Dodaj do ulubionych

czy powinnam pomoc?

04.01.14, 08:25
kuzynka to w sumie moja najblizsza rodzina, mimo tego ze stosunki nasze nie sa zbyt zacisnione i nie jestesmy zżyte to z nia zawsze spotykalam sie na swieta, urodziny dzieci ect.
Do niedawna dobrze jej sie powodzilo, powiedzialabym nawet ze szpanowala tym co ma, nigdy sie nie przyznala, ze to wszystko za kredyty, mimo tego ze jestem jej najblizsza rodzina.
Obecnie grozi jej eksmisja, nie maja co jesc, brak pradu itp

Jej malzonek nie pracuje od wielu lat, mimo tego ze od 1 roku maja kryzys jeszcze sie do pracy nie pofatygowal (mieszkaja ok 40 km od miasta),tlumaszy sie tym, zew poblizu nie moze znalesc pracy. Moj maz twierdzi, ze dla chcacego nic trudnego, moglby zaczepic sie gdziekolwiek i zjezdzac na weekendy.

Nasza wspólna Babcia oddala im wszystko co miala, oddaje prawie cala emeryture. Zaznacze, ze pozyczylam kuzynce kilka tys., na dwa tygodnie, a mijaja juz lata i nic...napozyczala od rodziny duze sumy pieniedzi i nie oddala, co wiecej nawet sie nie tlumaczy i nie odbiera od nich telefonu.
Co powinnam zrobic, pomoc? pomoc w ich przypadku polagalaby tylko na tym, ze trzeba im dac pieniadze, ale ile 200 - 300 zl to smieszna suma, ale ja na wiecej sobie nie pozwole.
Obserwuj wątek
    • mid.week Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 08:34
      Co powinnam zrobic, pomoc? pomoc w ich przypadku polagalaby tylko na tym, ze tr
      > zeba im dac pieniadze, ale ile 200 - 300 zl to smieszna suma, ale ja na wiecej
      > sobie nie pozwole.

      Pomóc jak najbardziej.
      Szukać mężowi kuzynki roboty, pogonic do pracy, motywować, zachęcać, zawstydzać, zaprosić na obiad, ale na litość boską nie dawaćpieniędzy. Babci zakupy lepiej zrobić, bo pewnie teraz ma cięzko.
      • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 08:37
        chodzi o to, ze oni nie chca przyjechac na obiad, na swieta, powiem wiecej wyslalam im zyczenia noworoczne (moze nie powinnam, moze porzesadzilam z tymi zyczeniami, ale w koncu to tylko zyczenia) w odpowiedzi dostalam - ze mam tupet i jestem bezczelna..............
        • mid.week Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 08:59
          O rany, a czego im życzyłaś...? wink
          • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 09:32

            szczesliwego nowego roku

            czy popelnilam jakas gafe?
            czy w ich sytuacji nie powinnam skladac im zyczen?
    • guderianka Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 08:49
      Nie, bo dając kasę nie pomagasz tylko wspierasz nieudolność
      Pomoc -jeśli chcesz i jeśli oni zechcą-może polegać na tym, że znajdziesz jej kogoś albo sama się tym zajmiesz-kto przeanalizuje ich zycie, wydatki, kredyty, przychody. Nie brałabym na siebie znalezienia pracy mężowi kuzynki-bo nie masz (chyba) podstaw by komukolwiek go polecać ?
      Sytuacja trudna
      • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 08:56
        sytuacje skomplikowal fakt, ze jakis czas temu chcac pomoc moj maz go wzial do siebie do pracy, ale niestety po 2 tyg byl zmuszony mu podziekowac, facet sobie nie radzil, musielismy go utrzymywac i placic za nic....
        • guderianka Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 09:00
          No właśnie
          W moim odczuciu-zrobiliście już dużo, niektórym nie można pomóc-zwłaszcza na siłę
          • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 09:08

            ale tam jest taka bieda, ze nawet nie maja na bilet aby do miasta przyjechac. Babcia daje kase, jedzenie, ona zabiera i jedzie do siebie. Wyprzedają co sie da
            • guderianka Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 09:09
              A Ty jesteś tak bogata by bawić się w akcje charytatywne ?
    • naomi19 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 09:03
      czy mąż kuzynki jest chory czy leniwy?
      • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 09:06
        do tej pory twierdzili, ze on nie pracuje bo ich na to stac, ona miala nianke, sluzacego ect, a teraz coz po 10 latach wrocic to pracy to problem....
        • mid.week Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 09:10
          wanessa31 napisał:

          a teraz coz po 10 latach wrocic to pracy to problem....

          ale nie twój raczej wink
    • yeerba Re: pomagając nie pomożesz 04.01.14, 09:45
      w takiej sytuacji każda pomoc jest tylko krzywdą dla tych ludzi, bo odsuwa moment konfrontacji z rzeczywistością. Oni żyją na innym świecie, nieświadomi problemu i konsekwencji. Niby wiedzą, ale "jakoś to będzie", "coś się wymyśli".
      A tu nie będzie "jakoś" tylko trzeba zasiąść, policzyć, pomyśleć jak to ugryźć (czyli które opłaty są na już, które na potem i jak to rozłożyć na raty i dogadać się z wierzycielami, jakie koszty miesięczne są do zapłacenia), co można sprzedać (np. sprzedać mieszkanie, zanim robi to komornik i kupić mniejsze), przede wszystkim jak można zacząć zarabiać.

      Zapewniam cię, że dopóki będą mieli finansowanie, to nie zmierzą się z tym problemem.
      • wanessa31 Re: pomagając nie pomożesz 04.01.14, 09:56
        400 tys dlugu za nich nie zaplace, ale moze chociaz z 500 zl im dac, choc sama jestem na macierzynskim i za chwile nic nie dostane pensji, to wiem ze nie zbiednieje
        • mvszka Re: pomagając nie pomożesz 04.01.14, 10:05
          to tak jakbyś alkoholikowi flaszkę dała
          oni są uzależnieni od czyichś pieniędzy a Ty współuzależniona, bo nie widzisz, że trzeba przestać w nich ładować
          wyjątek, gdy mają dziecko, dziecku należałoby pomagać
          • d.d.00 Re: pomagając nie pomożesz 04.01.14, 20:08
            Święte słowa. Dając kase nie pomagasz im, tylko zagłuszasz swoje sumienie.
        • yeerba Re: pomagając nie pomożesz 04.01.14, 11:04
          wanessa31 napisał:

          > 400 tys dlugu za nich nie zaplace, ale moze chociaz z 500 zl im dac, choc sama
          > jestem na macierzynskim i za chwile nic nie dostane pensji, to wiem ze nie zbie
          > dnieje

          A pytanie: czy oni prosili Cię o tą pomoc?
          Jeśli tak to pomogłabym w taki sposób: kochani zawsze możecie na mnie liczyć, ugoszczę was na obiedzie, zrealizuję receptę na wykup leku dla dziecka, mogę wykupić obiady w szkole.

          Jeśli Cię nie prosili a wszystkiego dowiadujesz się (jak pisałaś) pocztą pantoflową to przecież nic nie wiesz i nie zdajesz sobie sprawy, że jest aż tak źle.

          Mają drugie mieszkanie do sprzedania? smile To źle nie jest.
          • wanessa31 Re: pomagając nie pomożesz 04.01.14, 11:05

            raz slyszalam ze jeszcze maja innym razem ze juz sprzedane...prawdy nikt nie zna
      • bei Re: pomagając nie pomożesz 04.01.14, 10:01
        Musiałabyś tam jechać, zapewne wcisnąć się i od progu oznajmić, ze przyjechałaś pomoc zmierzyć się IM z problemem.
        Musiałabyś wystąpić w roli edukatora finansowego, wcześniej musialabys obmyśleć strategię.
        Najgorzej to przebrnąć przez opór zadłużonych.
        Musieliby uwierzyć, ze sytuacja jest do opanowania, do wyjścia, tylko muszą tego chcieć.

        Dająć kaskę nie zmienisz ich sytuacji. Co innego, gdy trzeba kupić leki dla dziecka, co innego zasilać ich regularnie. zapewne Twoja Babcia teraz potrzebuje pomocy...ech...Jej też powinnaś wytlumaczyć, ze gdy ciagle wspomaga kuzynkę to robi jej krzywdę.
        Oddala ją od zabrania się za rozwiązanie problemu.
        Pan domu powinien iść do jakiejkolwiek pracy.
        • wanessa31 Re: pomagając nie pomożesz 04.01.14, 10:03

          Babcia daje bo tam jest dziecko, aby mialo co jesc i za co do szkoly dojechac
          • mvszka Re: pomagając nie pomożesz 04.01.14, 10:19
            jedyny dobry uczynek jaki możesz zrobić to paczka dla babci i dziecka byleby tam pieniędzy nie było
            • wanessa31 Re: pomagając nie pomożesz 04.01.14, 10:24
              wiem, ze jak zrobie paczke dla Babci, to ona i tak jej odda
        • wanessa31 Re: pomagając nie pomożesz 04.01.14, 10:08
          to niemozliwe, wszystko jest owiane tajemnica, nie wiadomo ile dokladnie tego kredytu, na jak dlugo czy mieszkanie zamierzaja sprzedac, czy komornik je juz zajal, czy drugie mieszkanie ktore maja jest sprzedane. Wszystkiego dowiaduje sie poczta pantoflowa
    • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 09:58
      ale z drugiej strony sa mi winni jeszcze pieniadze, ktorych chyba nie zobacze
    • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 10:31

      Pytam Was raz jeszcze, czy popelnilam gafe zyczac im Szczesliwego nowego Roku ?
      • solejrolia Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 10:42
        a sama jak czujesz? jesteś bezczelna? masz tupet? popełniłaś gafę czy nie?
        • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 10:45

          nie czuje sie bezczelna, nie mialam nic zlego na mysli.
          kilka tys to dla mnie tez duzo, najwyżej nie pojedziemy na wakacje
      • d.d.00 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 20:09
        Nie popełniłaś żadnej gafy.
      • jowita771 Re: czy powinnam pomoc? 05.01.14, 06:07
        Nie popełniłaś żadnej gafy, chcieli się pogniewać i szukali powodu, bo teraz nie oddadzą Ci pieniędzy, bo "przecież się gniewacie" i będą czuli się rozgrzeszeni. Stary numer dłużników.
    • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 10:41
      a czy powinnam darowac kilka tys dlugu?
      • solejrolia Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 10:42
        a jak czujesz: powinnaś? stać cię na to? żeby darować kilka tysi?
      • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 10:43

        a czy powinnam darowac kilka tys dlugu?
        zaznacze, ze nigdy do mnie nikt nie zadzwonil nie przeprosil za zwloke i nie wytlumaczyl sie
    • jagienka75 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 10:45
      zgłupiałaś???
      ja bym kijem nie tknęła, nie mówiąc już o pomocy.
    • matka_niejadka Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 10:46
      Czy powinnaś pomóc? Pewnie! Z tego, co piszesz wyłania się obraz ludzi, którzy najpierw żyją ponad stan, szpanują kasą, której nie zarobili! a gdy wpadli w dołek finansowy, odcinają się od jednych, a innych wysysają jak pijawki - biedna babciasad Oczywiście powinnaś pomóc, żeby mogli wrócić do swojego stylu życia, ale zrób to dyskretnie, żeby jak się już podniosą, dalej mogli szpanować przed innymi i lenić się, bo pracy nie można znaleźć. Tylko broń Boże nie dawaj im 500 zł, bo jeszcze opier.... dostaniesz, że śmiesz z niczym do nich przychodzić w tak trudnej sytuacji, ty tupeciaro jedna. Wspomóż ich co najmniej 500 tysiącami, bo - pomyśl przecież - na co im się zda 5 stówek? Kijem cię pogonią.
      A teraz już śmiertelnie poważnie: w tej sytuacji jedyne co bym z pełnym przekonaniem zrobiła, to dokarmiała ich dziecko i babcię na zasadzie, zawsze, gdy do mnie przyjdziesz, dostaniesz jeść. Ani babcia, ani dziecko nie powinni chodzić głodni z powodu głupoty swoich najbliższych.
      Współczuję Ci z powodu sytuacji, w jakiej się znalazłaś. Kuzynostwo to bliska rodzina i wiem, jak to boli, gdy widzisz, że ludzie się staczają. Ale nie możesz wziąć ich życia w swoje ręce, chyba że stać cię na to, żeby zasponsorować dożywotnio kuzynostwo - niebieskie ptaki.
    • solejrolia Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 10:51
      jedynej osobie, której tu należałoby pomóc, to babcia.

      a po tekście o tupecie i bezczelności w jednej sekundzie zerwałabym wszelkie kontakty z kuzynowstwem.
      raz i na zawsze.
      co do kasy.
      szarpać się z nimi? ja odpuściłabym.
      bo oni tak nie mają z czego oddać. i nie oddadzą.
      a ja znam ten typ ludzi- nawet jakby mieli z czego oddać, to tak by wykręcili kota ogonem, tak by zamotali, że tak kasa i tak by nie wrociła.
      musisz pogodzić się, że to była pożyczka, która nie miała nigdy być zwrócona.
    • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 11:02

      powiem wiecej, jakis czas temu kuzynka spotkala sie z moim mezem aby popożyczyc 12 tys pln, prosila aby mi nic nie mowil. Maz oczywiscie nie pozyczyl, bo nawet takiej sumy nie mial i na szczescie okazal sie lojalny wobec mnie
      • matka_niejadka Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 11:08
        No widzisz dziewczyno, a ty się zastanawiasz, czy im 500 zł dać? Pijawy oszacowały was na 12 tysi. Co najmniej, bo przecież mąż mógłby mieć gest i dać od siebie 12 tysi i jeszcze twoje 5 stówek dorzucić.
        • bombalska Re: czy powinnam pomoc? 05.01.14, 02:28
          Ta Twoja kuzynka ma Was chyba za łosi?! Jest po prostu bezczelna.
          I na co potrzebowala tyle kasy??
          • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 05.01.14, 09:20

            na nowy biznes, ktory mial ja podniesc z dola (jedna firme prowadzila, ale jak wpadla w dolek to przestala oplacac czynsz za najem, i padlo) bo jak powiedziala w przecywnym razie tego kredytu przez 40 lat nie zplaci.
            Potrzebowała na wszystko - kredyty, życie, wierzyciele typu właściciele biura które wynajmowała
      • emila.dudek Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 11:09
        Odetnij się od tego towarzystwa raz na zawsze.
    • beverly1985 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 11:17
      Po pierwsze oni nie chcą twojej pomocy skoro ani nie poprosili, ani nie podziekowali za zyczenia.
      Po drugie są w stanie poradzic sobie sami- mają lub nie maja drugie mieszkanie, moga sprzedac obecne, mogą przeprowadzić się do innego miasta, gdzie jest praca.
      Po trzecie zrób duże zakupy babci za te 500 zl.
      • bbuziaczekk Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 11:48
        Nie pomagac. Odczepic sie od nich i dac im spokoj.
        Chcesz pomagac na sile osobom ktore tego nie chca. I daja ci to jasno do zrozumienia.
        Daj sobie spokoj i zajmij sie swoim zyciem.
        Pieniedzy nie dawaj ani grosza.
        Malo ci ? ze ci wisza duzo kasy ?
        Malo ci ze zoatalas zbluzgana za zyczenia noworoczne ?
    • zia_stesso_male Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 13:01
      Nie masz żadnego obowiązku pomagania. Jeśli CHCESZ - możesz, acz raczej nie "pożyczałabym" na twoim miejscu pieniędzy. Wiadomo, że pożyczki nie zwrócą. Pomoc rzeczowa - ewentualnie. Choć pomoc rzeczowa raczej zostanie przez kuzynkę potraktowana jak życzenia Noworoczne. Ewidentnie widać, że kuzynka lubi blichtr i wystawność, a ją na to nie stać - mało tego, zachowuje się nieuczciwie [nie tylko wobec ciebie] pożyczając pieniądze, a potem ignorując pożyczkodawcę, wykorzystując babcię do granic. Na twoim miejscu raczej bym pomogła babci, i to też nie wręczając jej gotówkę [któa ta zapewne przekazałaby kuzynce], a np. robiąc potrzebne zakupy.
    • 77kunda Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 13:28
      nie pomogłabym, bo tak naprawdę oni tej pomocy nie chcą, nie proszą o nią, są ci dłużni pieniądze i udają że tego długu nie ma...żal mi babci i dziecka...jak chcesz pomoc to rób babci zakupy, zabieraj ją do siebie na obiady.
      A ponieważ ja jestem wredna więc domagałabym się oddania długu.
    • agrypina6 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 13:35
      Czytam i nie mogę uwierzyć. Że też ja nie mam takiej kuzynki frajerki!
      • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 16:42

        frajerka?
        dlaczego, pozyczajac komus pieniadze kto znalazl sie w potrzebie? wtedy jeszcze nie wiedziala, ze sa w tak straszej sytuacji
        • d.d.00 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 20:10
          Nie oszukuj się, przecież tych pieniędzy nikt Ci nie odda.
    • 18lipcowa3 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 13:54
      jesteś trollem?
    • atena12345 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 14:33
      rozumiem, że przez 10 lat żyli ponad stan (niania, służba..) z kredytów (dostali, bez dochodu???) i pożyczek od rodziny...?
      cuda jakieś....
      • volta2 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 16:21
        Nie zadne cuda tylko ta historia urodzila sie w pani glowwie. Gimbaza sie nudzi, niektore szkoly startuja po 6 stycznia....
      • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 16:40
        zyli dostatnio, ona dobrze zarabiala, po czym chcac wiecej zainwestowala w biznes ktory nie wypalil i tu caly pies pogrzebany,
        Zraszta tak jak pisalam, ja nie znam prawdy
      • wanessa31 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 16:45

        nie, nie bylo niani i sluzby, jedynie on siedzial w domu, a ja bylo stac na utrzymanie jego i dziecka
        • f.l.y Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 17:07
          Abslolutnie zaprzestań pomocy!

          piszę, już mądrzejsza o 2 lata pomocy takiej bezrobotnej..

          kupowałam jedzenie, robiłam zakupy (spore), dawałam pieniądze, kupowałam ubrania, talerze, bo nie miała itp. rzeczy
          wysyłałam za nią cv, szukałam z 'nią' pracy dla niej

          przyjeżdżała do mnie i pustoszyła moją lodówkę i kuchnię narzekając, że sama nie ma co jeść, czym prać itp. - dopóki miałam miękkie serce - pomagałam...

          dość póżno dotarło do mnie, że ona nie chce pracować - kiedy przyjeżdżała do mnie po 20 zł, a dostawała 50 zł, to bezczelnie pytała czy mogę dac jej jeszcze 20 zł...

          zawsze jęczała, że dzisiaj jeszcze nie jadła i musiałam ją karmić oraz dawać do domu, na wynos...

          pożyczałam jej dwa razy na spłatę zadłużenia za czynsz, po czym dowiedziałam się, że nie spłacała

          potem stało się tak, że ja straciłam pracę i zostałam bez dochodów, owszem zaczął utrzymywać mnie syn, który zamiast na studia poszedł do pracy... (ubolewam nad tym, ale jestem z niego dumna, że tak zrobił - mieliśmy kredyt mieszkaniowy do spłaty co miesiąc)

          mimo wszystko jeszcze jakoś jej pomagałam, a jej postawa zaczęła być roszczeniowa wręcz - przestała mówić dziękuję, ciągle czegoś chciała, ciągle jęczała że nie ma itp.

          w końcu się wkurzyłam i powiedziałam, żeby poszła do opieki społecznej, skoro nie ma co jeść, albo niech idzie do swoich dzieci, które jej nie chciały pomagać...

          poszła do MOPSU, pomogli jej trochę, dali bony na żywność, pomogli podpisać ugodę z administracją ws czynszu...

          nie pomogło, brała dorywcze prace, pracowała góra dwa miesiące, naciągała na swoje bezrobocie inne osoby...

          jest osobą bezwględnie nastawioną na zysk i wyzysk od 'głupich ludzi' - bo tak się teraz czuję..

          ale musiały minąć lata zanim to zrozumiałam...

          ===

          Twoje kuzynostwo naprawdę sobie poradzi jeśli tylko odetniesz Ty i inni pomoc dla nich - niech się odbiją od dna, głód zmusi ich wkońcu do jakiejkolwiek pracy - wieczne pomaganie, tym bardziej finansowe mija się z celem - uwierz mi...

          oni muszą sami zająć się swoimi sprawami - mieli szansę i pomoc od Ciebie i innych... to utwierdza ich w przekonaniu, że nadal mogą na Was żerować...

          pomyśl, że w tej chwili każda Twoja złotówka, którą przeznaczysz na pomoc dla nich, będzie odebraną złotówką Twojej najbliższej rodzinie..

          trzymam kciuki za Ciebie, żebyś już się nie poddała smile
          • ma_dre Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 17:42
            "pomyśl, że w tej chwili każda Twoja złotówka, którą przeznaczysz na pomoc dla nich, będzie odebraną złotówką Twojej najbliższej rodzinie." i ta zlota mysl chroni mnie przed pomoca pasozytom wszelkiej masci !
        • korag1000 Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 23:57
          " Mędrzec wędrował wraz ze swoim uczniem od wioski do wioski. Pewnego razu ujrzeli małą, walącą się chałupę na kawałku nędznej ziemi.
          -Idź do tych biedaków - nakazał Mędrzec - Idź i zapytaj czy podzielą się z nami swoim jadłem.
          - Ale nam go nie brakuje - powiedział uczeń
          - Czyń ja Ci każę
          Posłuszny uczeń poszedł do chaty. W jej drzwiach stanął wieśniak wraz z żoną i siedmiorgiem dzieci. Mieli na sobie brudne postrzępione ubrania.
          - Bądźcie pozdrowieni - powiedział uczeń - Mój Pan i ja jesteśmy w podróży i zgłodnieliśmy. Przyszedłem aby zapytać czy możecie dać nam coś do jedzenia.
          Rzekł na to wieśniak.:
          - Jadła mamy niewiele, ale podzielimy się z Wami tym co mamy- Odszedł i po chwili wrócił z kawałkiem sera oraz skórką chleba. - Przykro mi , ale nam się nie przelewa.
          Uczeń nie chciał brać od nich jedzenia, ale zrobił tak jak mu kazano.
          -Dziękuję. Wielkie jest Wasze poświęcenie.
          - Żyje się ciężko- rzekł chłop - Ale jakoś dajemy sobie radę. Choć jesteśmy ubodzy, mamy jeden wspaniały skarb.
          - Jakiż to skarb? - zapytał uczeń
          - Nasza krowa. Daje nam mleko i ser, którym się żywimy a resztę sprzedajemy na targu. Nie ma tego dużo, ale wystarczy nam, żeby przeżyć.
          Uczeń powrócił do swego mistrza z lichą porcją jedzenia i opowiedział o niedoli wieśniaka i jego rodziny. Mędrzec na to rzekł:
          - Cieszy mnie ich hojność, ale smuci wielce ich los. Zanim stąd odejdziemy, mam dla Ciebie jeszcze jedno zadanie.
          - Mów Panie.
          - Wróć do tej ubogiej chałupy i przyprowadź tu ich krowę.
          Uczeń nie rozumiał, dlaczego ma tak postąpić, wiedział jednak, że jego pan jest miłosierny i mądry, wypełnił zatem jego polecenie. Gdy wrócił z krową zapytał swojego pana:
          - Zrobiłem tak jak mi kazałeś panie. Co teraz mam zrobić z tą krową?
          - Widzisz tamto urwisko? Zaprowadź krowę na najwyższą skałę i zepchnij ją w przepaść.
          - Ależ Mistrzu...
          - Czyń jak każę.
          Uczeń z ciężkim sercem wypełnił nakaz swego pana a potem obaj udali się w dalszą drogę.
          W następnych latach uczeń stał się mądrzejszym i lepszym człowiekiem. Jednak za każdym razem, gdy wracał myślami do biedaka i jego rodziny, czuł wielkie wyrzuty sumienia. Pewnego dnia postanowił wrócić do nich i przeprosić a swój czyn. Jednak gdy przybył do ich zagrody, nie ujrzał nigdzie walącej się chałupy. Na jej miejscu stała ogromna, ogrodzona płotem willa.
          - Och nie - wykrzyknął. - Więc ta biedna rodzina została usunięta z powodu mojego niegodziwego czynu.
          Postanowił dowiedzieć się, co się stało, poszedł więc do willi i zapukał do jej wspaniałych drzwi. Drzwi otworzył służący.
          - Chciałbym rozmawiać z panem tego domu - powiedział
          - Jak pan sobie życzy - odparł służący. Po chwili na powitanie ucznia wyszedł uśmiechnięty i dobrze ubrany mężczyzna.
          - Czym mogę panu służyć ? - zapytał.
          - Proszę mi wybaczyć ciekawość, ale czy mógłby mi pan powiedzieć co stało się z rodziną, która kiedyś mieszkała na tej ziemi?
          - Nie wiem o kim pan mówi- odpowiedział mężczyzna. - Moja rodzina mieszka w tym miejscu od trzech pokoleń.
          Uczeń wpatrywał się w niego zaskoczony.
          - Wiele lat temu przechodziłem tą doliną i poznałem tu rodzinę z siedmiorgiem dzieci. Ale oni byli bardzo biedni i mieszkali w nędznej chacie.
          - No tak - rzekł mężczyzna z uśmiechem. - To była moja rodzina. Ale moje dzieci już dawno dorosły i mają teraz własne posiadłości.
          Uczeń nadal nie mógł wyjść ze zdumienia.
          - Ale Pan nie jest biedny. Co się stało?
          - Bóg wpływa na nasze życie w rózny sposób - rzekł mężczyzna uśmiechając się. - Przed wielu laty mieliśmy małą krowę, która zaspokajała nasze najbardziej niezbędne potrzeby, dawała nam dość, byśmy mogli przeżyć, ale niewiele ponadto. Cierpieliśmy biedę, ale nie oczekiwaliśmy od życia niczego więcej. I pewnego dnia nasza krowa oddaliła się od domu i spadła z urwiska. Wystraszyliśmy się, że bez niej pomrzemy, więc zaczęliśmy robić wszystko żeby przeżyć. I wtedy przekonaliśmy się, że mamy większe zdolności i więcej siły, niż myśleliśmy, o czym jednak nigdy byśmy się nie dowiedzieli, gdybyśmy nadal polegali na tej krowie. Utrata tej krowy była dla nas prawdziwym błogosławieństwem "

          Tyle w temacie
        • gaga-sie Re: czy powinnam pomoc? 05.01.14, 09:55
          forum.gazeta.pl/forum/w,567,148813428,148813704,Re_czy_powinnam_pomoc_.html
    • na_pustyni Re: czy powinnam pomoc? 04.01.14, 17:12
      kiepski trolling
    • myelegans Re: czy powinnam pomoc? 05.01.14, 00:24
      NIe tylko nie pomagac, ale zwolac cala rodzine i poprosic, zeby nie pomagali. Tym zrobicie jej duza przysluga. Dopoki sa ludzie, i banki, ktore beda udzielac pozyczek, dopoty tacy ludzie beda pozyczac, bo... moga. Ten typ nie planuje na przyszlosc, zyje tu i teraz, a za rok "jakos to bedzie". Babci zakazac dawania jakichkolwiek pieniedzy...

      Na drugi raz jak przyjdzie pozyczyc, powiedz jej, ze jak kochasz i dlatego jej nie pozyczysz. Im dluzej beda tak zyli i zakopywali sie, tym trudniej bedzie im sie odkopac.
    • czar_bajry Re: czy powinnam pomoc? 05.01.14, 01:56
      jakoś mało wiarygodnie piszesz...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka