Pytanie teoretyczne, nie o mnie. Nick wymyślony. Chcę was zapytać o wasz pogląd na oszczędzanie.
Rodzina 4 osobowa mieszka w dużym mieście. Matka i ojciec pracują, matka w tym mieście, ojciec też ale daleko od domu. Dwoje dzieci. Mają dwa samochody. Mają mieszkanie 5 pokojowe. Mają kredyt. Zarabiają dobrze ale nie jak Kulczyk

. Wyjeżdżają na wczasy za granicę. Dzieci wyjeżdżają na obozy. Mają swoje hobby, nie takie drogie. Nie oszczędzają specjalnie na jedzeniu ani na ubraniach ale nie wydają na to oczywiście połowy pensji.
Załóżmy że z 10-12 tysięcy już po opłaceniu wszystkiego, także wczasów, kolonii, ubrań, prywatnego dentysty, jedzenia, raty kredytu i innych ważnych rzeczy, zostaje rodzinie 2-3 tysiące.
Wydałybyście te 2-3 tysiące na spłacanie bardzo drogiego samochodu albo innej wyjątkowo drogiej rzeczy (jeszcze lepsze ubrania, jeszcze droższe wczasy albo takie same ale 3 razy w roku bo te są raz w roku) czy odkładałybyście pieniądze na emeryturę lub czas, gdy może noga się powinie, pracy nie będzie?