Czytam często to forum, właściwie to regularnie od 9 lat, ale nie lubię się udzielać

Poruszył mnie post o ZD, nie czytałam wszystkiego, ale jatka na ponad 300 wpisów oznacza, że ten temat porusza nie tylko mnie.
Mam dwójkę zdrowych dzieci, moje drugie dziecko jest z trzeciej ciąży, bo drugiej nie było dane mi donosić. Coś było nie tak i los zdecydował za mnie, ciąża się nie rozwijała. Czemu to piszę? Bo jestem wdzięczna temu losowi, że to nie ja musiałam podjąć decyzję, że sama się podjęła.
W gronie bliskich mi znajomych/przyjaciół mam 2 pary, które musiały się zmierzyć z decyzją co z ciążą z ZD.
Pierwsza para zdecydowała się na legalną aborcję w 22tc, oprócz ZD wiele wad anatomicznych. Przypłacili to dwuletnią depresją oboje, odsunęli się od siebie na jakiś czas, ucierpiały na tym ich zdrowe żyjące dzieci. Oczywiście teraz wszystko już jest dobrze, ale do dziś o tym nie mogą mówić bez łez. Myślę, że do końca życia będą sobie wyrzucać, że ich to spotkało, że musieli jakąkolwiek decyzję podjąć.
Druga para zdecydowała się urodzić dziecko z ZD. To co teraz przeżywają to krótko pisząc koszmar. Myślę, że absolutnie nie mieli pojęcia na co się decydują. Niezliczona liczba wizyt u przeróżnych lekarzy i pobyty w szpitalu. Nie ma to ścisłego związku z samym ZD, tylko z faktem, że dzieci urodzone z wadą genetyczną maja dużo większe ryzyko różnych innych chorób. Ich dziecku właśnie to się przytrafiło, a wielkich nadziei na poprawę stanu ich teraz jeszcze malutkiego dziecka nie ma. Myślę, że nie wiedzieli o tym i pewnie większość z nas nie wie, jakie MOGĄ być konsekwencje urodzenia dziecka z chorobą genetyczną. Ja trochę z racji bliskich kontaktów zagłębiłam temat o ZD. Dlaczego większości z nas ZD kojarzy się z super funkcjonującym Maćkiem z Klanu? Nie z aktorem, który go gra, tylko z wykreowaną postacią Maćka? W prawdziwym życiu tak prosto nie jest. Koleżanka musi zrezygnować z pracy, na razie kończy się jej urlop zdrowotny, miała tę możliwość, bo jest nauczycielem. Mieszkanie w niezadużym mieście to też problem, nie ma wsparcia dla rodziców, ośrodków terapii chorych dzieci. Wszystko wiąże się z wyjazdami, czasem i z KASĄ, choćby na benzynę, a już wkrótce tylko pensja męża. Oczywiście o stanach depresyjnych rodziców, o pewnym ,,zaniedbaniu" tych starszych dzieci, bo brakuje czasu, nie będę już pisać jako o oczywistości.
Mając tak blisko siebie takich ludzi i widząc konsekwencje ich wyborów NIGDY nie odważyłabym się oceniać. Jestem w pełni za tym, aby to tylko i wyłącznie rodzice podejmowali decyzję i o wspieraniu ich w radzeniu sobie z wyborem.
Co kieruje tymi którzy są gotowi opluć innych, bo uważają, że wiedzą lepiej co dobre, co złe. Próbujących ocalić te niewinne małe słodziutkie upośledzone istotki w brzuszkach ich mam, a nie widzących ogromu potrzeb tych dużych, już nie takich słodkich, upośledzonych, często ciężkich i grubawych ludzi, i bardzo często też nie widząc pracy i wyczerpania ich opiekunów.
Musiała to z siebie wyrzucić.