Mam problem wyjęty z tyłka, więc napiszę na e-mamie. A co mi szkodzi
Tytułem wstępu się wezmę i przywitam, bo byłam czytaczem wyłącznie.
Jestem mamą i to samotną, jestem też bardzo e i wredna.
A teraz wspomniany problem z tylnej części ciała:
Otóż, mam sąsiadkę.
Jest to sąsiadka i koleżanka, prawie moja rówieśniczka, spotykamy się na kawę, obiad, plotki i takie tam.
Ona sama i ja sama, tylko ona nie mama.
Lubię laskę.
I od jakiegoś miesiąca moja koleżanka wpadała do mnie codziennie, a czasem nawet 2 razy, bo zgubiła swój kluczyk do budynku śmietnika.
Zaczęło mnie to wkurzać, a więc w końcu dorobiłam jej ten kluczyk.
Znów zgubiła.
Mogę dorobić kolejny raz, ale znając ją to znów zgubi...
Wkurza mnie, że tak przyłazi, często nie w porę, często rano, albo późno.
To jest taki problem nie do rozwiązania, prawda?
Chwilowo mam same takie zagadki, żadnych większych problemów, oprócz braku chłopa, ale już przestałam uważać to za problem

Pozdro
"Lepiej zaliczać się do niektórych, niż do wszystkich."