Dodaj do ulubionych

Naprawdę nie rozumiem.

16.01.14, 10:51
Nie rozumiem szumu wokół picia jakichkolwiek dawek alkoholu w ciąży. Tudzież w czasie karmienia. Szum coraz większy, rozmaite (wzajemnie przeciwstawne) teorie omawiane, roztrząsane, analizowane, obalane, wzbudzające mnóstwo emocji.
Czy naprawdę dla większości kobiet w wieku rozrodczym alkohol jest tak bardzo istotną rzeczą, że mają problem z jego niespożywaniem nawet "na wszelki wypadek"? Ostatecznie ciąża, karmienie i w ogóle posiadanie dziecka niosą za sobą tyle ograniczeń, że demonizowanie akurat tego jest dla mnie niepojęte. Zwłaszcza że karmic można butelką i ograniczenie się z piciem alkoholu zamknie się w rezultacie w obrębie dziewięciu miesięcy ciąży. Czy to naprawdę aż taki problem? Czy może jeśli to dla kobiety jest problem, to powinno zapalić się jej czerwone światełko?
Obserwuj wątek
    • thorgalla Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 10:59
      Zgadzam się.
      • kietka Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:41
        zgadzam sie w 100%
    • ola Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:00
      Też się zawsze nad tym zastanawiam.
      Sama piję bardzo mało. Kiedy mam dzieci pod opieką (czyli jakieś 300 dni w roku), nie piję w ogóle albo ograniczam się do małego piwa wśród znajomych. Kiedy byłam w ciązy po prostu odstawiałam alkohol od momentu rozpoczęcia produkcji potomka do momentu odstawienia go od piersi. To nie żadne mistrzostwo świata. A ile kłopotów, rozmyślań i kalkulacji mniej.
      • ola Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:05
        >Kiedy mam dzieci pod opieką (czyli jakieś 300 dni w roku)

        jakie 300? 360 miało być wink
    • paul_ina Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:02
      Od maja 2012 nie miałam alkoholu w ustach - ciąża, laktacja, ciąża - potem znów laktacja - pewnie napiję się znów pod koniec 2015 roku.
      Tematu po prostu nie ma, przecież razem ze mną piłyby moje dzieci. Że to trzeba laskom łopatą do głowy wkładać, to przechodzi moje pojęcie.
      • gazeta_mi_placi Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:46
        Współczuję, co Ty masz w ogóle z życia?
        • ola_fatyga Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 17:52
          > Współczuję, co Ty masz w ogóle z życia?

          jak to co? ciążę- laktację- ciążę- toż to sens życia...
        • antyideal Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 17:59
          Oj juz tak nie wspolczuj, moze ma swietny seks ? tongue_out
          • gazeta_mi_placi Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 18:41
            Po porodzie z niemowlęciem przy piersi? Jasne, wierzę smile
          • ola_fatyga Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 18:41
            > Oj juz tak nie wspolczuj, moze ma swietny seks ? tongue_out

            pfuuu, jak mozesz- tak pukac penisem w glowke dzidzi?
    • princy-mincy Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:03
      Tez nie rozumiem.
      Ale widocznie te artykuły o problemie alkoholowym młodych Polek nie biorą sie znikąd.
    • tully.makker Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:05
      No ale jest calkiem sporo osob, dla ktorych abstynecja w ciazy jest takim wysilkiem, ze nawet jak podolaja, to juz po porodzie musza sie napic. tez jest to dla mnie trusne do pojecia - Karmia piersia ddwulatka i ponad 3 lata nie mailam alkoholu w ustach.

      Zyje i mam sie dobrze.
      • to_ja_tola Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:17
        tully.makker napisała:

        > No ale jest calkiem sporo osob, dla ktorych abstynecja w ciazy jest takim wysil
        > kiem, ze nawet jak podolaja, to juz po porodzie musza sie napic. tez jest to dl
        > a mnie trusne do pojecia - Karmia piersia ddwulatka i ponad 3 lata nie mailam a
        > lkoholu w ustach.
        >
        > Zyje i mam sie dobrze.

        Oj ale czy to,że ty nie pijesz nie znaczy,że inni też nie piją.
        Nie wiem,tematu nie znam,jakoś w oczy mi się nie rzuca.
        Sama nie piję,czasami martini,ale od wielkiego dzwonu,od pierwszej ciąży,przez KP i drugiej i KP czyli jakoś 6lat nie miałam alko w ustach,ale rozumiem,że inni mogą mieć z ty problem.
        • kropkacom Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:55
          Jaki problem? Alkoholizm? Nie, prawda? Pewnie chodzi o to, że pani w ciąży nie umie odmówić na imprezie lub obraca się w takim towarzystwie gdzie nie picie to fanaberia.
          • to_ja_tola Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:59
            kropkacom napisała:
            Pewnie chodzi o to, że pani w ciąży nie
            > umie odmówić na imprezie lub obraca się w takim towarzystwie gdzie nie picie to
            > fanaberia.


            a są jeszcze takie??? i panie i imprezy?
            • kropkacom Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:02
              A nie ma?
    • gryzelda71 Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:06
      Na forum temat alkoholu ogólnie jest demonizowany, to co dopiero w wypadku ciężarnych.
      • gazeta_mi_placi Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:49
        Dokładnie, nie ma niczego po środku, albo pijana ciężarna rodząca FAS albo trzeźwa przez pełne dziewięć miesięcy jak świnia.
        Albo rodzic pijany jak bela nie będący w stanie zaopiekować się nawet kotem, nie mówiąc o dziecku albo trzeźwy jak świnia - zdanie typu "wypił/a, ale jedno małe piwo i nie jest pijany/a" powoduje wściekłość u co niektórych.
        • mid.week Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 15:20
          gazeta_mi_placi napisała:

          > Dokładnie, nie ma niczego po środku

          środka nie da sie ustalić, bo nie ma czegos takiego jak wyliczona minimalna i nieszkodliwa dla płodu ilość alkoholu.
          • gazeta_mi_placi Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 17:47
            Zatem pozostaje zdrowy rozsądek, który mówi (przynajmniej mi), że nic złego się nie stanie jak raz w miesiącu wypiję małe piwo albo do dużego obiadu wypiję kieliszek wina sączony godzinę.
    • saszanasza Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:07
      nisar napisała:

      > Nie rozumiem szumu wokół picia jakichkolwiek dawek alkoholu w ciąży. Tudzież w
      > czasie karmienia. Szum coraz większy, rozmaite (wzajemnie przeciwstawne) teorie
      > omawiane, roztrząsane, analizowane, obalane, wzbudzające mnóstwo emocji.
      > Czy naprawdę dla większości kobiet w wieku rozrodczym alkohol jest tak bardzo i
      > stotną rzeczą, że mają problem z jego niespożywaniem nawet "na wszelki wypadek"

      Gdybym na wszelki wypadek profilaktycznie rezygnowała z rzeczy, które według "najnowszych badań" a nawet i tych starszych uznane są za szkodliwe, powinnam nie jeść mięsa, nie jeść warzyw, nie pić wody z plastikowych butelek, nie jeść masła, margaryny również, nie stosować proszków, nie szczepić dzieci, nie używać pampersów, jak również środków antykoncepcyjnych.
      Oczywiście że bez lampki wina można się obyć przez te 9 miesięcy...przez kolejnych kilkanaście lat również, żeby nie zostać bohaterką artykułu o tym, jak nietrzeźwa matka dopuściła do sytuacji w której jej dziecko złamało sobie nogę podczas zabawy na łóżku.

      Ja mam już dosyć słuchania, co mogę/powinnam jeść, jak wychowywać dziecko, jak się zachowywać. Mam dosyć moralizowania, zastraszania. Za chwilę okazać się może że sranie w pozycji siedzącej w ciąży jest szkodliwe, bo powoduje ucisk na płód.
      • ola Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:15
        Przepraszam, ja rozumiem stosowanie figur retorycznych w dyskusjach forumowych, ale nie abstrahujmy od układu odniesienia.
        Jeśli porównujesz szkodliwość alkoholu do szkodliwości wody w plastikowej butelce, proponuję prosty eksperyment.
        Wypij po litrze każdej z nich. Po której będziesz obejmowac kibel dnia następnego? Czy objawy opicia się wodą są takie same jak wódką/winem?
        Czy ból głowy, wymioty ect. nie są przypadkiem klasyczną reakcją organizmu na trucizny?
        Zresztą, na takie argumenty szkoda czasu i atłasu...
        • saszanasza Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:40
          ola napisała:

          > Przepraszam, ja rozumiem stosowanie figur retorycznych w dyskusjach forumowych,
          > ale nie abstrahujmy od układu odniesienia.
          > Jeśli porównujesz szkodliwość alkoholu do szkodliwości wody w plastikowej butel
          > ce, proponuję prosty eksperyment.
          > Wypij po litrze każdej z nich. Po której będziesz obejmowac kibel dnia następne
          > go? Czy objawy opicia się wodą są takie same jak wódką/winem?
          > Czy ból głowy, wymioty ect. nie są przypadkiem klasyczną reakcją organizmu na t
          > rucizny?

          A czy widzisz różnicę między wypiciem litra alkoholu a wypiciem lampki wina, bo wydaje mi się że w poście rzecz o piciu a nie o napie...niu się alkoholem.
          W takich ilościach to i witaminy szkodząbig_grin
          • babunia_wygodka Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:54
            > A czy widzisz różnicę między wypiciem litra
            alkoholu a wypiciem lampki wina, bo
            > wydaje mi się że w poście rzecz o piciu a nie
            o napie...niu się alkoholem.

            No więc problem w tym, że dla tych wszystkich zajadłych obrończyń trzeźwości picie alkoholu od razu oznacza nap*erdolenie się w trupa. Strach pomyśleć jakie one mają wzorce kulturowe wyniesione z domu, a ich "dobrowolna i bezproblemowa" abstynencja jest tyle warta co abstynencja alkoholika, który wie że jak łyknie pierwszy kieliszek, to następnym co zapamięta będzie dopiero żłobek.
            • ola Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:59
              wcale nie masz racji.
              Skoro wyżej napisałam, że piję czasem alkohol, nie przekraczając ilości jednego piwa lub kieliszka wina, to chyba nie ma logicznego uzasadnienia twój wniosek, że dla mnie picie = upicie.
              Chodzi tylko o to, że jeśli alkohol jest trucizną (bo jest), to rozkładanie jego szkodliwości na problem stężenia jest niepotrzebnym rozkminianiem sprawy.
              Równie dobrze możemy sobie dywagować, czy dotknięcie rtęci już nas zabije czy jeszcze nie. Możemy, ale czy to zmienia fakt, że rtęci lepiej nie dotykać?
              Mój wcześniejszy mail odnosił się przede wszystkim do porównywania alkoholu do wody w butelce. Uważam takie porównanie za straszną demagogię.
              • katriel Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:10
                > Mój wcześniejszy mail odnosił się przede wszystkim do porównywania alkoholu do
                > wody w butelce. Uważam takie porównanie za straszną demagogię.

                Nie ma trucizn i nie-trucizn. Są tylko dawki śmiertelne, różne dla różnych substancji.
                Można się przekręcić od wypicia sześciu-siedmiu litrów wody w ciągu pół godziny.
                • kropkacom Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:13
                  Czy na przykład palenie marihuany w rozsądnych dawkach tez wam styka u kobiet w ciąży?
              • paszczakowna1 Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:12
                > Chodzi tylko o to, że jeśli alkohol jest trucizną (bo jest), to rozkładanie jeg
                > o szkodliwości na problem stężenia jest niepotrzebnym rozkminianiem sprawy.

                "Trucizna" to właśnie kwestia stężenia. WSZYSTKO jest trucizną. W odpowiednio dużej ilości. Twój litr wody, spożyty w krótkim czasie, noworodka też może zabić. Zatem "problem stężenia" nie jest "niepotrzebnym rozkminianiem", a sprawą kluczową.

                Już kiedyś pytałam - czy kefir w ciąży można pić? Czy są znane przypadki upośledzenia płodu na skutek spożywania przez matkę kefiru? (Kefir zawiera na ogół 0,5% alkoholu.)

                > Równie dobrze możemy sobie dywagować, czy dotknięcie rtęci już nas zabije czy j
                > eszcze nie. Możemy, ale czy to zmienia fakt, że rtęci lepiej nie dotykać?

                Nie "można sobie dywagować" tylko wiadomo od niepamiętnych czasów, że nie zabije. Raz jeszcze: "trucizna" to kwestia stężenia. Nauce nieznana jest substancja szkodliwa niezależnie od stężenia. Rtęć nie jest wyjątkiem (zresztą metaliczna rtęć nie jest specjalnie trująca, bo trudno się wchłania nawet z przewodu pokarmowego, co dopiero przez skórę).
                • nisar Paszczakowna! 16.01.14, 13:00

                  Jeśli to tylko kwestia stężenia, to odpowiedz mi z ręką na sercu: czy miałabyś opory przed podaniem niemowlęciu łyżeczki wódki w celu rozgrzania po zmarznięciu / na lepszy sen / aby zadziałało przeciwbólowo przy ząbkowaniu (niepotrzebne skreślić). Czy podałabyś bez żadnych oporów i refleksji?
                  • gazeta_mi_placi Re: Paszczakowna! 16.01.14, 13:55
                    A kotleta? Miałabyś opory przed podaniem noworodkowi powiedzmy małego kawałka kotleta schabowego?
                    • kropkacom Re: Paszczakowna! 16.01.14, 14:01
                      Tak, ale alkohol to nie schabowy.
                      • gazeta_mi_placi Re: Paszczakowna! 16.01.14, 14:05
                        Ale czemu miałabyś obiekcję co do podania schabowego noworodkowi? Sama przyznałaś, że schabowy alkoholem nie jest, zatem czemu nie dałabyś go noworodkowi? Niejedna matka w ciąży objadała się schabowymi.
                        • kropkacom Re: Paszczakowna! 16.01.14, 14:10
                          Wiłabym obiekcje dać schabowego takiego jak jesz ty i ja czasami big_grin Kumasz? Nie chodzi o to co dostanie się po jego zjedzeniu do mleka matki.
                        • antyideal Re: Paszczakowna! 16.01.14, 14:22
                          A jak matka w ciazy jezdziła na rowerze to znaczy, ze noworodek tez powinien umiec ?tongue_out

                          I co ma do rzeczy ten schabowy, noworodek ma zbyt niedojrzaly uklad pokarmowy
                          na zywienie sie bezposrednie tlustym schaboszczakiem, w macicy substancje odzywcze
                          dostaje w inny sposob niz na zewnatrz, wieeesz ? suspicious
                        • aneta-skarpeta Re: Paszczakowna! 16.01.14, 17:31

                          inaczej. Czy dalabys kieliszek wódki 3latkowi lub kotleta, ser,kefir...
                          • gazeta_mi_placi Re: Paszczakowna! 16.01.14, 17:38
                            Kieliszek nie, ale powiem tak, kiedyś na oczach i przy aprobacie rodziców czterolatka zanurzyła palec w drinku matki i oblizała.
                            Powinnam zawiadomić opiekę społeczną i pogotowie ratunkowe, wszak każda ilość alkoholu szkodzi....
                  • turzyca Nisar! 16.01.14, 14:04
                    No i wlasnie o te stezenia chodzi. Ile mleka spozywa dziecko na jeden posilek? 200 ml? I to raczej takie odrosniete, nie noworodek. To ile musialaby wypic matka, zeby dziecko spozylo z jej mlekiem odpowiednik jednej lyzeczki wodki? W jednej lyzeczce wodki jest 0,4*5 ml = 2 ml alkoholu. Stezenie alkoholu w mleku jest takie samo jak we krwi. 2ml/200ml= 1/100 = 1% = 10 promili. Ekhm, dziesiec promili. Istnieje udokomumentowany przypadek kobiety, ktora przezyla takie stezenie alkoholu we krwi? O karmieniu piersia w tym stanie nie mowiac?

                    To policzmy dla 0,2 promila we krwi. To jest 50 razy mniej niz 10 promili. Czyli w mleku bedzie 0,04 ml. Jedna kropla wody to 0,1 ml. Czyli mowimy o jednej miniaturowej kropelce alkoholu. A teraz pytanie: czy ktokolwiek pedzlowal dziecku plesniawki w ustach? Na pewno roztwor byl wodny?
                    • memphis90 Re: Nisar! 16.01.14, 18:32
                      A teraz pytanie: czy ktokolwiek pedzlowal dziecku
                      > plesniawki w ustach? Na pewno roztwor byl wodny?
                      A ile matek smaruje kikut pępowiny 70% spirytusem? Skóra noworodka wchłania go bardzo dobrze...
                  • paszczakowna1 Re: Paszczakowna! 16.01.14, 15:14
                    Cóż, Turzyca ci wyliczyła, jakie stężenie alkoholu we krwi musiałby mieć matka (zresztą nie jestem pewna, czy jej założenie, że stężenie etanolu w mleku = stężenie we krwi jest słuszne, podejrzewam, że w mleku jest niższe), by dziecko spożyło odpowiednik łyżeczki wódki. Pytanie zatem, acz bardzo dramatyczne, jakby mało odnoszące się do tematu.

                    Kefiru, rozumiem, twoje dzieci nigdy w ustach nie miały?
                  • memphis90 Re: Paszczakowna! 16.01.14, 18:30
                    > Jeśli to tylko kwestia stężenia, to odpowiedz mi z ręką na sercu: czy miałabyś
                    > opory przed podaniem niemowlęciu łyżeczki wódki w celu rozgrzania po zmarznięci
                    > u
                    Gdyby nie było innej możliwości - typu np. śnieżyca, ja z dzieckiem w jamie ze śniegu odcięta od świata, odmarzające paluszki, w które zaraz wda się martwica - dałabym bez mrugnięcia okiem. To tak hipotetycznie, bo normalnie to wsadziłabym dziecko do wanny w wodą. Podobnie jak podałabym leki, które są na bazie alkoholu, bo dawka jest wtedy ściśle określona.

                    >na lepszy sen / aby zadziałało przeciwbólowo przy ząbkowaniu
                    Nie, bo nie wierzę w skuteczność powyższych.
          • mid.week Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 15:29
            > A czy widzisz różnicę między wypiciem litra alkoholu a wypiciem lampki wina,

            A ja widzę różnicę między proporcjami:
            keliszek a masa ciała i rozwój organizmu (w tym stopień przyzwyczajenia do alkoholu) matki vs ten sam kieliszek a masa ciała i stopień rozwoju płodu.

            Czy jeśli wielki chłop może wciągnąć flaszkę i iść prosto ty też dokonasz takiego wyczynu?
            Czy jeżeli pan Paweł z Alfredówki na Podkarpaciu miał we krwi 14promili po latach treningu to ty też przeżyjesz pijąc z nim łep w łep, kieliszek w kieliszek?
      • gazeta_mi_placi Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:50
        Saszanasza masz 100% racji.
    • blablanie Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:09
      Zgadzam się. Karmię już ponad 1,5roku więc nie piję już około 2lat,ale ja nigdy nie miałam specjalnych ciągot do alkoholu...chociaż obecnie czasem mam ochotę na lampkę wina lub piwo,a po spróbowaniu okazuje się że mi wcale nie smakuje,więc dla mnie to nie problem.
      Ale dopuszczam myśl,że ktoś może mieć inaczej big_grin
    • babunia_wygodka Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:19
      > ? Ostatecznie ciąża, karmienie i w ogóle
      posiadanie dziecka niosą za sobą tyle
      > ograniczeń, że demonizowanie akurat tego
      jest dla mnie niepojęte. Zwłaszcza że
      > karmic można butelką i ograniczenie się z
      piciem alkoholu zamknie się w rezult
      > acie w obrębie dziewięciu miesięcy ciąży. Czy
      to naprawdę aż taki problem?

      Naprawdę. Tylko żeby go rozumieć, nie można mieć ideologicznie spranego mózgu matkipolki, która na pierwsze objawy ciąży reaguje założeniem włosienicy i odmawianiem sobie wszystkiego. Właśnie dlatego że na ciężarne i matki nakłada się tyle ograniczeń, powinno się dążyć do jak najmniejszej ich ilości. Realnym problemem nie są z d*py wzięte rzekome konsekwencje okazjonalnego picia alkoholu, tylko trwały stres kobiety której wszystkiego się zabrania. To właśnie wali na mózg dziecku (i rodzinie), a nie jakieś duperelne ułamki promila. Ludzkość od zawsze, od małpich czasów metabolizowała etanol i jakoś nie wyginęła. Były czasy kiedy wszystko co pito było sfermentowane, bo od wody się chorowało, tak była brudna. Jakoś ludzie nie wymarli. Nadęte strachy pań profesorek nie wytrzymują najprostszej analizy logicznej.

      Skądinąd niezły problem z alkoholem muszą mieć te wszystkie świętoszki które od lampki wina płynnie przechodzą do dwóch promili we krwi. Normalny człowiek, bez patologicznych doświadczeń, doskonale dostrzega różnicę. One nie.
      • princy-mincy Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:31
        Myśle, ze trwały stres z powodu niepicia alkoholu w ciazy maja tylko te kobiety, ktore nadużywają alkoholu.
        Dla całej reszty nie bedzie to duże wyrzeczenie.
        • babunia_wygodka Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:38
          > Myśle

          Używasz stanowczo za wielkich słów jak na kogoś, kto nie rozumie tego, co czyta.
          • princy-mincy Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:48
            Jesli chciałas byc uszczypliwa to ci nie wyszło.
            Ale próbuj dalej smile
            • catleen Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 15:09
              wyszło jak najbardziej smile
      • gazeta_mi_placi Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 18:44
        Wygódko zgadzam się z Tobą piwo
    • jdylag75 Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:20
      Jedni uwielbiają czekoladę truskawkową, inni lampkę wina 3 razy w tygodniu, innym obojętne.
      Mnie było bardzo trudno zrezygnować z wina do kolacji i szklanki piwa w gorący wieczór.
      Bez roztrząsania ani analizowania i nie pali mi się żadne czerwone światełko. Ludzie są różni.
    • asia_i_p Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:23
      Problem tkwi w tonie, jakim jest to mówione.
      Bo rzadko kiedy mówi się - może się zdarzyć to i to, nigdy nic nie wiadomo, po co ci kłopoty, a dużo częściej wylicza listę produktów w ciąży "zakazanych" (autentycznie widziałam takie sformułowanie na jakimś portalu dla młodych matek). Ja mogę spokojnie przeczytać listę produktów i zachowań "niewskazanych" i ustosunkować się do niej, ale jak słyszę "zakazany", to mnie od razu szlag trafia.
      • nisar Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:16
        To akurat jestem w stanie zrozumieć - w obecnych czasach moralizatorstwo dochodzi do takich rozmiarów, że osoby takie jak ja wink które nie mają w charakterze nic z podnóżka, dostają piany. Tylko że wg mnie trzeba umiec oddzielić postawę: na złośc moralizującym napiję się alkoholu w ciąży i już, od: mam swój rozum i nie dam sobie wmawiać głupot.
    • ichi51e Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:50
      Ja jestem zdanie ze alkohol w rozsadnych ilosciach nie szkodzi ty przeciwnego. Wyobraz sobie sytuacje ze ktos stwierdza ze patrzenie przez ciezarna na trojkaty jest szkodliwe. Dla mnie jestes osoba ktora "na wszelki wypadek" nie patrzy. Wzglednie wierzy ze szkodzi.
      • ichi51e Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:51
        Dobry alkohol ma to do siebie ze jest smaczny - jak dobra kawa czy czekolada i pije sir go nie po to (uwaga uwaga!!) zeby poczuc procenty tylko dla smaku. Zaskoczenie nie?
        • kwiat_w_kratke Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 19:53
          ichi51e napisała:

          > Dobry alkohol ma to do siebie ze jest smaczny - jak dobra kawa czy czekolada


          Tak wyjątkowo głupiego argumentu jeszcze nie czytałam. big_grin

          Nie smakuje mi kawa, nie przepadam za czekoladą ani za smakiem "dobrego alkoholu". Niektórzy ludzie mają swój gust, który - o dziwo! - odbiega od gustu innych forumek. Co za zaskoczenie!
          • ichi51e Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 21:21
            Czego nie rozumiesz? Ze alkohol moze byc smaczny jak kawa czy czekolada? I ze sie go pije dla smaku? Ze kawy czekolady i alkoholu nie lubisz to juz naprawde nie jest moja wina. uncertain
      • kropkacom Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:02
        Co to są rozsądne ilości? To nie jest jedna lampka wina na 9 miesięcy. Przy nieplanowanej ciąży kobieta i tak swoje wypije, zje i tak dalej. Po co potem jak się dowie, że jest w ciąży i chce urodzić nie umie sobie odmówić.
        • kropkacom Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:03
          Odmówić tego co na pewno jest szkodliwe.
    • kkalipso Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 11:55
      Nie piłam półtora roku nawet nie przyszło mi do głowy że to jakiś wyczyn .
      • babunia_wygodka Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:04
        > Nie piłam półtora roku nawet nie przyszło mi
        do głowy że to jakiś wyczyn

        Wylicz pięć rzeczy które lubisz robić.
        • kkalipso Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:15
          Jeździć sobie tu i tam .
          Oglądać filmy.
          Spotykać się z rodziną i przyjaciółmi.
          Ćwiczyć i dbać o siebie.
          Wydawać pieniądze.

          Co to za test?
          • babunia_wygodka Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:20
            > Jeździć sobie tu i tam .
            > Oglądać filmy.
            > Spotykać się z rodziną i przyjaciółmi.
            > Ćwiczyć i dbać o siebie.
            > Wydawać pieniądze.
            >
            > Co to za test?

            To teraz przez półtora roku nie rób żadnej z tych rzeczy. Bo kto wie, czy nie zaszkodzą. A potem opowiedz jak to nie był żaden problem.
            • kropkacom Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:23
              Alkohol uzależnia. O uzależnieniu nie świadczy to czy ktoś kiedyś z nim przesadził, ale ze nie potrafi sobie go odmówić.
              • kropkacom Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:24
                O uzależnieniu świadczy - bez nie.
              • babunia_wygodka Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:28
                > Alkohol uzależnia. O uzależnieniu nie
                świadczy to czy ktoś kiedyś z nim przesad
                > ził, ale ze nie potrafi sobie go odmówić.

                Odmów sobie tych pięciu wymienionych przyjemności i za półtora roku szczerze ogłoś że to żaden wyczyn, a nie snuj teoretyczne komunały o uzależnieniach.
                • kropkacom Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:33
                  Wiele kobiet sobie musi czegoś odmówić. Ba, wiele musi leżeć ileś miesięcy i to jest odmawianie sobie czegoś więcej niż piwa. Jeszcze tego nie kapujesz? Ja sobie też musiałam pewnych aktywności odmówić.
                  • babunia_wygodka Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:50
                    > Wiele kobiet sobie musi czegoś odmówić. Ba,
                    wiele musi leżeć ileś miesięcy i to
                    > jest odmawianie sobie czegoś więcej niż piwa.
                    Jeszcze tego nie kapujesz? Ja so
                    > bie też musiałam pewnych aktywności
                    odmówić.

                    I to ponoć żaden problem. To odmów sobie jeszcze tych pięciu przyjemności, co Ci szkodzi?
                    • nisar Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:53
                      Babuniu chrzanisz jak potłuczona: alkohol MOŻE szkodzić w ciąży, czytanie książek na przykład na pewno nie. Odmawianie sobie w ciąży czegoś ma czemuś służyc - choćby uniknięciu ryzyka - a nie umartwianiu się.
                      Albo udajesz, albo jesteś niestety mało inteligentna.
                      • memphis90 Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 18:39
                        Ale nie chodzi o to czy szkodzi, czy nie szkodzi. Tylko o to, że mamy życiu swoje przyzwyczajenia, swoje rytuały, przyjemności, pasje itd. I w sytuacji, kiedy musimy z nich nagle zrezygnować, możemy czuć dyskomfort. Nawet rozumiejąc zasadność jakiegoś zakazu i nie będąc uzależnionym. Mój tata na przykład dostał niedawno wylewów do gałki ocznej, co poskutkowało zakazem uprawiania sportu. Rozumiał, zastosował się, leki zażywał - ale snuł się po domu nerwowy, rozdrażniony i nieszczęśliwy.
                    • kropkacom Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:04
                      Nie żaden, ale w wypadku używek nie powinien być wielki. Jeśli jest to ma pani nad czym myśleć.
                • nisar Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:50
                  Bzdury piszesz Szanowna Babuniu.
                  Po pierwsze alkohol to jedna rzecz, a nie pięć.
                  Po drugie - najostrożniej rzecz ujmując - alkohol może być jednak szkodliwy w ciąży i sądzę, że warto jednak podjąc to wyzwanie nawet tylko na wszelki wypadek.
                  Po trzecie - sądzę że każda kobieta potrafi sobie zastąpić jedną przyjemnośc inną i nie rozumiem, dlaczego - zakładając brak uzależnienia - akurat zastąpienie alkoholu miałoby być aż takim problemem?
            • kkalipso Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:36
              W Polsce istnieje wystarczająco duży problem z alkoholem. Wśród kobiet rośnie z roku na rok , nie zaszkodzi dawać dobry przykład pomijając zalecenia lekarza i zdrowy rozsądek .
              • babunia_wygodka Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:48
                > W Polsce istnieje wystarczająco duży problem
                z alkoholem. Wśród kobiet rośnie
                > z roku na rok , nie zaszkodzi dawać dobry
                przykład pomijając zalecenia lekarza
                > i zdrowy rozsądek .

                Twierdziłaś że to żaden wyczyn. Odmów sobie na półtora roku tych pięciu przyjemności.
                • antyideal Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:58
                  Co za bzdury.
                  Jesli ktos napisalby, ze lubi zazywac kokaine tez bys powiedziala, ze
                  nie powinien sobie w ciazy odmawiac tej przyjemnosci ?
                  • babunia_wygodka Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:07
                    > Co za bzdury.
                    > Jesli ktos napisalby, ze lubi zazywac kokaine
                    tez bys powiedziala, ze
                    > nie powinien sobie w ciazy odmawiac tej
                    przyjemnosci ?

                    Święte słowa, piszesz bzdury. Kokainy się nie bierze dla przyjemności jak okazjonalnej lampki wina. Kokaina, OIDP, od razu uzależnia. Alkohol, czego by nie twierdziły forumowe bochaterki czeźwości wychowane wśród ludzi umiejących tylko uchlewać się lub nie pić wcale, można pić w umiarkowanych ilościach bez skutków ubocznych.
                    • antyideal Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:13
                      Bzdury piszesz, znam takich co brali i przestali. Gdybys byla wielbicielka tej substancji
                      tez zapewne marginalizowalabys jej wplyw na organizm, swoj i dziecka.
                      Poza tym znacznie wiecej osób siegnelo dna nie przez kokaine, a przez ten niewinny
                      jakoby alkohol, jesli juz porównujemy.
                      • babunia_wygodka Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:34
                        > Bzdury piszesz, znam takich co brali i
                        przestali.

                        W ciekawych kręgach się obracasz. Wiele to o Tobie mówi, także w kontekście stosunku do alkoholu.

                        > Gdybys byla wielbicielka tej
                        > substancji

                        Taaaa smile Jakie piękne szufladkowanie. No więc ha Ci teraz zburzę ten piękny i jednoznaczny światek. Alkohol jest paskudny w smaku i nie piję go wcale i w absolutnie żadnej formie, w której da się go wyczuć. Co więcej, ludzi którzy roztkliwiają się nad flaszką wódki, załamują ręce nad zmarnowanym jak się rozleje i używają słów w rodzaju "wódeczność" czy "browarek" mam za debili i rzygać mi się chce w takich sytuacjach.
                        Przy tym wszystkim w pełni akceptuję to, że ktoś co jakiś czas wypije dla smaku trochę alkoholu, zwłaszcza że nie ma żadnych naukowych dowodów na szkodliwość takiego modelu spożycia dla płodu.



                        > tez zapewne marginalizowalabys jej wplyw na
                        organizm, swoj i dziecka.
                        • antyideal Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:47
                          Alkohol to nie soczek pomarańczowy i nie widze powodu, dla którego
                          mialabym go podawac rozwijajacemu sie organizmowi, zwlaszcza ze wyniki badan
                          jednoznacznie NIE wykluczaja szkodliwego wplywu nawet nieduzej ilosci,
                          ale rozumiem ze Ty wiesz lepiej, szkodzi czy nie szkodzi.

                          • gazeta_mi_placi Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 17:45
                            Ale doniesienia naukowców i lekarzy ciągle się zmieniają, raz jest niezdrowe (ogólnie lub w ciąży) jedno (nie tylko alkohol), innym razem co innego, gdyby człowiek miał słuchać to nawet nie jestem pewien czy picie wody mineralnej by nie zaszkodziło.
                    • a.nancy Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:24
                      > Święte słowa, piszesz bzdury. Kokainy się nie bierze dla przyjemności jak okazj
                      > onalnej lampki wina. Kokaina, OIDP, od razu uzależnia.

                      naprawdę uważasz, że każdy, kto raz spróbował kokainy, jest narkomanem?
                      • gazeta_mi_placi Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 17:43
                        Ja za młodu próbowałam mniej więcej do 5 razy kokainy (rozłożonej może na 2-3 lata młodości) i się nie uzależniłam.
                        Plus kilka razy amfetamina.
                        Nie żałuję.
                • ichi51e Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:06
                  Widocznie uzalezniona skoro nie potrafi ;p
            • princy-mincy Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:35
              O matko, ale wyczyn.
              Ja od 4 lat nie jem glutenu, czuje sie swietnie. Poczatkwotrudno było nauczyć sie tej diety, teraz nie wrocilabym do glutenu nawet gdybym mogła.
              A i tak sa osoby, ktore mi współczują, ze nie moge glutenu jeść.
              Ja sobie nie współczuje.
              Podobnie jak nie jest mi siebie żal, ze nie pije alkoholu w ciazy.
    • ruda_henryka Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:30
      Realnym problemem nie są babki, które kilka razy w ciąży wypija lampkę wina czy małe piwo, ale te z marginesu, które chleją bez umiaru. do takich żadne kampanie nie trafiają ani święte oburzenie społeczeństwa. Każda normalna kobieta wie, że w ciąży trzeba uważać z alkoholem, lekami czy np. solarium. ale ja np. czerwone wino uwielbiam i nie zrezygnowałam z lampki wina od czasu do czasu na dodatek rozcieńczonej wodą albo małego piwa w gorące lato. I nie uważam się za alkoholiczkę, bez ciąży tez pije mało.
      Ciąża to nie stan umartwiania się, zresztą myślę, że realnie czasem smog miejski bardziej szkodzi niż ta osławiona lampka wina. bez przesady
      • nisar Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 12:51
        Ale moją intencją przy zakładaniu tego wątku nie było dociekanie czy i na ile alkohol w ciąży szkodzi, tylko dlaczego - skoro MOŻE być szkodliwy - propozycja zrezygnowania z niego w tak w sumie krótkim i ograniczonym czasie budzi takie kontrowersje.
        • verdana Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:04
          A ja i rozumiem i nie rozumiem.
          Nie rozumiem tego, ze nieuzależniona kobieta w ciąży ryzykuje zdrowie dziecka, bo "ma ochotę" się napić. No, nie rozumiem, słowo daję, że warto...
          Natomiast, gdy przeczytałam ten wywiad, to zaczynam rozumieć, że sprawa nie jest taka znowu prosta. Niepicie w ciaży - oczywiście, ale niepicie boe moze sie byc w ciąży - o, to jest problem rzeczywisty. Jeśli przyjmiemy, ze nie wolno pić alkoholu od pierwszego dnia po zapłodnieniu, oznacza to, ze karygodne jest picie alkoholu przez wszystkie współżyjące kobiety w wieku rozrodczym. Wiele kobiet pije od czasu do czasu i bardzo wiele piło, tuż po zajściu w ciążę - teraz są masowo wpędzane w poczucie winy. Przy czym ciąża nie zawsze jest planowana, a czasem planowana - nie pojawia sie od razu. Nie ma tu już więc mowy o niepiciu 9 miesięcy, ale praktycznie o niepiciu w ogóle. Nawet sporadycznie i niewiele. Dopiero po menopauzie można pić.
          • kkalipso Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:36

            verdana napisała:

            Jeśli przyjmiemy, ze nie wolno pi
            > ć alkoholu od pierwszego dnia po zapłodnieniu, oznacza to, ze karygodne jest pi
            > cie alkoholu przez wszystkie współżyjące kobiety w wieku rozrodczym.

            Około 14 dni od zapłodnienia zarodek nie ma kontaktu z krwią matki.
          • nisar Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:42
            No cóż, w moim przypadku planowałam ciąże i w tym czasie po prostu nie piłam. Za pierwszym razem trwało to tylko miesiąc, ale za drugim - uwaga - zaszłam w ciążę dopiero w trzecim cyklu. Wow, czuję się jak bohater!
            • gazeta_mi_placi Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 17:42
              A gdybyś się starała (nie przesadzam niestety, takie przypadki chodzą po ludziach) jak moja znajoma 10 lat o ciążę to byś przez 10 lat nie piła?
            • verdana Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 17:44
              Nie słyszałaś o wpadkach? O staraniu się latami?
              • nisar Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 20:46
                Słyszałam. W przypadku wpadek się nie wypowiem, a jeśli chodzi o starania kilkuletnie podejrzewam, że rąbałabym się w trupa każdego pierwszego dnia miesiączki.
                Niemniej wątek dotyczył sytuacji, kiedy ŚWIADOMIE dokonuje się wyboru picia alkoholu widząc, że jest się w ciąży. Sytuacje typu wpadka do tego nie należą.
                • turzyca Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 23:28
                  nisar napisała:

                  > Słyszałam. W przypadku wpadek się nie wypowiem, a jeśli chodzi o starania kilku
                  > letnie podejrzewam, że rąbałabym się w trupa każdego pierwszego dnia miesiączki

                  A dla mnie to akurat jest zupelnie nie do zrozumienia. Po prostu w ogole nie wyobrazam sobie upicia sie w trupa, nie ma takiej opcji, nie cierpie tracic kontroli nad wlasnym zachowaniem, nie wyobrazam sobie wypicia takiej ilosci, zeby nastepnego dnia przypominac sobie "o rany naprawde zalozylam abazur na glowe", a juz zeby nastepnego dnia dowiadywac sie od innych, co robilam, to w ogole jest wykluczone. Upicie sie w trupa jest poza wszelkimi granicami mojego systemu wartosci. Nie cierpie skutkow psychosomatycznych alkoholu, wszelkie napoje alkoholowe pije pomimo tego, ze takie skutki wywoluja. Jakby istnialo dobre wino bezalkoholowe to bym pewnie miala spory zapas.

                  Juz pomijam, ze pierwszy dzien miesiaczki i negatywny test o niczym nie swiadcza.

                  I podejrzewam, ze ta wlasnie roznica w podejsciu do alkoholu "raz a dobrze" vs. "czesciej ale w bardzo malych dawkach" powoduje, ze ja nie widze problemu, zeby matka karmiaca pila alkohol. Bo roznica miedzy wykonaniem jakiejs czynnosci raz na miesiac a raz na rok jest dwunastokrotna. Roznica miedzy wykonaniem jej co cztery dni a raz na rok jest dziewiedziesieciokrotna. Ja tam zadnej matce nie mam zamiaru wzbraniac wypicia lampki koniaku z przyjaciolka, wzniesienia toastu za solenizanta, polania sobie lodow likierem, wypicia zimniusienkiego piwka w upal czy goracego grzanca w mroz. Niech nakarmi pod korek i sie rozkoszuje, do nastepnego karmienia za trzy godziny i tak nic w mleku nie zostanie. Odebranie jej blisko 100 przyjemnosci rocznie w imie jakichs wydumanych zasad wydaje mi sie kontraproduktywne.
                • gazeta_mi_placi Re: Naprawdę nie rozumiem. 17.01.14, 09:02
                  Szkoda, że nie znasz umiaru. Przypominasz mi znajomego alkoholika, pije stosunkowo rzadko (czasem raz na dwa tygodnie, zdarza się że rzadziej), za to konkretnie typu dwie butelki wina i pięć piw, za to histeryzuje gdy ktoś inny z jego rodziny sięga po jeden kieliszek wina lub jedno piwo z troską "aby czasem nie został alkoholikiem", on oczywiście siebie za alkoholika nie uważa, bo : "nie pije codziennie, pracy nie zawala".
            • szarsz Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 17:51
              A co mają powiedzieć te, które starają się o dziecko rok, dwa, pięć, dziesięć lat?
    • ladnyusmiech Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:03
      Zgadzam się.
      Jednak problem może się pojawić jeśli część niedoszłych mam jest przekonana, że kieliszek czerwonego nie szkodzi a nawet pomaga (spotkałam się z taką opinią). Albo jeśli dziecię marudne to można wypić przy karmieniu mały kieliszek szampana albo piwa bezalkoholowego (karmi ma chyba 0,5% więc nie do końca jest bezalkoholowe a tym bardziej jak się ktoś napije 2 albo 3 w upalny dzień.)
      • joasiazdaleka Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:46
        Az sie zalogowalam big_grin
        I myslisz, ze takie piwo prosto z ust specjalnym kanalikiem do cycka biegnie? I dziecko to piwo pije zamiast mleka?
        Myslenie nie boli, a czasami sie wrecz przydaje.
        Wyobraz sobie, ze sie opilas. Mocno, tak, ze nie mozesz ustac na nogach. Wypilas okolo butelki wodki i masz powiedzmy 3 promile alkoholu w organizmie. Takze w mleku. 3 PROMILE. Promil to 1/10 procenta, czyli masz 0.3 % alkoholu w mleku. Po wypiciu butelki wodki, czyli w jakims ekstremalnym przypadku.
        Po wypiciu kieliszka wina masz okolo 0.25 promila, czyli 0.025% alkoholu i to w maksymalnym stezeniu. Po 2 godzinach nie ma sladu po alkoholu. No opic mozna dziecko jak nic.
    • saszanasza Wiecie co.... 16.01.14, 13:22
      zastanawiam sie, czy nie szkodzę swojemu dziecku podając jej 2 razy dziennie 20 kropli (ok. łyżeczki) ziołowego leku który jest na wysokoprocentowym spirytusie.
      szkodzę więc czy nie? a może powinnam profilaktycznie jednak nie podawać?
      czy któraś z was jest w stanie jednoznacznie udzielić odpowiedzi?
      • kropkacom Re: Wiecie co.... 16.01.14, 13:32
        Na opakowaniu od kropelek nie ma żadnej instrukcji? Co to za kropelki?
        • saszanasza Re: Wiecie co.... 16.01.14, 13:36
          kropkacom napisała:

          > Na opakowaniu od kropelek nie ma żadnej instrukcji? Co to za kropelki?

          sinupred po prostu
          • nisar Re: Wiecie co.... 16.01.14, 13:40
            Ale Twoje dziecko nie jest - o ile kojarzę - niemowlęciem?

            Przy okazji - sinupret istnieje także w tabletkach. Małych i bezproblemowych w połykaniusmile
            • saszanasza Re: Wiecie co.... 16.01.14, 14:15
              nisar napisała:

              > Ale Twoje dziecko nie jest - o ile kojarzę - niemowlęciem?

              nisar, ale to bez znaczenia...są na alkoholu który według forumowych standardów zaszkodzić może w każdej ilości: niemowlęciu w ilości kropel 5 jak i 5 latkowi w ilości kropel 20. chodzi o stężenie.
              nawet prowadzenie pojazdu jest zabronione od pewnego stężenia alkoholu we krwi.
              niech lekarze jasno sprecyzują stężenie niebezpieczne dla płodu, dziecka, bo z jednej strony krzyczą o skutkach ubocznych alkoholu z drugiej dopuszczają do obrotu leki które ten alkohol w składzie posiadaja.

              oczywiście mam wybór, mogę dać dziecku bezpieczniejsze tabletki, ale tu nie chodzi o szukanie substytutów a jednoznaczną odpowiedź na pytanie: czy alkohol jest szkodliwy w każdej ilości czy nie?
              >
              > Przy okazji - sinupret istnieje także w tabletkach. Małych i bezproblemowych w
              > połykaniusmile
              • kropkacom Re: Wiecie co.... 16.01.14, 14:18
                Podawanie tego leku trzeba skonsultować z lekarzem.
                • saszanasza Re: Wiecie co.... 16.01.14, 14:32
                  kropkacom napisała:

                  > Podawanie tego leku trzeba skonsultować z lekarzem.

                  to od lekarza ten lek, zresztą w formie kropelek jest na receptęsmile
                  • kropkacom Re: Wiecie co.... 16.01.14, 15:01
                    No więc musisz uznać, że wie co robi. To jednak nadal jest lekarstwo.
            • memphis90 Re: Wiecie co.... 16.01.14, 18:45
              > Ale Twoje dziecko nie jest - o ile kojarzę - niemowlęciem?
              >
              Czyli dwulatkowi już spirytus w kroplach nie szkodzi? Szkodzi tylko ciężarnym, karmiącym, płodom i niemowlętom do 12mż?
          • kropkacom Re: Wiecie co.... 16.01.14, 13:43
            Wiedziałam big_grin Wiesz, ze są tez tabletki?
            • memphis90 Re: Wiecie co.... 16.01.14, 18:45
              Albo bezalkoholowy syrop konkurencyjnej firmy...
      • puza_666 Re: Wiecie co.... 16.01.14, 13:47
        Pewnie nie zaszkodzisz, ale tez w żaden sposób nie pomozesz dając homeopatie...
        • kropkacom Re: Wiecie co.... 16.01.14, 13:52
          To chyba lek ziołowy raczej. Z ulotki: Nie stosować w okresie ciąży i karmienia piersią bez konsultacji z lekarzem.


          www.doz.pl/apteka/p8849-Sinupret_krople_100_ml
      • gazeta_mi_placi Re: Wiecie co.... 16.01.14, 13:52
        Ja mogę udzielić odpowiedzi smile
        Każda (każda!!!!) ilość alkoholu jest szkodliwa, jedna kropla też.
        Sprawdź czy Twoje dziecko nie ma cech FAS, a nawet jeśli teraz nie ma a w okresie dojrzewania będzie Ci dawało czadu, cóż.... Będziesz wiedziała od czego sad
    • tuya Australijskie Towarzystwo Karmienia Piersią 16.01.14, 13:25
      rozpowszechnia taką ulotkę: www.breastfeeding.asn.au/system/files/ABA_Alchohol_BF%20for%20website.pdf
      Ludzkie podejście wg mnie.
      Ja karmię i zdarza mi się pić, zachowując odstęp czasowy między piciem a karmieniem.
      • princy-mincy Re: Australijskie Towarzystwo Karmienia Piersią 16.01.14, 13:50
        Mowa jest o ciazy, nie o karmieniu.
        W ciazy nie da sie tak, by plod nie otrzymał alkoholu, jesli matka go spozyla.
      • memphis90 Re: Australijskie Towarzystwo Karmienia Piersią 16.01.14, 18:47
        Są też włoskie zalecenia, mówiące że wypicie okazjonalne 1-2j alkoholu jest zupełnie obojętne dla dziecka karmionego piersią. Przy 3j można się już spodziewać, że dziecko odczuje efekt tj. może się odurzyć. Generalnie zalecenia podobne do zalinkowanych.
    • joana.mz Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:44
      Lubię wypić lampkę wina a nawet dwie, albo whisky wieczorem z mężem.
      I obecnie (jestem w ciąży) nie pijam, ale nie ukrywam, że zdarza mi się mieć ochotę na alkohol czy też papierosa. Ale odmawianie sobie, nie jest dla mnie "problemem" podobnie jak dla większości moich znajomych, które przechodziły ciążę i laktację. W sumie to nie wiem w czym problem - pewnie chyba chodzi o jakieś patologiczne przypadki kobiet pijących w ciąży, o których się słyszy w "wiadomościach"?
      • memphis90 Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 18:49
        Nie, jako ciężarna nie masz prawa mieć nawet ochoty na alkohol! Skoro "musisz sobie odmawiać" to znaczy, że masz z tym problem, czyli jesteś alkoholiczką. Prawdziwa matka w ogóle o czymś takim nie myśli.
    • princess_yo_yo Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 13:52
      a ja nie rozumiem dlaczego kobieta w ciazy tudziez taka co juz wypchnela z siebie potomka to jest ktos kto potrzebuje zeby kazde jej pierdniecie bylo debatowane na dziesiata strone przez kazdego kto ma tylko cos do powiedzenia.
      moze tak krok w tyl I troche mniej wytykania palcami I martyrologi.
      tak, picie alkoholu w ciazy jest niewskazane bo nie da sie ustalic dawki ktora mozna uznac za 'bezpieczna' w tej sytuacji. nie oznacza to automatycznie ze kazda dawka jest z automatu nieodwracalnym zagrozeniem dla plodu. balans ryzyka kazdy sobie musi zrobic sam. akcje I konsekwencje jak w kazdym innym przypadku, I tego sie trzymajmy moze.
      • nisar Ponownie! 16.01.14, 14:55
        Jak już napisałam gdzieś powyżej: intencją moją nie było dociekanie czy i na ile alkohol jest szkodliwy, tylko zdziwienie, czemu - skoro MÓGŁBY być szkodliwy - powstrzymanie się od niego jest tak kontrowersyjne?
        - dlatego że kobiety nie lubią sobie niczego odmawiać
        - dlatego że nie cool jest nie wypic alkoholu
        - dlatego że płód (zwłaszcza w początkowej fazie ciąży) jest dla kobiet jeszcze dość abstrakcyjnym bytem, a nie ukochanym dzieckiem
        - dlatego że kobiety buntują się przeciwko temu, że ojciec odmawiać sobie niczego nie musi, a od nich się tu wymaga, żeby się ograniczały
        - dlatego że nie wierzą, że alkohol istotnie może szkodzić
        - dlatego że mają problem z odmówieniem sobie alkoholu, bo są od niego w jakimś stopniu uzależnione (także psychicznie)

        Więcej nie wymyślę. Ale o to mi chodziło, gdy zakładałam wątek, a nie o kolejną dyskusję szkodzi bardzo / szkodzi trochę / może szkodzić / na pewno nie szkodzi - do której nie czuję się merytorycznie przygotowana, nie jestem bowiem lekarzem i się po prostu nie znam. Tak, w okresie starań o dzieci oraz ciąży i karmienia piersią nie piłam alkoholu "na wszelki wypadek" (no dobra, jak syn miał półtora roku i wiedziałam, że następne karmienie będzie za 12 godzin to zdarzyło mi się wypic lampkę wina).
        • gryzelda71 Re: Ponownie! 16.01.14, 14:59
          Czytam i czytam i wnioskuję,że strasznie osób jest bardzo uzaleznionych od alkoholu.Najgorsze,że wcale go nie spozywają,tylko przezywają to u innych. I piszą i dyskutują ile komu szkodzi ech....
        • turzyca Re: Ponownie! 16.01.14, 15:17
          no ja jeszcze widze pare powodow, ktore wynikaja glownie z tego, ze nie mowimy o konsumpcji alkoholu tylko o konsumpcji napojow alkoholowych. I decyduje to, co jest w tych plynach, oprocz alkoholu, a alkohol jest dodatkiem, niekoniecznie pozadanym, ale obecnym.
          - Spozywanie alkoholu jest czesto zwiazane z interakcjami spolecznymi, np. toasty wznoszone szampanem.
          - Substancje znajdujace sie w roztworze alkoholowym dobrze wplywaja na ich poczucie - czy to ziola w amolu czy chmiel w piwie.
          - Lubia smak napoju. Nie alkoholu, ale dodatkow do niego. Wokol smaku napojow powstaly przeciez cale kultury, zrobienie wina, whisky, piwa to cala sztuka.
          - Koniec koncow zdarza sie, ze maja po prostu taka zachcianke ciazowa, i tak jak normalnie np. piwo je odrzuca, tak w ciazy je nosi.


          I szczerze mowiac ta dyskusja jest typowo polska dyskusja o piciu napojow alkoholowych, w ktorej redukuje sie napoj do alkoholu a skutki jego picia wylacznie do rauszu. W takim ukladzie faktycznie abstynecja jest jedynym slusznym wyjsciem. A ja wole systemy, w ktorych konsumpcja alkoholu nie ma na celu uzyskania skutkow psychofizycznych, a jego picie nie jest kwestia zerojedynkowa. Ale ja ogolnie nie lubie systemow zerojedynkowych, zycie jest na to za skomplikowane.
        • gazeta_mi_placi Re: Ponownie! 16.01.14, 17:40
          Ale ja mam naprawdę olbrzymie wątpliwości czy alkohol w ciąży w ilości (przykładowo) jeden - dwa kieliszki na miesiąc lub rzadziej faktycznie szkodzi płodowi.
        • memphis90 Re: Ponownie! 16.01.14, 18:53
          > - dlatego że kobiety nie lubią sobie niczego odmawiać
          dlatego, że człowiek nie lubi sobie odmawiać. Zresztą poczytaj o odmawianiu sobie w ciąży surowych ryb, mięsa czy produktów z mleka niepasteryzowanego i ile to budzi kontrowersji. A efekty zakażenia listerią czy toksoplazmą są dla płodów nieporównywalnie bardziej niebezpieczne.
        • saszanasza Re: Ponownie! 16.01.14, 20:55
          nisar napisała:

          > Jak już napisałam gdzieś powyżej: intencją moją nie było dociekanie czy i na il
          > e alkohol jest szkodliwy, tylko zdziwienie, czemu - skoro MÓGŁBY być szkodliwy
          > - powstrzymanie się od niego jest tak kontrowersyjne?

          nisar, ale idąc dalej tym tokiem rozumowania powinnam odgórnie zrezygnować z nabiału, wszelkich alergenów, o szczepieniach już wspominałam, bo mogą zaszkodzić. związki zawarte w pampersach również są szkodliwe.....
          ja nigdy nie miałam problemu ze zrezygnowaniem z picia w ciąży (wina nie lubię), zastanawiam się jednak dlaczego akurat alkohol nawet w ilości równej lampki, jest tak piętnowany, a nikt nie wspomina o innych niebezpieczeństwach dla dziecka (począwszy od pampersów, poprzez równie kontrowersyjne słoiczki z gotowym jedzeniem, na zabawkach zrobionych z toksycznych materiałów skończywszy). Nawet nie wyobrażasz sobie ile zabawek jest niebezpiecznych, zresztą wystarczy wejść na stronę UOKiKU:

          www.uokik.gov.pl/powiadomienia.php?tag=zabawki
          tego nikt nie kontroluje, za to z należytą skrupulatnością zagląda do kieliszków matek.
          • ichi51e Re: Ponownie! 16.01.14, 21:19
            I kawie! Picie kawy w pierwszym trymestrze 25% wieksza szansa na poronienie uncertain
            • saszanasza Re: Ponownie! 17.01.14, 07:26
              ichi51e napisała:

              > I kawie! Picie kawy w pierwszym trymestrze 25% wieksza szansa na poronienie uncertain

              no niestety, wina nie piłam, ale za to kawy sobie nie odmawiałambig_grin
              • gazeta_mi_placi Re: Ponownie! 17.01.14, 08:56
                Jak teraz dziecko będzie miało dysleksję, dysgrafię, a w okresie dojrzewania będzie sprawiało kłopoty będziesz już wiedziała dlaczego.
          • turzyca Re: Ponownie! 16.01.14, 23:08
            > nisar, ale idąc dalej tym tokiem rozumowania powinnam odgórnie zrezygnować z na
            > biału, wszelkich alergenów,

            Co moze byc dosc zabawne, bo oprocz wody chyba nie ma zadnego pozywienia, ktore kogos by nie uczulalo.
            No i pytanie co robic ze sportem, sport jako taki jest zdrowy, ale znowu chyba nie ma rodzaju sportu, ktory by nie wywolal u kogos poronienia, bezposrednio lub posrednio.
            • gazeta_mi_placi Re: Ponownie! 17.01.14, 08:57
              Ze sportów może szachy? One chyba nie powodują poronienia.
              • turzyca Re: Ponownie! 17.01.14, 09:21
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Ze sportów może szachy? One chyba nie powodują poronienia.

                No nie wiem, w wersji sportowej, z zegarem, to jednak sa nerwy, czas ucieka i w ogole, a wiadomo ze stres to dobrze ciazy nie robi.
              • babunia_wygodka Re: Ponownie! 17.01.14, 09:25
                > Ze sportów może szachy? One chyba nie
                powodują poronienia.

                Ale tam. Ucisk na miednicę podczas siedzenia nad szachownicą.
        • princess_yo_yo Re: Ponownie! 17.01.14, 10:09
          sorry, najwyrazniej nie zalapalam ze watek byl o czym innym niz gderanie ciezarnym I nie tylko co robia zle.

          Tak, w okresie starań o dzieci oraz ciąży i karmi
          > enia piersią nie piłam alkoholu "na wszelki wypadek" (no dobra, jak syn miał pó
          > łtora roku i wiedziałam, że następne karmienie będzie za 12 godzin to zdarzyło
          > mi się wypic lampkę wina).

          jestesmy z ciebie dumne! twoje niezrozumienie rzeczywistosci jest jak najbardziej zrozumiale! teraz pasuje?
    • zazou1980 Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 15:29
      fakty.interia.pl/zdrowie/news-mz-ponad-80-proc-polakow-pije-alkohol-12-proc-naduzywa,nId,1067415
      ponad 80% polaków pije alkohol, ale na forum same cnotki, hehe..
      • gryzelda71 Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 15:32
        Pije. Ale na forum napisanie,że się pije to tak jakbyś przyznała się do picia na umór.
        • gazeta_mi_placi Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 17:39
          Na bank jesteś alkoholikiem, zaprzeczasz??? A.... To już na 100% jesteś bo żaden alkoholik się nie przyzna, że nim jest.
          • gryzelda71 Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 17:50
            Jak to mawiała moja koleżanka, jestem alkoholistką hahaha
    • memphis90 Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 18:19
      Problem jak problem. Czasem zwyczajnie ma się ochotę na tę lampkę czy małe piwo i żal d... ściska, że nie wolno. Zdecydowanie większy problem miałam odmawiając sobie produktów mlecznych podczas karmienia piersią (podejrzenie alergii u dziecka). Albo teraz- kiedy próbuję sobie odmówić węglowodanów. Uzależniona od mleka i makaronu nie jestem, ale wizja powstrzymywania się od powyższych przez dłuższy czas jest dla mnie przerażająca wink

      > Czy naprawdę dla większości kobiet w wieku rozrodczym alkohol jest tak bardzo i
      > stotną rzeczą, że mają problem z jego niespożywaniem nawet "na wszelki wypadek"
      > ?
      Problem działa też w drugą stronę - ciężarne wpędza się w schizy w związku ze zjedzeniem jednej czekoladki z likierem czy tortu nasączanego ponczem. I potem jest histeryczny krzyk "Shrek, ja w dół patrzę!"
    • scher Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 20:17
      nisar napisała:

      > Czy naprawdę dla większości kobiet w wieku rozrodczym alkohol jest tak bardzo
      > istotną rzeczą, że mają problem z jego niespożywaniem nawet "na wszelki wypadek"

      Też się dziwię. Ja z racji regularnego siadania za kółkiem alkohol piję raz, dwa razy do roku. Nie rozumiem, dlaczego trzeźwe życie miałoby być uciążliwością.
      • saszanasza Re: Naprawdę nie rozumiem. 16.01.14, 20:45

        > Też się dziwię. Ja z racji regularnego siadania za kółkiem alkohol piję raz, dw
        > a razy do roku. Nie rozumiem, dlaczego trzeźwe życie miałoby być uciążliwością.
        >

        no tak, bo dla niektórych wypicie lampki wina jest jednoznaczne z nietrzeźwością albo uwaleniem się. kiedyś badalam się alkomatem właśnie po lampce, i to w krótkim czasie. ten nie wykazał dosłownie nic. Cuda panie, cuda!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka