yeerba
26.02.14, 16:29
tak się zastanawiam.
W moim rejonie korespondencję dostarcza pewna pani listonosz, która wrzuca polecone do skrzynki.
Zwróciłam jej kiedyś uwagę, na co ona radośnie, że oszczędziła mi czas i żebyśmy na poczcie skorzystali z tej usługi, w której polecone wrzuca się do skrzynki (są uznane za doręczone).
Grzecznie odmówiłam.
Po pierwsze może zdarzyć się, że danego poleconego nie będę chciała odebrać. Po drugie ów system jest niedoskonały bo z chwilą mojej zgody na dostarczanie bez podpisu pani listonosz może sobie takimi listami w kominku palić.
No i tak.
Pani chce ulepszać świat i nadal dostarcza te polecone, a ja się zastanawiam kto podpisuje te polecone i jaki numer dokumentu zostaje wpisany...
Mąż mówi - co się martwisz? Układ idealny. Ona to robi na swoją odpowiedzialność. Jak będziemy chcieli danego poleconego nie uznać, po prostu powiemy, że go nie otrzymaliśmy i niech nam ktoś udowodni, że jest inaczej.
Hmmm.
Jakoś nie cieszy mnie, że ktoś prawdopodobnie mój podpis podrabia, żeby sobie pracę ułatwić.