ukkka
07.02.14, 18:38
Cchaialbym zaytac was-obcych ludzi, co o tym myslicie. Wlasciwie chce dostac odpowiedz, taką klasyczna, nieudziwnioną, dlaczego tak sie ta kobieta zachowuja
Ona jest moja matką i miała do mnie dziwny stosunek. W tej chwili wiem ze wrogi, a moze sie myle?
Moze wy uznacie, ze moja ocena jest subiektywna i ze to jest norma.
Bedzie krotko
To, czego jestem pewna, czyli zachowanie, ktore bylo od zawsze i ktore wystepowalo w stosunku do mnie to..
- bylam bita i nie wiem za co.. to jest moj 32 letniej kobety problem, bo nigdy nie iwem, za co bylam uderzona. Matka mowila, ze za to ze jestem niegrzeczna, ale nadal nie iwem za co.. oczywiscie bicie nie jest niczym zlym.. moze jako samotna matka milaa juz dosyc, ale problem w tym, ze nie iwem za co mnie biła... chciałabym sobie przypomniec, zeby to biecie wytlumaczyc, ale nie iwem. Teraz wydaje mi sie, ze ciagle byla na mnie zla, ze jestem i ze to czyni ją samotna matką.. obwiniała mnie o samotne rodzicielstwo, ze gdyby nie ja, to ona mialaby inaczej.. itd.. Moj ojciec zostawił ją bo był wykolejncem, problemy z alkoholem, dziwki, problemy neurologiczne, ADHD, patologiczne pochodzenie i wiek -22 lata, ona 30.. Wcześniejsze swoje wpadki z dziewczynami usuwał... To nie jest zalenie sie, tylko chce pokazac, ze to nie przeze mnie on odeszdl, to znaczy, nie przez to, ze ja zaistnialam, jak mi matka wmawiala, tylko przez to, ze on od poczatku byl z defektem... Wiec matka albo kłamała albo sobie to wymyslila.. Co do bicia to nigdy to nie bylo zwyczajne bicie. Tzn. nie byl to atak furii, gdzie mnie bila w szale.. To wygladalo tak, ze wyrywala mi wlosy, ciagnela mnie za nie, a potem sie smiala, bylo tez tak, że.. uderzala mnie pieścia w nos od dołu, mowiąc, że.. bedzie wreszcie kształtny...czyli to nie byl atak złości, tylko takie bardziej złośliwe i wyważone,
czy wy tez bijecie w taki 'chłodny" sposób dzieci? Taki beznamiętny. Czy tak sie bije dzieci?? Chciałbym sie dowiedzieć dlaczego ta kobieta miala do mnie takie pretensje???? Dlaczego, gdy zostalam lekarzem to wszystkim mowila, ze ja zabijam ludzi, skad taki stosunek do dziecka? Potem juz dorosłego, ale wciąz jej..?? Dla mnie normą bylo to, że mowila, ze mnie odda, pokazywała gdzie mnie zostawi i ja bylam juz z tym pogodzona i cieszylam sie, ze jeszcze mnie nie oddala. Zostawiała mnie samą w miejscach publ. i ludzie mnie potem odprowadzali, a ona krzyczała na mnie, ze sie nie pilnowałam. Miałam 5 i potem 6 lat, wiec powinna mnie chyba byla jeszcze pilnowac.. nie wiem.. Nie chce opisywac swojego zycia, tylko zrozumiec matkę... Jako, ze do tej pory nic sie nie zmieniło, tylko inaczej to okazuje, chce zapytac sie czy moze ona mnie w ten sposób kocha, skoro to zawsze bylo i zawsze tak mowila i zawsze i zawsze...?? Przyzwyczaiłam sie, ze taka byla, ale gdy weszlam w dorosłe zycie, to czuje sie nieszczesliwa i boli mnie to.. Pokazywał mnie koleżankom jakbym byla obca, jakbym byla nie jej. Mowila, ze jestem do NIEGO podobna, dlatego taka brzydka.. W rozmwoach z NIM traktowala mnie jak karte przetargowa, dla ratowania swojego małżeństwa.. Bylam swiadkiem doroslych rozmow, ktorych ni w ząb nie rozumialam, ale kazala mi za tn stan rzeczy odpowiadać...
Pamietam najbardziej to nienaturalne bicie... takie zimne bicie... stala nade mna , mowila patrz co ci zrobie i robiła.. powody byly rozne, najczesciej jedzenie, ale ona igdy wtedy nie byla zła.. jako dziecko mnie to bicie upokarzalo, bo nie bylo po pupie, ale po buzi, po nosie, szarapnie mi twarzy, zeby ją 'naprawić", bo jest jego labo jest brzydka..
Jesliby jendak mnie nie kcohala to by mnie nie miala. Mogla sie mnie pozbyc, mogla ze mnie zrezygnowac....ciąza byla na podtrzymaniu... nie iwem co o tym sądzić...