myslalam ze wycinanie odeszlo do lamusa chyba ze faktycznie jest b. zle...
dzis bylam u laryngologa z synkiem wciaz katra ale taki zapchany nos nic sie nie leje, wczesniej tzn w ostatnim roku dostal 2x platki z pseudoefedryna i byl spokoj na jakis czas. dzis "dziad" laryngolog powiedzil niech pani usunie to bedzie spokoj..ja w szoku bo oprocz tego nosa nic sie nie dzieje, 3 migdal powiekszony ale uszy ok...
dostal leki buderin, cos na rozrzedzenie wydzieliny i lek obkurczajacy ( w ulotce czytam ze na astme)
Generalnie nie biore przynajmniej na razie pod uwage usuwania bo z tego co czytam i slysze to teraz usuwa sie w dosc skrajnych wypadkach...
i sama nie wiem...
tylko ten nos, troche buzia otwarta ale to raczej normalne przy katarze, nie chrapie ( to chyba dobrze) laryngolog stary

ale to chyba nie przekresla jego wiedzy
jego argumenty
"jesli chce sie pani meczyc"... ja na to "przede wszystkim to nie chce synka meczyc"

bedzie lapal katary i choroby " ja na to ze "nie lapie chorób"
Trzeba usunac w okresie najwiekszego przerostu 3-5 rok zycia
Jak pojdzie do przedszkola bedzie chorowal non stop - nie choruje a chodzi...
oszolom? czy poprostu "stara szkola" kiedy wycinali migdaly jak popadnie