Dodaj do ulubionych

problem nie problem...

13.03.14, 08:31
Nie wiem sama. Co byscie zrobily, pmyslaly, gdyby ktos bliski powiedzial wam, ze poklady ciepliwosci w opiece nad dzieckiem daje mu butelka wina dziennie? Niby w zarcie, ale na powaznie.
Obserwuj wątek
    • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 08:34
      Chodzi mi o to ze nie wiem jak do tego podejsc. Boje sie ze drazenie tematu spowoduje ew ukrywanie problemu, o ktorym nawet nie wiem czy faktycznie istnieje. Zlanie tematu tez mi nie paduje, bo nie wiem czy to nie byla proba zawolania o pomoc. Sama prawie wdepnelam w alkoholowe gie i wiem jak cienka jest linia...
      • bei Re: problem nie problem... 13.03.14, 08:38
        Może jednak żartował?
        Butelka raz kieeeeedy a butelka dziennie to wielka różnica.
        • ichi51e Re: problem nie problem... 13.03.14, 13:26
          Lol jest nawet taka ksiazka why mommy drinks
          • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 14:16
            Ciekawe ichi ze nagle to taki zabawny temat, kiedy dwa watki pobocxne takie dramatyczne...uncertain
            Tak, najchetniej potraktowalabym to jako kolejna czesc zycia rodem z ksiazek evy cassidyuncertain
    • neffi79 Re: problem nie problem... 13.03.14, 08:41
      no to w żarcie czy nie w żarcie, bo to zasadnicza róznica.
      • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 11:16
        Nie wiem samasad
    • gryzelda71 Re: problem nie problem... 13.03.14, 08:50
      Ile zrazy mówiłam coś podobnego. I jak sobie pomyslę, ze ktoś to potem rozkminiał z innymi(jak ty na forum) to nie wiem śmiac się, czy płakać?
      Bliska osoba, a nie wiesz czy pije?
      • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 09:47
        Tak, bliska. Tak nie wiem, bo dzieli nas kilka godzin lotuuncertain
        • gryzelda71 Re: problem nie problem... 13.03.14, 10:08
          Czyli nawet jak wybadasz ze pije za dużo, to co zrobisz?
          • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 11:21
            Nie wiem.
      • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 11:20
        Ja tez czadem gadam ze chyba musze sie upic, albo ze najchetniej zniknelabym, spakowala i eyprowadzila sie na drugi koniec swiata. Chodxi o uzycie trybu przypuszczajacego? Tak to sie nazywa?
        W tym przypadku otrzymalam wiadomosc o tresci dikladnie takiej: Generalnie odkrylam ze butelka wina dziennie dodaje mi cierpliwosci.
        • gryzelda71 Re: problem nie problem... 13.03.14, 11:50
          Nie wiem takie wietrzenie jakiejś sensacji. Nie masz pomysłu jak podpytać, zrobić też nic nie zrobisz jak się dowiesz ze owszem chleje ale roztrząsania na kilka dni....
          • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 13:44
            Gryzelda to nie tak. Zupelnie nie spodziewalam sie tego tekstu. A bardzo prxypomnial mi to i owo. Moze jestem przewrazliwiona. Nie wiem.
            Ona jest sama.cale dnie z dziecmi, bez pomocy. Wycofala sie ostatnio, nie ma kiedy pogadac, napisac...
            Nie tylko do mnie ale tez do mamy, do innych przyjaciolek. Napisala mi tez na moja propozycje ze moze poszukalaby jakis zajec dla mam z dziecmi, co by wyjsc z domu i dzieci jakos zajac, ze nie ma ochoty sie z nikim integrowac. A wczesniej byla otwarta, kontaktowa i radosna.
            Boje sie, ze cisnac temat spowoduje ze sie zamknie. Na tyle wlasnie ja znam, ze intuicja mi to podpowiada.
            To najblizsza osoba po mezu i dzieciach.
            • gryzelda71 Re: problem nie problem... 13.03.14, 14:47
              Na pewno nie ustalisz jakie ma problemy na forum.
              • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 14:55
                A jak? Jak postepowac ostroznie i taktownie w takiej sytuacji?
                • gryzelda71 Re: problem nie problem... 13.03.14, 15:02
                  Na odległość? nie wiem
                  ale to twoja bliska osoba.
    • klamkas Re: problem nie problem... 13.03.14, 09:47
      Też tak uważam.

      Dlatego zazwyczaj jestem mało cierpliwa.
      • arista80 Re: problem nie problem... 13.03.14, 10:15
        Nic bym nie zrobiła, bo wiem że małe dizeci potrafią dać w kość i czasem z nerwów człowiek różne rzeczy gada. Może bym nawet poprosiła o podzielenie się ze mną.
    • priszczilla Re: problem nie problem... 13.03.14, 10:12
      Zapytałabym czy mówi serio i czy go to nie martwi.
    • lisek.chytrusek Re: problem nie problem... 13.03.14, 10:19
      Gdyby to był ktoś bliski, to znałabym raczej jego poczucie humoru.
    • mw144 Re: problem nie problem... 13.03.14, 10:24
      Nic bym nie pomyślała i nic nie zrobiła, jedni jedzą padlinę, inni piją wino - co kto lubi. Ja tam wolę piwotongue_out
      • arista80 Re: problem nie problem... 13.03.14, 10:31
        Tak w ogóle to wspóczuję twojemu otoczeniu shummi. To ciągłe patrzenie się ile je koleżanka, krytykowanie dziewczyn, które same siedzę w kawiarniach i wytyczanie im czasu, ocenianie każdego słowa i dopatrywanie się zarz jakiegoś drugiego dnia. Czy ty nie możesz zająć się własną osobę tylko wiecznie oceniać ludzi przez pryzmat tego co robią lub mówią?
        • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 11:15
          I po co ta zlosliwosc?
          • arista80 Re: problem nie problem... 13.03.14, 11:21
            Nie złośliwość, ale obserwacja. Każdy twój post to ocenianie innych osób: najpierw patrzenie się w talerz i liczenie czasu singielce, potem ocenianie grubszej koleżanki, następnie ocenianie jak powinni rozmnażać się ludzie, teraz analizujesz jedno zdanie. Każdy twój wpis to ocenianie i wydawanie ocen na temat to co ktoś robi i mówi. Kobieto naprawdę skup się na sobie. Wyjdzie ci to tylko na lepsze.
            • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 11:22
              Czyli cale dwa posty ktore mocno cie widze ubodly. Czyzby trafialy w czule punkty?...
              • arista80 Re: problem nie problem... 13.03.14, 11:28
                Postów nie było dwa, ale przynajmniej cztery. Osbiście mnie nic nie ubodło, ja dokonałam swojego wyboru i jestem szczęśliwa. Po prostu denerwuje mnie wtykanie i ocenianie innych osób, jeszcze tym bardziej jak śmieją robić i mówić rzeczy, z którymi ty się nie zgadzasz.
                • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 11:30
                  Czyli trafilamsmile
                  • ichi51e Re: problem nie problem... 13.03.14, 13:28
                    Raczej arista trafila big_grin
                • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 11:30
                  Zejdz ze mnie i zajmij sie swoim cudownym zyciem a nie ocenianiem mnie i liczeniem moich postow...
    • rhodesian_ridgeback Re: problem nie problem... 13.03.14, 10:46
      Jak moja córka miała 2-3 lata i w pełni ujawnił się jej szatański temperament, to parę razy rzuciłam do przyjaciółki hasłem, że kiedyś wywalę dziecko za okno.

      Dobrze, że nie rozkminiała tego nadmiernie, bo pewnie młoda siedziałaby teraz za mą niewinność w rodzinie zastępczej.
      • cilantre Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:41

        Kilka lat temu męża siostra mając 2 małych dzieci walnęła do matki (mojej teściowej), gdy ta przyszła do niej nie wtedy, kiedy miała przyjść - " ja się chyba powieszę, bo nie daję rady z tymi bachorami ". Mamusia zastała ją po południu w szlafroku, a dom wyglądał jak po tajfunie. A dziatki miały 0,5 i 2,5 roku ! Mama pomagała jej ciągle, ale akurat w tym dniu miała wychodne.
        Teściowa zrobiła taką akcję, że do dzisiaj ją pamiętamy big_grin
        Oczywiście brat miał non-stop z nią się kontaktować, zresztą reszta rodziny też, umówiła ją z psychologiem, nie było mowy o żadnym wychodnym, codziennie mieliśmy relację, w jakim córeczka jest stanie itp, itd.
        A ona, bogu ducha winna po prostu miała gorszy dzień i tak walnęła bez zastanowienia ...
    • tully.makker Re: problem nie problem... 13.03.14, 14:22
      Ja mam zwyczaj wspominac regularnie np, ze imprezy sluzbowe sa nie do przetrwania bez lampki... Co nie zmienia faktu, ze jako ciezarna i karmiaca jakos na nich przetrwalam przez ostatnie 3.5 roku raczac sie wylącznie soft drinkami.

      Wiec warto ustalic, czy ta osoba mowi powaznie...
      • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 14:25
        Tak, alejak to ustalic? Skoro ona daleko, jej maz cale dnie w pracy? I nikogo bliskiego przy sobie nie ma?
        • gryzelda71 Re: problem nie problem... 13.03.14, 14:53
          Na forum? Sama widzisz,że jesteś żądna sensacji.
        • klamkas Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:08
          Ale mąż wraca na noc? Rozmawiają ze sobą czasami? Nie wydaje ci się, że zorientowałby się gdyby wracał dzień w dzień do pijanej żony (przy butelce dziennie powinna być na stałym lekkim rauszu)? Nie wiem, znalazłby butelki, zorientował się, że zapasy alkoholu giną, albo, że żona śmierdzi alkoholem, cokolwiek?
          • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:14
            Butelke dziennie mozna wyniesc na smietnik chocby w czasie spaceru. Butelka dziennie to cztery kieliszki. Dwa po sniadaniu, potem spacer i dwa do obiadu, poten drzemka. Zapewniam, ze do 18 czy 19 sladu nie ma.
            Zwlaszcza jak cale zycie sie imprezowalo.a nie.jedno piwo w 21 urodziny.
            • gryzelda71 Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:20
              Masz widzę doświadczenie,podpowiedz koleżance.
              • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:25
                Dlatego mnie ruszylo. Z powodu doswiadczenia. Ty gryzelda jak zwykle daleka od empatii za to upupiona w swoich antypatiach do bolu... Zeby cie od smrodu nie zemdlilo
                • gryzelda71 Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:32
                  Nie znoszę wścibstwa.
                  Nie masz ochoty na pomoc a klepiesz jęzorem wśród obcych ludzi.
                  Empatia pełną gębą.
                  • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:35
                    Nie. Byloby tak gdybym zadzeonila do naszych wspolnych znajomych i z troska spytala czy nie uwazaja ze ona ma problem.
                    Anonimowe forum, anonimowo opisana osoba. Widzisx roznice?
                    • gryzelda71 Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:38

                      Masz potrzebę kelpania jęzorem, nic więcej. Gdyby zależało ci na koleżance, zadzwoniłabyś do każdego kto ją zna. No ale to wymagałoby ciągu dalszego, czynów.A tak, wylogujesz się i po sprawie.
                      • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:41
                        Serio? Ty bys tak zrobila? Ryzykujac ze narobisz jej kolo piora, a potem okaxe sie ze sie mylilas????? Gratuluje rozumu a twoim przyjaciolom znajomej klepipupy
                        • gryzelda71 Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:42
                          No na forum można obgadać każdego bo anonimowo
                          Po co ten wątek jak nie masz zamiaru nic zrobić? Plotkara.
                          • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 19:50
                            Gryzelda, ja nie wiem jak sie zachowac. Stad watek. Jako pytanie co radzicie. Czy przeczekac, czy drazyc temat, czy dopytac, czy powiedxiec komus. Czy przemilczec. Nie mialam na celu obgadanie.
                            • minor.revisions Re: problem nie problem... 14.03.14, 02:07
                              shumi-mi-las napisała:

                              > Gryzelda, ja nie wiem jak sie zachowac. Stad watek. Jako pytanie co radzicie.

                              odwiedzić ją.
              • ichi51e Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:28
                Ty tu smiechy-chichy a to przeciez trzeba zglosic. Na poczatek mezowi pijaczki i tesciowej potem sasiadom do mopsu... big_grin
                • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:33
                  Wspolczuje ichi..,
                  Tobie...
                  Po to pytam tutaj a w zasadzie dziele sie lękamu, bo nigdy nie poszlabym z czyms takim do meza czy rodzica przyjaciolki. Nie chce siac fermentu w realu. Dlatego napisalam tu.
                  Jak zwykle okaxalyscie sie bezdennie glupie, a dulszczyzna i podwojne standardy wylaly sie wam uszami w czterech rownoleglych watkach. Gratuluje.
    • mynia_pynia Re: problem nie problem... 13.03.14, 15:06
      My mamy straszne spięcie dupska jeśli chodzi o reakcje otoczenia i poprawność życia.
      Moi bliscy znajomi mieszkający tutaj w Polsce pijają wino wieczorem codziennie (mają dwójkę małych dzieci) i w szerszym gronie się tym nie chwalą.
      Koleżanka w Anglii tez pija winko jak większość angielek, pali papierosy i wszystkim to dynda.
      Kolejna koleżanka wróciła z Hiszpanii krzycząc od progu że tam rodzice dzieci są tacy wyluzowani a społeczeństwo liberalne pod względem picia przy dzieciach i zachowania dzieci.
      Ja nie piję w domu bo nie lubię, ale od zawsze umiałam wypić i się nie upić.
      • shumi-mi-las Re: problem nie problem... 13.03.14, 15:49
        Czyli tradycyjie... Co watek, co autor to inna teoriawink
        • arista80 Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:31
          W tym wątku chleje koleżanka, w tamtym ty. Napisałam już o tym, ale powtórzę dla innych: zaproś koleżanke i uchlejcie się razem. Tamta w końcu zrealizuje swoje życzenie, a ty może w końcu się rozluźnisz i przestaniesz rozkminiać co kto mówi.
    • anika772 Re: problem nie problem... 13.03.14, 16:43
      Pomyślałabym, że ta osoba to alkoholiczka. Co bym zrobiła? To zależy kim ta osoba dla mnie jest.
      To o Tobie jest ten wątek?
    • karolajna83g Re: problem nie problem... 13.03.14, 17:52
      Powiedzialabym temu mojemu bliskiemu, ze jest gupi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka