• franczii Re: Litości 23.01.14, 02:19
      Nie czytalam ostatnich watkow. Nigdy nie pozwolilabym sobie na obelgi wobec ludzi z nadwaga. Ale jesli juz o nadwadze mowa to swoje zdanie moge wyrazic. A jest ono takie, ze niestety nadwaga i otylosc biora sie glownie z braku ruchu i niezdrowego jedzenia, niekoniecznie z obzerania sie w czasie glownych posilkow, czesto z ukradkowego podjadania, z ktorego byc moze nawet nie do konca taka osoba sobie zdaje sprawe i szczerze przekonuje innych jak to malutko je i sama wiezry w to co mowi.
      • yvona73pol Re: Litości 23.01.14, 05:22
        Hmm, ciekawe rzeczy piszecie. Glownie chodzi o to nieszczesne nieobrazanie i nieocenianie. Niestety jest czesc osob, ktora lubi poprawic sobie humor i samoocene ponabijawszy sie z wybranych ofiar jakie to sa: grube/chude, brzydkie/z wielkimi stopami, haha, ale zabawne, sprzataczka/wozna (pewnie glupie jak but, haha) i tak do upojenia. Wychodzi niski charakter i przykro sie robi.
        Nie od parady krazyl kiedys zarcik o Polakach, gdzie zlota rybka rzekla do rybaka: zazadaj czegokolwiek, a dostaniesz, pamietaj tylko, ze twoj sasiad dostanie to w dwojnasob. Rybak pomyslal, pomyslal i rzecze do rybki: Wybij mi oko.

        (Zeby nie bylo, ze to tylko o Polakach, calkiem niedawno slyszalam te historie w bajkach afrykanskich wink czyli zawisc jest po prostu i niestety ludzka)
    • ykke Re: Litości 23.01.14, 07:15

      Moze nie zawsze OBŻARSTWO jest wynikiem otyłości, ale NA PEWNO złe odżywianie (mało nie znaczy dobrze i nietucząco) i brak ruchu adekwatnego do spożytych kalorii. Sama choroba otyłości nie "dokona".
      .
    • amandaas Re: Litości 23.01.14, 07:34
      Byłam pulchniutkim przedszkolakiem, uczennicą, a jak zaczęłam dojrzewać to jeszcze mi przybyło gdzie trzeba. Dorosłe życie zaczęłam bez otyłości ale okrągła. Ktoś by mógł powiedzieć- pecha mam, rodzice mnie spaśli, świnie nie rodzice.
      Na pierwszym roku studiów usłyszałam od mojej ówczesnej miłości życia że wszystko fajnie ale z takim grubaskiem to wstyd się na mieście pokazać (dodam-inteligenty, wykształcony facet)

      No i jak się przyjrzałam nawykom żywieniowym z domu, zmieniłam pare rzeczy, zaczęłam ćwiczyć - CODZIENNIE- to w 3 miesiące, może 4, osiągnęłam słynne ematkowe 34.
      Dąże do tego, że ktoś może twierdzić, że przecież je malo i nie wie skąd taki gruby. Ja też całe życie jadlam "mało" ale z takim ładunkiem kalorycznym że głowa mała. Wystarczyło zmienić ziemniaczki z sosem i duszoną wieprzowinę, na sałatki, odstawić kompletnie słodycze i węglowodany i zapierdzielać dzień w dzień aż mi się pot po rowku lał.

      Moje wnioski są takie, że jeszcze zbyt mała świadomość żywieniowa jest w społeczeństwie żeby mówić, że ktoś jest gruby z powietrza a ktoś "ma pecha"
      • misterni Re: Litości 23.01.14, 08:11
        amandaas napisała:

        Na pierwszym roku studiów usłyszałam od mojej ówczesnej miłości życia że wszystko fajnie ale z takim grubaskiem to wstyd się na mieście pokazać (dodam-inteligenty, wykształcony facet)

        O matko, mam nadzieję, że po tym szybko stał się były? wink
        • amandaas Re: Litości 23.01.14, 08:16
          Ano stał się, szybciutko, ale przynajmniej zmusił mnie do refleksji, że ziemniaczki z kotletem to niekoniecznie najlepszy obiad, więc w sumie pocierpiałam ale na dobre mi wyszlo wink
      • echtom Re: Litości 23.01.14, 08:52
        > Moje wnioski są takie, że jeszcze zbyt mała świadomość żywieniowa jest w społeczeństwie żeby mówić, że ktoś jest gruby z powietrza a ktoś "ma pecha"

        No ale co to za życie na samych sałatkach i bez słodyczy? wink Nie obżeram się wieprzowina czy fastfoodami, ale życia bez węglowodanów, a zwłaszcza słodyczy, sobie nie wyobrażam - z dwojga złego wolałabym być gruba tongue_out
        • mia_siochi Re: Litości 23.01.14, 09:40
          Ja też. Mój tyłek rośnie od makaronu, trudno wink
          • amandaas Re: Litości 23.01.14, 09:47
            No ale to już lepsze jest takie właśnie postawienie sprawy jasno, jak Wy- "mogłabym być szczupła ale za bardzo kocham carbonarę". I to przynajmniej jest jakieś szczere, prawdziwe, a nie pierdzielenie, że jem tylko pomidory a dupa rośnie.
            Mia ma racje, rośnie od makaronuwink

            Ja też kocham carbonarę, mogłabym się w niej kąpać, ale świadomie z niej rezygnuję i idę sobie jajko ugotować w zamian. Boli, ale to mój wybórsmile
            • echtom Re: Litości 23.01.14, 09:51
              a nie pierdzielenie, że jem tylko pomidory a dupa rośnie.
              > Mia ma racje, rośnie od makaronuwink

              Z tym, że jeszcze 5 lat temu przy takim samym odżywianiu nie rosła wink
              • mia_siochi Re: Litości 23.01.14, 09:54
                5 lat temu nie miałam tylu zmarszczek smile i siwych włosów...Takie życie wink
                • echtom Re: Litości 23.01.14, 10:19
                  wink
              • d.o.s.i.a Re: Litości 23.01.14, 10:02
                Rosla rosla. Powoli niezauwazalnie ale rosla.
                • echtom Re: Litości 23.01.14, 10:17
                  Dosia, ja chyba więcej wiem o sobie, niż Ty o mnie smile
                  • echtom Tak poważnie 23.01.14, 10:53
                    to metabolizm spowalnia z wiekiem i logiczne byłoby dostosowanie diety i trybu życia do nowej rzeczywistości. Problem w tym, że na ogół z wiekiem spada również motywacja do utrzymania szczupłej sylwetki i d..a zaczyna rosnąć przy takiej samej diecie jak wcześniej.
                  • d.o.s.i.a Re: Litości 23.01.14, 11:00
                    Ale o co chodzi? Cos do Ciebie pisalam?
                    • echtom Re: Litości 23.01.14, 11:05
                      Z drzewka wynika, że wpis o 10:02 był do mnie smile
              • solejrolia Re: Litości 23.01.14, 10:16
                nie dokońca tak jest-
                kluczem jest piramida żywieniowa i kilka zasad, które należy przestrzegać
                węglowodany powinny dostarczać do 50% dziennej dawki kalorii, są głównym źródłem energii.

                ja mogę jeść węglowodany 5razy na dzień i uwielbiam kluchy i makarony. i co z tego, jestem szczupła, wręcz muszę pilnować żeby nie chudnąć (a nie żeby nie przytyć).
                Prawda jest taka, że to nie węglowodany, nie te kluchy, nie ziemniaki tuczą, tylko OMASTA, i SOSY, i DODATKI w połączeniu z węglami.
                Więc makaron (razowy na przykłąd) np. z warzywami na parze na pewno kilogramów nie doda, od takiego makaronu centymetrów nie przybywa w biodrach i talii. Nawet makaron durum, ale al dente będzie bardziej okej porownując z rozgotowanym najtańszym makaronem
                Ryż brązowy, zamiast białego. Ale i biały w rozsadnych ilościach nie szkodzi.
                KASZE!!!!!!!!!!!

                Albo z innej beczki, inna zasada.
                Dlaczego nie wolno jeść od rana twarogu, sera białego- przecież nie jest kaloryczny?! jest zdrowy?! ponieważ po twarogu bardzo rośnie indeks glukemiczny, i po chwili jesteśmy mega głodni, i potem zajadamy się, tu pierniczekwink tam batonik....
                Więc może zjedzmy rano owsiankę- zdrowo, tanio, mało kalorycznie, od takich węglowodanów nie tyje się.
                • franczii Re: Litości 23.01.14, 11:32
                  No dokladnie tak!
                  Jedyna sensowna i kompatybilna w dodatku z moimi upodobaniami jedzeniowymi dieta jaka stosowalam w swoim zyciu to byla dieta srodziemnomorska, ktora nie tylko nie wyrzuca weglowodanow ale wrecz na nich sie opiera. Codziennie weglowodany na sniadanie, codziennie 80 gr makaronu ( i to zaden tam razowy) na obiad (tylko nie carbonara a makaron z warzywami np. z brokulami, z cukinia, baklazanem itp.), na 2 przekaski dziennie owoc, do kolacji 30-40 gr chleba tez sie zmiescilo i przede wszystkim nigdy wrazenia ze czegos sobie odmawiam czy glodna chodze. A carbonare raz na jakis czas tez mozna jesli sie kocha tylko wazne jest, ze jesli jednego dnia carbonara to nastepnego juz nie lazania a kolejnego pizza 4formaggi i deser lodowy z bita smietana tylko ten przepisowy makaron al dente z brokulem i lyzeczka oliwy i lyzeczka parmezanu.
                  • sagan137 Re: Litości 23.01.14, 11:50
                    ale U MNIE to nie dziala!
                    u mnie dzialaja 3 DUZE posilki bialkowo-tluszczowe w ciagu dnia, z dodatkiem warzyw.
                    nawet owocow nie powinnam jesc, a juz "jabko na przekaske" powoduje u mnie ssanie w zoladku od razu, no i robi mi sie niedobrze.
                    weglowodany (te dobre) jadam 1-2 razy w tygodniu, wystarcza mi.
                    jedzenie 5-6 MALYCH posikow dziennie sprawia, ze jestem glodna CALY czas i ciagle mysle o jedzeniu. zjedzenie 2-3 DUZYCH posilkow, o tej samej wartosci kaorycznej co 5-6 jest dla mnie swietnie - ja musze sie najesc, zeby sie czuc dobrze. odkad tak jem, nie mam problemow z podjadaniem, glodem miedyz posilkami itp. "przyzwolenie" na 3 duze posilki dziennie bylo dla mnie wybawieniem!

                    po co to pisze? zeby pokazac, ze to, iz TY masz TAK nie znaczy, ze wszyscy tak maja.
                    ludzie, to chyba juz od dawna wiadomo, czyz nie?
                    nie ma uniwersalnych rad, bo ludzie (i TYPY odzywiania sie ludzi) sa inne.
                    mozna byc "rolnikiem" (Ty - zdrowe weglowoadany, czeste posilki, jabklo na przekaske), a mozna byc "koczownikiem" (ja - bialko i tluszcze, rzadkie a duze posilki, BIALKOWE przekaski, jesli musza byc). jest pewnie jeszcze mnostwo innych klasyfikacji, ale chocby ta jedna pokazuje, jak duze roznice moga byc.
                • bri Re: Litości 23.01.14, 11:34
                  Jasne - u Ciebie się to sprawdza, więc musi się sprawdzić u każdego. Może przynajmniej zechciej zaznaczyć, że osoby z insulinoopornością, albo cukrzycy nie powinny tej Twojej cudownej diety makaron+warzywa na parze stosować. Bo jeszcze ktoś Cię posłucha i będziesz jego kilogramy na sumieniu.

                  ponieważ po twarogu bardzo rośnie indeks glukemiczny, i po
                  > chwili jesteśmy mega głodni

                  Może Ty. Nikt u mnie w rodzinie tego zjawiska nie zauważył, a twaróg to jest tradycyjna polska potrawa śniadaniowa z czasów sprzed plagi otyłości.
                  • franczii Re: Litości 23.01.14, 11:40
                    Osoby z insulinoodpornoscia maja diete przepisana zdaje sie przez lekarza lub dietetyka, ktory uwzglednia ich chorobesuspicious
                    • bri Re: Litości 23.01.14, 11:48
                      Tylko jeśli już o swojej chorobie wiedzą i u lekarza były.
                    • madzioreck Re: Litości 24.01.14, 00:12
                      Osoby z insulinoodpornoscia maja diete przepisana zdaje sie przez lekarza lub d
                      > ietetyka, ktory uwzglednia ich chorobesuspicious

                      Taaa, widziałam ja te uwzględniające chorobę diety od lekarzy i dietetyków suspicious Fruktoza zamiast cukru, węgle, owoc, węgle, owoc, słodki jogurt, węgle, owoc, chleb. I to najlepiej napier...ć po tej insulinie 5-8 razy dziennie... Buahaha.
                    • przeciwcialo Re: Litości 25.01.14, 09:14
                      Ręce opadają na te przepisane dla chorych diety. mamie cukrzyczce musialam sporo zmodyfikowac. masakra a nie leczenie dietą.
                • sagan137 Re: Litości 23.01.14, 11:42
                  widze, ze kazdy jest specjalista od zdrowego zywienia i co chwile widze "nigdy", "zawsze", "u kazdego"... a jak ktos ma INACZEJ, to pewnie zaklina rzeczywistosc, nie?...


                  > Prawda jest taka, że to nie węglowodany, nie te kluchy, nie ziemniaki tuczą, ty
                  > lko OMASTA, i SOSY, i DODATKI w połączeniu z węglami.
                  > Więc makaron (razowy na przykłąd) np. z warzywami na parze na pewno kilogramów
                  > nie doda, od takiego makaronu centymetrów nie przybywa w biodrach i talii.

                  no popatrz, a ja mam INACZEJ.
                  u mnie wszelkie weglowodany powoduja szybkie tycie, choc NIE przekraczam zapotrzebowania energetycznego. jesli jem TYLE SAMO kalorii (kiedys liczylam) w postaci bialek, tluszczy i warzyw, w porownaniu do menu z DOBRYMI weglowodanami dodanymi, to TYJE. i co, ufo jestem? nie tyje od sosow i omasty bo nie za bardzo lubie. uwielbiam smak makaronu ciemnego, wiec taki jem, pieczywo bardzo rzadko i ciemne, ryz ciemny lub basmati. jadam te weglowodany z grzybami, warzywami, czasem z kefirem i owocami. i TYJE. a jak jem tyle samo kalori, ale bez weglowodanow, to wage trzymam, a czasem nawet chudne.


                  > Dlaczego nie wolno jeść od rana twarogu, sera białego- przecież nie jest kalory
                  > czny?! jest zdrowy?! ponieważ po twarogu bardzo rośnie indeks glukemiczny, i po
                  > chwili jesteśmy mega głodni, i potem zajadamy się, tu pierniczekwink tam batonik....

                  no popatrz, a ja dokladnie tak samo reaguje na WEGLOWODANOWE sniadanie - jesli zjem owsianke, miche makaronu czy ryzu, to po godzinie jestem glodna!!! a jak zjem ten bialy ser, to zapycha mnie na kilka godzin. a jeszcze lepiej jajka z warzywami.

                  > Więc może zjedzmy rano owsiankę- zdrowo, tanio, mało kalorycznie, od takich węg
                  > lowodanów nie tyje się.

                  no jak sie nie tyje, skoro ja tyje?
                  a NIE tyje od bialego sera...

                  ludzie sa ROZNI i sposoby przemiany materii sa rozne.
                  na mnie fatalnie dzialaja weglowodany wlasnie (na moja wage, znaczy sie). i slabo mnie syca, nawet te "ciemne" (bo takie lubie i jadam czasem).
                  jak zjem na obiad ryz z warzywami i mala iloscia miesa, to jestem glodna bardzo szybko.
                  jesli ryz zastapie wieksza porcja miesa - syci mnie na dlugo.

                  stosujac "Twoja" diete i moje zapotrzebowanie energetyczne mialabym nadwage i bylabym czesto glodna. jedzac "po mojemu" (czyli tak, jak moj organizm chce), te same kalorie, trzymam wage, a czasem chudne.

                  cuda?
                  • solejrolia Re: Litości 23.01.14, 13:51
                    sagan137, ok, zwracam honor.
                    masz rację są różne organizmy, i różnie reagujemy na dietę
                    najważniejsze, że znasz swój organizm, słuchasz go, i jesli tobie służy taka dieta (masz siłę, dobry humor i nie tyjesz, to znaczy, że służy) to oczywiście nic mi do tego.
                    (ja mogłabym na takiej diecie też przez jakiś czas pobyć, ale byłoby to wbrew temu co mówi mi mój organizm, bo ja głodna jestem mniej więcej co 3godziny, i co mniej więcej taki czas muszę wrzucić coś do żołądka, do tego pilnuję, żeby nie schudnąć, a nie żeby przytyć).
                • nil.la Re: Litości 23.01.14, 14:15
                  twaróg chudy ma niski indeks glikemiczny ok 30, a do 50 zaliczane są produkty o niskim ig.
                  Chyba że jesz z cukrem albo danio
                • madzioreck Re: Litości 24.01.14, 00:20
                  Dlaczego nie wolno jeść od rana twarogu, sera białego- przecież nie jest kalory
                  > czny?! jest zdrowy?! ponieważ po twarogu bardzo rośnie indeks glukemiczny, i po
                  > chwili jesteśmy mega głodni, i potem zajadamy się, tu pierniczekwink tam batoni
                  > k....

                  Większych bzdur dawno nie czytałam. Po pokarmie bogatym w białko a ubogim w węgle się jest głodnym, a po czystych węglach nie, you made my day.
                  Zawsze myślałam, że za szybki głód odpowiada wyrzut insuliny, a tu proszę, solejrolia stawia dietetykę na głowie...
        • madi138 Re: Litości 23.01.14, 10:09
          i swietnie! jesli tylko nie bedziesz potem zalic sie wszystkim, ze jesz jak 'ptaszek' i tyjesz z niczego, a wszczyscy dookola cie przesladuja... mysle, ze ta niechec do ludzi otylych bierze sie stad, ze nie lubimy byc oklamywani i robieniu w jajo- bo to zazwyczaj widac, ze uzalajacy sie nad soba osobnik z nadwaga, wcale nie ma problemow z tarczyca, tylko milosc do zarcia i awersje do ruchu. a tu mamy taka dziecinade- ja chce duzo jesc, nie chce sie ruszac, chce byc szczupla i kropka (tupanie nozka)...
          • shumi-mi-las Re: Litości 23.01.14, 10:19
            Amen.
            Jest mi totalnie obojetnie czy ktos jest chudy, gruby, zezowaty czy lysy tak dlugo jak sam nie zaczyna mi o tym mowic.
            A jak juz zacznie to z poczatku tez zbywam temat, ale jak ochnasty raz slysze ze och tak mi z soba zle zakaszane parowka z majonezem ten ostatni raz to zaczyna mnie osobnik irytowac.

            Chce ktos jesc, na zdrowie. Mam znajomych przy tuszy, nie kryja ze lubia jedzenie, ale tez nie narzekaja na rozmiar. I nie musze zastanawiac sie gdziez to sie z nimi umowic co by w ciag nie wpadliwink
          • echtom Re: Litości 23.01.14, 10:21
            > a tu mamy taka dziecinade- ja chce duzo jesc, nie chce sie ruszac, chce byc sz
            > czupla i kropka (tupanie nozka)...

            Ale niektórzy tak mają i stąd uzasadniona zazdrość i poczucie niesprawiedliwości wink
            • madi138 Re: Litości 23.01.14, 11:08
              no ja tak mam, ale za to mam male cycki. innym Bozia w gratisie dala melony i uwazam to za bardzo niesprawiedliwe. domagam sie wiec zakazu eksponowania obfitych biustow, gdyz poglebia to moje kompleksy i zakrawa na jawne dewaluowanie moich 'walorow'!!!
              • antyideal Re: Litości 23.01.14, 12:08
                A ile jest kpin i zarcików z małych cycków sad
                • sagan137 Re: Litości 23.01.14, 12:22
                  > A ile jest kpin i zarcików z małych cycków sad

                  a czytalas o duzych cyckach?
                  ze obrzydliwe, oblesne, obwisniete, jak wymiona...
                  kiedys ktos opisal duze piersi, ktore pasowalyby do moich, dodajac, ze ona by sie chyba zabila, jakby miala takie wielkie, obwisle i malo jedrne wymiona...

                  ja juz dawno powinnam samobojstwo popelnic... duzym cyckom tez sie dostaje, o ile nie sa "wielkie i JEDRNE jak melony", najlepiej o miniaturowych sutkach i antygrwitacyjne wink
                  • antyideal Re: Litości 23.01.14, 12:37
                    Ale te ewentualne braki widzą nieliczni, natomiast bedac ubraną duzy biust mozna ladnie
                    wyeksponowac a mały... ups.
                    Poza tym duze cycki uchodza za mroczny obiekt pozadania WSZYSTKICH facetów -
                    co na szczescie nie jest prawdą tongue_out, symbol seksu, kobiecosci i czego tam jeszcze,
                    a po malych wszyscy sobie jezdzą.

                    W kazdym razie kazdy stan figury tudziez biustu czy tyłka (byl niedawno wątek tyłkowy) ma swoje plusy i minusy, zwolennikow i przeciwnikow wiec chyba szkoda sił i energii na wzajemne przepychanki wink

                    Aha, i jeszcze z minusów - chudzi bardzo marzną w takie mrozy jak dzis sad

                    • sagan137 Re: Litości 23.01.14, 12:43
                      maly biust tez mozna ladnie wyeksponowac smile
                      ja tam lubie, choc sama mam spory (70G).

                      ale zwroc uwage - z moich obserwacji wynika - z malego biustu ludzie sie glownie "smieja" (co w tym smiesznego???), wysmiewaja go.
                      duzy biust ludzi BRZYDZI. ja takie uwagi czesto widze. kurcze, no jest to przykre, jak slyszysz, ze masz obrzydliwa czesc ciala "z definicji" niemalze wink

                      w na koniec tylko dodam, ze super jest, iz rozne typy figury znajduja swoich amatorow smile
                      • antyideal Re: Litości 23.01.14, 12:59
                        Tak naprawde lubie swoj nieduzy biust, przy mojej figurze i wzroscie duzy bylby...
                        za duzy wlasnie. smile

                        Niby "brzydzi" ten wiekszy biust ale jednak wiekszym powodzeniem ciesza sie
                        operacje zwiekszajace piersi niz w drugą stronę wink Inna rzecz, ze wypacza ta moda
                        na silikony spojrzenie niektorych na nature, stad te obrazliwe uwagi o zwisajacych cyckach, bo powinny wygladac jak swiezo napompowane pilki.
                        Choc wydaje mi sie, ze dotyczy to gimbusów tylko oraz osob o takowej mentalnosci mimo
                        wieku, ale moge sie mylic.
                        • sagan137 Re: Litości 23.01.14, 13:05
                          ja czytalam uwagi doroslych, normalych kobiet na forum.
                          nawet nie probuje sobie wyobrazic, co "gimbusy" by o moich nagich piersiach mowily...

                          • franczii Re: Litości 23.01.14, 13:43
                            I tak sie przejmujesz co ktos pisal na forum?
                            Ktos ci kaze gimbusom pokazywac gole cycki?
                            Nigdy sie nie spotkalam z obrzydzeniem na moj biust, mam normalnie ok. 65 G w ciazy 65H potem 70H ale jestem nizsza od ciebie i jesli z jakimis reakcjami sie spotykam to raczej uznanie i podziw, co tez jest uciazliwe ale nie jest to w zadnym rzie obrzydzenie. A w ciazy kiedy mi urosl bardzo to juz zupelnie szal byl mimo, ze ja go nie cierpialam bo zupelnie nieproporcjonalny sie zrobil do reszty.
                            • sagan137 Re: Litości 23.01.14, 13:51
                              niespecjalnie sie przejmuje, ale gdzies tam jakas zadra czasem zostaje.
                              nie spotkalam sie z obrzydzeniem na moj osobisty biust, ale czytalam opisy pasujace do mojego biustu i komentarze, ze musi byc obrzydliwy, ze to wymiona, ze ktos tam by sie zabil z takim zbiustem... wiem, ze to spora egzaltacja, ale tych komentarzy jest calkiem sporo.

                              zycia mi to nie utrudnia wink sama raczej o tym nie wspominam, to byl off-top do krytykowania malych biustow - duze tez sie krytykuje.
                            • antyideal Re: Litości 23.01.14, 13:54
                              Nie wiem z jakiego kraju pisze Sagan, ale Ty mieszkasz we Wloszech
                              jak pamietam, moze tam kwestia reakcji otoczenia na duzy biust wyglada inaczej ? smile
                              • franczii Re: Litości 23.01.14, 14:15
                                Na razie to jednak wiekzosc zycia w tym rowniez tego kiedy juz mialam biust w pelni rozwiniety przemieszkalam w Polsce.
                    • echtom Re: Litości 23.01.14, 12:44
                      > natomiast bedac ubraną duzy biust mozna ladnie wyeksponowac a mały... ups.

                      Push-up? tongue_out
                      • antyideal Re: Litości 23.01.14, 12:57
                        Owszem, ale z próznego to i Salomon nie naleje, ze tak powiem, w niektorych przypadkach tongue_out
                        • noname2002 Re: Litości 23.01.14, 13:06
                          Wkładki silikonowe do biustonosza?
                          • antyideal Re: Litości 23.01.14, 13:14
                            Przyjemny wynalazek aczkolwiek sluzy bardziej uzupelnianiu brakow niz eksponowaniu
                            tego co juz jest..
                            Aa jesli juz przy tolerancji jestesmy - byl kiedys wątek, w ktorym obsmiewano takie
                            sztuczki majace wspomoc wlascicielki malych biustow.
                            • sagan137 Re: Litości 23.01.14, 13:20
                              wszelkie obsmiewanie jest obrzydliwe, ze tak pozwole sobie wykorzystac sposob ataku i na male biusty (obsmiewanie) i na duze biusty (obrzydzenie) wink
                              • antyideal Re: Litości 23.01.14, 13:30
                                Tak jest, make-my wszyscy love, not war wink)

                                No, kochac sie nie musimy ale wlaczmy myslenie zanim cos powiemy,zeby niepotrzebnie nie urazic, czy to chudzielca czy kogos z ciałkiem, z biustem czy bez, itd. wink
                                Niestety wiele tych uwag wynika z kompleksów i robione sa z premedytacją.
            • franczii Re: Litości 23.01.14, 11:34
              Tak naprawde to malo ludzi tak ma a im bardziej zaawansowany wiek tym mniej sie tych szczesliwcow ostaje.
          • madzioreck Re: Litości 24.01.14, 00:28
            i swietnie! jesli tylko nie bedziesz potem zalic sie wszystkim, ze jesz jak 'p
            > taszek' i tyjesz z niczego, a wszczyscy dookola cie przesladuja... mysle, ze t
            > a niechec do ludzi otylych bierze sie stad, ze nie lubimy byc oklamywani i robi
            > eniu w jajo-

            I dlatego właśnie grube osoby jedzące publicznie pączka czy pizzę potrafią usłyszeć od obcych skandaliczne komentarze albo zebrać wyrażające obrzydzenie spojrzenia. Telepatycznie zdążyli naściemniać, że jedzą jak ptaszki. Komentarze od niepytanych znajomych czy rodziny to też na skutek kłamania.
            Kiedy byłam gruba, nigdy nie twierdziłam, że to z powietrza czy tarczycy, a i tak zdarzało się usłyszeć komentarz. Nierzadko od innego grubasa, co ciekawe.
            Niektórzy ludzie są po prostu wredni i wystarczy im cokolwiek, żeby się dopieprzyć i lepiej poczuć. Byłam gruba, teraz nie jestem, to dla odmiany słucham jak to mi kosci wystają, głodzę się, ciągle na diecie i tak dalej. Frustratom nie dogodzisz.
    • chipsi Re: Litości 23.01.14, 12:13
      Bri, kocham Cie tongue_out
      Nie przejmuj się, ci zdegustowani zwyczajnie chcą nam wmówić kompleksy, których nie posiadamy, by zrekompensować swoje braki. My mimo wszystko możemy schudnąć a oni już nie zmądrzeją big_grin
      • bri Re: Litości 23.01.14, 12:27
        kiss
    • ghrtth Re: Litości 23.01.14, 12:29
      Dość przerażający wątek wyszedł.

      Trzymam za Ciebie kciuki bardzo mocno. Wiem, że czytanie takich rzeczy może boleć, ale nie myśl, że ma to jakieś przełożenie na rzeczywistość. Moim zdaniem nie ma, a w rzeczywistości nikt w ten sposób nie myśli o znajomych z nadwagą czy otyłych.

      Tutaj zadziałały moim zdaniem trzy czynniki:
      1. komentarze odnosiły się do jakiegoś szablonu "grubasa". Wypowiadając się ogólnie o czymś nieistniejącym myślimy inaczej, niż kiedy mamy przed sobą żywą, fajną osobę.
      2. Emamę czyta dużo osób, prawdopodobnie kilka tysięcy weszło w ten temat, ale nie skomentowało. Skomentowały te, które coś dotknęło, zainteresowało, miały jakieś wyraziste sądy do wygłoszenia itd. Absolutnie niereprezentatywna próba.
      3. Czasem jak nie ma się niczego wyraźnego do powiedzenia poza paroma ciepłymi słowami do autora, po prostu rezygnuje się z komentarza, bo przecież nic nie wnosi do dyskusji i później proporcjonalnie to tak nieciekawie wygląda.
    • amandaas Re: Litości 23.01.14, 12:51
      I jeszcze jedno- masz racje, że osoby które są teraz grube utyły w przeszłości (z różnych powodów) i teraz bardzo możliwe, że walczą ze swoją wagą.
      Ale dlaczego nie zareagowały jak zaczęły tyć? Nie wierzę, że nie zauważyły, że przybyło im 20 kg (nawet w długim okresie czasu). Jeśli ktoś ma siedzącą biurową pracę i widzi, że mu się tyłek powiększa to kupuje karnet na siłownię. Jesli ktoś odżywia się dobrze, ćwiczy a tyje, robi panel badań hormonalnych i odwiedza lekarza. Jeśli tyje po lekach które przyjmuje, to wraca do lekarza i prosi o zmianę leków. Dwukrotnie mi się zdarzyło (przy tabletkach anty i przy psychotropach), że lekarz kilkukrotnie po przepisaniu recepty przypominał - "prosze się ważyć, jak zacznie pani tyć, proszę wrócić do mnie, zmienimy leki."

      Zawsze mnie to zastanawia, czemu ludzie nie reagują jak tyją? A może mam ciasny mózg i czegoś nie widzę- proszę oświećcie mnie.
      Ja trzymam rękę na pulsie, wystarczy kilo do przodu czy bardziej wystający brzuch i natychmiast wprowadzam zmiany w diecie i trybie życia.
      • bri Re: Litości 23.01.14, 13:19
        Reagują. Idą na dietę. Chudną. A potem znowu tyją i to więcej niż schudli.
        • mum2004 Re: Litości 23.01.14, 13:40
          Nie znam tak dobrze tego forum - ale ja nie oceniam ludzi po wyglądzie. Akurat mam to szczęście, że moja rodzina genetycznie nie ma problemów z nadwagą, więc jestem dość szczupła (choć nie zachudzona).
          Ale znam wiele osób grubszych - do głowy by mi nie przyszło, żeby ich oceniać, a napewno żeby czuć się lepszą od nich.
          Tym bardziej, że nigdy nie wiadomo co kogo spotka - problemy hormonalne i inne mogą u każdego spowodować problemy z wagą - jak byście się wtedy czuły?
      • chipsi Re: Litości 23.01.14, 14:15
        Wytłumaczę na własnym przykładzie.
        Najpierw przybrałam w ciąży - nikt normalny się wtedy nie odchudza. Po urodzeniu złapałam doła i akurat nadwaga była tym, co mi najmniej przeszkadzało. Szybko potem poszłam do pracy - wtedy postanowiłam się wsiąść za siebie. I co? I jajco. Praca siedząca, po pracy brak czasu, pieniędzy a nawet chęci na jakiś aerobic czy coś. Nie żrę, nie tyję ale od 7 lat jestem dużą dziewczynką. I tyle.
        Poza tym są jeszcze osoby otyłe od dziecka - nawet nie próbuj ich pytać "to czemu nie schudniesz".
        • amandaas Re: Litości 23.01.14, 16:53
          No, ale ja tutaj widzę czarno na białym - "praca siedząca, brak czasu, brak pieniędzy i brak chęci"- przynajmniej jesteś szczera a nie pierdzielisz, że biegasz maratony i nie chudnieszsmile

          a kolejne błędne przekonanie że w ciąży się nie odchudza- no może rzeczywiście nie odchudza, ale odżywia racjonalnie, zwiększając dzienne zapotrzebowanie kaloryczne tylko o 300kcal, a nie o wiadro śledzi, pudło lodów i stekasmile

          Co do bycia grubym od zawsze- ja byłam. O dziecka. Może nie otyła, ale pulchniutka, zazwyczaj najtłustsza w klasie (tyle, że wtedy dzieci były chudsze niż teraz).
          Schudłam jak się wyprowadziłam z domu i przeorganizowałam żywienie. Nie przeszłam na diete bo bym miała jojo murowane (to do bri a propos chudnięcia i tycia) tylko zmieniłam żarcie raz a zawsze. Żeby nie było, że jest cudownie (bo brzmi to jak recepta na całe zło)- ja cierpię. Bardzo cierpię smile śnię o czipsach i hamburgerach ale poki co myślę mózgiem a nie żołądkiem.
          • ledzeppelin3 Re: Litości 24.01.14, 10:55
            Po urodzeniu złapałam doła i akurat nadwaga była tym, co mi najmniej przeszkadzało. Szybko potem poszłam do pracy - wtedy postanowiłam się wsiąść za siebie. I co? I jajco. Praca siedząca, po pracy brak czasu, pieniędzy a nawet chęci na jakiś aerobic czy coś.



            przynajmniej jesteś szczera a nie pierdzielisz, że biegas
            > z maratony i nie chudnieszsmile

            I znów widzicie tylko ten brak chęci. Zdanie wcześniej chipsi powiedziała słowo-klucz, ale oczywiście tego się nie zauważa, tylko "brak chęci".


            Po urodzeniu złapałam doła


            ja bym się skupiła na tym- można domniemywać, że brak chęci jest powiązany z dołem po urodzeniu dziecka- nie wiadomo, czy ten dół to nie łagodna forma depresji, nie zaleczonej, stąd brak chęci

            --Musiałam się po prostu wyżalić.
            • amandaas Re: Litości 24.01.14, 11:21
              Ale czekaj, Tobie się wydaje że każdy szczupły/trwale odchudzony ma chęci? A daj spokój, nienawidzę tych wszystkich aerobików i innych joggingow ale robię to bo MUSZĘ. Chęci zazwyczaj zero. To tak jak z odkurzaniem podłogi czy myciem naczyń- masz chęci? No raczej nie, robisz bo zarośniesz brudem.

              Nie ma co ukrywać, że w większości przypadków zdrowa (niekoniecznie chuda) sylwetka jest wypadkową ciężkiej orki.
              • shumi-mi-las Re: Litości 24.01.14, 11:37
                no dokładnie amandaas.
                tez bym wolała zalec pod ciepłym kocykiem, z butelką wina i miseczką papryczek nadziewanych fetą oraz szynką parmeńską, zagryzając tymi włoskimi paluszkami smile

                i tak przynajmniej raz na tydzień.

                też kiedy budzik dzwoni toczę ze sobą codzienną walkę wewnętrzną: poleżeć 20 minut dłużej przy cieplutkim mężu, pod przyjemną kołderkę, czy zwlec dupsko i odpalić płytę czy youtube z ćwiczeniami.

                w pierwszym odruchu mam naprawdę ochotę poleżeć, poprzytulać się, wygrzać i dospać te kilkanaście minut, ale wiem, jestem świadoma, że tak samo jak te dwie godziny z pysznościami nie poprawią mi humoru na więcej niż ten jeden wieczór, tak samo te pięć minut dłużej w łóżku nie sprawi, że dzień będzie lepszy.
                a kiedy ruszę dup ę i poruszam się od rana, to tak! początkowo będzie ciężko, ale po pierwsze, poczuję satysfakcję, że zrobiłam coś dla siebie i to coś dobrego, zdrowego i co da mi korzyść długookresową. po drugie endorfiny - te chronią przed depresją, koją nerwy i ogólnie wpływają dobrze na organizm i humor.
                po trzecie: ciało samo się nie zrobi wink

                a kiedy raz w miesiącu robię sobie taki wieczór przy winku, nie mam już poczucia winy.

                a jeszcze jedną korzyscią jest to, ze nie muszę co dwa lata zmieniac garderoby na rozmiar większą, ani zastanawiać się "czy to mnie pogrubia?"
                • echtom Re: Litości 24.01.14, 11:39
                  Tak dla ciekawości - ile masz lat?
                  • shumi-mi-las Re: Litości 24.01.14, 11:50
                    35
                • bri Re: Litości 24.01.14, 11:49
                  Rozumiem, że to miło tak się pochwalić swoim sukcesem, ale jaki to ma związek z tematem tego wątku?

                  Czy to, że utrzymanie dobrej sylwetki wymaga od Was pracy oznacza, że macie prawo ludzi z nadwagą besztać i pouczać, nawet jeśli o to nie proszą?
                • ledzeppelin3 Re: Litości 24.01.14, 15:50
                  Tez się zmuszam, też tego nienawidzę.
                  Pomyślcie. Ciągle coś MUSICIE, laski-szczuplaski. I co z tego macie? Ładne dupki i cholerną frustrację. Bo to nie jest normalne, że pogardzacie ludźmi, którzy nie muszą i żrą pod kocykiem. A pogardzacie nimi. Mówicie o nich :lenie. Upasione świnie. Może lepiej nie pogardzać ludźmi i mieć 5 kilo do przodu? Ale wtedy będzie tłuszczyk na dupie. I będziecie pogardzać sobą.
                  Może grubasy są bardziej wolne od nas? Bo my się BOIMY. Boimy się utyć.
                  Nie kumacie, że laski tutaj, co piszą że rozmiar 40 to dużo, że 69 kilo to dużo, to idiotki? Nieuleczalne idiotki, nie zdające sobie sprawy z własnej małości. Chyba nie chcecie równać do nich?
                  • shumi-mi-las Re: Litości 24.01.14, 15:57
                    frustrację? frustracje mialam raz. jak przytylam po hormonach 10 kilo i dzinsy zatrzymaly mi sie na kolanach, a dalej przejsc nie chcialy. zwykle dzinsy, nie jakies tam dopasowane rurki.

                    sfrustrowana bylabym, gdybym MUSIALA ubierac sie tylko u Ulli Popken, bo ta jeszcze ma jako tako modne duże rozmiary. sfrustrowana bylabym, gdybym gonila dziecko w piaskownicy i moje uda ocieralyby sie o siebie, a ja musialabym uzywac zasypki, zeby zapobiec bolesnym obtarciom (mam przyklad w rodzinie).

                    tak bylabym wtedy sfrustrowana.

                    sfrustrowana po treningu nie bylam jeszcze nigdy.... dziwne nie?
                  • amandaas Re: Litości 24.01.14, 16:55
                    Hej, nie galopuj tak, ja nikim nie pogardzam! Nikogo nie nazwałam leniem. Jakbyś nie zauważyła, próbuję zrozumieć przyczynę tego, że ludzie pozwalają sobie na utycie 30kg. I to prawdziwą przyczynę a nie niedoczynność tarczycy.


                    A co do tego co mam z tych wyrzeczeń- nie, to nie tylko jest dupka jak orzeszek. Gdyby chodziło tylko o to- dawno bym odpuściła. Ja po prostu lepiej się czuje, mam lepszą samoocenę jestem pewniejsza siebie. Mam większą ochotę na seks z partnerem, większą odwagę w łóżku jak wiem, że się akceptuję. To mi daje siłę, nie tylko szczupłą dupkę (która swoją drogą, za cholere nie chce osiągnąć wskazanego rozmiaru.)
                    • michalinka75 Re: Litości 24.01.14, 21:15
                      amandaas napisała:

                      > Hej, nie galopuj tak, ja nikim nie pogardzam! Nikogo nie nazwałam leniem. Jakby
                      > ś nie zauważyła, próbuję zrozumieć przyczynę tego, że ludzie pozwalają sobie na
                      > utycie 30kg. I to prawdziwą przyczynę a nie niedoczynność tarczycy.
                      >
                      >
                      > A co do tego co mam z tych wyrzeczeń- nie, to nie tylko jest dupka jak orzeszek
                      > . Gdyby chodziło tylko o to- dawno bym odpuściła. Ja po prostu lepiej się czuje
                      > , mam lepszą samoocenę jestem pewniejsza siebie. Mam większą ochotę na seks z p
                      > artnerem, większą odwagę w łóżku jak wiem, że się akceptuję. To mi daje siłę, n
                      > ie tylko szczupłą dupkę (która swoją drogą, za cholere nie chce osiągnąć wskaza
                      > nego rozmiaru.)

                      To wszystko są uczucia subiektywne. Ja mimo moich 80 kg mam bardzo dużą pewność siebie a także ochotę na seks, bynajmniej nie przy zgaszonym świetle wink Przeszłam w życiu bardzo wiele i wiem, że nie idealna figura jest najważniejsza, a tym bardziej nie jest wyznacznikiem atrakcyjności. Kiedy ważyłam 50 kg nie miałam wcale piersi, bioderka jak u chłopca, pupa jak orzeszek wink, a teraz przynajmniej jestem bardziej kobieca. smile Fakt, mając 80 kg czuje się źle, ale głownie ze względu na samopoczucie fizyczne. Kondycja mi spadła i stawy zaczynają dokuczać, ale od kiedy regularnie ćwiczę, widzę wyraźna poprawe, mimo, że spadek wagi ciała taki sobie na razie...

                      mama czterech synów smile
                • mamameg Re: Litości 25.01.14, 12:20
                  też kiedy budzik dzwoni toczę ze sobą codzienną walkę wewnętrzną: poleżeć 20 mi
                  > nut dłużej przy cieplutkim mężu
                  , pod przyjemną kołderkę, czy zwlec dupsko i odp
                  > alić płytę czy youtube z ćwiczeniam

                  A mąż jakoś nie musi się zrywać bladym świtem i katować ćwiczeniami, dlaczego?
                  • shumi-mi-las Re: Litości 25.01.14, 15:03
                    Bo zaczyna prace dwie godziny po mnie i ma raczej nienormowany tryb pracysmile i nie jest mna.
                • echtom Re: Litości 25.01.14, 13:27
                  > też kiedy budzik dzwoni toczę ze sobą codzienną walkę wewnętrzną: poleżeć 20 minut dłużej przy cieplutkim mężu, pod przyjemną kołderkę, czy zwlec dupsko i odpalić płytę czy youtube z ćwiczeniami.

                  Ciekawe, że większość ćwiczy rano, a np. w jodze zaleca się, by ćwiczyć po południu lub wieczorem, kiedy mięśnie są rozgrzane po całodziennej aktywności.
              • ledzeppelin3 Re: Litości 24.01.14, 15:46
                nienawidzę tych wszystkich aerobików i innych joggingow ale robię to
                > bo MUSZĘ.
                Ja też. A teraz pomyśl, jak żałosne jest nasze życie. Żyjemy pod przymusem, za mordy trzyma nas PRZYMUS BYCIA SZCZUPŁĄ. Gratuluję Tobie i sobie.
                Naprawdę, grubasy przynajmniej mają jaja i pie... kanony....
                • shumi-mi-las Re: Litości 24.01.14, 15:53
                  mnie tam nie trzyma przymus bycia szczupłą, a chęć bycia szczupłą.

                  wolę być szczupła i nosić to co chcę, niż być gruba i wybierać tylko te ciuchy, w których się mieszczę. wolę mieć energię do zabawy z dziećmi.

                  więc to mój absolutnie wolny wybór.

                  współczuję Ci że robisz to z przymusu. ja robię dla siebie. pokonuję własne słabości. tak lubię to nazywać.
                  • ledzeppelin3 Re: Litości 24.01.14, 15:58
                    a robię dla siebie. pokonuję własne sła
                    > bości. tak lubię to nazywać.
                    Współczuję ci, że nawet nie umiesz nazwać rzeczy po imieniu. Wyparcie to taki prosty mechanizm obronny.
                    Jak na szczerą chęć i zadowolenie z pokonywania własnych słabości masz w sobie zdecydowanie za dużo gniewu na grubasów.
                    • shumi-mi-las Re: Litości 24.01.14, 16:05
                      pewnie, bo jak ktos robi cos dobrego dla siebie i swojego zdrowia, bo kieruje sie rozsadkiem a nie insynktem - po prostu nie chce mi sie zaczac cwiczyc, ale po kazdym treningu czuje sie jak uskrzydlona, to nazywa sie to wyparciem wink
                      jak ktos laduje w siebie puste kalorie, to nazywa sie to rozpieszczaniem siebie i jak to tam dalej szlo? ... wink

                      o.k. ta dyskusja sprawia, ze zaczynam faktycznie czuc frustracje, bo nie potrafie przekonac drugiej strony, zeby sprobowała... i mysle, ze nikogo nie mozna namawiac, ani przekonywac. w koncu mnie tez nikt nie przekonywal i w sumie mysle, ze gdyby ktos mi powiedzial "wez sie za siebie" , albo "moze odlóz tego pączka" to zadzialałby u mnie mechanizm buntu i pewnie wzielabym piec paczków i zapiła piwem.

                      to naprawdę przede wszystkim powinien być wybór.

                      E.O.T.

        • przeciwcialo Re: Litości 23.01.14, 16:57
          Nietycie to juz duzo. też wymaga pracy.
    • madzioreck Re: Litości 24.01.14, 00:55
      nawet jeśli gó... o n
      > ich wiecie,

      I to jest jakby kluczowe wink

      > Uwierzcie, że mając za sobą lata zmagania z odchudzaniem, BARDZO PRZYKRO JES
      > T CZYTAĆ JAK BEZLITOŚNIE OCENIACIE OSOBY Z NADWAGĄ
      . Nawet mając za sobą suk
      > ces polegający na utracie np. 10 kg w ciągu ostatnich dwóch lat można nadal mie
      > ć do zrzucenia kolejne 15 kg, a przeczytanie, że wiele osób ocenia nas jako gru
      > be świnie, słonie, którą żrą, a nie jedzą, odbiera powera do czegokolwiek na dł
      > uższą chwilę. Jeśli Wam się wydaje, że takie coś motywuje do dbania o siebie to
      > jesteście w dużym błędzie.

      Bri, dziewczyno, czym się przejmujesz? Bandą frustratów, którzy, jak wyżej zauważyłaś, g...o wiedzą? Kaman smile
      Myślisz, że robią to, by zmotywować? Nie, robią to, żeby się lepiej poczuć, wylać jad, frustrację, zagłuszyć własne kompleksy. To i nic więcej.
      Ja byłam grubasem z żarcia i nigdy tego nie kryłam. Ale nawet, jeśli każdy grubson i grubsonka na tym świecie byłby gruby z żarcia, to nie powód, by go obrażać.
      Mnie też wkur... jak ktoś mnie magluje, a jak to zrobiłam, że schudłam, ja mu opowiadam, radzę, wspieram, przepisy wymyślam, a on potem jęczy znad żarcia, że mu nie wychodzi - ale nigdy nikomu nie nawrzucałam, bo kuźwa wiem, jak to jest. Jeśli mnie to męczy, to ucinam temat i cześć. Nie wiem, jak jest nie móc schudnąć mimo zdrowej diety, tym bardziej bym kamieniem zapchała gębę mądralińskim.

      Czytam te jematkowe teorie, jak to inwektywy słyszą tylko ci grubi, co ściemniają, że mało jedzą - szczerze życzę im głodu nie do opanowania i tyłka jak szafa gdańska, wtedy same się przekonają, jak miłe są komentarze osób, z którymi się nie zamienia słowa o swojej wadze i jedzeniu, a nawet obcych na ulicy.

      Ja tu kiedyś na forum od jednej takiej, co się zgagą sama nazwała, przeczytałam w jakimś wątku nr 1001 o nadwadze, że co ja wiem o wysiłku, jak od lat produkuję posty na ematce - a ja się wtedy zdążyłam akurat wylaszczyć o kilkadziesiąt kilo, to wredocie umknęło big_grin Byle dołożyć, dokopać, dowalić.

      Także, dziewczyno, olej to po prostu, rób swoje, nie dla świata chudniesz, a dla siebie. Ja Ci ogromnie życzę powodzenia smile
    • echtom Re: Litości 24.01.14, 08:24
      Po przeczytaniu wątków n/t otyłości i odchudzania nasuwa mi się taka refleksja: teoretycznie każdy może być szczupły, z tym, że jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej. Niektórym na tyle trudno, że wymaganie od nich, by zamienili swoje życie w nieprzerwane pasmo wyrzeczeń, jest wręcz nieludzkie. A zresztą jakim prawem ktokolwiek tego od nich wymaga?
    • michalinka75 Bo mąż znajdzie znajdzie sobie szczuplejszą... 24.01.14, 09:42
      Ja od dnia swojego ślubu przytyłam dokładnie 30 kg. Tycie trwało 18 lat. Po drodze były ciąże, depresje i zajadanie problemów, oraz próby odchudzania, które kończyły się efektem jo-jo. Od kilku "miłych" osób usłyszałam, że powinnam wziąć się za siebie po mąż znajdzie sobie szczuplejszą ! Nie wiem, żart to miał być, czy próba mobilizacji???
      Mój mąż nigdy nie dał mi odczuć, że już mu się nie podobam. Rozumie, z czym się zmagam. Jesteśmy udanym małżeństwem, ale jak widać inni wiedza lepiej...
      • echtom Re: Bo mąż znajdzie znajdzie sobie szczuplejszą.. 24.01.14, 09:54
        Mój eks-mąż od dnia ślubu przytył na fast foodach i piwie prawie 30 kg smile Nie jesteśmy razem od wielu lat, ale nadal uważam go za atrakcyjnego mężczyznę i nie jestem w tym odosobniona wink
        • michalinka75 Re: Bo mąż znajdzie znajdzie sobie szczuplejszą.. 24.01.14, 10:07
          No tak smile smile smile
          Mój mąż tez przytył , ale znacznie przy tym zyskał na atrakcyjności. W dniu ślubu byliśmy parą szczuplaków, ale wtedy to ja korzystniej wyglądałam wink
      • amandaas Re: Bo mąż znajdzie znajdzie sobie szczuplejszą.. 24.01.14, 10:27
        No ale właśnie tego nie umiem zrozumieć- dlaczego nie zareagowałaś od razu, te 18 lat temu kiedy ZACZĘŁAŚ tyć? Nie zauważyłaś? (no chyba ciężko, jak się kupuje ubrania w większym rozmiarze) Nie zależało Ci?
        Tak samo z zajadaniem problemów, nie miałaś świadomości że jesz 2 razy za dużo tylko dlatego, że jest Ci smutno?
        Nie pytam złośliwie, nie chcę dogryzać ani nic takiego tylko ciągle w głowie mi się nie mieści jak można tak bardzo stracić kontrolę nad własnym ciałem i życiem. Ja nie neguję tego że odchudzanie jest katorżniczym wysiłkiem, często ponad ludzkie siły i wolę, ale pozwolenie na to, żeby sobie swobodnie rosnąć przez 18 lat w głowie mi się nie mieści. I moja glowa prosi o wytłumaczenie, bo przydadzą mi się szersze horyzonty.
        • michalinka75 Re: Bo mąż znajdzie znajdzie sobie szczuplejszą.. 24.01.14, 10:48
          Niewiele chyba przezyłaś w zyciu, skoro nie rozumiesz, że można stracić kontrolę na własnym życiem, a nad wagą tym bardziej, jak co innego zaprząta głowe...Tak w pewnym momencie nie zalezało mi, bo żyć mi się nie chciało nawet...
          I napisałam wyraźnie, ze reagowałam na zwyzki wagi, stąd efekty jo-jo. Ćwiczyłam, chodziłam na siłownie, gubiłam kg i znowu tyłam np. w kolejnej ciązy....albo zajadając potworny dół w jaki wpadałam, nie przez wyimaginowane problemy, ale realne, jakie spotkały moja rodzine.....
          Teraz ćwiczę codziennie aerobic, ale cudów się nie spodziewam od razu...

        • sea.sea Re: Bo mąż znajdzie znajdzie sobie szczuplejszą.. 24.01.14, 10:55
          Przez 15 lat życia byłam szczupła z tendencją do nadwagi. Pilnować się musiałam zacząć już w wieku nastoletnim. No i miałam oscylacje wagi do 10 kg - cały czas mieszcząc się w normie. Jak byłam w złej formie, waga skakała do 63-64 i tak sobie już potem stała. Jak miałam zrywy, żeby się zabrać za siebie, lekkie ograniczenia wystarczały żeby w kilka miesięcy dojść do 55.

          Teraz dupa urosła mi epicko wskutek efektu jojo - miałam jakiś czas temu bardzo stresujący rok, żyłam głównie na kawie, mandarynkach i papierosach. Potem zaczęłam jeść normalnie, tzn nie wpieprzać, ale stopniowo powracać do poprzedniego odżywiania. A d*pa rosła. Zaznaczam, że NIGDY nie piję słodkich napojów, gazowanego, soków - wyłącznie gorzka kawa i herbata, alkohol tak raz w tygodniu, ale wtedy sporo (np 3 piwa albo flaszka czerwonego wytrawnego). Słodyczy jem niewiele, zazwyczaj jak mi się zbliża okres. Fastfudy raz na miesiąc, jak jest jakaś specjalna okazja i też nie patelnia frytek, a miseczka, nie wielki zestaw z maca, a jeden hamburger. Chleba jem góra 2 kromki dziennie. Smażę na suchej patelni albo kilku kroplach tłuszczu. Nie twierdzę, że tyję z powietrza, bo błędy dietetyczne popełniam: nieregularne jedzenie, podgryzanie żółtego sera, pewnie za dużo owoców, za mało wody itd. Ale d*pa rośnie po każdej wpadce. Widzę, że rośnie. Tyle, że przy tym, jak jem, niewiele mam do obcięcia. Coś mi się nie wydaje, że samo odstawienie tych sporadycznych grzeszków mnie zbawi, konieczna jest szerzej zakrojona strategia, ustawienie sobie regularnych, zdrowych posiłków. A ja się nie mogę do tego przybrać po piętnastu latach pilnowania wagi. Zwłaszcza, że mięso mi wchodzi słabo, mogłabym żyć bez, po rybach mi często niedobrze, po nabiale w stylu wiejski czy twaróg jest mi zimno... Jak żyć, panie premierze? A d*pa rośnie...

          I tak sobie urosła i nic z tym wcześniej nie robiłam, bo wiedziałam, że nie ogarnę tego sama psychicznie, że nie jestem gotowa na ten zryw ostatni - mam świadomość, że teraz jak zacznę, to muszę utrzymywać zdrową dietę i tryb życia już zawsze, bo z kolejnego joja po prostu nie wyjdę. Sama nie dam rady, wcześniej nie miałam kasy na dietetyka, teraz mam i nie zawaham się jej użyć.
        • ledzeppelin3 Re: Bo mąż znajdzie znajdzie sobie szczuplejszą.. 24.01.14, 10:56
          amandaas, wiesz co to depresja?
          • amandaas Re: Bo mąż znajdzie znajdzie sobie szczuplejszą.. 24.01.14, 11:18
            Choroba- którą się LECZY. A dobrze dobrane leki wbrew przekonaniu społeczeństwa nie powodują tycia.

            Poza tym znowu wracamy do błędnego koła- każdy z nadwagą ma depresję/niedoczynność tarczycy/hiperkortyzolemię/ciążę zagrożoną co roku/niepotrzebne skreślić.

            Doceniam osoby, które potrafią się przyznać, ze nie mają siły sie zebrać w sobie i zmienić raz na zawsze żywienia- wbrew pozorom takie osoby rokują dużo lepiej na redukcję wagi niż te które ciągle sie tłumaczą.
            • michalinka75 Re: Bo mąż znajdzie znajdzie sobie szczuplejszą.. 24.01.14, 11:44
              amandaas napisała:

              > Choroba- którą się LECZY. A dobrze dobrane leki wbrew przekonaniu społeczeństwa
              > nie powodują tycia.
              >
              > Poza tym znowu wracamy do błędnego koła- każdy z nadwagą ma depresję/niedoczynn
              > ość tarczycy/hiperkortyzolemię/ciążę zagrożoną co roku/niepotrzebne skreślić.
              >
              > Doceniam osoby, które potrafią się przyznać, ze nie mają siły sie zebrać w sobi
              > e i zmienić raz na zawsze żywienia- wbrew pozorom takie osoby rokują dużo lepie
              > j na redukcję wagi niż te które ciągle sie tłumaczą.

              No to ja właśnie potrafie się przyznać, ze nie mam siły zmienić raz na zawsze zywienia. Po zrywach, wracam niestety ciagle do błedów, czyli jem późno wieczorem, podjadam, jem słodycze i jem za dużo. Natomiast staram się codziennie ćwiczyć, czasem nawet biegam. Nie wiem co jeszcze mogłabym zrobić. O psychologu tez myślałam i ...nawet radziłam się jednego, przy okazji wizyty z synem, ale wiecie co powiedział, zebym sama spróbowała ogarnąć problem mojego kompulsywnegio jedzenia, bo jak wejdziemy w to za głęboko to będzie ciężko..(.???)
              Nie zależy mi na figurze modelki, ale 10 kg chętnie bym chciała zgubić i przede wszystkim więcej nie tyć. Nie ze względu nawet na mój wygląd, ale na zdrowie. Tylko, po prostu, męcza mnie już komentarze co niektórych osób. Wiekszość z nich np. pali, i też twierdza ze w kazdej chwili mogą przestać....ciekawe....
        • echtom Re: Bo mąż znajdzie znajdzie sobie szczuplejszą.. 24.01.14, 11:18
          > tylko ciągle w głowie mi się nie mieści jak można tak bardzo stracić kontrolę nad własnym ciałem i życiem.

          Można, i to w obie strony. W liceum postanowiłam się odchudzić z 59 na 55 kg, zjechałam do 47. Potem odbiłam do 63, a w wieku 25 lat wróciłam bez żadnych starań do optymalnych 55 i utrzymałam taką wagę przez 20 lat, zaliczając po drodze 3 ciąże w krótkich odstępach czasu. Po każdej szybko wracałam (bez żadnych starań) do wyjściowych 55. Przytyłam 8 kg w okresie przekwitania, i, jak już wcześniej pisałam, na razie nie przeszkadza mi to na tyle, by coś z tym robić. Może kiedyś zacznie.
          • amandaas Re: Bo mąż znajdzie znajdzie sobie szczuplejszą.. 24.01.14, 11:23
            Twoja odpowiedź się nie liczy (smile) bo ważysz 63kg, więc o ile nie masz wzrostu siedzącego psa to jest w normie. Takie wahania mogą się zdarzyć każdemu szczególnie z wiekiem.
            • echtom Re: Bo mąż znajdzie znajdzie sobie szczuplejszą.. 24.01.14, 11:34
              Mam 1.66 m. Dziś wyglądałabym najlepiej z wagą 58-60 kg - niby niedużo do zrzucenia, ale mi się nie chce. Czasem zadaję sobie pytanie, czy mi się zechce, jeśli dobiję do 70 lub więcej i nie potrafię udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka