Dodaj do ulubionych

Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę

24.03.14, 11:01
Spotkałam wczoraj na placu zabaw sąsiadkę (ona norweżka, on niemiec, dwoje dzieci: dziewczynka 4 lata skończyła w grudniu a synek dwa lata w styczniu).

W zeszłe lato - pamiętam - ich córka sama wychodziła na plac zabaw (osiedle domków osłonięte, ale nie ogrodzone, przytyka do dwóch innych osiedli, drogi i lasu), bardzo często sąsiadka latała pod wieczór po osiedlowych placach zabaw (mamy dwa) i na te drugie osiedla, również po domach innych dzieci, szukając córki.

No i wracając do "a wczoraj" - więc wczoraj mi mówi, że się zastanawia, jak w tym roku zrobić z synkiem, w sumie to będzie go puszczała samego, tzn. razem z siostrą, żeby go siostra pilnowała, to się obydwoje więcej samodzielności i odpowiedzialności nauczą.

Jaka jest u was granica wieku "puszczania luzem" dzieci?

Ja takie dylematu jeszcze nie mam, bo moja jest mamusi córusia i sama dwóch kroków nie zrobi - w najlepszym razie trzeba być nie dalej niż 5 metry i na nią patrzeć, ale w życiu by sama nigdzie nie poszła.
Obserwuj wątek
    • jowita771 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:06
      Moja córka ma osiem i czasami chodzi sama do sklepu za róg. Dalej nie ma mowy, boję się. Druga córka latem skończy trzy i tego to już sobie w ogóle nie wyobrażam, żeby mogła sama gdziekolwiek zostać, przecież takie dziecko jest zupełnie niesamodzielne jeszcze. Przyznam się, że nie mieści mi się w głowie to, co piszesz.
      • mx3_sp Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:10
        Ja żona Polka i mąż Polak dziecko 7 lat z początku roku sam chodzi po ogrodzonym podwórku ( z innymi dzieciakami), za bramę wyjdzie do sklepu to jakieś no 60 m - widzę z okien mieszkania.
    • chipsi Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:09
      Moja córka ma lat 7, chodzi do 2-giej klasy i codziennie jest tam odprowadzana i odbierana. Sama nigdzie nie chodzi. I w odwłoku mam czy ktoś uzna ze jestem nadopiekuńcza. Nie rozumiem podejścia Twojej sąsiadki. Zresztą w klasie mojej córki tylko jedna dziewczynka do szkoły chodzi sama (o jej rodzicach mam dość niepochlebne zdanie).
      • shumi-mi-las Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:21
        I na plac zabaw tez idziesz zawsze z nia???
        • chipsi Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:35
          Owszem. Jakoś wolę żeby młoda nie biegała sama po ruchliwej ulicy.
    • daisy Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:11
      Typowe podejście "jak nie umrze, to żyć będzie" - faktycznie, jak dzieciaki przeżyją, to będą samodzielne, bez wątpienia. A jak nie przeżyją, to będzie opowiadała, że się "na ułamek sekundy" odwróciła, a dziecko po prostu rozpłynęło się w powietrzu, no bo przecież nie można ciągle dzieci pilnować...
    • run_away83 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:17
      Wypuszczam - do własnego ogródka i pilnuję zerkajac z okna - ogródek jest w zasadzie przedłużeniem salonu i jadalni, mam tam panoramiczne drzwi i widzę jak na dłoni co robią.

      Na najbliższy plac zabaw nie puściłabym samego nawet siedmiolatka, bo ten placyk jest na brzegu jeziora. Dwa inne placyki mamy już poza naszym osiedlem, za daleko na samodzielne eskapady i trzeba przejść przez dość ruchliwą drogę. A poza tym i tak codziennie wychodzę z niemowlakiem i trzylatkiem.
    • mw144 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:19
      9 lat. Tyle miała najstarsza, jak mogła sama gdzieś pójść, sama lub zabierając młodsze rodzeństwo. Wisi mi, że dzieciaki sąsiadów biegają same po ulicy od średnio 3 lat, niektóre z pieluchą jeszcze. 8-latek wysiada sam z auta i ma dojść na zajęcia ok 300 m (nie ma gdzie zaparkować, żeby odprowadzić dziecko), ale jemu pod opiekę bym nikogo nie dała, wiem, że by nie upilnował.
    • kikimora78 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:23
      No moja nawet do ogródka sama nie wychodzi, bo mamy nie ogrodzony i się boje, że gdzieś się zawieruszy. W następny weekend zrobią nam płotek, ale niski (ok. metr wysokości) i się zastanawiam czy to będzie w razie czego wystarczająca przeszkoda dla niej.
      • to_ja_tola Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:35
        w zeszłym tyg wysłałam mojego prawie 7 latka do sklepu.Miałam go na ku z okna,ale i tak miała stracha.
        Dzisiaj odprowadziłam go do szkoły pod bramę.Do szkoły poszedł sam,zapytam jak było smile
        Patrzyłam oczywiście jak idzie do szkoły,ale nie musiałam już iść z nim pod samą klasę.
        Nie wyobrażam sobie wypuścić go samego jako 8 latka na dwór.Czasami u moich rodzicow na wsi wychodzą do ogrodu,ogrodzonego,ale zawsze ktoś ma ich na oku.
        Pamiętam,że mój najmłodszy brat w wieku mojego syna już sam bawil się w piaskownicy koło domu.I w sumie gdyby nie młodszy to starszemu ufam bardzo i wiem,że w tej samej piaskownicy też by się pobawił i byłabym bez obaw.No i miałabym go na oku.
        • shumi-mi-las Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:16
          OJP
          Jak mialam 12 lat to sama dojezdzalam do szkoly autobusem, bo przeprowadzilismy sie a ja nie chcialam zmieniac podstawowki.

          Pierwszy raz tramwajem sama jechalam na drugi koniec miasta do babci jak mialam 10 lat. Nie bylo komorek przypomne.

          Sama dziecko puscilam samo na plac zabaw, a raczej je zostawilam na nim jak mial 5 lat. Fakt, ze mieszkamy w bezpiecznej miejscowosci, na spokojnym osiedlu z pieszojezdnia, a na plac zabaw ma blisko i nie przez ulice.
          Dzis mlody ma 7 lat i.wysadzam go pod szkola, a on idzie do niej sam, czesto wraca sam do domu - pisze mu pozwolenia, kiedy ktos jest w domu np. Babcia i zeby nie musiala po niego isc, a on nie musial siedxiec w swietlicy.
          Ostatnio kilka razy syn zabral na plac zabaw czteroipolletnia siostre, ale tu juz sie denerwowalam.
          Ogolnie na osiedlu dxieciaki od pieciu lat tak na moje oko biegaja, jezdza na rowerach, deskorolkach i rolkach same w grupkach. Rodzice na placu zabaw to raczej rodzice maluszkow.
          • niktmadry Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:27
            Świetnie ale zauważ, że sama napisałaś, że Ty mieszkasz na spokojnym osiedlu. Czyli Twoje dzieci nie znajdują na placu zużytych strzykawek, nie są zaczepiane przez bezrobotnych pijaków, nie macie obok placu zabaw ruchliwej ulicy? ja swoim dzieciom też ufam ale nie ufam każdemu kogo mogą spotkać po drodze. Jak swoją 12-latkę puściłam samą autobusem do babci (20 minut jazdy, trasę znała bardzo dobrze) to wysiadła na drugim przystanku i czekała pół godziny na następny autobus bo do tego którym jechała wsiedli jacyś kibice po meczu, przestraszyła się. Nie każdy mieszka na ogrodzonym osiedlu z ochroną.
          • to_ja_tola Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:37
            shumi-mi-las napisała:

            > OJP
            > Jak mialam 12 lat to sama dojezdzalam do szkoly autobusem, bo przeprowadzilism
            > y sie a ja nie chcialam zmieniac podstawowki.


            no wiesz?
            gdybym mieszkała tam gdzie się wychowałam mój niespełna 7 latek też chodziłby sam do szkoły.Niesttety mieszkam w duzym mieście i mój syn niby ma blisko do szkoły ,ale 3 razy musi przejść przez ruchliwą ulicę i "pasy" są bez świateł.
            W wieku 12lat to ja tez chodziłam sama do szkoły i mój syn pewnie też będzie chodził.
      • run_away83 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:39
        No to u nas płot ma dwa metry wysokości a furtka ma zamek na tyle wysoko, że średniak nie sięgnie, a starszy wie, że nie wolno. Dodatkowo, z ogródka wychodzi się nie bezpośrednio na ulicę, tylko na parking (wspólny dla kilku sąsiednich domów, to mały placyk ze wszystkich stron otoczony domami lub garażami z bramą prowadzącą na ulicę), więc nie ma szans, że dziecko mi zwieje gdy na moment je spuszczę z oka i zawędruje w tym czasie na drugi koniec osiedla.
    • mary_lu Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:32
      Zupełnie serio - zgłosiłabym to do opieki społecznej już rok temu, przy tym trzylatku. Może wahałabym się kilka dni z powodu totalnego "zastrzelenia mnie" takim sposobem wychowywania dziecka, ale zgłosiłabym to na pewno. Przy dwulatku zadzwoniłabym już teraz, żeby małe nie plątało się samo po podwórkach ani minuty.

      Przecież takie pędraki lubią sobie choćby pokucać przy samochodach i pomacać opony i kołpaki. Chcesz być tą sąsiadką, która przejedzie dwulatka?
      • kikimora78 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:37
        W zeszłym roku to olałam, bo se pomyślałam, że może Norwedzy tak mają, ale racja, 2,5 roku to zdecydowanie za mało, żeby dziecko łaziło samo pod opieką 4-latki.
        Tylko, że teraz nie mogę zgłosić, bo ona z nimi chodzi, a nie mogę zgłosić "że ma taki pomysł", bo za pomysły się raczej nie karze? A może mogę?
        • mary_lu Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:46
          Z opowieści, które słyszałam o Norwegii, to chyba możesz zgłosić nawet cień pomysłu? suspicious Nie mieszkałam tam, znam tylko plotki...

          Kraj krajem, pamiętasz tę Amerykankę sprzed kilku lat, co wpakowała roczniaka samego do wanny pełnej wody i nie pilnowała go, żeby nie był c...ą? Utopił się, a ona dalej grała w gierki na komputerze... Kretyni są wszędzie.
          • kikimora78 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:52
            wlasnie weszlam na strone takie urzedu i widzę "poradnik" co podlega ich uwadze, poczytam sobie, może się dowiem czy moja sąsiadka podlega czy nie.
            • niktmadry Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:58
              U mnie była kiedyś podobna sytuacja. Mama mieszkała na parterze, plac zabaw mamy dosłownie pod jej oknem. Jej 1,5 syn zawsze bawił się na nim sam. Ktoś to kiedyś zgłosił. Przyjechała policja, zabrała dziecko. Po kilku godzinach matka to dziecko odzyskała ale dostała kuratora. Argumentem na jej niekorzyść było to, że gdyby tak jak mówiła pilnowała syna z okna to by policja nie miała możliwości zabrania go. Nie wiem czy to jeszcze obowiązuje ale coś mi się o uszy obiło, że dzieci do lat 7 błąkające się bez opieki można bez żadnych konsekwencji zabrać i zaprowadzić na najbliższy posterunek policji jako dzieci pozostawione bez opieki.
            • mary_lu Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:02
              Jak "nie podlega", to Ci powiedzą. Chyba zaczynasz wchodzić w rozkminki, zaraz stwierdzisz, że może podwórka to nie ulice i może to "nie podlega".

              Mam pięciolatka, normalnego. Musi być w zasięgu głosu. Trzylatek zdecydowanie musi być w zasięgu wzroku. Dwulatek w zasięgu "dobiegu", bo nie wiadomo, co w danej chwili wpakuje do paszczy, albo gdzie puści się galopkiem. Mój dwulatek tak naprawdę lubił być przy nodze, inaczej się bał.

              Ta kobieta zwyczajnie zaniedbuje dzieci i naraża je na ogromne niebezpieczeństwo. Nie porwanie i obcych pedofili, bo to statystycznie niemal nieistotne, ale na wypadki - zadławienie, upadki, potrącenie przez samochód.
              • kikimora78 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:29
                Dowiedziałam się, że zdecydowanie podlega wszystko jeżeli "się martwię o dziecko i zastanawiam czy zgłosić" i żeby zgłosić a oni ocenią - no więc zgłosiłam.
                • wuika Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:41
                  A dostaniesz jakąś odpowiedź na zgłoszenie? Jak tak, to daj znać, ciekawa jestem.
                  • kikimora78 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:52
                    Nie dostanę (tzn dostanę info, że przyjęli, ale na pewno nie info jak się sprawa rozwija) ze względu na ochronę danych bla bla bla oni się nie dowiedzą kto naskarżył, a ja się nie dowiem jak się rozwinęło - no chyba, że sprawa skończy się w sądzie i będę powołana na świadka - ale tego nie przewiduję.
                    • pitu_finka Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 13:02
                      Serio zglosiłaś, że ma pomysł? Chora jesteś. Teraz czekaj, aż ktoś zgłosi, że mu się wydaje, że Ty masz jakiś pomysł.
                      • kikimora78 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 13:06
                        Nie. Zgłosiłam, że w zeszłym roku puszczała samą 3,5 latkę, a teraz odpowiednio 4,5 latkę. O małym nic nie mówiłam, bo jeszcze go samego nie puściła, nie widziałam tego i nie wiem czy to zrobi. Jak zrobi i zobaczę (albo mi o tym powie) to zadzwonię jeszcze raz.
                        • nellyssima Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 15:19
                          Boże, stara jesteś jak sadze po nicku a głupia. Zajmij sie swoimi sprawami, albo choć zareaguj jak jakiś menel uderza dziecko, bo dam sobie głowę uciąć, że w takim wypadku byś nie zareagowała.
                          • niktmadry Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 15:30
                            Puszczanie samopas dwulatków to nie jest sytuacja na którą nie należy reagować. Choć ja z reakcją poczekałabym do momentu aż rzeczywiście ten dwulatek będzie sam (bo 4lenia siostra to żadna opiekunka) na placu zabaw.
                            • edelstein Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 15:50
                              Sytuacja z puszczonym dwulatkiem nie miala wogole miejsca poki co.To tak samo durne, Jak ostatnie rozkminki o tym,ze ktos powiedzial,ze butelka wina daje mu cierpliwosc do dzieci.
                              Podstarzala matka nie Ma co robic tylko uszczesliwia wszystkich na sile.

                              "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
                              Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
                              Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
                              Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
                        • mary_lu Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 18:04
                          Bardzo dobrze zrobiłaś, nie daj się zaszczekać ani zarzucić mitomańskimi opowieściami o samowystarczalnych czterolatkach. Dzięki Tobie być może nie dojdzie do wypadku a potem rozdzierania szat pt. "gdzie byli rodzice, dlaczego nic nie zgłaszali sąsiedzi, za co się płaci służbom".

                          Mam pięciolatka, bardzo wiele pięciolatków wśród dzieci znajomych i absolutnie żadne nie jest gotowe do samodzielnego spędzania czasu na nieogrodzonym podwórku.
                          • edelstein Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 18:22

                            Jak chowacie ciamajdy to nix dziwnego.
                            • mary_lu Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 19:02
                              Też próbowałam "chować" półtoraroczną gwiazdę piłki nożnej, ale mi nie wyszło big_grin

                              Ale jak zwykle - nie dziwi mnie, że dostajesz wścieklizny jak słyszysz o opiece społecznej.
                              • edelstein Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 20:26

                                Nic dziwnego,widzialas kiedys hipopotama lub jego potomka grajacego w pilke nozna?

                                "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
                                Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
                                Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
                                Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
                                • mary_lu Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 22:34
                                  Osobiście nie, ale podobno grywasz z dzieckiem? To forumowo znam, liczy się?
                                  • edelstein Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 25.03.14, 08:29

                                    Czyli nie widzialas,wiec nie dziw sie,ze twoje dziecko nigdy nie bedzie dobre w pilke nozna.
                                    Przy takiej mamusi to wogole nie powinno byc tematem dyskusji,no ale.

                                    "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
                                    Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
                                    Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
                                    Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
                          • anorektycznazdzira Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 19:26
                            (mary_lu napisała: ...)
                            podpisuję się
                      • anorektycznazdzira Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 19:25
                        Sama jesteś chora, a co gorsze niezbyt ogarniająca.
                    • edelstein Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 15:28
                      Ty jestes nienormalna.Kiedys ktos zglosi,ze twoje dziecko ma smutna mine i dostaniesz za swoje.
      • to_ja_tola Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:40
        mary_lu napisała:

        > Zupełnie serio - zgłosiłabym to do opieki społecznej już rok temu, przy tym trz
        > ylatku. Może wahałabym się kilka dni z powodu totalnego "zastrzelenia mnie" tak
        > im sposobem wychowywania dziecka, ale zgłosiłabym to na pewno. Przy dwulatku za
        > dzwoniłabym już teraz, żeby małe nie plątało się samo po podwórkach ani minuty.

        >
        ale co cię interesuje jak ktoś inny wychowuje woje dzieci???!
        widocznie tam nie są takie powalone jak ematki w Pl.
        • edelstein Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 15:28

          Zglos sie lepiej do psychiatry.
          • edelstein Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 15:29

            Tzn marylu ma sie zglosic.
    • mikams75 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:40
      co kraj to obyczaj, w niektorych krajach 4-5 latki chadzaja same na zajecia
      po naszym osiedlu (nieogrodzone plotem ale miedzy blokami jest teren do zabawy bez wjazdu samochodow) biegaja 2-3 letnie dzieci ze starszym rodzenstwem. Ja moja 4latke wypuszczalam ze starsza o 3 lata kolezanka i mialy ograniczony teren, gdzie wolno im bylo przebywac. Nigdy nie przekroczyly tej niewidzialnej granicy. 5 latke puszczalam sama ale tez nie lazila gdzie chciala, nie lazila bez pytania do innych i nawet za krzak nie wolno sie bylo schowac, bo wowczas bym jej z okna nie widziala.

      Ja mysle, ze duzo zalezy od tego gdzie sie mieszka i jakie sa to dzieci.
      Jak corka byla malutka i z nia spacerowalam to czasem przyklejalo sie do nas rodzenstwo 3latka i 4latek i tak sobie spacerowalismy po okolicy i te dzieci tez mialy wyznaczona granice i zawsze jak ja z corka chcialam isc dalej to oni mowili, ze im wolno tylko dotad chodzic bez mamy i wowczas odsylalam te dzieci z powrotem.
    • niktmadry Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:46
      Moja 12 latka chodzi owszem po osiedlu ale warunkiem jest to, że ZAWSZE musi mieć przy sobie telefon i go odbierać. Moja 8-latka samodzielnie może się bawić na placu zabaw. który widzę z okna. Mój chrześniak 3-latek jak zostaje u nas na noc czasami to nie jest oddawany żadnej z moich córek pod opiekę. Albo wychodzę z nim sama albo jesteśmy w domu. Czterolatka "pilnująca" 2-letniego brata to moim zdaniem jest narażanie życia i zdrowia dzieci i chyba podlega pod jakiś paragraf. A co ta mama w tym czasie robi? Tv ogląda czy pracuje.
      • pamel-a1000 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:55
        tak sie zastanawiam co teraz z tych dzieciakow wyrosnie, jezeli w wieku szkolnym sa caly czas odprowadzane, przyprowadzane, kontrolowane, caly czas na oku. skad to sie bierze ? czy zwiekszyla sie liczba pedofilii? czy znacie chociaz jeden przypadek, ze dziecku cos sie stalo na placu zabaw ninnego, niz stluczone kolano? oczywiscie dwu latek sam to jeszcze troche mlody.
        • niktmadry Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:05
          Pedofile to mam nadzieję rzadkie przypadki. Ale na pewno zwiększyła się liczba samochodów, które są coraz szybsze, młodzież jest bardziej agresywna. Sama byłam świadkiem jak kilkulatki chciały się bawić w lekarza bo ZNALAZŁY jakieś strzykawki (pewnie po narkomanach), byłam jedyną osobą, która uświadomiła te dzieci, ze od tej zabawy mogą się czymś zarazić.
        • beataj1 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:07
          O też mnie to zastanawia. Tym bardziej że sama mam inklinacje do kwoczenia więc będe się musiała pilnowac by nie zagłaskac młodej.
          Oststtnio odprowadzałam kuzynke do szkoły. Sprytna dziewczyna 2 klasa SP. Weszłam z nia do szkoły bo byłam ciekawa jak wygląda (kiedys sama tam chodziłam). Jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam rodziców tłoczących sie przy szatni i asekurujących dzieciaki przy przebieraniu. Może mało się znam bo mam jeszcze małe dziecko ale 9-10 latek powinien już sobie poradzić ze zmianą butów samodzielnie bez asekuracji mamusi. Kuzynka sobie poradziła bez problemu- poszła do szatni przebrała sie i pomachała mi ma pożegnanie gdy ja zbierałam się do odejścia.
          Ze nie wspomnę że żadne dziecko nie było w stanie nieść własnego plecaka na plecach. Dystans od samochodu do szkoły okazał się na tyle morderczy że rodzice musieli nieść plecaki.
          • niktmadry Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:20
            odpowiem: U nas w szkole nie widuję w szatni rodziców dzieci 9-10letnich. Ale ja w szatni jestem raz w miesiącu jak muszę zapłacić za obiady. Swoją 8-latkę jednak ZAWSZE przeprowadzam przez ulicę. Niestety na przejściu dla pieszych nie mamy świateł a ruch jest tam taki, że nie da się jednocześnie przejść przez dwa pasy. Później jej macham i ona sobie dochodzi do szkoły. Ze szkoły też wychodzi samodzielnie ale wie, że ja w ramach spaceru z psem gdzieś się obok tej ulicy będę kręcić. Nie wybaczyłabym sobie gdyby jej się tam coś stało. Może gdyby się gmina postarała i zainwestowała w światła lub panią stopkę to bym rozważyła danie jej większej swobody. Co do plecaków to Cię ostrzegam jeśli masz dziecko jeszcze małe. Miałam takie samo zdanie jak Ty do momentu bilansu 3-klasisty. Gdy od pediatry usłyszałam " skrzywienie kręgosłupa ale takie jak u większości dzieci w jej wieku, efekt noszenia plecaka". Dlatego obecnie młodsza w celach wychowawczych nosi worek z butami, plecak jej daję za ulicą gdy już sama do szkoły dochodzi.
            • beataj1 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:28
              Oh ja rozumiem że na dłuższych trasach można za dziecko nieśc plecak. I nie mam złudzeń pewnie sama będę nosić. Chodzi mi o przejście na oko 200 metrów. Naprawdę nie widziałam ani jednego dziecka (a czekałam na kuzynke pod szkołą jakieś 30 minut) które samo by niosło swój plecak do lub z samochodu. Że nie wspomnę o kuriozum w postaci babci wychodzącej po chłopca na oko 12 -13 letniego który był prawie wzrostu babci - babcia niosła plecak za tego chłopaka. No doprawdy chłopiec wyglądał jednak na sprawniejszego i silniejszego od babci.

              Ale piszę to też ku własnej pamięci bo jak napisałam sama mam inklinacje do kwoczenia a ostatnie co chciałabym zafundować młodej to ubezwłasnowolnienie własnymi lękami i nadopiekuńczością. A jak będzie się zobaczy...
          • totorotot Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 13:30
            Chodziłam z moja czterolatka na basen, ona się samą przebierała, a dziewiecioletnie pannice stały i mamusie je wycieraly, przebierały, jednej dziewczynce biust już się sypał a i tak mamunia jej kostium do woreczka chowalą itp.
            • anorektycznazdzira Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 19:29
              Między wycieraniem 9-latki puszczeniem na osiedle tak że się pojęcia nie ma gdzie jest dziecka w wieku 3,5 roku jest PRZEPAŚĆ.
          • guderianka Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 17:30
            Ja
            > kie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam rodziców tłoczących sie przy szatni i a
            > sekurujących dzieciaki przy przebieraniu. Może mało się znam bo mam jeszcze mał
            > e dziecko ale 9-10 latek powinien już sobie poradzić ze zmianą butów samodzieln
            > ie bez asekuracji mamusi


            Nie czaję tego. U nas przy boksach w szatni są wręcz kartki, że prosi się by nie wchodzić do szatni bo uczymy dzieci samodzielności. No i jak córka była w zerówce nie wchodziłam ale ona była wystraszona bo tyle ludzi w szatni, dorośli zajmują ławkę (!), i skoro inne dzieci sa z mamami to dlaczego ona nie może ?(i buuuuu). Czasem więc wchodziłam by pomóc (dojść do miejsca i przegonić rodzica ), potem było coraz lepiej. Ale nawet teraz gdy są dzieci które samodzielnie przychodzą i wracają- zdarzają się 'kwoki" które pomagają dzieciakom się ubierać. Nie wiązać buty (bo sama czasem pomagam) ale nałożyć kurtkę, czapkę, szalik..
        • gretchen184 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 16:36
          pamel-a1000 napisała:

          > tak sie zastanawiam co teraz z tych dzieciakow wyrosnie, jezeli w wieku szkoln
          > ym sa caly czas odprowadzane, przyprowadzane, kontrolowane, caly czas na oku. s
          > kad to sie bierze ? czy zwiekszyla sie liczba pedofilii? czy znacie chociaz jed
          > en przypadek, ze dziecku cos sie stalo na placu zabaw ninnego, niz stluczone ko
          > lano? oczywiscie dwu latek sam to jeszcze troche mlody.

          no z mojego odprowadzanego i dopilnowanego syna wyrósł całkowicie samodzielny 16-latek.
          i znam taki przypadek-rok temu po moim osiedlu grasował pedofil, zaczepiał chłopców w wieku 8-12 lat, robił im zdjęcia, zagadywał, łapał za ubranie.
    • moni692 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 11:47
      Moja corka (6 lat) to sama pojdzie do autobusu (mieszkamy na wsi, nieruchliwej) i sama tez autobusem wroci ze szkoly (autobus szkolny jedzie tylko do szkoly i nikt inny nim nie wraca poza dziecmi szkolnymi). Wypuszczana jest na podworko u nas (nieogrodzone) i taras. Raz zostala na placu zabaw, ale tam byly inne mamy i miala przykaz wracac jak i one beda wracac.

      Jako siedmiolatce bym jej na 100 % nie powierzyla 2,5 letniej siostry smile))
      • 3-mamuska Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:00
        Moje to trochę dziwne bo do własnego ogrodu wychodzą same, 6 latek jest pilnowany ze względu na autyzm.
        Corka ma 10 i do szkoły jeździ sama, ale do sklepu i parku zawsze idzie z nami. Była moze z5 razy sama.

        W domu zostają sami juz nawe około 2 r.z na 3-5 minut.

        Zgłoś to gdzieś , bo szkoda dziewczynki jak 4 latka moze pilnować 2 latka.
    • mia_siochi Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:03
      Mój właśni skończył 3 i dopiero teraz odważam się zostawić go samego na dole w kuchni, a sama np pakuję pranie do pralki na górze. Doskonale wiem co potrafi wykombinować w tej kuchni ;/ na plac zabaw samego nie puściłabym w zyciu.
      Tak, taka jestem nadopiekuńcza tongue_out
    • mamma_2012 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:09
      Moja corka zostawala na dworzu sama w wieku ok. 3 lat, ale nasze osiedle było baaardzo bezpieczne. Jedyne wyjście przez stanowisko ochrony, wszyscy sąsiedzi z dziećmi dobrze sie znali i zawsze ktos siedział na podwórku i zerkal na każde tak jak na swoje.
      I oczywiscie stały nadzór z okna.
      Teraz mieszkam w domu i synek, ktory ma niecałe dwa lata zostaje sam na podwórku, ktore traktujemy jak przedłużenie salonu. Podwórka nie widac od strony ulicy.
      • maxivision Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:24
        Nie wyobrażam sobie puścić syna wcześniej, niż po ukończeniu dziesiątego roku życia.
      • anusia_magda Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:34
        mamma_2012 napisała:


        > I oczywiscie stały nadzór z okna.

        tzn. siedziałaś cały czas w oknie ? bo jesli nie, to nie był stały nadzór...
        > .
        • mamma_2012 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 13:07
          Starałam sie robic wtedy cos w kuchni czy innych pokojach, ktore wychodziły na podwórko, oczywiscie, zdarzało sie, ze wyszłam na chwilke np. do toalety.
          Będąc z dzieckiem na podwórku, tez nie było tak, ze oka nie spuszczalam z tego co robi, czytałam, rozmawiałam z sąsiadkami itd.
        • volta2 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 13:11
          ja akurat stale wtedy patrzyłam w okno, a jak nawet się odwracałam na chwilę, to miałam po to otwarte okno, by słyszeć ich obecność.
    • volta2 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:22
      wypuszczałam "pod okno" dzieci w wieku lat 4 ,5 i 2,5.

      na chwilę, miałam je na oku bo zywkle odbywało się to w czasie, gdy stałam w kuchni przy gotowaniu/mieszaniu.
      jak miałam okno otwarte, to mogłam do nich coś krzyknąć czy coś podobnego.

      i odnośnie służb - mieszkam w ulubionym zakątku na odpoczynek służb miejskich(policja, straż miejska) - przyjeżdżają tam na zjedzenie kebaba, randki czy kto ich tam wie(koniec drogi, dalej krzaki, nikogo tam nigdy nie ma) i nigdy ich nie zainteresowała obecność moich dzieci.

      od tamtej pory, jak sobie je tak beznamiętnie mijali autami - mam o służbach jak najgorsze zdanie, nie kiwną palcem, jak nie muszą. dwójka naprawdę małych dzieci a oni nic.


      dziś moje dzieciaki wyróżniają się samodzielnością w poruszaniu się po okolicy bliższej i dalszej (mimo iż na parę lat byli na nieustającej smyczy i myślałam, że zapomnieli jacy są samodzielni) - podróżują już sami pksem do babci, bez problemu też sami skorzystaja z taksówki.(lat 9 i 10 jak zaczęli, no z taksy to wcześniej)
      • czar_bajry Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:28
        nie wiem jak jest w Norwegi ale w Pl luzem to dopiero od 7 lat można puścić, w każdym razie ja 2-3 latka samego bym nie zostawiła nigdy.
      • niktmadry Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:36
        mam o służbach ja
        > k najgorsze zdanie, nie kiwną palcem, jak nie muszą. dwójka naprawdę małych dzi
        > eci a oni nic.

        To niestety prawda. Ja mieszkam w mniej ciekawej dzielnicy i tę dzielnicę służby jak tylko mogą to omijają.

        też sami skorzystaja z taksówki.(lat 9 i 10 jak zaczęli, no z taksy to w
        > cześniej)


        Jak?????? Jak???? Jak????? Byłam na postoju, chciałam zapłacić za kurs,wsadzić dziecia do taxi i kazać dziecia wyrzucić pod szkołą. I się kierowca nie zgodził. po pierwsze powiedział, że w razie wypadku dziecko musi być z opiekunem, po drugie nie chciał niepełnoletniej osoby zostawiać samej pod szkołą. Powiedział, że tam musiałby córkę odebrać ktoś dorosły. Po trzecie powiedział, ze nie zna mnie i co ja zrobię jak dzieć mi powie, ze on dziecko uderzył, zgwałcił itp..... no nie zgodził się i już.
        • volta2 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:48
          nie wiedziałam, że taksówki są do obsługi pełnoletnichsmile

          a serio, nigdy nie miałam problemu z nadaniem dzieci taksą, ja mam jedną korporację, jak dzwonię to po numerze już chyba wiedzą gdzie auto kierować, więc jak informuję, że pasażerami będą dzieci i czy to problem - to pani potwierdza, że nie problem, byle dzieci znały adres pod który się udają. dla pewności, zapisuję im na kartce, daję kasę, mają odebrać resztę i paragon(niekoniecznie) i finito.
          bym się mocno zdziwiła, gdyby mi usługi odmówiono.

          jako zupełne maluchy jeździły same taksą do szkoły, ale to było zlecenie stałe, stały kierowca i rozliczenie było raz w tygodniu. i tam drajwer zaprowadzał do sali i jak miał odebrać to też osobiście od pani.
          • kikimora78 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 13:00
            volta2 napisała:

            > nie wiedziałam, że taksówki są do obsługi pełnoletnichsmile

            no wiesz, jak czasem sąsiad czy mama koleżnaki odmawia podwózki bo się boi to co się dziwić taksówkarzowi smile
            • volta2 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 13:08
              co racja to racjasmile
    • magdalenka79k Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:49
      Jak mieszkałam w Danii, jeden dzieciak z przedszkola mojego syna wychodził sam na podwórko, miał 4 latka, to było normalne osiedlowe podwórko nieogrodzone, z normalnymi ulicami chociaz może nie dokońca normalne bo było poprzecinane kanałami w któych była dosyć głeboka woda, dziecko wychodziło na rower, czasami bawiło się w piaskownicy a raczej kamienicy jak mówił mój syn bo zamiast piasku były kamienie, podrzucał te kamienie wysoko do góry tak że wszyyscy co w tej chwili byli w pobliży dostawali tymi kamieniami, naprawde byłam pełna dezaprobaty dla tej mamusi, na szczęści nie wpadła na pomysł by razem z nim puścić również 2-latka. W Danii to nie była jednak norma, dzieci na ogół same wychodziły na dwór w wieku 6/7 lat. W Polsce przegięcie w drugą strone: mieszkam koło szkoły i odprowadzm 6-latka do szkolnej zerówki to na co się naoglądam wprawia mnie w osłupienie. Dzieci wyposażone w plecaki za 150-300 zł, które nosza rodzice, często powłóczjące nogą babcie, co by sie maluszek nie zmęczył - mówię o maluszkach 1-3 klasa, raczej żadne dziecko nie chodzi do szkoły samo, rodzice asystuja w szatni, śmiesznie bo te dzieciaki w 3 klasie są często mojego wzrostu (150 cm). Nie wiem jak to wyjdzie w praktyce może szkoła nakłada jakies ograniczenia ale ja zmierzam puszczać mojego do szkoły samego od 2 półrocza pierwszej klasy, będzie miał wtedy równo 7 lat. Ja miałam podobna odległość do szkoły i w życiu nie przyszło mojej matce, żeby by mnie do szkoły zaprowadzać albo odbierać. Na podwóko wychodziłam sama odkąd miałam 4 lata. Ale z moim starszym z wychodzeniem na plac zabaw jest gorsza sprawa, bo młodsze rodzeństwo jest więc pewnie długo będę asystować, tym bardziej że młodsza zaraza ma czasem naprawde dziwne pomysły mimo swoich 4 lat przebija brata pomysłowowścią o całą długość świetlną, a placu zabaw nijak nie widac z okna i trzeba dojść przez dosyć ruchliwa ulicę, więc nieprędko.
      --
      • kikimora78 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:58
        No właśnie próbuję sobie przypomnieć inne dzieciaki na naszym osiedlu i nie kojarzę innych w wieku przedszkolnym puszczonych luzem. Dzieci szkolne owszem i widzę same i widzę że same też chodzą do szkoły - ale przez osiedla zamknięte dla samochodów i chodzą w grupach - to ok, ale z maluszkami zawsze ktoś jest.
      • landora Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 18:30
        Do niedawna dzieci chodziły do szkoły same. W ostatnich latach coraz częściej są przyprowadzane i odprowadzane - mam wrażenie, że Polska wzoruje się pod tym względem na UK, gdzie panuje dość duża paranoja pod tym względem.
    • edelstein Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 12:53

      W Niemczech dzieci w wieku lat 4same baeia die na placach zabaw,tzb.nie same bo z dziecmi sasiadow 6+
    • oqoq74 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 13:07
      Wszystko zależy od miejsca. Znam place zabaw, gdzie z okien domu, bloku widać jak dzieci się bawią.
      Ale są też takie jak u nas. Syn żeby dojść na plac zabaw mu pokonać ruchliwą ulicę, wyjazdową z miasta, na której mimo ograniczenia nikt się z prędkością nie liczy. Do tego kilka skrzyżowań i niestrzeżony przejazd kolejowy. I mimo, że ma 9 lat, obawiam się go samego puścić. Tym bardziej, że widziałam co wyrabiają na placu zabaw razem z kolegami i stłuczone kolano to najmniejszy problem.
    • swiezynka77 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 13:33
      na plac zabaw pod blokiem - 5lat
      sklep na drugim końcu budynku - ok 6 lat
      przez ulicę -7/8lat
    • leyla76 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 13:44
      Wszystko zależy od tego gdzie sie mieszka. W Anglii zawsze dzieci doprowadzalam do szkoły i je odbieralam. Zreszta nie dało sie inaczej bo panie wypuszczaly dzieci z klasy jak widziały, ze rodzic czeka. Na dwór nigdy ich samych nie wypuscilam, dopiero jak miały odpowiednio 6 i 4 lata mogły czasami na hulajnodze pojeździć pod domem, ale ja wtedy w oknie czatowalam i drzwi wejściowe otwarte zostawialam. Potem pozwalalam im samym do dzieci sąsiadów chodzić ale to na tej samej ulicy.
      Chciałam jeszcze nawiązać do wypowiedzi, ze dzieci na placu zabaw mogą sobie jedynie kolano rozbić. No zeby sie ktoś nie zdziwił. U nas w mieście była sytuacja, ze matka poszła z dziewczynka ok 3 letnia na plac zabaw. Płac zabaw spory, otoczony niskim gęstym zywoplotem. Za zywoplotem dużo zielonej przestrzeni gdzie nastolatkowie w piłkę grali. Matka rozmawiała z innymi mamami a dzieci sie same bawiły. Dziewczynce wpadła piłka za zywoplot więc mała przeszła na druga stronę zeby ja znlezc. Tam ja zgwałcił 17 latek. Kobiety nic nie zauważyły zajęte rozmowa, nawet tego, ze dziecko im z oczu zniknęło dopiero jak mała wróciła placzac matka sie zainteresowała. Chłopaka złapali dość szybko w od tego czasu nie spuszczalam moich z oczu.
      Teraz mieszkamy w Szwajcarii, przeprowadziliśmy sie jak dzieci miały 8 i 6 lat. I tu dzieci same do szkoły chodzą, szkoły nie ogrodzone co było dla m je szokiem na początku. Dzieci 4-5 letnie same po podwórku latają. Moje jak tylko sie zaaklimatyzowaly tez zaczęły same wszędzie chodzić, chociaż na początku było mi dziwnie ale po prawie trzech latach mieszkania tutaj sie przyzwyczailam.
    • annajustyna Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 13:48
      W Niemczech do 7 roku zycia nie wolno, Wlosi puszczaja, a niektorzy imigranci w chustach to potrafia roczniaka i 3-latka pod opieka 8-latki na caly dzien wypuscic.
      • edelstein Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 15:44
        Kompletna bzdura,po raz kolejny lapie cie na tym,ze nie masz zielonego pojecia o prawach,zakazach i nakazach panujacych w Niemczech.Jak na" podobno prawniczke" to twoja wiedza prawnicza jest bliska zeru.Najpierw prosisz o porade prawna ematki teraz opowiadasz dyrdymaly,ze do 7roku zycia nie wolno dziecka wypuszczac samego.
        Jessu.


        "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
        Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
        Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
        Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
      • viviene12 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 18:17
        annajustyna napisała:

        > W Niemczech do 7 roku zycia nie wolno, Wlosi puszczaja, a niektorzy imigranci w
        > chustach to potrafia roczniaka i 3-latka pod opieka 8-latki na caly dzien wypu
        > scic.

        Nie zgadza sie.

        Pieciolatki moga juz oficjalnie bez nadzoru bawic sie na dworze, im starsze tym dluzej - siedmiolatki juz nawet 2 godziny. Doczytaj sobie.
        • annajustyna Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 20:28
          Podaj zrodlo, ok? Bo moze to Ty musisz doczytac wink.
          • viviene12 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 20:36
            annajustyna napisała:

            > Podaj zrodlo, ok? Bo moze to Ty musisz doczytac wink.

            podalam nizej
            • annajustyna Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 20:45
              Nie, nie podalas.
              • annajustyna Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 20:47
                Ok, wypatrzylam w meidzyczasie na drugiej stronie drzewka wink.
              • viviene12 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 20:47
                annajustyna napisała:

                > Nie, nie podalas.

                doch dochsmile
    • sanrio Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 13:56
      mieszkam w miejscu gdzie ulica ma dokładnie 100m, z obu stron tej ulicy stoją domy i ruch samochodowy odbywa się tylko w sensie dojazdu do posesji. Natomiast na obu końcach mojej ulicy są: las oraz ruchliwa droga główna. Córka dopiero w tym roku (7 lat) może wychodzić sama aby bawić się z przyjaciółmi. Wcześniej zawsze ktoś dorosły sterczał z nimi. Widzę dzieciaki z okna i dodatkowo mają przykazane, aby pod żadnym pozorem nie zbliżać się do lasu ani nie przechodzić na drugą stronę tej głównej drogi.
      Ale ulicę dalej mieszkają ludzie, których 5-letnia córka chodziła po okolicy w poszukiwaniu chętnej do zabawy koleżanki (po domach) oraz jedni tacy, których 8-latka chadza wszędzie ze swoimi rocznym bratem, jak taka mała mamusia. Co kto lubi w sumie.
    • quelquechose Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 14:18
      2,5 to zdecydowanie przegina. Mnie mama ponoc puszczala sama przed blok, gdy mialam ok. 4 lat i to tez mi sie wydawalo dziwne... Mysle sobie, ze 5 lat moze byc juz ok, gdy okolica jest spokojna. U mnie nie ma szansy, bo nie mam pod blokiem placu zabaw, a wokol same ruchliwe ulice - do najblizszego placu zabaw trzeba sie troche przejsc. Mysle za to, ze gdybym mieszkala tam, gdzie mieszkalam jako dziecko, to zaczelabym juz rozwazac takie wypady. Troche sie boje, ze bede miala niesamodzielne dziecko, bo w moich warunkach dosc ciezko rozwijac te ceche.

      Sama chodzilam juz do zerowki bez asysty i mialam klucz na szyi. Nie byl to dla mnie zaden problem. Pierwszy wypad autobusem "do miasta" uskutecznilam w wieku 9 lat. Teraz - inne czasy!
    • marcelina4 Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 15:11
      moja córka ma 6 lat i nigdzie sama nie chodzi, na okoliczne place zabaw trzeba dojść kawałek, przechodzić przez jezdnię, niby są światła, ale takie na przycisk, dwa skrzyżowania są z rondami, więc nie ma żadnej sygnalizacji świetlnej, uważam że sama nie może jeszcze chadzać po ulicach
      w dodatku córka jest okropne nieśmiała, nie poprosiłaby obcej osoby o pomoc, telefonu swojego nie ma i nie przejawia żadnego zainteresowania komórką, więc telefon byłby jej zbędny ( zresztą trochę mnie to martwi, bo jest taką technologiczną nogą )
      od września idzie do szkoły, ale na pewno sama nie będzie ani chodzić, ani wracać do domu
      myślę, że jeszcze trochę czasu będzie pod opieka dorosłych na ulicy, zobaczymy jak się będzie zachowywała za jakiś czas, ale na dzień dzisiejszy nie ma mowy o samodzielnym poruszaniu sie po ulicach
    • niktmadry Zawsze tak będzie. 24.03.14, 15:27
      Jedni będą się pukać w czoło i wyzywać nas od nadopiekuńczych matek inni będą pytać "gdzie są rodzice tych puszczanych samopas dzieci". No cóż. Zawsze powtarzam, że w dupiemanie wszystkiego jest podstawą zdrowia psychicznego.
    • edelstein Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 15:56

      Moj syn jest puszczany luzem,swoboda jest dostosowana do jego wieku i umiejetnosci.
      Bardzo rozsadnie w tym temacie skonstruowane jest niemieckie prawo,ktore wlasnie mowi o tym,by swobode dostosowywac do wieku i umiejetnosci dziecka.Tym samym 10latek odprowadzany do szkoly przez matke jest bardzo rzadkim widokiem.
      W Polsce to jakas paranoja jest.


      "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
      Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
      Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
      Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
      • 3-mamuska Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 16:30
        edelsein napisała:

        >
        > Moj syn jest puszczany luzem,swoboda jest dostosowana do jego wieku i umiejetno
        > sci.
        > Bardzo rozsadnie w tym temacie skonstruowane jest niemieckie prawo,ktore wlasni
        > e mowi o tym,by swobode dostosowywac do wieku i umiejetnosci dziecka.Tym samym
        > 10latek odprowadzany do szkoly przez matke jest bardzo rzadkim widokiem.
        > W Polsce to jakas paranoja jest.
        >

        Edelsein co innego wychodzenie samemu, a co innego w wieku 4 lat opieka nad 2 latkiem.
        To straszne spychać odpowiedzialność na tak małe dziecko.
        • niktmadry Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 16:34
          To nie jest żadne spychanie odpowiedzialności tylko pozostawienie dwójki dzieci bez opieki. Ale o tym będzie można mówić dopiero jak do tego dojdzie. Nie reagowałabym dopóki nie zobaczyłabym, że te dzieci faktycznie przebywają na placu zabaw same.
          • annajustyna Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 17:25
            Niemieckie prawo wyraznie mowi, ze nie mozna. Ba, Aussetzung (pozostawienie bez opieki) jest ujete w kodeksie karnym.
            • my-alena Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 17:46
              A jak się ma niemiecki prawo do zalecenia szkolnego, żeby dzieci chodziły do szkoły w towarzystwie równolatów od samego początku szkoły, czyli 6 roku życia? Pytam z czystej ciekawości wink

              Poniżej cytat ze strony jednej z bawarskich szkół podstawowych.

              Schulweg

              Der Schulweg des Kindes, vor allem der der Erstklässler, sollte vor Schulbeginn gut eingeübt werden. Bitte besprechen Sie dabei mit Ihrem Kind auch die entsprechenden Gefahrenstellen. Für die soziale Kompetenz eines Schulkindes ist es ganz wichtig, dass Kinder diesen Weg mit ihren Schulkameraden gemeinsam gehen. Bitte lassen Sie das Auto zu Hause und gönnen Sie Ihrem Kind einen Schulweg unter Gleichaltrigen.

              • edelstein Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 18:31

                Daj spokoj,to mitomanka,kreuje sie na prawniczke,a przy byle sprawie wychodzi,ze nie Ma zielonego pojecia o prawie i zaleceniach w Niemczech.
                Oczywiscie,ze 6latki moga isc i wracac same ze szkoly,juz 5latki moga bez nadzoru przebywac na placach zabaw.

                "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
                Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
                Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
                Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
            • edelstein Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 18:27

              I po co dalej brniesz?juz wyzej ci napisalam,ze piszesz bzdury.Nie Ma zadnego zakazu zostawiania dziecka bez nadzoru do 7roku zycia.

              "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
              Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
              Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
              Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"
            • ola33333 Re: annajustyna 24.03.14, 19:39
              mylisz pojecia, Aussetzung to np. wyrzucenie dziecka z domu.

              Pozwalanie pobawic sie dziecku placu zabaw bez stalej kontroli doroslych, to nie jest Aussetzung absolutnie. To prawo dziecka do nauki samodzielnosci stosownie do wieku i umiejetnosci.

              Zauwaz tez, ze w Niemczech dzieci szkolne moga chodzic same do szkoly, czasami sa to nawet pieciolatki i nikt nie robi problemu, wrecz przeciwnie nasza nauczycielka bardzo zacheca, zeby pierwszoklasisci chodzili sami.
              • ola33333 Re: annajustyna 24.03.14, 19:44
                Tu jeszcze definicja Aussetzung:

                Wer einen Menschen

                1. in eine hilflose Lage versetzt oder
                2. in einer hilflosen Lage im Stich lässt, obwohl er ihn in seiner Obhut hat oder ihm sonst beizustehen verpflichtet ist....

                No sorry, jak dziecko bawi sie na placu zabaw albo idzie samo do szkoly - nie ma to nic wspolnego z "hilflose Lage" wink
                • annajustyna Re: annajustyna 24.03.14, 19:54
                  Jak zostanie napadniete, to zobaczysz, jaka to byla Lage wink.
              • annajustyna Re: annajustyna 24.03.14, 19:53
                Gdyby cos sie stalo to byloby Aufsichtspflichtverletzung. I zauwaz, ze co innego droga do szkoly przez osiedla, a co innego dojazd roznymi srodkami lokomocji (nie mam na mylsi gimbusow) do miasta. W kazdym razie wypuszczanie kilkulatkow (2, 3, 4) samych na plac zabaw jest powaznym naruszeniem obowiazkow rodzicielskich.
                • viviene12 Re: annajustyna 24.03.14, 20:21
                  annajustyna napisała:

                  > Gdyby cos sie stalo to byloby Aufsichtspflichtverletzung. I zauwaz, ze co inneg
                  > o droga do szkoly przez osiedla, a co innego dojazd roznymi srodkami lokomocji
                  > (nie mam na mylsi gimbusow) do miasta. W kazdym razie wypuszczanie kilkulatkow
                  > (2, 3, 4) samych na plac zabaw jest powaznym naruszeniem obowiazkow rodzicielsk
                  > ich.
                  Znowu sie nie zgodze - skad Ty bierzesz te informacje?

                  Np. 5 latki moga byc na podworku same, kontrolowane co 30 minut.
                  Jesli cos zmaluja w tym czasie to nie jest to rownoznaczne z Aufsichtspflichtverletzung.
                  • annajustyna Re: annajustyna 24.03.14, 20:27
                    Ja nie mam na mysli, jak cos zmaluja, tylko jak cos im sie stanie. Skad infiormacja, ze wolno 5-latka miec w zasiegu wzroku jedynie co pol godziny? Skad Ty bierzesz takie informacje?!
                    • viviene12 Re: annajustyna 24.03.14, 20:31
                      annajustyna napisała:

                      > Ja nie mam na mysli, jak cos zmaluja, tylko jak cos im sie stanie. Skad infiorm
                      > acja, ze wolno 5-latka miec w zasiegu wzroku jedynie co pol godziny? Skad Ty bi
                      > erzesz takie informacje?!

                      BGH?
                      • annajustyna Re: annajustyna 24.03.14, 20:34
                        A nie mylisz z BGB? Jakos Jugendamt tez mysli inaczej...
                        www.gutefrage.net/frage/ab-wann-darf-mein-kind-alleine-auf-den-spielplatz
                        • viviene12 Re: annajustyna 24.03.14, 20:35
                          annajustyna napisała:

                          > A nie mylisz z BGB? Jakos Jugendamt tez mysli inaczej...
                          > www.gutefrage.net/frage/ab-wann-darf-mein-kind-alleine-auf-den-spielplatz
                          nie, nie myle
                          • viviene12 Re: annajustyna 24.03.14, 20:38
                            viviene12 napisała:

                            > annajustyna napisała:
                            >
                            > > A nie mylisz z BGB? Jakos Jugendamt tez mysli inaczej...
                            > > www.gutefrage.net/frage/ab-wann-darf-mein-kind-alleine-auf-den-spielplatz

                            Jugendamt ma obowiazek sprawdzac sygnaly, moze dostal info od zyczliwych sasiadow, ze dzieci sa zaniedbywane?
                            • annajustyna Re: annajustyna 24.03.14, 20:45
                              Jesli powolujesz sie na niemieckie orzecznictwo, to zawsze podaje sie sygnature. Ja tez moge napisac, ze poczytaj w tzw. ospice. Nie, samo przywolanie trzech literek nie jest podaniem zrodla.
                              • viviene12 Re: annajustyna 24.03.14, 20:46
                                annajustyna napisała:

                                > Jesli powolujesz sie na niemieckie orzecznictwo, to zawsze podaje sie sygnature
                                > . Ja tez moge napisac, ze poczytaj w tzw. ospice. Nie, samo przywolanie trzech
                                > literek nie jest podaniem zrodla.

                                toz nizej podalam Ci wiecej szczegolow
                          • edelstein Re: annajustyna 24.03.14, 20:41

                            Faktycznie niemieckie Forum jest wiarygodnym zrodlem informacji,szczegolnie dla podobno prawnikow.
                      • viviene12 Re: annajustyna 24.03.14, 20:34
                        viviene12 napisała:

                        > annajustyna napisała:
                        >
                        > > Ja nie mam na mysli, jak cos zmaluja, tylko jak cos im sie stanie. Skad i
                        > nfiorm
                        > > acja, ze wolno 5-latka miec w zasiegu wzroku jedynie co pol godziny? Skad
                        > Ty bi
                        > > erzesz takie informacje?!
                        >
                        pierwszy z brzegu przyklad
                        kanzlei-rsp.de/bgh-umfang-der-aufsichtspflicht-bei-spielenden-kindern/
                        • annajustyna Re: annajustyna 24.03.14, 20:46
                          O, to juz konkret. Bardzo ciekawy artykul, dziekuje bardzo.
                • edelstein Re: annajustyna 24.03.14, 20:35
                  Gdzie to prawo konczylas?chyba prawo piesci w jakiejs hauptschule.Piszesz takie glupoty,ze slabo sie robi.Dobra,pominmy juz to,ze prawniczka nigdy nie bylas.Moglabys jednak majac dziecko zainteresowac sie prawami kraju w ktorym zyjesz,albo przynajmniej udawac,ze cos wiesz.

                  Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
                  Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
                  Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
                  Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni
                • edelstein Re: annajustyna 24.03.14, 20:38

                  6latki normalnie jezdza autobusami i na treningi pilki noznej.
                  Przestan opowiadac bajki.
        • edelstein Re: Tutaj oplotkuję moją sąsiadkę 24.03.14, 16:42
          Kto spycha?poki ci matka nie puscila dwojki samej,b.mozliwe,ze to byl zart,a naczelna kwoka Forum wziela to jako pewnik.Poza tym Cale pokolenia wychowaly sie w systemir,starsza uwaza na mlodszego.Jakos ludzkosc nie wyginela.

          "Znasz mnie lepiej niż ja siebie? Widziałeś mnie na glebie?
          Znasz upadek i cierpienie? Znasz każde wydarzenie,
          Które miało wpływ na mnie? Znasz mnie lepiej niż ja klaunie?...
          Śmiejesz się,zgadnij,kto się będzie śmiał ostatni"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka