Dodaj do ulubionych

Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudaczników

05.01.14, 19:36
Ciekawa jestem, jakie są powody, dla których ludzie mieliby sobie w życiu nie poradzić.
Rozumiem, że pochodzenie ma znaczenie kluczowe, ale przecież nie jest całkowicie determinujące. Jasne, że niedyspozycja fizyczna, czy psychiczna znacznie utrudnia funkcjonowanie. Nałogi też...
Jednak przyznam, że trudno mi sobie wyobrazić takie zbieg nieszczęśliwych okoliczności, by uczynić otoczenie w 100% odpowiedzialnym za to, że ktoś sobie nie może znaleźć miejsca w życiu.
Uważam, że jednak nasze podejście do wielu spraw jest decydujące - nawet w niesprzyjających warunkach.
Obserwuj wątek
    • pulcino3 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 19:45
      Odpowiedz jest prosta- lenistwo.
      • rosapulchra-0 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 19:54
        Nie lenistwo, ale przede wszystkim brak wiary we własne możliwości IMHO.
    • vilez Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 19:50
      Najpierw musiałabyś zdefiniować owo nieudacznictwo. Bo co dla jednych, to nie dla drugich ...
      • eo_n Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:07
        vilez napisała:

        > Najpierw musiałabyś zdefiniować owo nieudacznictwo. Bo co dla jednych, to nie d
        > la drugich ...

        W odniesieniu do wątku o komunizmie, tak mi przyszło do głowy.
        Chodzi mi o sytuacje, gdy ludzie uogólniają i zbyt łatwo tłumaczą trudności, np. wadami systemu, nieudolnością rządu, itp. zamiast np. zaakceptować to, że z takich czy innych przyczyn znaleźli się w danym momencie w trudnej sytuacji, a następnie uparcie szukać rozwiązania.
        Bo naprawdę rzadko się nie da. Tak mi się wydaje. Częściej to kwestia nawet nie tyle pomysłowości, czy szczęśliwego trafu (choć to też możliwe), co przede wszystkim wytrwałości w szukaniu rozwiązania i wierze, że nawet jeśli 9 razy się nie uda, to za 10. czy 11 wreszcie tak. Że może trzeba szukać innego sposobu, jeśli coś tam się nie sprawdza...
        • lola211 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:23
          Bo jedni sa nastawieni na problem,a inni zadaniowo.W tej samej sytuacji jeden bedzie szukal rozwiazania a drugi utyskiwał na rzeczywistosc i na tym jego aktywnosc sie skonczy.
        • vilez Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:34
          Rozumiem.
          Myślę, że przyczyn może być wiele:
          - dyspozycje osobowe (skłonności depresyjne, neurozy, brak przebojowości),
          - brak wsparcia, niewiara we własne siły (wdrukowana w socjalizacji),
          - inne, niż powszechne, oczekiwania od życia ( w sensie mniejsze).
          To, co jednym nie podetnie skrzydeł, innym podetnie. Niektórzy potrzebują więcej wsparcia od innych.

          Przeciwieństwem nieudacznictwa jest, jak rozumiem, sukces. No więc, sukces to bardzo względna rzecz. Niektórzy jako priorytet mają święty spokój, a nie sukces. Albo nirwanę wink Czy to jest nieudacznictwo? Zależy jak patrzeć.
          Jeżeli się męczą ze swym "nieudacznictwem" to jest problem. Jeśli nie, a tylko za takowy uważa je otoczenie, to pieprzyć to.
        • ira_07 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 06.01.14, 13:33
          > Chodzi mi o sytuacje, gdy ludzie uogólniają i zbyt łatwo tłumaczą trudności, np
          > . wadami systemu, nieudolnością rządu, itp. zamiast np. zaakceptować to, że z t
          > akich czy innych przyczyn znaleźli się w danym momencie w trudnej sytuacji, a n
          > astępnie uparcie szukać rozwiązania.

          Zauważ, że dziwnym trafem są kraje, gdzie ludzie sobie radzą dobrze i są kraje, gdzie panuje bieda i bezrobocie. I jak to jest? Białorusini to lenie, którzy sobie ciężką sytuację tłumaczą Łukaszenką, a Holendrzy to pracusie, którzy wzięli sprawy w swoje ręce?

          Trochę się z Tobą zgodzę, ale jednak warunki w jakich człowiek żyje nie są bez znaczenia. Pamiętasz historię piekarza, który poszedł z torbami bo pomagał ubogim? Był pomysłowy, zaradny, przedsiębiorczy i co z tego?

          Oczywiście, nie ma co zwalać całej winy za swoje życie na polityków, rząd i czasy, ale nie jest wcale tak, że nasze życie jest zależne tylko od nas i od naszej determinacji w dążeniu do celu.

          co przede wsz
          > ystkim wytrwałości w szukaniu rozwiązania i wierze, że nawet jeśli 9 razy się n
          > ie uda, to za 10. czy 11 wreszcie tak.

          Niekoniecznie. Zależy co ma się udać. Jeśli np. szukanie pracy to tak, możne zawalić 11 rozmów i błysnąć na 12, bo w końcu człowiek nabiera doświadczenia, wyćwiczy angielski itd.. Ale jak ktoś zakłada firmę i 10 firm mu plajtuje (bo się nie nadaje, bo za mały dochód, bo za mały popyt), to ciężko, żeby próbował do skutku, bo za co?

          Są jeszcze indywidualne predyspozycje. Nie każdy jest przebojowy, nie każdy wierzy w siebie, na tyle mocne, by próbować i próbować. Niektórych porażki utwierdzają w przekonaniu, że się do niczego nie nadają.

          Ale pomijając sytuacje ekstremalne - wydaje mi się, że to także kwestia elastyczności. Często mamy w głowie jakiś plan, marzenie i do niego dążymy, nie udaje się i się podłamujemy, zamiast po prostu coś zmienić w tym planie, pójść okrężną drogą, albo w ogóle zmienić kierunek.
          • eo_n Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 06.01.14, 14:30
            ira_07 napisała:

            >
            > Zauważ, że dziwnym trafem są kraje, gdzie ludzie sobie radzą dobrze i są kraje,
            > gdzie panuje bieda i bezrobocie.
            Moim zdaniem nie ma sensu rozciągać zjawiska na całe kraje - i Holendrzy i Niemcy też potrafią obwiniać innych (np. Polaków, co "zabierają" im pracę...) i to nie jest tak, że 100% z nich odniosło życiowy sukces. ponadto są pewne cechy tzw, narodowe - mogą pomagać, mogą przeszkadzać.
            >
            warunki w jakich człowiek żyje nie są bez
            > znaczenia.
            Oczywiście, że tak. A swoją droga ciekawe, jakie były dalsze losy tego piekarza wink
            >
            >nie jest wcale tak, że nasze życie jest zależne tylko od nas i od nasze
            > j determinacji w dążeniu do celu.
            Wcale tak nie twierdzę, jednak w znakomitej większości przypadków, to właśnie uważam za decydujące - oczywiście zdarza się inaczej też, ale to jest znacznie mniej przypadków, niż niektórzy by chcieli. Tak to widzę.

            >
            >>
            > Ale jak ktoś zakłada firmę i 10 firm mu plajtuje (bo się
            > nie nadaje, bo za mały dochód, bo za mały popyt), to ciężko, żeby próbował do s
            > kutku, bo za co?
            Bo nie każdy musi mieć firmę. I nie każdy się do tego nadaje. To chyba oczywiste.

            >

            > Ale pomijając sytuacje ekstremalne - wydaje mi się, że to także kwestia elastyc
            > zności.
            Jasne. Zgadzam się.

            Czyli wynikałoby z tego (i całego wątku), że jednak decydujące jest to co nam w domu wtłoczono do głowy... Smutne sad Bo jako dzieci nie mamy na to wpływu...

            Czyli jeśli człowiek już sobie uświadomi, że coś tam u niego w domu rodzinnym poszło nie tak, to już zostaje tylko terapia?
        • minor.revisions Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 15.12.14, 21:31
          No. Na przykład VI wszyscy głosując w Somalii czy kobiety bez prawa do edukacji w krajach muzułmańskich. Oni są po prostu leniwi i za mało się starają.
          • minor.revisions Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 15.12.14, 21:33
            Fkn autokorekta. Głodujący nie głosujący.
    • run_away83 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 19:54
      Czasami to jedt reakcja łańcuchowa: nagła ciężka choroba czy wypadek -> utrata pracy -> zaległości w oplatach (czynsz, rachunki, raty kredytów, itd) -> trudności ze znalezieniem pracy i zdobyciem pieniędzy na spłatę długów -> komornik, licyta ja mieszkania czy domu, wpis do krd -> i spadaj człowieku pod most.

      Pół biedy jak osoba, z której życie rzuciło kłodę pod nogi, ma wsparcie w rodzinie i zbajomych. Wtedy jeszcze jakoś można wyjść na prostą. Niedawno osobie z naszego bliskiego otoczenia powinęła się noga - facet został puszczony z torbami przez byłą żonę, ona po rozwodzie wzięła auto i większość dobytku, jemu zostały długi do splacania (pani nie pracowała, ale myślała że karta kredytowa jest workiem bez dna i szastała kasą jakby była żoną kulczyka). Facet ze swoich zarobków nie był w stanie splacić debetu na karcie, doszły odsetki,on tyrał i splacał a zadłużenie rosło. Poprosił mojego męża o pomoc - pożyczyliśmy mu kasę na spłatę karty, zamknięcie spraw w Polsce i bilety lotnicze (fuks bo akurat mieliśmy, to była spora kwota). Facet pracuje i spłaca nam pożyczkę w ratach. Ale cholera wie, gdzie teraz by był, gdybyśmy w tamtym momencie akutst nie mieli nadwyżki gotówki uncertain
      • kkalipso Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 21:06
        Miło się czyta takie posty - zaimponowałaś mi . Ale i z żalem . Zwłaszcza po tym jak ktoś z mojej dalszej rodziny w dokładnie takim samy przypadku , popełnił samobójstwo ledwo przed świętami.

        Drażni mnie takie uogólnianie , niech damusia się urodzi w rodzinie gdzie nikt się nią nie interesuje i niech wybrnie a później bredzi , tylko nielicznym udaje się wybrnąć i wyjść na prostą .
        • run_away83 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 21:47
          W sumie szczęśliwy splot okoliczniści że facet poprosił o pożyczkę w momencie kiedy dysponowaliśmy taką kwotą (mieliśmy odłożone pieniądze na modernizację łazienki ale zrezygnowaliśmy z remontu bo podjęliśmy akurat decyzję o przeprowadzce) i mogliśmy pożyczyć nie odejmując sobie od ust, więc dylematu nie było. Zwłaszcza że to osoba dobrze znana i uczciwa aż do bólu.

          No i traktujemy to trochę jako inwestycję w dobrą karmę wink
          • kkalipso Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 23:10
            Dobrze , że tacy ludzie jeszcze istnieją , fajna z ciebie babka smile
      • araceli Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 15.12.14, 23:14
        'Puszczenie z torbami' w ramach rozwodu w Polsce... hmmmm.... fajnie się takie bajeczki czyta big_grin
    • dzielnamama85 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:02
      Określone podejście też skądś się bierze, z dzieciństwa najczęściej. Skłonności depresyjne, pesymizm, brak poczucia własnej wartości, nieśmiałość, nieumiejętność walki o swoje są zwykle pochodną naszej sytuacji w początkowych latach życia, kiedy kształtuje się osobowość.
    • ichi51e Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:03
      Patologiczna niezdolnosc do wziecia sie w garsc
      Konfliktowosc
      Odwlekactwo
    • neffi79 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:10
      pomijając wszelkie wypadki losowe, które w sposób oczywisty eliminują z dążenia do sukcesu (choć nie zawsze!)
      Brak motywacji, lenistwo, lęki, brak wiary w siebie (takiej zwykłej 100% wiary, bez cienia "a może się nie uda"), durne przeświadczenie, że do osiągniecia szczytu trzeba inwestować miliony (na wstepie), niszcząca zazdrość i cała reszta negatywnych emocji.
      Polecam na dobry początek "potęga podświadomości", książka momentami prymitywna ale z nią zaczynałam.
    • plater-2 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:11
      Niepomny jutra, płochy i swawolny,
      Przez całe lato śpiewał konik polny.
      Lecz przyszła zima, śniegi, zawieruchy —
      Gorzko zapłakał biedaczek.
      "Gdybyż choć jaki robaczek.
      Gdyby choć skrzydełko muchy
      Wpadło mi w łapki... miałbym bal nie lada!"
      To myśląc, głodny, zbiera sił ostatki,
      Idzie do mrówki sąsiadki
      I tak powiada:
      "Pożycz mi, proszę, kilka ziaren żyta;
      Da Bóg doczekać przyszłego zbioru,
      Oddam z procentem — słowo honoru!"
      Lecz mrówka skąpa i nieużyta
      (Jest to najmniejsza jej wada)
      Pyta sąsiada:
      "Cóżeś porabiał przez lato,
      Gdy żebrzesz w zimowej porze?"
      "Śpiewałem sobie." — "Więc za to
      Tańcujże teraz, niebożę!"
    • lola211 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:20
      Niski poziom inteligencji,zbyt wysoki lęku,niska odpornosc na stres.Brak oparcia w najblizszych.Brak poztywnych wzorców,brak ambicji.
    • kariwitch00 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:26
      Ja coraz czesciej myslę że niestety kłody pod nogi rzucają sobie wzajemnie inni ludzie, nie mozesz miec spokoju i nie moze byc ci za dobrze bo zawsze znajdzie sie ktos kto ci utrudni, uprzykrzy, zawiesi sie na tobie,nie wiem co to daje ludziom? lepsze samopoczucie? bo generalnie bez trudu gnebic czlowieka ale wciaz bedziesz tam gdzie jestes, co wiec to zmienia?Ja np wciaz nie moge pojac czemu w wielu miejscach pracy jest tak duzy mobbing, dlaczego jedni nie dadza drugim spokojnie zarabiac na chleb tylko musi o cos chodzic?to mnie zastanawia od dawna.
    • princy-mincy Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:31
      Myśle, ze kombinacja lenistwa, wygodnictwo i brakiem wiary w sprawczosc swoich działań.
      Sa tez osoby z urodzenia malkontenci, którym zawsze ale zawsze bedzie złe, niedobrze i którzy zawsze znajda powód do narzekań.
      Na innych i na zycie, nigdy na siebie. No bo co tez oni sami mogą, takie biedne małe zuczki?
    • sagan137 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:34
      Wy naprawde wszystkie osiagnelyscie sukces i jestescie zadowolone i dumne ze swojego zycia?
      to szczerze zazdroszcze smile i nie pisze tego bynajmniej ironicznie - tak trzymac smile

      ja jestem takim wlasnie nieudacznikiem zyciowym.
      i choc NIE obwiniam losu, to jednak tez wina nie lezy po stronie cech, o ktorych wspominacie - lenistwa, braku wiary w siebie itp.

      pracuje od dawna bardzo ciezko. jestem dobra w tym, co robie, mysle, ze jestem ceniona wsrod wspolpracownikow, ale nie zrobilam kariery.
      ba, jestem po 4-tce i nie mam stalej pracy (kontrakt na czas okreslony, kilka lat), za to mam prace, ktora uwielbiam. niestety, praca ta nie daje mi zbytnich szans na znalezienie szybko innej, "nie w branzy" (a w branzy bedzie bardzo trudno). mysle, ze moglabym "przyuczyc si" do prawie kazdej pracy w pare miesiecy, ale ktos musialby dac mi szanse i mnie zatrudnic... a po 40-tce pewnie nikt nie da...

      z zewnatrz jestem wlasnie nieudacznikiem, glownie dlatego, ze wybralam prace, ktorej wykonywanie "na zawsze" jest moim marzeniem... a ze marzenie (chyba?) sie nie spelni?... ze zostane bez pracy i perspektyw?... czego/kogo to wina?... sama nie wiem. moze tego, ze chcialam miec i prace i rodzine? i jednak widac ten czas "poswiecony" dzieciom. a moze jestem jednak zbyt slaba na swoje marzenie? nie wiem. nie chce obwiniac srodowiska, w ktorym sie obracam, choc widze nierownosc, ktora spotyka mnie - kobiete z dziecmi - w wielu sytuacjach. nie chce obwiniac losu, szczescia, karmy... jednak podjelam kilka niezbyt korzystnych decyzji i pewnie sie to w koncu na mnie zemsci...

      ... ale leniem na pewno nie jestem. wierze w swoja wartosc, ale realia sa inne...
      ciekawe, czy uwazacie moje slowa za "typowe tlumaczenie sie nieudacznika"...
      • vilez Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:39
        Nie smile Realia są, jakie są.
        • sagan137 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:45
          wiesz, ja sama nie moge decydowac do konca, czy to realia, czy zwyczajnie nie jestem wystarczajaco dobra do roboty, ktora sobie wymarzylam wink od ok. 10 lat tak sie zastanawiam... zaczynalam robic "torpedowa" kariere, ale wiedzialam, ze to nie moze byc celem mojego zycia, zalozylam rodzine, urodzilam dwojke dzieci, po karierze zostaly opary, a ja nadal nie wiem, czy to realia, czy "moje braki"...
      • kremciapciulkowy Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:40
        Utrata ojca w wieku kilku lat, alkoholizm matki, seksualne wykorzystywanie przez siostrę, pierwsza miłość zakończona bardzo wczesną ciążą, drugi mąż - psychopata, poniżający, bijący, gwałcący w pijanym widzie. Osiem skrobanek. Na koniec rak - utrata obu piersi. To przeszła jedna z moich pracownic - cudowna, piękna kobieta po trzydziestce. Jest lojalna, pracowita i kochana, nie miała szans na normalne życie.
        • d.d.00 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 21:13
          Brzmi jak scenariusz kiepskiego filmu, ale jeśli komuś się na prawdę to wszystko wydarzyło to bardzo szczerze współczuję.
          • kremciapciulkowy Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 06.01.14, 16:13
            Sęk w tym, że życie bardzo często pisze kiepskie scenariusze, w które trudno uwierzyć. Dlatego między innymi osiemdziesiąt razy się zastanowię nim zarzucę komuś trollizm.
        • eo_n Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 21:58
          kremciapciulkowy, okropna historia sad Ja też współczuję...
      • eo_n Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 21:40
        > ciekawe, czy uwazacie moje slowa za "typowe tlumaczenie sie nieudacznika"...

        Nie, w ogóle - jak napisała Vilez - tak nieudacznictwo, jak sukces są b. względne. Natomiast szczerze i bez podtekstów wink Widzą w Twojej wypowiedzi takie coś czego nie umiem określić do końca. Konkretnie więc smile

        jestem dobra w tym, co robie, mysle, ze jestem
        > ceniona wsrod wspolpracownikow, ale nie zrobilam kariery.
        > ba, jestem po 4-tce i nie mam stalej pracy (kontrakt na czas okreslony, kilka l
        > at), za to mam prace, ktora uwielbiam.

        Naprawdę sądzisz, że to dowód nieudacznictwa? Od wielu osób się słyszy, że idą do pracy tylko odbębnić swoje... Bez sensu, bo to znaczna część życia... No ale jak się nie da inaczej, to też trudno. U Ciebie to bym jednak mówiła raczej o sukcesie, pomimo tego, że nie zrobiłaś kariery (co to w ogóle jest kariera? wink )

        niestety, praca ta nie daje mi zbytnich
        > szans na znalezienie szybko innej, "
        A po co w ogóle o tym rozmyślasz, skoro masz pracę? Jeśli nie da się zabezpieczyć na okoliczność jej utraty (np. robiąc jakiś dodatkowy kurs, w pokrewnej dziedzinie), to ja bym się nie martwiła na zaś. Bo raz że życie potrafi zaskakiwać (też in plus), a dwa że jak trzeba, to człowiek często wykrzesze z siebie więcej niż by przypuszczał.

        >
        > z zewnatrz jestem wlasnie nieudacznikiem,
        Ktoś Ci tak powiedział?


        • sagan137 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 22:12
          > Nie, w ogóle - jak napisała Vilez - tak nieudacznictwo, jak sukces są b. względ
          > ne. Natomiast szczerze i bez podtekstów wink Widzą w Twojej wypowiedzi takie coś
          > czego nie umiem określić do końca. Konkretnie więc smile

          hehe, nie wiem, co widzisz w mojej wypowiedzi wink


          > za to mam prace, ktora uwielbiam.
          >
          > Naprawdę sądzisz, że to dowód nieudacznictwa? Od wielu osób się słyszy, że idą
          > do pracy tylko odbębnić swoje... Bez sensu, bo to znaczna część życia...

          wiesz, mam czasem wrazenie, ze to wyraz jakiegos takiego romantyzmu...
          troche tak, jak poeta, ktory pisze "bo musi", ale nikt go nie wyda i umrze z glodu wink
          akurat zawod mam bardzo odlegly od poety, ale czasami takie porownanie przychodzi mi do glowy


          > U Ciebie to bym jednak mówiła raczej o
          > sukcesie, pomimo tego, że nie zrobiłaś kariery (co to w ogóle jest kariera? wink )

          w roznych dziedzinach kariere definiuje sie inaczej.
          ja wiem, ze w swojej kariery nie zrobilam.
          jestem za to swietnym rzemieslnikiem, docenianym przez innych, ostatnio awansowalam na wazne stanowisko, ale nijak sie to nie przeklada na "kariere zzwodowa"

          > A po co w ogóle o tym rozmyślasz, skoro masz pracę? Jeśli nie da się zabezpiecz
          > yć na okoliczność jej utraty (np. robiąc jakiś dodatkowy kurs, w pokrewnej dzie
          > dzinie), to ja bym się nie martwiła na zaś.

          moja praca jest na czas okreslony - jeszcze 1.5 roku.
          potem koniec i nie ma szans na przedluzenie, musze szukac nowej... a na nowa na czas okreslony jest mierna szansa - jestem za stara, na ogol jest limit wiekowy. a na taka na czas nieokreslony to szanse sa jeszcze mniejsze sad ciagle trzymam sie bardzo niewielkiej szansy, bede walczyc, ale mysle, ze jednak musze polec...
          niestety, jestem takim wysmiewanym tutaj na forum "specjalista w waskiej dziedzinie", ale wcale nie dobrze platnym i takim, ze "moja" dziedzina nie ma przelozenia na zaden inny praktyczny zawod... czyli slepy zaulek wink

          > Bo raz że życie potrafi zaskakiwać
          > (też in plus), a dwa że jak trzeba, to człowiek często wykrzesze z siebie więce
          > j niż by przypuszczał.

          nie jestem pewna, czy wykrzesac jeszcze wiecej potrafie...

          > > z zewnatrz jestem wlasnie nieudacznikiem,
          > Ktoś Ci tak powiedział?

          prosto w oczy chyba nikt.
          ale sama o sobie tak mysle.
          i mam wrazenie, ze ludzie tak o mnie mysla i tak o mnie mowia za moimi plecami.
          wiem, jakcy ludzie wokol mnie pracuja i wiem, ze ja do nich nie pasuje - na obiecna posade jestem za stara i mam za duzo doswiadczenia, a lepszej mi sie nie udalo zdobyc, jak na razie...

          • pade Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 23:54
            a nie możesz być sama sobie sterem i okrętem?smile
    • zazou1980 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 20:42
      Znam jednego delikwenta, który mimo 35 lat nigdy się od maminego cyca nie odspawał. Matka płaci wszystkie jego długi, wychowuje i sponsoruje jego dziecko, płaci mu za wszystko, co miałoby prowadzić do jego usamodzielnienia, a on zawsze wraca goły, z podkulonym ogonem i kolejnymi długami. Ma trójkę rodzeństwa, z którego każde dało sobie radę w życiu - warunki wychowawcze i edukacyjne mieli podobne. On zawsze czuł się gorszy od innych i wychodził z założenia, że rodzice mają go wspierać, matka swoją nadmierną pomoc tłumaczyła jakąś chorobą z dzieciństwa i jego znaczną otyłością...
    • enatealie Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 21:13
      Pesymizm, niskie poczucie własnej wartości, poczucie bycia gorszym od innych. Niestety, nieśmiałość również często łączy się z niepowodzeniami w przyszłym życiu. Brak zdecydowania, własnego zdania i uległość wobec innych. Przeświadczenie: tego nie da się zrobić, to nie dla mnie, w przypadku pracy (moje ulubione): W Polsce dobra praca i płaca to tylko za sprawą znajomości, trzeba być kombinatorem, bo uczciwy człowiek nigdy się nie dorobi. wink) Takie hasła rzucali nieudacznicy, jakich poznałam.
      Z drugiej strony nieudacznikiem może człowieka uczynić trzymanie w złotej klatce i nieznajomość realiów świata, w którym żyje. Wyręczanie od dziecka we wszystkich pracach, odsuwanie od obowiązków, trzymanie z dala od problemów dorosłych. Człowiek rośnie w przeświadczeniu, że świat jest idealna, zwłaszcza pod skrzydłami mamusi (tatusia), a potem bolesne zderzenie z rzeczywistością.
    • zebra12 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 21:28
      Mnie się czasem wydaje, że jestem takim nieudacznikiem.
      Do dziś nie udało mi się kupić własnego mieszkania lub domu. Bardzo mnie to dręczy i boli. Naprawdę miewam przez to koszmary i depresję.
      A przecież:
      - kształciłam się (mam 3 kierunki studiów)
      - pracowałam przed ślubem, czyli w trakcie studiów
      - pracuję od ukończenia studiów w swoim zawodzie
      - rozwijam się, dokształcam się i awansuję
      - kupiliśmy po ślubie działkę z domkiem na wsi
      - sądownie udało mi się załatwić drogę dojazdową do niej
      Mimo to:
      - nadal nie mam pracy na czas nieokreślony
      - mam działkę na wsi, ale nie mogę jej sprzedać, a na remont mnie nie stać, bo...
      - rozwiodłam się po 13 latach małżeństwa
      - zarabiam naprawdę mało
      Przyczyny upatruję w tym, że:
      - mąż nigdy nie poszedł do pracy
      - sama wychowuję 3 dzieci
      - pracuję w zawodzie, w którym obecnie nie ma pracy
      - nie dostałam nic z domu (mąż też)
      • eo_n Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 22:05
        zebra12 napisała:

        > Mnie się czasem wydaje, że jestem takim nieudacznikiem.
        A nie masz wrażenia, że jakby u Ciebie było odwrotnie niż w moim poście początkowym? Jakbyś nierealnie wysoko sobie postawiła poprzeczkę? Bo ja naprawdę podziwiam babkę, która sama daje sobie radę z trójką dzieci. I umieć się rozwieść, zanim nieudane małżeństwo człowieka wykończy, to też zdecydowanie nie porażka wink Natomiast mieszkania w Polsce są drogie. Wszędzie z resztą są. To też jest fakt.

        Sama miałam taki kompleks... Bo mnie się udało zamieszkać "na swoim" dopiero po ślubie... Inna sprawa, że z perspektywy czasu widzę błędy, które popełniłam na studiach, czy tuż po i w konsekwencji nie mogłam kupić tego wymarzonego m. Choć przy mądrym wsparciu radę bym dała. Wsparcia zabrakło. Bywa wink
      • enatealie Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 22:17
        Odbiegając trochę od tematu. Sądzicie, że uzasadniony jest żal dorosłych już dzieci do rodziców, że nie dostały od nich pieniędzy na tzw. start? (lub innego dobra materialnego)
        W dzisiejszych czasach takie darowizny to wręcz norma i mam wrażenie, że większość rodziców poczuwa się, by dziecko coś jednak na ten start dostało.
        • sagan137 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 22:19
          uwazam, ze nie sa stosowne takie zale.
          zwlaszcza, jesli chodzi o dobra materialne.
          mnie mama dala spokoj ducha w czasie studiow (mieszkalam z mama) oraz nieustajace wsparcie w moich wyborach zyciowych, zyczliwosc, milosc, dobre slowo. rzeczy nieocenione smile
          • eo_n Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 22:22
            Zgadzam się. Nieuzasadnione, a czasem wręcz bezczelne.
            Wyżej napisałam, że brakło mi wsparcia, ale akurat nie finansowego. To bym ogarnęła wink A tak to przewaliłam duże sumy na bzdury... Bo wydawało mi się, że nie mam możliwości kupić mieszkania.
          • zebra12 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 06.01.14, 09:13
            No oczywiście, że żale nieuzasadnione i np ja żalu nie mam. Żal to mam za podcinanie skrzydeł, obrażanie, brak wsparcia, odtrącenie. Moja mama nie przyszła nawet na mój ślub, a gdy zadzwoniłam do niej, że urodziła się moja pierworodna i równocześnie jej pierwsza wnuczka to usłyszałam, że nie jest zainteresowana i ją to nie obchodzi, a wszystkie noworodki są i tak brzydkie jak ropuchy.
            Tak więc nie będąc na ślubie i weselu więc dać nic fizycznie nie mogła, ale u brata była i nawet kwiatów nie dostali, nie mówiąc już o choćby drobnym upominku. Dodam, że moi rodzice są dobrze sytuowani. Czasem robi się zwyczajnie przykro.
            • igge zebra 06.01.14, 13:02
              zebra, czytam różne Twoje wypowiedzi i dla mnie jesteś zdecydowanie człowiekiem sukcesu, umiesz świetnie sobie radzić w życiu
              Własne m to nie wszystko. Twoja mama zachowała się bardzo nieładnie, faktycznie przykre
      • an_ni Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 22:49
        niestety na twoim przykładzie Zebro można pokazać jak złe decyzje wpływają niekorzystnie na życie
        począwszy od studiów i zawodu - chyba nie od lat wiadomo że nauczyciele nie są dobrze opłacani
        mąż - na pewno i przed ślubem było wiadomo że to rajski ptak a nie kandydat na biznesmena czy choćby pracowitego męża głowę rodziny niestety na twoim przykładzie Zebro można pokazać jak złe decyzje wpływają niekorzystnie na życie
        począwszy od studiów i zawodu - chyba nie od lat wiadomo że nauczyciele nie są dobrze opłacani
        mąż - na pewno i przed ślubem było wiadomo że to rajski ptak a nie kandydat na biznesmena czy choćby pracowitego męża głowę rodziny
        dzieci - trójka przy niepracujacym mężu ... w tym ostatnie wpadkowe w czasie rozwodu
        na nieszczęscie do tego twoje dzieci i ty sama chorujecie bo nie macie wystarczającej opieki medycznej
        dzieci - trójka przy niepracujacym mężu ... w tym ostatnie wpadkowe w czasie rozwodu
        na nieszczęscie do tego twoje dzięciaie chorują bo
      • ira_07 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 06.01.14, 13:40
        > - kształciłam się (mam 3 kierunki studiów)

        Ale jakich? Bo jesteś nauczycielką, a niestety, nawet wybitne nauczycielka nie zarobi tyle co przeciętny dentysta czy notariusz. Nie masz co sobie wyrzucać nieudacznictwa, choć przykre to na pewno jest.

        > - nadal nie mam pracy na czas nieokreślony

        To nie zależy od "udacznictwa".

        Dlaczego nie patrzysz na siebie jak na kobietę, która wychowuje 3 dzieci, radzi sobie, pogoniła pasożyta? Ja Cię za to podziwiam.
      • echtom Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 16.12.14, 00:35
        Zebra, ja mam w 80 % podobnie i uważam, że ocena mojego życia to tylko kwestia punktu widzenia. Jednym może się wydawać sukcesem, innym porażką. To raczej nie jest dziwne, że samotną matkę 3 dzieci rzadko stać na zakup własnego mieszkania czy domu, więc trudno tym mierzyć swoją wartość smile
    • gulcia77 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 22:27
      Wszystko zależy od tego, co zdefiniujesz jako sukces, a co jako porażkę. Dla mnie osobiście szczytem szczęścia byłoby mieszkanie na zabitej dechami wsi i hodowanie kurczaków. I możliwość spokojnego życia. Jestem cholernie pracowita, wiele rzeczy potrafię zrobić sama, lubię proste życie i proste przyjemności. No od czasu do czasu wizyta w teatrze lub w operze jest mi potrzebna oraz nieograniczony dostęp do książek. A pomimo to prowadzę małą firmę, znajomi uważają, że mi się "udało", tylko mi nie o to chodziło smile Więc z tym nieudacznictwem musisz być ostrożna smile
    • 0oops Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 22:30
      Moje nieudacznictwo to :

      - praca na śmieciówkach od zawsze
      - wynajmowane mieszkanie
      - zarabiam średnią krajową pracując jak wół po 12h dziennie..w tygodniu nie mam czasu kupić chleba,odebrać listu z poczty
      - codziennie 2h spędzam w komunikacji miejskiej, jem na stojąco w zapchanym autobusie
      - mam kiepskie doświadczenie zawodowe, mimo, że pracuję od 5 lat, moje CV jest długie, ale nędzne
      - są miesiące kiedy nie zarabiam nic(!)
      - nie mam prawa jazdy
      - nie mam żadnych oszczędności
      - nie mam zdolności kredytowej, ubezpieczenia zdrowotnego
      - nie mam żadnych znajomych, sylwestra spędziłam sama przed TV
      - facet zostawił mnie po 8 latach związku
      - mam 27 lat, skończone studia na UW, II stopień PSM, biegły angielski, nie jestem brzydka i co z tego........ jestem nikim drogie panie

      A co do tego doprowadziło? Chyba ja sama - nigdy w siebie nie wierzyłam, nie potrafię o siebie walczyć, odkąd pamiętam (od wczesnego dzieciństwa) czułam się gorsza.Nikt nigdy nie stanął po mojej stronie, mam o to duży żal do moich rodziców i widzę jak w chwilach kryzysowych powielam ten model - nie potrafię podnieść głosu, wyrazić negatywnych emocji, w*urwić się publicznie, obronić się przed krytyką. Jestem rozmemłaną kluchą bez emocji - to jest mój przepis na bycie nieudacznikiem.
      • na_pustyni Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 22:33
        ani sie waz pisac, ze jestes nikim i o tym, ze jestes bez emocji - gdybys byla, nie powstalby ten post
      • an_ni Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 22:56
        no i właśnie nastawienie psychiczne jest najważniejsze
        wiara w siebie
        leki wycofanie niemoc psychiczna przekreśla największe zdolności i możliwości
        kompleksy i zaburzenia jeśli cie terapeuryzowane są prawdziwymi kłodami
        czyli sam człowiek jego psychika i jego wybory są determinantami
        nawet nie inteligencja a na pewno nie wiedza nabyta na 3 kierunkach studiów
        osoby trzecie smieciowe umowy wysokie ceny przy niskich placach itp to są wymowki
        • lunia_fox Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 15.12.14, 16:00
          an_ni napisała:

          > no i właśnie nastawienie psychiczne jest najważniejsze
          > wiara w siebie
          > leki wycofanie niemoc psychiczna przekreśla największe zdolności i możliwości
          > kompleksy i zaburzenia jeśli cie terapeuryzowane są prawdziwymi kłodami
          > czyli sam człowiek jego psychika i jego wybory są determinantami
          > nawet nie inteligencja a na pewno nie wiedza nabyta na 3 kierunkach studiów
          > osoby trzecie smieciowe umowy wysokie ceny przy niskich placach itp to są wymow
          > ki

          Stek bzdur!
      • martha_marcy_may_marlene Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 06.01.14, 00:37
        > A co do tego doprowadziło? Chyba ja sama - nigdy w siebie nie wierzyłam, nie po
        > trafię o siebie walczyć, odkąd pamiętam (od wczesnego dzieciństwa) czułam się g
        > orsza.Nikt nigdy nie stanął po mojej stronie, mam o to duży żal do moich rodzic
        > ów i widzę jak w chwilach kryzysowych powielam ten model - nie potrafię podnieś
        > ć głosu, wyrazić negatywnych emocji, w*urwić się publicznie, obronić się przed
        > krytyką. Jestem rozmemłaną kluchą bez emocji - to jest mój przepis na bycie nie
        > udacznikiem.

        Hej, dziewczyno, nie łam się proszę, jeszcze będzie dobrze. Jak jesteś dobra, to w końcu jakaś porządna firma Cię przygarnie, taka, która zapewni socjal i przyzwoite warunki pracy. Wierz mi, życie to nie jest dżungla wbrew pozorom, nie trzeba być przebojowym, wrzeszczeć, gryźć i kopać dołki pod przeciwnikami, żeby mieć przyzwoite życie. Nie wszędzie tak jest. Coraz większej liczbie firm zależy właśnie na dobrej atmosferze i współpracy między pracownikami. Tak naprawdę potrzebujesz porządnej firmy, która Cię przygarnie i wszystko może potoczyć się zupełnie inaczej. Tylko ona oczywiście sama Cię nie znajdzie, to Ty musisz szukać. Nie przestawaj proszę. Jeszcze karta się odwróci.
      • 3eneduerabe nie martw się! 07.01.14, 12:24
        Wszystko się jeszcze ułoży po twojej myśli...Ja jestem niewiele młodsza i dopiero niedawno zdałam prawko! Mam męża to fakt ale wczesniej spotykałam sie długi czas z chłopakiem, który mnie zdradził- pierwszy chłopak w każdym sensie i on mnie zdradził...moja samoocena poleciała bardzo w dół, dowiedziałam sie o tym na szczescie po rozsatniu bo tak bym za siebie nie reczyla. Chodziłam na terapie do pyschologa zeby podbudowac moja pewnosc siebie. I chociaz jestem ładna, skonczyłam ciezkie studia to czułam się niewiele warta. Dziecinstwo miałam normalne więc doły psychiczne, wycofanie epizod depresji moze dotknąć kazdego. Muszę powiedzieć, że najwieksze wsparcie dała mi rodzina i mój obecny mąż. Absolutnie go to nie zraziło, że mam jakieś problemy( a kto ich nie ma?). I muszę powiedzieć z perspektywy czasu, ze cudownie trafiłam. Naprawdę bardzo dobrze sie stało, ze z tamtym się rozstałam!. Teraz kocham, jestem kochana. Zrobiłam niedawno prawko. Od stycznia zaczełam pracować i ładnie będę zarabiać. Jestem w ciąży smile. A moje leki? no cóż, zawsze byłam lękliwą osobą ale to kontroluje. Wiem, że świat stoi przed nami otwart i to o czym marzymy mozemy zrealizowac. Kazdy się potyka w życiu, kazdego spotykaja trudności. Należy wstać, otrzepać się i iść przed siebie. Polecam rozmowę z dobrym psychologiem kochana. Czytaj tez ksiazki o tej tematyce, jak wzmocnic poczucie wlasnej wartosci. Zycze duzo miłości. Jestes młoda i napewno poznasz kogos odpowiedniego, a to dodaje energii i skrzydeł. Trzymam kciuki. Nie ma nieudaczników są ludzie, którzy w życiu się trochę zamotali. I pamietajcie nic nie jest przesadzone! to nie koniec naszej wycieczki pod tytułem zycie. Te które wypowiadają się o innych jako o nieudacznikach to nie zycze zlego ale wystarczy jeden dzien: choroba, wypadek, smierc bliskiej osoby i mozemy pojsc na dno razem z naszymi marzeniami. Trzeba o siebie walczyc. Kazdy dzien dla kazdego moze przyniesc zmiane, ktora postawi nasze zycie do gory nogami.
    • na_pustyni Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 22:31
      na przykladzie mojego chlopa - kloda pod nogi okazala sie bratowa, nie demonizujac kobiety - naprawde utrudnia mu zycie (np. blokujac sprzedaz wspolnej dzialki braci)
    • b.bujak Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 22:39
      nie podejmowałabym się próby definiowania życiowego nieudacznika
      to, czy się komuś w życiu udaje, czy nie to splot wielu czynników: charakteru, umiejętności, zdolności, szczęścia, zdrowia, środowiska...
    • goodnightmoon Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 05.01.14, 23:34
      eo_n napisał:

      > Uważam, że jednak nasze podejście do wielu spraw jest decydujące - nawet w niesprzyjających warunkach.

      Tak, chyba w 99% tak jest. Ale łatwiej winić kłody, niż siebie wink
      • mokatato Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 06.01.14, 00:01
        Zgadzam się z kimś kto napisał, że to pojęcie względne. Zależy od tego kto czego oczekuje od życia.

        Ja siebie uważam za nieudacznika życiowego, głównie dlatego, że nie zdobyłam odpowiedniego wykształcenia (mam tylko maturę), a co za tym idzie mam beznadziejną pracę, której szczerze nie znoszę, a jeszcze bardziej ludzi z którymi pracuję. Ma tu miejsce sytuacja, o której w tym wątku ktoś wspominał; mobbing oraz poniżanie i wykorzystywanie osób na niższym stanowisku przez tych na wyższym.

        Od zawsze nie wierzyłam w siebie, czułam się gorsza od innych, rodzice nigdy mnie nie wspierali (jestem DDA), mama zawsze wmawiała, żebym nawet nie próbowała tego czy tamtego bo na pewno nie dam rady.
        Nie pozwoliła mi wybrać szkoły zgodnie z moimi zainteresowaniami bo; nie dasz rady, bo taka szkoła to bez sensu itd. Torpedowała wszelkie moje pomysły. Wybrała mi zawód " z przyszłością", który okazał się totalnym niewypałem. Dziś to zawód bez przyszłości, praca w nim to harówka po 12 h, najczęściej na umowę za najniższą krajowa (przynajmniej na papierku), albo na czarno. Nie pracuję w swoim zawodzie bo go nienawidzę i nie mam do niego żadnych predyspozycji.

        Nie wiem czy te cechy charakteru, które mam to efekt genetyki czy wychowania, podejrzewam, że geny swoje, a wychowanie swoje też zrobiło, a właściwie nie tyle wychowanie, a pranie mózgu pt: "ty to nic nie wiesz, ja wiem lepiej i masz robić jak ci każę, bo jak nie to jesteś wyrodnym dzieckiem i będziesz kiedyś ciężko tego żałować".
        Po dwudziestu latach moja wiara w siebie jest większa, już nie wierzę w to, że jestem gorsza od całej reszty, że wszyscy są mądrzejsi ode mnie i bardziej inteligentni, ale nie do końca....niestety. Zastanawiam się ile kolejnych lat potrzeba, abym całkiem w to uwierzyła...
        • mokatato Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 06.01.14, 00:32
          Jeszcze co do lenistwa, o którym była tu mowa.

          Mój mąż ma kolegę, chodzili razem do technikum.
          Chłopak od zawsze leń i typ kompletnego olewacza.
          Po technikum koledzy namówili go aby wspólnie założyli firmę, on nie za bardzo chciał, ale w końcu dał się namówić. Firma prosperowała całkiem nieźle, ale jego wkurzało, ze trzeba o interesy dbać. Będąc przypadkiem w pewnej instytucji w związku z działalnością firmy otrzymał propozycję pracy. Od razu się zdecydował, zadowolony był bardzo bo okazało się, że pensja naprawdę dobra, a praca do ciężkich nie należała.
          Ożenił się z piękną, sympatyczną i wykształconą dziewczyną, która miała bardzo dobrze płatna pracę, jego rodzice kupili im trzypokojowe mieszkanie, urodziło im się dziecko.Istna sielanka.
          Ktoś postronny mógłby uważać, że facet osiągnął życiowy sukces. Właściwie osiągnął, ale uwierzcie mi, moim zdaniem wkładając w to minimum wysiłku.
          Jemu całe życie nic się nie chciało; praca po najmniejszej linii oporu, żonę do dziś zachodzę w głowę jak zdobył, bo w ogóle nie robił nic w tym związku. Wspólna sobota; żona proponuje wypad ze znajomymi na łono natury; jemu się nie chce, pójść gdzieś z dzieckiem i zoną; jemu się nie chce. przemówienie na ich weselu (podziękowanie rodzicom itd) jako pierwsza mówi jego żona, po czym zwraca się do niego, aby powiedział choć parę słów od siebie; na co on, machając niedbale ręką; co ja tam będę mówił, ty już wszystko powiedziałaś.
          Mój mąż znający go od dziecka i nie wydający pochopnych opinii stwierdził, że facet leń od zawsze, a mający wręcz niebywałe szczęście w życiu.
          Wiem, że nie często się tak pewnie zdarza, ale nie zawsze to, że żyjemy na całkiem sensownym poziomie i osiągnęliśmy ten tzw. życiowy sukces (cokolwiek to znaczy) jest wynikiem naszej ciężkiej pracy.
          • kariwitch00 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 06.01.14, 09:57
            nie zawsze to, że żyjemy na cał
            > kiem sensownym poziomie i osiągnęliśmy ten tzw. życiowy sukces (cokolwiek to zn
            > aczy) jest wynikiem naszej ciężkiej pracy.


            Zgadza się,w drugą stronę nie każdy pracowity i zdeterminowany człowiek osiąga sukces.
            • azja001 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 06.01.14, 13:34
              Taka kłodą pod nogi jest ma pewno ślepy los, przeznaczenie, traf (jak zwał tak zwał) dzięki któremu rodzimy sie w określonej rodzinie. Nikt mi nie wmówi że osoby które miały to szczęście i urodziły się nawet nie w zamożnych ale po prostu mądrych, wymagających ale i wspierających rodzinach mają takie same szanse jak osoby które były poddane przemocy, wykorzystywaniu i wpychaniu w niskie poczucie własnej wartości. Dla mnie prawdziwą miarą sukcesu jest umiejętność tworzenia własnego życia osobistego i zawodowego niejako z niczego, bez pomocy finansowej i emocjonalnej. To naprawdę wyczyn.
              Myślę Zebro że jesteś przykładem takiej osoby. Sama dajesz radę z 3 dzieci, jesli uda ci się wychować je na porzadnych ludzi to w ogóle jesteś wielka.
              A nieudacznik to wg mnie ktoś kto ma 2 zdrowe ręce i nogi, otrzymuje nieustające wsparcie od rodziny, mający określone możliwości intelektualne i fizyczne ale nie potrafi tego wykorzystać z czystego lenistwa i wygodnictwa.
              • kariwitch00 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 07.01.14, 11:46
                Los... coz ja uwazam że kłody rzucają ludzie no chyba że winić los że stawia nam na drodze akurat tych a nie innych, ludzie ludziom dają w d najbardziej.W moim zyciu 90% problemow komplikacji generują inni ludzie.
    • gretchen184 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 06.01.14, 13:27
      od urodzenia przez 20 lat przechodziłam regularne pranie mózgu p.t. " jesteś nikim, będziesz nikim, nic dobrego z ciebie nie wyrośnie, z niczym sobie nie poradzisz" poparte kontrolnym laniem ze śladami na plecach i złamanym palcem.
      nie poszłam na studia, nie osiągnęłam w życiu zawodowym tego co chciałam bo od zawsze wiem,że jestem nikim i na pewno bym sobie nie poradziła.
      nikt w domu nie zauważył,ze mam ogromną pasję-medycynę i marzę o zostaniu lekarzem albo pielęgniarką. nikt mnie w tym nie wsparł, nie pomógł i nie popchnął w tym kierunku.
      do dziś nie podejmuję się trudnych i wymagających zadań bo i tak sobie nie poradzę.
      nie wierzę kiedy ktoś mi mówi,że jestem w czymś dobra.
      to jest całe moje nieudacznictwo. mam o to żal do rodziców,którzy do dziś- a mam prawie 40 lat- potrafią mi naubliżać i stwierdzić,że jestem zerem.
      • ponis1990 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 06.01.14, 15:18
        Zapewne syndrom bycia ofiarą, nieśmiałość, dorastanie przy nadmiernie despotycznych i krytykujących rodzicach bądź zupełnie odwrotnie, trzymających mega pod kloszem. Nadmierna ambicja, niedocenianie siebie, niewiara we własne możliwości, lenistwo, skłonności depresyjne...
        Chciał mnie poderwać ostatnio jeden chłopak, Z wyglądu fajny, rodzina w porządku, pracę miał, prawko miał, dzieci żony na boku - nie. Co go zdyskwalifikowało? Powtarzanie przez niego jak mantra ,,jestem nikim'', na zasadzie : nie wyrobiłem dziś normy, jestem nikim, obraziłaś się na mnie - jestem nikim, to moja wina, deszcz pada - to też jego wina.
        • kremciapciulkowy Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 06.01.14, 16:27
          Albo przykład mojego znajomego: facet świetnie sobie radził przez wiele lat, postawił dom za gotówkę, stać go było na wyjazdy, świetne ciuchy, dobre samochody,opiekunkę na stałe do dziecka, panią do sprzątania, gotowania itp. Zasuwał bardzo ciężko, właściwie jedyny pożytek z tej pracy miała (niepracująca) żona i rozpieszczeni do granic synalkowie. Ale żona się puściła, zażądała rozwodu. Firma była na nią, przepadło. Dom sprzedali, dzieląc się po połowie gotówką. Synowie już byli na swoim, dorośli. Facet zainwestował w jakieś tam fundusze, na początku zarabiał, ale ostatecznie umoczył dobrych kilkadziesiąt tysięcy. Próbował pracować jako agent nieruchomości, mimo ogromnego zaangażowania przez trzy lata zarobił - dwa tysiące (nie ściemniam, naprawdę) A pieniądze brał "z kupy", więc poszło trochę, zwłaszcza, że ożenił się powtórnie i urodziło mu się dziecko, żona nie pracowała. Facet próbował wszystkiego, nawet zdjęcia zaczął robić, no nic zupełnie nie szło, sam o sobie zaczął mówić, że jest odwrotnością Midasa - wszystkiego czego się dotknie zamienia się w goowno. Z drugą żoną wybudowali skromny domek, zrobili tyle, ile dała druga żona ze sprzedaży swojej kawalerczyny. Żona w międzyczasie zachorowała ciężko, ma grupę inwalidzką, nie nadaje się do pracy. Facet został dostawcą pizzy, potem zrobił prawko na autobusy, też ciężko mu było dostać pracę, musiał walczyć o umowę, o etat, masakra. Teraz powoli, powoli wychodzą na prostą, spłacają długi zaciągnięte na leczenie żony, ale dużo jeszcze im zostało. Dobrzy, skromni, uczciwi ludzie. No i dlaczego tak jest na tym świecie?
          • lucadimontezemolo Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 15.12.14, 22:12
            Jako osoba z osobowością unikającą ,muszę przyznać , że w własnej woli/przyczyny, kody pod nogi i moje nieudacznictwo w pewnych rejonach są moją i tylko moją winą.
            • lucadimontezemolo Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 15.12.14, 22:12
              Kłody oczywiście, kody mam w głowie.
      • echtom Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 16.12.14, 00:43
        > od urodzenia przez 20 lat przechodziłam regularne pranie mózgu p.t. " jesteś nikim, będziesz nikim, nic dobrego z ciebie nie wyrośnie, z niczym sobie nie poradzisz"

        Ja przechodziłam pranie mózgu pt. "skup się na nauce, bo do niczego innego się nie nadajesz" i w sumie w dużym stopniu się sprawdziło wink Ale z wiekiem nabieram do siebie i swojego życia coraz więcej luzu i dystansu.
    • thea19 Re: Kłody pod nogi, czyli co czyni z nas nieudacz 15.12.14, 22:55
      jak czlowiek jest zdrowy i w miare rozgarniety, to brak odwagi i wiary w siebie oraz malkontenctwo moze byc spora przeszkoda. jak ktos sie boi zmian, nowych wyzwan, to cudow nie ma. nie pojdzie na studia, bo sobie nie poradzi, nie zmieni pracy bo pewnie go zaraz zwolnia, nie wyjedzie za granice bo nie zna jezyka w odpowiednim stopniu, itd, itd

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka