Dodaj do ulubionych

Ale ten Stuhr gada głupoty

16.02.14, 08:55
Miałam ochotę napisać "pie*^$li", ale pewnie by wątek za tytuł poleciał.
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,15458032,Jerzy_Stuhr__Rodzina_jest_w_rozsypce__ROZMOWA_.html#LokWawTxt
"Poprzednie inscenizacje "Ich czworo", choćby ta, w której pan grał przed laty, telewizyjna wersja Tomasza Zygadło z 1977 r., eksponowała w tym utworze elementy komediowe.

- To prawda. Ale to była telewizja, inne czasy. Wtedy ten problem rozpadu małżeństw nie był tak dotkliwy. Pod koniec lat 70. rodzina trzymała się mocno, dom dawał siłę, był najważniejszą wartością, ostoją wobec tego, co się działo na zewnątrz. Dziś się to wszystko poprzewracało, rodzina jest w rozsypce. Przerażające jest też to, że ludzie, zwłaszcza młodzi, mimo porażki w pierwszym związku od razu chcą zaspokoić swoje marzenia i rzucają się w wir dalszych wydarzeń. Raz mi się nie udało? Cóż, zakładam nową rodzinę. Co tam. Było, minęło. Nic się nie stało. Tylko tam zostało jakieś dziecko... Jakie szczęście, że nie będę musiał żyć na tym świecie za jakieś 30-40 lat, kiedy te dzieci z traumą z rozbitych małżeństw dorosną. Czy one nie będą w przyszłości okrutne?"

Ja rozumiem, że on ma teraz złe doświadczenia rodzinne, bo jego syn i synowa postąpili tak, a nie inaczej, ale błagam... Rodzina kiedyś ostoją wartości, a teraz w rozsypce, bo ludzie nie walczą. Może niech pan artysta wyjdzie na zwykłą ulicę i popatrzy na zwykłych ludzi, a nie artystów. Bo młody Stuhr i jego żona to nie są reprezentanci normalnych ludzi.

Znam kilka par po rozwodzie.
1. Koleżanka się rozwiodła, bo jej mąż zamiast zajmować się dzieckiem postanowił wpaść w nałóg palenia trawy.
2. Koleżanka się rozwiodła, bo mąż ją tłukł i przypalał żelazkiem (uzyskała unieważnienie małżeństwa, pan i jego rodzina ukrywali chorobę psychiczną pana)
3. Koleżanka się rozwiodła, bo pan stosował przemoc ekonomiczną po pojawieniu się dziecka i osobiście koleżance tampony kupowałam, bo pan uznał, że przecież wata i szmaty jej spokojnie wystarczą.

Ale trzeba było walczyć, koleżanki, bo wg Stuhra się poddałyście. Fakt, te 30-40 lat temu pewnie by tkwiły w rewelacyjnych związkach, dla "dobra" dzieci. Te dzieci z lat osiemdziesiątych w tej chwili uczęszczają masowo na terapie DDA. Ale co tam DDA, przecież to pryszcz w porównaniu z rozwodem, rozpadem RODZINY.

Jak ja marzyłam, żeby moi rodzice się rozwiedli. Żeby matka zostawiła ojca, żeby był kurna SPOKÓJ. A teraz widzę, że powinnam im dziękować, bo dali mi wartość, jaką jest RODZINA. Ech, panie Stuhr... Było pomieszkać w małym miasteczku, w którym główną rozrywką ojców było chlanie i bicie dzieci uncertain A może niech sobie pan Stuhr poczyta takie "Życie rodzinne" i zobaczy te wspaniałe wartości dla dzieci w pełnej rodzinie... Byle pełnej, byle bez rozwodu.
Obserwuj wątek
    • guderianka Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 09:03
      Mój M odkąd mniej więcej zaczął liceum marzył i czekał na rozwód rodziców. Ten nastąpił dopiero parę lat temu. Zamiast RODZINY i tego co dobre najmocniej jednak tkwi w nim ten czas, gdy było źle. Ale dla dobra dziecka...
      • trendsetterka Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 09:09
        myślę, że on akurat mówił o tym konkretnym zjawisku, które faktycznie jest coraz bardziej powszechne, wiadomo, że są sytuacje, w których rozwód to jedyne wyjście
        • joshimka Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 09:21
          Ale gdzie jest to konkretne zjawisko? Wśród zwykłych ludzi, dla których rozwód to jest ogromny problem, bo nie mają gdzie mieszkać (mają jedno mieszkanie na kredyt, albo wynajmują), którym w pojedynkę utrzymać rodzinę naprawdę nie jest łatwo? Wśród ludzi, których często nie stać na terapeutów i psychologów (na państwowych czeka się miesiącami)? Wśród ludzi, którzy zaciskają zęby i trwają, bo rozwód to dramat rodzinny (nadal często źle widziany przez rodziców, teściów, dziadków, sąsiadów) i finansowy?
          Bo wydaje mi się, że to konkretne zjawisko może mieć miejsce wśród dobrze sytuowanych ludzi i właśnie wśród artystów, którzy obracają się coraz w to nowym towarzystwie i po prostu łatwiej i szybciej znajdują kogoś nowego do kochania i dla których problem finansowy często nie istnieje. Wśród dobrze sytuowanych ludzi, którzy robią plusów i minusów rozwodu w kontekście alimentów i opłaty za przedszkole. Wśród ludzi, którzy mają alimenty zasądzane w wysokości ściągalnych 5000 PLN, a nie nieściągalnych 300 PLN.

          Jak mówi o konkretnym zjawisku wśród konkretnej grupy społecznej, to niech to podkreśli, a nie mówi ogólnie, bo zwykłych ludzi szlag trafia, jak o czymś takim czytają.
        • micha11 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 17.02.14, 13:25
          Autorce wątku wygodnie było podać najbardziej skrajne, będące w mniejszości, drastyczne przykłady, gdzie każdy przytaknie ,że rozwód jest najlepszym wyjściem, skwapliwie pominęła za to tysiące sytuacji gdzie faktycznie ludzie rozwodzą się z byle powodu . Stuhr ma rację - ta łatwość z jaką ludzie się dziś rozwodzą bo mają niezgodność charakterów albo miłość się wypaliła, temperatura w związku nie gorąca i trzeba poszukać nowych , lepszych, intensywnych wrażeń, jest znakiem naszych czasów. Widac to nawet tu na forum jakie luzackie jest podejście do rozwodów. I dzieci z takich modnych, nowoczesnych patchworkowych rodzin na pewno będą mieć problemy.
          • nathasha Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 18.02.14, 08:03
            Ale dlaczego to ze nie mozesz sie z kims dogadac, ze go juz nie kochasz od kilku lat, ze nie ma checi wyjscia z tej sytuacji w postaci terapii ma byc blahym powodem? I kto powiedzial ze dzieci z rozwiedzionych malzenstw to na pewno sa nieszczesliwe dzieci? Albo pokaleczone psychicznie? Szczerze, to nie mam wokol siebie ani jednego malzenstwa w wieku moich rodzicow czy dziadkow ktore byloby dla mnie wzorem, wiec moze po prostu monogamia nie jest jedna na cale zycie. Kiedys to sie tlumaczylo tym zeby bylo wiadomo czyje jest dziecko, zeby kobiety nie mialy za duzej swobody. Ale dzis? Nie mowie o tym zeby sie puszczac na prawo i lewo szukajac ksiecia z bajki ale jezeli twoj maz po 15 latach zycia razem zmienil sie tak bardzo ze nie jest juz tym czlowiekiem ktory Ci odpowiada, to po co sie meczyc jeszcze kolejne 30 lat w malzenstwie.
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 09:18
      Zgadzam się. Nadal zresztą uważam, że za wiele osób trwa w złych związkach zamiast się rozwieść. Nie tyle co trzy, cztery dekady temu, ale nadal za dużo. Często dla mitycznego dobra dziecka, które wcale dobrem nie jest, a jedynie jakąś próbą usprawiedliwienia przez światem pozostawania w złym związku. Zresztą jestem w ciężkim szoku czytając, ile Pań toleruje zdrady, przemoc ekonomiczną, alkoholizm, przemoc psychiczną i fizyczną, niezajmowanie się dziećmi (nie wspominając o ich wychowywaniu), domem, rodziną.
      Na tym forum sporo takich, mogę sypać przykładami. A spróbuj napisać, że lepiej być samej niż z takim misiem, to Cię zlinczują, na pewno im zdradzającego czy niewychowującego dzieci pana zazdrościsz.
      Szkoda, że te wszystkie zachowania obserwują dzieci, miejmy nadzieję, że ich nie powielą.
    • morgen_stern Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 09:20
      Taaak, w tych wspaniałych latach 70-tych, kiedy rodzina trzymała się mocno ojcowie moich koleżanek chlali, a u mnie wieczne awantury i wycieczki na komisariat, bo telefonu nie było. Rzeczywiście, silnie stała. Smuty starego dziada, który idealizuje "stare czasy".
      • mamaemmy Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:18
        morgen_stern napisała:

        > Taaak, w tych wspaniałych latach 70-tych, kiedy rodzina trzymała się mocno ojco
        > wie moich koleżanek chlali, a u mnie wieczne awantury i wycieczki na komisariat
        > , bo telefonu nie było. Rzeczywiście, silnie stała. Smuty starego dziada, który
        > idealizuje "stare czasy".

        Dokładnie !
        >
        >
    • ada1214 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 09:21
      Swiry i sadysci zawsze istnieli, niemniej jednak zjawisko jakie Stuhr opisuje jest fakem. Ostatnio by tu watek nt czy mozna czy ni emozna "zmienic zdania jak sie nie chce juz z partnerem byc". To jest dokladnie to o czym mowi Stuhr.
    • sumire Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 09:38
      Stuhr nigdy nie ukrywał tego, że poglądy ma raczej tradycyjne. zresztą przeszedł swoje w ostatnich latach, więc nie dziwota, że się jeszcze bardziej zakonserwował i skoncentrował na rodzinie.
      lubię go, ale nie podoba mi się za bardzo ten wywiad - całe to narzekanie na egocentryzm i samozadowolenie, no mój Boże, to nie jest wynalazek XXI wieku...
    • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 10:36
      Zgadzam się ze Stuhrem. W moim otoczeniu nie było ochlajtusów ani przemocowców. Nie było i nie ma. Jest za to coraz więcej rozwodów. Po prostu, dawniej coś co się zepsuło, brało się i naprawiało, a dziś wyrzuca na śmietnik i kupuje nowe. Identycznie jest ze związakmi. Konsumpcjonizm przenosi się na życie uczuciowe, rodzinne.
      • morgen_stern Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 10:41
        Albo się trwało do śmierci, bo "w naszej rodzinie nie ma rozwodów" i nawet nie brano takiej możliwości pod uwagę. Chyba nie jesteś aż tak naiwna, by sądzić, że kiedyś to się naprawiało i dogadywało i żyli długo i szczęśliwie, tylko teraz tak się z ludźmi porobiło nie wiadomo co. Przestań idealizować "dawne czasy", jak stara baba na ławeczce pod domem. Pani, kiedyś to było inaczej.
        • ada1214 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 10:51
          Suellen ma racje. Rodzina zmierza raczej ku rozsypce, jako idea, jako branie odpowiedzialnosci. To ile dawniej bylo moczymord i damskich bokserow i ile pan bylo uwiazanych jest kwestia niezaprzeczalna, ale poboczna.
          • jowita771 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 10:53
            Ale jak poboczna? To nie ma znaczenia, jaka była jakość życia w tej rodzinie? Kobieta (najczęściej) miała nieść swój krzyż, cicho siedzieć i przeczekać aż tatuś wytrzeźwieje miały te dzieci, dla których dobra rzekomo trwała rodzina. Ale grunt, że rozwodu nie było.
            • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 10:59
              Alez co za dziwczne przekonanie, że rozwody sa tylko w rodzinach alkoholików i przemocowców? W ogóle ilu tych alkoholików i przemocowców jest, bo ja nie znam w swoim otoczeniu żadnego? I bzdurą jest, że brudy się pierze we własneym domu. Kiedy rodzina trzyma się blisko (a moja i M trzymają się bardzo blisko, aż za blisko) nie da się ukryć patologii.
              • jowita771 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:03
                A powiedz, czy gdyby była patologia, to ktoś doradziłby rozwód w tej Rodzinie_gdzie_nie_było_rozwodów? Zakładając, że nie ma szansy na poprawę, można albo się rozwieść albo zacisnąć zęby.
                • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:16
                  Patologia - czyli odsępstwo od normy. Czyli norma jest brak przemocy i alkoholizmu w rodzinie, więc rozwody powinny być wyjątkiem, tymczasem obcenie niemal co druga rodzina jest rozbita. M ma 6 siostrzeńców/ siostrzenic. Troje wyrasta poza małżeństwem. 50% dzieci z jego najbliższej rodziny nie ma pełnego domu. To już nie są wyjątki, rozwody stają się normą, a trwałe związki zaczynają być wyjątkiem.
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:18
                    No wiesz, nie każda kobieta będzie znosić tyle co Ty w imię trwałości związku.
                    • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:32
                      Odezwała się wc - szpecjalistka od małżeństw i rodzin, sama będąc samotną starą panną.
                  • jowita771 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:19
                    Ujmijmy inaczej - gdyby w rodzinie, załóżmy, że w pokoleniu, w którym rozwodów nie było, była przemoc albo pijaństwo - doradziłabyś rozwód? Załóżmy, że inne metody nie zdały egzaminu, jedna strona się nie poprawi, druga do tej pory zaciskała zęby, da radę zaciskać zęby dalej, ale jest jej źle i nie jest szczęśliwa. Doradziłabyś rozwód?
                    • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:24
                      > Ujmijmy inaczej - gdyby w rodzinie, załóżmy, że w pokoleniu, w którym rozwodów
                      > nie było, była przemoc albo pijaństwo - doradziłabyś rozwód?

                      Oczywiście i to nawet bez terapii, ale ILU jest tych przemocowców i pijaków? Bo mam wrazenie że według ematek jest takich na pęczki, a ja uważam, że są to absolutne wyjątki. I rozwód powienien być wyjątkiem, a nie regulą, kiedy dochodi do pogwałcenia praw, tymczasem powoli staje się regułą (już nawet nie liczę wolnych związków, które rozpadają sie regularnie co kilka lat). Wybaczcie, ale w większości "niezgodność charakterów" polega na tym, że jednemu i drugiemu nie chce się zawalczyć o związek i sie sobą znudzili bo jakoś na początku byli superzgodni i nagle im się charaktery pozmieniały.
                      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:30
                        To może swój apel skieruj do mężczyzn, bo kobiety w ogromnej większości od zawsze starały się i <niestety> starają nadal o trwałość związku, poświęcają, chodzą na ustępstwa.
                  • kropkacom Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:22
                    To czy związek jest i będzie trwały zależy od ludzi. Ja mam taką teorię, że większość ludzi nie nadaje się do tworzenia stałych monogamicznych związków z drugą osobą. Jednak nadal większość rozwodów to rozwody małżeństw już z jakimś stażem. Przynajmniej w Polsce. Większość pozwów składana jest przez kobiety.

                    A swoja droga wzięliście już ślub?
                  • neokawa Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:23
                    Ostatnio czytałam książkę Antonio Salasa "Handlowałem kobietami"
                    Hiszpańscy mężczyźni to świnie, świnie, świnie. Kiedyś kobiety pewnie przymykały na to oko, a teraz może mają dość. Może patologia w rodzinie twojego M to nie pijaństwo i bicie, a korzystanie z usług nieletnich afrykańskich prostytutek? Ale przy rozwodzie nikt głośno tym chwalić się nie będzie.
                    • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:18
                      za duzo czytasz, za mało Hiszpanów znasz tongue_out

                      Jestem w zwiazku z Hiszpanem od 6 lat, teraz mieszkam w Hiszpanii i uważam, ze bzdury pleciesz. Patologię znajdziesz wszędzie, w każdym kraju

                      Kiedyś kobiety pewnie przymykał
                      > y na to oko

                      I to jest klucz w tym zdaniu. Domysły. To przykre czytać jak ludzie widzą świat w czarnych kolorach. Jak można z góry domniemywać, ze ludzie są źli? Ja tam widzę dobrych, normalnych ludzi i nieliczne patologiczne wyjątki które nijak mi one pozytywnego obrazu nie psują.
                      • attiya Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:58
                        moja dobra koleżanka była w małżeństwie z Hiszpanem 10 lat, zanim wyszła za niego za mąż, w Hiszpanii mieszkała 6 lat. Od rozwodu minęło chyba już ze trzy lata, jakoś tak chyba w następnym roku będzie 20 lat jak mieszka w Hiszpanii - jej opinia - generalnie - na temat facetów w Hiszpanii jest jeszcze gorsza niż jeśli chodzi o mężczyzn w Pl.
                        Jak myślisz, koleżanka zmyśla, kłamie, sobie coś ubzdurała - zauważ, że żyje tam ze trzy razy dłużej niż Ty.
                        Aha, poznałam jej byłego - taka ładna facjata, pod spodem nic ciekawego a jeszcze i różne robale wychodzą uncertain
                        A poza tym nie raz i nie dwa narzekałaś a to na to, a to na tamto, także....
                        • nenia1 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:05
                          attiya napisała:

                          > A poza tym nie raz i nie dwa narzekałaś a to na to, a to na tamto, także....

                          Masakra jakaś...no to co że narzekała, ty nigdy na swojego nie narzekasz?
                          Zdradzę ci tajemnicę, chłopa mam takie że na księcia na białym koniu go nie zamienię
                          a też czasem na niego narzekam. Jak i on na mnie, choć wiem, że w to już całkiem trudno uwierzyć smile

                          Dobrze, że narzeka, znaczy że nie musi kurczowo chronić idealnego wizerunku, jak to się dzieje w innym przypadkach a potem szok dla wszystkich "taka cudowne małżeństwo a rozwodzą się".
                        • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:25
                          Też mam koleżanki Polki, Angielki, Słowaczki, Ukrainki mieszkające w Hiszpanii, niektóre długo, część sie naturalizowała i żadna nie podziela poglądów Twojej koleżanki. I co Ty na to?

                          > Aha, poznałam jej byłego - taka ładna facjata, pod spodem nic ciekawego a jeszc
                          > ze i różne robale wychodzą uncertain

                          I na tej podstawie stwierdzasz, że każdy Hiszpan jest śliczny i pusty w środku tongue_out O materdej! Co do śliczności statystycznie mogę się zgodzić - dostrzegam więcej przystojnych Hiszpanów niż przystojnych Polaków - są generalnie bardziej wyraziści.
                          • attiya Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:02
                            no masz rację big_grin w końcu raporty o tym co się dzieje o ilości przemocy domowej w Hiszpanii, o patologiach itd itd to pewnie coś wymyślonego
                            te demonstracje kobiet wobec przemocy na ulicach Hiszpanii to pewnie takie jaja i żarty z tego, co się dzieje na co dzień za zamkniętymi drzwiami
                            no ale w końcu ty żyjesz z jednym Hiszpanem i już sobie wyrobiłaś pogląd na całą sprawę - znawczyni Hiszpanów big_grin
                            znam jednego Japończyka, przez wiele lat był stałym odbiorcą towarów z firmy gdzie pracowałam - jajcarz, że szok! Więc mogę sądzić, że wszyscy Japończycy to jajcarze i tacy z deka niepoważni ludzie, w końcu tego Japończyka znałam tyyyyyle lat big_grin
                            • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 15:22
                              A w Polsce co roku demonstrują geje i lesbijki i pisze się o nich tyle, że możnaby pomysleć iż stanowią 50% populacji...
                        • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:38
                          To już nie wolno narzekać? Ja piórkuję, to forum nigdy nie przestanie mnie zadziwiać.
                          A ty na swojego chłopa nie narzekasz nigdy? Masz chodzącego ideała w domu? Ja o swoim piszę, że jest idealny, ale nie raz i nie dwa zdarzało się, że chciałam mu łeb przy samej dpie ukręcić, co wcale nie znaczy, że zamieniłabym go na inny model. A w życiu!
                      • neokawa Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:05
                        Nie masz pojęcia, kogo znam i kogo czytam. Ty za to jesteś z Hiszpanem 6 lat i wiesz wszystko i całym narodzie, mieszkając do niedawna w UK. Antonio Salas wie dużo więcej o ciemnej stronie tego społeczeństwa niż kobieta z dwojgiem dzieci, żyjąca w Hiszpanii od kilku miesięcy, nie pracująca tam i praktycznie samotna, bo nawet męża widuje głównie w weekendy.

                        I ciekawe - jeśli ten twój ukochany pewnego dnia zostanie zatrzymany na gorącym uczynku w burdelu przy próbie pokrycie czarnej dwunastolatki podczas tej przerwy w ciągu dnia, w której nie ma czasu do swoich dzieci przyjechać, to będziesz przy nim trwać dla dobra dzieci, czy też pryśniesz z dziećmi i będziesz opowiadać o niezgodności charakterów? Bo podejrzewam, że o wyskoku idealnego Hiszpana nawet matce nie powiesz. I wtedy wszyscy dookoła będą mówić - och, ta Sueelen i jej wspaniały maczo, taka piękna para i nie chciało im się o związek walczyć, chlip, to te czasy, te czasy.
                        fakty.interia.pl/new-york-times/news-rak-przemocy-domowej-toczy-hiszpanie,nId,895344
                        Och, co za durne gazety. Co oni wiedzą... Przecież taka Sueellen wie lepiej, hehe.
                        • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:20
                          a u was murzynów biją... i taka to dyskusja. Myśl sobie co tam chcesz o Hiszpanach. To naprawdę zabawne czytać jaka to jestem nieszczęśliwa w życiu tongue_out
                        • pade Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:33
                          Ale czemu Ty ją tak atakujesz?
                          Przecież jej małżeństwo to jej sprawa, nie Twoja. Na siłę będziesz uświadamiać, przekonywać?
                          • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:41
                            Po prostu ma silne uprzedzenia do mieszkanców pewnego kraju i w glowie jej sie nie miesci, ze zazwyczaj w rzeczywistosci jest inaczej niż przeczytała w jakiejś książce opisującej patologię. Gdyby byli czarnoskórzy zostałaby nazwana rasistką tongue_out

                            W Niemczech też są burdele, w których siłą przetrzymują dziewczyny z Polski i Ukrainy. Czy to znaczy że wszyscy Niemcy to sk**y?
                        • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:45
                          Neokawa, sorry, ale pie...sz jak potłuczona suspicious
                          Powołujesz się na jednego! hiszpańskiego pisarza i robisz z niego boga w znajomości wszelkich kwestii hiszpańskich! Już durniej nie mogłaś wypaść. I jeszcze ta twoja pogardliwa analiza cudzego życia suspicious Znasz Sue, że się na jej temat tak autorytatywnie wypowiadasz? Na temat jej samej, jej męża, jej dzieci? Przepraszam za kolokwializm, ale gó... wiesz, zaś swoją wypowiedzią pokazałaś na jak bardzo niskim poziomie kultury stoisz.
                          I tak. Taka Suellen zdecydowanie wie lepiej od ciebie, jak się żyje z Hiszpanem poza Hiszpanią i w Hiszpanii też.
                          A twoje życzenia z tym burdelem - możesz się nimi podniecać ile zechcesz, jednak miej świadomość, że one nigdy się nie spełnią.
                          • neokawa Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:58
                            Powołuję się na jednego pisarza i jeden artykuł, a Sueellen na swoją rodzinę i rodzinę M. Takie samo źródło rewelacyjnych informacji o świecie. O Sue wiem tyle, ile na forum raczyła napisać.
                            Według niej ludzie rozwodzą się z powodu durnych, małostkowych powodów, i nie słyszała o rodzinach z problemem pijaństwa i przemocy, bo wychowała się w zdrowej, a nie patologicznej rodzinie.

                            A według mnie wszystkie matki i teściowe są super, kochają swoje dzieci i wnuki. Ja nie znam takich rodziców ani teściów, którzy kiedykolwiek okradliby czy inaczej skrzywdzili swoje dziecko. Jeśli takie są, to albo to wymysły, albo ciężka patologia. Dobrze, że nie mam z taką patologią do czynienia.
                            • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:07
                              No tak. Pisarz wie lepiej, bo to pisarz big_grin
                              A Sue gó... wie, bo tylko mieszka z Hiszpanem i tylko na jego i swoją rodzinę się powołuje. A ty, w momencie, w którym zabrakło ci rozsądnych argumentów zaczynasz obrażać. I tak według ciebie ma wyglądać normalna dyskusja?
                              Ochłoń i zastanów się nad odpowiedzią, aby była nieagresywna i nieobrażająca twoich interlokutorów.
                            • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 15:28
                              Bzdury piszesz. Nie twierdzę, że przemocy i alkoholizmu nie ma. Twierdzę, że te zjawiska należą do patologii i jak na patologię przystało, znajdują się na marginesie zachowań społecznych. W większości ludzie są jednak normalni, bez nałogów i zaburzeń psychicznych i w większość tacy się rozwodzą z durnych powodów, z lenistwa, z wygody. O takich ludziach pisze Stuhr i o takich ludziach pisze ja. Nikt nie jest idelany, każdy ma wady i zalety, nie ma też związku idealnego, każdy wymaga pracy i zaangażowania, ale w dzisiejszych czasach łatwiej jest związek przekreślić niż naprawić.
                      • morgen_stern Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 15:55
                        Sue, twój facet nadal pasjonuje się oglądaniem filmów z prawdziwym zabijaniem i egzekucjami? Nie pouczaj nas tutaj o patologii, pliz.
                        • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:13
                          big_grin Tak, ja tez się wciągnęłam, chcesz linki?
                          • triss_merigold6 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:14
                            Nie chwaliłabym się na Twoim miejscu, takie zainteresowania mogą okazać się karalne.
                            • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:17
                              Buhahhaa, wyciągacie jakąś sprawę sprzed kilku lat zupelnie wyjętą z kontekstu. Moja Młoda z pasją ogląda ten tongue_out Dzwon po opiekę społeczna!


                              • triss_merigold6 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:19
                                Zdaje się, że była mowa o prawdziwych... ale skoro twierdzisz, że tylko takie, to spoko.
                              • morgen_stern Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:59
                                Jak to wyjęte z kontekstu? Rozumiesz, co oznacza to sformułowanie? Założyłaś dokładnie o tym wątek i byłaś przerażona, uprzejmie przypominam, więc nie zgrywaj teraz takiej luzaczki. I nie pisz więcej o "patologii" bo cię śmiechem zabiję.
                                • nenia1 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:19
                                  Ja przestaję się dziwić, że ludzie coraz mniej piszą szczerze na forum, szkoda że potem takie lamenty że e-matka to zawsze idealna. No a jaka ma być jak dosłownie wszystko co się da jest wyciągane i traktowane jako zarzut, rozumiem że macie inne zdanie niż sueellen, ale litości co to są za argumenty? Że czasem narzeka na swojego faceta, że jest Hiszpanem, albo że ogląda krwawe filmy?
                                  Istnieje nawet taki gatunek filmowy jak filmy gore i trudno przyjąć, że wszyscy którzy je oglądają to patologia, podobny w sumie argument to tego, że porno oglądają zboczeńcy.

                                  Coby tu nie pisać, to rozwody z powodu alkoholizmu i przemocy są rzadsze niż z powodu "różnic charakteru" i nie da się obronić tezy, że nie ma ludzi którzy się rozwodzą pochopnie, widać to po statystykach rozwodów małżeństw z małym - rocznym, dwuletnim stażem. Trudno zrzucać wszystko wyłącznie na patologię jest cała masa innych powodów i nie ma nic wspólnego z pijaństwem i przemocą.
                                  • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:27
                                    Nenia 100/100!
                                    • triss_merigold6 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:35
                                      Wiesz, mnie lotto jakie układy ma Suellen, czy narzeka i na co narzeka, tylko jeśli już bierze się za krytykę obecnych czasów, to niech nie porównuje czynników bez sensu. W Hiszpanii do 81' rozwody były zakazane, potem dość utrudnione, natomiast bardzo liberalne prawo wprowadzono w 2009 r. i od tego momentu mają wręcz tsunami rozwodowe. Pokolenie temu znacznie większy był wpływ KK i inne prawo.
                                      W Polsce KRiO rozwodów nie ułatwia jakoś szczególnie, a trwałości małżeństw przed latami 90-tymi sprzyjał brak mieszkań, też presja KK, konserwatyzm PZPR (tak, obyczajowo to była partia bardzo konserwatywna), niewielka mobilność połączona z egzekwowanym obowiązkiem meldunkowym.
                                      • nenia1 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:41
                                        Tak, zgadzam się, wzdychanie co do "lepszych czasów" jest zupełnie niepotrzebny i sądzę, że właśnie on przyczynia się do największego fermentu. Czasy nie były lepsze tylko inne, a za brakiem rozwodów nie stała dojrzałość tylko czynniki, które obecnie nie maja takiego znaczenia, jak presja społeczna.
                                        • triss_merigold6 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:48
                                          Presja społeczna, religijna, dostępność (brak) mieszkań, inne czynniki ekonomiczne, a nie rzekoma większa dojrzałość ludzi czy szczególne umiłowanie wartości.
                                      • 1borgia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:52
                                        podnioslem sie znad durszlaka i wrzuce moj komentarz:
                                        "Wiesz, mnie lotto jakie układy ma Suellen, czy narzeka i na co narzeka, tylko jeśli już bierze się za krytykę obecnych czasów, to niech nie porównuje czynników bez sensu. W Hiszpanii do 81"

                                        1. jesli piszesz ze ci cos lotto to uzywaj cudzoslowia.
                                        2. jesli juz nie interesuje ci na co narzeka rzekoma osoba (szkoda, ze akurat suellen zostala wybranA, ale tak to juz jest..) to NIE ZABIERAJ glosu w dyskusji ani podczas obecnosci ani nieobecnosci rzekomej.
                                        trzy. nikt bardziej nie zyje przeszloscia, rowniez katolicka i to nie tylko ta do 81 jak polacy, moze nalezaloby sie dokladnie przyjrzec najpierw WLASNEJ argumentacji rozwodowej polakow a pozniej odnosic sie do hiszpanskiej, jesli licytowanie jest konieczne i jest jedynym rozwiazaniem.

                                        niczym innym jak sieganiem po przeszlosc sa wszysztkie reakcje katalonczkow i chochole tance na wszystkich placach miast, jesli mowa juz o tzw.hiszpanach, ktorym zycze aby jak najszybciej odzyskali niepodleglosc.

                                        bardzo prosze o rozwazenie argumentacji i jej zasadnosci zanim zostanie pochopnie przytoczona uderzajac automatycznie w tworce.
                                        borgia
                                  • triss_merigold6 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:27
                                    W pochopnych rozwodach to akurat celuja Hiszpanie od wprowadzenia ustawy o ekspresowych rozwodach w 2009 r., przez 4 lata rozwiodlo się pół miliona osób. Dla porównania w Polsce w tym samym czasie niemal o połowę mniej.
                                  • mindtriper Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:35
                                    No, powiem szczerze, ze mnie też zatkało, kiedy przeczytałam argumenty przeciwko suellen i jej poglądom.
                                    Tak koszmarnie niskich lotów, że aż sobie pomyślałam, kto je nauczył tak rozumować. Baba co cały dzień spędza w oknie, żeby miasteczko pooglądać? Sąsiadka z podstawówki? Superexpres?
                                  • morgen_stern Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:45
                                    Rozumiem, że sue może ot tak sobie pisać o czyimś środowisku i rodzinie "patologia" i to jest ok, podczas gdy jej facet ogląda sobie z wypiekami na twarzy prawdziwe egzekucje. Nie czujesz, że coś tu zgrzyta? Bo ja czuję i to się nazywa HIPOKRYZJA.
                                    • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:47
                                      Tylko co ma piernik do wiatraka? Dyskusja jest o rozwodach, o małżeństwach, a nie o oglądaniu egzekucji, dlatego ten argument uważam za mocno nietrafiony.
                                      • morgen_stern Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:52
                                        Czy ty rozumiesz słowo pisane? Odniosłam się do tej nieszczęsnej patologii, tylko i wyłącznie. Sorry, ale dla mnie koleś, który się ślini na filmach, gdzie giną prawdziwi ludzie to jest dopiero mega patologia. Więc pogardliwe nazywanie środowiska, w którym wychowywał się ktoś, gdzie zdarzały się przemoc i alkohol patologią jest w tym świetle śmieszne, bo sue ma sama brud za uszami i patola w domu, a poczucie wyższości (bo rozwodów nie było) chyba zbędne. Następna pani Dulska na forum, moralistka jak z mysiej psity wór na mąkę.
                                        • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 18:05
                                          No dobrze. A jak sama nazwiesz te środowiska, w których występuje przemoc i alkoholizm?
                                          • morgen_stern Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 18:54
                                            Naprawdę nie wyczułaś w jej tonie pogardy i poczucia wyższości? Do tego właśnie piję.
                                            • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 19:47
                                              Morgen, może jestem dziwna, ale nie. Naprawdę nie wyczułam. Suellen nie jest moją idolką, zastrzegam, jednak nie wyczułam żadnej pogardy. Być może dlatego, że ostatnio w ogóle nie staram się zbytnio nastawiać do ludzi i staram się (choć nie przeczę, zdarzają się wyjątki wink) odpowiadać merytorycznie bez rozkminiania, czy ktoś coś pisze z pogardą czy z uwielbieniem.
                                            • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 17.02.14, 15:48
                                              Pogardą ty aż zioniesz i część ematek, bo smię mieć takie a nie inne poglądy i je wprowadzać w życie. W dodatku na złośc wszystkim być zadowolona tongue_out Na forum ciągle czytam czarne scenariusze jak to mi zycie jeszcze da w dupę. Lata lecą i nic a nic się nie sprawdza tongue_out To musi być strasznie frustrujące dla niektórych!
                                  • lusitania2 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:53
                                    nenia1 napisała:

                                    > Że czasem narz
                                    > eka na swojego faceta, że jest Hiszpanem, albo że ogląda krwawe filmy?

                                    forum.gazeta.pl/forum/w,567,143544237,143544237,Zamurowalo_mnie_dowiedzialam_sie_czegos_o_M.html
                                    jasne, jasne, przecież nie ma żadnej różnicy między filmem gore a prawdziwą egzekucją <ironia>.
                                    Jak facet sueellen, też sobie lubisz na taką czasami rzucić okiem, co nenia?
                                    • nenia1 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 18:05
                                      Nie tylko lubię rzucić okiem, ale razem z mężem sueellen mordujemy i nagrywamy smile

                                      Ja p..ę, co za żałość.
                                      • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 19:06
                                        A to co zostanie, zamrażamy i zjadamy.
                                        Dziś na kolację robimy estofado z zimnych nóżek. Chcesz trochę?
                                    • attiya Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 20:40
                                      ojtam, ojtam, wtedy ją zamurowało, teraz nic w tym złego nie widzi
                                      że się zapytam - ile ematek bądź ich partnerów dla rozrywki ogląda sobie prawdziwe egzekucje?
                                      • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 17.02.14, 15:42
                                        Nic złego w tym nie widze ponieważ faktycznie byl to jednorazowy przypadkowy filmik. Od roku nie ma tematu a ematki sie podniecają rzekomą patologią tongue_out
                        • attiya Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 18:46
                          może już filmy z zabijaniem nie są jego pasją, może ma już nową suspicious
              • kropkacom Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:12
                www.csopoid.pl/statystyka_rozwodow.html
              • sumire Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:25
                sueellen napisała:

                > W ogóle ilu tych alkoholików i przemocowców jest, bo ja nie znam
                > w swoim otoczeniu żadnego?

                a to już jest argument na miarę "Kanada nie istnieje, bo nie znam żadnego Kanadyjczyka".

                btw, zarówno przemoc i jak i alkoholizm da się latami ukrywać, nawet w wąskim gronie.
                ludzie wielu rzeczy nie zauważają, bo nie chcą. szczególnie w bliskich relacjach.
                • nenia1 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:25
                  sumire napisała:

                  > sueellen napisała:
                  >
                  > > W ogóle ilu tych alkoholików i przemocowców jest, bo ja nie znam
                  > > w swoim otoczeniu żadnego?
                  >
                  > a to już jest argument na miarę "Kanada nie istnieje, bo nie znam żadnego Kanad
                  > yjczyka".

                  No ale z danych przytoczonych przez kropke wychodzi, że 75% rozwodów to inne przyczyny niż przemoc i alkohol.
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:30
                    Niewierność małżeńską trzeba jeszcze dodać.
                    • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:34
                      a niewierność skąd się bierze?

                      Z NUDÓW!
            • minor.revisions Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 15:29
              jowita771 napisał:

              > Ale jak poboczna? To nie ma znaczenia, jaka była jakość życia w tej rodzinie? K
              > obieta (najczęściej) miała nieść swój krzyż, cicho siedzieć i przeczekać aż tat
              > uś wytrzeźwieje miały te dzieci, dla których dobra rzekomo trwała rodzina.

              jakość ma znaczenie. Ale Stuhr ma rację. W mojej klasie w podstawówce był tylko jeden chłopak, wychowywany przez ojca (i to nie po rozwodzie, jakoś go w ogóle w życiu nie było), w liceum - trzy dziewczyny mieszkały z rozwiedzionymi matkami, w szkole moich dzieci rodzina niepatchworkowa to raczej wyjątek. I nie pieprzcie o rozwodach w rodzinach alkoholików i przemocowców, których kiedyś nei było a teraz, mimo postulatów Stuhra są, przecież to w takich rodzinach kobiety się wciąż nie rozwodzą, bo są zazwyczaj zastraszone, przekonane, że sobie same nie poradzą, nie znajdą same pracy itp.
              • notting_hill Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:43
                Myślę, że coś w tym jest. W mojej szkolnej karierze też pamiętam jednego chłopaka wychowywanego przez ojca, bo matka ich opuściła, dzieci ze dwóch samotnych matek (panieńskie ciąże) i jedną dziewczynę, której matka zmarła na raka. To tak mniej więcej od podstawówki do studiów- lata 70 i 80-te.
                Moja córka chodząc do szkoły obecnie ma około połowy kolegów i koleżanek w klasie w różnych patchworkowych układach. I całkiem sporo nowych dzieci w tych rodzinach ostatnio się rodzi, mimo ze córka w drugiej klasie liceum.
        • jowita771 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 10:51
          Do tego dochodziło przekonanie, że brudy pierze się we własnym domu i potem stąd są tacy ludzie, jak suellen, w których otoczeniu nie było picia i przemocy.
          • attiya Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:21
            10/10
            Bo Suellen wychowała się na bezludnej wyspie i stąd przekonanie, że w jej otoczeniu nie było owych damskich bokserów i alkoholików suspicious
            • cherry.coke Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:30
              Przeciez rodzice suellen sie rozwiedli, o ile pamietam? Pewnie wlasnie w owych wychwalanych latach.
              • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:35
                Owszem, rozwiedli się gdy już byłam dorosła.
                • kropkacom Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:44
                  Nadal wiele par się tak rozwodzi w Polsce. A napiszesz nam czy konkubinaty traktujesz w kwestii rozstania na podobnym poziomie?
                  • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:44
                    jezeli w zwiazku sa dzieci, nie ma znaczenia czy rozpada sie malzenstwo czy konkubinat, jedynie nie da sie tego ujac w statystykach...
        • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 10:54
          No ale nie było inaczej? Było! Z pokolenia moich dziadków w rodzinie nie było ani jednego rozwodu, w rodzinie M również - wszyscy dalej są razem, chyba że było sie komuś umarło. Pokolenie wnuków to pokolenie singli i rozwodników. Jak patrzę na ich twarze, stwierdzam, że dziadkowie wyglądają na szczęśliwszych. I nie wmawiaj mi, że mają udoskonaloną grę aktorską, bo kiedy źle się dzieje, wszyscy w rodzinie o tym wiedzą.
          • wuika Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 10:59
            I na próbie jednej rodziny wysnuwasz takie wnioski?
            Moja sąsiadka - cieszyła się, kiedy umarł jej mąż, pijak stary i damski bokser, ale nikomu do głowy nie przyszło, że mogłaby się rozwieźć, czy na policję dziada zgłosić. Takie było pokolenie naszych dziadków, naszych cioć i wujków. Nie mówię, żę teraz nie jest łatwiej się rozwieźć, a czasem przedwcześnie skreślić daną rodzinę, ale idealizowanie, jak to wszyscy 50 lat temu byli szczęśliwi, bo nikt publicznie nie prał brudów i się nie rozwodził, jest tym właśnie - idealizowaniem. I skrajną naiwnością.
            • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:06
              Nie twierdzę, że byli szczęśliwsi - mnie tam wtedy nie było, nie widziałam, ale teraz jako 70-latki są szczęśliwsi i nadal razem. Na czym mam opierać to przekonanie? Nie prowadzę badań naukowych i nie badam mocy więzi rodzinnych. Obserwuję najbliższe otoczenie - rodzinę, znajomych. Shtur robi to samo i na tej podstawie wyciągamy podobne wnioski. Ty masz inne obserwacje, ale nie sądzę by Twoje wnioski poparte były jakimikolwiek dowodami tongue_out
              • jowita771 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:07
                Są poparte obserwacjami, zupełnie jak Twoje i Stuhra.
                • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:10
                  Przykro mi, że wychowałas się wśród patologii, ale nie jest to norma, serio.
                  • jowita771 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:15
                    Nie wychowywałam się wśród patologii, przykro mi, że złośliwostka nie wypaliła. Ale moi rodzice są po rozwodzie i wprawdzie nie był to rozwód z powodu pijaństwa czy przemocy, to jednak byli niedobrani i cieszę się, że dla mojego źle pojętego dobra nie męczyli siebie i mnie małżeństwem na siłę.
                    Mam jednak oczy i widziałam nie raz i nie dwa małżeństwa, gdzie kobieta co jakiś czas zasuwa w ciemnych okularach i udaje, że słońce ją razi. Jeśli Ty nigdy nie widziałaś takiego lub podobnego obrazka, niekoniecznie w najbliższej rodzinie, to nie dlatego, że tego nie było w Twoim otoczeniu, tylko dlatego, że po prostu jesteś słabszym obserwatorem.
                  • latarnia_umarlych Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:00
                    argument na poziomie dna, gratuluję
          • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:29
            Acha, nie słyszałam też tyle o stanach depresyjnych w przeszłości, próbach samobójczych, samobójstwach. Teraz ciagle ktoś ma depresję, znam conajmniej 3 osoby (nie z rodziny) po próbach samobójczych. Nie twierdzę, że kiedyś nie bylo samobójstw i depresji, ale to co sie dzieje teraz, przestaje być normalne...

            • noname2002 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 18:22
              Kiedyś nie było depresji i samobójstw, OJP. Może nie było też morderstw? big_grin
              • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 19:02
                Wejdź na dowolną stronę dotyczącą depresji a dowiesz się że z roku na rok dotyka coraz większą ilość ludzi. Nie zneczy to że dawniej nie było, znaczy że dawniej bylo mniej.
                • noname2002 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 19:08
                  Po prostu dawniej nie była diagnozowana.
                  • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 19:17
                    tak, tak oczywiście. A jak wyjaśnisz 300% wzrost samobójstw od 1951r? Że nie były wykrywane?

                    Od 1951 roku, od kiedy prowadzona jest wiarygodna statystyka, do dziś liczba samobójstw wzrosła o ponad 300 proc. w przeliczeniu na jednego mieszkańca.
                    • triss_merigold6 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 19:24
                      Cherie, to proste. Zaobserwowano, że w czasie wojen/długotrwałych kataklizmów liczba samobójstw znacząco spada. Przed 39' nie prowadzono spójnych statystyk samobójstw, w okresie wojny i w czasie tużpowojennym ich liczba była stosunkowo niska i od wyjściowego niskiego stanu zaobserwowano wzrost. Pamiętaj, że 51' to jeszcze okres ciężkiego stalinizmu i migracji ludności, ostatnia fala wielkich migracji to tuż po 56' - powroty ze Wschodu, z wywózek.
                      • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 20:02
                        Pięknie, a na świecie czym wyjaśnisz?


                        In the last 45 years suicide rates have increased by 60% worldwide. Suicide is now among the three leading causes of death among those aged 15-44 (male and female).
                    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 19:25
                      większa presja społeczna na sukces w każdej dziedzinie+większe oczekiwania od życia+więcej czasu na rozkminy
                      • triss_merigold6 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 19:35
                        Jeszcze jedno: kiedyś b. często samobójstwa i próby samobójcze kwalifikowano jako nieszczęsliwe wypadki, rodziny tak zgłaszały ze wstydu - bo na wsi były problemy z pochówkiem samobójcy w poświęconej ziemi.
        • dantonka Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:36
          morgen_stern napisała:

          > Albo się trwało do śmierci, bo "w naszej rodzinie nie ma rozwodów" i nawet nie
          > brano takiej możliwości pod uwagę. Chyba nie jesteś aż tak naiwna, by sądzić, ż
          > e kiedyś to się naprawiało i dogadywało i żyli długo i szczęśliwie, tylko teraz
          > tak się z ludźmi porobiło nie wiadomo co. Przestań idealizować "dawne czasy",
          > jak stara baba na ławeczce pod domem. Pani, kiedyś to było inaczej.
          >

          Kończę czytanie wątku na tym poście, bo wyczerpał temat.
      • wuika Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 10:56
        W mojej rodzinie też nie było pijaków i damskich bokserów. Aż ciotka jedna z drugą po latach wspominały, że nie mogły pojechać na wakacje, bo twarz cała posiniaczona i się chowały przed rodziną, a to wcale im nie ukradli auta, tylko stary sprzedał na długi karciane. Po latach wychodzą, albo i nie, takie smaczki. I trudno mówić, że przemoc domowa - psychiczna i ekonomiczna, znęcanie się nad rodziną to są sprawy poboczne, jeśli chodzi o kondycję rodziny właśnie uncertain
        • sumire Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:07
          to prawda. takie historie zamiatało się pod dywan i żyło niby długo i szczęśliwie - bo co ludzie powiedzą, bo co ksiądz powie, bo wreszcie wyborem byłoby zamieszkanie pod mostem.
          pamiętam tekst mojej ciotki po śmierci męża, z którym tyle lat przeżyła w pozornym spokoju - "ja się cieszę, że umarł". to, że im się - delikatnie mówiąc - nie układało, było w rodzinie tajemnicą Poliszynela, ale nikt z zewnątrz nie miał prawa o tym wiedzieć.

          tak, czasy były inne. ale nie dlatego, że ludzie bardziej dbali o swoje związki, tylko dlatego, że bardziej dbali o porządny, mieszczański, chrześcijański wizerunek.
        • attiya Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:24
          fakt, nie było
          tylko potem jedną czy drugą znajomą czy koleżankę albo jakąś kuzynkę moja mama odwiedzała w szpitalu - główną przyczyną owych pobytów były często schody, otwarte szafki, których one nie zauważyły albo inne spadające żyrandole uncertain
          a owi "wujkowie" byli rubaszni i śmieszni - w towarzystwie. Tylko jak towarzystwo wyszło to wtedy nagle ciotki na te pootwierane szafki wpadały uncertain
      • sarah_black38 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:04
        sueellen napisała:

        > Po prostu, dawniej coś co
        > się zepsuło, brało się i naprawiało, a dziś wyrzuca na śmietnik i kupuje nowe.
        > Identycznie jest ze związakmi. Konsumpcjonizm przenosi się na życie uczuciowe,
        > rodzinne.

        Dokładnie. Na forum ktoś zakłada wątek o problemach małżeńskich, które jak świat światem były , są i będą, to raz. A dwa problem często nie dotyczy alkoholizmu, przemocy, a najczęściej jakiś nieporozumień drobnych i jakie rady dostaje autorka najczęściej? Gros tych rad to rozwiedź się. Bo to najprostsze rozwiązanie ...
        • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:09
          A dwa problem często nie dotyczy alkoholizm
          > u, przemocy, a najczęściej jakiś nieporozumień drobnych i jakie rady dostaje au
          > torka najczęściej? Gros tych rad to rozwiedź się. Bo to najprostsze rozwiązanie
          > ...

          O to, to, to. jak ja napisałam na forum kilka dni temu, że M olewa Młodszą faworyzując Starszą, dowiedziałam się że mam w życiu przekichane, jestem upupiona i nieszczęśliwa i mam wracać do Londynu! Ło matko, pewnie piorę swoje brudy po ciuchu i nie chcę przyznać jak strasznie mi źle. A prawda jest taka, że mi dobrze, choc oczywiście problemy różne są, ale żaden (a nawet wszystkie naraz) nie kwalifikuje się do brania rozwodu!
          • wuika Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:10
            A macie ślub, żeby rozwód brać? smile
            • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:20
              mamy
      • neokawa Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:05
        A w mojej rodzinie nie było downów i facetów, co to traktują drugie dziecko gorzej niż pierwsze. Tych downów nie było, bo geny mamy zajebiste, a nie jakieś ułomne, jak niektórzy (UWAGA: to jest ironia!), a na mężów kobiety brały sobie normalnych facetów, a nie patologię, co to zakochują się w jednej córci, a drugą mają głęboko w odbycie.

        I od razu przypomina mi się przyjaciółka mojej mamy.
        Kiedy byłam w liceum, ta przyjaciółka (mająca córkę w moim wieku) zdecydowała się na rozwód. Jej mąż, który przy rodzinie owej przyjaciółki był wzorem męża (całuski w rączkę teściowej, rzucanie płaszcza na kałużę, żeby żona sobie bucika nie zamoczyła) w domu zrobił melinę. Pił i gwałcił po pijaku. Młoda byłam i podsłuchiwałam, jak przyjaciółka płacze w rękaw mojej mamie. Pił, gwałcił i sprowadzał kolegów. Czara goryczy się przelała, gdy kiedyś mąż po imprezie poszedł do pokoju żony, żeby sobie ulżyć, a jego kolega zaczął dobijać się do pokoju nastoletniej córki owej przyjaciółki, bo też chciał zamoczyć. Przyjaciółka wezwała wówczas policję i męża raz na zawsze z chałupy wyrzuciła. Był na tyle miły, że nie protestował w swej dobroci po tygodniu mieszkał u innej chętnej na jego wdzięki. Za to rodzina pani wyklęła ją i ową córkę, bo "łu nasz w rodzinie to rozwodów nigdy nie było, taki wstyd, taki wstyd!". Taki wstyd, że na ślubie córki ta bogobojna rodzina stawiła się w ilości jednej osoby, brata przyjaciółki.
        • attiya Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:33
          Neokawa - szacunek smile
          ale przeca Suellen nic sobie i otoczeniu nie może zarzucić
          • pade Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:35
            za co szacunek? za agresję???
          • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:51
            Za co szacunek? Za chamstwo i agresję? shock
            Attiya, chyba ci się coś pomieszało zdrowo uncertain
            • attiya Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:07
              odniosłam się do pierwszej części wypowiedzi - nie mogę wstawić tekstu
              no chyba nikt normalny nie pisałb y "szacun" gdy ktoś pisze o przemocy, no proszę...uncertain
              • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:54
                Pierwsza część wypowiedzi jest napisana w konkretnym celu - aby obrazić Sue i jej najbliższych. Ja tu nie widzę nic godnego szacunku. Wręcz przeciwnie.
      • latarnia_umarlych Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:10
        >Po prostu, dawniej coś co
        > się zepsuło, brało się i naprawiało, a dziś wyrzuca na śmietnik i kupuje nowe.
        > Identycznie jest ze związakmi.

        Mądrości z demotywatorów, mujborze...
        Rozwodów nie było, bo nie było na nie przyzwolenia społecznego. Jest jak jest, zaciśnij zęby, ale się nie rozwiedź.
        • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:52
          W latach 70-tych nie było rozwodów? Co ty piszesz?
          • latarnia_umarlych Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:29
            Były, ale występowały nieporównywalnie rzadziej.
            W mojej rodzinie (całej dalszej i bliższej) nie było akurat żadnego; w XXI wieku w nowych pokoleniach tego samego grona rodzinnego - jest ich sporo.
            Chyba nie zaprzeczysz, że wtedy nie do pomyślenia byłyby dzisiejsze statystyki?
            • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:10
              Czy tak "nieporównywalnie" to bym polemizowała. Z danych GUSu wynika, że w latach 70-tych zawierano zdecydowanie więcej małżeństw niż po 2000 roku. Rozwody od wojny jakoś specjalnie mocno nie wzrastały, po prostu krzywa systematycznie szła w górę. Za to w przypadku małżeństw widać wyraźnie zachwianie i znaczny ich spadek w porównaniu z ilością małżeństw w latach 70-tych (w 1975 roku był maks zawartych małżeństw w Polsce). Zapraszam do źródła.
              • triss_merigold6 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:20
                Niech zgadę, bo brało śluby pokolenie tużpowojennego wyżu?
                • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:54
                  I co w związku z tym? Mieli wszyscy żyć na kocią łapę, żeby cię zadowolić?
                  • triss_merigold6 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:59
                    Skąd ten wniosek? Proste przełożenie demograficzne wsparte przepisami - liczne roczniki młodych ludzi + wiele dóbr dostępnych w ramach puli dla tzw. młodych małżeństw.
                    • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 18:32
                      Jakich dostępnych dóbr? W latach 70-tych?
                      • triss_merigold6 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 19:02
                        Owszem, w ramach kredytów dla młodych małżeństw, talonów dla małżeństw, przydziałów mieszkań - m X zależne od liczby członków rodziny itd.
                        • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 20:27
                          Naprawdę myślisz, że ludzie się pobierali z tych powodów?
                          • turzyca Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 17.02.14, 20:05
                            rosapulchra-0 napisała:

                            > Naprawdę myślisz, że ludzie się pobierali z tych powodów?

                            Owszem, pobierali sie. Pobierali sie tez dlatego, ze np. jako mlodzi lekarze dostawali przydzial w roznych czescuach krajue, a jako konkubinat nie.

                            Ale to nic w porownaniu ze zgnilym zachodem, w tych samych latach 70-tych moi znajomi wzieli slub po 12 latach zwiazku. Bo dzieki temu mogli sobie jakas potworna kwote od podatku odliczyc (jedno z nich zarobilo dzikim swedem nieprawdopodobna kase i wpadlo w trzeci prog podatkowy).
                            • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 17.02.14, 21:30
                              Ja mam na myśli młodych ludzi, a nie stare wygi, co to z niejednego pieca chleb jadły.
    • ruscello Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:00
      Z tego, co zasłyszałam w dzieciństwie, zaobserwowałam czy usłyszałam od przyjaciółek, to w dalszej rodzinie, wśród sąsiadów i znajomych mityczne naprawianie związku polegało na tym, że kobieta godziła się z sytuacją. Znosiła kochanki, awantury, trwonienie kasy, alkohol, ale najczęściej po prostu obsługiwała sama dom, dzieci i męża, a on obowiązków nie miał.

      Moim zdaniem jest bardzo pozytywnym trendem podkreślanie, że 2 osoby są odpowiedzialne za związek. Nie można nic naprawić, jeśli druga osoba nie chce się starać. Zdrowsze psychicznie jest wtedy rozstanie niż robienie z siebie samego śmiecia, którym partner/ka może pomiatać.
      • wuika Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:02
        O to to! Małżeństwo trwało, bo musiało.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:16
        ruscello napisała:

        > Z tego, co zasłyszałam w dzieciństwie, zaobserwowałam czy usłyszałam od przyjac
        > iółek, to w dalszej rodzinie, wśród sąsiadów i znajomych mityczne naprawiani
        > e związku polegało na tym, że kobieta godziła się z sytuacją.
        Znosiła kocha
        > nki, awantury, trwonienie kasy, alkohol, ale najczęściej po prostu obsługiwała
        > sama dom, dzieci i męża, a on obowiązków nie miał.

        Zgadzam się z tym całkowicie. Kobiety niosły swój krzyż, znosiły złe traktowanie, zdrady, przemoc, zerowe zainteresowanie dziećmi, domem. Poświęcały się dla rodziny. Rezygnowały z kariery i niezależności finansowej. Nadal jest mnóstwo takich kobiet, ale
        niektóre już nie chcą/nie muszą, a i tak znajdzie się milion strażniczek patriarchatu co to w imię gaci nakaże im wszystko potulnie w milczeniu znosić.
        • ada1214 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:28
          a i tak znajdzie się milion strażniczek patria
          > rchatu co to w imię gaci nakaże im wszystko potulnie w milczeniu znosić.

          Tobie sie te epoki chyba pomylily.

          Forum emama ad2013.
          "Moj facet nie zajmuje sie dzieckiem co robic"
          "wystaw mu walizki za drzwi"

          "moj facet lubi gry komputerowe"
          "wystaw mu walizki za drzwi"

          "moj facet zpomina o urodzinach"
          "wystaw mu walizki za drzwi"

          "moj facet nie pomaga mi w domu"
          "wystaw mu walizki za drzwi"

          "moj facet nie lubi mojej matki"
          "wystaw mu walizki za drzwi"

          "moj facet jest pracoholikiem"
          "wystaw mu walizki za drzwi"

          "moj facet rozrzuca skarpetki"
          "Wystaw mu walizki za drzwi"

          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:35
            Chyba inne forum czytałaś.

            - Mój mąż mnie zdradza
            - Wybacz, bo zdrada to nie najgorsze, co mogło ci się przytrafić.

            - Mój mąż nie zajmuje się dziećmi, domem (BTW nie rozumiem użytego przez Ciebie sformułowania: pomagać w domu)
            - Pracuje zawodowo? To ma prawo, bo zmęczony pewnie

            -Mój mąż powiedział, że ja mam obowiązek wstawać do dziecka zawsze i wszędzie, bo on PRACUJE, odnosi się do mnie straszliwie, nie liczą się moje potrzeby, cały wolny czas spędza z siostrą i mamusią
            - Ma rację (słynny wątek, w którym ematki źle traktowane przez mężów przekonywały autorkę, że się czepia)

            itd itd

            BTW, facet, który nie zajmuje się, nie wychowuje swojego własnego dziecka nadaje się IMO jedynie do odstrzału sanitarnego.
            • ada1214 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:22
              BTW, facet, który nie zajmuje się, nie wychowuje swojego własnego dziecka nadaj
              > e się IMO jedynie do odstrzału sanitarnego.

              Ojojoj jaka bunczuczna. Podobniez jak bezdzietni gdy wypowiadaja sie nt metod wychowywania dzieci. W gebie to kazdy taaaaaki mocny big_grin
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:31
                Ja jestem mocna w gębie i w realu.
                Może chcesz mi przekazać, że ojciec niewychowujący swojego własnego dziecka jest wspaniałym i dobrym człowiekiem?
                Jak trzeba nieść swój krzyż, bo się jest zależnym finansowo czy mentalnie, albo rodzina by się wyrzekła albo uważa się, że baba bez chłopa jest nikim to jasne, jakoś trzeba sobie sytuację zracjonalizować.
                Wyjaśnij mi może w jakim celu i po co być w związku z kimś, kto własne dzieci ma gdzieś i się nimi nie zajmuje.
                • ada1214 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:36
                  Ale sie nakrecilas. Z armatami na muchy.
                  Przyczyn "niezajmowania"sie dzieckiem moze byc sporo, jak chociazby to, ze sie pracuje na dwa etaty, zeby rodzine utrzymac. Ale wyznwczyni wielkiego czerwia oczywiscie bunczucznie deklaruje ze takiego mezczyzne by wykopala. A masz w ogole jakiegos mezczyzne, czy tylko tak fantajujesz co by gdyby.
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:38
                    Taa jasne, pracuje się na dwa etaty i to pewnie jeszcze od poniedziałku do niedzieli włącznie.
                    Nie ośmieszaj się.
              • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:55
                wc to zgorzkniała, stara panna, która nienawidzi kobiet, a kobiet będących w związkach nienawidzi jeszcze bardziej. Jeszcze nigdy się nie zdarzyło, żeby napisała prawdę - patologiczna kłamczucha.
                • ada1214 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:02
                  rosapulchra-0 napisała:

                  > wc to, stara panna,


                  aaa. To wiadomo skad te kategoryczne poglady. Faktycznie w teorii to kazdy jest debesciakiem i bezblednie kieruje swoim zyciem
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:11
                    Ooo, widzę, że moja wygaszona psychofanka nie odstępuje mnie na krok. big_grin

                    Jasne, skoro od tego poczujesz się lepiej,możesz sobie wmawiać, że jestem starą panną big_grin (BTW, jak świadczy o kimś uzależnianie wartości kobiety od chłopa? mam nadzieję, że nie macie córek). Bo przecież nie istnieją kobiety będące w związkach z wiernymi, uczciwymi, zajmującymi się rodziną, domem, dbającymi o kobietę/żonę mężczyznami. No przecież takich nie ma, to urban legend.
                    Nie ma też na pewno mających podstawowe wymagania kobiet, każda bierze zdradzającego, wydzielającego funciaki, używającego przemocy ekonomicznej misia (jak moja psychofanka). Postulowałam już kiedyś, załóżcie sobie Klub Żon Jełopów, będziecie mogły wmawiać sobie, że zdrady i niewychowywanie swojego własnego dziecka są normalne i niepatologiczne. Enjoy!
                    • ada1214 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:26
                      Kompleksy przez Ciebie az krzycza. NIe mialam na mysli ze ktos jest gorszy lepszy, bo ma nie ma meza. Chodzilo mi o sam fakt wypowiadania se kategorycznie w temacie, ktory jest nam obcy z praktyki. Na przyklad bezdzietni w temacie wychowywania dzieci. Albo niepalacy w temacie jak to latwo rzucic palenie. Albo jak Ty- wydzierajacy sie jakie to by byly kategoryczne wzgledem meza, ktorego de facto...nia maja.
                      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:28
                        Mylisz się, nie mam żadnych kompleksów.
                        Piszę z praktyki, niejednego pana już pogoniłam.
                        Oświecisz mnie, gdzie napisałam, że nie mam męża?
                      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:32
                        BTW, bezdzietni mogli wychowywać nieswoje dziecko, niepalący mogli rzucić palenie, stąd z praktyki wiedzą, że było im łatwo/trudno rzucić, a niezamężne kobiety mogły rozwieść się z mężem z wielu różnych przyczyn. Więc może sprawdź zanim coś napiszesz.
                    • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:31
                      Zabolała ją prawda. Oj, zabolała big_grin
          • neokawa Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:47
            Na forum, nie w rzeczywistości. Na forum. Na forum to każda może zarabiać 50 tysięcy miesięcznie, mieć super figurę, wypasiony samochód i samoobsługowy dom lub służbę.

            I tak samo na forum można sobie forumowym bytom dawać rady, które łatwo spływają po klawiaturze i do niczego nas nie zobowiązują. Do żadnej pomocy (psychicznej, finansowej), do bycia świadkiem na rozwodzie, do przyjmowania kogoś pod swój dach, gdy ten nie ma gdzie mieszkać. Na forum można sobie wszystko napisać. Bo tak. A jak przychodzi do dawania rad twarzą w twarz i realnej pomocy, to nagle wszystkie forumowe mądrości się rozwiewają w powietrzu.

            Bo to też jest tak, że na forum niektórzy piszą tak, jakby chcieli, żeby wyglądała rzeczywistość. Jeśli ktoś mi napisze, że podczas pobytu w szpitalu został potraktowany jak śmieć w najgorszym dla siebie momencie, to potrafiłabym napisać, że było zrobić awanturę na cały szpital, wezwać ekipę TVN itp. Bo chciałabym, żeby tak ludzie potrafili, żeby się odgryźli, a tym złym w pięty poszło. A jak ja podczas pobytu w szpitalu zostałam potraktowana jak śmieć, to tylko wyłam w poduszkę z niemocy i nie powiedziałam słowa. Ot, taka forumowa hipokryzja, do której sama się przyznaję.
            • pade Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:38
              No popatrz. A ja nie krzyczę na forum, tak jak Ty tutaj, a w realu potrafiłam się odezwać zawsze, kiedy była taka potrzeba. Może potrenuj asertywność, szacunek do siebie, wtedy zaczniesz tez szanować innych.
              • neokawa Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:52
                Bla bla bla
                Jesteś sobie bytem forumowym, który w tej chwili dla dobra dyskusji może napisać, że ma nogi o długości półtora metra. I właśnie o tym napisałam - że w odwrotnej sytuacji tak samo jako byt forumowy mogłabym ci napisać - potrenuj asertywność, rozwiedź się itp.
                • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:57
                  Ale Pade ma rację. Jest agresywna i chamska. I dużym prawdopodobieństwem właśnie siebie opisałaś. Na forum krzyczysz i obrażasz, a w życiu jesteś cichą, szarą, zakompleksioną myszką, która nie ma nic mądrego do powiedzenia.
                  • neokawa Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:05
                    Z twoich ust to najpiękniejszy komplement wink
                • pade Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:16
                  Ale właśnie nie będzie odwrotnej sytuacji, nie rozumiesz?
                  Bo ja nie będę nikogo agresywnie atakować na forum, a potem się przyznam, że w realu jak mi ktoś krzywdę zrobi, to płaczę w poduszkę.
                  Można się z kimś nie zgadzać, można punktować czyjąś niekonsekwencję czy argumenty od czapy, ale gdzieś ten elementarny szacunek musi pozostać.

                  I serio, bez złośliwości poradziłam pracę nad szacunkiem do siebie...
        • minor.revisions Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 15:36
          > Zgadzam się z tym całkowicie. Kobiety niosły swój krzyż, znosiły złe traktowani
          > e, zdrady, przemoc, zerowe zainteresowanie dziećmi, domem. Poświęcały się dla r
          > odziny. Rezygnowały z kariery i niezależności finansowej. Nadal jest mnóstwo ta
          > kich kobiet, ale

          Jezu, ile ty masz lat? (znaczy czerwiowa, nie Jezu). Jakież to KARIERY można było mieć w latach 70tych (chyba, że się należało do partii?)
          Obudźcie się. To w latach 70tych kobieta mogla ZAWSZE znaleźć zatrudnienie i miejsce dla dziecka w przedszkolu. To wtedy nie było argumentu "ja się wyprowadzę i ciekawe, jak sobie sama poradzisz, skoro od paru lat cię nei ma na rynku pracy, a na przedszkole cię nei stać".
          Rozwodów było statystycznie mniej, ale nie dlatego, że kobiety miały mniejszą możliwość oderwania się ekonomicznie od przemocowca. To treraz mają trudniej.
          • triss_merigold6 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:04
            Wpływ kościoła i opinii społecznej był większy, natomiast nie było mieszkań. Czynnik niedoboru mieszkań nawet na wynajem był bardzo więziotwórczy. tongue_out
            • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:14
              To w Polsce, a w innych krajach?
              • triss_merigold6 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:18
                Przypomnij mi od kiedy rozwody są możliwe w Hiszpanii czy we Włoszech? Do smierci Franco w Hiszpanii rozwody były niemożliwe, to by tłumaczyło zadziwiającą trwałość małżeństw w pokoleniu dziadków Twojego faceta.
                • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 17:04
                  od jakichs 40 lat, a co? W odróżnieniu od swoich dzieci i wnuków ci dziadkowie dalej się nie rozwodzą, mimo że od 4 dekad maja taką możliwość...
          • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:14
            Oczywiście, że tak. Dziś kobietom jest znacznie trudniej samotnie wychowywać dzieci i jeszcze na to wychowanie zapracować tak, aby godnie móc z nimi żyć. A rozwodów w latach 70-tych znowu nie było jakoś drastycznie mniej niż teraz. Przede wszystkim w latach 70-tych zdecydowanie więcej zawierano małżeństw niż po 2000 roku.
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:55
            Nie sądzę. Presja społeczna na tkwienie w rodzinie była nieporównywalnie większa.
            Księdza, rodziny, sąsiadów... No i dziś jest mniejsze przyzwolenie na przemoc fizyczną np.
            Co do przemocy ekonomicznej mogę się zgodzić, dzisiaj kobietom jest trudniej odejść z powodu zależności finansowej niż za czasów komuny.
            Poza tym piszę o swoim regionie, swoim środowisku. Niby praca była dla każdego, ale całe mnóstwo kobiet zostawało w domach. Pytałam matki, ile jej znajomych, koleżanek, sąsiadek pracowało zawodowo i okazywało się, że żadna (po urodzeniu dzieci oczywiście).
            Tak wiem, że można było pójść do pracy, były żłobki, przedszkola, pomoc rodziny...
            • minor.revisions Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 19:37
              wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

              > Nie sądzę. Presja społeczna na tkwienie w rodzinie była nieporównywalnie większ
              > a.

              ale czego nie sądzisz? oczywiście, presja byla większa. Niemniej technicznie samotna kobieta z dziećmi ma dzisiaj o wiele trudniej.

              A co do presji społecznej.... kto to mówi, czerwiowa, która nam tu niedawno pięknie tłumaczyla (przy okazji wątku feministycznego), że jak ktoś ulega presji, to znaczy, że jest głupi, a ona sama jest najlepszym przykładem tego, że to sztuczny problem big_grin
              • minor.revisions żebu się za słówka nei łapać 16.02.14, 19:40
                chodzi mi o to, że nie jest tak, że dziś presja nie każe kobietom tkwić w przemocowych małżeństwach, stąd plaga rozwodów. Chodzi mi o to, że kiedyś kobiety w złych małżeństwach od rozwodów powstrzymywała presja, teraz - kiedyś nieistniejące przeszkody ekonomiczne. Wzrost rozwodów zatem nie wynika ze zdjęcia presji (fikcyjnego, presja nadal istnieje, tylko zluzowana), tylko z tego, że jest więcej osób, które mogą sobie na rozwód POZWOLIĆ.
                • sueellen Re: żebu się za słówka nei łapać 16.02.14, 19:46
                  https://www.mydwoje.pl/_img/_pictures/6881.JPG
                  Według powyższego nie przemoc ani nawet nie alkohol są główną przyczyną rozwodów w POlsce...
                  • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: żebu się za słówka nei łapać 16.02.14, 19:57
                    znaczy się, sugerujesz, że 34,8 % rozwodzących się z powodu niezgodności charakterów nie próbowało walczyć o małżeństwo?
                    bo ja tego nie wiem, ale nie wydaje mi się i nie znam takich osób, które rozwodziłyby się ot tak i bez żadnej próby naprawy
                  • joanna51 Re: żebu się za słówka nei łapać 16.02.14, 20:10
                    Według powyższego nie przemoc ani nawet nie alkohol są główną przyczyną rozwodów w POlsce...

                    Nie byly i nie beda- bardzo rzadko uzaleznienia sa przyczyna rozpadu zwiazkow.
                    Joanna
                  • noname2002 Re: żebu się za słówka nei łapać 16.02.14, 20:32
                    "Niezgodność charakterów" jako przyczynę rozwodu podaje każda rozwodząca się para, która nie chce w sądzie opowiadać o swoim małżeństwie i która ma względnie dogadane warunki rozwodu.
                    Równie dobrze przyczyną może być wtedy alkohol czy przemoc...
                  • triss_merigold6 Odczytaj dane z sensem 16.02.14, 21:59
                    Odczytaj dane z sensem. Przyczyny rozwodów, zwłaszcza te bardziej drastyczne, są podawane przy pozwach o rozwód z orzekaniem o winie. Przy pozwach bez orzekania o winie, za porozumieniem stron, podaje się zwykle ową niezgodność charakterów . Głównie po to, żeby rozwód dostać szybko, na pierwszej rozprawie i żeby sąd nie wnikał za bardzo i nie przedłużał.
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: żebu się za słówka nei łapać 16.02.14, 19:54
                  ok, to ja napiszę co mi się nie podoba
                  nie podoba mi się, że znów próbuje się wywierać presję na kobietach, by walczyły o związek
                  by wybaczały zdrady, przemoc, brak szacunku, lenistwo, różne takie
                  a nie szły na łatwiznę i rozwodziły się
                  tymczasem powszechnie wiadomo (proszę sobie badania i statystyki sprawdzić, również te dotyczące przyczyn rozwodów), że kobiety (generalnie) walczą o swoje małżeństwa i robią wiele, żeby je utrzymać
                  a tu Ci napisze jedna tępa dzida z drugą, że one to wybaczają zdrady, przemoc ekonomiczną, olewanie dziecka więc Ty też musisz, bo inaczej rozwalasz swoje małżeństwo i to wszystko Twoja wina, kiedyś to się naprawiało, a nie wyrzucało (haa, chyba przymykało oczy, niosło swój krzyż, przyjmowało razy i różne takie)
                  już zresztą pisałam, kierujcie swój apel do mężczyzn, kobiety są już wystarczająco empatyczne, dbające i walczące
                  zamiast próbować upupiać kobiety, które nie chcą być w czarnym tyłku tak jak wy
                  to jest klasyczne zagranie strażniczki patriarchatu: ja mam beznadziejnie, to i inne muszą mieć równie źle
                  • rosapulchra-0 Re: żebu się za słówka nei łapać 16.02.14, 20:02
                    Tia.. a wszyscy muzułmanie to mordercy kobiet.
                  • minor.revisions Re: żebu się za słówka nei łapać 16.02.14, 20:08
                    yyyyy drzewko ci sie posrało? ja nikogo nie próbuję udupiać, tylko mówię, ze pańcie skaczące na Stuhra z argumentami o ofiarach przemocowców i pijusów trafiają trochę kulą w płot, bo co prawda wczesniej presja spoleczna kazala im siedziec cicho, ale teraz zamiast presji mają bat ekonomiczny i bezrobocie, więc akurat ta grupa wcale nie jest skoczniejsza do rozwodów, przyczyny wzrostu leżą gdzie i dziej.
                    Tylko jeden z kolegow moich dzieci (a najmarniej polowa pochodzi z patchworkowych rodzin, czy moze inaczej: kojarze tylko jednego, ktory nie pochodzi, ale pewnie jest ich troche wiecej) ma szlaban na dzieci (i to bardziej z powodu nowej pani, nadużywającej). Reszta spędza weekendy z drugim rodzicem, czyli ta masa rozwiedzionych na przestrzeni ostatnich 10 lat ludzi to jednak nie przez przemoc/alkohol, bo inaczej by nie mogli brac dzieci na weekendy.
                    • sueellen Re: żebu się za słówka nei łapać 16.02.14, 20:18
                      > yyyyy drzewko ci sie posrało?

                      chyba tak, za duze juz jest.

                      To odpowiedz na wszystkie posty w ktorych padały tezy , ze rozwody sa wtedy gdy maz pije i bije...
              • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 19:45
                nienienienienie
                owszem, uważam, że jeśli ktoś ulega presji społecznej to jest głupi, ale nie twierdziłam, że to sztuczny problem
    • nangaparbat3 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 11:29
      Ja jestem rozwiedziona. Swego czasu wiele godzin spędzalam na forum rozwodników - co jakiś czas wracalo tam pytanie: jak nie pomylic się po raz drugi i wybać odpowiedniego partnera/partnerkę? Co prawda zawsze znalazło sie parę osób cierpliwie tlumaczących, ze w budowaniu trwalego zwiazku wybor "odpowiedniego" partnera to tylko poczatek drogi - ale powszechne myślenie bylo takie własnie: rozwiodze się, bo partner/partnerka nie sprawdza się, nie zaspokaja moich oczekiwań. Mam wrażenie, że takie myślenie staje sie coraz powszechniejsze. Odbija sie też w języku, często slyszę o wymienianiu partnera/partnerki na nowy/lepszy model.
      Sama nie mam sie czym chwalić - odpuscilam, bo nie umiałam żyć bez podstawowego zaufania, życzliwości, gotowości wspierania się. Czasem przelatuje mi przez glowę myśl, że może odpuscilam za szybko, za latwo - czasem inna, ze zawsze chciałam być samotną matka jedynej corki, bo chciałam w zyciu spokoju, ktorego nigdy nie zaznalam w rodzinnym domu, z nadmiarowym, wrzeszczącym ojcem, wybuchajacym gniewem z najbardziej absurdalnych i nieoczekiwanych powodow, ktory jednoczesnie bardzo nas kochał, mamę też, i to chyba mi sie polączyło - że miłość męzczyzny tak wlaśnie ma wyglądać, nie chciałam tego za nic.
      W najblizszym otoczeniu widze, że wszystkie małżeństwa przechodzą przez - czasem trwajacy latami - kryzys. Widze też, że kiedy przebrną przez to, na starość dbają o siebie, troszczą się o siebie, wspierają.
      Widzę też, jak bardzo rozwody rodzicow niszczą dzieci. Zwlaszcza te, ktorych rodzice zakladają nowe rodziny, maja kolejne dzieci, i te z poprzednich związkow nierzadko zostają same, z niczym. Nie zawsze tak jest, oczywiście, ale czesto.
      Mnie się zdaje, że Sue ma dużo racji pisząc, ze kiedy pojawiaja sie problemy, wolimy pozbyc się partnera niż naprawiać związek. Ja sama w pewnym momencie zrobiłam taki bilans: czy chce inwestowac energię w utrzymanie malżeństwa czy w pracę. Wybralam pracę, pamiętam ten moment bardzo dobrze. Moja mama uwaza, że skutkiem naszego rozwodu i braku ojca na co dzien była depresja naszej corki. Myślę, że jest w tym dużo racji. Jednak zapytana kiedyś przeze mnie, czy nie jest wściekla na nas, że sie rozstalismy, powiedziała: Wcale, wściekla bylam, kiedy sie kłociliscie, chcialam uciec z domu. Kiedy to mowiła, miała 9 lat.
      Bądź mądra i pisz wiersze.
      • laquinta Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:36
        Teraz powiedz jak urzadzil sobie zycie Twoj byly maz.
        • nangaparbat3 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:32
          Mój były mąż po dwoch latach od naszego rozstania zwiazal się z next 1 i mają dwoje dzieci. Ale im nie wyszło, związek byl raczej burzliwy i ostatecznie się rozpadł. Potem był przez jakiś czas sam i dokumentnie zdziwaczal, byłyśmy z corką przerażone. Szczęśliwie pojawila się Next 2. Wydaje mi się, że bardzo się kochają, a ona przyjęla jego dośc szalony styl życia, sa razem już ze trzy lata i mają niemowlę. Ex wlasnorecznie postawil dom. Na dole jest jedna wielka izba, a na gorze cztery pokoje: po jednym maja dzieci z poprzednich zwiazkow, a jeden jest jego, next i dzidziusia.
          Myślę, ze ex, ktory właśnie skończył 50 lat jest wreszcie szczesliwy, mimo naprawdę poważnych obciażeń czwórką dzieci z trzech rożnych związkow żyje tak, jak zawsze o tym marzył (jest artystą, prawdziwym, i wytwarza przedziwe rzeczy). Dzieci bardzo kochają jego i siebie nawzajem.
          • laquinta Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:55
            nangaparbat3 napisała:

            > Myślę, ze ex, ktory właśnie skończył 50 lat jest wreszcie szczesliwy,

            Mysle, ze wreszcze dojrzal. I mysle, ze nie masz czego zalowac. Dlugo musialbys na te dojrzalosc czekac, a bycie opiekunem artysty, bo do tego sprowadza sie zycie z artysta, jest niewdziecznym dla drugiego czlowieka zadaniem. Fajnie, ze corka ma ojca. smile
      • kkokos Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:43
        > Sama nie mam sie czym chwalić - odpuscilam, bo nie umiałam żyć bez podstawowego
        > zaufania, życzliwości, gotowości wspierania się. Czasem przelatuje mi przez gl
        > owę myśl, że może odpuscilam za szybko, za latwo

        ale zdajesz sobie sprawę z tego, że właśnie napisałaś: SAMA NIE MAM SIĘ CZYM CHWALIĆ, BO NIE UMIAŁAM SIĘ POŚWIĘCIĆ, POŚWIĘCIĆ SIEBIE ?
        • nangaparbat3 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:38
          Nie wiem, czy na pewno - poświecic. Życie z byłym mężem nie bylo jakimś dramatem, nawet w najgorszych czasach zdarzaly nam sie dobre chwile. Prawda jest taka, ze ja nie lubie ani dłużej walczyć, ani sie specjalnie wysilać. Co prawda zdarzyla sie taka chwila - bo to była chwila - kiedy pomyślalam, że aby nasze malżeństwo przetrwalo, powinnam stac sie taka jak moja tesciowa (kobieta nieokazujaca w ogole emocji, a juz zwlaszcza gniewu czy zlości), i poczułam wtedy w sobie stanowcze NIE - bo to by byla śmierć za życia. Ale o tym nie powiedzialabym, że "nie mam sie czym chwalić", wręcz bym sie pochwaliła.
      • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:00
        Nanga, nareszcie mądry głos.
        A te, które nie wiedzą, Nanga pisała, że przyjaźni się z eksem, chwaliła się prezentem gwiazdkowym od niego kiedyś. Zdaje się, że to była książka.
    • laquinta Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:25
      Faktycznie Stuhr gada glupoty.
      Generalnie moim zdaniem moze nie jest dobrze, ale nie jest gorzej. Mozna powiedziec, ze jest ciut lepiej.
    • allatatevi1 joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 12:44
      joshimka,
      kompletnie nie zrozumiałaś tego co Stuhr powiedział.

      Zgadzam się z Tobą, że dobrze, że czasy się zmieniają, że rodziny naznaczone przemocą i inne patologie nie trwają na siłę.
      Ale jemu chodziło o coś zupełnie innego.

      Chodzi o to, jak ci rodzice i rozwodnicy, zamiast chwilę "odetchnąć" po tym nieudanym związku, przemyśleć co nieco, wyciągnąć wnioski, zająć się dzieckiem odrazu rzucają się w wir nowych zdarzeń - taka niekończąca się ruja, jak u zwierząt.

      Która matka lub ojciec myślą teraz o tym, żeby po rozwodzie jakoś zająć się dzieckiem, któremu rozpadła się rodzina? Najczęściej największym zmartwieniem takiej samotnej matki jest komu podrzucić swoje kukułcze jajo, żeby móc balować z coraz to nowych gachem.
      • allatatevi1 Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 13:00
        Jeśli ktoś z was ma większą ilość znajomych w Hiszpanii czy Włoszech to z pewnością zrozumie co Stuhr miał na myśli. Bo tam pewne rzeczy zaczęły się dziać wcześniej.

        Każdy kto mieszka we Włoszech czy Hiszpanii zna przynajmniej jedną osobę w wieku ok. 20-30 lat mocno straumatyzowaną. I nawet nie rozwodem rodziców - bo to jakoś byli w stanie przetrawić - tylko tak zwaną "wieczną rują mamusi i tatusia", w sumie bardziej mamusi bo najczęściej z matkami zostawali po rozwodzie rodziców.
        Nie wyszło z jednym? A co tam? Już samotna mamusia leci, mało nóg nie połamie, do następnego gacha. Ci nowi mężowie/partnerzy mamuś to była największa trauma dla tych ludzi w dzieciństwie. A później rodzeństwo - które tak naprawdę nie jest rodzeństwem - bo babcia/ciocia/kuzyni mojego rodzeństwa nie są moją rodziną, a moja rodzina, nie jest rodziną mojego rodzeństwa. Burdel na kółkach, Święta które takie dziecko spędza jak podrzucana wszędzie na chwilę paczka, albo Święta, których nie może spędzić z własnym ojcem. Syf a nie życie i smutne patrzenie przez szybę na rodzinę sąsiadów gdzie są normalni rodzice (ci sami dla każdego z dzieci), ci sami dziadkowie, kuzynostwo - po prostu normalność.
        • ada1214 Allatatevi- pelna zgodnosc. 16.02.14, 13:34
          Mam w otoczeniu kilka rodzin patchworkowych. Co tu duzo gadac- to kanal i porazka dla dzieci. Nie miec swojego kata, tylko tydzien tu, tydzien tu. Albo przygladanie sie - dokladnie jak to nazwalas- jakich to nowych gachow mamusia do lozka sprowadza. Baba ma piecdziesiatke na karku, jak ogladalam jej zachecajace zdjecia na fb to czulam wielkie zazenowanie. Widac ciagle szuka tego wlasciwego.
        • zeldaf Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 13:41
          Wyrosłam w takich okolicznościach, jakie opisujesz, w takiej rodzinie. Fakt, nie polecam. Ale to było w Polsce, w latach 80-tych, więc do mnie teza, że kiedyś było lepiej nie przemawia. Choć rzeczywiście, nie znałam nikogo w podobnej sytuacji, co tylko jeszcze pogłębiało problemy. Niezależnie od czasów i trendów, każdy podejmuje własne decyzje, jak widać.
          • sueellen Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 13:50
            dawniej nie było przyzwolenia społecznego na takie zachowania. Częste zmiany partnerów były źle widziane. Teraz , zwłaszcza w dużych miastach nikogo to nie wzrusza, pełna swoboda i niektórym bije na dekiel. W tym konekście uważam, ze opinia społeczna miała pozytywny wpływ i trzymała niektórych o słabszym kręgosłupie moralnym w pionie.
            • zeldaf Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 14:00
              Nie moich rodziców. Ale rozumiem, co masz na myśli.
            • laquinta Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 14:18
              sueellen napisała:

              W tym konekście uważam, ze opi
              > nia społeczna miała pozytywny wpływ i trzymała niektórych o słabszym kręgosłupi
              > e moralnym w pionie.

              Taka sama role spelniala religia. Ale mysle, ze nie tedy droga. Rozwijac trzeba nie bojazn przed Bogiem czy opinia spoleczna, ale edukacje i swiadomosc trzeba w rozwijac.
              • sueellen Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 15:10
                Jedno drugiego nie wyklucza.

                Doskonale widać jak na dłoni co dzieje się w krajach wysokorozwiniętych: rozwody, depresje, niestabilnośc emocjonalna. Mimo rozwijających się nauk społecznych, psychologicznych, terapii i innych medytacji ludzie w swym konsumpcjonizmie i skoncentrowaniu na sobie są coraz bardziej nieszczęśliwi. W pewnym momencie coś pęknie i wszystko się zawali jak domek z kart. Nastapi silny zwrot w kierunku religii i konserwatyzmu.
                • zeldaf Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 15:19
                  Może. A może to tylko kryzys rozwojowy, który będzie ustępował w miarę dojrzewania społeczeństwa. Wtedy byliśmy dziećmi, teraz jesteśmy zbuntowanymi nastolatkami, a dojrzałość dopiero przed nami.
                  • nenia1 Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 15:25
                    Też tak to widzę, przynajmniej mam nadzieję że tak właśnie jest.
                  • laquinta Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 15:26
                    zeldaf napisała:

                    a dojrzałość dopiero przed nami.

                    Oj, to na pewno.











                    Ustawienia Wyloguj

                    laquinta

                    Ulubione fora
                    Ulubione wątki
                    emama
                    Wnętrza mieszkań





                    Dodaj zdjęcia Twoje: Posty Zdjęcia

                    Posty: Przyjaciół Nieprzyjaciół












                    Reklama
                • laquinta Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 15:22
                  sueellen napisała:

                  Nastapi silny zwrot w kierunku
                  > religii i konserwatyzmu.

                  Byc moze, ale nie wrocimy juz tak gleboko wstecz, zeby znow palic czarownice na stosie.
                  Postep czesto dokonuje sie na zasadzie; dwa kroki w przod, jeden wstecz.
                  • sueellen Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 15:37
                    Może do mentalnego średnioweicza się nie cofniemy, ale zakonserwujemy sie na pewno
                • pade Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 15:36
                  Są nieszczęśliwi bo nie dają rady. Bo muszą.
                  Muszą mieć najlepsze stopnie, chodzić do najlepszej szkoły, studiować i mieć jednocześnie doświadczenie zawodowe, zdobyć super zawód, zrobić karierę, wyjść za mąż za najlepszego kandydata, urodzić wspaniałe dzieci, być cudowną mamą i wychowywać w aktualnym trendzie, być niedoścignioną gospodynią, kochanką, przyjaciółką, odnieść sukces i to niejeden, ulepszać się, dokształcać, pracować nad sobą....itd
                  aha, zapomniałam, muszą jeszcze wyjeżdżać w egzotyczne miejsca i odkładać na emeryturę, a będąc już na niej zajmować się wnukami. Od niańczenia dzieci można zgłupieć, więc taka babcia czy dziadek powinni się rozwijać, (może jakaś podyplomówka?), przetwory robić, na fitness latać, no i co tam jeszcze komuś do głowy przyjdzie.

                  Nie dają rady? To niech sobie kupią poradnik: jak odnieść sukces!
                  • sueellen Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 15:50
                    A ja jednak myslę, że są nieszczęśliwi bo nie mają oparcia w najbliższych, bo rodziny są "rozjechane" - matka tu, ojciec tam, każde ciągnie w swoją stronę.

                    dawniej też ludzie byli "wszechstronnie edukowani", takze w Polsce (przed wojną). Uczyli się języków obcych, gry na instrumentach, do tego dochodziła kindersztuba (według niktórych ematek mogłaby wywołać traumę do konca życia). Obecnie dzieci się chroni przed przemocą, klapsa dać nie można, a i tak liczba osób z depresją dramatycznie rośnie.

                    Moim zdaniem czlowiek jest w stanie wziąc na swoje barki dużo wyzwań, ale aby im sprostać i nie załamać się w razie porażki, musi mieć solidne fundamenty i oparcie w rodzinie. Jesli dziecko żyje w niestabilnym środowisku, nigdy nie poczuje się pewnie.
                    • triss_merigold6 AAabuhahahaha 16.02.14, 15:59
                      Suellen, ynteligentko, jaki % społeczeństwa przed wojną odbierał ową wszechstronną edukację?!

                      Przypominam delikatnie, że 1/3 obywateli II RP powyżej 15. roku życia to byli analfabeci. Obowiązkowa była tylko podstawówka sześcioklasowa, a gimnazja były płatne. Wszechstronną edukację odbierała młodzież z inteligenckich (promil) i mieszczańsko-postszlacheckich domów, a i to głównie w nielicznych większych miastach.
                      Myśl czasem jakich argumentów używasz.
                      • sueellen Re: AAabuhahahaha 16.02.14, 16:22
                        Obawiam się że los chłopów i proletariatu nikogo zbytnio nie obchodził i nie był brany pod uwagę, mało się na ten temat pisało i raczej nie zastanawiano się nad problemami tych ludzi. Nie pisałam o nich.
                        • triss_merigold6 Re: AAabuhahahaha 16.02.14, 16:45
                          A o kim, bo rozwody zdarzają się w każdej warstwie i grupie społecznej? O co Ci chodzilo z tym tekstem o wszechstronnej edukacji?
                          • sueellen Re: AAabuhahahaha 16.02.14, 16:55
                            nie udawaj greka
                          • jowita771 Re: AAabuhahahaha 16.02.14, 19:45
                            sueellen napisała:

                            > dawniej też ludzie byli "wszechstronnie edukowani", takze w Polsce

                            > Obawiam się że los chłopów i proletariatu nikogo zbytnio nie obchodził i nie by
                            > ł brany pod uwagę, mało się na ten temat pisało i raczej nie zastanawiano się n
                            > ad problemami tych ludzi. Nie pisałam o nich.

                            Triss, o ludziach pisała, a Ty z chłopami jakimiś wyjeżdżasz, co oni mają do statystyk? Ludzie byli wszechstronnie wykształceni i tyle.
                    • pade Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 16:01
                      Zgadzam się.
                      Ja poruszyłam kwestię presji, ogólnie mówiąc, społecznej. Ona jest widoczna nawet na tym forum. Trzeba być naj i trzeba posiadać, inaczej jest się nikim.
                      Nie neguję potrzeby kształcenia się i rozwoju, bo sama to robię i wiem, jakie to ważnesmile
                      Podkreślam tylko wagę ciśnienia, presji wywieranej na młodych, właściwie to nie tylko młodych ludzi. Z każdej strony podkreśla się sukces. Ważny jest wygląd, pozycja i posiadanie.
                      A gdzie wartości? Gdzie szacunek dla człowieka? Gdzie wskazanie, że cel (sukces) jest ważny, owszem, ale jeszcze ważniejsza jest droga do tego celu?
                    • aandzia43 Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 17.02.14, 14:02
                      > A ja jednak myslę, że są nieszczęśliwi bo nie mają oparcia w najbliższych, bo r
                      > odziny są "rozjechane" - matka tu, ojciec tam, każde ciągnie w swoją stronę.
                      >
                      > dawniej też ludzie byli "wszechstronnie edukowani", takze w Polsce (przed wojną
                      > ). Uczyli się języków obcych, gry na instrumentach, do tego dochodziła kindersz
                      > tuba (według niktórych ematek mogłaby wywołać traumę do konca życia). Obecnie d
                      > zieci się chroni przed przemocą, klapsa dać nie można, a i tak liczba osób z de
                      > presją dramatycznie rośnie.

                      Omójbosze, co ty nie powiesz? Kobieto, zejdź na ziemię i nie zasuwaj nam tu z ze scenkami z życia kilkuprocentowych przedwojennych wyższych sfer. Z niegdysiejszego chłopstwa i proletariatu wywodzi się większość współcześnie żyjących Polaków i doświadczenia przodków z tej warstwy są RODZINNYM DZIEDZICTWEM większości z nas. Z tego czerpiemy, tym przesiąkliśmy obcując ze starszym pokoleniem. A jak było z poczuciem bezpieczeństwa, stabilnością, wsparciem, psychiczną a często wręcz fizyczną obecnością rodziców w życiu dzieci sprzed kilkudziesięciu lat, to można się dowiedzieć z literatury, pamiętników i wspomnień starszego pokolenia. Oczywiście nie w tych hagiograficznych pamiętnikach prawdy szukać należy wink
      • kkokos Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 13:01
        > Która matka lub ojciec myślą teraz o tym, żeby po rozwodzie jakoś zająć się dzi
        > eckiem, któremu rozpadła się rodzina? Najczęściej największym zmartwieniem taki
        > ej samotnej matki jest komu podrzucić swoje kukułcze jajo, żeby móc balować z c
        > oraz to nowych gachem.

        idiotyczne uogólnienie.
        • allatatevi1 Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 13:17
          Tak? To ile znasz samotnych matek, które zrobiło wszystko w odpowiedniej kolejności.
          Tzn. rozstały się, wzięły głęboki oddech, poszły na solidną terapię, żeby zrozumieć co jest z nimi nie tak, że zrobiły sobie dziecko z pierwszym lepszym. A potem jak już przeanalizowały i przepracowały swoje problemy psychiczne to zaczęły spotykać się z mężczyznami starając się tym razem - najpierw poznać solidnie mężczyznę a dopiero potem zdecydować się na poważniejsze kroki - wspólne rodzicielstwo albo wspólne życie i wychowywanie je dziecka z poprzedniego związku.
          Założę się że żadnej.
          Pewnie nie będziesz w stanie zliczyć szlaufików które rozwiodły się jeszcze przed 30 (!!! patologia) i jeszcze przed formalnym uzyskaniem rozwodu latały wokół kolejnego gacha.
          Takie kobiety mają tendencję do powtarzania swojej głupoty w nieskończoność - jedyna różnica polega na tym, że w którymś momencie są juz za stare żeby zmienić gacha na kolejnego, więc udają przed całym światem, że są spełnione w swoim kolejnym związku rodem z meliny.
          • zeldaf Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 14:36
            allatatevi1 napisała:

            > A po
            > tem jak już przeanalizowały i przepracowały swoje problemy psychiczne...

            Naprawdę uważasz, że kiedyś kobiety miały większą samoświadomość i dostęp do pomocy psychologicznej? To raczej Kościół i jednak - nie oszukujmy się - dość opresyjne społeczeństwo trzymały wszystko w ryzach. Nie było potrzeby niczego analizować ani przepracowywać, wiadomo było co słuszne, wystarczyło się trochę ponaginać, poprzycinać i voila - jest ostoja bezpieczeństwa i spokoju dla jakiegoś pana Stuhra.
          • kkokos Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 20:14
            > Pewnie nie będziesz w stanie zliczyć szlaufików które rozwiodły się jeszcze prz
            > ed 30 (!!! patologia) i jeszcze przed formalnym uzyskaniem rozwodu latały wokół
            > kolejnego gacha.

            twoja pogarda dla innych kobiet wzbudza moją pogardę dla ciebie.
            mogę tylko powtórzyć: idiotycznie uogólniasz, widzisz tylko skrajności (nic pośrodku), a twoja pogarda dla innych kobiet zasługuje na taką samą pogardę wobec ciebie.
      • allatatevi1 Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 13:07
        Poza tym - trzeba rozróżnić pewne rzeczy.
        Jeśli ktoś rozwodzi się po 40. to jest w miarę zrozumiałe. Minęło mnóstwo czasu, pewne rzeczy miały prawo się zmienić.

        Ale jeśli ktoś ma rozwód na karku jeszcze przed 30. to taką osobę należałoby wysłać na przymusowe badania do szpitala psychiatrycznego.
        Nie wspomnę o tych którzy na łapu-capu biorą ślub z pierwszym lepszym, na dodatek mają jeszcze dziecko, a potem im się z dnia na dzień odwidzi i się rozwodzą - przecież to świry w czystej postaci.
        Jeśli ktoś tak nonszalancko podejmuje tak ważne decyzje - bierze ślub i ma dziecko - z pierwszą lepszą osobą, albo z osobą której de facto wcale nie zna, to nie można mówić o normalności i stabilności psychicznej. Takim osobom ograniczyłabym prawa obywatelskie i ustanowiła im pełnomocnika, takiego jak w przypadku osób niepełnosprawnych myślowo.
        Bo taka krańcowa niedojrzałość to moim zdaniem znamię lekkiego niedomagania z sferze umysłowej.
        • kj-78 Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 13:57
          allatatevi1 napisała:

          > Poza tym - trzeba rozróżnić pewne rzeczy.
          > Jeśli ktoś rozwodzi się po 40. to jest w miarę zrozumiałe. Minęło mnóstwo czasu
          > , pewne rzeczy miały prawo się zmienić.
          >
          > Ale jeśli ktoś ma rozwód na karku jeszcze przed 30. to taką osobę należałoby wy
          > słać na przymusowe badania do szpitala psychiatrycznego.

          Oj, to chyba czas sie zglosic na przymusowe badania, dzieki za uswiadomienie! A wyobrazasz sobie, ze ktos moze popelnic BLAD w wyborze partnera? Ja sie przyznaje: zakochalam sie w wieku 17 lat, w wieku 20 wzielam slub, a po skonczeniu studiow i po 6 latach malzenstwa doszlismy do wniosku, ze mamy calkiem inna wizje przyszlosci. Wiec zamiast isc na niekonczace sie kompromisy ( w wieku 20 lat oboje: kochamy sie, kiedys bedziemy miec dom, kiedys pewnie bedziemy chcieli dzieci, jest super!, w wieku 26 lat ja: fajnie byloby miec dom i dzieci i stala prace, on: teraz bedziemy jezdzic po swiecie, bo ja jestem pisarzem i nie moge mieszkac w jednym miejscu dluzej niz pol roku, a dzieci to jeszcze odlegla przyszlosc), po prostu rozstalismy sie w przyjazni. I oboje po rozstaniu cudownie ulozylismy sobie zycie, kazde w calkiem inny sposob. To byla moja nalepsza decyzja zyciowa!

          Wiec moze powinno sie postulowac zakaz slubow przed 30? To na pewno zmniejszyloby liczbe rozwodow!
      • blond_suflerka Re: joshimka! Kompletnie nie zrozumiałaś Stuhra! 16.02.14, 13:07
        allatatevi1 napisała:

        > Która matka lub ojciec myślą teraz o tym, żeby po rozwodzie jakoś zająć się dzi
        > eckiem, któremu rozpadła się rodzina? Najczęściej największym zmartwieniem taki
        > ej samotnej matki jest komu podrzucić swoje kukułcze jajo, żeby móc balować z c
        > oraz to nowych gachem.

        Balowanie z nowym gachem to raczej patologia jakaś.
        Znajome pare, które się rozstały zadbały o wsparcie psychologa dla dzieci i nikt tutaj dzieci nie porzucał dla nowych kochanek. Tyle się o tym mówi, że najczęściej to jednak ludzie rozumieją, że rozwód jest dla dzieci trudny i trzeba im pomoc i wesprzeć.
    • blond_suflerka Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 12:54
      Masz rację ale prawda jest też taka, że ludzie zbyt szybko się rozwodzą. Zresztą, akurat ci co powinni szybko to często trwają w niedobryh związkach(tu wchodzą w grę przerozne psychologiczne mechanizmy) a ci, ktorzy powinni zmierzyć się z naturalnymi problemami związkowymi i je rozwiązać-często zbyt szybko albo w ogóle niepotrzebnie się rozstają.

      Od kilkunastu lat trwa pewna zmiana-kobiety zaczęły myśle o sobie, mężczyźni zaczęli odkrywać swoją emocjonalność, wszyscy ucieszyli się ze swojego prawa do wyboru, zmiany zdania, walki o siebie, itd. Wszystko fajnie ale niektorzy niewłasciwie rozumieją to prawo do wyboru. Właśnie tak-coś się psuje to trzeba wziąć rozwod, lepiej nie będzie, szkoda tracić czasu, itd.
      Zresztą rozwód nie jest lekarstwem na szczęśliwe dzieci. Niedobry związek krzywdzi dzieci ale samo rozstanie rodziców często nie załatwia wszystkiego. Jak dwie niedojrzałe jednostki tworzyły niedojrzały związek to po rozwodzie nadal takie będą jeśli jakoś pewnych kwestii nie przepracują.
      • allatatevi1 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:32
        > Jak dwi
        > e niedojrzałe jednostki tworzyły niedojrzały związek to po rozwodzie nadal taki
        > e będą jeśli jakoś pewnych kwestii nie przepracują.

        Surferka, trafiłaś w samo sedno!
        Kiedyś ktoś kto się rozwodził miał przynajmniej taką chwilę refleksji nad sobą "chyba coś jest nie ze mną nie tak". I próbował swoją niedojrzałość jakoś przepracować. Żeby kolejny raz nie lądować w bagnie.

        Dziś ,w imię poprawności politycznej, nie mówi się prostej prawdy - mądrzy i dojrzali ludzi nie muszą się rozwodzić bo są na tyle lotni, żeby wybrać sobie na partnera życiowego odpowiednią osobę. Rozwód świadczy o głupocie i nieumiejętności wybrania sobie odpowiedniego partnera lub o pochopnych decyzjach (których mądrzy ludzie nie podejmują w tak ważnych kwestiach).
        To wszystko dzisiejsi rozwodnicy wypierają. I nadal niedojrzali rzucają się się w wir kolejnej rui.
        To że robią syf z własnego życia - ich sprawa.
        Ale tą niekończącą się rują niszczą życie swoich dzieci, które potem mają wujka zamiast tatusia, rodzeństwo które nie jest tak naprawdę rodzeństwem (bo ma innych rodziców, innych dziadków, innych kuzynów). I o tych dzieciach mówi Stuhr.

        Jest takie mądre powiedzenie - uderz w stół a nożyce się odezwą - atak "szczęśliwych patchworków" na tym forum idealnie to obrazuje...
        Rozwodnicy sami siebie próbują oszukiwać
        • pade Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:49
          No właśnie dlatego tak mi zgrzytało w wątkach o rozstaniach zakładanie, że na rozstanie decydują się oczywiście ludzie dojrzali.
          Dojrzały człowiek to przede wszystkim zadba od związek, żeby się nie rozsypał, a jeśli coś zaniedba, zawali, bo to się przecież każdemu może zdarzyć, to spróbuje naprawić. A wtedy do rozstania jest daleka droga, bo jest przyznanie się do błędu, praca i chęci.
          • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 22:09
            100/100
        • blond_suflerka Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:11
          allatatevi1 napisała:


          > Surferka, trafiłaś w samo sedno!
          > Kiedyś ktoś kto się rozwodził miał przynajmniej taką chwilę refleksji nad sobą
          > "chyba coś jest nie ze mną nie tak". I próbował swoją niedojrzałość jakoś przep
          > racować. Żeby kolejny raz nie lądować w bagnie.

          A nie jestem taka pewna czy kiedys tak było. Bo przecież to od niedawna są te wszystkie psychoterapie, warsztaty, ksiązki, itd. To teraz mówi się o tym-przepracuj to, przepracuj tamto, naucz się komunikować, itd. Pewnie to są jakieś dwa nurty. Część ludzi jest bardzo świadoma siebie i korzysta z wiedzy a część jest w tym nurcie rzekomego korzystania z wolności i własnych praw i bezrefleksyjnie rozstaje się, znowu się zakochuje i znowu rozstaje.

          > Dziś ,w imię poprawności politycznej, nie mówi się prostej prawdy - mądrzy i do
          > jrzali ludzi nie muszą się rozwodzić bo są na tyle lotni, żeby wybrać sobie na
          > partnera życiowego odpowiednią osobę.

          Tu też się nie zgodzę ale to może kwestia środowiska? Bo mam wrażenie, że dużo się o tym mowi i stąd to zachęcanie do pracy nad sobą.

          Rozwód świadczy o głupocie i nieumiejętno
          > ści wybrania sobie odpowiedniego partnera lub o pochopnych decyzjach (których m
          > ądrzy ludzie nie podejmują w tak ważnych kwestiach).

          No tak-pochopne i niewłaściwe decyzje wynikają z niedojrzałości ale pytanie jest takie-czy można być dojrzałym tak po prostu? Nawet ci ludzie z najfajniejszych domów mając lat 20 nie są tacy mądrzy i dojrzali jak potem w wieku lat 40. Jest taka dojrzałość, której nie da się zbudować inaczej aniżeli przez czas i doświadczenia. Chociaż oczywiście im ktoś dojrzalszy i zdrowszy tym te wybory nie będą aż tak niewłaściwe i potem zawsze jest znacznie większa szansa, ze nawet jak jest kryzys to uda się go w tej parze przepracować albo chociaż rozstać bez niepotrzebnego krzywdzenia siebie i dzieci.
          No ale ile jest tych zdrowych i dojrzałych domów? Skąd ci dojrzali mają się brać skoro mają niedojrzałych rodziców?

          > To wszystko dzisiejsi rozwodnicy wypierają. I nadal niedojrzali rzucają się się
          > w wir kolejnej rui.
          > To że robią syf z własnego życia - ich sprawa.
          > Ale tą niekończącą się rują niszczą życie swoich dzieci, które potem mają wujka
          > zamiast tatusia, rodzeństwo które nie jest tak naprawdę rodzeństwem (bo ma inn
          > ych rodziców, innych dziadków, innych kuzynów). I o tych dzieciach mówi Stuhr.
          >
          > Jest takie mądre powiedzenie - uderz w stół a nożyce się odezwą - atak "szczęśl
          > iwych patchworków" na tym forum idealnie to obrazuje...
          > Rozwodnicy sami siebie próbują oszukiwać

          No ale nie można też powiedzić, ze wszystkie patchworkowe rodziny są nieszczęśliwe. Jedne są, inne nie są. Tak samo jak w klasycznych związkach. Rodzine tworzą ludzie i jeśli oni są fajni i dojrzali to czy to będzie rodzina klasyczna czy patchworkowa to tam będzie szczęście, szacunek, warunki do rozwoju. Jest wielu ludzi, którzy dojrzeli późno bo na przykład mieli średnie domy rodzinne i oni jak najbardziej mogą tworzyć udany związek i być dobrymi rodzicami nawet jeżeli to ich drugie czy trzecie małżenstwo.
    • annajustyna Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:17
      Ale Ty podalas trzy eksptremalne sytuacje - a zazwyczaj jest tak, ze ludzie po prostu nie walcza, bo:
      a). bo kogos poznali,
      b). mysleli, ze po slubie to tylko gruchanie jak dwa golabki,
      c). stres dnia codziennego i mijanie sie w dzwiach.
    • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 13:26
      Nie zgadzam się z tobą. W zupełności. IMHO to ty chrzanisz jak potłuczona. I to mocno.
      Stuhr mówiąc o rodzinie miał na myśli normalną rodzinę, normalnie funkcjonującą, składającą się z normalnych ludzi. Przykłady, które podałaś są na wskroś patologiczne, więc bardzo dobrze się stało, że te twoje koleżanki odeszły od swoich oprawców.
      • barbibarbi Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 15:37
        > Stuhr mówiąc o rodzinie miał na myśli normalną rodzinę, normalnie
        > funkcjonującą, składającą się z normalnych ludzi. Przykłady, które poda
        > łaś są na wskroś patologiczne, więc bardzo dobrze się stało, że te twoje
        > koleżanki odeszły od swoich oprawców.

        Tak samo to odebrałam. Większość tutaj opacznie zrozumiała, to co Sztur miał na myśli.
    • szamanta Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:35
      Jestem po rozwodzie. Każdy na tym skorzystał i każdemu wyszło to na zdrowie. Bliźniaki z poprzedniego związku nie mają jakiejś wyimaginowanej traumy rozwodowej , wręcz przeciwnie .To byłą rozsądna i słuszna wspólna decyzja. Dzieci bardzo sobie cenią mojego męża od wielu lat który jest dla nich prawdziwym ojcem( nie biol. lecz w kwesti psychicznej, emocjonalne ,wychowawczej) Ojciec dzieci poczuwa się tylko do łożenia na bliźniaki alimentów i to na tyle, kupę lat się nie widzieli i żadna z stron nie garnie się do tego. Dzieci mają rodzinę i rodzeństwo, nic więcej do szczęścia im nie brak. Jestem w pełni przekonana ,że rozwód z byłym i ułożenie sobie życia z obecnym męzem było najlepszą decyzja podjętą.
      Nie miałam sile ,ani były się męczyć ze sobą już dłużej bo chyba byśmy sobie kiedyś krzywdę zrobili odchorowując to zdrowotnie , bliźniaki tym bardziej . Czasami lepiej dla dobra naszego i rodziny rozejść się w swoje strony i ułożyć na nowo życie
    • koronka2012 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:37
      Nie wiem ile masz lat, ale zgadzam się z tym, że rodzina jest w rozsypce. Z perspektywy mojego wieku wygląda to tak, że wśród naprawdę dużego grona znajomych jest raptem JEDNA para będąca w pierwszym małżeństwie.

      I naturalnie, część tych związków rozpadła się z "ważnych" powodów typu zdrada, czy alkoholizm, ale znaczna część po prostu się wypaliła, nie było ostrych jazd, tylko zwykłe niedogadanie, przytłoczenie codziennością. Nie twierdzę, że powinni tkwić w złych związkach, ale też mam poczucie, że chyba kiedyś ludzie mieli bardziej rozwinięte poczucie odpowiedzialności za rodzinę, bardziej się starali, bardziej szanowali - a przede wszystkim nie było takiego egoizmu. Kiedyś małżeństwo to była wspólnota, teraz często każdy bardziej ciągnie w swoją stronę.

      Poza tym mam wrażenie, że ludzie podchodzą do związków konsumpcyjnie, minie okres gwarancji - to się wyrzuca, a nie naprawia. Łatwiej zacząć od nowa, niż się starać. Tylko że nowe związki wcale nie są tak bezproblemowe, ba - rodziny pachworkowe niosą tych problemów o wiele więcej. Podejście typu trawa gdzie indziej jest bardziej zielona. A tak nie jest.

    • mindtriper Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 14:47
      Stuhr wyjątkowo ma rację.
      Tak się składa, że te wyzwalające rozwody z powodu przemocy czy alkoholizmu to akurat promil. Więcej jest tych z powodu zdrady lub legendarnego "coś się wypaliło".
      Ludzie wzrastają w przekonaniu, że ma być wyłącznie miło, łatwo i przyjemnie.
      A jak się robi trudno i nudnawo to frrru w poszukiwaniu siebie.
      Zwykły egoistyczny bullshit.
      Gdybym miała z tego powodu się rozwodzić, to zrobiłabym to jakieś trzy razy. Bo mąż mnie wkurzał i zaniedbywał, potem jakoś mnie nudził. O, albo wtedy kiedy spotkałam byłego chłopaka i on powiedział, że dalej się mu podobam.
      Jasne.
      Smutne jest, że dorośli tak często mają mentalność i wyobraźnię na poziomie dwunastolatka.
      • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 16:25
        O to to to!
        Ze strony mojego ojca jestem jedyną (!!!) z mojego pokolenia osobą, która utrzymała się w swoim pierwszym małżeństwie ponad 20 lat. Wszyscy są po rozwodach, niektórzy nawet po dwóch lub trzech lub mają za sobą nieformalne związki zakończone rozstaniem.
        A powodów i to bardzo poważnych miałam trochę. Jednak nie zrobiłam tego, uważam, że każde małżeństwo da się przepracować i uzdrowić. Trzeba tylko naprawdę tego chcieć. A ludzie są zbyt wygodni, zbyt leniwi, aby powziąć ten wysiłek. I dlatego łatwiej się im rozstać niż zostać razem i pójść na terapię, spróbować kompromisu. To wszystko jest absolutnie możliwe. Zawsze. Trzeba tylko chcieć.
      • noname2002 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 20:47
        > Tak się składa, że te wyzwalające rozwody z powodu przemocy czy alkoholizmu to
        > akurat promil. Więcej jest tych z powodu zdrady lub legendarnego "coś się wypal
        > iło".

        Powody rozwodów w moim otoczeniu:
        1 mój- depresja, której mąż nie chciał leczyć
        2 hazard i przemoc
        3 zdrada w postaci 2letniego romansu i huśtawki, raz naprawa małżeństwa, raz powrót do kochanki
        4 alkohol i przemoc(po urodzeniu się drugiego dziecka)
        5 alkohol
        6 choroba psychiczna
        7 odmienna orientacja seksualna
        8 pasożyt (niechęć do jakiejkolwiek pracy zarobkowej i obowiązków związanych z dziećmi)
        Przyjaźnię się z samymi patologiami smileleniwymi w dodatku, bo im się o związki nie chciało dbać.
        • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 22:07
          Nie przesadzaj. Wymieniłaś osiem powodów, a wśród nich chorobę psychiczną, odmienną orientację seksualną - tu, choćbyś na rzęsach stanęła - nic nie zrobisz. Nałogi (hazard i przemoc, alkohol i przemoc, alkohol, pasożytnictwo) to patologia, z którą można walczyć, ale trzeba mieć do tego moc obiwankenobi - rzadko kto ją posiada. Zdrada, depresja - tematy do przepracowania, ale pod warunkiem, że obie strony tego chcą. Inaczej nic nie wskórasz.
          • triss_merigold6 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 22:15
            Rosa, tu Ziemia! nie zawsze ten kto zdradził życzy sobie terapii czy przepracowywania czegokolwiek, często chce po prostu odejść.
            • noname2002 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 17.02.14, 11:02
              Ja bym to rozciągnęła na wszystkie rozstania- nie zawsze można pracować nad związkiem, bo druga strona zwyczajnie nie chce.
            • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 17.02.14, 11:36
              Tris, czytaj uważnie - wyraźnie napisałam, że żeby przepracować temat potrzebna jest chęć pójścia na kompromis.
            • sueellen Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 17.02.14, 15:36
              Tak, wiemy. Ty byś wystawiła walizki synowi z powodu nieumytych garów.

              Najlepszy sposób na rozwiązywanie problemów: odwrócić się na pięcie i odejść, aby wejsć w kolejny związek i znów się rozwieść. Każde dziecko z kim innym - super.
          • noname2002 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 17.02.14, 11:14
            Rosa, ja po prostu nie znam ludzi, którzy się rozwiedli, bo się wypaliło, bo motylków już nie ma itp.
            w każdym razie nie robią tak osoby, które mają dzieci. Dla takiego przeciętnie zarabiającego, polskiego małżeństwa z kredytem na mieszkanie rozwód nie jest łatwy, nie wiem skąd wam się wzięły te wizje lekkomyślnych ludzi biorących rozwód, bo im się nudzi albo z błahych powodów.
    • misterni A ja się trochę zgadzam z nim 16.02.14, 15:32
      Bo jemu nie chodzi przecież jak mniemam o sytuacje patologiczna jak nałogi, przemoc fizyczna i psychiczna, a o normalne rodziny.
      A wystarczy poczytać niektóre wątki na ematce, żeby się dowiedzieć z jak błahych powodów niektóre panie doradzają rozstanie. Bo egoistyczna chęć poczucia pełni szczęścia tu i teraz jest ważniejsza od pracy nad związkiem.
    • ichi51e Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 19:40
      Przeciez on nie mowi w kontekscie pijakow i przemocowcow tylko a. Sztuki w ktorej gra b. swojej sytuacji rodzinnej. Dajcie zyc.
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 19:58
      ależ rozumiem
      i co z tego?
      • minor.revisions Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 20:11
        wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

        > ależ rozumiem
        > i co z tego?

        że jest ogromna różnica między " w razie czego pójdę do pracy" a "a z czego ja się utrzymam?"
        i ta różnica ma duży wpływ na podjęcie decyzji, a argument "ale koleżanki mojej mamy nie pracowaly po urodzeniu" jest z dupy. Nie pracowaly, ale gdyby musialy isc do pracy, to by poszly do biura zatrudnienia i robote dostaly. I nie śmieciówkę.
    • rosapulchra-0 Re: Ale ten Stuhr gada głupoty 16.02.14, 20:04
      Moja znajoma w ten sposób "wypracowała" sobie 10 lat stażu, bo rodziła dzieci będąc na jednym wychowawczym i zaraz przechodziła na kolejny macierzyński, potem wychowawczy i znowu rodziła.
    • araceli Uśmiałam się setnie 16.02.14, 20:29
      Uśmiałam się setnie oburzone słowami Stuhra jematki, które na 99% wątków o problemach w związku mają jedną radę 'ROZWIEDŹ SIĘ!'.

      Taka prawda - w dzisiejszych czasach związek ma być jak z bajki. Patrz niedawny wątek Sue, której większość jematek wmawiało jakie jej życie jest denne. Wątek o mężu, który wychodząc rzucił 'idę zarabiać na rodzinę', co zostało zakwalifikowane jako przemoc ekonomiczna. Tysiące takich wątków. Związki to jednorazówki: zero docierania się, zero kompromisów, zero gorszych dni. Jak nie pasuje - zmień na inny model.
      • rosapulchra-0 Re: Uśmiałam się setnie 16.02.14, 22:01
        Jak rzadko, zgadzam się z tobą w 100%.
        • triss_merigold6 Re: Uśmiałam się setnie 16.02.14, 22:05
          Pragmatycznie uważam, że w związku powinno być lepiej niż samej/samemu i bilans zysków i strat musi się opłacać. Niekoniecznie materialnie, raczej w wymiarze emocjonalnym i zaspokajania różnych potrzeb.
      • ichi51e Re: Uśmiałam się setnie 16.02.14, 22:20
        Lepiej bym nie ujela

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka