Dodaj do ulubionych

idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu

24.02.14, 14:32
potracony przez samochód golab, nie lata, latwo go zlapac etc troszke kustyka...co robicie?
"o jaki biedny golabek" i odchodzimy
czy zabieramy ...?
Obserwuj wątek
    • duveen Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:35
      Biedny golabek...nie dotykamy. Golabki beee i brud i choroby .
    • kietka Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:35
      zabieramy
      1.na rosoł, chociaz wychowany w spalinach, pewnie nie najzdrowszy
      2.odnosimy do najblizszej lecznicy
      • wioskowy_glupek Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:39
        Z wielkim obrzydzeniem do samej siebie i poczuciem winy zostawiam go...
        No niestety brzydzę się i boję ptaków, nie dotknę takiego.
        • kietka Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:41
          ja sie ptaków nie boje, wzielabym, zajela sie, ale z zaleceniemi z lecznicy juz nie, zostałby tam pewnie uspiony.
          nie leczyłabym.
    • asia_i_p Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:38
      Kiedyś wzięłam, nie potrąconego, tylko jeszcze nie latającego, odchowałam na balkonie. Teraz miałabym problem, bo nie mam balkonu, a za to mam kota.
    • beatulek Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:38
      Zostawiłabym. Własne zdrowie jest dla mnie cenniejsze niż zdrowie gołąbka. A pewności, że gołąbek mnie niczym nie zarazi bym nie miała.

      Znajoma wracała z córką i właśnie takiego nielatającego gołąbka znalazła dosłownie kilka metrów od gabinetu weta, zabrały - znajoma do weta wysłała córkę (10 latkę) ponieważ się bała, że jak pójdzie sama to jej wet będzie kazał zapłacić. Wet dzieciaka pogonił, kazał gołąbka zostawić w parku na trawie.
    • tomelanka Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:38

      A już myslalam ze psia kupa suspicious big_grin
      • hipinka Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:45
        też obstawiałam psa albo psią kupę smile nawiązując do ostatnio wałkowanych tematów
    • lampka_witoszowska Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:39
      zabieramy - przez choćby chusteczki higieniczne, które mamy przy sobie, i idziemy/jedziemy do weterynarza

      jak mamy szczęście, gołąb zostaje w lecznicy, jak gołąb ma szczęście, zabieramy z zaleceniami od weterynarza do siebie
    • madzioreck Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:40
      Zabieramy, niesiemy do weterynarza.
      Tak zrobił ostatnio mój siostrzeniec i jestem z niego bardzo dumna.
      Ja kiedyś odchowałam małego gołębia, skubany wracał później przez okno kuchenne smile
      • lampka_witoszowska Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:43
        smile o, to tak jak my smile najpierw mościł się smarkacz w paprotce, potem uczyłam go latać, a potem wracał i właził, jedyny ze stada smile

        ja byłam w ciąży, a w domu był też pies
        wszyscy przeżyli i mają się dobrze
      • mx3_sp a co ze szczurem czy myszą? 24.02.14, 14:43
        to ta sama kategoria zarazków.
        • lampka_witoszowska Re: a co ze szczurem czy myszą? 24.02.14, 14:46
          nie ta sama kategoria zarazków i pasożytów ze względu na inny układ pokarmowy i okrycie skóry, to raz
          dwa, gryzonie nie lgną aż tak do ludzi, więc ich próby samoobrony są ostrzejsze i trudniej im pomóc
          trzy, zarazki mają zaniedbani ludzie - znaczy: nie pomagamy, jak leży ktoś na chodniku?
        • madzioreck Re: a co ze szczurem czy myszą? 24.02.14, 14:48
          Pytasz poważnie czy złośliwie? Jeśli to drugie to słabo trafiłaś. Szczura albo mysz zabrałabym tym bardziej, kocham i mam gryzonie. Tyle, że raczej nie widuje się i nie spotyka uszkodzonych, dorosłych dzikich gryzoni tak często jak ptaki. Ale porzuconego oseska można zabrać, odkarmić (rzadko przeżywają) i niestety nie nadaje się już do życia na wolności.
          • madzioreck Re: a co ze szczurem czy myszą? 24.02.14, 14:50
            A przede wszystkim gdyby dorosły, dziki gryzoń dał się złapać, to raczej nie można by już było mu wiele pomóc.
          • ichi51e Re: a co ze szczurem czy myszą? 24.02.14, 15:59
            Szura wzielabym i holubila bym do naturalnego zgonu. Mailby jak w puchu. Golebia nie dotknelabym rozzazonym pogrzebaczem.
            • madzioreck Re: a co ze szczurem czy myszą? 24.02.14, 16:50
              No dzikusy to tak słabo dają się hołubić wink Ale to nic, jak każdy szczuromaniak po cichu marzę, że kiedyś trafi do mnie jakiś dziczek wink
      • hanka20074 Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:51
        Ja w takiej sytuacji dzwonię na straż miejską i zawsze jakiś patrol się pojawia i rannego zabierają do lecznicy.
        • gato.domestico Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:55
          naprawde u Was w miescie straz miejska zajmuje sie golebiem? maja taki obowiazek?
          • madzioreck Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 15:01
            Nie wiem, czy mają, ale w zależności od miasta (albo może konkretnego patrolu) zdarza się, że SM zajmuje się i zwierzęcymi sprawami (interwencyjne odebranie zwierząt, zgarnianie porzuconych bid i odwiezienie do schroniska/fundacji/stowarzyszenia/prywatnych osób przejmujących takie bidy na leczenie lub DT).
          • hanka20074 gato.domestico 24.02.14, 15:03
            Mają kilka patroli które właśnie specjalizują się w "ratowaniu" rannych zwierząt/ptaków
            Też byłam zdziwiona ale na jednym z festynów dumnie głosili ze przyjeżdżają też do rannych zwierzątek.
        • default Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 15:01
          Hm, zwykle na taki patrol czeka się sporo, nawet parę godzin - i tak sterczysz przy tym gołębiu i czekasz na nich, czy dzwonisz i odchodzisz, przyjmując bez sprawdzania, że na pewno przyjadą i zabiorą ?
          • hanka20074 default 24.02.14, 15:07
            Czekam/czekałam bo narazie zdarzyło mi się tylko raz wzywać do rannego ptactwa straż miejska.
            • default Re: default 24.02.14, 15:23
              I ile czasu czekałaś ? Bo ja kiedyś prawie przymarzłam do asfaltu wink gdy czekałam na patrol wezwany do kota uwięzionego we wnętrzu samochodu (tzn. nie w środku, tylko pod maską, wlazł w te silnikowe wnętrzności i utknął). Przyjechali po ponad 3 godzinach.
              Od tamtej pory, kiedy tylko mogę sama zaradzić, bez pomocy, to robię to, a nie oglądam się na SM.
              • hanka20074 Re: default 24.02.14, 16:06
                Czekałam niecałe 30 minut ale chyba dlatego że akurat patrol był w pobliżuwink
    • beatulek Cieszę się, że 24.02.14, 14:42
      nikt nie napisał: dobijamy, żeby nie cierpiał. Pytanie do tych oddających do lecznicy - czy każdy wet ma obowiązek wyleczyć gołąbka gratis czy emama, które znalazła ptaszka sponsoruje leczenie?
      • madzioreck Re: Cieszę się, że 24.02.14, 14:45
        Pytanie do tych oddających do le
        > cznicy - czy każdy wet ma obowiązek wyleczyć gołąbka gratis czy emama, które zn
        > alazła ptaszka sponsoruje leczenie?

        Nigdy nie "oddawałam" żadnego zwierzaka wetowi, to nie hotel przecież. Jeśli zabieram jakieś zwierzę do weta, to płace za wizytę, leki.
      • gato.domestico Re: Cieszę się, że 24.02.14, 14:45

        raczej 100% lecznik to prywatne gabinety niezobowiazane do leczenia za free "miejskich" golebi
      • beatulek Re: Cieszę się, że 24.02.14, 14:49
        No przyznaję, że może z 50zł - 100zł to byłabym w stanie zapłacić - ale jeśli leczenie miałoby być dłuższe/droższe to mam inne pomysły na wydawanie własnych pieniędzy. Pewnie skończyłoby się na poproszeniu o jakieś leki przeciwbólowe dla ptaszka. i tyle.
      • jowita771 Re: Cieszę się, że 24.02.14, 14:51
        Ja kiedyś zaniosłam gołebia, weterynarz powiedział, że uśpi, bo ptak i tak nie ma szans, zapytałam, ile się należy, ale nic nie wziął.
        • jowita771 Re: Cieszę się, że 24.02.14, 15:04
          Kiedyś wracałam ze znajomymi z imprezy plenerowej i samochód z młodymi gó...arzami w środku walnął w psa. Pies młody, wilczurowaty kundel, chyba niczyj, żadnej obroży nie miał. Auto się nawet nie zatrzymało, tylko pognało dalej. Wzięliśmy go na ręce i nieśliśmy na zmianę, bo lekki nie był. Nie było daleko, ale weterynarza nie było w domu, córka po niego dzwoniła, ale zanim dotarł psu się padło. Siedzieliśmy z nim na ławce pod domem weterynarza i płakaliśmy, bo nam go było żal, fajne psisko, pewnie go bolało, ale nawet nie piszczał, tylko cierpliwie leżał nam na rękach i patrzył w oczy. Nie wiedzieliśmy, ile nas będzie kosztować leczenie, tylko jedna dziewczyna miała przy sobie pieniądze, umówiliśmy się, że potem się rozliczymy i oddamy po równo.
    • kerala78 Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:48
      od zawsze zbieralam sieroty zwierzece wiec i tego zabralismy do pudla...po tygodniu poprawilo mu sie na tyle ze dzis odfrunal smile
      i jakos mi tak wesolo choc to tylko znienawidzony krakowski latajacy szczurek smile
    • morgen_stern Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 14:55
      W Warszawie jest opcja azylu dla ptaków, ale powiem wam w tajemnicy, że nikt tam się nie cieszy z kolejnego gołąbka w kartonie... To ptak pospolity i liczny, pieniądze są bardziej potrzebne na ratowanie rzadszych, bardziej zagrożonych gatunków.
    • klubgogo Re: idziesz z dzieckiem lub bez chodnikiem a tu 24.02.14, 18:42
      Niestety taka moja natura, że nad zwierzem płaczę i już zanosiłam takie biedne ptactwo do okolicznego weterynarza. Moje dziecko tez płacze nad każdym stworzonkiem, więc nie ma szans, abyśmy zignorowały.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka