Dodaj do ulubionych

Terapia małżeńska

18.01.14, 21:06
Dziewczyny, wy wszystko wiecie. Może któraś korzystała z terapeuty, ratującego małżeństwo. Tylko takiego sprawdzone, który ratuje, a nie rozwala. Kto pomoże, a nie zaszkodzi. Interesuje mnie Warszawa lub Łódź. Dziękuję z góry.
Obserwuj wątek
    • wrednarzeka Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 09:48
      Nie żądaj od człowieka z boku cudów jeśli między wami już jest tragicznie. Żeby dało się posklejać dzięki nawet najlepszemu psychologowi wam musi na tym zależeć, oboje musicie być gotowi do ustępstw i mieć świadomość, że druga strona też coś musi poświęcić byście znowu do siebie pasowali.
      • eo_n Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 10:24
        Masz aktywną pocztę?
        • ezmd99 Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 10:27
          Jeśli to do mnie to tak. ezmd99@gazeta.pl
          • eo_n Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 10:44
            Wysłałam (konto mi nie zadziałało - mail poszedł z innego)
      • ezmd99 Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 10:28
        Chyba zależy nam obydwojgu, jeśli się na to decydujemy. Mam taką nadzieję.
        • naomi19 Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 10:32
          mów za siebie. Mnie zależy.
    • kosa.bar Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 10:28
      Ale to nie terapia rozwala małżeństwo źle to pojmujesz. Terapeuta nie jest cudotwórcą,jeśli nie macie solidnych podstaw i nie będzie wspólnej chęci ratowania związku,nic z tego nie wyjdzie. Musisz wiedzieć,że każda terapia jest bolesna,nie polega na głaskaniu,wręcz przeciwnie. Nam się udało, oboje chcieliśmy tej terapii i wiedzieliśmy,że chcemy być razem.
    • naomi19 Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 10:31
      żaden terapeuta nie uratuje Waszego związku
      jeśli na to liczysz to daj sobie spokój
      wymagać możesz tylko od siebie
      terapeuta tylko poda Ci rózne warianty, jak możesz tego dokonać. Ty, nie Twój mąż. Ty zajmujesz się sobą, mąż sobą.
      Póki będziesz wymagała od terapeuty lub męża nie uda Wam się
      • eo_n Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 10:46
        naomi19 napisała:

        > żaden terapeuta nie uratuje Waszego związku
        Ej no, ale mądre prowadzenie to może właśnie być ten "ratunek" i może jeszcze podobne uwagi to mógłby raczej terapeuta widzący brak współpracy wygłosić, a nie forumka po jednym wpisie...? Tak sobie myślę tongue_out
        • naomi19 Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 11:52
          no tak, tyle, że jednak większość par nie korzysta z wiedzy uzyskanej na terapii, to nawet rady nie są
          za mocno chcą siedzieć w starych schematach
          wszystko zależy od ich samych, nie od terapeuty
          • kocianna Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 13:01
            Zawsze wszystko zależy od nas samych. Ale terapia pomaga spojrzeć na niektóre rzeczy z innego punktu widzenia, coś zaakceptować, porozmawiać o najważniejszych sprawach w sposób spokojny, rzeczowy, używając komunikatów typu "ja". To też bardzo dużo daje, nawet jeśli odbywa się to przez godzinę raz w tygodniu.
            • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 13:38
              komunikaty typu ja sa zdecydowanie przereklamowane
              • kocianna Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 16:00
                Nie są panaceum, ale umiejętnie stosowane mogą sporo pomóc.
                • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 16:04
                  albo zaszkodzic
                  • blond_suflerka Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 16:27
                    Umiejętnie stosowane mogą zaszkodzić?tongue_out Jak?
                    • naomi19 Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 17:11
                      haha
                    • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 17:36
                      bo te komunikaty typy ja to tylko rozbabranie sie w emocjach czesto nawet wrecz wymyslonych emocjach (bo kurna nie wierze ze mozna zywic glebokie emocje do skarpet czy sposobu rozwieszania prania)
                      wlaciwie do niczego nie prowadzi i nic nie zmienia
                      nie mowiac juz o tym ze jakby mi facet wyskoczyl z komunikatem typu ja o tresci
                      "czuje ze moje potrzeby sa lekcewazone kiedy nie pozwalasz mi sluchac muzyki na caly regulator o 23 w nocy "
                      to bym musiala uzyc komunikaty leb-patelnia suspicious
                      • blond_suflerka Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 20:47
                        Po pierwsze-tu nie ma mowy o rozbabraniu się w emocjach tylko własnie uporządkowaniu emocji. Po drugie-nie chodzi o emocje do skarpet ale o emocje związane z zachowaniem partnera. Na tym cały myk polega. Laska widzi te skarpety, które rzucił on, wkurza się, jej jej przykro ale nie dlatego, że te skarpety tam leżą tylko dlatego, że te skarpety są według niej oznaką, że on ją olewa, nie szanuje i ma gdzieś. Tym samym powiedzenie tego na głos-rozpoczyna dyskusję dzięki której ona może zrozumieć, że to nie jest przeciwko niej.(tyle w kwestii przykładowych skarpettongue_out)
                        Po trzecie-nie chodzi o to, żeby tak ksiązkowo to cytować. Nie trzeba tego tak sztucznie mówić. Wystarczy po prostu wiecej mówić o sobie-tak, żeby partner wiedział i rozumiał czemu się wkurzasz albo czemu Ci przykro. I kiedy jest jego kolej i on zacznie mówić o sobie to Ty dowiedziawszy się jaki jest jego punkt widzenia możesz właśnie przestać się wkurzać.
                        A poza tym-tak jak to opisałaś czyli takie przerysowane to tez swietny patent na rozładowanie napięcia. Więc jak partner by Ci tak powiedział to jest świetna okazja do tego, żeby zacząć się śmiać a potem już z innymi emocjami zacząć rozwiązywać problem.
                        • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 21:07
                          >Laska widzi te skarpety, które rz
                          > ucił on, wkurza się, jej jej przykro ale nie dlatego, że te skarpety tam leżą t
                          > ylko dlatego, że te skarpety są według niej oznaką, że on ją olewa, nie szanuje
                          > i ma gdzieś. Tym samym powiedzenie tego na głos-rozpoczyna dyskusję dzięki któ
                          > rej ona może zrozumieć, że to nie jest przeciwko niej.(tyle w kwestii przykłado
                          > wych skarpettongue_out)

                          nie no kurna nie wierze
                          serio nie wierze ze ktokolwiek widzac rozrzucone skarpety ma takie rozkminy
                          rozrzucone skarpety wkurzaja bo to jest wkurzjace tak po prostu
                          i co ma dac ta cala rozkmina
                          jedno ( czyli osoba rozrzucajaca skarpety) zapewni solennie o swoich uczuciach i o tym ze rozrzucanie skarpet nie jest oznaka olewania i ta druga strona zrozumie i nagle magicznie przestanie klac jak przejedzie metr z poslizgiem na rozrzuconej skarpecie ?
                          • naomi19 Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 21:26
                            Ale to nikt inny jak Ty pisałaś o swoich problemach z partnerem. Niby nic- bałagan i nieumiejęstność ogarnięcia domu, a duży problem za tym stał, zbieractwo, także nie dziwię się, że akurat to Cię dotyka, jak również kwestia terapii. Pierwszy etap do zmian- dotyka Cię to. Może przejdziesz do kolejnego etapu.
                            • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 21:33
                              tia niech zyje pseudopsychologia
                              • naomi19 Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 23:25
                                Z tego co pamiętam sama stwierdziłaś, że potrzebna jest mu terapia, ale on nie chce. Taka pseudopsychologia. Niech cii będzie
                                • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 23:28
                                  ale co jego terapia ma wspolnego z terapia malzenska i glupimi kominikatami typu ja i babraniem sie w emocjach i udawaniem ze skarpety to cos wiecej niz skarpety ?
                                  swoja droga czemu cie tak dotyka porblem cudzego balaganu ? jakies niedokonczone sprawy ? moze by ci sie terapia przydala ?suspicious
                                  • naomi19 Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 09:43
                                    Mnie Twój bałagan w domu nie rusza, zwracam Ci tylko uwagę, że negujesz coś, co jest Ci bardzo potrzebne i jest to jak najnormalniejszy mechanizm, nie jesteś ani pierwsza ani ostatnia. Ale mówię też, że to jest pierwszy etap zmian. życzę Ci, żeby były kolejne. Za troskę odnośnie mojej osoby dziękuję. Z tymże ja terapię przeszłam, ale jak pojawi się nowy powód do tego, żeby wrócić do mojej terapki to pobiegnę w podskokach big_grin
                                    • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 09:53
                                      tak jasne
                                      ty wiesz najlepiej co mi potrzebne big_grin


                                      >Z tymże ja terapię przeszłam,

                                      no i widzisz nie pomoglo tongue_out
                                      • lolinka2 Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 13:00
                                        uderz w stół, jak widzę smile
                          • blond_suflerka Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 21:26
                            Emocje poprzedzają myśli tylko często ludzie tego nie wiedzą. Więc jak ktoś się wkurza na skarpetki to najpierw coś pomyślał a potem się wkurzył. Tak to działa. I rozkminianie dlaczego się wkurzyłaś z powodu skarpetek to dość częsta prac terapeutycznawink No albo samodzielna. W każdym razie nie ma w tym nic dziwnego. Dzięki takiemu rozkminianiu wiele osob zaczyna czuć się lepiej. I nie tylko w kwestii skaprpetek ale w wielu różnych kwestiach.
                            • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 21:34
                              jak cie komar udziabie to rozmyslasz czemu to zrobil i czemu cie to irytuje czy sie po prostu wkurzasz ze swedzi ?suspicious
                              • blond_suflerka Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 21:50
                                big_grin
                                No oczywiście, że nie. Ale tu mowa o konfliktach w relacji a do tego, co ważne, powtarzających się. Ludzie bardzo czesto docierają się sami i nikogo do tego nie potrzebują. No ale też czasem dochodzi się do ściany. Konflity się powtarzają, para jest juz sfrustrowana, kolejne rozmowy nic nie dają. Nikt oczywiście nie idzie do terapeuty z powodu skarpetek ale jak awantura z powodu skarpetek wybucha codziennie i para zaczyna mieć siebie dość to warto nauczyć się tak komunikować, żeby jednak się dogadać. Przy mniejszych problemach czasem wystarczy literatura czy jakieś warsztaty. Przy większych potrzebna jest terapia i wtedy właśnie okazuje się dlaczego ją czy jego coś tak bardzo wkurza. Można to porównac do takiego fachowego poluzowania węzła. Para sama ze soba szarpie się tak, ze tylko zacieśnia supeł a terapeuta potrafi tak nakierować rozmowę, że zaczyna się luzowanie i supeł daje się rozwiązać.
                                • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 22:36
                                  jasne ze w ostatecznosci terapia moze pomoc
                                  ale takie rozkminianie i dodawanie wszedzie zuplenie niepotrzebnych komunikatow typu ja tylko tworzy nowe problemy zamiast rozwiazywac stare
                                  • blond_suflerka Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 23:50
                                    Ale przecież nikt nie mówi, żeby zawsze i wszędzie wrzucac ten komunikat. Natomiast on jest bardzo pomocny i fajnie jak staje się pewnym standardem. Tzn. bez takiej sztuczności jak zaprezentowałaś ale jednak fajnie jak ludzie zaczynają od siebie i z tej perspektywy przyglądają się różnym problemom czy też zwykłym sytuacjom w związku(i nie tylko).

