Dodaj do ulubionych

Żeby nie pracował dłużej

15.02.14, 22:04
Na sąsiednim forum jedna z mam stwierdza, że załatwiła swojemu sześciolatkowi odroczenie tylko dlatego, że "nie chce, zeby pracowal dwa lata dlużej".
Ten argument często pojawiał się wśród przeciwnych reformie rodziców, których zdaniem to właśnie jest jedyna przyczyna posłania do szkół sześciolatków.
I tak się zastanawiam - abstrahując od awantury o klozety, brutalne siedmiolatki, złych nauczycieli, nadopiekuńczych rodziców itp. - czy nie dostrzegacie zalet wcześniejszego wejścia młodego człowieka na rynek pracy? Pomijam tu całą loterię, czyli to, że koniunktura może być lepsza dla rocznika x niż dla rocznika x+1.
Bo ja, a jakże, widzę.
Po pierwsze - procent składany. Ktoś, kto wcześniej zaczyna pracować, wcześniej może też zacząć odkładać, inwestować itp. Czyli wcześniej wejdzie w posiadanie własnego mieszkania, więcej odłoży na emeryturę.
Po drugie - będzie miał więcej czasu na założenie rodziny.
Po trzecie, w okresie szczytowej mocy przerobowej umysłu będzie miał większy staż na rynku pracy, więc statystycznie dalej dojdzie.
A jak wy to widzicie?
Obserwuj wątek
    • verdana Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:08
      Ja przeciwnie, z trudem wepchnęłam sześciolatka do szkoły, aby nie musiał siedzieć, jako dorosła osoba w klasie i słuchać nauczycieli i aby zaczął pracować w wieku, gdy nauka już przestaje bawić, a chce sie mieć dorosłe życie.
      Oczywiście, nie tylko dlatego, ale też dlatego.
    • maltry Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:09
      Mnie się wydaje że ten rok nie stanowi żadnej różnicy
    • klamkas Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:12
      Ja mam jedną wątpliwość: skąd mama wie, kiedy dziecko wejdzie na rynek pracy? Skąd naiwne założenie, że będzie idealnie i dzieciak zacznie pracować tuż po zrobieniu dyplomu, czyli w wieku 24 lat? A jak będzie obrotny i wbrew mamusi zacznie pracować już na studiach? Albo jeszcze gorzej - nie pójdzie na studia, tylko w wieku 18 lat zacznie karierę stolarza? Albo przeciwnie - będzie korzystał z pomocy troskliwej mamusi do 35 roku życia i nie będzie pracować, bo "kwalifikacje za wysokie, żeby pracować za 2000zł"?

      Mam starsze dziecko, więc to nie mój problem, ale rozkminianie, że rok później to, a rok później tamto jest dla mnie absurdalne. Istotne jest to, czy dziecko jest gotowe iść do szkoły i czy mamy w okolicy szkołę, która zapewni mu odpowiednie dla 6-latka warunki.
      • olena.s Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:17
        > Ja mam jedną wątpliwość: skąd mama wie, kiedy dziecko wejdzie na rynek pracy?
        Statystyka. Statystycznie osoba kończąca szkołę/studia w roku, powiedzmy, 2020, zacznie pracować wcześniej, osoba odbierająca dyplom w roku 2019. I pracując do obowiązującego wieku emerytalnego ma o rok oszczędzania i pracy kapitału statystycznie dłużej.

        Istotne jest to, czy dziecko
        > jest gotowe iść do szkoły
        Oczywiście, ale celowo pozostawiam ten aspekt poza dyskusją. Dlatego punktem wyjścia jest opinia matki, która tylko z tego powodu (chęci wsadzenia szprychy w koło podstępnego ZUSu i ulżenia sześcioletniemu nieboraczkowi) dziecko odracza.
        • iwoniaw Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:33
          Chcąc wsadzić koło w szprychy ZUS-u to skuteczniejsza byłaby utrzymując niuniaczka do 35 roku życia. big_grin Statystyka jej tego nie zabroni wszak.
        • klamkas Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:34
          Statystyka to jedno. A indywidualny przypadek to drugie wink.

          Bardzo lubię obserwować doznania takich planujących matek, kiedy dziecko zupełnie się z ich planów wymyka big_grin.

          • verdana Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:35
            Ale nie planuje sie dziecku życia, tylko planuje mu się możliwości.
            • klamkas Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:46
              Dla mnie argument o odroczeniu pracy do bani. Bo jak mi dziecko oświadczy w wieku lat 18, że chce iść do pracy to pewnie nie zabronię (o ile da radę z nauką). Akurat praca wydaje mi się małym zagrożeniem. Bardziej bałabym się nieumiejętności radzenia sobie w życiu i braku odpowiedzialności u dwudziestoparolatka, który nigdy na nic nie musiał sam zarobić.

              Istotne dla mnie jest to, czy dziecko dzisiaj i w najbliższym czasie da sobie radę (bo co będzie za 10-15 lat nikt nie wie).
          • olena.s Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:44
            Na statystykę składa się właśnie masa indywidualnych przypadków. I nic poza tym.
            • klamkas Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:58
              I tak i nie. Zależy jakie dane statystyczne bierzemy pod uwagę. Bo można na podstawie średniej polskich zarobków wnioskować o tym, że Polacy nieźle żyją, ale można na podstawie mediany dowiedzieć się, że niekoniecznie. Albo na podstawie wartości minimalnej dowodzić, że żyją bardzo biednie.

              Statystyka dobra rzecz - jak wiesz jak się nią posłużyć. Jak nie wiesz, to możesz stać się ofiarą manipulacji i dać wmówić sobie wszystko. Nawet to, że szkoła to dla twojego dziecka największa życiowa tragedia.

              Inna rzecz to to, że to konkretne dziecko może być akurat "wartością skrajną" w statystykach. I wtedy wszystkie plany i planowane możliwości szlag trafia.
        • micha11 Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 10:43
          Jak się mamusia tak uprze i wpoi dziecku taką niechęć do pracy i przekona że praca to zło, to istnieje duże prawdopodobieństwo, że jej dorosły dzidziulek będzie przeciągał naukę albo zwyczajnie w domu siedział byle tylko tego wrednego ZUSu nie wspierać. Zawsze może być wiecznym studentem. A dzieciak mądry i obrotny będzie w liceum dorabiał, a na studiach regularnie pracował- dla siebie, nie zważając na to ile ma lat.
        • attiya Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 10:51
          ale co do tej przykładowej matki to tak po prawdzie słyszę o czymś takim po raz pierwszy i naprawdę są to jednak marginalne przypadki, że ktoś się cieszy, że jeszcze sobie w domu posiedzi -więc znowu przykład nie trafiony
    • joa66 Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:13
      Z punktu widzenia rodzica/dziecka - moim zdaniem rok w tę czy tamtą strone nie ma znaczenia.

      Z punktu widzenia państwa - chyba państwu bardziej się opłaca , żeby rodzice ponosili koszty utrzymania dziecka (a muszą dopóki dziecko się uczy) niż państwo (zasiłki, MOPSy itd). Chyba nie mamy problemu z niedoborem chętnych do pracy więc państwo nie liczy chyba na mityczny wzrost podatków od osób pracujących.

      Poza tym - nawet gdyby tak miało być to..dlaczego nie? Przecież z tych podatków korzystałoby też moje (dorosłe) dziecko.

    • solaris31 Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:13
      ja to widze dokładnie odwrotnie. i jako, że osoba pracująca dłużej oddaje państwu więcej w zamian nie dostając nic - jestem negatywnie nastawiona do dłuższej pracy. myślę, że nasze pokolenie, a już na pewno pokolenie naszych dzieci nie będzie w stanie pracować do pełnego wieku emerytalnego, połowa wcześniej umrze / wystarczy poczytać o chorobach cywilizacyjnych i prognozach WHO/, druga połowa będzie tak zmęczona, że nie wydoli w pracy. albo zasili pośredniaki.
      • micha11 Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 10:49
        Zawsze może zrobić dwa leciutkie kierunki studiów i dziesięć lat prowadzić bujne, beztroskie życie studenckie na garnuszku i pod opiekuńczymi skrzydłami spracowanej mamusi. Myslę że się nie przemęczy. Nikt ci dzidziusia na siłę nie wypchnie do pracy od razu po studiach. Obowiązku pracy nie ma.
    • aga.r.72 Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:14
      > Po pierwsze - procent składany. Ktoś, kto wcześniej zaczyna pracować, wcześniej
      > może też zacząć odkładać, inwestować itp. Czyli wcześniej wejdzie w posiadanie
      > własnego mieszkania, więcej odłoży na emeryturę.

      Naprawdę w to wierzysz???

      > Po drugie - będzie miał więcej czasu na założenie rodziny.

      Jedno do drugiego nic nie ma. Do założenia rodziny dojrzewa się emocjonalnie. Zakłada się, owszem, czasem przez przypadek, czyli ciążę. Świadomie wtedy, gdy się wie, że znalazło drugą połówkę.

      > Po trzecie, w okresie szczytowej mocy przerobowej umysłu będzie miał większy st
      > aż na rynku pracy, więc statystycznie dalej dojdzie.

      Tu możesz mieć rację, choć jeden rok w te czy wewte nie ma chyba aż tak strategicznego znaczenia
      • olena.s Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:22
        Czyli wcześniej wejdzie w posi
        > adanie
        > > własnego mieszkania, więcej odłoży na emeryturę.
        >
        > Naprawdę w to wierzysz???
        Tak. Znów abstrahując od ZUS - przecież ludzie i przed systemami emerytalnymi jakoś odkładali pieniądze na stare lata i czarną godzinę. A procent skladany, to procent składany.

        > > Po drugie - będzie miał więcej czasu na założenie rodziny.
        >
        > [i]Jedno do drugiego nic nie ma. Do założenia rodziny dojrzewa się emocjonalnie

        Tak,, oczywiście. Chodzi mi głównie o przypadki w rodzaju 'chcemy się pobrać/mieć dziecko, tylko najpierw musimy skończyć studia, zaoszczędzić na wesele, zwiedzić Chiny, muszę dostać stały etat itp.
        • lily-evans01 Re: Żeby nie pracował dłużej 18.02.14, 11:06
          Ludzie zawsze odkładali, bo mieli co miesiąc pewne wynagrodzenie i stabilność zatrudnienia.
          A niestety obecnie coraz więcej młodych ludzi pracuje w systemie zleceń i nie za bardzo wie, czego się spodziewać w najbliższej przyszłości. Jak pracowałam "na etacie", co miesiąc odkładałam pieniądze. Potem, przy własnej firmie, koszty pożerały mi oszczędności. Teraz z kolei taka jest sytuacja, że w niejednym miesiącu muszę skonsumować nadwyżkę z poprzedniego, bo np. zleceń jest mniej albo znowu dziecko tak mi się pochorowało, że nie mogłam wziąć ich tyle, ile bym chciała. A chętnych do odciążania mnie od pielęgnowania chorej jakoś za bardzo nie ma...
          Bardzo chętnie pracowałabym ze wszystkimi świadczeniami typu zus i srus, i stałą pensją (choćby umiarkowaną), tylko jakoś nie widzę chętnych do zatrudniania samotnej matki z dzieckiem, niekoniecznie dyspozycyjnej wtedy, kiedy kiedy szefowi się podoba.
    • yeerba Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:15
      No widzisz, Ty już zwizualizowałaś przyszłość zgodnie z przyjętym planem, że wszystko poszło dobrze.

      A w życiu bywa różnie.
      Jedne sześciolatki bardzo na tym skorzystają, inne stracą. Każdy człowiek inaczej się rozwija. Część dzieci zapewne zrealizuje plan jaki przyjęłaś. Inne nie udźwigną tempa, zdemotywują się i wycofają.

      Moja córka poszła jako sześciolatka - w jej przypadku, super decyzja.
      Mamy osiem sześciolatków w klasie. Kilkoro dzieci ma masę zajęć wyrównawczych i niezłą orkę, przy tym oceny raczej takie sobie (wiecznie z tyłu, wiecznie coś do nadrobienia). Nie wyobrażam sobie jak takie dziecko musi być zestresowane sytuacją, jak naciskane na wyniki, żeby nie odstawać.
    • iwoniaw Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:16
      Ja w ogóle nie zauważyłam, żeby od wieku X w tym kraju był nakaz pracy...
      • olena.s Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:23
        Statystyka. Osoba kończąca szkoły rozgląda się za pracą. Jeżeli kończy o rok wcześniej, to statystycznie zacznie pracować o rok wcześniej. Bez nakazu.
      • joa66 Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:26
        10/10

        No właśnie - przecież Ci, którzy protestują przeciwko wykorzystywaniu ich dzieci przez państwo , mogą swoje dzieci utrzymywać dowolnie długo smile
    • nickbezznaczenia Re: Ty o, Polsce piszesz? n/t 15.02.14, 22:18
    • mika_p Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:21
      Argument jako taki jest od czapy, bo nikt takiej matce nie zabroni utrzymywać dorosłego dziecięcia ile będzie chciała. A - jak by nie patrzeć - dorosły człowiek ma o wiele więcej możliwości zagospodarowania roku niż sześciolatek. Ten i tak spędzi gros czasu w placówce edukacyjnej, a resztę pod opieką dorosłego.
    • landora Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:47
      Ja widzę. W krajach, gdzie jest etos pracy, dzieci zaczynają pracować dużo wcześniej.
    • iwles Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 22:59
      Mysle, ze to na zasadzie buntu przeciwko klamstwom rzadu, ktory pitu-pitu udaje, ze chodzi o dobro szesciolatkow, i ucisza tym samym glosy, ktore widza w tym pomysle zwiekszenie 'masy pracujacej', a za moment zwieksza wiek emerytalny. I teraz juz spoleczenstwo wie, ze uszczesliwianie 6 latkow to bylo mydlenie oczu.
      A biorac pod uwage, jak duzo jest bezrobotnej mlodziezy, to te dwa pomysly rzadu chyba najmadrzejsze nie sa.
      • triss_merigold6 Re: Żeby nie pracował dłużej 15.02.14, 23:05
        Ano. Wolę, żeby już rząd mnie nie uszczęsliwiał. uncertain
    • klubgogo Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 09:33
      A ja już nie patrzę w przyszłość, bo to czy rok, tylko ROK wcześniej wejdzie na rynek pracy, kupi sobie mieszkanie itd. nie ma znaczenia przy zabraniu roku z beztroskiego dzieciństwa.
      Ważne jest co teraz czuje moje dziecko, jak jest rozwinięte emocjonalnie, że mogę jeszcze rok obserwować, jak uczy się świata przez zabawę a nie przez wieczne obowiązki, odrabianie lekcji, przez pryzmat ferii i przerw lekcyjnych, pomijając fakt, że miałoby tylko 5,5 roku idąc do szkoły... Porównuję czym jest ten rok dzieciństwa w świetle jednego roku z 40-letniego okresu gonitwy za pieniądzem.
      Czy w ciągu 40 lat nie uzbierasz wystarczająco dużo na emeryturę, czy koniecznie musi być 41 lat?
      • olena.s Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 10:32
        jak uczy się świata przez zabawę a nie przez wieczne
        > obowiązki, odrabianie lekcji, przez pryzmat ferii i przerw lekcyjnych,
        To wskazuje, że twoja opinia o szkole jest zdecydowanie kiepska. Ale wolałabym nie wekslować tego wątku na temat szkoły jako takiej, i utrzymać go w rejonach wstępnego pytania, a więc oświadczenia matki, która nie chce posłać dziecka 6-letniego wedle jej własnych słów tylko dlatego, by nie pracowało ono dłużej.
        > .
        > Czy w ciągu 40 lat nie uzbierasz wystarczająco dużo na emeryturę, czy konieczni
        > e musi być 41 lat?
        To jest właśnie działanie procentu składanego, o którym możesz poczytać sobie na przykład tu. Pieniądze pracujące przez 41 lat dają więcej, niż pracujące przez lat 40. Bo odsetki od odsetek naliczasz 41, a nie 40 razy.
        • aanikaa Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 10:51
          Ale uczepiłaś się tego procentu składanego w kontekście składek ZUS czy oszczędzania?
          Na emeryturę z ZUS to raczej nie ma co liczyć, a większość ludzi pracujących nie odkłada pieniędzy, bo zwyczajnie nie ma z czego... Więc Twoje dywagacje brzmią nieco abstrakcyjnie.

          Nie mówiąc już o tym, że wielu młodych (i nie tylko) ludzi nie może znaleźć pracy. Myślisz, że za 20 lat, gdy te 6 latki będą wchodzić na rynek pracy, to będzie lepiej?...
          • olena.s Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 10:59
            > Ale uczepiłaś się tego procentu składanego w kontekście składek ZUS czy oszczęd
            > zania?
            ZUS, ofe itp. są tylko formami oszczędzania na starość.

            Myślisz, że za 20 lat, gdy te 6 latki będą wchodzić na rynek pracy, to będz
            > ie lepiej?...
            Tego nie wie nikt, i w jedną stronę może się potoczyć i w drugą.
            • iwles Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 12:36
              >Zus, ofe itp sa tylko formami oszczedzania na starosc.

              Ha, ha, pozwolisz, ze to posluzy za moj komentarz. Dowcip roku big_grin
              • olena.s Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 12:48
                No, ale tak jest. Mogą sobie kuleć albo stać doskonale, mogą mieć inne kształty, ale sens pozostaje ten sam.
                • aanikaa Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 13:28
                  Yhym. Dziecko, które pójdzie do szkoły w wieku 7 lat dostanie emeryturę w wysokości 715,55 zł, a szczęściarz sześciolatek popracuje na nią o rok dłużej* i to będzie szalone 716,95 zł. big_grin

                  * skąd to założenie? Przecież wiek rozpoczęcia pracy to tak nieprzewidywalna sprawa z perspektywy 6/7 latka...
                  • attiya Aanika 17.02.14, 10:03
                    wiesz...te 1,40 w skali owego jednego roku autorki wątku naprawdę mnie przekonało aby posłać dziecko jako 6-latka do szkoły big_grin
                    szalona kwota....nawet biletu autobusowego nie kupię big_grin
                    tzn dziecko nie kupi big_grin
        • attiya Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 10:55
          twoja opinia też chyba z deka jest od czapy, nieprawdaż?
        • klubgogo Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 11:26
          Pieniądze, pieniądze, pieniądze!!!! Pieniądze i jeszcze raz pieniądze.
        • lily-evans01 Re: Żeby nie pracował dłużej 18.02.14, 11:11
          Nie, olena, to nie jest akurat jedynie OPINIA o szkole, ale rzeczywistość wielu polskich szkół.
          W moim mieście, posłanie dziecka do podstawówki, gdzie pracuje się kreatywnie, w nie stresującej atmosferze, bez naciskania na wyniki i rozliczania rodziców z gigantycznej pracy wykonywanej dodatkowo w domu, kosztuje mnie naprawdę niemało pieniędzy co miesiąc wink.
      • attiya Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 10:54
        10/10
        jak ktoś wystarczająco sporo nazbierał w ciągu owych przykładowych 40 lat pracy, to 41 wcale mu diametralnie owej wysokości emerytury nie zmieni
    • hugu Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 09:34
      Są względy praktyczno-ekonomiczne:

      W szkołach, gdzie świetlica jest tylko dla dzieci z klas 0 i 1-3 dzięki odroczeniu ma się o rok dłuższy dostęp do taniej opieki nad dzieckiem, gdy rodzice są w pracy.

      Profilowanie pod kątem studiów zaczyna się teraz od początku liceum. Wolę, żeby dziecko miało rok dłużej na przemyślenie wyboru kierunku, sprawdzenie się, itd.

      Wolę, żeby dziecko po liceum miało równy dostęp do studiów wyższych. Najmłodsze dzieci objęte po reformie obowiązkiem szkolnym, czyli pięciolatki z końca roku:
      -nie dostaną kredytu studenckiego (wciąż niepełnoletni, choć już studenci)
      - nie będą mogły swobodnie zdecydować o studiach za granicą (skłócony tatuś nie da niepełnoletniemu zgody na paszport - i kiszka!)
      - nie wiadomo, jak będzie z akademikiem, oddzielnym mieszkaniem - wszak niepełnoletni nie może przebywać stale sam, musi mieć opiekuna, wychowawcę itd.
      - kandydat na lotnika nie będzie mógł pochwalić się banalnym prawem jazdy (niepełnoletni)

      Słowem: Sześciolatka w sprzyjających okolicznościach (bezpieczna szkoła, dostępna dla wszystkich świetlica) może bym i posłała do szkoły, ale pięciolatka - nie. Nigdy nie wiadomo, co się w życiu zdarzy i czy to właśnie nasze dziecko nie będzie tym przegranym w dostępie do wymarzonych studiów z powodu niemożności wzięcia kredytu czy zamieszkania samemu z dala od rodziców, np. za granicą...
      • pederastwa Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 09:50
        > W szkołach, gdzie świetlica jest tylko dla dzieci z klas 0 i 1-3 dzięki odrocze
        > niu ma się o rok dłuższy dostęp do taniej opieki nad dzieckiem, gdy rodzice są
        > w pracy.

        Jakim cudem ten dostęp jest o rok dłuższy?
        To dzięki wysłaniu dziecka rok wcześniej do szkoły można zaoszczędzić na kosztach przedszkola.
        • hugu Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 12:09
          Przedszkole jest tanie (za złotówkę każda godzina). Świetlica szkolna jest tania.
          3 lata przedszkola + 4 lata szkolnej świetlicy (z odroczką i zerówką) daje 7 lat taniej opieki nad dzieckiem.
          Bez odroczki jest tego tylko 6 lat.
          A potem trzeba kombinować z opiekunką do przyprowadzania/odprowadzania dziecka. A niania nie jest "za złotówkę", może chorować, zawodzić itd. A bez opiekunki raczej się nie obędzie, skoro zreformowany czwartoklasista ma mieć 8 lat. Dziecka w tym wieku nie puścisz samopas i nie zostawisz bez opieki na wiele godzin.
          Rok dłużej opieki przedszkolnej/świetlicowej to rok krócej wynajmowania prywatnej opiekunki. Co się bardziej opłaca?...
          • mika_p Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 23:32
            > skoro zreformowany czwartoklasista ma mieć 8 lat.

            Zreformowany czwartoklasista zaczyna IV klasę w roku, w którym kończy 9 lat.
            • hugu Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 10:08
              Ale zanim skończy, wciąż ma 8 lat - i jest w 4 klasie!
          • pederastwa Re: Żeby nie pracował dłużej 18.02.14, 12:04

            > Przedszkole jest tanie (za złotówkę każda godzina). Świetlica szkolna jest tani
            > a.

            Zaraz- przedszkole kosztuje kilkaset złotych miesięcznie. Jak ktoś ma pecha i musi posłać do prywatnego, to często jeszcze więcej. Wysłanie dziecka rok wcześniej do szkoły pozwala nie ponosić tych kosztów.
            Czwartoklasista może już sam wracać, ewentualnie opieka jest mu potrzebna przez te 3 h dziennie, więc nie powinna być droższa niż całodzienna opieka nad przedszkolakiem.
            • minor.revisions Re: Żeby nie pracował dłużej 18.02.14, 13:49
              > Zaraz- przedszkole kosztuje kilkaset złotych miesięcznie. Jak ktoś ma pecha i m
              > usi posłać do prywatnego, to często jeszcze więcej. Wysłanie dziecka rok wcześn
              > iej do szkoły pozwala nie ponosić tych kosztów.

              oczywiście, w krajach, gdzie dzieci idą do szkoły wcześniej, ogromna ilość rodziców nie protestuje wlaśnie dlatego: dwójka dzieci w przedszkolu kosztuje więcej, niż mortgage. Dla wielu to jest pętla na szyi i darmowa szkoła jest zwyczajnie ekonomicznym wybawieniem.
      • baltycki Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 11:55
        hugu napisała:

        > pięciolatki z końca roku
        > :
        > -nie dostaną kredytu studenckiego (wciąż niepełnoletni, choć już studenci)
        > - nie będą mogły swobodnie zdecydować o studiach za granicą (skłócony tatuś nie
        > da niepełnoletniemu zgody na paszport - i kiszka!)
        > - nie wiadomo, jak będzie z akademikiem, oddzielnym mieszkaniem - wszak niepełn
        > oletni nie może przebywać stale sam, musi mieć opiekuna, wychowawcę itd.
        > - kandydat na lotnika nie będzie mógł pochwalić się banalnym prawem jazdy (niep
        > ełnoletni)

        - umowe o najem stancji pojedzie podpisac mamusia.
        - absolwent technikum, zawodowki nadal bedzie pracownikiem mlodocianym.

        I dlatego jestem zdania, ze dzieci powinny isc do szkoly rocznikami 1 IX-31 VII, a nie 1 I-31 XII. (kazdy maturzysta po wakacjach bylby pelnoletni).
        • hugu Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 12:15
          Dokładnie tak.
          Tak jest w Niemczech (niektóre landy), Czechach, Austrii i paru innych krajach - i to działa!
          A u nas jak zwykle przegięcie.
          "Uszczęśliwiają" szkołą pięciolatki, a nie myślą, że wytwarzają tym dzieciom dyskryminację w dostępie do studiów i na rynku pracy.
          W tej reformie chyba nikt nie zastanawia się nad dziećmi i nikt nie szuka rozsądnych kompromisów. A zapłacą za to te najmłodsze "zreformowane" dzieciaki. Naprawdę będą miały gorzej, i to nie dlatego, ze jakoś odstają umysłowo, tylko z przyczyn czysto formalnych.
    • jowita771 Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 09:55
      Ja posłałam dziecko wcześniej do szkoły, ale też nie podoba mi się pomysł, żeby pracowało dłużej. Chciałam po prostu, żeby córka miała rok dla siebie, może z nim potem zrobić cokolwiek, może stwierdzić, że źle wybrała szkołę i nie martwić się, że straci rok, jak zmieni, może po skończeniu liceum jechać do pracy za granicę i iść na studia po powrocie, jeśli będzie chciała. Nie musi zasuwać zaraz wspierać ZUS, bo tak rządzący wymyślili.
    • attiya Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 10:48
      może gdybyśmy mówili to o 5 latach na ten przykład, to zrozumiałabym ów argument ale ten jeden rok?
      argument nie trafiony, bo jak ktoś ma założyć rodzinę w wieku np 30 lat, to i tak w tym wieku tę rodzinę założy bez względu na to czy poszedł do szkoły ten magiczny aż cały rok wcześniej suspicious
    • edelstein Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 11:19

      Widze to tak,ze najwiecej o pracy Maja do powiedzenia bezrobotne twego pokroju.
      To nie ty bedziesz musiala zapier.... o Rok dluzej.

      "Ihr moralischer Kompass ist so im Arsch, ich wäre geschockt, wenn Sie auch nur den Weg zum Parkplatz finden würden."
      • azjaodkuchni Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 11:34
        Skoro tak ważny każdy rok kariery ... to bez sensu urlop macierzyński nie mówi o wychowawczym czy czasie poświęconym na poznawanie świata np.roczna podróż.
        Jestem za wyborem rodziców... w Singapurze rodzice sami decydują czy do klasy 1 idzie dzieciak który ma 6 czy 7 lat i do siebie może pretensje, że dzieciak sobie nie radzi czy się nudzi... Owszem inny świat inny system, ale to rodzice znają swoje dziecko najlepiej. W podjęciu dobrej pomagają przedszkola i coś ala poradnie psych - ped. Gdybym miała wybierać czy moje dziecko wyjdzie ze szkoły z tróją jako 18 latek czy z 5 jako 19 latek wybrałabym drugą opcję, ale nie zamierzam decydować za wszystkich rodziców.
        --
        azjaodkuchni.blogspot.sg/
    • daga_j Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 19:21
      Przede wszystkim to co piszesz, że wcześniej skończy szkołę nie oznacza, że będzie pracował o rok czy dwa dłużej niż inni koledzy - przecież w życiu każdego są okresy bezrobocia, czy jakichś swoich biznesów, zmian pracy - niezależnie od tego jakie i kiedy kto kończył szkoły, nie wyrównuje to lat pracy. To żaden argument - dłuższe pracowanie.
      • olena.s Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 03:02
        Statystycznie i owszem - bo także w życiu kolegów będą okresy macierzyńskiego, bezrobocia czy dziennych podyplomowych.
    • minor.revisions Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 23:22
      wszystkei te założenia są z dupy wyjęte. Bo co to znaczy "wcześniejsze"? Co to znaczy "więcej czasu"? Te pojęcia mają sens tylko w porównaniu z czymś/kims. Równie dobrze możnaby zacząć dzieci pchać do podstawówek jak wyrosną z pieluch, będą mieć JESZCZE WIĘCEJ czasu an procent składany.
      Wcześniejsze w stosunku do kogo? Przecież nie będzie mieć większego stażu pracy od ludzi, którzy JUŻ na nim są (czyli starsi), a pozostali też przecież pójdą w tym wieku.
      Procent skladany? Inwestycje? Emerytury? Ktoś wierzy w emerytury?
      Generalnie - pieoprzysz. Z perspektywy pani, która ma dzieci w jakiejś cud-szkole, której wszystkie inne szkoły mogą buty czyścić, to może tak wyglądać. Ale 99,9% dzieci chodzi nie do cud-szkól za petrodolary, wychowujących elity, tylko do niedofinansowanych placówek, które obcinają kreatywność i chęć do nauki, a przystosowują testami do armii posłusznych robotników. Im później, tym lepiej dla tych dzieci.
      • olena.s Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 02:23
        Generalnie nie pieprzę, ino abstrahuję od konkretnego przygotowania konkretnych szkół (że przypomnę: abstrahując od awantury o klozety, brutalne siedmiolatki, złych nauczycieli).
        I przytaczam konkretny pogląd konkretnej matki: odraczam tylko dlatego, że nie chcę, żeby dziecko pracowało dłużej. Więc jeżeli brakuje ci tu krytyki niedofinansowanych placówek, które obcinają kreatywność i chęć do nauki, a przystosowują testami do armii posłusznych robotników to kochanie, nie do mnie pretensje: zafrapował mnie właśnie brak odniesień piszącej do kwestii szkolnych, a podkreślenie jedynego istotnego dla niej powodu.
        Pytasz, wcześniejsze w stosunku do kogo? Jak rozumiem, wcześniejsze w stosunku do alternatywy. Czyli do tego samego Krzysia czy Zosi z odroczeniem.
        • minor.revisions Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 04:35
          > I przytaczam konkretny pogląd konkretnej matki: odraczam tylko dlatego,
          > że nie chcę, żeby dziecko pracowało dłużej.

          ale sama potem podajesz argumenty "za", a w nich - konkurencyjność na rynku pracy "w okresie szczytowej mocy przerobowej umysłu". No więc właśnie w tym momencie uważam, że pieprzysz: bo przy założeniu (dość, niestety, prawdziwym i wielokrotnie udowadnianym), że szkoła raczej tłumi samodzielne myślenie, kreatywność, ciekawość świata, to taki dwudziestolatek ma za sobą albo, powiedzmy, 14 lat szkoły, 5 lat nieskrępowanego, kratywnego dzieciństwa, w czasie którego neurony wesoło odkrywają nowe ścieżki i jeden rok pracy w korpo w kołnierzuku, albo ma 14 lat szkoły i 6 lat nieskrępowanego rozwoju neuronów. (Nie dotyczy, oczywiśice, szkoły twoich dzieci, w której kreatywnośc i neurony hulają cały czas). Ale ja ten argument rozumiem. Bo może się okazać, że to dziecko, które dłużej rozwijało się bez szkolnych ramek, poradzi sobie lepiej w świecie bez szkolnej struktury, w którym trzeba będzie znaleźć pomysł na siebie - i to w sobie, bo stare wzorce będą równie aktualne, jak dla nas kurs dorożkarstwa. Przecież cały problem z edukacją worldwide (z wyj, szkoły Twoich dzieci) polega obecnie na tym, że jest standaryzacja, a potem pracodawcy chcą absolwentów, którzy potrafią "think outside the box".

          > Pytasz, wcześniejsze w stosunku do kogo? Jak rozumiem, wcześniejsze w st
          > osunku do alternatywy. Czyli do tego samego Krzysia czy Zosi z odroczeniem.

          Ten sam Krzyś lub Zosia nie będzie istnieć w wersji równoległej, więc bez sensu argument smile
          • joa66 Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 08:16
            A w XIX w. przeciętne dziecko to dopiero miało nieskrępowane, kreatywne dzieciństwo wink

            znikam, nie zaśmiecam już wątku uwagami nie na temat.
            • minor.revisions Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 14:49
              > A w XIX w. przeciętne dziecko to dopiero miało nieskrępowane, kreatywne dziec
              > iństwo wink
              >
              Ciekawa uwaga. Bo dzisiejszy 20latek, który poszedł do szkoły o rok wcześniej, ma killka-kilkanaście lat krótsze doświadczenie zawodowe niż 20latek z XIX wieku, który zasuwał w fabryce, odkąd potrafił rozumieć polecenia. Więc jeśłi używać argumentu Oleny, to może wlaśnie od razu do fabryk słać, żeby nie mieć pustego resume jak sie ma 18 lat?
              • joa66 Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 14:57
                Nie o to chodzi. Z mojej perspektywy to dzieci mogą iśc do szkoły i w wieku 5 lat i 12. Bo ja się o swoje dziecko zatroszczę, bo mam takie checi i możliwosci.


                Ale nie można zapomniec o tysiącach dzieci, które im szybciej wpadną w ten "niekreatywny' szkolny tryb, tym lepiej dla nich. Wg mnie to wszytsko jedno czy będzie to obowiazkowa szkoła czy przedszkole - ważne, żeby w tych znienawidzonych trybikach znalazły się odpowiednio wcześniej.

                Perspektywy zawodowe mojeg dziecka nie zmieniłyby się bez wzgledu na to czy poszedłby do szkoły w wieku lat 6 czy 7. Perspektywy zawodowe jego rówiesników z wiosek popegierowkich mogą się sporo zmienić - I to na lepsze.
          • olena.s Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 10:44
            Minor, , jeżeli to możliwe, to dyskutujmy jak w założeniu - czyli teoretycznie. Zawsze wydaje mi się, że wszelkie argumenty ad personam raczej zubożają dyskusję.

            Pogląd tamtej matki zaskoczył mnie dwojako.
            Po pierwsze w warstwie materialnej, bo jeżeli odejmiemy złośliwość wobec 'onych', to ja nie widzę żadnych zysków dziecka odroczonego w kontekście życia poszkolnego, a tak owa matka przedstawiła podłoże swojej decyzji. Stąd ciekawi mnie spojrzenie na sprawę innych ludzi: czy są jakieś korzyści, jakie takie dziecko odroczone odniesie w dorosłym życiu, ale ja ich nie dostrzegam? Czy też poziom frustracji i niechęci do państwa owej matki jest taki, że te ewentualne korzyści są zwyczajnie nieistotne, bo więcej warte jest pokazanie gestu Kozakiewicza i niech sobie ZUS zdechnie?

            A po drugie nie rozumiem również postawy tej matki emocjonalnie.
            Dawno, dawno temu, jak byłam dziewczątkiem szkolnym, miałam niewerbalizowane ale dojmujące wrażenie, że prawdziwe życie zacznie się po. Po maturze z całą pewnością, a wręcz - po studiach. Jak juz nie będę musiała wyciągać pierwiastków, ani użerać się z Niemką, ani kombinować zwolnień z WF, ani pić wina po kryjomu, ani nosić tarczy, ani mieć obowiązku uzyskiwania zgody rodziców na to czy siamto. I w życiu nie wpadłoby mi do głowy, aby zaletą było przeciąganie tego okresu niewoli na późniejszy wiek mojego osobistego dziecka.

            Ty jak rozumiem uważasz, że szkoła raczej szkodzi niż pomaga, i zasadniczo byłoby miło w ogóle jej uniknąć. No, ok, mogę się zgodzić lub nie, ale rozumiem. Tyle, że moja inspiracja podkreśliła, że nie chodzi o szkołę, a tylko o to, aby dziecku nie wydłużył się okres pomiędzy wejściem na rynek pracy a osiągnięciem wieku emerytalnego. Co mi nie trafia do przekonania. Tobie, jak rozumiem, trafia.
            • minor.revisions Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 14:46
              olena.s napisała:

              > Minor, , jeżeli to możliwe, to dyskutujmy jak w założeniu - czyli teoretycznie.
              > Zawsze wydaje mi się, że wszelkie argumenty ad personam raczej zubożają dyskus
              > ję.

              ale ja tego nie traktuję jako argument ad personam. Ot, masz świetne doświadczenai ze świetną szkołą i zapewne świetne dzieci, które na tym skorzystały - po prostu trudno, żeby ci to nie wpływało na poglądy.
              • olena.s Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 15:15
                Nie rozumiesz.

                Ja w ogóle pozostawiam szkołę (i moją, i twoją i wszelką) w tej rozmowie poza nawiasem - tak, jak postawiła ją, ku mojemu zdumieniu, cytowana przeze mnie matka.
                Dlatego zapytałam tutejsze forumki o opinię. Właśnie pozaszkolną, czy obok szkolną.
                I nie chcę rozkręcać dyskusji nt. polskich szkół, nauczycieli, przygotowania praktycznego, swietlic itp - bo o tym mowa była milion razy i wątpię, żeby ktoś coś nowego i nieoczekiwanego w tej sprawie powiedział. Zaciekawiło mnie właśnie kompletnie niezwiązane z całą tą dyskusją postawienie sprawy, a mianowicie praca po zakończeniu edukacji, a nie sama edukacja.
            • minor.revisions Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 15:00
              > Ty jak rozumiem uważasz, że szkoła raczej szkodzi niż pomaga, i zasadniczo było
              > by miło w ogóle jej uniknąć. No, ok, mogę się zgodzić lub nie, ale rozumiem.

              Szkoła w jej obecnej formie pod wieloma względami raczej szkodzi, niż pomaga. To znaczy może pomagać w socjalizacji (ale od tego przedszkole by wystarczyło), nauczaniu dyscypliny i struktury, dobrej pozycji w cefałce, ale jeśli chodzi o zdobywanie wiedzy i samodzielne myślenie, to akurat jest słabym rozwiązaniem. To nie jest tylko moje zdanie, ile razy czytam cokolwiek na temat obecnej edukacji, ustawionej głównie pod rozwiązywanie standaryzowanych testów, tyle razy widzę tę samą opinię, czy wypowiadaną przez nauczycieli, czy rodziców, czy uczniów czy potencjalnych pracodawców czy różnych ludzi, starających się ciągnąć tę cywilizację do przodu w jakimś sensownym kierunku. Jeżeli nie rozumiesz, to - jak mówię - nie od rzeczy jest przypominać, że nie możesz doświadczeń ze szkoły swoich dzieci przenosić na resztę.
              • minor.revisions Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 15:01
                urwało mi - chcialam powiedzieć, że ile razy czytam coś o szkole, tyle razyten pogląd jest wlaśnie taki.
    • sueellen Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 23:32
      Oczywiście, że widzę plusy. Do szkoły posłałam Starszą zaraz po 4 urodzinach, wczesniej chodziła do przedszkola w UK. Zaczyna o 9:00, konczy o 14:00 - chodzi chętnie więc dlaczego nie?
    • to_ja_tola Re: Żeby nie pracował dłużej 16.02.14, 23:34
      Sadzisz ze ten jeden rok tyle w zyciu tego dzieciaka zmieni???
      Nie wydaje mi sie.
    • joxanna1 Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 09:48
      Ja rozumiem Twoje mysleniesmile. Bo myślę tu głównie o mojej córce - i o sobie, jak kończyłam studia itp. I pamiętam, że ten czas na skończenie studiów, powyjeżdżanie, znalezienie pracy, zmianę pracy, ustabilizowanie się, znów jakieś studnia - do trzydziestki jest jednak strasznie krótkismile. Jednak koło 30 chciałam mieć pracę, w miarę stabilną pozycję, mieć za sobą studia, pierwsze, drugie, czy ile tam bym chciała, parę krótszych i dłuższych wyjazdów. Dlatego warto wejść w tę najfajniejszą część dorosłości (czyli już z własnymi pieniędzmi, a jeszcze przed dziećmi) jak najwcześniej.
    • irima2 Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 12:20
      Z perspektywy niektórych matek, to pewnie wygląda inaczej.
      Ja wchodzenie w dorosłość pamiętam dokładnie. Mój przyszły mąż pracował i studiował równolegle. Ja zaczęłam pracować na trzecim roku studiów, bo chciałam się usamodzielnić. Ciążyło mi mieszkanie z mamą w wieku 23 lat (stosunki z mamą mam jak najlepsze, nie o to w tym chodzi). Nie mogłam się doczekać ukończenia studiów, ostatni rok to była mordęga i odliczanie kiedy się to w końcu skończy. Dopiero po skończeniu studiów mogłam podpisać umowę o pracę, wziąć kredyt na mieszkanie i myśleć o założeniu rodziny. Broniłam się wcześniej, właśnie po to żeby wcześniej wejść na rynek pracy - a przede wszystkim po to żeby wcześniej zacząć samodzielne, dorosłe życie z własną rodziną.
      Ale każdy jest inny - nasi znajomi obronę odraczali, potem jeszcze na wakacje za ukończone studia i do pracy szli jak my wybieraliśmy meble do nowego mieszkania.
      I z tej perspektywy wolę, żeby moje dzieci wcześniej skończyły edukację. Póki co nakazu pracy nie ma, ale naprawdę w wieku 24-25 lat wiele osób już nie chce żyć z mamusią i tatusiem. I znam takich, którzy z chęci wcześniejszego usamodzielnienia się zawalili szkołę i nie skończyli studiów.
    • joa66 Re: Żeby nie pracował dłużej 17.02.14, 12:31
      Za "moich" czasów wielu mężczyzn odwlekało moment ukończenia studiów, ponieważ jeżeli udało im się studiować do 28 roku życia, unikali wojska. Teraz taki argument nie ma zastosowania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka