Bardziej brutalnie: mozesz zlozyc skargę u dyrektora a nawet w kuratorium. Jednak wtracanie się czynne za plecami nauczycielki w to, co robi, to gruba przesada.
                      • czar_bajry Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 17:24
                        proponuję więcej rozsądku, jeśli nadal będziesz tak postępować to wraz z wiekiem dziecka będzie rosła liczba problemów a ty zawsze będziesz miała wytłumaczenie na zachowanie swojego potomka...
    • izak31 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 08:54
      Gdyby ktoś mi powiedział w twarz, że nie odda rzeczy nalezacej do mojego dziecka to już bym wyciągała telefon aby zadzwonic na policję i zgłosić kradzież. Naprawdę tak nie szanujecie własności prywatnej? cudzej i własnej? Zabranie na lekcji rozumiem ale po lekcji natychmiast oddane nawet razem z uwagą.
      • mamma_2012 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 09:54
        Halo! Policja?
        Siostra na religii zabrała mojemu dziecku album z naklejkami uefa i nie chce mi go oddac, prosze o interwencje!
        Oczywiscie, juz wysyłamy patrol.

        A jak Twój synek popchnie kolegę, bedzie scenka:
        Halo! Policja?
        Chcielibyśmy zglosic incydent pobicia. 7 latek z naszej szkoły popchnal kolegę, prosimy o interwencje.

        To, ze posiada sie jakies prawo, nie oznacza, ze zawsze madrze jest z niego korzystać.

        Dziecko, któremu pani zabrała zabawkę, przez weekend bez niej wytrzyma i na jakis czas zapamięta, ze łamanie ustalonych zasad ma przykre konsekwencje.
        Dziecko, Autorki, dostało przekaz, ze rodzice w zasadzie akceptują, to, ze zasad nie przestrzega.

        A juz zasuniecie, tego albumu z biurka, to poziom kilkulatka i bez komentarza.

        A swoją droga wczoraj na innym forum brałam udział w dyskusji, gdzie rodzice wściekali sie, ze nauczyciele w szkole nie wyciągają konsekwencji/ nie stosują kar, tylko wpisują uwagi. Jak stosują to jeszcze gorzej, bo rodzice policja groza.
        Paranoja!
      • olena.s Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 13:12
        Zabawne.
        Szkoła zawiniła o tyle, że - być może - nie ma regulaminu, jasno stwierdzającego, co dzieje się z nielegalnie przynoszonym sprzętem. Powinna wpisać do zasad, że ulega on konfiskacie, przekazaniu do sekretariatu dyrekcji, skąd może go odebrać rodzic w określonych terminach wraz z poświadczeniem informacji, że wie o wykroczeniu i ukaraniu dziecka przez szkołę.
        • beata132 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 15:15
          Olena, teraz szkoła musi mieć regulaminy i zasady postępowania na każde zachowanie. Kiedyś tylu paragrafów nie było. Zastanawialiście się dlaczego?
          Bo rodzice wykazywali się zdrowym rozsądkiem, wierzyli, że nauczyciel nie skrzywdzi dziecka, a jedynie pomaga w wychowaniu.
          Obecnie szkoła jest zmuszona mieć milion punktów w regulaminie wyłącznie dla świętego spokoju. Szczególnie, gdy mamy do czynienia z rodzicami pokroju autorki wątku.
          • morekac Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 16:35
            Kiedyś tylu paragrafów nie było. Zastanawialiście się dlaczego?
            Bo rodzice wykazywali się zdrowym rozsądkiem, wierzyli, że nauczyciel nie skrzywdzi dziecka, a jedynie pomaga w wychowaniu.
            Zastanawiałam się - nie, nie wykazywali się zdrowym rozsądkiem. Po prostu obowiązywał 2-punktowy regulamin:
            1. Nauczyciel ma zawsze rację
            2. Jeżeli nauczyciel nie ma racji, patrz punkt 1.
            A te wszystkie regulaminy to są zabezpieczenia na różnego rodzaju ludzi niespełna rozumu - i po stronie rodziców, i po stronie nauczycieli. Wszędzie się zdarzają.
            • mamma_2012 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 17:03
              Teraz jest dokładnie tak samo. Regulamin brzmi Identycznie, tyle, ze słowo nauczyciel zostało zastąpione słowem uczeń/ rodzic ucznia.
              A nadzór nad wypełnianiem regulaminu przejęła policja i prokurator.

              Dlatego moje dziecko jest w szkole prywatnej, gdzie obowiązują inne zasady i idioci wsród rodzicow, dzieci i nauczycieli rozstaja sie ze szkola, a nie przejmują władze,
            • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 20:23
              Ale one niczego nie rozwiązują. Są jak kropka nad "i" - ale "i" najczęściej nie ma.
          • morekac Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 16:47
            I o ile uważam, że jeśli jakaś rzecz jest zakazana w szkole (typu komórki, niebezpieczne przedmioty itp.), to powinna być też opisana w regulaminie procedura zwrotu/zabezpieczenia skonfiskowanych przedmiotów (np. rzecz jest przechowywana w sekretariacie, a po odbiór musi się zgłosić uczeń z rodzicem) - zaś w sytuacji wygłupów na lekcji rzecz niezakazana w szkole powinna być konfiskowana wyłącznie na czas danej lekcji i potem zwracana (co nie wyklucza np. uwagi w dzienniczku i wezwania rodzica na rozmowę przy recydywie).
            BTW: gdyby uczeń odrabiał na religii matematykę i pani skonfiskowała mu podręczniki i zeszyt do matmy wraz z oprzyrządowaniem (cyrkiel itp.) też uważałybyście , że pani ma prawo zatrzymać rzeczy przez weekend? Jest to równie naganne i równie może przeszkadzać, jak album z piłkarzami.
            • beata132 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 17:15
              CytatBTW: gdyby uczeń odrabiał na religii matematykę i pani skonfiskowała mu podręczniki i zeszyt do matmy wraz z oprzyrządowaniem (cyrkiel itp.) też uważałybyście , że pani ma prawo zatrzymać rzeczy przez weekend? Jest to równie naganne i równie może przeszkadzać, jak album z piłkarzami.

              Naciągany przykład.
              Jestem prawie pewna, że wtedy katechetka oddałaby zaszyt nauczycielowi matematyki.
              • morekac Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 17:47
                Nie odpowiedziałaś na moje pytanie.
                Cóż, konsekwencje zapewne byłyby większe, gdyby odrabiał pracę domową na dany dzień (jedynka, minus, ale może mógłby zgłosić nieprzygotowanie), poza tym mógłby odrabiać tę matematykę po lekcji (z nudów chociażby). Albo czytać sobie lekturę szkolną - w dodatku na spółkę z towarzyszem niedoli z ławki (jakąś sztukę z podziałem na role, celem lepszego zrozumienia wink ).
                Jak wtedy potraktujesz konfiskatę przedmiotu służącemu niezajmowaniu się lekcją/przeszkadzaniu na lekcji? W weekend będzie mu to potrzebne bez wątpienia (zwłaszcza jeśli tej matematyki nie zdążył odrobić), bez wątpienia jest to własność dziecka albo innych osób. Czym się różni jedna książka od drugiej i dlaczego piłkarze są waszym zdaniem mniej cenni? wink
                • beata132 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 18:11
                  Uważam, że podany przez ciebie przykład jest naciągany i tyle. Zaszyt przedmiotowy to jednak co innego niż karty z piłkarzami. I, o ile za bardzo trafną i adekwatną karę uważam konfiskatę weekendową kart, o tyle nie wierzę, że zdrowo myślący nauczyciel zabrałby dziecku zeszyt na weekend. Wiąkszą i dotkliwszą dla niego karą byłoby zapewne przekazanie zeszytu nauczycielowi przedmiotu tongue_out
                  Mogłabyś się wysilić i podać jakiś bardziej adekwatny przykład wink
                  • morekac Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 18:26
                    beata132 napisała:

                    > Uważam, że podany przez ciebie przykład jest naciągany i tyle

                    A ja uważam, że nie masz argumentów. Jako czyjaś własność komórka/album z piłkarzami/zeszyt do matematyki nie różnią się niczym:
                    1. nie są własnością nauczycielki
                    2. służą nieuważaniu przez ucznia/przeszkadzaniu w lekcji
                    zatem powinny być traktowane tak samo (chyba że jakiś regulamin ujmuje to inaczej). Przy czym uważam bardziej trwała konfiskata powinna być ujęta w regulaminie szkoły - tak na dobrą sprawę służy to też dobru nauczyciela, który wie, jak taki przedmiot ma traktować. Nie jest narażony o oskarżenie o bezprawne zabranie rzeczy, jeśli odda rzecz do sekretariatu - nie jest narażony na zwrot kosztów, jeśli dana rzecz zginie. Jestem w stanie wyobrazić sobie , że rodzic pozwie nauczyciela czy szkołę do sądu, jeśli rzecz skonfiskowana przez nauczyciela w trakcie lekcji zaginie. A jak wskazuje ten przykład - zabranie książki z klasy to nic trudnego.
                    • kub-ma Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 19:22
                      morekac napisała:

                      > beata132 napisała:
                      >
                      > > Uważam, że podany przez ciebie przykład jest naciągany i tyle
                      >
                      > A ja uważam, że nie masz argumentów. Jako czyjaś własność komórka/album z piłka
                      > rzami/zeszyt do matematyki nie różnią się niczym:
                      > 1. nie są własnością nauczycielki
                      > 2. służą nieuważaniu przez ucznia/przeszkadzaniu w lekcji
                      > zatem powinny być traktowane tak samo (chyba że jakiś regulamin ujmuje to inacz
                      > ej). Przy czym uważam bardziej trwała konfiskata powinna być ujęta w regulamin
                      > ie szkoły - tak na dobrą sprawę służy to też dobru nauczyciela, który wie, jak
                      > taki przedmiot ma traktować. Nie jest narażony o oskarżenie o bezprawne zabrani
                      > e rzeczy, jeśli odda rzecz do sekretariatu - nie jest narażony na zwrot kosztów
                      > , jeśli dana rzecz zginie. Jestem w stanie wyobrazić sobie , że rodzic pozwie n
                      > auczyciela czy szkołę do sądu, jeśli rzecz skonfiskowana przez nauczyciela w tr
                      > akcie lekcji zaginie. A jak wskazuje ten przykład - zabranie książki z klasy
                      > to nic trudnego.
                      >

                      A ja tak bardzo lubię UCZYĆ. I naiwnie myślałam, że na tym właśnie polega praca nauczyciela.
                    • beata132 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 19:26
                      Masz rację.
                      Brakuje mi argumentów na jałowe dyskusje.
                      Poproszę swojego dyrektora żeby zapisał w regulaminie dodatkowy punkt.
                      "Zasady postępowania z przejętym przez nauczyciela: zeszytem, podręcznikiem i cyrklem ". Bedzie zgodnie z paragrafem i w razie czego, gdy twoje dziecko będzie ściągało zadanie domowe, będziemy wiedziec co robić i nie trafimy za kratki.
                      Zadowolona? big_grin

            • kub-ma Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 19:17
              O matko! I jeszcze procedura do procedury.

              I zamiast prowadzić lekcje zastanawiam się, czy zrobiłam coś zgodnie z procedurą czy nie. I jeszcze pewnie za chwilę pokwitowanie pisemne, że skonfiskowałam i pokwitowanie, że dałam do sekretariatu i pokwitowanie rodzica, że odebrał rzecz i była sprawna.

              A jak np. nie mam czasu zejść do sekretariatu, bo dyżuruję każdą przerwę, rodzic przychodzi, w sekretariacie nic nie ma, przychodzi do mnie, ja z dyżuru zejść nie mogę, rodzic czeka 10-15 min, pewnie wściekły, bo zawiodła procedura.
              I efekt jest taki, że dziecko zawiniło, a konsekwencje ponoszę ja i rodzic. Super.
            • nangaparbat3 Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 20:29
              Ano wlasnie. Świetny przykład na to, że procedury i przepisy nie są w stanie opisać wszystkiego, co może sie zdarzyć, i że pewna doza "zdrowego rozsądku" jest jednak nie do przecenienia. On zawodzi, oczywiscie, ale i tak nic lepszego nie wymyślono.
              A przepisy można tak latwo obejść. Znam historie nauczyciela znęcającego sie psychicznie nad uczniem. Po wielkiej awanturze zaczal być doskonale correct - tyle tylko, ze podczas sprawdzianow stawal zawsze przy lawce tego ucznia. Nic nie robił, nic nie mowil - stał. Wystarczyło.
      • franczii Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 18:38
        A zabranie na czas lekcji to nie jest zagarniecie wlasnosci prywatnej?suspicious Czym to sie rozni?
        A jak w zyciu doroslym zle zaparkuje i mu zaloza blokade lub auto odholuja to nie jest naruszenie wlasnosci? Przeciez wystarczyloby dac mandat.
    • franczii Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 18:34
      Ja bym nic nie zrobila. Stanelabym po stronie pani i wytlumaczyla dziecku, ze samo zawinilo. Tym bardziej ze weekend to nie miesiac przeciez. Jak dziecko odczuje troche brak ulubionej zabawki przez dwa dni to nic mu nie bedzie a nauczke bedzie mialo zeby przestrzegac zasad èanujacych na lekcji.
    • rycerzowa Re: Taka sytuacja w szkole 14.12.13, 20:07
      A mnie interesuje jedno - czy reakcja matki byłaby identyczna, gdyby dotyczyła "zwykłego" nauczyciela, nie siostry zakonnej i lekcji religii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka