wanessa31
04.01.14, 08:25
kuzynka to w sumie moja najblizsza rodzina, mimo tego ze stosunki nasze nie sa zbyt zacisnione i nie jestesmy zżyte to z nia zawsze spotykalam sie na swieta, urodziny dzieci ect.
Do niedawna dobrze jej sie powodzilo, powiedzialabym nawet ze szpanowala tym co ma, nigdy sie nie przyznala, ze to wszystko za kredyty, mimo tego ze jestem jej najblizsza rodzina.
Obecnie grozi jej eksmisja, nie maja co jesc, brak pradu itp
Jej malzonek nie pracuje od wielu lat, mimo tego ze od 1 roku maja kryzys jeszcze sie do pracy nie pofatygowal (mieszkaja ok 40 km od miasta),tlumaszy sie tym, zew poblizu nie moze znalesc pracy. Moj maz twierdzi, ze dla chcacego nic trudnego, moglby zaczepic sie gdziekolwiek i zjezdzac na weekendy.
Nasza wspólna Babcia oddala im wszystko co miala, oddaje prawie cala emeryture. Zaznacze, ze pozyczylam kuzynce kilka tys., na dwa tygodnie, a mijaja juz lata i nic...napozyczala od rodziny duze sumy pieniedzi i nie oddala, co wiecej nawet sie nie tlumaczy i nie odbiera od nich telefonu.
Co powinnam zrobic, pomoc? pomoc w ich przypadku polagalaby tylko na tym, ze trzeba im dac pieniadze, ale ile 200 - 300 zl to smieszna suma, ale ja na wiecej sobie nie pozwole.