to wlasnie ja .Nie wiem moze to zawsze tak jest ale mam wrazenie ,ze moj syn zamiast dojrzewac cofa sie w rozwoju.
W tym roku zdaje mature ma 2 lata opoznienia z powodu emigracji i zmiany szkoly w liceum gdzie stracil rok.
W tym roku konczy 21 lat i staje przed wyborem co dalej wybor niewielki bo o prace trudno wiec pozostaja studia.Syn interesuje sie psychologia i filozofia ale ostatine miesiace z nim sa wyjatkowo meczace.
Syn wierzy gleboko w swoja nieomylnosc, uwaza ze w wiekszosci przypadkow ma racje , podkreslia swoja niezaleznosc na kazdym kroku a jednoczesnie oczekuje a raczej nic nie robi kolo siebie czyli de facto oczekuje ,ze bedzie zrobione przez mnie.
Nie skalal sie praca zarobkowa jeszcze tzn owszem skalal w zeszlym roku na wakacjach w polsce pracowal na budowie cale 10 dni

)) .Nie ma specjalnych potrzeb ubraniowych czy innych gadzetow czyli teoretycznie kosztuje mnie malo pod tym wzgledem, jednoczesnie to jego minimalistyczne podejscie do zycia powoduje ,ze nie ma jakegos specjalnej potrzeby wewnetrznej zeby np sobie dorobic. Bazuje sie na tym co mu daje co tydzien i to mu wystarcza.
Ostatnio po rozmowie kiedy kolejny raz znalazlam naczynia w zlewie rano ( syn siedzi do pozna i je) i brudny kibel stwierdzialm i przypomnialam mu ze powinien po sobie sprzatac stwierdzil ,ze to nie jest jego zadanie bo jak on bedzie mial swoj dom to owszem bedzie sie tym domem zajmowal a teraz to jest moja sprawa.... dodatkowo mam mu pozwolic na to co mu najlepiej wychodzi czyli myslenie ehhh .
Ogolnie dlugo by pisac ma duzo zlosci w sobie i traktuje z buta mnie i wszystkich wookol siebie jestem zmeczona i szczerze mowiac po maturze czyli w lipcu mam ochote wystawic mu walizki za drzwi zeby troche zaznal prawdziwego zycia moze to mu pomoze sie odnalezc

)) Pomozcie szczegolnie matki chlopakow w tym wieku czy to nie za dlugo trwa ten "okres dojrzewania"