                                    Może Twoja niechęc do tego komunikatu bierze się z tego, że mialaś styczność z kimś kto zbyt doslownie potraktował ten komunikat i całą tę pracę nad sobą a także swoje prawa.
                                    Są tacy ludzie-mówią jakby cały czas powtarzali formulki z książek, wciąż przypominają o swoich prawach, potrzebach i uczuciach. I to faktycznie jest denerwującebig_grin No ale to jest pewne przerysowanie a nie standard.
                                    • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:00
                                      ale to ja stosowalam te komunikaty ( natchnieta przez forum tongue_out) i to po pierwsze nie dziala po drugie czulam sie jak idiotka
                                      dziala jedynie tak ze wywoluje w drugiej osobie poczucie winy tylko co mi po tym ze sie chlop bedzie czul winny i mnie bedzie przepraszal itd skoro nie zrobi tego co chce zeby zrobil
                                      • eo_n Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:30
                                        rhaenyra napisała:

                                        > ale to ja stosowalam te komunikaty ( natchnieta przez forum tongue_out) i to po pierwsz
                                        > e nie dziala po drugie czulam sie jak idiotka
                                        Dlaczego?
                                        > dziala jedynie tak ze wywoluje w drugiej osobie poczucie winy
                                        Ale jak? Jeśli mówię, że czuję się wkurzona, czy lekceważona, czy co tam jeszcze, to gdzie tu jest wywoływanie poczucia winy? To przecież nie jest szantaż emocjonalny. Nie mówisz np. tak: "Jeśli nie sprzątniesz tych skarpetek/hantli to się rozpłaczę i przez najbliższe dwa tygodnie będę przez ciebie w depresji, stracę pracę i przyjaciół, a to wszystko będzie twoja wina" wink
                                        • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:38
                                          no wlanie jest
                                          takim komunikatem sugerujesz ze skarpetki rozrzucam "przeciwko tobie" tak jakbym specjalnie chciala zrobic ci przykrosc ( to w wresji dla wrazliwych)
                                          w wersji mniej wrazliwej pomysle ze jestes histeryczka ktora robi problem ze skarpetek i chyba ma pmstongue_out
                                          • eo_n Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:46
                                            rhaenyra napisała:

                                            > no wlanie jest
                                            > takim komunikatem sugerujesz ze skarpetki rozrzucam "przeciwko tobie"
                                            Absolutnie nie. Natomiast mogę też wytłumaczyć, dlaczego mnie to wkurza, ale tylko wtedy, jeśli partner będzie ze mną normalnie, spokojnie rozmawiał, a nie odwracał kota ogonem. W tym drugim przypadku skupię się na jasnych komunikatach, ignorując część wypowiedzi (tę która z lekka zaczepnie brzmi)

                                            t( to w wresji dla wrazliwych)
                                            raczej dla przewrażliwionych ;P

                                            > w wersji mniej wrazliwej pomysle ze jestes histeryczka ktora robi problem ze sk
                                            > arpetek i chyba ma pmstongue_out

                                            big_grin big_grin big_grin
                                            A ja pomyślę, że to nie problem skarpet tylko w-d...-mania i jeśli same się nie dogadamy zaproponuję terapię big_grin big_grin big_grin Dodatkowo podkreślając, że to dla mnie ważne. Jeśli się nie zgodzisz i nadal będziesz rozrzucać skarpety, zacznę poważnie rozważać porzucenie Cię smile Cały czas przy założeniu, że one naprawdę mnie wkurzają i zależy mi, żebyś liczyła się z moimi odczuciami. Bo jeśli też jestem miłośniczką podług usłanych skarpetami/zaszczutą przez ciebie sierotką/osobą zlewającą i te skarpety i całą resztę/ kimś tam jeszcze innym smile to będziemy żyć razem długo i (nie)szczęśliwie - zależy od konfiguracji wink
                                            • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 01:40
                                              ale dlaczego nie chcesz empatycznie zrozumiec mojej potrzeby rozrzucania skarpet ?
                                              i tego jak bardzo to jest wazne dla mojego szczescia?tongue_out
                                              • eo_n Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 10:33
                                                rhaenyra napisała:

                                                > ale dlaczego nie chcesz empatycznie zrozumiec mojej potrzeby rozrzucania skarpe
                                                > t ?
                                                smile
                                                A to już kwestia indywidualnej tolerancji... Jeden oleje te skarpety, inny będzie mieć taki wk.rw, że nie da rady...
                                                Nie masz wrażenia, że u pewnego rodzaju osób tongue_out jakieś tam podstawy wiedzy z zakresu psychologii bywają wykorzystywane właśnie w taki - jakby to nazwać - wypaczony sposób? W ciągu paru sekund odwrócą ten żargon tak, żeby uzyskać korzyć, znów na maksa egoistycznie nie zważając na potrzeby i uczucia innych?
                                                Np. Ja czuję (niby ok), że ty... i tu następuje litania, wszystko pod płaszczykiem komunikatu ja i przy całkowitym braku gotowości wysłuchania drugiej strony.
                                                Bo to chyba normalne, że można się nagiąć...
                                                Chodzi o to, że należałoby uszanować granice nagięcia partnera, a nie zawsze - nieważne jak, choćby używając słów takich jak "szacunek" czy "empatia" - forsować swój punkt widzenia?
                                                • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 10:40
                                                  nie mam takiego wrazenia
                                                  ja to widze i jestem tego pewnatongue_out
                                                  • eo_n Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 10:47
                                                    W takiej sytuacji nie ma sensu dyskutować. Ucinać rozmowę po jasnym i krótkim powiedzeniu, o co chodzi. Żeby się nie dać wkręcić w bezsensowną dyskusję (z tendencją do przemiany w awanturę?). Ewentualnie rzeczywiście - zaciągnąć do terapeuty, choćby na jedno, dwa spotkania. Może autorytet przemówi, jeśli nic innego nie działa. Tylko w sumie to nie wiem, czy to rady dla Ciebie, czy Twojego męża tongue_out Nieważne big_grin
                                                  • eo_n Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 10:51
                                                    rhaenyra napisała:


                                                    > ja to widze i jestem tego pewnatongue_out
                                                    >
                                                    Właściwie to ciekawy temat poruszyłaś - większa wiedza z zakresu psychologii, choćby taka popularna, zasadniczo jest dobra. Jednak zdarzają się wyjątki... W tym kontekście łatwiej pojąć ideę wiedzy zakazanej.
                                                    To też taki rodzaj wiedzy, który łatwo wykorzystać "niezgodnie z przeznaczeniem" wink A o tym jakoś cicho (póki co).
                                      • blond_suflerka Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:33
                                        Bardzo ciekawe co piszesz.
                                        Po pierwsze ciekawe dlaczego mówienie o tym co czujesz sprawia, ze czujesz się jak idiotka. Chodzi o to, że mówiłaś to tak sztucznie czy o sam fakt mówienia o uczuciach? Obie kwestie nie znaczą, że metoda jest kiepska tylko, że to Ty niewłaściwie ją zastosowałaś.
                                        Jeśli sztucznie-to wiadomo, nie o to chodzi. Jesli czujesz się jak idiotka mówiąc o tym co czujesz to sprawa na terapietongue_out
                                        Po drugie-dlaczego mówienie o Twoich uczuciach miałoby sprawić, że partner ma poczucie winy? W tej metodzie nie chodzi o to, żeby ktoś miał poczucie winy ani żeby na siłe przepraszał. Tu chodzi o empatyczne zrozumienie partnera. Czyli Ty mówisz-'jest mi przykro kiedy mówisz, że będziesz o osmej, przychodzisz o jedenastej i nie mogę się do ciebie dodzwonić co jeszcze sprawia, ze dodatkowo się denerwuję'. Wtedy partner wie dokładnie o co chodzi i na co się wkurzasz. I jego przedstawienie sprawy może zmienić Twoje uczucia i Twoje nastawienie. W zależności od rodzaju sprawy jedne rzeczy możesz odpuszczać a inne nie i tak samo partner. Może to partner zrozumiałby empatycznie, że dla Ciebie to ważne i dostosowałby się a może wytłumaczłby Ci, że jego swobodny stosunek do zegara to jakiś jego ważny symbol osobistej wolnościwink Mniejsza z tym, to tylko przykład.
                                        Generalnie mówienie o uczuciach i o tym co się czuje nie ma być pustą, sztuczną formułką typu-'jest mi zle kiedy rzucasz skarpertki'-on mówi 'przepraszam' a następnego dnia znowu to samo. To raczej sposób komunikacji nastawiony na przedstawienie tego co się czuje-tak, żeby partnerzy wychodzili sobie naprzeciw i nie ranili się niechcący.
                                        • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 01:36
                                          ale ja sie nie czuje glupio kiedy mowie o swoich prawdziwych uczuciach czyli jesli mowie wku...asz mnie wieszaniem plaszcza koszulki i kij wie jeszcze czego na moim drazku
                                          i taki komunikat jest moj i jest w porzadku ( chociaz nie dziala ale to pozniej)*
                                          tylko ze nie pasuje do tych gupich nie agresywnych komunikatow typu ja
                                          no po powiedzmy sobie szczerze ze zdanie
                                          czuje sie wku...ona kiedy ty blablabla
                                          to takie samo zdanie jak to pierwsze
                                          natomiast wg filozofii siakiejs tam filozofi komunikatow typu ja trzema uzywac miekkszych okreslen czy nie wiem jak to nazwac
                                          i wtedy musze powiedziec "czuje sie lekcewazona kiedy wieszasz plaszcz koszulke itd na moim drazku "
                                          przez co czuje sie jak idiotka bo wcale mi przykro nie jest ani wcale sie lekcewazona nie czuje
                                          co wiecej po uzyciu takiego zdania facet mnie zacznie przepraszac i tyle
                                          i nie sprawi to ze przestanie wieszac ten cholerny plaszcz na moim drazku

                                          bo to kurna jest facet on po 2 czy 3 dniach bedzie pamietal to ze zranil moje uczucia, a nie to ze ma nie wieszac niczego na moim drazku
                                          bo to sa dwa oddzielne tematy ( uczucia vs odwieszanie plaszcza) których jego mozg nie jest w stanie polaczyc suspicious

                                          * dochodzac do sedna
                                          zamiast chrzanic o uczuciach powiedzialm dokladnie jaka kara go spotka jak jeszcze raz cos powiesi na moim drazku
                                          i to podzialalo smile
                                          • pade Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 09:57
                                            a dlaczego wkurza Cię jego płaszcz na Twoim drążku?
                                            bo tak?
                                            czy jest za tym coś jeszcze?
                                            • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 10:00
                                              bo drazek to nie wieszak na plaszcz
                                              drazka z powieszonym plaszczem nie da sie uzywac zgodnie z przeznaczeniem
                                              ojej nie ma zadnego drugiego dna
                                              sorytongue_out
                                          • blond_suflerka Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 10:36
                                            rhaenyra napisała:

                                            > ale ja sie nie czuje glupio kiedy mowie o swoich prawdziwych uczuciach czyli je
                                            > sli mowie wku...asz mnie wieszaniem plaszcza koszulki i kij wie jeszcze cze
                                            > go na moim drazku

                                            > i taki komunikat jest moj i jest w porzadku ( chociaz nie dziala ale to pozniej
                                            > )*
                                            > tylko ze nie pasuje do tych gupich nie agresywnych komunikatow typu ja
                                            > no po powiedzmy sobie szczerze ze zdanie
                                            > czuje sie wku...ona kiedy ty blablabla
                                            > to takie samo zdanie jak to pierwsze
                                            > natomiast wg filozofii siakiejs tam filozofi komunikatow typu ja trzema uzywa
                                            > c miekkszych okreslen czy nie wiem jak to nazwac
                                            > i wtedy musze powiedziec "czuje sie lekcewazona kiedy wieszasz plaszcz koszulke
                                            > itd na moim drazku "

                                            No i wszystko jasne. Niewłaściwie zrozumiałaś kwestię 'komunikatu ja'.
                                            Ten komunikat zakłada, że mówisz o swoich uczuciach i potrzebach bez ranienia drugiej osoby i bez przerzucania na nią odpowiedzialności czyli najważniejsze mowić 'ja coś tam' a nie 'ty nigdy' czy 'ty zawsze' czy 'ty jesteś palantem'tongue_out
                                            Więc po pierwsze mówisz szczerze o tym co czujesz i jeśli jesteś wkurzona to mowisz, że jesteś wkurzona a nie że jest Ci przykro bo to nie są te same uczucia.
                                            Po drugie-jeśli słowo 'wku...ona' nie jest tu agresją to ono jak najbardziej może być. Ważne jest, żeby nie stosować przemocy ani słow, które ranią czy straszą partnera ale jeśli to jest Wasz język na co dzień(czy Twój akceptowany przez partnera) to mów tak jak Ty chcesz. Tu jest pewna delikatna granica. Czy Ty mówisz, że jesteś wku...ona bo taki masz sposób mowienia czy wzmacniasz 'wkurzenie' tylko w takich sytuacjach i to zaczyna być przemoc.
                                            O tym własnie pisałam-nie chodzi o sztuczne formułki z książki ale dopasowanie ich do swojego stylu.
                                            Jak zamienisz karę na konsekwencję to się okaże, ze świetnie u Ciebie zadziałał 'komunikat ja'.tongue_out
                                            Aha-i nie zgodzę się, ze facet po 2 dniach nie pamięta, ze zranił czyjeś uczucia(szczegolnie ukochanej). To wszystko kwestia konkretnej sprawy, komunikatów i ustaleń.
                                            • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 10:46
                                              > No i wszystko jasne. Niewłaściwie zrozumiałaś kwestię 'komunikatu ja'.
                                              > Ten komunikat zakłada, że mówisz o swoich uczuciach i potrzebach bez ranienia d
                                              > rugiej osoby i bez przerzucania na nią odpowiedzialności czyli najważniejsze mo
                                              > wić 'ja coś tam' a nie 'ty nigdy' czy 'ty zawsze' czy 'ty jesteś palantem'tongue_out

                                              ale to jest kolejna bzdura
                                              czesto nie nie jest zadne przerzucanie odpowiedzialnosci tylko zwyczajne stwierdzenie ze ktos jest za cos odpowiedzialny
                                              i ze cos jest czyjas wina
                                              tak zwyczjanie i po prostu
                                              on jest odpowiedzialny za graty na moim drazku
                                              ja za skarpety na podlodze tongue_out

                                              > Aha-i nie zgodzę się, ze facet po 2 dniach nie pamięta, ze zranił czyjeś uczuci
                                              > a(szczegolnie ukochanej). To wszystko kwestia konkretnej sprawy, komunikatów i
                                              > ustaleń.
                                              ale ja nie napisalam ze on nie pamieta
                                              on dokladnie pamieta ze ja bylam smutna wkurzona ze zranil uczucia
                                              tylko ni cholery nie laczy tego z zadna konkretna sytuacja
                                              • blond_suflerka Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 11:21
                                                rhaenyra napisała:

                                                > ale to jest kolejna bzdura
                                                > czesto nie nie jest zadne przerzucanie odpowiedzialnosci tylko zwyczajne stwier
                                                > dzenie ze ktos jest za cos odpowiedzialny
                                                > i ze cos jest czyjas wina
                                                > tak zwyczjanie i po prostu
                                                > on jest odpowiedzialny za graty na moim drazku
                                                > ja za skarpety na podlodze tongue_out

                                                Ale jaka kolejna bzdura?tongue_out
                                                Czepiasz się słówek, wyrywasz je z kontekstu. Z odpowiedzialnią za graty na Twom drązku masz rację. Tylko, ze kwestia definicji porozumienia bez przemocy czy 'komunikatu ja' odnosi się do wielu kwestii. Trzeba umieć rozróżnić.
                                                Kiedy na coś sie z kimś umawiałaś, to masz prawo tego wymagać i być niezadowolona, ze ktoś nie wywiązuje sie z umowy. W tym sensie odpowiedzialność jest jego. Ale-dwie ważna kwestia-nie kazdy reaguje tak samo. Twój partner zapomni o ustaleniach a Ty się wkrzusz a jakaś inna kobieta na przykład wpadnie w doła albo w ogóle jej to nie ruszy. Uzna to za taką pierdołę, że nawet nie zauważy. W tym sensie-Twoje uczucia to Twoja odpowiedzialność bo nie jest to coś stałego i takiego samego dla wszystkich. Ty reagujesz tak a nie inaczej i w tym sensie jesteś odpowiedzialna za siebie. Nie znaczy to wcale, że jak partner Cię rani to Twoja sprawa i on może to robić. Tu jest kwestia do negocjacji i pewnych umów, to oczywiste.
                                                Druga sprawa z odpowiedzialnością za uczucia jest taka, że ludzie często za bardzo przerzucają na innych tę odpowiedzialność. W 'komunikacie ja' chodzi o to, żeby zobaczyć, że ma się też wpływ na swoje uczucia i odczucia. I że to nie jest tak, ze wszyscy mają robić wszystko, żebyś Ty czuła się ok.

                                                > ale ja nie napisalam ze on nie pamieta
                                                > on dokladnie pamieta ze ja bylam smutna wkurzona ze zranil uczucia
                                                > tylko ni cholery nie laczy tego z zadna konkretna sytuacja

                                                A to już kwestie osobnicze. Znam takich co świetnie są w stanie powiązać.
                                              • pade Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 13:13
                                                Sorry, że tak z doskoku, ale mam mało czasutongue_out Do tych bodźców i przekonań odniosę się później.

                                                Ja w Twojej sytuacji, a właściwie Waszej, dałabym sobie spokój z komunikacją typu ja, bo to po tak długim czasie trwania tej sytuacji będzie po prostu śmieszne.
                                                Na Twoim miejscu schowałabym mężowi płaszcz, tak, aby się trochę naszukał, a na miejscu Twojego męża, pozbierałabym Twoje skarpetki i dała do zabawy kotu, psu, chomikowi, wszystko jedno.
                                                Oboje siebie zlewacie i tyle.

                                                Komunikaty typu ja są dobre wtedy, gdy sytuacja pojawiła się po raz pierwszy, drugi i trzeci, kiedy jest jeszcze cierpliwość a nie już frustracja. Kiedy jest problem do rozwiązania, trudne uczucia. A zwłaszcza wtedy, gdy partner każdą krytykę odbiera jako atak.
                                                • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 22.01.14, 02:58
                                                  pies sie i tak bawi moimi skarpetkami smile
                                                  i miedzy innymi dlatego ich nie zbieram zeby psu radosci nie odbierac big_grin
                            • eo_n Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 22:02
                              blond_suflerka napisała:

                              > Emocje poprzedzają myśli
                              Dwuznacznie to sformułowałaś: najpierw jest myśl, potem emocja (wiem - w drugiem zdaniu już wszystko staje się jasne, ale jednak temat istotny, więc żeby komuś źle się nie zapamietało wink )
                              • blond_suflerka Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 22:18
                                No tak, dwuznacznie zabrzmiało. Oczywiście tak jak piszesz, chodziło o to, że najpierw jest myśl a potem emocjasmile
                              • pade Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 22:23
                                albo jeszcze wzorzec, przekonaniesmile
                                • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 22:37
                                  jaki wrorzec lub przekonianie pojawia ci sie w glowie kiedy sie walniesz w nocy w piszczel ?suspicious
                                  • eo_n Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 23:10
                                    rhaenyra napisała:

                                    > jaki wrorzec lub przekonianie pojawia ci sie w glowie kiedy sie walniesz w nocy
                                    > w piszczel ?suspicious

                                    A jak się walniesz w - dajmy na to - paluch u nogi przez hantle, które małżonek zostawił beztrosko na środku podłogi, to coś zmienia?
                                    • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 23:19
                                      walniecie sie to walniecie
                                      boli i wku...a jakie niby wzorce maja sie tu pojawic i jakie uczucia inne niz wkurzenie ?

                                      jesli to przez niego bym sie walnelo ( chociaz on hantli nie ma, a nawet jakby mial to by nie zostawil na srodku ) to bym go zwyczajnie opierdzielila urzywajac komunikatow powrzechnie uznanych za obelzywetongue_out

                                      nie bardzo wiec kumam o co pytasz
                                      i co niby komunikaty typu ja mialyby w tej sytuacji pomóc ?


                                      ps. jak zmienilam komunikaty typu ja ( ech durny wplyw ematki ) na kominikaty j.w. to polowa powodow do wkurzania znikla
                                      • eo_n Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 23:32
                                        Sytuacja jest hipotetyczna. Mój też nie ma hantli.
                                        Jednak ja bym próbowała do niego dotrzeć, używając również komunikatów typu ja. Szczególnie, gdyby sytuacja się powtarzała. Komunikaty uważane za obelżywe big_grin mają to do siebie, że są mniejsze szanse na dotarcie do odbiorcy - co najwyżej sobie ulżysz, albo przy okazji nakręcisz awanturę większą niż to warte.
                                        A jakie wzorce mogą się u Ciebie odpalić, to już ja nie mam pojęcia tongue_out
                                        Z drugiej strony, może Twój mąż akurat na komunikaty obelżywe reaguje pozytywnie - różne cuda się w przyrodzie zdarzają. Jednak nie ryzykowałabym doradzanie takich metod innym - szczególnie w kryzysie.


                                        >
                                        • eo_n Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 23:34
                                          Swoją drogą ciekawe, czemu jesteś tak zawzięta w kwestii zwalczania "komunikatów typu ja"? wink
                                          • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:07
                                            nie dzialaja
                                            sa manipulacyjne
                                            obarczaja druga osobe odpowiedzialnoscia za cudze emocje
                                            gdyby ktos wobec mnie takie zastosowal w temacie skarpetek ( bo to ja rozrzucam) to bym pomyslala ze jest nienormalny tongue_out

                                            ale ok moze ja ich nie umiem budowac
                                            wiec powiedzmy ze jestesmy malzenstwem
                                            ja notorycznie rozwalam skarpetki
                                            jaki komunikat wobec mnie zastosujesz ?
                                            • asia_i_p Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 13:58
                                              "Wk---ją mnie skarpetki na podłodze."

                                              I to jest także rodzaj komunikatu ja (masz opis, masz określenie uczuć), w przeciwieństwie do "Ja tu oszaleję", "czy ty nie mógłbyś czasem posprzątać?", "czy to naprawdę takie trudne odłożyć skarpetkę na miejsce", "Głowa mnie boli", "Co ja mam z tego życia" itp.
                                              • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 22.01.14, 02:56
                                                >w prze
                                                > ciwieństwie do "Ja tu oszaleję", "czy ty nie mógłbyś czasem posprzątać?", "czy
                                                > to naprawdę takie trudne odłożyć skarpetkę na miejsce", "Głowa mnie boli", "Co
                                                > ja mam z tego życia" itp.

                                                a kto tak mowi ???
                                        • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 23:54
                                          Komunikaty uważane za obelżywe big_grin
                                          > mają to do siebie, że są mniejsze szanse na dotarcie do odbiorcy - co najwyżej
                                          > sobie ulżysz, albo przy okazji nakręcisz awanturę większą niż to warte.

                                          ale wlasnie jest odwrotnie
                                          to komunikaty typu ja moze nie tyle wywolaja awanture co zepsuja atmosfere na dlugi czas
                                          poza tym sa manipulacyjne i zakladaja jakies glebsze zle zamiary czy cos w tym stylu

                                          a trzymajac sie tych hantli jakieo komunikatu typy ja bys w tej sytuacji uzyla ?
                                          • eo_n Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:22
                                            Wiesz co? Ja Cię nie całkiem rozumiem. Chyba dobrze, że nie jesteśmy małżeństwem big_grin
                                            Powiedziałabym coś w rodzaju: "Proszę cię, żebyś nie rozwalała tych skarpetek po całym domu, a ty uparcie robisz swoje. Czuję się lekceważona i wkurzona. Następnym razem wylądują w koszu". Albo coś w tym stylu. I pewnie nie byłabym anielsko spokojna big_grin Jednak raczej nie powiedziałabym też tak: "Kiedy wreszcie ty ... przestaniesz rzucać wszędzie te swoje ... łachy. ... Głupia jesteś czy co?... Nic do ciebie nie trafia, ty ...! K...a mać!!!" (i tu trzaśnięcie drzwiami - w miejsca wykropkowane należy wstawić dowolne słowa uznawane powszechnie za obelżywe smile )
                                            • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:30
                                              -"Proszę cię, żebyś nie rozwalała tych skarpetek p
                                              o całym domu, a ty uparcie robisz swoje.

                                              - przeciez wiesz ze zawsze rozrzucam wiec po co uparcie prosisz o niemozliwe?
                                              -Czuję się lekceważona i wkurzona.
                                              -przez gupie skarpetki lekcewazona ?? jaja sobie robisz?
                                              -Następnym razem wylądują w koszu".
                                              -czyli nie musze sprzatac ?big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                                              • eo_n Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:34
                                                big_grin big_grin big_grin

                                                rhaenyra napisała:

                                                > - przeciez wiesz ze zawsze rozrzucam wiec po co uparcie prosisz o niemozliwe?
                                                - Mam inne zdanie na ten temat. Uważam sprzątanie skarpet za zadanie możliwe do wykonania.
                                                >
                                                > -przez gupie skarpetki lekcewazona ?? jaja sobie robisz?
                                                - Nie robię sobie jaj. Tak właśnie się czuję. Mam do tego prawo.
                                                >
                                                > -czyli nie musze sprzatac ?big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
                                                - A ja nie muszę znosić widoku porozwalanych skarpet. Sprzątasz czy mam wyrzucić już teraz?
                                                tongue_out
                                                >
                                                • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:42
                                                  - Mam inne zdanie na ten temat. Uważam sprzątanie skarpet za zadanie możliwe do wykonania.
                                                  - bardzo mi przykro kiedy dajesz mi zadania zbyt trudne do wykonanie, czuje ze sie wtedy wywyzsz i wykorzystujesz swoja przewage i doswiadczenie w zbieraniu skarpetek sad
                                                  - Nie robię sobie jaj. Tak właśnie się czuję. Mam do tego prawo.
                                                  - A ja nie muszę znosić widoku porozwalanych skarpet. Sprzątasz czy mam wyrzuci
                                                  > ć już teraz?

                                                  - a moze ja ci zrobie jajka na cebulce a ty posprzatasz skarpetki ?
                                                  • eo_n Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:51
                                                    rhaenyra napisała:


                                                    > - bardzo mi przykro kiedy dajesz mi zadania zbyt trudne do wykonanie, czuje ze
                                                    > sie wtedy wywyzsz i wykorzystujesz swoja przewage i doswiadczenie w zbieraniu s
                                                    > karpetek sad
                                                    - big_grin big_grin big_grin Zawsze zachwycała mnie twoja inteligencja, ale nie podoba mi się, że wykorzystujesz ją przy próbach manipulacji. Z resztą bez skutku smile Poza tym wcale nie mam doświadczenia w zbieraniu skarpet. Zapominasz, że noszę pończochy!


                                                    > - a moze ja ci zrobie jajka na cebulce a ty posprzatasz skarpetki ?
                                                    - Odmawiam smile
                                  • blond_suflerka Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:08
                                    rhaenyra napisała:

                                    > jaki wrorzec lub przekonianie pojawia ci sie w glowie kiedy sie walniesz w nocy
                                    > w piszczel ?suspicious

                                    Nie do mnie pytanie ale to wcale nie jest takie zabawnewink
                                    Bo właśnie tym sie różnią pesymiści od optymistów, że mają inne wytłumaczenia dla różnych, codziennych zdarzeń. I pesymiasta jak się walnie to powie, że ma pecha i ciągle coś mu się dzieje a optymista stwierdzi, że to pewnie na szczęscie a realista stwierdzi, trudno-czasem się zdarzawink
                                    I nad takimi rzeczami też pracuje się na terapii.
                                    Natomiast 'komunikat ja' jest tu mało sensowny bo nie mówi się przecież do kogoś.
                                    • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:15
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,567,149064632,149078959,Re_Terapia_malzenska.html
                                      ja stwierdze po prostu ze mnie ku*** boli, czyli mam za uboie zycie wewnetrzne tongue_out ( kurna znowu pasozyty mi sie przypomnialy tongue_out)
                                      • blond_suflerka Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:21
                                        big_grin
                                        Przeinaczasz.
                                        Chodzi o sytuacje kiedy coś jest stałym i męczącym trendem. Nie chodzi o to, żeby rozkminiać każdą sytuację i wyszukiwać problemy tam gdzie ich nie ma. Ale na przykład jak ktoś się męczy sam ze sobą albo w związku to jak zacznie nad tym pracować to się okaże, ze jego wewnętrzny monolog jest destrukcyjny własnie ze względu na narrację jaką on przyjął i przekonania jakie ma.
                                  • pade Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 09:53
                                    żaden, wtedy to jest reakcja na bodziecsmile
                                    • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 10:08
                                      wiec skad przekonanie ze w przypadku innego bodzca ( wzrokowego np) chodzi o cos wiecej niz tylko reakcje na bodziec?
                            • ada1214 Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 09:38
                              blond_suflerka napisała:

                              > Emocje poprzedzają myśli tylko często ludzie tego nie wiedzą.

                              W wiekszosci wypadkow chyba jest odwrotnie. To mysli wywoluja emocje. W przeciwnym wypadku w ogole nie daloby sie zapanowac na przyklad nad zloscia, a przeciez da sie.
                              • blond_suflerka Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 10:38
                                Oczywiście racja i tak też chciałam napisać ale jakoś mi nie wyszłowink Wyjaśniłam już e_on. Jakoś nieskładnie sformułowałam to zdanie.
                        • hellulah Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 00:21
                          > Po drugie-nie chodzi o emocje do skarpet

                          U mnie chodziło. Skarpety na podłodze = paskudny widok, rozpraszający, wywołujący poczucie, że wszystko jest takie rozmemłane... plus mój wstyd przed ludźmi z zewnątrz (ktoś odwiedzi i zobaczy te skarpety, jak u patologii).

                          > ale o emocje związane z zachowaniem partnera. Na tym cały myk polega. Laska widzi te skarpety, które rzucił on, wkurza się, jej jej przykro ale nie dlatego, że te skarpety tam leżą

                          Nie, no serio mi było mega przykro na sam widok "skarpet" (czy np. sterty niezmytych naczyń w zlewie). To o zachowaniu partnera to inna rzecz. Same skarpety swoim widokiem mnie wpędzały w dół.

                          > tylko dlatego, że te skarpety są według niej oznaką, że on ją olewa, nie szanuje
                          > i ma gdzieś. Tym samym powiedzenie tego na głos-rozpoczyna dyskusję dzięki któ
                          > rej ona może zrozumieć, że to nie jest przeciwko niej.

                          Sorry, ale _jak_ takie działania (brak udziału w prowadzeniu domu, ignorowanie ustaleń), które przyczyniają się do znaczącego zwiększenia pracy, jaką w prowadzenie domu wkłada kobieta, mają niby nie być przeciwko niej? Jak ignorowanie ustaleń nie ma być oznaką nieszanowania? eee, nie rozumiem...

                          (z tym o rozładowywaniu napięcia śmiechem to się zgadzam)
                          • rhaenyra Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 01:38
                            > Jak ignorowanie us
                            > taleń nie ma być oznaką nieszanowania? eee, nie rozumiem...
                            a to byly wspolne ustalenia czy twoje ?tongue_out
                            • hellulah Re: Terapia małżeńska 20.01.14, 02:09
                              Wiesz, ustalenie było takie, że facet chciał być mężem i ojcem, a co za tym idzie z własnej woli miał współdziałać na rzecz dobrostanu naszej rodziny. A czasami były konkretne, typu pozmywaj te naczynia w tym zlewie.

                              To nie były najlepsze lata mojego życia, w sumie szkoda.

                              Obecnie jak się egzemplarzowi wytknie to i owo, się zaperza i odcina, że "błędy i wypaczenia". Poodwracało się i teraz sam sprząta a nawet bezczelnie wytyka bałagan innym. Od dobrych kilku lat sielanka prawie że po prostu. Pierwsze kilka lat musiało być zaiste przerażające.
                      • froshka66 Re: Terapia małżeńska 15.04.15, 23:53
                        czuje ze moje potrzeby sa lekcewazone


                        zgodnie z najlepszymi zasadami komunikacji bez przemocy powyższe zdanie nie jest prawdziwe.
                        lekceważenie potrzeb to interpretacja/opinia nie zaś uczucie.
                        uczucie to gniew, smutek żal, radość itp....
            • naomi19 Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 17:10
              Zawsze wszystko zależy od nas samych. Ale terapia pomaga spojrzeć na niektóre rzeczy z innego punktu widzenia, coś zaakceptować, porozmawiać o najważniejszych sprawach w sposób spokojny, rzeczowy, używając komunikatów typu "ja". To też bardzo dużo daje, nawet jeśli odbywa się to przez godzinę raz w tygodniu.
              Kocianna zgadzam się. Dlatego zawsze będę polecam terapię małżeńską.
        • naomi19 Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 11:53
          ja odnoszę się nie tyle do jej wpisu, co do własnych doświadczeń
    • mamma_2012 Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 10:46
      Terapeuci zasadniczo nie rozwalaja malzentw, bo te ktore trafiają na terapie juz nie maja sie dobrze. Zwyczajnie niektore z tych, ktore sa w tak opłakanym stanie, ze nie daje sie osiągnąć sytuacji możliwej do zaakceptowania przez obie strony, a jeszcze w ramach małżeństwa.
      W sumie te pary, ktore jako cel stawiają sobie "uratowanie małżeństwa", a nie dogadanie sie rokują gorzej (a juz najgorzej te, gdzie strona "ratujaca malzenstwo" przychodzi z lista oczekiwań w stosunku do partnera, po ktorych spełnieniu małżeństwo zostanie uratowane- a to niestety dość powszechna sytuacja)
    • kocianna Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 12:59
      Mnie pomogły spotkania małżeńskie. Link w sygnaturce. Plus: bardzo intensywne dwudniowe warsztaty kosztują tyle, co nocleg i wyżywienie na nich, żadna osoba trzecia nie przysłuchuje się waszym rozmowom, wasze sprawy pozostają tylko wasze, jest możliwość późniejszego wsparcia w formie comiesięcznych bezpłatnych spotkań, dodatkowych warsztatów etc. Minus (dla niektórych): jest obecny ksiądz, z tym, że nikt nie jest zmuszany do praktyk religijnych ani nikomu się w papiery nie zagląda, czy aby sakramentalny związek. Ksiądz tylko przedstawia punkt widzenia Kościoła na dane zagadnienie i nie ma obowiązku go słuchać. Kolejny minus - prowadzą to ludzie wyspecjalizowani w pomocy małżeństwom, nie potrafią pomóc, jeśli sprawa wymaga profesjonalnego wsparcia specjalisty (terapeuty uzależnień, psychiatry, seksuologa etc.).
    • alpha.sierra Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 13:59
      Sprawdź maila.
      • ezmd99 Re: Terapia małżeńska 19.01.14, 18:32
        Dzięki, sprawdziłam.
    • feniks_z_popiolu Re: Terapia małżeńska 22.01.14, 03:11
      Sporo namiarów dostałaś jak widzę.: (. Sprobuj może na forum życie rodzinne. Tam szybciej uzyskasz jakiś konkret. Trzymam kciuki żeby się udało
    • kocianna Re: Terapia małżeńska 16.04.15, 09:03
      Ja jak zwykle polecam www.spotkaniamalzenskie.pl, jeśli nie jesteście bardzo antyklerykalni (jeśli tylko niewierzący i tolerujecie obecność księdza - to będzie OK). Zwykle stronie, która jest tam "zaciągana" pasuje to, że przy Waszych rozmowach nie będzie żadnej osoby trzeciej, i jednocześnie nikt Was nie będzie rozpraszał - czasu na rozmowę jest za mało, żeby wyciągnąć laptopa, gazetę czy komórkę, a jednocześnie wystarczająco dużo, żeby omówić jakiś ważny temat. Trwa to od piątkowego do niedzielnego popołudnia, kosztuje tyle, co nocleg i wyżywienie.
      Działa.
      Efekty w czasie trwania weekendu są spektakularne. Potem, oczywiście, wraca się do codzienności i utartych schematów, ale jest możliwość bezpłatnej kontynuacji pracy albo łatwiej będzie zdecydować się na zwyczajną terapię.
      • kocianna Re: Terapia małżeńska 16.04.15, 09:07
        No i mało że wlazłam w odgrzany wątek, to jeszcze się powtórzyłam sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka