Moja 3,5 latka poszla od wrzesnia do przedszkola. Dotychczas nie mialam z nia zadnych problemow. Nie miala zadnych buntow, histerii( doslownie jedna w zyciu ) , zawsze wesola,grzeczna,pogodna,usmiechnięta.. Jedyny minus taki ogolny,ze slabo mowi,ze zaczelismy przygode z logopedą. Do listopada bylo super, codziennie slyszalam "ochy" i "achy". Od dwoch tygodni slyszę,ze mala sie buntuje. Nie chce myc rączek,nie chce spać na leżaczku,nie chce spac w parze.Ze burczy na Panią jak coś jej karze. Ogolnie jest specyficzna i ma swoj swiat. Chce robic wszystko co Jej sie podoba. Np dzieci spiewają a ona idzie do zabawek. Dzieci tancza w koleczku ona nie chce. Dopiero jak Pani ja poprosi to idzie. jakby "olewala" brzydko mowiac wszystko. Izoluje sie od dzieci,bo slabo mowi. Podane sytuacje nie sa oczywiscie przez caly dzien,ale sie wlasnie zdarzają. Nie poznaje wlasnego dziecka.Nie wiem co mam robic. W domu zachowuje sie po staremu.Nie wiem czemu w przedszkolu sie buntuje

Czy mam Ja za to karac w domu? Panie z zyczliwoscia mi o tym mowia, nie z pretensją,...Ale chce jakos zareagowac..Nie wiem czy drazyc te tematy w domu? Jak mowie w domu,w zyciu codziennym jest ok..