Dodaj do ulubionych

A alkoholiczki?

12.03.14, 15:09
Jest wątek o współwinie żony/ partnerki uzależnionego od alkoholu misia.
A co z misiową alkoholiczką?
Alkoholizm kobiet jest tabu.
O tym się nie mówi.
Facetów się usprawiedliwia, a o kobietach nie mówi wcale.
W swoim życiu poznałam pijących mężczyzn, ale żadnej kobiety, bo wydawało mi się to niemożliwe.
Dziś sama jestem alkoholiczką.
Czy ktoś tu zawinił?
Nie sądzę.
Odrobinę dysfunkcyjna rodzina, napad, trauma?

Sama nazywam siebie alkoholiczką odpowiedzialną.
Wiem, durne określenie.
Ale chodzi mi o to, że nie prowadzę auta, nie zajmuję się dzieckiem, ba! oddałam dziecko mężowi byłemu pod opiekę.
Nikogo nie winię.
Mam oczywiście powód, dla którego piję, ale leczę się z tego powodu, aczkolwiek z uzależnienia już nie.
Taki coming out.
Nikt nie jest winien, a zwłaszcza nie ci, którzy nie wiedzą nawet, że piję.
Ukrywać umiem to na 100 sposobów.
To jak?
Mój facet jest winien? Mama? Tata?
A może tylko ja?
Obserwuj wątek
    • naomi19 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:12
      a czy chorobę rozpatruje się w kategoriach winy? czy gdybyś zachorowała na gruźlicę/raka obwiniałabyś kogoś lub siebie?
      alkoholizm to choroba niezawiniona, nie na własne życzenie. po prostu- zwyczajna choroba, którą można leczyć. cała filozofia.
      • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:14
        Wiem.
        Nawiązuję do drugiego wątku o alkoholu.
        Tam jest ostra dyskusja o winie i współwinie.
        • alexa0000 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:19
          Nikt nie jest winny temu, że pijesz.
          Ty sama odpowiadasz za swoje picie i jego rezultaty. Co prawda to choroba,wiec jakas furtka zawsze pozostaje dla samousprawiedliwienia się, na cale szczescie.
          Nie wskoczylas jeszcze na wyższy level alkoholizmu, stad twoj " odpowiedzialny" alkoholizm.
          Ukrywasz na 100 sposóbow, ale nie wiesz o tym,że czesto inni nie daja po sobie poznac, ze nie udało ci sie jednak ukryc skutecznie.
      • kota_marcowa Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:17
        I tu się z tobą nie zgodzę, nie porównuj raka do świadomego pogrążania się w nałogu.
        • naomi19 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:24
          nikt świadomie nie staje się alkoholikiem.
          • d.o.s.i.a Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:30
            To mozna pic alkohol nie wiedzac o tym? Az pewnego dnia czlowiek sie budzi i stwierdza ze w niewytlumaczalny sposob stal sie alkoholikiem?
            Oczywiscie, uzaleznienie jest silne i trudno zwalczy je sila woli, ale na Boga zeby wpasc w nalog to najpierw trzeba swiadomie pic.
            • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:44
              Chyba chodziło o to, że nikt nie sięga po butelkę po to, by się nim stać. Sięga, bo zmęczenie, bo prosta forma zabicia myśli, bo... i jakoś tak płynnie się przechodzi.
              • wiktoria-111 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:44
                Każdy wie , że to właśnie jest prosta droga do alkoholizmu. Każdy topiąc smutki w alkoholu, relaksując się nim itd. MUSI się liczyć z tym, że może wpaść w nałóg. Tak samo jak sięgając po papierosy czy narkotyki musi się liczyć z tym ,że to uzależnia i wpadnie w nałóg. Z alkoholem jest tak samo . I tak ,dla mnie takie prowokowanie losu i w efekcie wpadnięcie w nałóg jest "na własne życzenie" . Narkomana też będziecie usprawiedliwiać? Że on biedny, chory, a sięgał po heroinę tylko żeby się zrelaksować, zapomnieć i tak to jakoś poszło. Ale to nie z jego winy. Sami są sobie winni. Ja nie sięgam po żadne uzależniające substancje bo wiem ,że mogę się uzależnić. A oni nie wiedzieli ?
                • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:57
                  A ja kogoś tłumaczę? Pijaczynę? O uchowaj panie Janie.
                • turzyca Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 10:29
                  wiktoria-111 napisał(a):

                  > Każdy wie , że to właśnie jest prosta droga do alkoholizmu. Każdy topiąc smutki
                  > w alkoholu, relaksując się nim itd. MUSI się liczyć z tym, że może wpaść w nał
                  > óg.

                  Wiekszosc nie wie. Ja mam taka swieta zasade, ze nie pije alkoholu dla efektow psychosomatycznych. Ile osob bylo juz zaskoczonych, to nie zlicze, ale zazwyczaj ponad polowa rozmowcow. I nie wszyscy wierzyli, ze picie dla efektow jest zachowaniem tak samo ryzykownym jak picie cykliczne czy picie nadmiernych ilosci alkoholu.
                • madzioreck Re: A alkoholiczki? 14.03.14, 15:02
                  Ja nie sięgam po żadne uzależniające substancj
                  > e bo wiem ,że mogę się uzależnić. A oni nie wiedzieli ?

                  Ale oczywiście zdajesz sobie sprawę, że "substancje uzależniające" to nie tylko alkohol, fajki i narkotyki?
            • best_bej Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:19
              nikt nie budzi sie rano i stwierdza "chcę być alkoholikiem"
          • kikimora78 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:30
            no na pewno nikt nie mówi sobie, że teraz zostanie alkoholikiem tak samo jak nikt świadomie nie zapada na raka czy zapalenie płuc, ale nie mów mi, że dorosły człowiek nie ma świadomości tego, do czego prowadzi częste picie - to, że ludzie sami siebie oszukują, że im się to nie przydarzy to inna sprawa, ale na pewno nie jest choroba zupełnie nie zawiniona, która spada znienacka na zasadzie "na kogo wypadnie na tego bęc"
            • jowita771 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:14
              Ta, zwłaszcza w Polsce, kraju, gdzie każdy widział alkoholika nie raz i nie dwa i wie, skąd się to bierze.
            • naomi19 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 21:05
              kikimora- czy kiedykolwiek spróbowałaś alkoholu?
      • kikimora78 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:26
        > alkoholizm to choroba niezawiniona, nie na własne życzenie. po prostu- zwyczajn
        > a choroba, którą można leczyć. cała filozofia.

        serio? to może tak być, że np. jutro mogę obudzić się anginą, biegunką, katarem albo alkoholizmem?
        • naomi19 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:29
          tak. dokladnie tak. chyba, że zupełnie nie korzystasz z alkoholu, jesteś zupełną abstynentką.
          • d.o.s.i.a Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:32
            Glupoty gadasz. Zeby wpasc w alkoholizm trzeba najpierw regularnie pic. Sporadyczne uzywanie alkoholu nie prowadzi nagle do uzaleznienia. To nie heroina.
            • naomi19 To ty głupoty gadasz. 12.03.14, 22:51
              sprawdź sobie listę najbardziej uzależniających substancji, sprawdź na którym miejscu jest alkohol i obok czego, a dopiero potem otwieraj buzię
          • kikimora78 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:33
            Nie taką zupełną - raz na 2-3 miesiące, jak mi się przypomni, że już karmię tylko w nocy to w okolicy południa, do pizzy, zamawiam sobie mały kieliszek wina - czy w takich okolicznosciach też mogę spodziewać, że alkoholizm czai się na mnie za rogiem?
            • naomi19 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 21:06
              czyli nie jesteś abstynentką, używasz alkoholu, także spokojnie możesz kiedyś stać się alkoholiczką
              • kikimora78 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 21:36
                Tak, moge stac sie kiedys, jesli zamiast raz na 2-3 miesiace zaczne pic 2-3 razy dziennie, ale nie stanie sie to nieswiadomie, ani bez winy (czy tam zaslugi) - no chyba ze mi ktos zacznie dozylnie na sile podawac, wtedy faktycznie bede mogla powiedziec ze ja jestem bez winy.
                • naomi19 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 22:53
                  zabawne jest to, jak wielka niewiedza jest w społeczeństwie- uzależnienie zależne od ilości wypijanego alkoholu. aż mi się nie chce komentować. zasada jest prosta- używając jakiegokolwiek narkotyku (przypominam, że alkohol nim jest, pewnie nie wiesz) możesz się uzależnić, także jedynym sposobem na uniknięcie uzależnienia jest abstynencja
                • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 23:13

                  > Tak, moge stac sie kiedys, jesli zamiast raz na 2-3 miesiace zaczne pic 2-3 raz
                  > y dziennie,

                  Buhaha! big_grin Ale wiesz, że z samego zintensyfikowania alkoholizacji w nałóg dorosły człowiek nie popadnie, jeśli nie ma ku temu akurat uzależnieniu predyspozycji?
          • wiktoria-111 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:46
            Zastanowiłaś się co wypisujesz? W Sylwestra wypiję kieliszek szampana a rano obudzę się alkoholiczką.
      • rhodesian_ridgeback Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:33
        naomi19 napisała:

        > alkoholizm to choroba niezawiniona, nie na własne życzenie.

        Przepraszam, bo może to, co napiszę będzie politycznie niepoprawne i urazi autorkę, ale alkoholizm JEST na własne życzenie.

        Alkoholizm nieleczony jeszcze bardziej.

        • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:41
          I masz rację.
          Alkohol jest dla mnie jak powiedzmy ćwiczenia dla kogoś kto chce zrzucić tłuszczyk.
      • misiowamama-2 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 15:57
        naomi19 napisała:

        > alkoholizm to choroba niezawiniona, nie na własne życzenie. po prostu- zwyczajna choroba, którą można leczyć. cała filozofia.<

        co za bzdura. Niezawiniona? nie na własne życzenie? a na czyje? Ktoś wlewał na siłę alkohol do ust? zwyczajna choroba? Twoja filozofia mnie powala.
        choroba... owszem. zawiniona, na własne życzenie. Nie żal mi alkoholika. Tak samo jak narkomana i nałogowego palacza. Każdy sięgnął kiedyś po raz pierwszy po daną używkę, a to że doprowadził się do takiego stanu, to wyłącznie jego wina. Nikt za to nie odpowiada, tylko on/ona sam
        • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 16:11
          A i owszem, choroba jest niezawiniona i na pewno nie na własne życzenie - niektórzy u zarania życia dostają parszywe karty i takimi muszą grać. Nie ma sprawiedliwości na tym świecie, w kwestii rozdzielnictwa zdrowych mózgów i szczęśliwego dzieciństwa też wink Winą wobec siebie i innych jest natomiast brak woli wyjścia z kołowrotu chorych mechanizmów, leczenia się i nie krzywdzenia siebie i bliskich.
    • i_love_tweety Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:17
      A to da się ukryć? Chyba tylko pijącym się tak wydaje...
      smród alkoholu, opuchnięta twarz, charakterystyczny wyraz oczu, inne zachowanie chociaż pijącemu wydaje się ze normalne, wygląd skóry...
      I nie, alkoholizm nie jest niczyją winą i na nikogo nie da się zrzucić odpowiedzialności, że zostało się alkoholikiem.
      • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:24
        Piję od 7 lat.
        I uwierz mi, że da się to rewelacyjnie ukryć.
        Chociaż ja nigdzy pod wpływem alkoholu nie pracowałam, gdy robiłam na etacie.
        Poza tym piję nawet kiedy ktoś inny jest w pokoju obok, a on o tym nawet nie wie.

        Nie wie nikt oprócz moich rodziców, którzy zamietli to pod dywan.

        Niczego nie mam opuchniętego.
        Regularne wizyty u lekarzy i stomatologów, na razie fizycznie zdrowa ( jeśli o kwestie związane z alkoholem chodzi)
        • alexa0000 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:26
          > Nie wie nikt oprócz moich rodziców, którzy zamietli to pod dywan.

          o, i to jest własnie to, o czym poróbowałam pisac w tamtym watku. Nie sa winni twego picia, ale zamiatajac ci nie pomagaja, sorry.
          • kawka74 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:46
            Nie zamiatając też jej nie pomogą. Robiąc awantury też nie pomogą. Nie robiąc awantur - nie pomogą. Zamykając córkę w psychiatryku - nie pomogą.
            Nie pomogą w żaden sposób (alkoholikowi trudno jest się do tego przyznać - zwykle bardzo sprawnie wyszukuje winnych swojego picia i potrafi podać bardzo długą listę przyczyn, dla których pije, w związku z czym czuje się zwolniony od jakichkolwiek działań).
            Pijący musi uznać, że problem jest wyłącznie w nim, i sam musi podjąć decyzję o tym, czy i jak się z nim mierzyć. I dopiero tutaj jest miejsce na pomoc rodziny, specjalistów, terapeutów czy kogokolwiek innego, wcześniej - nie ma szans.
            • alexa0000 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:56
              Nie zamiatajac daja sobie i jej przynajmniej szanse ruszenia tego układu.
              Znakomita wiekszosc rodziców wchodzacych na terapia wspołuzaleznien nie chce lepiej dla siebie, ale chce ratowac dziecko. To ich priorytet. Dopiero pozniej dowiaduja sie,że aby spróbowac uratowac pijace dziecko, musza najpierw ratowac siebie.

              Po co te ropzmowy interwencyjne? Po co grono przyjaciól, szefów, rodziny, mowiace jak to bardzo zalezy im na pijacym?

              Po co?Po to własnie,że przerwac milczenie, podniesc dywan i pokazac pijacemu,że wiemy,że pije.

              Wiec nie mów,że zaprzestanie zamiatania ma zerowy wpływ , bo to nieprawda. Niczego nie gwaratantuje, ale cos rozpoczyna, niszczy, osłabia- komfort picia. A jesli nie oslabia, to trudno, ale cos się zrobiło w tym kierunku.
              • kawka74 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:29
                > Wiec nie mów,że zaprzestanie zamiatania ma zerowy wpływ ,

                Ależ będę tak mówić.
                • alexa0000 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:44
                  Dobra, mów, zapedzilam się.Mam inne obserwacje i doswiadczenia, zatem pozostanę przy swoim zdaniu.
        • kawka74 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:40
          > I uwierz mi, że da się to rewelacyjnie ukryć.

          Yhy.
          Ja po sposobie, w jaki mój ojciec otwierał drzwi, wiedziałam, czy jest pijany i w jakim stopniu jest pijany.
          Nie chodzi o cechy wyglądu, które zwykle są kojarzone z alkoholikiem, ale o sposób mówienia, chodzenia, patrzenia, pisania i tak dalej. To nie są rzeczy widoczne na pierwszy rzut oka, może nawet i nie na drugi, ale inni wiedzą.
          • priszczilla Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:04
            Właśnie, można ukryć przed osobami, które pijącego nie znają i mają go w dupie. Reszta jeśli tylko wykaże się minimalną uwagą to się domyśli. Siadanie w ostatnim rzędzie, zabieranie torebki do toalety, wybór miejsca i pory spotkań, częste noszenie plastikowej butelki z napojem, brak kontaktu w określonych godzinach, dniach...
        • meresanch Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:42
          za jakiś czas zaczną ci sie zdarzać wpadki
          ale każdy pod dywan zamiecie
          nikt nic nie powie głośno
          będziesz sie wstydzić
          przez chwile do następnego razu
          a potem ..........
          (znam to tak było z moimi rodzicami a potem z mamą)


        • rhodesian_ridgeback Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:42
          lykaena napisała:

          > I uwierz mi, że da się to rewelacyjnie ukryć.
          > Poza tym piję nawet kiedy ktoś inny jest w pokoju obok, a on o tym nawet nie wie

          Powiedz mi jak się ukrywa zapach alkoholu, bo w to nie jestem w stanie uwierzyć.

          Miałam (niestety dla niego nałóg okazał się śmiertelny) w bardzo bliskiej rodzinie alkoholika. Pił ponad 20 lat. Cały czas pracował, dobrze zarabiał, dbał o rodzinę, ale WSZYSCY wiedzieli, że pije. Jednak znacząca większość tych wszystkich przed nim udawała, że nie wie.

          • przystanek_tramwajowy Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:46
            To tylko iluzja, że potrafisz swoje picie ukryć. Ja potrafiłam bez trudu rozpoznać po tonie głosu koleżanki, że piła. No i słusznie ktoś pisał - nie da się ukryć odoru alkoholu. Inni wiedzą, ale nie mówią, bo tak im wygodniej.

            ---
            Ja mówię dzieciom: Nie, nie przejedziesz się na koniku, ale jak wrócimy do domu, to co byście przejeździli w 30 sekund, dostaniecie do skarbonki. I też mają ogromne uśmiechy (by upartamama.
            • priszczilla Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:14
              Jak ktoś pije często to można poznać, że coś jest nie tak właśnie wtedy, kiedy jest trzeźwy (inny nastrój, nerwowość, czynności zastępcze).
            • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 21:26
              > To tylko iluzja, że potrafisz swoje picie ukryć. Ja potrafiłam bez trudu rozpoz
              > nać po tonie głosu koleżanki, że piła.

              I ja po tonie głosu, sposobie narracji i poruszanych tematach poznaję przez telefon, czy moja koleżanka alkoholiczka wypiła sobie właśnie. Dziewczyna ma za sobą leczenie i wieloletnią absytnencję, ale ostatnio potknięcia jej się przytrafiają. Nie widujemy się nachalnie często i nie jesteśmy psiapsiółami-nierozłączkami, a mimo to znam ją na tyle, że nabrać się nie dam.
          • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:24
            Lekami na gardło, które ze względu na alergię jem namiętnie.
            Jestem z niepijącym facetem.
            I on nie wie, nawet nie podejrzewa, że ja piję.
            Piję codziennie.
            5-6 piw lub 2-3 drinki, czasem więcej.
            • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:27
              lykaena napisała:


              > I on nie wie, nawet nie podejrzewa, że ja piję.

              A skąd wiesz?
              Nie zauważa, że wypijasz 6 piw?
              Wybacz, ale mój znajomy tyle wypija dziennie i jego żona też byłą oburzona, gdy ktoś powiedział o nim "alkoholik". No jak oni mogli, przecież on pije na ognisku 1-2 piwa. Tyle co inni. Tyle, że on przed ogniskiem wypijał właśnie 6 dodatkowych. I wszyscy wiedzielismile
              • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:43
                Bo dużo pracuje,.
                Bo czasem naiwnie pyta czy ja coś piłam, a ja przyznję się do drinka po pracy z koleżanką, a tymczasem było to 6,7 piw.
                • i_love_tweety Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:49
                  6,7 piw i normalnie jesteś w stanie gadać, funkcjonować, ale mimo to nie pamiętasz potem co robiłaś?
                  Po pracy 6-7 piw i do jego powrotu z pracy jesteś świeżutka i pachnąca? Czyli w kilka godzin wypijesz tyle alkoholu i zdążasz jeszcze wytrzeźwieć?
                  Nierealne...
                  • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:53
                    Ja zaczynam ok 10 rano.
                    On wraca o 18 najwcześniej.
                    Jak najbardziej realne.
                    Gdyby wiedział to by odszedł, zwłaszcza, że ma alkoholowa przeszłość związaną z ojcem.
                    • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:54
                      Właśnie dlatego nie odchodzi.
                      • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:00
                        No to wiele tłumaczysmile Ma misję.
                    • priszczilla Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:17
                      On z Tobą jest właśnie dlatego, że miał ojca alkoholika.
                  • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:55
                    I ja piję po 6 piw codziennie od kilku lat.
                    To jest taka norma.
                    Funkcjonuję normalnie.
                    Bez alkoholu robią mi się sztywne mięśnie, nie mogę iść, kręci mi się w głowię, mam wrażenie, że umieram.
                    • i_love_tweety Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:57
                      Ciekawe co to za praca pozwalająca na upijanie się od 10 rano i jeszcze gwarantująca dobre zarobki. I tak od lat. Mam nadzieje, że nie jakaś odpowiedzialna.
                    • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:01
                      Dobra, jaja sobie z nas robisz.
                      Właśnie piszesz, że bez alkoholu nie jesteś w stanie funkcjonowaćsmile
                      Po to, by linijkę wcześniej pisać, że funkcjonujesz normalnie.
                  • nanuk24 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:57
                    Dla alkoholika wszystko jest realne, tylko inni sie czepiajabig_grin
                • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:59
                  lykaena napisała:


                  > Bo czasem naiwnie pyta czy ja coś piłam, a ja przyznję się do drinka po pracy
                  > z koleżanką, a tymczasem było to 6,7 piw.
                  >

                  Nie mam pytań.
                  Nie gniewaj się. Nikt nie pyta ot tak sobiesmile
                  • obrus_w_paski Re: A alkoholiczki? 16.03.14, 02:07
                    Hahah, padłam. Naiwnie pyta? Tak sobie jakby nic zagaia, nie ma o czym gadać, wiec pyta czy pilas?
                    Naiwna jesteś ty. Bóg mi świadkiem, ze w ciagu całego mojego życia tylko z dwa razy spytałam kogoś czy pił- notabene alkoholika. I miałam koneksje powody by zadać to pytanie. Mojego partnera, rodziców, rodzeństwo czy znajomych- mnie osobiście nigdy nawet nie przyszło do głowy zadać takiego pytania.

                    A piwsko +tabletki do ssania na gardło/ syropy to największy smród jaki można sobie wyobrazic.
                    W ogóle piwo to najbardziej smrodliwy alkohol. Nie odbija sie tobie nigdy? Nie sikasz wiecej niż zazwyczaj? Po tylu piwach zapach alkoholu ulatnia sie nawet z porów skory.
                    Nie tkwi sobie iluzji i spojz prawdzie w oczy- nie jest tak złe, w końcu dzięki alkoholizmowi macie związeksuspicious
            • i_love_tweety Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:29
              A ten facet węch stracił? Jak można być z kimś w związku i nie wyczuć, że wypił 5-6 piw czy kilka drinków? Ani w ciągu dnia ani rano? Nie zauważyć tych puszek, butelek? Zmienionego zachowania? Podejścia do alkoholu na jakiś imprezach? Itd itp.
              To co to za związek wogóle...
              • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:45
                Piję 7 lat, albo dłużej, a z nim jestem 2.
                Moje zachowanie pod wpływem jest dla niego normą.
              • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:56
                Ja go nie kocham.
                Jest nam ze sobą wygodnie.
                Na imprezach nie piję; albo nie chodzimy razem, a jak już chodzimy to ja jestem tą trzeźwą...
                • i_love_tweety Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:59
                  I wtedy na tych imprezach czujesz że umierasz i sztywnieją Ci mięśnie? Czy już pijana przychodzisz po prostu?
            • nanuk24 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:33
              > I on nie wie, nawet nie podejrzewa, że ja piję.
              > Piję codziennie.
              > 5-6 piw lub 2-3 drinki, czasem więcej.
              >

              big_grin
              Taa, no jasne, nic nie podejrzewa.
            • triss_merigold6 Abuahhahaha 12.03.14, 17:36
              Abuhahahah, oboje się oszukujecie.
              Naprawdę sądzisz, że miętowe czy pastylki, psikacze, odświeżacze oddechu, krople do oczu itd. potrafią zatuszować, to że ktoś pije nałogowo?! Pani ode mnie z pracy wyrzuconej za picie (bo jednak przestała kontrolować) też się tak wydawało.
              Twojemu facetowi z jakiegoś powodu wygodniej jest udawać, że nie widzi.
              • i_love_tweety Re: Abuahhahaha 12.03.14, 17:40
                Po miętowym czymkolwiek się wali alkoholem jeszcze bardziej wink tylko pijących-ukrywających mało o tym wie i myślą, że umycie zębów, płyn odświeżający i guma miętowa załatwia sprawę.
            • marzeka1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:37
              Stracił zmysł powonienia? Bo nie wierzę, że codzienne wypijanie takiej ilości alkoholu- to tak bezkarnie, ze nic nie widać, nie czuć. No chyba ze nigdy nie widział Ciebie trzeźwej w 100%.
              • nanuk24 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:38
                No chyba ze nigdy nie wi
                > dział Ciebie trzeźwej w 100%.

                To jest najbardziej wiarygodna wersja, a facet na pewno ma polipy w nosie, skoro nie czuje.
                • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:41
                  Albo sam pije i też myśli, że Lykaena nie widzi i nie czujewink
                  • nanuk24 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:43
                    big_grin
                    dobre, dobre
                • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:46
                  Fakt, że ma je od 10 roku życia.
            • sumire Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:40
              erm... bardziej prawdopodobne, że udaje, że nie wie. sorry. dalsze otoczenie można oszukiwać długo i na miliony sposobów - ale do przeciętnie inteligentnego współmieszkańca prawda zawsze dociera. najwyżej będzie ściemniał, że nic nie widzi i nie czuje, niestety.
            • madzioreck Re: A alkoholiczki? 14.03.14, 15:12
              > Lekami na gardło, które ze względu na alergię jem namiętnie.
              > Jestem z niepijącym facetem.
              > I on nie wie, nawet nie podejrzewa, że ja piję.
              > Piję codziennie.
              > 5-6 piw lub 2-3 drinki, czasem więcej.

              Trzeba mieć ciężko upośledzony węch, żeby pomylić odór piwska z... lekami na gardło.
              Mojej mamie też się długo wydawało, że się świetnie maskuje, a ja długo udawałam, że nic nie wiem.
              Tobie się wydaje, że on nie podejrzewa, ale zapewniam Cie, że tylko Ci się wydaje. Zwłaszcza, że jak piszesz, miał ojca alkoholika.
        • marianna72 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:12
          nie da sie tego ukryc moja mama przez wiele lat byla akoholiczka wiedzieli wszyscy : znajomi , my rodzina , w pracy.Mi wystarczylo porozmawiac z nia przez telefon 2 sekundy zeby sie zorentowac , tez ukrywala po katach butelki i myslala ze nikt nie wie.Ja za to do 16 roku zycia ukrywalam to przed sasiadami kolezankami moimi przekonana ze nikt nic nie wie.Kiedy w koncu odwazylam sie powiedziec okazalo sie ze dla nikogo nie bylo to tajemnica
          • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:23
            Bo tego nie da się ukrywać na dłużsżą metę. Ta pani ode mnie z pracy wyrzucona za picie, sprawnie funkcjonowała dość długo, a potem popłynęła po całości. Nawet jak przychodziła odprasowana, idealnie umalowana, z czystymi włosami itd. to i tak było widać po zachowaniu, koło 15 zaczynała dostawać niemal drgawek, żeby tylko szybciej wyjść.
      • iwles Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:24
        i_love_tweety napisała:

        > A to da się ukryć?

        jak najbardziej.

        > smród alkoholu, opuchnięta twarz, charakterystyczny wyraz oczu, inne zachowanie
        > chociaż pijącemu wydaje się ze normalne, wygląd skóry...


        Nie każdy tak wygląda.
      • naomi19 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:27
        Chyba tylko pijącym się tak wydaje...
        bo alkoholik to menel w rowie...
        cała wiedza o alkoholizmie w Polsce.
        alkoholicy to czesto ludzie wykształceni, bardzo dobrze funkcjonujący w społeczeństwie. alkoholików pijących w sposób opisany np w filmie "Pod mocnym aniołem' praktycznie nie ma, bo jest to 2% wszystkich uzależnionych.
        mamy prezydenta alkoholika, nauczycieli, prawników, chirurgów itd.
        • i_love_tweety Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:33
          Tak, wiem jakie są rodzaje alkoholizmu i że alkoholik to nie tylko menel w rowie.
          No moja wiedza akurat pochodzi z racji zawodu i spotykania sie z wieloma ludźmi, którzy właśnie uważają, że świetnie się ukrywają. Przy regularnym piciu po prostu nie da się tego nie zauważyc, choć nie przeczę na pierwszy rzut oka, widząc kogoś chwilę czy nie znając czasem można się nie zorientować.
          A w badaniach laboratoryjnych i tak to wychodzi.
          • sumire Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:35
            ale nie robisz badań laboratoryjnych koleżance z pracy albo znajomej z dyskusyjnego klubu książki, prawda?
        • bei Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:38
          Skoro już zdajesz sobie sprawę, że masz problem z piciem to jest to pierwszy krok na drodze ku temu, by coś z tym zrobić.
          Ukrywanie - wierzę Ci, wierzę, ze jeszcze jesteś na etapie, ze mozesz ukryć swoje popijanie, swoj srptan pod wpływem.
          Miałam znajomego, ktory gdy pił to był nierozpoznawalny w stanach po zażyciu.
          Opowiadał, jak bawił się na imprezie.
          Grał na gitarze, śpiewał, dyskutował - dusza towarzystwa.
          Ktoś nagrał imprezę i puścił mu ten film.
          On był przerażony, nic z tego nie pamiętał, a nikt nie chciał mu uwierzyć, ze cokolwiek wtedy wypił.

          Przychodzi później inne stadium- tak ma moja kolezanka.
          Rozmawiamy przez telefon, jej się wydaje, ze nie zauważam, ze ona jest pijana. Rozpoznaję ją od pierwszych dawek.
          Nie mowiłam jej o tym. Dopiero na tym forum zwrócono mi uwagę, ze pomagam jej tkać iluzję, że nic się nie dzieje.....
          • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:27
            Nie jestem w stanie.
            Terapia mi nie pomaga, a alkohol pomaga.
            Albo, albo.
            Ja z smsów czasem dowiaduję się co robiłam dnia poprzedniego.
            Oglądam film, a następnego dnia nie pamętiam jaki i zawsze się jakos wykpię zmęczeniem, że zasnęłam itd.
            • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:32
              I nadal twierdzisz, że partner się nie zorientował???
              • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:47
                Jestem tego pewna.
                On miał ojca alkoholika i nienawidzi alkoholików
                • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:03
                  hahahahaha
                  dobresmile
                  wyszedł z domu alkoholika i nie widzi symptomówbig_grin On na wylot pijaka wyczuwa. A, że nie mówi, to też dla mnie jest jasne.

                  Dobre sobie.
                • madzioreck Re: A alkoholiczki? 14.03.14, 15:21
                  lykaena napisała:

                  > Jestem tego pewna.
                  > On miał ojca alkoholika i nienawidzi alkoholików

                  Daj spokój.
                  Moja mama jest alkoholiczką. Mój dziadek też był alkoholikiem, i siostra mamy. Moja siostra nienawidzi alkoholików i z tego powodu rozstała się z pierwszym narzeczonym, wyszła za... kolejnego alkoholika.
                  Wszystko można wmawiać bliższemu i dalszemu otoczeniu, ale nie to, że ktoś wychowany w rodzinie z problemem alkoholowym nie rozpozna picia u bliskiej osoby, z którą mieszka pod jednym dachem.
            • turzyca Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 10:18
              lykaena napisała:

              > Nie jestem w stanie.
              > Terapia mi nie pomaga, a alkohol pomaga.

              Dlaczego nie leki? Daja te sama ulge, ale nie niosa zagrozen dodatkowych.
              • priszczilla Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 10:45
                Jakie leki dają taką samą ulgę, a nie niosą dodatkowych zagrożeń?
                • turzyca Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:00
                  priszczilla napisała:

                  > Jakie leki dają taką samą ulgę, a nie niosą dodatkowych zagrożeń?

                  Powiedzialabym, ze wiekszosc dobrze dobranych psychotropow. Oczywiscie ze nie oznacza to tego samego, co "zadnych dodatkowych zagrozen", ale w porownaniu z zagrozeniami alkoholowymi, szczegolnie tymi niebezposrednimi, sa dosc nikle.
                  • priszczilla Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:15
                    A to nie jest tak, że jeśli faktycznie niosą podobną ulgę to będą miały też podobny potencjał uzależniający?
                    • turzyca Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:28
                      A uzaleznienie od metadonu jest tym samym co uzaleznienie od heroiny. Jednakze ludzie na terapii metadonowej sa bezpieczniejsi dla spoleczenstwa. I dla siebie samych tez. To wybor: brak uzaleznienia i normalne zycie vs. uzaleznienie od "lagodnej" substancji i normalne zycie vs. uzaleznienie od "ostrej" substancji. Pierwsze najlepsze, ale jak jest nieosiagalne to drugie lepsze od trzeciego.
                    • turzyca Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:29
                      Wroc, zle Cie zrozumialam. Na pewno podobny stopien uzaleznienia psychicznego, ale nie musza uzalezniac fizycznie. A alkohol uzaleznia tez fizycznie i to jest ta pulapka.
                      • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:52
                        Poza tym, że przynoszą ulgę w cierpieniu (odsyłają demony do piekieł wink), porządkują umysł na tyle, że można podjąć kroki w kierunku przepracowania utrwalonych przez lata mechanizmów ucieczkowych czyli uzależnieniowych. Dla mnie sztandarowym i mocno spektakularnym przykładem na to, że zwykła terapia związana z uzależnieniem, ani nawet terapia innych, bazowych problemów psychicznych, nie są w stanie trwale pomóc dużej części pacjentów jest przypadek faceta, który przez dziesięć lat przy pomocy narkotyków "radził sobie" z objawami schizofrenii. Nie mógł odstawić narkotyku, bo zalewały go demony wyprodukowane przez schizofrenię. Jak ćpał, to nie dość, że nie osaczał go system urojeniowy i nie prześladowały głosy, ale jeszcze mógł efektywnie pracować i zarabiać. Oczywiście uzależnienie też poczyniło szkody w jego życiu i to przez nie trafił na leczenie zamknięte. Dopiero w szpitalu, po ostatecznym odstawieniu narkotyku, wyłoniły się objawy schizofrenii, które jak zeznał, miał od młodości i myślał, że to taka jego uroda. Nie był to więc przypadek psychozy ponarkotykowej, tylko zabagnionej, starej psychozy wink
                        Ile takich niekoniecznie aż schizofrenicznych przypadków, kiedy uzależnienie to tylko wierzchołek góry lodowej zaburzeń chemii mózgu, chodzi po świecie?
            • bei Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 18:35

              Spróbuj walczyc z chorobą.
              Tak naprawdę nie wiesz, czy jesteś w stanie czy nie, bo nie próbujesz.
              Przytulam.
              Nie wiem, co powiedzieć, bo wszystko brzmi jak banał.
              Skąd wiesz, ze nie jesteś w stanie walczyć?

              olaromanska.blox.pl/html

              www.dlaleszka.cba.pl/
        • priszczilla Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:06
          > mamy prezydenta alkoholika,

          I niby temu prezydentowi udało się nałóg skutecznie ukrywać? Przecież wszyscy o tym wiedzieli.
          • naomi19 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 22:54
            i dalej byl prezydentem, ba, nastepna kadencje rowniez, teraz jest oceniany jako najlepszy prezydent
      • sumire Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:33
        pewnie, że się da. przynajmniej do pewnego momentu się da. istnieje zjawisko wysokofunkcjonujących alkoholików, coraz bardziej powszechne.
        • i_love_tweety Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:34
          I jakże często otoczenie wie, że ta dana osoba wysokofunkcjonująca ma taki problem, ale udaje że nie widzi...
      • nanuk24 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:35
        Ale z jaka duma to opowiadasz.
        Gratuluje osiagnietego sukcesu w maratonie ukrywania sie z butelka za szafa.
    • mary_lu Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:34
      Mam alkoholiczkę w bliskiej rodzinie.

      O niczym nie wiedziałam, choć naiwna ani mało podejrzliwa nie jestem.

      Dokładnie jak na tę osobę patrzę, to widzę, że jest to zupełnie niezawiniona choroba. Tak, ta osoba któregoś dnia się ocknęła i zrozumiała, że nie da rady dzisiaj zrobić nic innego, niż odczekać aż wszyscy domownicy wyjadą, wtedy wyjść do sklepu, kupić litr alkoholu i urżnąć się w trupa. Oprócz tego jest to osoba pracowita, kochająca, odpowiedzialna, pedantyczna.

      Pewnie, że nie można nikogo obciążyć winą. Ale cholera bierze, jak się obserwuje to cholerne współuzależnienie. Kochająca, silna rodzina, a wszyscy wchodzą w schemat jak w masło.
      • d.o.s.i.a Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:38
        > oroba. Tak, ta osobaktóregośdnia się ocknęłai zrozumiała,że nie da rady dzi
        > siaj zrobićnic innego,niż odczekaćaż wszyscy domownicywyjadą, wtedywyjśćd
        > o sklepu,kupić litr alkoholu i urżnąćsię w trupa

        Tak ni z tego ni z owego taki pomysl sie zalegl w glowie? Moze to bylo pod wplywem hipnozy albo lunatykowania? Ciekawe zaiste. Juz sie boje ze i mi jutro przyjdzie taki pomysl do glowy.
        • mary_lu Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:52
          Nie, pod wpływem stresu, bycia córką i siostrą alkoholików, nieleczonych w młodości zaburzeń (anoreksji).
      • turzyca Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 10:15
        Kochająca, silna rodzina, a wszyscy wchodzą w
        > schemat jak w masło.

        Bo niewchodzenie we wspoluzaleznienie jest cholernie trudne. W sumie trzeba sie z tematem wczesniej spotkac, przewalkowac, poznac mechanizmy, zeby gdy czlowieka dotknie problem, umial zagryzc zeby i powiedziec "to na pewno jest wlasciwe postepowanie." Jak na kogos problem spadnie znienacka to bedzie sie wkopywal z dnia na dzien coraz glebiej. Troche jak z przemoca w zwiazku.
        Bo w dodatku wlasciwe postepowanie jest w jakis sposob "wyrodne". No bo kim jest corka, ktora trafiajac na lezacego pijanego ojca tylko wyzej podniesie noge? I moze jeszcze go opieprzy, ze lezy w korytarzu i zawadza? Nie pomoze trafic do lozka?
    • incubus_1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:37
      A dlaczego nie leczysz alkoholizmu? Wiesz, że jesteś uzależniona, a to pierwszy krok.
    • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 15:47
      lykaena napisała:


      > Ukrywać umiem to na 100 sposobów.

      Jak? Pytam z ciekawości. Chowanie butelek to chyba nie ten kaliber.
      • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:31
        Owszem chowam butelki.
        Wszędzie.
        Ja rządzę domem.
        Żyję z Panem Marzycielem, który moją szafę to przez przypadek otworzy najwyżej.
        Poza tym ja pracuję głównie w domu i wtedy chlam.
        Do jego przyjścia jestem pachnąca i świeżutka.
        • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:32
          Sorry big_grin
          Zaklinasz rzeczywistość.
        • i_love_tweety Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:36
          pachnąca i świeżutka po wypiciu kilku piw? po kilku godzinach? I trzeźwiutka?
          Z tym facetem jest coś nie tak, ale nie wierzę, że wogóle nie widzi problemu... Może raczej się boi i udaje, że nie widzi = problemu nie ma. Zaklinanie rzeczywistości takie czy coś.
          • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:48
            Możę dlatego, że ja go utrzymuję.
            Może udaje.
            Niech udaje dalej.
        • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:40
          Tkasz iluzje, no ale to Twój wybór.
    • iziula1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:03
      7lat? To już widać zamiany na twarzy, bardzo charakterystyczne dla osób uzależnionych. Nie ważne jak kobieta dba o siebie,jaki ma makijaż, ile inwestuje w pielęgnacjw tego nie da się ukryć. Tylko ty tego JUŻ NIE WIDZISZ. Jestem dzieckiem alkoholików, najpierw ojciec, potem matka. I to alkoholizm matki bolał mnie najbardziej. I ja zawsze rozpoznam osoby naduzywajace alkoholu, nie ważne jak dobrze się maskuja. Gesty, τembr głosu, sposób poruszania, mówienia, gestów, typowy zapach alkoholika . Wmawiaj sobie dalej, ze nikt nic nie wie, nie widzi . Kolejna iluzja by PIĆ DALEJ!
      • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:34
        7, a może nawet dłużej licząc nastoletnie eskapady.
        Uwierz mi, że nie widać po mnie fizycznie.
        Psychicznie jestem wrakiem.
        Ostatnio byłam w szpitalu- choruję na niewydolność nerek( wrodzoną, żeby nie było) i wyniki mam rewelacyjne.
        Wyglądam młodziej niż rzeczywiście jestem i to nie żadna forumowa przechwałka.
        Naprawdę alkoholizm nie oznacza od razu kartoflanego nosa i fioletowych chomiczych polików.
        • iziula1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:51
          Lykena, alkoholizm jak każda choroba odznacza się piętnem na twarzy. I nie oznacza to od razu sinego nosa. Ty dalej się ludzisz, że kontrolujesz sytuację: bo badania masz w normie, wygląd niby ok, nie jeździsz po pijaku itp.
          Mówisz i myślisz jak osoba uzależnieniona. Dajesz sobie komfort dalszego picia.
          To pij dalej. Tylko po co ten wątek? Po cholerę piszesz o swoim alkoholizmowi? Co chcesz sobie udowodnić?
    • tully.makker Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:11
      > Ale chodzi mi o to, że nie prowadzę auta, nie zajmuję się dzieckiem, ba! oddała
      > m dziecko mężowi byłemu pod opiekę.

      I powiedz, jak sie z tym czujesz?

      Bo jak sie czuje twoje dziecko z tym, ze wolalas od niego flaszke, to moge sobie wyobrazic.

      Nie sadze, by alkoholizm mozna bylo rozpatrywac w kategorii winy badz niewinnosci. Ale nieleczenie sie z choroby w sytuacji, gdy uderza tow najblizszych to juz inna para kaloszy.
      • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:35
        Czuję się dobrze.
        Dziecko jeszcze za małe, żeby rozumieć.
        Nigdy przy nim nie piję.
        • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:40
          Słuchaj, te wątek jest nawet sensowny, bo taki nierzeczywisty.
          A tak nieśmiało zapytam - kiedy przestaniesz pić? No tak, żeby się dziecko nie zorientowałobig_grin
          Na jego 5-te urodziny?
          Bo przecież picie liczy się tylko wtedy, gdy pijak pije w naszej obecnościbig_grin

          Jejuuuuuu, normalnie wkręcasz nassmile
          • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:50
            Nie. Nie wkręcam.
            Nie jestem w stanie przestać.
            Tylko alkohol trzyma mnie przy życiu.
            • i_love_tweety Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:52
              To po co Ci ten facet? Po co wogóle jesteś w związku?
              Utrzymujesz go czyli prace masz taką, że stać Cię i na picie i na utrzymywanie kogoś i na życie. Czemu chcesz mu życie zmarnować?
              • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:00
                No a po co jest facet?
                Mi potrzebny do seksu i do zabawy, czasem się wesprzemy, poprzytulamy.
        • nanuk24 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:52
          Jasne, ze przy nim nie pijesz, bo go porzucilas, zeby w spokoju pic.
        • tully.makker Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 09:05
          Eee, to w jakim konkretnie wieku dziecko nie zauwaza, ze matka je porzucila? To najwiekszy archetypiczny lek kazdego malucha, odczuwaja go juz noworodki.
    • priszczilla Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:16
      Czemu akurat dzisiaj zdecydowałaś się na takie wyznanie?
      • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:37
        Byłam wczoraj na terapii i coś we mnie pękło.
        Dziś to pęknięcie pozostało.
        Mam dziś wolne i od rana popijam.
        Nie wiem czemu. Po prostu
        • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:43
          Aaaa to by tłumaczyło to przekonanie, że nikt nic nie widzi.
          Po prostu z każdym ostem jesteś bardziej pijana??
          • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:50
            4 piwo dziś
    • jowita771 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:27
      > Ukrywać umiem to na 100 sposobów.

      A Twoje otoczenie umie na 100 sposobów udawać, że nie widzi.
    • edelstein Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:32

      Ale chodzi mi o to, że nie prowadzę auta, nie zajmuję się dzieckiem, ba! oddałam dziecko mężowi byłemu pod opiekę.
      Nikogo nie winię.
      Mam oczywiście powód, dla którego piję, ale leczę się z tego powodu, aczkolwiek z uzależnienia już nie.

      No,wielkie brawa dla ciebie,bardzo jestes odpowiedzialna,zniszczylas dziecku dziecinstwo.
      Swietnie sie musi czuc z tym,ze matka woli butelke.Odpowiedzialnosc ponizej zera.
      Nie masz kogo winic procz samej siebie.
      Chlej dalej.Kiedys puszcza hamulce i wsadziesz po pijaku za kolko i jeszcze wiecej osob bedzie przez ciebie cierpiec.Moze trafi na ktoras z ematek albo ich dzieci.
      Powinno sie odbierac prawko chlejusom.




      Helau!Helau!Helau!
      Jeck,lohss Jegge lahns!
      • gryzelda71 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:40
        A to jakiś schemat,ze pijacy wsiadają za kółko?
        • edelstein Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:46

          Zobacz statystyki na obojetnie jaki dzien swiateczny.Abstynenci to nie satongue_out-
          Wierzenie,ze alkoholik bedzie mial sie w ryzach to naiwnosc pierwsza klasa.
          Alkoholu bedzie co raz wiecej,bo organizm bedzie potrzebowal co raz wiekszych dawek,az so zakonczrnia kariery.Chyba kazdy widzial alkoholika pod koniec jego zycia i watpie czy ktos dalby sobie za niego reke uciac,ze zna swoje granice.



          Helau!Helau!Helau!
          Jeck,lohss Jegge lahns!
          • gryzelda71 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:53
            O rany, nie kazdy alkoholik wsiada za kółko. No proszę ciebie. A ci świąteczni kierowcy raczej nie sa alkoholikami.
            • edelstein Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:59
              To ja nie wiem czemu sa alkoholikami,skoro tak swietnie potrafia sie kontrolowac.
              Prawda jest taka,ze alkoholicy nie Maja nad soba kontroli po trzezwemu,wierzenie,ze po alkoholu nagle stana sie mistrzami samokontroli jest wg mnie b.naiwne.

              Helau!Helau!Helau!
              Jeck,lohss Jegge lahns!
              • gryzelda71 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:01
                Jeszcze raz
                Nie każdy alkoholik wsiada nawalony i prowadzi. O to się czepnęłam, a nie czy kontroluje swoje poczynania w stanie upojenia.
                • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:02
                  Nie prowadzi jeśli nie ma samochodu. Jeśli ma, to prędzej czy później będzie jeździł pod wpływem lub na kacu (czyli też z promilami).
                  • gryzelda71 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:08
                    No jak będzie miał to auto......
                    Każdy ma? Nie.
                    • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:09
                      Przecież właśnie to napisałam. Jeśli nie ma auta, to nie ma problemu, jeśli ma, to prędzej czy później wsiądzie.
                • edelstein Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:05
                  To chyba jest logiczne,ze jesli sie nie kontroluje to ryzyko,ze uwidzi mu sie zrobic przejazdzke po procentach wzrasta gwaltownie.Z pewnych wzgledow sa choroby,ktore dyskwalifikuja do posiadania prawka,uwazam,ze alkoholizm powinien sie do nich zaliczac.
                  • gryzelda71 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:09
                    O rany, serio KAZDY alkoholik ma czym jeździć? Na pewno nie w Polsce.
                    • edelstein Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:13

                      A Malo to takich ci pozyczyli Auto lub w pijackim widzie je ukradli?poza tym skoro nie Ma auta to tym bardziej prawko mu absolutnie zbedne.
                      • gryzelda71 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:17
                        Czyli jak zabiora prawko to gwarancja,że nie wsiądzie za kółko hahahaha dobre.
                        Sama napisałaś ze się nie kontrolują, ale sprawdzą posiadanie prawka . Paradne.
                        • edelstein Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:21

                          Nie,dlatego powinno miec odbierane rowniez Auto.Pisalam nizej.Gryzelda,czepiasz sie,by sie czepiac.
                          • gryzelda71 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:42
                            Jak to ODEBRAĆ auto? Zejdź na ziemię....
          • jakw Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:01
            edelstein napisała:
            > Wierzenie,ze alkoholik bedzie mial sie w ryzach to naiwnosc pierwsza klasa.
            Wiara, że odebranie mu prawa jazdy spowoduje, że nie usiądzie za kółkiem też jest naiwne.
            • edelstein Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 08:48

              Warto byloby doczytac reszte moich wypowiedzi.
              Przeroslo cie?
        • marzeka1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 16:55
          Mam znajomych, zawsze wiedziałam, że lubią wypić, bo alkohol był przy okazji, bez okazji- i widziałam przez lata takie pogrążanie się w alkoholizmie, przy pracowaniu, prowadzeniu domu, życia towarzyskiego- tyle że takie picie wychodzi "na twarz" po czasie, nie ma bata- prędzej wyszło u niej (mówię o przedziale czasowym- 10 lat), ale teraz patrząc na nich, to już widać.

          I jak zdałaś sobie sprawę w tego, co się z Tobą dzieje, to chyba warto pomyśleć o leczeniu- po to chociażby, aby dziecko nie weszło w dorosłe życie jako DDA.
          • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:01
            U kobiet widać szybciej, bo mniej wydolna wątroba.
      • rhodesian_ridgeback Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:02
        > No,wielkie brawa dla ciebie,bardzo jestes odpowiedzialna,zniszczylas dziecku dz
        > iecinstwo.
        > Swietnie sie musi czuc z tym,ze matka woli butelke.Odpowiedzialnosc ponizej zer
        > a.

        Mam wrażenie ze bardzo pochopnie rzucasz ocenami.

        > Chlej dalej.Kiedys puszcza hamulce i wsadziesz po pijaku za kolko i jeszcze wie
        > cej osob bedzie przez ciebie cierpiec.Moze trafi na ktoras z ematek albo ich dz
        > ieci.

        Tego nie wiesz.

        > Powinno sie odbierac prawko chlejusom.

        A jak chlejusy (swoja drogą strasznie prostackie określenie) wsiądą za kółko bez prawka to co im zabierzesz?
        • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:03
          A cóż jest pochopnego w tej ocenie?
          • rhodesian_ridgeback Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:25
            triss_merigold6 napisała:

            > A cóż jest pochopnego w tej ocenie?

            Ma za mało danych. I idzie schematem, w którym dziecko z matką ma się ok, a dziecko z ojcem jest pokrzywdzone.
            I żebyś mnie dobrze zrozumiała - ja też uważam, że jeśli zostawiła dziecko BO woli pić, to postąpiła źle, ale jeżeli zostawiła dziecko, bo uważa, że spitoliłaby mi dzieciństwo poprzez swoje picie, to już ocena nie jest jednoznaczna.

            Czy gdyby pan alkoholik zostawił matkę z dzieckiem, to też ubolewałybyście nad losem skrzywdzonego potomka? Bo wydaje mi się, że nie aż tak bardzo.

            • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:27
              A mało to znam takich sytuacji... Moja koleżanka zostawiła męża alkoholika pana doktora psychologii i odeszła z dwójką dzieci, i owszem dzieci są pokrzywdzone przez picie tatusia, bo jest on zwyczajnie nieodpowiedzialny i nieprzewidywalny.
            • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:30
              Cień rodzica alkoholika gdzieś tam za Tobą chodzi. Trochę inaczej, gdy matki nie ma, bo nie żyje, bo odeszła z powodu wyboru innego faceta, ale bierze udział w Twoim wychowaniu. Ciut inaczej, gdy odeszła, bo jest alkoholiczką.
              To się ciągnie za człowiekiem całe lata.
            • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:02
              Ja akurat nie nadaję się na matkę, bo mam borderline.
              Z alkoholem jest to pośrednio skorelowane.
        • edelstein Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:11

          Buhahaha chcesz mi wmowic,ze dziecko wychowujace sie bez matki to ma dziecinstwo rozami uslane.Dziecko predzej czy pozniej dowie sie,ze mamuska je zostawila dla butelki wodki.
          Biedny dzieciak.
          Chcesz mi wmowic,ze pijacy to mistrzowie samokontroli.Jak na Auto,to predzej czy pozniej wsadzie uchlana.Chyba,ze jej watroba nie wytrzyma.
          Chlejusom nalezy razem z prawkiem zabierac Auto i przymusowo leczyc.

          Helau!Helau!Helau!
          Jeck,lohss Jegge lahns!
          • rhodesian_ridgeback Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:37
            > Buhahaha chcesz mi wmowic,ze dziecko wychowujace sie bez matki to ma dziecinstw
            > o rozami uslane.

            Na pewno nie ma. Ale może miałoby gorsze z matką alkoholiczką?

            > Dziecko predzej czy pozniej dowie sie,ze mamuska je zostawila d
            > la butelki wodki.

            Może się dowie, a może się nie dowie. Może matka kiedyś wróci jako trzeźwa alkoholiczka, a może zapije się na śmierć, zanim dziecko zostanie oświecone.

            > Biedny dzieciak.

            Tu się zgodzę, bo jakkolwiek rozwinie się ta historia, to dziecko jest pokrzywdzone.

            > Chcesz mi wmowic,ze pijacy to mistrzowie samokontroli.Jak na Auto,to predzej cz
            > y pozniej wsadzie uchlana.Chyba,ze jej watroba nie wytrzyma.

            Chcę ci tylko powiedzieć, że odbieranie prawa jazdy w naszej rzeczywistości na niewiele się zdaje. Recydywiści alkoholowi jeżdżą bez prawka. Ja wiem, że w Niemczech jest inna dyscyplina, ale rozpatrujemy sytuacje w Polsce.

            > Chlejusom nalezy zabierac Auto i przymusowo leczyc.

            Zgodnie z prawem nie da się zabrać auta. Zwłaszcza jak nic się nie stało przy jego użyciu. Przymus leczenia dość trudno uzyskać. I to nie oznacza, że się z tobą nie zgadzam, wręcz przeciwnie, wydaje mi się, że leczenie przymusowe uratowałoby wielu alkoholików i ich rodziny.
            Prawdopodobnie uratowałoby mojego bardzo bliskiego krewnego, który zapił się na śmierć w wieku 44 latsad



            W

            • edelstein Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:54
              Na pewno nie ma. Ale może miałoby gorsze z matką alkoholiczką?
              >
              No,jest sie z czego cieszyc,ze przynajmniej pijaczki nie widzi kazdego dnia i nie zostaje pod jej watpliwa opieka.Dobrze,ze ma ojca,a jakby nie miala to wyladowalaby w domu dziecka,bo mamuska woli flache poprzytulac.
              Ja uwazam,ze najlepiej Jak sie mamuska zapije na smierc,mozna wtedy chodzic na grob i pielegnowac Pare dobrych wspomnien.Wtedy jest wieksza szansa,ze nikt dziecka nie uswiadomi,ze matka byla dnem,ktoremu nawet nie chcialo sie pofjac leczenia.
              Mam nadzieje,ze to trollica.

              Helau!Helau!Helau!
              Jeck,lohss Jegge lahns!
      • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:39
        Nie mam prawa jazdy.
        Wiem, że moje dziecko cierpi.
        JA nie jestem w stanie tego naprawić.
        Już nie.
        Nie musisz mi tego uświadamiać.
        Nie tacy próbowali.
        • edelstein Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:47

          Sama nazywam siebie alkoholiczką odpowiedzialną.
          Wiem, durne określenie.
          Ale chodzi mi o to, że nie prowadzę auta...

          Skoro nie masz prawka,to faktycznie niesamowita twoja zasluga i odpowiedzialnosc,ze nie prowadzisz po pijaku.
          Nie zamierzam ci nic uswiadamiac,dla mnie jestes dnem.Wolalabym nie miec matki,niz miec matke pijaczke.

          Helau!Helau!Helau!
          Jeck,lohss Jegge lahns!
          • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:08
            No to tutaj twoja logika dała popis.
            A cóż to za różnica czy się po pijaku prowadzi mając prawko, czy nie.
            Ja nie umiem nawet, auta też nie mam.
            Jeżdżę taksówkami i zbiorkomem.
            • edelstein Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:55

              Skoro nie Ma roznicy to po co podkreslasz,ze nie masz prawka?logika typowa dla pijaczki,swietnie wspolgra z mysleniem,ze nikt o twym pijanstwie nie wie.
              Co za szczescie,ze chociaz ojca na to dziecko sensownego.

              Helau!Helau!Helau!
              Jeck,lohss Jegge lahns!
          • biotka Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 22:52
            Edelstein za przeproszeniem g*no wiesz. Co to w ogóle za tekst "wolałabym nie mieć matki niż mieć matkę pijaczke" ?!?! Ja akurat wiem o czym mowa, bo moja mama była alkoholiczką. Taką właśnie co b. długo się maskowała. Zapewniam Cię że cieszę się że ją miałam choć bywało ciężko.
    • triss_merigold6 Tak na szybko 12.03.14, 17:00
      Tak na szybko - alkoholiczki, które znałam lub znam:
      - urzędniczka ode mnie z pracy, pani 40++, zwolniona za picie w pracy i przychodzenie pod wpływem
      - matka znajomego, pani 60+, kierowniczka dziekanatu, typ drinkującej wieczorem
      - teściowa koleżanki, pani 65+, typ drinkującej wieczorem do urżnięcia się w trupa
      - matka koleżanki, pani 65+, drinkująca pani domu, od jakiegoś czasu w AA
      - była znajoma ze studiów, drinkująca pani domu, matka dzieciom
      - była dziewczyna kolegi, alkoholiczka i lekomanka
      - pani dr prawa, wykładowca UW, studenci wezwali na zajęcia straż miejską tak była pijana
      - przynajmniej 2 matki dzieci z klasy mojego syna mają ślady spożycia i nadużywania na twarzach

      Łudzisz się, że nikt nie widzi śladów. Widać.
      • rosapulchra-0 Re: Tak na szybko 12.03.14, 17:47
        Ta urzędniczka miała może problemy ze wzrokiem?
        • triss_merigold6 Re: Tak na szybko 12.03.14, 17:49
          Nie miała aczkolwiek namiętnie stosowała krople do oczu, rzekomo na alergię. Miały ukrywać przekrwienie. Ona była klasyką staczania się, od wysokofunkcjonującej do menelicy, która w końcu przyszła do pracy pijana na sztywno.
          • rosapulchra-0 Re: Tak na szybko 15.03.14, 18:21
            MIałam znajomą, pracującą w podobnym miejscu do twojego. Potrafiła zadzwonić do mnie, żebym z nią zeszła do bufetu sejmowego i kupiła jej dwa piwa, które potem sączyła w swoim sekretariacie. Dwa razy uległam, za trzecim razem odmówiłam. Obraziła się na mnie do końca życia.
    • aquella Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:11
      ja poznałam trzy, jedna piła sobie po cichutku sama od rana i to od lat- buzia czerwono - fioletowa, to starsza pani sąsiadka z działki, miła spokojna z trzęsącymi się trochę rękoma
      druga to współpracowniczka - po śmierci mamy zapijała wieczory, wszystkie po kolei, oczywiście zdarzało się przyjście do pracy na gazie - szkoda mi jej było bo super dziewczyna ogólnie
      i pani opiekunka ze żłobka mojego dziecka, jednak jakoś w pracy jej nie widziałam na gazie, mało tego, to była ulubiona pani mojego dziecka a o tym, że pije dowiedziałam się po prostu od znajomej i bynajmniej nie była to informacja-sensacja
      ja ogólnie przyciągam pijaków jak magnes..
      • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:15
        Jak widzę w minidelikatesach koło pracy o 8 rano elegancko ubraną panią w srednim wieku, która kupuje ćwiartkę unijną żołądkowej gorzkiej, to nie mam złudzeń po co jej tak wcześnie %. I niejedną taką panią widziałam.
        • kota_marcowa Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:34
          Na pewno do ciasta wink
          • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:37
            Tak, na pewno. Podobnie jak nalewki na spirytusie albo smakowe wódki w małpkach.
            • marzeka1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:50
              Nie wierzę w jedno: w to, że pijąc przez 7 lat ilości, jakie podałaś, nic nie widać, że dalej wiośnianą urodę prezentujesz itp. Nie wierzę, bo widziałam, jak powoli, ale nieubłaganie zmieniał się wygląd tej mojej znajomej- i żeby była jasność: wcale nie chodzi o kartoflany nos czy filetowe policzki (ona to jeszcze nie ten etap), ale to widać. Po prostu.

              Poza tym: wypowiadają się tu dzieci alkoholiczek/alkoholików- wiedzieli, widzieli.
              Dlatego albo Twój chłop udaje (czyli macie zabawę w udawanie), albo nigdy nie widział Cię trzeźwej i myśli, że Ty to tak zawsze.
        • i_love_tweety Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:45
          Ciekawe co o mnie ludzie pomyśleli jak kiedyś ok 9 rano kupowałam 12 piw. Na wieczornego grilla, ale wygodniej mi było zakupy zrobić rano.
          Alkoholiczka jestem jak nic big_grin
          • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 17:50
            Nic. Alkoholiczka nie kupi tyle dla siebie, na 99% kupi słodką wódkę, bo to da się wypić na kaca i nie zrzygać.
            • gryzelda71 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:00
              Czytam te twoje opisy i aż mi wina się zachciałobig_grin
              ale nie chce mi sie do sklepu iść hehehe, a mam na osiedlu 3 z alkoholem całodobowe
              • lykaena Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:07
                Wiadomo, że na forum nie udowodnię, żem nie spuchnięta i fioletowa , a także, żem nie troll.
                Napisałam prawdę.
                Mogę napisać więcej.
                Tylko nie wiem czy chcę.
                • marzeka1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:12
                  Ale ja dalej nie mówię o Tobie jako spuchniętej i fioletowej- ale to widać, po prostu. A Ty chcesz wmówić, że uroda iście wiośniana Ci została, mimo tek ilości wlewanej w siebie od 7 lat.
                  To tak jak była kiedyś na forum dyskusja o paleniu i jedna paląca od ponad 20 lat ponad 20 papierochów dziennie też przekonywała, że uroda jej kwitnie jak wiśniowy sad, że nic a nic nie widać.
                  • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:15
                    Po czym widać?
                    • marzeka1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:41
                      Chodzi o takie "rozmycie" twarzy, to widać przy ustach, policzkach- nie wiem- po tej koleżance widzę właśnie rozmycie- to słowo mi najlepiej pasuje; do tego też ten ciągły zapach miętówek, leków na gardło- to taki specyficzne połączenie zapachów.
                      • czytelniczka1488 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 18:57
                        Jeżeli nie jest to tajemnicą , to dlaczego kobieta z dobra pracą i wyglądem zaczęła pić?co takiego musiało stać się w twoim życiu ,że to tak cię cholernie zmieniło.
                        • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:02
                          Często stres, problemy z partnerem, mało czasu na relaks = proste i szybkie zabicie zmęczenia.
                        • rhodesian_ridgeback Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:04
                          O to samo miałam zapytać. Pamiętasz jeszcze dlaczego zaczęłas pić?
                      • 0ldjoanna Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:03
                        A to rozmycie o na pewno od alkoholu, a nie po prostu związane z wiekiem? Chyba wszystkim się owal twarzy rozmywa niestety... Co do zapachu to się zgadzam, smród przetrawionego alkoholu jest wstrętny i moim zdaniem nie do zamaskowania.
                        • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:05
                          Przed chwilą znalazłam taki właśnie opis, że z wiekiem wielu ludzi myli takie rozmycie ze zmianami hormonalnymi. Ot, menopauza...
                          • marzeka1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:11
                            Cóż, jako pani 45+ jestem w wieku, kiedy twarz nieskażona być przestaje, ale inaczej wygląda "rozmycie" u kobiety w okresie menopauzalnym , a inaczej osoby popijającej codziennie, ale jeszcze nie na etapie spuchnięcia czy fioletu na twarzy.
                            Tę znajomą, o której wyżej pisałam, widuję tak co parę miesięcy- i po prostu od 2 lat te zmiany są widoczne, widać po niej że lubi sobie wypić.
                            • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:17
                              Jest takie charakterystyczne podpuchnięcie oczu + popękane żyłki na nosie i policzkach, skutek niewydolności wątroby.
                              • hunkis Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:33
                                to może lecz nie musi być oznaką.
                                mnie po leczeniu hormonalnym kilka lat temu cera na twarzy z ładnej gładkiej stała się naczyńkowa. i mam właśnie policzki i nos w pajączkach co mnie niezmiernie wkurza, dodatkowo okazało się, że mam nieprawidłowe enzymy trzustki więc jak sobie robię badania kontrolne to pielęgniarki dowcipnie pytaja "a to pani piiiijeee?" , bo wszystkim się wydaje, że jak problem z trzustką to znaczy że pijak. nieuki.
                                A ja pijam max jedno piwo lub lampkę wina na miesiąc... A trzustkę sobie rozwaliłam prawdopodobnie fatalną dietą przez całe życie, jedzeniem tłusto, słodko i byle czego.
                                Na szczęście nie jestem fioletowa i nie mam podpuchniętych oczu. Jeszcze.
                                • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:35
                                  yyy, jakby Ci delikatnie powiedzieć... da się bez pudła odróżnić cerę naczynkową od cery i twarzy kobiety nałogowo pijącej.
                                  • hunkis Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:40
                                    hmm... może, ja tak mam, że muszę się na czymś potknąć by zauważyć. wiec zapewne bym nie rozpoznała, chyba że po dniach ćwiczeń w "znajdź różnicę" tongue_out
                                    akurat ostatnio przyglądałam się dwóm znajomym równolatkom, i różnica była faktycznie ewidenta - ale jedna z nich pije a druga się botoxuje. więc nie wiem czy różnicę powodowało picie czy botox big_grin
                                  • madzioreck Re: A alkoholiczki? 14.03.14, 15:45
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > yyy, jakby Ci delikatnie powiedzieć... da się bez pudła odróżnić cerę naczynkow
                                    > ą od cery i twarzy kobiety nałogowo pijącej.

                                    No właśnie. Ja nie umiem podać typowych cech "pijackiej" twarzy, może nie być ani opuchlizny, ani naczynek, ani fioletów, ale jest takie nieokreślone i nieuchwytne "coś".
                              • misterni Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:42
                                Ale prawda jest taka, że nie każdy alkoholik, nawet po wielu latach picia ma niewydolną wątrobę. Po prostu zdarza się, że kto nad wyraz dobrze znosi picie fizycznie. Mam taki przypadek w rodzinie - mąż mojej cioci pije od prawie 40 lat. Nigdy się nie upija, ale codziennie kilka jednostek alkoholu przyjmuje. Wygląda świetnie, wyniki też ma bardzo dobre. Cały czas czynny zawodowo.
                      • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:04
                        Ja znajomej nie wychwyciłam. Nawet wtedy, gdy mi inni mówili. Ale raz ją spotkałam przypadkiem. Druga połowa dnia a ona jakby z łóżka wstała. Ale to pół biedy. Wystarczyło na twarz spojrzeć.
              • misterni Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:28
                gryzelda71 napisała:

                a mam na osiedlu 3 z alkoholem całodobowe

                Eeee, to jeszcze zdążysz wink
                • gryzelda71 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 20:54
                  wink
    • hunkis Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:08
      a czemu zaczęłaś pić i co uruchomiło nałóg?

      moja znajoma jest alkoholiczką, nie przyznaje się do tego. wszyscy wiedzą, że ona pije, na razie się nie stacza, ale żal mi jej męża i dziecka.

      alkoholiczką była też matka innej znajomej. miała męża policjanta, w domu przemocowo, ona piła. Pewnego dnia wyszła z domu i nie wróciła więcej do rodziny, zostawiła męża i dwoje małych zagubionych dzieci. nie odezwała się do nich przez 20 lat, żyła gdzieś na wsi i nie trzeźwiała. Niedawno zmarła.

      alkoholiczką jest dalsza sąsiadka. Wysoko wykształcona pani profesor. Piła od dawna ale póki mąż żył to ją pilnował i obsługiwał. Niestety mąż zmarł, ona została sama w dużym domu z psami. Psy głodne biegaja po okolicy, ona nic nie je, bo pije.. jeździ do niej opieka społeczna no ale nikt z nałogu nie wyleczy kogoś, kto pic nie chce przestać..

      Autorko - jak to się zaczęło u Ciebie? Co spowodowało że zaczęłaś pić nałogowo?
      • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:33
        Tak naprawdę powód/przyczyna nie ma żadnego znaczenia, istotne jest to, że wali, a wszystkie te historie uzależnionych są identyczne.
        • hunkis Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 19:37
          wiesz, nie chodzi mi o historię "bo rodzice , bo stresująca praca, bo kłótnie w małżeństwie.."
          Tylko o jekieś wskazanie, który guzik został naciśnięty, że już ruszyła równia pochyła.

          Mam kolegę, świetny facet, wiedziałam go kilka lat wcześniej i było ok, nie przedawkowywał, a obecnie chleje zaawansowanie.
          • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 20:01
            A to musi być guzik?
            Zaczyna się od lampki. Jednemu się spodoba, drugiemu nie. Jeden spróbuje powtórnie a drugi poszuka innej formy relaksu.
            Potem są dwie lampki/kieliszki. Potem coraz więcej okazji. A jeśli nie ma okazji typu urodziny kolegi i święta, to się ich szuka. A potem leci.
            • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 22:24
              > Zaczyna się od lampki. Jednemu się spodoba, drugiemu nie. Jeden spróbuje powtór
              > nie a drugi poszuka innej formy relaksu.

              Niekoniecznie relaksu - innej formy "nakarmienia" ośrodka przyjemności. Fatalnie się składa, że niektórzy mają w głowie zamek w drzwiach do komnaty przyjemności, do którego kluczem jest właśnie alkohol. Mają ten zamek jeszcze zanim wypiją pierwszy kieliszek w życiu. Ja nie jestem alkoholiczką, bo tego zamka nie mam, nie urodziłam się z nim lub nie wytworzył mi się w ciągu mojego życia. A swego czasu wypiłam alkoholu sporo, zachowania ryzykowne też miały miejsce. Jak na ironię, alkoholiczką jest moja koleżanka, która była grzeczniejszym dzieckiem i grzeczniejszą młodą panienką, miała stabilniejszy dom, była i jest stabilniejsza ode mnie psychicznie i bez porówniania lepiej poukładana życiowo. Imprezowałyśmy razem jeszcze przed dwudziestką, to ona kiedyś trzymała mi głowę gdy rzygałam, ona szybciej wygrzeczniała, wyszła za mąż, urodziła dzieci. Ale kiedy miałyśmy po trzydzieści lat ja delikatnie pijałam na imprezach i zawsze byłam najtrzeźwiejsza z całego towarzystwa i nic poza tym między imprezami, a ona na ostro waliła gaz na imprezach, do lustra i gdzie się dało (przede wszystkim jednak piła w samotności, jak na matkę-polkę przystało). Niezbadane są wyroki nieba, czyli każdy ma swój bałagan pod czaszką i na swój sposób poskręcane neurony wink
              • turzyca Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 10:43
                Fatalni
                > e się składa, że niektórzy mają w głowie zamek w drzwiach do komnaty przyjemnoś
                > ci, do którego kluczem jest właśnie alkohol. Mają ten zamek jeszcze zanim wypij
                > ą pierwszy kieliszek w życiu. Ja nie jestem alkoholiczką, bo tego zamka nie mam
                > , nie urodziłam się z nim lub nie wytworzył mi się w ciągu mojego życia.

                Fajnie opisane. Choc ja bym to troche doprecyzowala - to nie jest zamek do komnaty przyjemnosci. To jest klodka do piwnicy z potworami. Niektorzy umieja te klodke zamknac sami, niektorzy wypracowuja rytualy, ktore im na takie zamkniecie pozwalaja, niektorzy ucza sie zamykania z pomoca fachowcow. Ale przez wiele lat popularna klodka byly wlasnie srodki psychotropowe, w tym alkohol. To jest taka latwa metoda zamkniecia tej klodki, po paru minutach przychodzi blogie rozleniwienie, zapadaja zapadki zamka i wszystkie potwory wydaja sie byc zamkniete.

                I tak, zazwyczaj umiejetnosc obchodzenia sie z klodka dostajemy dosc wczesnie. I sa farciarze, ktorzy moga pic, ile wlezie i nic im sie nie stanie. Wsrod moich znajomych jest taka para, ona jest terapeutka, pracowala z alkoholikami. I ludzie dopytywali sie, czy ona nie widzi, ze ma alkoholika w domu? Bo jej maz byl praktycznie nierozlaczny z butelka porto. Ale ona go trafnie ocenila, on mial inna konstrukcje i jak tamten imprezowy odcinek zycia sie skonczyl, to alkohol zniknal. Ja go poznalam, jak w ramach wspierania swojej pasierbicy nie pil, gdy ona nie mogla pic alkoholu. Czyli przez cztery ciaze i karmienia. A sa tacy, ktorzy te klodke ledwo zamykaja i jesli potwory sie tylko troche rozrosna, to juz nie dadza rady zatrzasnac klodki. Tylko ile osob zauwazy u siebie konstrukcje psychiczna sprzyjajaca uzaleznieniom i pojdzie na terapie? I ilu terapeutow poradzi sobie z poprowadzeniem pacjenta, ktory sobie w zyciu dobrze radzi?
                • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 10:50
                  Mała poprawka: pacjent dobrze sobie radzi do czasu na terapię trafia jak dochodzi do wniosku, że przestał sobie radzić i alkohol/inny wyzwalacz kontroluje jego życie.
                  • turzyca Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 10:57
                    triss_merigold6 napisała:

                    > Mała poprawka: pacjent dobrze sobie radzi do czasu na terapię trafia jak
                    > dochodzi do wniosku, że przestał sobie radzić i alkohol/inny wyzwalacz kontrol
                    > uje jego życie.

                    Nie zrozumialas. Chodzi mi o to, ze ktos decyduje sie na terapie, bo obserwuje u siebie silne sklonnosci do uzaleznien i chce przejsc terapie przeciwuzaleznieniowa ZANIM to uzaleznienie sie pojawi. Czyli na etapie, na ktorym zycie ma pod kontrola, nie potrzebuje zadnych wyzwalaczy, ale wie, ze rodzice nie sa niesmiertelni, malzonek nie ma klapek na oczach i pasa cnoty, i w ogole rozne nieszczescia go moga spotkac i wyzwolic chec ucieczki w wyzwalacze. Nie dosc, ze malo kto ma tyle sily psychicznej, zeby sie przyznac, ze jest slaby psychicznie, to jeszcze takiej terapii terapeuci podejmuja sie srednio chetnie.
                    • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:07
                      Bo w zasadzie nie ma terapii przeciwuzależnieniowej, jedyne czego można się nauczyć to jakie sytuacje wyzwalają chęć sięgnięcia po alkohol/lek/narkotyk, jakie emocje to daje tj. jak duża jest gratyfikacja i co się dzieje później.
                      Nie chodzi o słabość psychiczną, raczej o wrodzoną podatność na rozładowywanie emocji w określony sposób, konkretnymi bodźcami. Można je rozpoznawać i nauczyć się omijać albo zastępować innymi.
                      Mogę podać taki przykład: raz w życiu byłam - jako dorosła, ze znajomymi - w salonie gier, grałam na automatach. Wkręcenie się, endorfinowy haj był tak niewiarygodnie silny, że nigdy więcej nie spróbowałam, uznałam że mnie nie wolno, bo za duże ryzyko.
                      • priszczilla Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:23
                        Niektórym w zwalczeniu uzależnienia pomagają psychodeliki.
                        • naomi19 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:27
                          1. nie da się zwalczyć uzależnienia
                          2. nie ma znaczenia czy ktoś pije, czy zamienia nałóg czy sybstancję psychoaktywną- hazard, psychotropy, narkotyki, seks, bóg. to tylko zamiana zachowań/ substancji. trzeźwienie to coś zupełnie innego.
                          3. psychotropy uaktywniają te same części w mózgu, co alkohol. Są przypadki, gdzie trzea je zastosować, ale jest to rzadkość.
                        • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:28
                          Nie ma czegoś takiego jak zwalczanie uzależnienia. Uzależnienie jest i będzie zawsze. Trzeźwienie polega na rezygnacji z dopalacza/alkoholu/narkotyku na zawsze i m.in. na przebudowie różnych mechanizmów kierujących podejmowaniem decyzji.
                          Psychodeliki (?) nie pomagają, jeśli już to psychiatrzy przepisują leki przeciwlękowe i stabilizatory nastroju, bo zawsze po jakimś czasie abstynencji pojawia się depresja.
                          • priszczilla Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:42
                            > Psychodeliki (?) nie pomagają,

                            LSD, peyotl, ibogaina. Oczywiście źle się wyraziłam, nie tyle zwalczają uzależnienie co mogą pomóc utrzymać abstynencję.

                            Takie przykłady, ale artykułów są oczywiście tysiące:

                            www.scientificamerican.com/article/lsd-may-cure-some-addicts/
                            www.newscientist.com/article/mg21929313.900-mindaltering-drug-could-offer-life-free-of-heroin.html#.UyGKh3JOXIU
                            www.neurosoup.com/peyote-use-in-the-treatment-of-alcoholism-in-the-native-american-church-2/
                      • turzyca Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:46
                        > Nie chodzi o słabość psychiczną, raczej o wrodzoną podatność na rozładowywanie
                        > emocji w określony sposób, konkretnymi bodźcami. Można je rozpoznawać i nauczyć
                        > się omijać albo zastępować innymi.

                        Moim zdaniem jest jeszcze ten krok wczesniej - nauczenie sie niewzbudzania okreslonych emocji. W rozny sposob. Praca nad poczuciem wlasnej wartosci, unikanie osob i sytuacji, ktore w nas powoduja konkretne emocje, wytwarzanie rytualow. A rownolegle radzenie sobie z emocjami, ktore sie mimo tych dzialan pojawiaja.
                        Tylko to jest mnostwo pracy.
                      • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:11
                        > Nie chodzi o słabość psychiczną, raczej o wrodzoną podatność na rozładowywanie
                        > emocji w określony sposób, konkretnymi bodźcami. Można je rozpoznawać i nauczyć
                        > się omijać albo zastępować innymi.

                        Oraz o podatność na radzenie sobie z demonami, z którymi raczej trudno poradzić sobie bez użycia jakiejś substancji narokotycznej, bo w mózgu od dawna (albo od zawsze) spieprzony jest mechanizm normalnego przepływu różnych substancji i impulsów. Patrz: podany przeze mnie przykład maskowania schizofrenii narkotykiem. Maskowanie chorób przy pomocy substancji uzależniających to nierzadkie zjawisko. Tym ludziom nawet najlepsza terapia nie pomoże uporać się z uzależnieniem, bo oprócz niej potrzebują leków (czyli też narkotyków wink)


                        Mogę podać taki przykład: raz w życiu byłam - jako dorosła, ze znajomymi - w sa
                        > lonie gier, grałam na automatach. Wkręcenie się, endorfinowy haj był tak niewia
                        > rygodnie silny, że nigdy więcej nie spróbowałam, uznałam że mnie nie wolno, bo
                        > za duże ryzyko.

                        Szacun. Nie każdy dorosły człowiek byłby w stanie dokonać takiego wglądu w siebie. A już na pewno prawie żaden młody. Dlatego tak ważne jest trzymanie dzieci i młodzieży jak najdłużej się da z daleka od alkoholu i narkotyków. Oraz nie pozwalania im na zatracanie się w czynnościach, które mogą doprowadzać do uzależnienień behawioralnych.
                        • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:19
                          A propos tych automatów, miałam jakieś porównanie, bo na studiach grywaliśmy namiętnie w brydża i czasem w pokera, a tu dostałam kopa z emocji o nieporównywalnym natężeniu, tak silnego że mnie przestraszyło. Ponieważ przypuszczam, że ruletka by dała podobny efekt, to nigdy jej nie spróbowałam.
    • inguszetia_2006 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 20:43
      Witam
      Kurczę, nie wiem, co napisać. Dopóki nie padły słowa o borderline było prosto. Teraz już nie jest. Już rozumiem, skąd ten ciąg do 6 piw dziennie i rozumiem, po co ten cały wątek. Chciałaś być zmieszana z błotem, bo ci dziś bodźców brakowało, czyż nie? Lubisz kij wsadzić w mrowisko i czekać na karę. Wiedziałaś, jaki będzie odzew. Czyli to było działanie z premedytacją. Nawet winę wolisz przypisać sobie, jak typowy border. Nie atakuję cię, żeby była jasność. Tylko wiem, że jak piszesz, że bez alkoholu ci ciężko żyć, to tak właśnie jest, więc co tu radzić? Przecież musisz jakoś "przetrwać". Zamiennika potrzebujesz zdrowszego, po prostu, który cię tak samo zgłuszy. A, i zmień psychologa. Bo to dureń jest.
      Pzdr.
      Ing
      • gretchen184 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 21:30
        inguszetia_2006 napisała:

        >
        chyba jedyna mądra i normalna odpowiedź w tym wątku. zresztą jak zwykle inguszetio.
      • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 22:03
        Tylko wiem, ż
        > e jak piszesz, że bez alkoholu ci ciężko żyć, to tak właśnie jest, więc co tu r
        > adzić? Przecież musisz jakoś "przetrwać". Zamiennika potrzebujesz zdrowszego, p
        > o prostu, który cię tak samo zgłuszy. A, i zmień psychologa. Bo to dureń jest.

        Też się zastanawiam, jak przebiega leczenie Lykaeny. Borderline i Bóg wie co dziewczynie dolega poza alkoholizmem i znowu kołacze mi się myśl, że nie każdemu AA, upór i typowa terapia dla alkoholików są w stanie pomóc. Niektórzy muszą brać leki na swój podstawowy problem psychiatryczny, żeby dać sobie radę z piciem. O tym się w Polsce mało mówi, a nałogami (lub po prostu nadużywaniem substancji) ludzie "radzą sobie" z depresją endogenną, ChAD-em i... schizofrenią. Nie ściemniam, informacje z pierwszej ręki. Więc Lykaeno, mam nadzieję, że leczysz się u dobrych fachowców, ale jeśli masz jakieś wątpliwości, to szukaj pomocy u innych lekarzy i terapeutów.
        • naomi19 Re: A alkoholiczki? 12.03.14, 22:58
          alkohol to tylko jeden ze sposobów na unicestwienie się chorych na borderline

          podstawą jest leczenie głównej przyczyny
          • motyllica Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 08:23
            a widzicie jaka jest różnica w postrzeganiu kobiety-alkoholika a mężczyzny-alkoholika?

            bardziej się litujemy nad kobietą, szukamy jakiejś przyczyny, kłopotów, choroby, wytłumaczenia.

            mężczyzna to jest sobie sam winny, żul rozpieprzający życie całej rodziny...
            • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 08:56
              Inaczej postrzega ten, kto nie ma zbyt dużego pojęcia o skutkach uzależnienia.
            • noname2002 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 09:19
              Mam dokładnie odwrotne wrażenie, wystarczy poczytać ten wątek i wątek forum.gazeta.pl/forum/w,567,150007269,150007269,maz_alkoholik_porazka_zony_.html
              Na przykład czy ktoś w tym wątku pytał, co zrobił mąż Lykaeny, żeby nie wpadła w nałóg?
              • eo_n Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 09:49
                Myślę, że to jest (od)ważny wątek.
                Więcej nie napiszę, bo nie mam nic mądrego do dodania. Nie potępiam, nie pochwalam. Trochę rozumiem, trochę nie...
              • naomi19 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 09:52
                no właśnie, dlaczego mąż autorki nie jest współwinny, czemu jej choroba nie jest jego porażką?
              • alexa0000 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 10:12
                Nie zapytam, co mogłby zrobic,żeby nie wpadła, bo nie mógł.. Co najwyzej o to, czy wie i chowa głowę w piasek, nie reagując w żaden sposób. Ale Lykaena twierdzi, że nie wie.
              • i_love_tweety Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:10
                autorka powiedziała, że o niczym nie wie, nie domyśla się, sprawy sobie z tego nie zdaje... to jak miałby pomóc.
            • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:22
              > a widzicie jaka jest różnica w postrzeganiu kobiety-alkoholika a mężczyzny-alko
              > holika?
              >
              > bardziej się litujemy nad kobietą, szukamy jakiejś przyczyny, kłopotów, choroby
              > , wytłumaczenia.
              >
              > mężczyzna to jest sobie sam winny, żul rozpieprzający życie całej rodziny...

              Myślę, że to raczej dlatego, że rozmawiamy z OSOBĄ, która mówi jasno "jestem uzalezniona", nie ściemnia i nie ucieka w zaprzeczenia. To jest inna gadka. Płeć, przynajmniej dla mnei, nie ma żadnego znaczenia.
    • guderianka Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 09:59
      W tym co napisałaś poraża mnie to Twoja świadomość i logika.
      Przyczyny zewnętrzne mogły sprawić, że łatwiej wpadłaś w szpony nałogu, te same lub inne pomogly Ci w nim tkwić-jednak Ty sama trzymasz życie w swoich rękach.
      Mówi, że alkoholizm to choroba. Jednak nie ma na nią lekarstwa-nie ma chemii, radioterapii, operacji. W takim razie to jedyna choroba, w której o leczeniu decyduje TYLKO pacjent.
      • naomi19 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 10:22
        można kogoś zmusić do leczenia aministracyjnie/ sądownie
        • naomi19 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 10:22
          do leczenia. nie do zdrowienia.
        • pitahaya1 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 10:56
          A droga do tego różami usłana.
          Bo to i rodzina Cię w tym wesprze, teściowa po głowie pogłaszcze, znajomi wesprą..., żeby delikwenta zmusić.
          Tak, zwłaszcza u nas, gdzie jak chłop baby nie bije to jej... A jak chłop sobie nie wypije...
          • naomi19 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:24
            zgłaszasz delikwenta i tyle. potem tylko jeszcze wezwanie na świadka, ew, zeznanie w sądzie. krótka sprawa. żadna droga przez mękę. całością zajmują się już specjaliści, nie żona/mąż.
    • lofmitender Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:39
      znajdz lepszego psychoterapeute jesli jestes faktycznie "alkoholiczka odpowiedzialna", znajdz go dla swojego dziecka bo czas plynie a Ty z nalogu sama sie nie wygrzebiesz bo najpierw trzeba chciec...
      picie nie bierze sie znikad ale ty o tym na pewno wiesz...musisz sie uporac ze swoimi problemami i dopiero myslec o rzucaniu jesli nie dla siebie to dla dziecka ktore juz niedlugo zacznie zauwazac , dzieci nie da sie tak latwo oszukac.
      • triss_merigold6 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:42
        Błąd. Nie ma znaczenia skąd wzięło się picie, każdy trzeźwy alkoholik i każdy terapeuta w AA ci to powie. Powie Ci także, że najpierw trzeba wytrzeźwieć, a potem dopiero możliwe jest skuteczne radzenie sobie z problemami i pogodzenie się z tym, że niektóre problemy pozostaną nierozwiązane.
        • default Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:53
          Spora część problemów znika samoistnie wraz ze zwalczeniem nałogu. Nawet przy założeniu, że "picie skądś się bierze" (czyli że niby ktoś miał konkretny powód, by zacząć pić), to ten pierwotny powód z czasem okazuje się małym miki przy narastających na bieżąco problemach wynikających z samego faktu nieprzerwanego picia.
          • priszczilla Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:55
            Moim zdaniem to zupełnie nie jest prawda i potwierdzi to chyba każdy uzależniony, który kiedykolwiek starał się zachować abstynencję.
          • naomi19 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:06
            Spora część problemów znika samoistnie wraz ze zwalczeniem nałogu.
            Nie jest to prawdą.
            • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:40
              A i owszem, wyłaniają się co prawda te spychane i maskowane do tej pory problemy, ale znikają narosłe i związane bezpośrednio z piciem.
              • priszczilla Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:46
                W jaki niby sposób znikają te narosłe problemy związane bezpośrednio z piciem? Odzyskuje nagle zaufanie bliskich? Długi automatycznie same się spłacają? Sprawy niezałatwione z powodu picia (studia, remonty, leczenie) itp. same się załatwiają? Unieważniają się rozwody? Prawo jazdy spada z nieba?
                • naomi19 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:51
                  te sprawy związane z piciem wyłążą właśnie na trzeźwo. Dlatego większości łatwiej się znieczulić, niż to wszystko ogarnąć. Do tego złe samopoczucie- głody, depresja, leczenie, spłata długów i inne. Trzeźwienie jest tak naprawdę na tyle trudne, że wielu woli się znieczulić.
                  • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:56
                    Zgadza się. Dla konsekwencji działań trzeźwiejącego alkoholika istotny jest bilans: bardziej boli i nie ma perspektyw czy motywacji, czy boli, ale motywacje są duże.
                • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:52
                  Chodziło mi raczej o problemy w funkcjonowaniu. Ale nie mogę się dodzwonić do znajomego trzeźwego alkoholika, więc nie wymienię, a nie pamiętam już smile
                  • priszczilla Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 13:11
                    Czyli pewnie, że pamięta gdzie był, co robił i z kim, nie giną mu pieniądze, unika obrażeń fizycznych, mijają dolegliwości bezpośrednio związane z nadużywaniem alkoholu.
                    • default Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 14:49
                      priszczilla napisała:

                      > Czyli pewnie, że pamięta gdzie był, co robił i z kim, nie giną mu pieniądze, un
                      > ika obrażeń fizycznych, mijają dolegliwości bezpośrednio związane z nadużywanie
                      > m alkoholu.

                      No mniej więcej o to chodzi smile Ale to jest bardzo dużo. Pijący alkoholik jest więźniem, ma bardzo ograniczone możliwości działania, bo jest uwiązany do butelki. To co dla normalnego człowieka jest zwyczajną codzienną czynnością, alkoholika nieraz przerasta (jak choćby zebranie się rano w kupę i pójście do pracy). Po pracy już nic nie zrobi, bo pierwszoplanową sprawą jest napicie się, które co najmniej bardzo utrudni (jak nie uniemożliwi) zrobienie, załatwienie jeszcze czegoś. Niezałatwione sprawy, problemy narastają...
                      Po zaprzestaniu picia, kiedy już ustąpią najgorsze objawy AZA, kiedy zapanuje nad głodem gorzały - to poza tym, że fizycznie czuje się o niebo lepiej, ma energię, to ma nagle dużo więcej czasu - cały ten czas, który do tej pory poświęcał na ślęczenie nad butelką i odchorowywanie tego śleczenia. I może to spożytkować na odbudowanie czy zbudowanie nowego życia.
                      Dlatego - co powyżej napisano - ważny jest bilans, motywacja : czy "opłaca" się przestać pić, czy będzie jeszcze o co zawalczyć po odzyskaniu trzeźwości.
                      • naomi19 Re: A alkoholiczki? 15.03.14, 16:34
                        Po zaprzestaniu picia, kiedy już ustąpią najgorsze objawy AZA, kiedy zapanuje nad głodem gorzały -
                        ehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh
                        cały komentarz
    • priszczilla Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:53
      Nie chodzi o uzależnienie od innej substancji, a o kurację inną substancją. W przypadku ibogainy to chyba jednorazowe spożycie nawet. Od psychodelików bardzo trudno się uzależnić, dla większości osób jest to bardzo trudne, wyczerpujące doświadczenie, którego wcale nie ma się ochoty powtarzać.
      • naomi19 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:04
        nie jest to trzeźwienie, to tylko zamiana substancji. w niepiciu pomaga na 100% tylko co z tego?
        • priszczilla Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:15
          LSD pomaga redukować lęk/niepokój. Znane są efekty terapii LSD w przypadku osób nieuleczalnie chorych. Nie przyjmują oni LSD cyklicznie, cała terapia polega dosłownie na kilku (np. dwóch) sesjach podczas których podany jest narkotyk. Efekty były badane np. po roku od terapii i u niektórych się utrzymywały. Przypuszczalnie w podobny sposób może pomagać uzależnionym np. od alkoholu.


          • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:19
            Może ten segment działania LSD na mózg ludzki pokrywa się z oddziaływaniem elektrowstrząsów (które wracają do łask ostatnimi laty)? Jedna sesja likwiduje czasami stany lękowe oraz depresje, z którymi leki nie radzą sobie latami.
            • priszczilla Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:32
              Ciężko powiedzieć, nie wiadomo zbyt wiele o mechanizmach działania ani LSD, ani elektrowstrząsów. Czytając opowieści ludzi, którzy mają za sobą doświadczenia z LSD jest to chyba o wiele bardziej poznawcze doświadczenie niż elektrowstrząsy. Wychodzi się z tego z materiałem do przemyśleń, konkretne efekty są bardzo osobnicze.
              • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:45
                No, elektrowstrząsy nie są doświadczeniem poznawczym. Robią za to takie fiki-miki w głowie, że poznanie staje się możliwe. Np. poznawanie świata bez lęków, z perspektywy innej, niż czarna d..a wink
        • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:16
          Nie wiem, czy dobrze zrozumiałam, ale Priszczilli chyba chodziło o jednorazowe zażycie substancji wywołuącej de facto psychozę w nadziei, że dozna się iluminacji, która na trwałe zmieni coś w głowie. Nei o stały dowóz narkotyku ułatwiającego codzienność.
          • priszczilla Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:33
            Tak, dokładnie o to mi chodziło.
    • lykaena Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 11:56
      W całym wątku pojawiła się jedna odpowiedź o jaką mi chodziło.
      Że inaczej jest postrzegane picie mężczyzny i kobiety.
      Tak jest też moim zdaniem.
      Tatuś, który zostawia dziecko/ dzieci i pije sobie gdzieś w nowym związku to jest jakaś tam"norma", która mieści się w kanonach kulturowych.
      Kobieta jest moim zdaniem postrzegana gorzej.
      Swoją drogą długi wątek wychodzi jak się włoży kij w mrowisko.
      Pozdrawiam
      • priszczilla Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:04
        Nie jest to chyba żadne zaskoczenie.
      • motyllica Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:23
        "Kobieta jest moim zdaniem postrzegana gorzej."

        ja nie wiem czy gorzej.
        myślę, że szuka się wytłumaczenia, dlaczego pije, co lub kto ją do tego doprowadził (szczególnie jeśli jest to kobieta na tzw. poziomie)
        u facetów na pewno picie przyjmuje się za bardziej normalne

        a z innej beczki na temat wyglądu alkoholiczki: czy jesteś chuda? bo wszystkie kobiety, które miały problem z alkoholem a które znałam były bardzo szczupłe
        • guderianka Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:29
          No jest- i przez konotacje i przez estetykę i przez role i funkcje jakie przypisuje kobietom społeczeństwo.
        • lykaena Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 13:20
          Raczej szczupła. 174cm i 58 kg wagi.
          Regularnie ćwiczę
          • guderianka Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 14:23
            Wierzę. Koleżanki ojciec zapił się na śmierć.
            Był pisarzem-eleganckim, przystojnym, świetnie wyglądającym.
            Zapił się Burbonem, whisky i innymi frykasami. Nikt nie wiedział , że jest alkoholikiem

            To, że ładnie wyglądasz nie oznacza, że tak samo wyglądasz w środku..To maska.
            • lofmitender odpowiedzialna??? 14.03.14, 14:18
              piszesz ze jestes " odpowiedzialna alkoholiczka " pijesz od 7 lat a dziecko jeszcze za male zeby to wszystko ogarnac... no to popijalas sobie regularnie w czasie ciazy, tak?odpowiedzialnosc jak cholera...wspolczuje....wszystkim wokol ciebie, tobie rowniez...
      • aandzia43 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:38
        > W całym wątku pojawiła się jedna odpowiedź o jaką mi chodziło.
        > Że inaczej jest postrzegane picie mężczyzny i kobiety.
        > Tak jest też moim zdaniem.

        Hmm... o taki wniosek ci chodziło? Tylko na to czekałaś i to chciałaś przeczytać? Faza użalania się nad sobą? wink A co cię obchodzi, jak kto postrzega alkoholiczkę, skoro nikt poza rodzicami nie wie, że nią jesteś? wink Wiesz, ja miałam i mam dokładnie w dupie, jak postrzega moje... nazwijmy to przywary, tzw. społeczeństwo. Robię, co mam robić, pracuję nad sobą, zmagam się, albo nie robię nic i nie zmagam się, bo nie mam siły/nie chce mi się/plamy na słońcu/niepotrzebne skreślić. Zdumiewające, nigdy nie zajmowało mojej uwagi to, jaki jest społeczny odbiór moich odpałów w kontekście płci.
        • marzeka1 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 12:47
          Cytat W całym wątku pojawiła się jedna odpowiedź o jaką mi chodziło.
          Że inaczej jest postrzegane picie mężczyzny i kobiety.
          Tak jest też moim zdaniem.
          Tatuś, który zostawia dziecko/ dzieci i pije sobie gdzieś w nowym związku to jest jakaś tam"norma", która mieści się w kanonach kulturowych.
          Kobieta jest moim zdaniem postrzegana gorzej.


          - widzisz, tu (chyba na 1 stronie wątku) wypowiadała się kobieta,której oboje rodzice pili, ale ona gorzej odbierała picie matki- pisała to ze swojego punktu widzenia jak dziecka wtedy.
          I to odmienne postrzeganie wynika chyba z roli , jaką jednak pełni matka- to jej brak w pewnym okresie chyba mocniej boli. I tyle.
        • lykaena Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 13:21
          Może źle się wyraziłam.
          Ja mam taką opinię i w sumie zdziwiło mnie, że tylko jedna osoba tak zrozumiała mój wątek.
          • default Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 15:15
            Gorzej czy nie gorzej - uważasz, że to ma znaczenie dla Ciebie konkretnie ?
            Czy to przypadkiem nie myślenie w rodzaju : "Oj jaka szkoda, że alkoholiczki są gorzej postrzegane - gdybym była facetem, to mogłabym więcej chlać i nie musiałabym się tak kryć i ograniczać jak teraz muszę jako kobieta" ? ? ?
            • noname2002 Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 19:52
              "Oj jaka szkoda, że alkoholiczki s
              > ą gorzej postrzegane - gdybym była facetem, to mogłabym więcej chlać i nie musi
              > ałabym się tak kryć i ograniczać jak teraz muszę jako kobieta" ? ? ?

              Mężczyznom łatwiej pić ale też łatwiej się leczyć, bo nie są tak piętnowani za nałóg.
              • default Re: A alkoholiczki? 14.03.14, 07:19
                noname2002 napisała:
                > Mężczyznom łatwiej pić ale też łatwiej się leczyć, bo nie są tak piętnowani za
                > nałóg.

                Zupełnie nie o to mi chodziło. Ale myślę, że Lykaena wie co miałam na myśli wink
      • zofijkamyjka Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 19:15
        lykaena napisała:

        > Tatuś, który zostawia dziecko/ dzieci i pije sobie gdzieś w nowym związku to je
        > st jakaś tam"norma", która mieści się w kanonach kulturowych.
        > Kobieta jest moim zdaniem postrzegana gorzej.

        oczywiscie, że kobietom sie mniej wybacza, facet jak chla to jeszcze wielu go usprawiedliwi że to wina żony.....
        Ale jest tez druga strona tego medalu- kobiet alkoholiczek jest mniej!
    • marzeka1 [...] 13.03.14, 17:36
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • basia_400 [...] 13.03.14, 17:42
        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
        • marzeka1 [...] 13.03.14, 17:45
          Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
          • basia_400 [...] 13.03.14, 17:48
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • marzeka1 [...] 13.03.14, 17:50
              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
              • basia_400 [...] 13.03.14, 17:53
                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
    • peggy_su Re: A alkoholiczki? 13.03.14, 23:37
      Najbardziej wkurzająca jest Twoja samoświadomość. Sto razy słyszałam że uświadomienie sobie swojego nałogu to pierwszy krok do wyleczenia. A to goowno prawda. Ludzie sobie uświadaiają, a potem żyją z tym dalej uncertain
      • zofijkamyjka Re: A alkoholiczki? 14.03.14, 06:50
        peggy_su napisała:

        > Najbardziej wkurzająca jest Twoja samoświadomość. Sto razy słyszałam że uświado
        > mienie sobie swojego nałogu to pierwszy krok do wyleczenia. A to goowno prawda.
        > Ludzie sobie uświadaiają, a potem żyją z tym dalej uncertain

        tej choroby nie można wyleczyć.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka