Dodaj do ulubionych

Wielka księga siusiaków - kogo oburza?

04.03.14, 20:48
Pani dyrektor szkoły wezwała mię była na dywanik, albowiem mój syn (klasa III SP) przyniósł był do szkoły "Wielką księgę siusiaków" i okazał zachwyconym kolegom. Gdyż, jak spokojnie wyjaśnił, koledzy się domagali, a nie wszyscy u niego w domu bywają, więc im przyniósł i pokazał.

Zapytałam uprzejmie i z uśmiechem "a dlaczego???", na co pani dyrektor zaczęła przemowę o tym, że różni rodzice... różnie "uświadamiają"... nie życzą sobie... i ona ma skargi - od tychże rodziców - że kolega "uświadamia" wbrew woli.

Do pani dyrektor pretensji specjalnej nawet nie mam, bo wiem, że ona musi funkcjonować wśród rodziców i jak ona nie ma w programie "uświadamiania" (WTF???), to ona nie może pozwolić na uświadamianie na swoim terenie, bo zaraz jej wkroczy Straż przeciw Gender albo inne jakieś Hufce Jezusowe, i weź z nimi walcz. No sorry, taki mamy klimat, i ona jakoś musi sobie w tym radzić. OK. Ale ci rodzice mnie zaintrygowali.

Rozumiałabym całkowicie, gdyby przyniósł Hustlera albo jakąś inną formę pornografii. Rozumiałabym nawet chyba, gdyby tymi siusiakami usiłował gorszyć dziewczęta smile Ale przyniósł chłopak legalną książkę z księgarni, w której żadnych bezeceństw jako żywo nie ma i która treściowo pewnie przypomina jakieś "O chłopcach dla chłopców" czy jak tam się tego typu publikacje nazywały "za moich czasów". I co, nie wolno? Kogo to gorszy?

Wy byście sobie nie życzyły? Znacie kogoś, kto by sobie nie życzył, żeby kolega przyniósł "Taaaką Książkę" do szkoły i pokazał jego dziecku? Dlaczego?
Obserwuj wątek
    • przystanek_tramwajowy Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 20:59
      Widziałam i nie, ta książka mnie nie oburzyła. Zniesmaczyła i rozczarowała, więc jej nie kupiłam.

      ---
      Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
    • 3fanta Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 20:59
      Nie przejmuj się w szkole niektórzy robią z igły widły.Ja jako rodzic kolegi czy koleżanki nie robiłabym z tego afery.Co innego gdyby rzeczywiście porno przyniósł.Jeszcze spytałabym cię czy byś na kilka dni nie pożyczyła owego dzieła do poczytania
    • anika772 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 21:00
      Znacie kogoś, kto by sobie nie życzył, żeby kolega przyniósł "Taaaką Książkę" do szkoły i pokazał jego dziecku? Dlaczego?

      Jasne, znam wiele takich osób, dlatego moja córka tego typu książek do szkoły nie zanosi.
      • saszanasza Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 21:25
        "- Kilka tygodni temu mama weszła do mojego pokoju, kiedy się brandzlowałem na łóżku-mówi Tobias. Natychmiast się odwróciła i wyszła...Wszyscy trzej przyznają, że brandzlują się dosyć często (...) Oskar brandzluje się dlatego, że sprawia mu to przyjemność i uspokaja go (...) wszyscy trzej boją się, że będą mieli wzwód w przebieralni (...) Ludzie by sobie pomyśleli że jestem gejem"

        "Strzykam na brzuch, ile powinno być tego po jednym brandzlowaniu"

        "Siusiakowy słowniczek
        Brandzlować się -....
        Bzykać, ciupać

        To fragmenty. mam tą książkę. Uważam że o ile część informacji o siusiakach jest ciekawa i nie budzi moich zastrzeżeń, tak niektóre, jak te powyżej już tak. Nie wyobrażam sobie by mój syn zabrał tą książkę do szkoły i umoralniał kolegów. N e dziwię się dyrekcji że zareagowali. Nie każde dziecko, zwlaszcza 9-10 letnie jest w stanie w odpowiedni sposób "przetrawić" informacje z tej książki.
        • atena12345 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 21:44
          saszanasza napisała:

          > "- Kilka tygodni temu mama weszła do mojego pokoju, kiedy się brandzlowałem na
          > łóżku-mówi Tobias. Natychmiast się odwróciła i wyszła...Wszyscy trzej przyznają
          > , że brandzlują się dosyć często (...) Oskar brandzluje się dlatego, że sprawia
          > mu to przyjemność i uspokaja go (...) wszyscy trzej boją się, że będą mieli wz
          > wód w przebieralni (...) Ludzie by sobie pomyśleli że jestem gejem"
          >
          > "Strzykam na brzuch, ile powinno być tego po jednym brandzlowaniu"
          >
          > "Siusiakowy słowniczek
          > Brandzlować się -....
          > Bzykać, ciupać
          >
          > To fragmenty. mam tą książkę. Uważam że o ile część informacji o siusiakach jes
          > t ciekawa i nie budzi moich zastrzeżeń, tak niektóre, jak te powyżej już tak. N
          > ie wyobrażam sobie by mój syn zabrał tą książkę do szkoły i umoralniał kolegów.
          > N e dziwię się dyrekcji że zareagowali. Nie każde dziecko, zwlaszcza 9-10 letn
          > ie jest w stanie w odpowiedni sposób "przetrawić" informacje z tej książki.


          eee.... to fakt.
          Takie teksty są przesadzone. Nie zbulwersowałabym się, ale rozumiem, że niektórzy tak.
          Nie znałam tej książki
        • burina Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 06:11
          Na serio w takiej nowoczesnej książce posądzenie o bycie gejem jest przedstawiane jako najgorszy z możliwych scenariuszy???
          • triss_merigold6 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 09:27
            Dla dojrzewających chłopców jest to kiepski scenariusz, posądzenie o bycie gejem = szyderstwa w towarzystwie i wyzywanie od ciot.
            • burina Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 11:44
              No ale ktoś im to, że bycie gejem jest przyczyną do wyśmiewania zaszczepia w głowach. W ogóle uczenie wyśmiewania w szatni z jakiegokolwiek powodu to słaby pomysł...
        • mariolka55 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 12:37
          saszanasza napisała:

          > "- Kilka tygodni temu mama weszła do mojego pokoju, kiedy się brandzlowałem na
          > łóżku-mówi Tobias. Natychmiast się odwróciła i wyszła...Wszyscy trzej przyznają
          > , że brandzlują się dosyć często (...) Oskar brandzluje się dlatego, że sprawia
          > mu to przyjemność i uspokaja go (...) wszyscy trzej boją się, że będą mieli wz
          > wód w przebieralni (...) Ludzie by sobie pomyśleli że jestem gejem"
          >
          > "Strzykam na brzuch, ile powinno być tego po jednym brandzlowaniu"
          >
          > "Siusiakowy słowniczek
          > Brandzlować się -....
          > Bzykać, ciupać
          >
          > To fragmenty.


          nie znam książki ,cytowane fragmenty mnie zniesmaczyły
          tak Dyrektorka ma rację i rodzice również
    • zana781 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 21:23
      Nie pozwolilabym corce zaniesctego typu ksiazki do szkoly, dlaczego? bo rodzice moga sobie tego nie zyczyc.Corka wie jak wyglada naga mama i nagi tata, dla niej to normalne, ale ma zakazane mowic o tym w szkole.
    • atena12345 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 21:40
      joanekjoanek napisała:


      > Wy byście sobie nie życzyły? Znacie kogoś, kto by sobie nie życzył, żeby kolega
      > przyniósł "Taaaką Książkę" do szkoły i pokazał jego dziecku? Dlaczego?

      Córka zabrała kiedyś do przedszkola "larusowską" encyklopedię o ciele człowieka wink
      Nooooo... się działo wink przecież nagi człowiek to obraz szatana big_grin
    • gryzelda71 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 21:40
      Nie życzyłabym sobie.Bo tak. Bo od uświadoniemia w tym wieku ja jestem, a nie syn joanekjoanek.
      • przystanek_tramwajowy Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 21:48
        Ta książka wiele spraw wulgaryzuje i moim zdaniem jest nieodpowiednia dla trzecioklasisty. Nie podoba mi się język, jakim operuje. Chciałaś błysnąć jako trendy wyzwolona mamuśka i nie wyszło? Jak przykro!

        ---
        Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
        • andaba Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 21:57
          Książki nie znam, miałam już napisać, że może lepsza książka dla dzieci niż pornograficzna gazetka.

          Po przeczytaniu fragmentu, stwierdzam, że chyba jednak nie lepsza. Bo zawsze można powiedzieć (szczerze), że gazetka jest przeznaczona dla osób dorosłych i jej treści takich osób dotyczą. A tu niby dla dzieci, a treść - szkoda gadać.

          Pewnie bym nie poleciała do dyrektorki, ale na wywiadówce zapytałabym wychowawczyni, czy wie, że synek joanki bez przeszkolenia wdż prowadzi.
        • 3fanta Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 21:57
          No skoro takie teksty to rozumiem jednak oburzenie
          • beataj1 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 22:12
            Ja akurat miałam w ręku Wielką księgę cipek i tam nie widziałam niczego oburzającego.
            Swoją drogą rozczula mnie przekonanie że chłopcy w III klasie to niewinne lilije które takiego języka/zwrotów nie używają.
            Zastanawiam sie czy może własnie użycie języka potocznego nie sprawi że taka książka będzie bardziej życiowa i wiarygodna dla chłopców. Niczego nie przesądzam ale tak sobie myśle pamiętając chłopaków z mojej klasy jak się zachowywali i jakiego języka używali (a pewnie słyszałam tylko wycinek)...
            • gryzelda71 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 22:16
              Ale mam prawo nie zyczyć sobie,zeby na przerwach w szkole dzieciaki się były uświadamiane?
              • x.i.007 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 23:54
                gryzelda71 napisała:

                > Ale mam prawo nie zyczyć sobie,zeby na przerwach w szkole dzieciaki się były uś
                > wiadamiane?

                możesz sobie nie życzyć, ale to jest poza twoją kontrolą.
                dzieciaki będą sobie przekazywać wszystkie ciekawostki czy będą miały pod ręką książkę czy też nie. czasem nawet lepiej z książką, bo ryzyko przekazania głupot jest mniejsze.
                jedyne co możesz zrobić to porozmawiać z dzieckiem zanim kolega czy koleżanka opowie swój pogląd na te sprawy.
                mowa jest o 10 latkach, te dzieciaki powinny już wiedzieć co nieco i to od rodziców a nie z podwórka.
                • gryzelda71 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 07:17
                  I wie. I poza kontrolą tez się dowie, ale rodzice tez mogą uświadamiac dziecko,że nie musi nieść kaganka w tym temacie. Ach te 10latki z całym tym słownictwem.......
            • przystanek_tramwajowy Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 22:17
              Ale nie do ciebie czy autorki wątku i waszych dzieci należy decyzja, co będzie dobre dla ich kolegów i koleżanek z klasy. Jak chcecie, żeby wasze dzieci błysnęły, dajcie im do szkoły Szekspira w oryginale albo Geometrię Euklidesa. To pozycje mało kontrowersyjne i bardzo pouczające.

              ---
              Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
              • beataj1 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 22:29
                Ale ja absolutnie niczego takiego nie postuluje. Zastanawiam się tylko czy taki a nie inny język uzyty został w jakimś celu - własnie po to by chłopcy czuli że ta książka dla nich i o nich.
                Rozumiem że rodzice chcą sami uświadamiać dzieci. Ale czy wiara w to że są jedynymi dostarczycielami informacji nie jest naiwna.
                Żeby było jasne nie popieram przynoszenia takich książek ale tez nie uważam że stało się coś złego.
                • przystanek_tramwajowy Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 22:32
                  Ja też nie byłabym w gronie oburzonych, ale szanuję to, że inni mogą sobie nie życzyć uświadamiania w ten sposób swoich dzieci.

                  ---
                  Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
              • joanekjoanek Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 23:06
                przystanek_tramwajowy napisał:

                > Jak chcecie, żeby wasze dzieci błysnęły, dajcie im do szkoły Szekspira w oryginale albo Geometrię Euklidesa. To pozycje mało kontrowersyjne i bardzo pouczające.

                Szekspir jest mało kontrowersyjny??? z tym trupem ścielącym się gęsto i wszelkimi świństwami, jakie ludzkość wymyśliła natenczas i do dziś chyba? hmmm....
                • przystanek_tramwajowy Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 23:08
                  I sądzisz, że w oryginale to zrozumieją? tongue_out
                  • joanekjoanek Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 23:10
                    Zapewne nie, i tym bardziej nie da się reklamować akurat tej twórczości jako "pouczającą" smile
            • ichi51e Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 06:59
              Co innego mowic miedzy soba co innego czytac w ksiazce (edukacyjnej!) zgadzam sie z tym co wyzej ktos napisal - o swierszczyku mozna powiedziec dla doroslych (no i w sumie o ile nie ma sadomaso to coz takiego tam jest?) a tu wulgaryzacja (jak domyslam sie tlumaczenie nieudolne w polskim np nie powtarza sie tej samej frazy bo brzmi to dziwnie) i brak wyobrazni - zasmucajaca-zniesmaczajace. To juz w ramach uswiadamiania i rozbudowy jezyka niech wilqa poczytaja ;p przynajmniej sie mozna posmiac i jakos takie naturalniejsze te rozmowy.
              • turzyca Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 08:24
                o swierszczyku mozna powiedziec dla doroslych
                > (no i w sumie o ile nie ma sadomaso to coz takiego tam jest?) a

                Kompletnie odrealniony obraz kobiecego ciala. Meskiego zreszta tez. Bylo kiedys takie fajne zestawienie dziewczyn Playboya od lat bodajze 50-tych po czasy okolodzisiejsze. Przez lata to byly bardzo atrakcyjne ale normalne kobiety, z roznymi figurami, z roznymi biustami, z owlosieniem. Pare lat temu to zaniklo, zostaly nierealne laleczki spod jednej sztancy.
                A potem sa Problemy, bo realna dziewczyna nie wyglada tak, jak ta z obrazka. Bardzo nie tak.
                • ichi51e Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 08:30
                  Wydaje mi sie ze problem maja z tym kobiety. Facetom raczej wsjo rawno byle chetna (mowie o ukochanej oczywiscie nie przypadkowej suspicious) zreszta wiekszosc kobiet na plus wypada w porownaniu z lalami z gazet...
            • landora Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 09:55
              Mój mąż uczy dzieci w wieku 5 - 10 lat i one skarżą nauczycielowi, że ktoś powiedział "ku...". Nie sądzę, żeby mówiły, że się brandzlują, i nie wierze, żeby znały znaczenie tego słowa. Chyba, że to jakieś dzieci z patologicznych rodzin, gdzie takich słów używa się na co dzień.

              Serio nie można uświadamiać dzieci bez wulgaryzmów?
              • triss_merigold6 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 10:05
                Dokładnie. W klasie syna (III SP) oburzają się jak ktoś powie fakju i skarżą.
                • aneta-skarpeta Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 10:36
                  nie chciałabym dożyć czasu gdy 9 latki spoko-loko mówiłyby powszechnie o brędzlowaniu i wszem i w obec bez krępacji radziły sobie jak i gdzie najlepiej sie spuszczać
                  • triss_merigold6 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 10:40
                    A czym, przepraszam, mają się spuszczać skoro jeszcze nawet nie dojrzewają (tak technicznie rzecz biorąc)?.
                    Rzygam już pseudo poprawnością polityczną, według której dzieci mają taki sama aparat poznawczy i odbiór jak dorośli, więc należy je walić między oczy dowolnymi treściami.
                    • mariolka55 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 12:50
                      > A czym, przepraszam, mają się spuszczać skoro jeszcze nawet nie dojrzewają (tak
                      > technicznie rzecz biorąc)?.
                      > Rzygam już pseudo poprawnością polityczną, według której dzieci mają taki sama
                      > aparat poznawczy i odbiór jak dorośli, więc należy je walić między oczy dowolny
                      > mi treściami.

                      tez rzygam
                      mam syna dokładnie 10 latka -3 klasa i też skarżą na siebie jak ktos powie fakju czy ku..a
                      jeszcze nie dojrzewają ,do bryndzlowania daleko
    • rhodesian_ridgeback Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 22:08
      Mam "Wielką księgę siusiaków" i Wielką księgę cipek". Oraz kilka innych pozycji o tej tematyce dla dzieci i młodzieży. Akurat te dwie pierwsze mają średnią wartość edukacyjną, ze względu na miejscami wulgarny język i lekkie pomieszanie informacji merytorycznych ze śmieciowymi.

      Nawet najlepszej jakościowo lektury z tego zakresu nie pozwoliłabym wziąć córce do szkoły (wczesna podstawówka) właśnie ze względu na możliwość reakcji negatywnych innych rodziców. Z tego też powodu młoda nie dzieli się radośnie z rówieśnikam swoją wiedzą na temat seksualności człowieka. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy uznaje taką wiedzę za właściwą u 10-latka.
      Szanując prawo innych rodziców do wychowywania dzieci według swojego światopoglądu nie zamierzam narzucać im mojego. Przy tym również oczekuję, że mnie i mojemu dziecku nikt nie będzie wciskałł rzeczy, których ja nie akceptuję.
    • iwoniaw Abstrahując od zacytowanych fragmentów 04.03.14, 22:16
      i faktycznie wulgarne (m.in.) sposoby przekazu, nie dziwię się, że jacyś rodzice zareagowali - w końcu oni nie widzieli tej książki, zapewne od dzieci usłyszeli coś w rodzaju "a Miecio to książkę z gołymi siusiakami pokazywał" (i pół biedy, jeśli tylko tyle) - to naprawdę dziwne, że zainteresowali się, czy szkoła coś o tym wie? Równie dobrze mogła to być książeczka uświadamiająca, jak pornografia (z cytatów widać, że niekoniecznie tej kiepskiej pozycji dalej do tej drugiej opcji).
      • mamaemmy Re: Abstrahując od zacytowanych fragmentów 04.03.14, 22:59
        Tia..."książkę z gołymi siusiakami",gorzej jak któryś zacytował,że tam się chłopczyk brandzlował na brzuch..
        Może ja znam inne dzieci,inną szkołę,ale zdecydowanie 9-10 latki nie używają jeszcze takich wyrazeń.
        Bardzo nowoczesną mamą jest joanekjoanek .
        • iwoniaw Re: Abstrahując od zacytowanych fragmentów 05.03.14, 09:26
          No właśnie o to mi chodzi - jednego rodzica już same "gołe siusiaki" mogą zaniepokoić (i nie dziwię się, w końcu jeśli ktoś książki nie widział, to nie dziwne, że nie zakłada, iż chodziło o atlas anatomiczny), a jeśli usłyszał o paru innych szczegółach i to opisanych takim językiem, to cóż - prawdę mówiąc, sama skłonna byłabym iść do szkoły i polecić uwadze nauczyciela, co też dziecięta oglądają i pokazują kolegom. Zwłaszcza że, jak piszesz, 9-10-latki są na takim etapie, że się tematem interesują, ale niekoniecznie muszą go poznawać w wulgarnym ujęciu i określać rynsztokowym słownictwem. I jeśli matka kolegi z klasy mojego 9-letniego dziecka oburzałaby się, że ktoś śmie krytykować dzielenie się z nim lekturą o "brandzlowaniu", uznałabym, ze ma chyba coś z głową.

    • moofka Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 22:42
      Widziałam, przegladalismy z synem fragmenty, ale nie zachwyciła i niby luźna forma uświadamiania niespecjalnie mi leży. Dzieci wczesnoszkolne nie musza jeszcze uczyć sie, jak sie brandzlowac. Do szkoły bym dziecku nie dala
    • naomi19 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 22:47
      że różni rodzice... różnie "uświadamiają"... nie życzą sobie... i ona ma skargi - od tychże rodziców - że kolega "uświadamia" wbrew woli.
      ma rację
      ja nie miałabym nic przeciwko jak rodzic, ale jako rodzic nie pozwoliłabym tej książki przynosić do szkoły
    • joanekjoanek Język i inne 04.03.14, 22:57
      Brandzlowanie rzeczywiście wybrane "zręcznie" (jako ilustracja tezy, że dzieło niedobrym jest) - ale zdaje się, że tu pretensja nie powinna być kierowana w stronę autorów książeczki, a raczej w stronę polszczyzny - bo brak w niej "ładnego", a jednocześnie potocznego i życiowego określenia onanizmu. Wszystkie kojarzą się mniej lub bardziej wulgarnie, a tymczasem przecież o tym też można sobie zwyczajnie rozmawiać, i taki był zapewne zamysł autorów. A tłumacz zrobił, co mógł. Brandzlowanie nie brzmi ślicznie, wręcz przeciwnie. Ale obawiam się, że nic lepszego się tu podstawić nie dało.

      Natomiast książeczka jako taka nie jest wulgarna w sposób celowy. Jest w niej wulgarności tyle, ile wymusza purytańska niestety i hipokryzją przesiąknięta, uboga w tym zakresie polszczyzna. Treści natomiast są całkowicie niewinne, jestem o tym mocno przekonana.

      Nie miałam pojęcia, że synio do szkoły zaniósł dzieło, bo też bym mu odradzała. No ale zaniósł, i sam był naprawdę serdecznie zdziwiony całą aferą. Bo pokazywał wyłącznie zainteresowanym na ich wyraźne życzenie, nikogo nie edukował na siłę, i do głowy mu nie przyszło, że książeczka może kogokolwiek urazić.

      A we mnie natychmiast diabełek przekory zamachał ogonkiem i "Wielka księga cipek" już jest w drodze do mnie. Nie, nie będzie jej nosił do szkoły, siusiaków zresztą też nie. Już wie, dlaczego, choć wolałabym, żeby nie musiał takiej wiedzy posiąść. Natomiast mu przykażę, złośliwie i jadowicie, że ma się kolegom pochwalić, iż dzieło o cipkach posiada i przeczytał, a im nie pokaże smile a jak się chcą dowiedzieć czegoś ciekawego o dziewczynach i waginach, to niech pytają rodziców, adieu i wszystkiego najlepszego. I jeszcze mu każę zarechotać triumfalnie oraz oddalić się wesół (no, może półwesół) ((C) Adaś Miauczyński)

      W sumie jak ludzie wolą uświadamianie klozetowo-redtubowe od książeczkowego, to co mi do tego.
      • mamaemmy Re: Język i inne 04.03.14, 23:02
        Jak dobrze,że twój syn nie chodzi do klasy z moją NIEWINNĄ CÓRECZKĄ tongue_out
        • joanekjoanek Re: Język i inne 04.03.14, 23:07
          No nie wiem, nie wiem... poza wszystkim, to mocno przystojny jest dżentelmen, więc może i jest czego żałować, nawet bez księgi siusiaków smile
          • przystanek_tramwajowy Re: Język i inne 04.03.14, 23:10
            joanekjoanek napisała:

            > No nie wiem, nie wiem... poza wszystkim, to mocno przystojny jest dżentelmen, w
            > ięc może i jest czego żałować, nawet bez księgi siusiaków smile

            Lepiej chronić córki przed synusiami takich mamuś.

            ---
            Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
            • joanekjoanek Re: Język i inne 04.03.14, 23:11
              Chroń, chroń. Chłopczyk z książeczką Twój wróg.
              • arwena_11 Re: Język i inne 04.03.14, 23:18
                Nie wróg, ale wybacz nie widzę powodu, żeby 9 latek był uświadamiany w taki sposób. I nie wiem jak u innych, ale u nas takiego słownictwa się nie używa. I byłabym bardzo przeciwna kontaktom moich dzieci z dzieckiem, dla którego jest ono normą w tym wieku.
                Każdy wiek ma swoje prawa, ale i pewne ograniczenia.
                • joanekjoanek Re: Język i inne 04.03.14, 23:28
                  O rany, dzieciak przyniósł książkę, nikogo nie uświadamiał i niczego nikomu nie narzucał. Przyniósł. Książkę. Przyniósł. Książkę. I nic więcej nie zrobił. W życiu nie użył słowa "brandzlować", bo też i nie miałby zresztą czego tym słowem opisywać. Książeczka zawiera wykaz "plebejskich" określeń onanizmu, zamieszczony tam pewnie dla śmiechu, więc i moje dzieci się pośmiały, krótko im zostało wytłumaczone, czym jest onanizm, i tyle. Nie jest to dalibóg tematyka śmiertelnie poważna ani akademicka, żeby się trzeba było nadymać od razu, albo roztrząsać, jakież to słownictwo trafne albo nietrafne. Regały w bibliotekach się uginają pod słownictwem i pojęciami, których "u nas w domu się nie używa". Coś z tego wynika niby?
                  • gryzelda71 Re: Język i inne 05.03.14, 08:09
                    Nic to. Musisz czasem zerknąć na to co dziecko zabiera do szkoły i tyle.
                  • iwles Re: Język i inne 05.03.14, 08:54

                    Ale czy ty nie widzisz różnicy, kiedy taką książkę dziecko czyta razem z rodzicami? jest wiele wyrażeń, pojęć, które dorosły przy okazji wyjaśni.
                    A co innego, kiedy dzieciaki same czytają, nie rozumiejąc. Nie wiesz wtedy, co i jak się zakoduje w głowie.
                    • aneta-skarpeta Re: Język i inne 05.03.14, 09:02


                      ale w sumie mozna dziecku też czytać przed snem wielką księgę przekleństw i mu na bieząco tłumaczyćsmile

                      w sumie tak czy siak, szybko przecież naucza sie wszelkich przekleństw

                      i własnie w związku z tym, że ksiażkę dla dzieci, dziecko może wziąc samo, np do szkoły i własnie książka może byc źle zrozumiana, źle zakodowana to nie powinna być tak pisana
                    • triss_merigold6 O toto 05.03.14, 09:06
                      Mój 9-latek ma tę "Wielką księgę siusiaków", część czytał sam, o parę rzeczy pytał, w sumie nie rzucił się z jakąś fascynacją. Nie gorszy mnie szczególnie, ale do szkoły bym nie pozwoliła zabrać.
      • misterni Re: Język i inne 04.03.14, 23:07
        Spokojnie można było użyć słowa "onanizować" zamiast "brandzlować"
        • joanekjoanek Re: Język i inne 04.03.14, 23:08
          No ale tak nikt nie mówi. A miało być tak, jak ludzie mówią. Więc nie, nie można było.
          • przystanek_tramwajowy Re: Język i inne 04.03.14, 23:12
            joanekjoanek napisała:

            > No ale tak nikt nie mówi. A miało być tak, jak ludzie mówią. Więc nie, nie możn
            > a było.

            My mówimy w domu i tak to wytłumaczyliśmy synowi. Ale może jesteśmy dziwadła jakieś! Słowo "masturbacja" też mój syn zna.

            ---
            Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
            • mamaemmy Re: Język i inne 04.03.14, 23:15
              Ja starej daty widać bo słowo onanizm moja zna ode mnie wink
            • joanekjoanek Re: Język i inne 04.03.14, 23:17
              Ależ my też, i książeczka też. Ale nigdy nie słyszałam o chłopakach, którzy by między sobą słowa "onanizować" używali. Jestem pewnie patologią i u Przystanka tak właśnie się ze sobą podrostki komunikują. To zacne i będę silnie aspirować do tych wyżyn społecznych w dalszej przyszłości.
              • misterni Re: Język i inne 04.03.14, 23:22
                Ja rozumiem, że wyrostki używają takie słownictwa, ale edukacja seksualne jest między innymi po to, żeby ich uczyć właściwego nazewnictwa. Jeżeli wśród chłopaków funkcjonują takie określenia jak "zderzaki" czy "balony" tzn, że mamy ich utwierdzać w tym, że to właściwe i tak należy mówić na piersi kobiece?
                • joanekjoanek Re: Język i inne 04.03.14, 23:30
                  Między plebejskością opisu a obraźliwością określeń jest przepaść.
                  • misterni Re: Język i inne 04.03.14, 23:37
                    Jak dla mnie nie aż taka. Ale to już chyba kwestia dobrego smaku jak sądzę.
          • misterni Re: Język i inne 04.03.14, 23:18
            joanekjoanek napisała:

            No ale tak nikt nie mówi. A miało być tak, jak ludzie mówią. Więc nie, nie można było.

            Co proszę? W moim świecie nikt nie mówi brandzlować.
            • joanekjoanek Re: Język i inne 04.03.14, 23:32
              No toteż mówię, polszczyzna jest nędzna pod tym względem i tłumacz miał bardzo trudne zadanie, wyszło, jak wyszło.
              To jak mówią między sobą nastolatki z Twojego świata? Bo ja, szczerze, nie wiem, ale idę o zakład o poważne sumy, że te z mojego świata nie mówią "onanizować".
              • arwena_11 Re: Język i inne 04.03.14, 23:39
                No widzisz,pewnie kwestia poziomu ludzi w kręgu jakich się obracasz. W moim otoczeniu nie używa się takiego słownictwa. Nie pamiętam również, żeby koledzy w podstawówce czy liceum takiego używali, a jeżeli nawet to robili, to nigdy nie przy dziewczynach. Po prostu jakieś wewnętrzne hamulce normalni ludzie mają. NIe wiedzę powodu uczenia tego typu słownictwa 9 letniego dziecka.
                • joanekjoanek Re: Język i inne 04.03.14, 23:49
                  arwena_11 napisała:

                  > No widzisz,pewnie kwestia poziomu ludzi w kręgu jakich się obracasz. W moim oto
                  > czeniu nie używa się takiego słownictwa.

                  Oczywiście, Pani Hrabianko. Padam do stópek, ja, plebs marny i patologia ostatnia.
                  Nie wiem tylko, po co Pani Hrabianka paluszki szlachetne strzępi, żeby do tego plebsu pisać. Niegodnam ja tego zaszczytu, doprawdy.

                  Ja w życiu raz usłyszałam słowo "brandzlować" na żywo i wzbudziło we mnie duże zadziwienie, bo tak rzeczywiście nie mówił nikt i nigdzie. Ale ludzie, płci męskiej głównie - bo to ich sprawa dotyczy - ratują się masą innych określeń potocznych, rubasznych i/lub wulgarnych.

                  Widzę już, że muru nie przebiję z przekazem, że książka ma ograniczenia językowe, związane ze słabizną języka polskiego i brakiem potocznych, a niewulgarnych określeń różnych elementów i funkcji seksualnych. Nie dociera, no to nie dociera, już nie dotrze, nie będę tego przecież powtarzać w koło Macieju. Ale ta słabość językowa nie czyni z tej książeczki pozycji szkodliwej i demoralizującej. Nadinterpretowanie problemów ze słownictwem dalibóg przypomina fabułę długometrażowego "South Park - Bigger, Longer and Uncut", gdzie mamuśki rozpętały wojnę (taką z karabinami i prawdziwym zabijaniem), żeby oduczyć dzieci używania brzydkich wyrazów.

                  Nie tędy droga. I nie w słownictwie problem przecież.
                  • mdro Re: Język i inne 05.03.14, 00:01
                    To nie jest kwestia słabości polszczyzny, ale słabości tłumacza. To raz. Dwa, to, że młodzież używa wulgaryzmów, nie oznacza, że należy ich uczyć dzieci. I tak się w swoim czasie nauczą.

                    > Ja w życiu raz usłyszałam słowo "brandzlować" na żywo i wzbudziło we mnie duże
                    > zadziwienie, bo tak rzeczywiście nie mówił nikt i nigdzie

                    No to dlaczego zakładasz, że chłopcy między sobą tak mówią?
                • turzyca Re: Język i inne 05.03.14, 11:27
                  W moim oto
                  > czeniu nie używa się takiego słownictwa

                  W moim tez. Ale w Polsce nie ma ogolnego standardu przyzwoitego slownictwa okreslajacego intymnosci. Ta sama cipka, ktora dla jednych jest najnormalniejszym okresleniem, adekwatnym dla dzieci, dla innych jest potwornie wulgarna. Dla mnie wulgarne sa wszystkie siuski i kuski, bo poznalam je dopiero z przyspiewek i inszych utworow o jednoznacznych konotacjach. I dla mnie to nie sa slowa dla dzieci, a jak wiadomo z watkow o "tam", dla wielu to wlasnie "dzieciece" slowa.

                  A Joanek ma racje - ludzie, ktorzy mowia o onanizowaniu, to zasadnicza mniejszosc. Ten problem mial juz Kinsley, ten problem mieli tez polscy seksuolodzy: im nizszy poziom wyksztalcenia tym mniejszy odsetek respondentow potwierdzajacych onanizm. Wyobrazacie sobie jednostke wojskowa, gdzie zaden zolnierz sie nie zaspokaja? Oficerzy owszem, szeregowcy nie. Realne? Problem rozwiazal sie, jak wspolpracownicy zlamali "czystosc" naukowa i zaczeli reagowac "no naprawde pan nie trzepie/wali/... etc?" I nagle respondenci odpowiadali "alez oczywiscie, dzisiaj to juz dwa razy."

                  Czy istnieje szczesliwsze slowo od zacytowanego - nie wiem. Dla mnie ono jest potwornie wulgarne, ale wiem, ze to o niczym nie swiadczy.
                  • ichi51e Re: Język i inne 05.03.14, 12:08
                    Zgadzam sie ze bormalnego slownictwa brak (do tego tysiac piecset "zabawno-wulgarnych" eufemizmow. Taka cecha poskuego. Pytanie ci jest uzywane co nie i co chcemy utrwalac. O brandzlowaniu po za celami wieziennymi chyba nikt nie slyszal. Tlumacz mogl chociaz googla uzyc jak mu samemu nic do glowy nie przychodzilo. Sa slowniki slangu.
                    • ichi51e Re: Język i inne 05.03.14, 12:15
                      Aaa (siry za literowki z telefonu pisze) eydaje mi sie ze to dodatkowo brzmi raczej dziwnie bo tam jest w tym samym zdaniu uzyte "brzuszek" co jeszcze bardziej podkresla wulgarnosc. Tak jak dziwnie brzmi "k..wa" w ustach malego dziecka.
                  • black.emma Re: Język i inne 05.03.14, 12:11
                    Generalnie to się zgadzam. Sęk w tym, że mówimy tu o 9-latkach nie rekrutach. I tu chyba warto zastosować inne standardy.
                    • aneta-skarpeta Re: Język i inne 05.03.14, 12:27
                      może chodzi o to, że i jedni i drudzy są niewykształceni?big_grin
                      • black.emma Re: Język i inne 05.03.14, 12:40
                        No jakiś argument to jest smile

                        Z tą różnicą, że ci pierwsi jeszcze mają szansę wink
              • mamaemmy Re: Język i inne 04.03.14, 23:47
                Ok,nastolatki.Ale żaden ze znanych mi 3klasistow w ten sposób nie mówi.
                U nas afera jak dzieciak powie fakju..
                Skoro piszesz,że to normalne nazewnictwo dla nastolatków-czemu kupilas książkę swemu 10latkowi smile Jeszcze nastolatkiem nie jest.
                • joanekjoanek Re: Język i inne 04.03.14, 23:55
                  Kupiłam dużo wcześniej, i sobie leży w domu. Wśród setek innych książek, o zwierzętach, planetach, budowie mózgu i podróżach kosmicznych. Jedne lepszym językiem napisane, inne gorszym, a jeszcze inne są beletrystyką i zawierają najrozmaitsze slangi. 10-latek nie używa i/lub nie zna gdzieś tak z połowy słów w nich zawartych.

                  Ta książka nie jest o słownictwie, tylko o siusiakach. Kupiłam ją ze względu na walor poznawczy, bo siusiaki dla posiadaczy siusiaków są ciekawe, tak jak budowa mózgu dla posiadaczy mózgu. A że tam jest obrazek, na którym dla hecy jest napisane "trzepać kapucyna"? Gdyby coś takiego miało książkę dyskwalifikować, to miałabym duuużo mniej książek niż mam.
              • mdro Re: Język i inne 04.03.14, 23:54
                Ale do Ciebie naprawdę nie dociera, że "brandzlować" jest wulgarne? (choć źródłosłowu bynajmniej wulgarnego nie ma) - swoją drogą, wg mnie odnosi się do kobiecej masturbacji. A nastolatki zapewne walą konia głównie, co nie oznacza, że dzieci (bo trzecioklasista to nie nastolatek jeszcze, prawda?) nie należy uczyć słownictwa ogólnie przyjętego. Czy uznałabyś za właściwe, by Twój syn w książkach jakoby przeznaczonych dla jego wieku miał stosunek seksualny określany np. jako ru...ie?
                • joanekjoanek Re: Język i inne 05.03.14, 00:00
                  mdro napisała:

                  > Ale do Ciebie naprawdę nie dociera, że "brandzlować" jest wulgarne?

                  Do mnie sporo dociera. Natomiast Ty jesteś któraś z kolei, do której nie dotarło przesłanie o treści "to jest wulgarne, ale w polszczyźnie NIE MA słowa niewulgarnego a potocznego, więc tłumacz wybrnął źle, tylko że nie bardzo można mieć do niego o to pretensję". Ja już to napisałam co najmniej pięciokrotnie, różnymi słowami. Jeśli do tej pory nie dotarło, to już nie dotrze.

                  A książki, ogólnie, nie służą do "uczenia dzieci", tylko do czytania. Czasem informacyjnie, czasem dla przyjemności, czasem z powagą, czasem z przymrużeniem oka i z uśmiechem. Wolę kulawy wulgaryzm i przy okazji trochę wiedzy, niż nic - bo to "nic" będzie miało potencjalnie dużo gorsze skutki, niż kontakt z kulawym wulgaryzmem.
                  • misterni Re: Język i inne 05.03.14, 00:07
                    Ależ w języku polskim są określenia, które ci tu przytoczyłyśmy, które aczkolwiek stanowiące nazewnictwo oficjalne, nie jest sztuczne i uważam, że nie ma żadnego powodu, żeby zastępować je nieszczęsnym "brandzlować".

                    "A książki, ogólnie, nie służą do "uczenia dzieci", tylko do czytania."

                    Tylko że proponując coś 9-10 latkami należy się głęboko zastanowić, co chce się mu przekazać. Ja np swojej 10 latce nie zamierzam przekazywać niczego w formie wulgaryzmów. Ty możesz oczywiście robić jak uważasz, natomiast powinnaś przyjąć do wiadomości, że nie każdy ma tak jak ty.
                    • joanekjoanek Re: Język i inne 05.03.14, 00:19
                      misterni napisała:

                      > Ależ w języku polskim są określenia, które ci tu przytoczyłyśmy, które aczkolwi
                      > ek stanowiące nazewnictwo oficjalne, nie jest sztuczne i uważam, że nie ma żadn
                      > ego powodu, żeby zastępować je nieszczęsnym "brandzlować".

                      Widziałaś kontekst? Kontekstem są "przykładowe" swobodne wypowiedzi dorastających chłopców. Jest to powód, aby nie umieszczać w nich słów, których tacy chłopcy z pewnością by nie użyli. Dosadnie mówiąc, w tym kontekście należałoby napisać "walić konia" (załóżmy), tylko że to jest zbyt wulgarne właśnie i tłumacz uciekając od tego "wężykiem, wężykiem" - wybrał opcję jeszcze głupszą, bo nieużywaną przez nikogo, a też wulgarną. Zamienił stryjek siekierkę na kijek.
                      To nie jest książeczka "popularnonaukowa". To jest książeczka "pop-informacyjna", tak bym ją nazwała. Ma wstawki "z życia" i one mają być życiowym językiem napisane. Nie autorów to wina, że polskie dzieciaki nie mają żadnego potocznego słownictwa do dyspozycji (między innymi dlatego, że się "dorosłe ałtorytety" za mocno nadymają i cała para w gwizdek idzie). Zły wybór tłumacza nie dyskwalifikuje książeczki. Która też nie aspiruje przecież do podręcznika wychowania do życia w rodzinie.

                      > Tylko że proponując coś 9-10 latkami należy się głęboko zastanowić, co chce się
                      > mu przekazać. Ja np swojej 10 latce nie zamierzam przekazywać niczego w formie
                      > wulgaryzmów.

                      A ja się nie identyfikuję z własną biblioteczką smile Ani też z żadną inną biblioteką, na ten przykład.
                      Co oznacza, że ja swoje opowiadam i "przekazuję", natomiast książkom pozwalam, by robiły to inaczej, by opowiadały moim dzieciom co innego niż ja, inaczej niż ja, i żeby dzieciom się światopogląd kształtował na podstawie WIELU źródeł, z których tylko ja jestem najmojsza, a pozostałe źródła są po prostu różne. Nie każda książka, którą u mnie dzieci mogą swobodnie przeczytać, jest zgodna z linią partyjną obowiązującą w świecie mamuśki. I uważam, że tak jest zdrowiej. Choć może czasem mniej "bezpiecznie" smile
                  • x.i.007 Re: Język i inne 05.03.14, 00:13
                    joanekjoanek napisała:

                    > mdro napisała:
                    >
                    > > Ale do Ciebie naprawdę nie dociera, że "brandzlować" jest wulgarne?
                    >
                    > Do mnie sporo dociera. Natomiast Ty jesteś któraś z kolei, do której nie dotarł
                    > o przesłanie o treści "to jest wulgarne, ale w polszczyźnie NIE MA słowa niewul
                    > garnego a potocznego, więc tłumacz wybrnął źle, tylko że nie bardzo można mieć
                    > do niego o to pretensję".

                    nie chodzi o pretensje do tłumacza tylko o to co chcesz wpoić dziecku.
                    pytanie czy według ciebie książka jest na tyle cenna i wyjątkowa, że warta jest tych wulgaryzmów?
                    drugie pytanie brzmi, czy jesteś pewna że wszyscy rodzice muszą się z tobą zgodzić, bo jak nie to ciemnogród?
                  • mdro Re: Język i inne 05.03.14, 00:13
                    Tłumacz jest po prostu nędzny. I po prostu nie masz racji, broniąc tego nieszczęsnego brandzlowania. Zadałam Ci pytanie, rozszerzę je - czy w książce edukacyjnej (bo taką ma rolę w założeniu ta pozycja, prawda?) przeznaczonej dla dziesięciolatka powinno, Twoim zdaniem, znaleźć się np. "tak ją ruchał, że zrobił jej bachora"? Przecież trzeba potocznym językiem...

                    > A książki, ogólnie, nie służą do "uczenia dzieci", tylko do czytania. Czasem in
                    > formacyjnie, czasem dla przyjemności, czasem z powagą, czasem z przymrużeniem o
                    > ka i z uśmiechem. Wolę kulawy wulgaryzm i przy okazji trochę wiedzy [...]

                    Sama tu sobie przeczysz big_grin. Kupiłaś książkę w założeniu edukacyjną, z której powinno się nabyć "trochę wiedzy", ale do uczenia ona nie służy?
                    • joanekjoanek Re: Język i inne 05.03.14, 00:34
                      mdro napisała:

                      > I po prostu nie masz racji, broniąc tego nieszczęsnego brandzlowania.

                      W którym miejscu ja bronię brandzlowania...
                      Nawet już nie pytam, wzdycham tylko, zrezygnowana. Nie jestem wielbłądem.

                      > Kupiłaś książkę w założeniu edukacyjną, z której powinno się nabyć "trochę wiedzy", ale do uczenia ona nie służy?

                      Aha, aha. Mniej więcej tak.
                      Czyli że nie ma ona "uczyć dziecka", gdyż nie jest podręcznikiem, publikacją akademicką, naukową, dydaktyczną ani żadną zbliżoną.
                      A mimo to "trochę wiedzy" w niej tkwi, jak w wielu pop-opowiastkach na różne ciekawe tematy.
                      To jakieś dziwo dla Ciebie? Że jest taka kategoria publikacji książkowych?
                      To wiesz co, idź do księgarni, poszukaj działu "poradniki", i tam zobaczysz setki takich. "Jak być szczęśliwym", "Pozwól się pokochać", "Hoduj kwiaty dla lepszego samopoczucia", "Gimnastyka dla każdego" oraz "O odżywianiu inaczej". Potem wróć do siusiaków, porównaj, odpocznij, ułóż sobie w głowie. Powinno Ci się udać znaleźć podobieństwa.
                      Dla porównania udaj się do działu "podręczniki", "seksuologia", "psychologia" czy np. "biologia". Tak, książeczka o siusiakach różni się od pozycji w tych działach. Dlatego zapewne nie będzie leżała w żadnym z tych działów, i też dlatego może sobie pozwolić na zupełnie inny język i inny styl.
                      • mdro Re: Język i inne 05.03.14, 00:58
                        Jeśli nie bronisz, to co na celu mają te wszystkie Twoje wpisy? Chyba że po prostu poczułaś się obrażona faktem, że forum Ci nie przyklasnęło w potępieniu zaściankowości kadry nauczycielskiej i rodziców...

                        Zaś pytanie dalej nie odpowiedziałaś. A cały Twój dalszy wywód, nie dość, że niegrzeczny, to w dodatku sugeruje, że nie rozumiesz znaczenia pojęcia edukacja. Może skorzystaj ze swojej rady, odpocznij i zastanów się jeszcze raz nad swoim własnym stwierdzeniem "kupiłam ją ze względu na walor poznawczy"?
          • landora Re: Język i inne 05.03.14, 10:02
            > No ale tak nikt nie mówi. A miało być tak, jak ludzie mówią. Więc nie, nie możn
            > a było

            Zależy jacy ludzie. U nas w domu się tak nie mówi.
      • x.i.007 Re: Język i inne 05.03.14, 00:04
        bez sensu, dzieciaka swojego chcesz użyć żeby dopiec innym rodzicom?
        weź mu kup coś bardziej kontrowersyjnego, biblię szatana* na przykład - i koniecznie przykaż żeby rozpropagował wśród kolegów, niech się starzy tłumaczą, hahaha.


        * nie, nie porównuję księgi cipek i siusiaków do biblii szatana.
      • evee1 Re: Język i inne 05.03.14, 03:33
        > łę, i do głowy mu nie przyszło, że książeczka może kogokolwiek urazić.
        No i byc moze w tym caly pies jest pogrzebany.
      • ichi51e Re: Język i inne 05.03.14, 07:03
        Jak to nie ma??? nonsensopedia.wikia.com/wiki/Słownik:Masturbacja
        • ichi51e Re: Język i inne 05.03.14, 07:10
          I jestem sie w stanie zalozyc ze dzieciaki raczej uzywaja okreslen z listy big_grin brandzlowanie - wulgarne i toporne. Moim zdaniem walenie konia (czy dojenie kuca suspicious) lepsze bo przynjamniej zabawne.

          wilq.spreadshirt.pl/walenie-konia-A8099793
      • black.emma Re: Język i inne 05.03.14, 09:04
        joanekjoanek napisała:

        > A we mnie natychmiast diabełek przekory zamachał ogonkiem i "Wielka księga cipe
        > k" już jest w drodze do mnie. Nie, nie będzie jej nosił do szkoły, siusiaków zr
        > esztą też nie. Już wie, dlaczego, choć wolałabym, żeby nie musiał takiej wiedzy
        > posiąść. Natomiast mu przykażę, złośliwie i jadowicie, że ma się kolegom pochw
        > alić, iż dzieło o cipkach posiada i przeczytał, a im nie pokaże smile a jak się c
        > hcą dowiedzieć czegoś ciekawego o dziewczynach i waginach, to niech pytają rodz
        > iców, adieu i wszystkiego najlepszego. I jeszcze mu każę zarechotać triumfalnie
        > oraz oddalić się wesół (no, może półwesół) ((C) Adaś Miauczyński)

        No faktycznie, strasznie sprytna jesteś! Mamy podziwiać? A co powiesz, jak inni rodzice po prostu odpowiedzą dzieciom na pytania normalnie, a twojemu synowi zostanie tylko "brandzlowanie"?

        > W sumie jak ludzie wolą uświadamianie klozetowo-redtubowe od książeczkowego, to
        > co mi do tego.

        Myślisz, że nie ma nic pośrodku? Normalnego słownictwa i normalnej rozmowy bez podpierania się wątpliwymi książeczkami? Twoje uświadamianie też jakoś wybitne nie jest.
      • karola1008 Re: Język i inne 06.03.14, 09:00
        joanekjoanek napisała:

        > Brandzlowanie rzeczywiście wybrane "zręcznie" (jako ilustracja tezy, że dzieło
        > niedobrym jest) - ale zdaje się, że tu pretensja nie powinna być kierowana w st
        > ronę autorów książeczki, a raczej w stronę polszczyzny - bo brak w niej "ładneg
        > o", a jednocześnie potocznego i życiowego określenia onanizmu. Wszystkie kojarz
        > ą się mniej lub bardziej wulgarnie, a tymczasem przecież o tym też można sobie
        > zwyczajnie rozmawiać, i taki był zapewne zamysł autorów. A tłumacz zrobił, co m
        > ógł. Brandzlowanie nie brzmi ślicznie, wręcz przeciwnie. Ale obawiam się, że ni
        > c lepszego się tu podstawić nie dało.
        Eeeeee...masturbacja? To chyba nie jest wulgarne słowo? Mam wrażenie, że jest normalne i zupełnie neutralne. Tak jak penis, pochwa itp.

        > Natomiast książeczka jako taka nie jest wulgarna w sposób celowy. Jest w niej w
        > ulgarności tyle, ile wymusza purytańska niestety i hipokryzją przesiąknięta, ub
        > oga w tym zakresie polszczyzna.
        Może nie tyle polszczyzna jest uboga, co słownictwo niektórych osób. A co do purytańskości i hipokryzji, to polecam Kochanowskiego, Morsztyna, Potockiego no i Fredrę - co by wymienić tylko tych odleglejszych, oczywiście coś spoza kanonu lektur szkolnych, ale w sumie nikt nie kazał ograniczać się w życiu wyłącznie do lektur. A tak w ogóle, to ile znasz języków obcych na tyle biegle, by stwierdzić, że akurat polszczyzna jest uboga i purytańska?

        Treści natomiast są całkowicie niewinne, jestem
        > o tym mocno przekonana.
        Treści są interesujące nawet, ale dla nieco starszych chłopców, tj. takich którzy przynajmniej mogą mieć wytrysk w efekcie masturbacji (tłumaczenie: mają się czym spuścić po brandzlowaniu). I starszych dziewczynek zresztą też. Trzecioklasiści z podstawówki mogą mieć zagwozdkę.

        > Nie miałam pojęcia, że synio do szkoły zaniósł dzieło, bo też bym mu odradzała.
        > No ale zaniósł, i sam był naprawdę serdecznie zdziwiony całą aferą. Bo pokazyw
        > ał wyłącznie zainteresowanym na ich wyraźne życzenie, nikogo nie edukował na si
        > łę, i do głowy mu nie przyszło, że książeczka może kogokolwiek urazić.
        > A we mnie natychmiast diabełek przekory zamachał ogonkiem i "Wielka księga cipe
        > k" już jest w drodze do mnie. Nie, nie będzie jej nosił do szkoły, siusiaków zr
        > esztą też nie. Już wie, dlaczego, choć wolałabym, żeby nie musiał takiej wiedzy
        > posiąść. Natomiast mu przykażę, złośliwie i jadowicie, że ma się kolegom pochw
        > alić, iż dzieło o cipkach posiada i przeczytał, a im nie pokaże smile a jak się c
        > hcą dowiedzieć czegoś ciekawego o dziewczynach i waginach, to niech pytają rodz
        > iców, adieu i wszystkiego najlepszego. I jeszcze mu każę zarechotać triumfalnie
        > oraz oddalić się wesół (no, może półwesół) ((C) Adaś Miauczyński)
        Ojej, aleś Ty złośliwa. I przekorna. No, no, no. I łał.

        > W sumie jak ludzie wolą uświadamianie klozetowo-redtubowe od książeczkowego, to
        > co mi do tego.
        Pomiędzy uświadamianiem klozetowo-redbutowym, a uświadamianiem za pomocą "Wielkiej księgi siusiaków" są inne możliwości. Ty wybrałaś Księgę. Twoja sprawa. Syn zaniósł ją do szkoły bez Twojej wiedzy. Zdarza się. Ja swojego 11-letniego syna tylko pytam czy jest spakowany, nie zaglądam mu do plecaka. Siedmioletniej córce czasem zajrzę, czasem nie. Oboje bez mojej wiedzy mogą zanieść do szkoły różne rzeczy, np. "Kamasutrę" .
        Natomiast nie rozumiem, skąd to poczucie wyższości wobec reszty rodziców i przekonanie, że są pruderyjni, nie rozmawiają ze swoimi dziećmi na tematy związane z dojrzewaniem i seksem, za to preferują uświadamianie w kiblu przez rówieśników. Serio, wiesz coś na ten temat? Czy rodzice nie mogą sobie wybrać kiedy, jak i gdzie rozmawiać o tym z dziećmi, jakie publikacje im podsuwać? A Ty byłabyś zadowolona, gdyby zakonnica na religii oświadczyła trzecioklasistom, że masturbacja to grzech?
    • kkalipso Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 04.03.14, 23:46
      To już było! Najwidoczniej temat trzeba odświeżyć bo na chodzie.
    • malwa51 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 00:48
      Nie oburza, politowanie budzi. Taka "cool" na sile. Plus graficzny koszmarek i szmira, wszystkie ksiazki z tej serii, nie tylko te o narzadach.
      Porownanie do Jaczewskiego(!) z d wziete.
      O hustlera, playboya czy nawet magazyn z panami dla panow pretensji bym nie miala, lepsze wrazenia estetyczne.

      A co do slownictwa - nie znam nikogo, kto uzywa "brandzlowania". Chlopaki najczesciej "wala konia" albo "trzepia kapucyna", dziewczyny sie masturbuja albo "robia sobie dobrze". Szczerze mowiac, w normalnych szwedzkich ksiazkach(to znaczy neutralnych, i nie "postympowych" i na sile smiesznych jak z tej serii) w kontekscie masturbacji autorzy nie pisza runka tylko onanera, masturbera. I nie uznaja za stosowne "uczyc" wyrazen slangowych.

      PS Nie uwierzycie, ale nawet w Szwecji sa ludzie, w ktorych te ksiazki budza niesmak. Mowie o Szwedach, nie ludnosci naplywowej z konserwatywnymi pogladami.
      • aneta-skarpeta Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 06:19
        nie znałam tej książki, ale nie podoba mi się- choc sam pomysł wydał mi się początkowo fajny

        okropna grafika i niektóre fragmenty

        natomiast znalazłam inną ciekawą pozycję
        mała książka o kupie

        i tak sobie myslę, czy to temat wart dyskusji? tutaj fragment- mam wrażenie, że pisany dla dziecka mało rozgarniętego, żeby nie powiedzieć inaczejwink
        " krzesełko inne niż wszystkie?! czy juz dzieci nie mają o czym czytać?
        https://nadjakseruje.blox.pl/resource/k7.jpg
        • aneta-skarpeta Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 06:48
          i czy to są treści odpowiednie dla dzieci w wieku 3-7 lat- bo tak jest dedykowana
          https://2.bp.blogspot.com/-atN6R9t1BJo/Uph4PUYskRI/AAAAAAAAJU4/UYvUN0yGzps/s640/wielka+ksi%25C4%2599ga+siusiak%25C3%25B3w.jpeg
        • atena12345 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 06:56
          o książce o kupie słyszałam. Też mnie zastanawia takie przedstawienie "problemu" wink
          Moje dziecko pewnie nigdy już nie weszłoby do morza, skoro wszystkie kupy tam spływają big_grin
          Poza tym z doświadczenia mogę powiedzieć, że do dzieci dużo lepiej przemawiają encyklopedie dziecięce. Tam też często są kupy i siusiaki, ale przedstawione tak zwyczajnie i prosto - bo takie są.
          • ichi51e Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 07:16
            Jesli chodzi o kupe i sikanie to super jest seria z shimajiro i Sedesą. Umieram jak slon sie wachluje uszami a moje dziecko jest super przejete...big_grin
            youtu.be/g6eu6nJKEbA
            youtu.be/klzFHzh2baM
          • aneta-skarpeta Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 08:46
            no właśnie, mój uwielbiał wszelkie encyklopedie, leksykony
            nie był jakoś szczególnie przejęty własnym ciałem, ale fascynowały go zwierzęta etc

            i generalnie do tej pory nie widzę u niego jakies specjalnej fascynacji własnym ciałem

            z forum wiem- ze to niezdrowewink, albo nieprawdziwe i udaje przede mnąwink
    • melancho_lia Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 07:31
      Książka ta nic nie wnosi, durna na moje oko. Specjalnie tak zrobiona, zeby być na fali i mogla i taka "cool".
      Nie widzę potrzeby by coś takiego kupować dzieciom, nie dlatego, że to niemoralne ( smile ), ale dlatego, że na moje oko tak naprawdę nic nikomu nie daje.

      No moze poza wzbudzaniem sensacji i zgorszenia u niektórych.

      Jakby ktos przyniósł taką ksiązkę do szkoły syna, afery bym nie robiła. A moje dziecko zapewne wzruszyłoby tylko ramionami i wróciło do budowania konstrukcji.
    • mindtriper Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 08:35
      Penisy i pochwy MNIE nie oburzają.
      Masturbacja MNIE nie oburza.
      Wytryski MNIE nie oburzają.
      Ale oburzyłoby mnie, gdyby jakiś dzieciak pokątnie uświadamiał moje dzieci.
      Wiem, nie ma na to wpływu, zawsze się takie wcześniej uświadomione dziecko znajdzie. Ja też, kiedy byłam właśnie w III klasie, usłyszałam o ru...iu, z pokazywaniem palcami o co chodzi. Ale pewnie rodzice nic o tym nie wiedzieli (albo zlewali jak wszystko co dotyczyło tych dzieci), ale tu, widzę, bulwers, że rodzice innych dzieci sztywni z zahamowaniami.
      • ichi51e Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 08:40
        Ale dlaczego dzieci nie maja ze spba rozmawiac o seksie? Temat jak kazdy inny. Dobrze uswiadomic dziecko zanim zeobia to koledzy.
        • aneta-skarpeta Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 08:53
          ichi, przepraszam, ze zapytam
          bedziesz uczyła syna? w wieku 5 lat
          Synku, tylko pamietaj jak się bedziesz brędzlował to spuszczaj się na brzuszek bo tak jest najwygodniej

          ?;P
          • ichi51e Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 09:01
            A kto mowi o 5latkach? Dziecko watkodajki ma 10lat... A zeby zdazyc przed szkola? Nie zastanawialam sie jeszcze big_grin na pewno nie uzyje ochydnie wstretnego okreslenia brandzlowac uncertain ksiazka zacytowana w zacytowanym (calkowicie nierealnym jak dla moi) fragmencie - kto sie chwali znajomym ze sie onanizuje?? Niestosowna i zochydzajaca - gdzie romantyzm wink
            • aneta-skarpeta Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 09:09
              książka jest dedykowana dla dzieci 3-7 lat

              ze względu na język nie jest to książka stosowna do szkoły, na przerwę- bo może się okazać, że słodki 10latek wątkodajki własnie uswiadomił kolegów z klasy- 20 brzydkich określen na ciaganie siurka

              nie miałabym nic przeciwko książce o anatomii, ksiązki, która operuje językiem "było sobie życie"- językiem i obrazkami

              nie oszukujmy się- to są jeszcze dzieci- jeśli dziecko ma kontakt np z porno, z brzydkim slownictwe- to jestesmy od tego aby mu wytlumaczyc co i jak, dlaczego np takie okreslenia jak brędzlowanie nie ejst stosowne i właściwe, a nie kupować ksiązkę, która jest dla małych dzieci, a posługuje się językiem i porusza problemy dzieci znacznie starszych.

              ja wiem, że sa ludzie, którzy uwazają, że do lat 5 dzieci powinny wiedzieć o seksie absolutnie wszystko, ale naprawdę mają jeszcze na to czas
        • grrrrw Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 11:15
          Moim zdaniem - nie "jak kazdy inny".

          wychowawca.pl/tematy/wychowanie-do-zycia-w-rodzinie/
      • aneta-skarpeta Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 08:52
        ja myslę tak
        nie ustrzeżemy się przed tym, że nasze dziecko nauczy ktos przekleństw, niewłasciwych określeń etc

        pewnie ktos w miarę szybko pokaże porno etc

        trzeba o tych tematach rozmawiać, ale nie trzeba od razu takim językiem, takim obrazem
        - jak zobaczyłam chłopa myjacego jednocześnie zęby i siurka to nie wiedziałam czy śmiać się czy płakaćwink

        i to jest przeznaczone dla dzieci 3-7- podkreslam

        nie wiem jak Wasze dzieci, ale w wieku 4 lat mój syn nie słyszał o waleniu konia i nie chciałabym aby w wieku lat 6 znał wszelkie wulgarne nazwy okreslające tą czynność


        czy nie można zrobić NORMALNEJ, zabawnej, ale smacznej ksiązki o tej tematyce?
    • triss_merigold6 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 09:18
      Pilnuj co Twoje dziecko zabiera do szkoły zamiast kreować się na taką wyzwoloną.
      Mój syn - też trzecioklasista - ma tę książkę, znamy treść, język, trochę sobie czytał, trochę przeglądał. Do szkoły bym nie dała, bo język jest miejscami wulgarny i kontrowersyjny, poza tym nie jest to książka do zbiorowego czytania na przerwie, bo wiedzy dzieciakom nie uzupełni, najwyżej durne chichoty sprowokuje.
      Też bym sobie nie życzyła, żeby inni rodzice pozwalali dzieciom takie lektury zabierać, co innego w stylu "Było sobie życie".
    • guderianka Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 10:35
      Byłabym oburzona ze względu na nikłą wartość edukacyjną i merytoryczną. U dziecka , które nie jest nawet w wieku przedpokwitaniowym lektura takiej książki bylaby jak włączenie pornola. Technicznie, mechanicznie, wulgarnie- dla małego dzieciaka poznającego swoja seksualność chyba nie tędy droga
    • grrrrw Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 11:05
      I ja uwazam, ze ksiazka jest przynajmniej "prostacka", a nawet nieprzyzwoita. Podobac sie moze taka pozycja wydawnicza osobom, ktore lubia dowcipasy ponizej pepka.

      Wyjasniam - moje dzieci są uświadomione. Wiedzą co to penis, pochwa, orgazm, masturbacja.

      Ale po co ta wiedza dzieciom 3-7 lat ? Ilustracje kontrowersyjne i JEZYK, JEZYK !!!!!

      Znam ksiazki Jaczewskiego - one zawieraja tresci nie tylko poznawcze ale i wychowawcze !!!
      Poza tym pisane sa w sposob kulturalny. A sama okladka wskazuje, ze przeznaczone sa dla mlodziezy (dzieci) w wieku dojrzewania.
      Autor był wieloletnim pracownikiem Instytutu Matki i Dziecka.


      Gdybym miala dzieci w wieku autorki postu i dowiedziala sie, ze ta ksiazka funkcjonuje w obiegu klasowym - zwrocilabym sie o interwencje do wychowawczyni.

      Nie naleze do Hufcow Jezusowych, ale mam prawo domagac się, żeby szkoła szanowala prawo rodzicow do uswiadamiania swoich dzieci w sposob przez nich wybrany co do tresci i FORMY .



      • iwoniaw 100/100 n/t 05.03.14, 13:07

    • karola1008 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 13:12
      Księgę siusiaków mam, nie zachwyca mnie, dla trzecioklasistów wydaje mi się po prostu nieodpowiednia. Mój 11 syn też nią nie był zachwycony, za to chętnie przeczytał "Książkę tylko dla chłopców" - ważne informacje podane w sposób łatwy, lekki i przystępny, bez niepotrzebnej ekscytacji, wulgaryzowania itp. A co do tych strasznych zacofanych rodziców, to chyba mają prawo określać swoje preferencje co do czasu i sposobu uświadamiania ich dzieci w III klasie podstawówki?
    • pochodnia_nerona Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 19:06
      Tego typu książki są spod jednej sztancy - badziewna szata graficzna, dosadne słownictwo i głupawa treść. Książki o kupie, o dupie i innych pierdach. Tak, jakby to było faktycznie problemem number one w życiu dzieci młodszych i starszych.
      O ile uważam, że dzieci należy uświadamiać i należy robić to odpowiednio do wieku i możliwości poznawczych, o tyle te książki (z tej serii), moim zdaniem, są po prostu głupie i bazujące na prowokacji, bo każdy się czymś tam oburzy i będzie można triumfalnie obwołać go ciemnogrodem i dulszczyzną. Z którą, naturalnie, należy walczyć i obśmiewać. A wszystko dla kasy. Kiedyś weszłam w polemikę z jedną z użytkowniczek (i chyba nie tylko) forum, gdyż ośmieliłam się skrytykować książkę o kupie właśnie, nie widząc w niej niczego pasjonującego, a nawet pewne niepokojące treści (porozbierane dzieci i dorośli, radośnie wspólnie pierdzący).
      Niestety, szmira i głupota rozlały się we wszystkich dziedzinach, także w literaturze wszelakiej i nikt nie może tego zatrzymać.
    • memphis90 Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 19:41
      Czy tego wątku już nie było? Jestem pewna, że czytałam tu już identyczną historię... uncertain
    • scher Re: Wielka księga siusiaków - kogo oburza? 05.03.14, 20:31
      Jak dla mnie jesteś postmodernistycznie nawiedzona.

      A argumenty przeciw książce tutaj:
      pokazywarka.pl/06zfvn/
    • plater-2 mnie oburza 06.03.14, 09:36
      A ja sie wybralam do empiku, obejrzalam uważnie obie dyskutowane ksiazki - i te o siusiakach i te o cipkach . Nigdy nie polecilabym nikomu takiej ksiazki dla dziecka. Uwazam je za SZKODLIWE WYCHOWAWCZO. I nie chodzi tu o wiek.

      Po prostu jestem zwolenniczka nie "uświadamiania" dzieci - ale ICH "wychowywania".

      Szukałam w tych ksiązkach słów - opanowanie, kultura bycia, wymaganie od siebie, wiernosc, rezygnacja z przyjemnosci w imie wyzszych celow, uczciwosc wobec ludzi i :

      NIE ZNALAZŁAM.

      Wanda Kobyłecka, wspolautorka ksiazki "O dziewczetach dla dziewczat" była lekarzem, wieloletnim wychowawcą młodziezy, harcmistrzem.
      Prof. Andrzej Jaczewski jest autorem "O chłopcach dla chłopców" i wielu innych, na których wychowały sie pokolenia jest nie tylko profesorem medycyny ale i PEDAGOGIKI.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka