Dodaj do ulubionych

Plucie na ulicy

08.04.14, 09:27
zaplonelam dzis znow ogniem piekielnym!
no nie moge, NIE MOGE zniesc plucia na ulicy, ide z mlodym do przedszkola a wypinzdrzony pan nas mijajacy sobie spluwa na bok
ohydztwo
dlaczego faceci to robia?????????? do czego im to sluzy?????
Obserwuj wątek
    • mdro Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 09:35
      Może nie miał innego wyjścia?

      Ja tam od wieków nie widziałam nikogo spluwającego.
      • wegatka Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 10:26
        Co oznacza w tym przypadku "nie miał innego wyjścia?
        • mdro Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 10:55
          "Mokry" kaszel, a ostatnia chusteczka już jest kompletnie zużyta.
          • morgen_stern Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 10:59
            Taaa, dziwnym trafem tylko faceci mają ten "mokry kaszel", "zatoki" i "już nie mają wyjścia". Kobietom te przypadki się jakoś nie zdarzają, albo zdarzają się bardzo rzadko. Jakoś dają radę nie charkać na chodnik, tylko ci biedacy nie dają sobie rady ze ślina w gębie albo śluzem w gardle.
            • antyideal Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 11:49
              Podobnie jak nie widuje kobiet sikajacych nieco tylko na uboczu, w miejscach
              niespecjalnie oddalonych od ludzkich oczu a panów stosunkowo czesto - i to w bialy dzien
              i raczej na trzezwo. Tez musza koniecznie.
          • wegatka Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 11:06
            Myślę, że w takiej sytuacji każdy kulturalny człowiek postarałby się o rozwiązanie problemu w ustronnym miejscu, a nie plując obcym ludziom pod nogi. Jeśli małe dziecko, któremu się chce siusiu, musi wytrzymać, aż jego mama znajdzie toaletę w restauracji lub w innym miejscu, to zaflegmiony, dorosły człowiek tym bardziej powinien sobie poradzić.
            Niestety takie splunięcie zazwyczaj jest poprzedzone efektownym "koncertem" pochrząkiwań, odchrząkiwań, co świadczy, że delikwent bardzo się stara, żeby specjalnie wytworzyć materiał do tegoż splunięcia. Dlatego też nie pojmuję, że ktoś musiał pluć na chodnik, bo nie miał innego wyjścia.
            • mdro Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 11:31
              Nie było mowy o pluciu pod nogi ani na chodnik, o ile zauważyłam. A jak flegma gardło wypełnia - przepraszam za drastyczne szczegóły - tak, że już się zaczynasz dusić, nie będzie czasu na szukanie "ustronnego miejsca", a odchrząknięcie jest niezbędne. Nie przesądzam, że tak właśnie w przypadku tego faceta było, no ale jednak mogło być.
    • heca7 Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 09:35
      Ooo jeszcze lepsze jest smarkanie na chodnik bleeee. Idziesz i mijasz takie plamy smarków. Rzygać się chce sad
      • mx3_sp a propos 08.04.14, 09:40
        czekając kiedyś z koleżanką na dworcu na pociąg zimą, tłum ludzi wokół, koleżanka miała grypę, zemdliło ją i puściła pawia w rękaw kożucha. Z tym wszystkim telepała się ponad godz, ale pawia na chodnik nie śmiała puścić.
    • antyideal Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 09:36
      Nienawidze, nienawidze, nienawidze takich plujkow uncertain
      przez pól dnia potem mam mdłości, albo gdy przechodze obok tego,
      co po sobie taki pluj pozostawil
    • niktmadry Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 09:38
      Plułam tak przez całą pierwszą ciążę. Powstrzymanie się od plucia gdy miałam taką potrzebę powodowało wymioty. Lekarz twierdził, ze po pierwszym trymestrze mi przejdzie ale gdzie tam. Najgorzej było w komunikacji miejskiej. Bywało, że musiałam się przesiadać bo nie dawałam rady przejechać bez plucia 10-15 minut.
      • morgen_stern Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 10:13
        A nie mogłaś splunąć w chusteczkę?? Można to zrobić tak, że nikt się nie zorientuje, robiłam tak kiedyś po dentyście, kiedy miałam wyjątkowy niesmak w ustach.
        • niktmadry Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 10:21
          Nie mogłam - musiałabym mieć wielką chusteczkę. To była i ślina i żółć z żołądka. Ale czując, że będę musiała to robić starałam się oddalać w jakieś krzaki lub chociaż na trawnik. Na chodniki nie plułam.
          • rosapulchra-0 Re: Plucie na ulicy 09.04.14, 06:38
            Miałam kiedyś ciężką anginę ropną. Nie mogłam mówić, ani nic przełknąć, więc plułam w chusteczki jednorazowe.
    • kruche_ciacho Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 09:40
      ale pluj sobie jeden z drugim jak nikt nie widzi czy gdzies na uboczy
      ale to trzeba centralnie w miescie posrod ludzi

      zawsze wtedy zycze takiemu zeby zawial mocny wiatr i mu sie to na twarz zawialo uncertain
      • heca7 Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 09:47
        Kiedyś mój brat jechał samochodem z rodziną. Z tyłu koniecznie chciał go wyprzedzić jakiś smarkacz. Miejsca nie było ale wisiał mu na zderzaku, chyba liczył, że zjedzie na pobocze, trąbił furiat. Wreszcie kiedy zrobiło się miejsce wyprzedził brata z rykiem silnika, otworzył okno i splunął- chciał opluć samochód mojego brata. Pęd powietrza jednak spowodował, że pięknie się plwociny rozpłynęły po jego boku big_grin
    • kochamruskieileniwe Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 10:46
      i pomyslec, ze jeszcze nie tak dawno w miejscach użyteczności publicznej spluwaczki stały....big_grin
      Pewnie, co po niektóre starsze forumki je pamietają....


      PS Nie znoszę tego. Tak samo jak smarkanie.
      Kruche Ciacho, ni jedz przypadkiem do Chin. Tam sie dopiero nerwicy nabawisz....
      • mdro Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 10:53
        Chyba by musiały mieć z 90 lat, te forumki.
        • kochamruskieileniwe Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 11:13
          eeee... jeszcze w 60 latach na tzw prowincji były
    • niktmadry Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 10:57
      Zeby nie było ja też tego nie popieram ale bywa, ze się zastanawiam najpierw czy ktoś jest chory czy tylko niewychowany.
    • maslova Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 11:00
      Też mnie zawsze intrygował przymus plucia przez facetów. Widuję takich na ulicy, ale najczęściej robią to sportowcy (zwłaszcza piłkarze). Jak dla mnie jest to obrzydliwe. Ciekawe, dlaczego takową potrzebę odczuwają wyłącznie na świeżym powietrzu, nie widziałam jeszcze plującego chłopa w pomieszczeniu. Spytałam kiedyś o to mojego męża, nie umiał wyjaśnić tego zjawiska.
      • wegatka Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 11:35
        No właśnie się zastanawiam, jak to jest, że na świeżym powietrzu ktoś musi splunąć, bo inaczej nie może, a w jakimś urzędzie, czy sklepie (gdzie raczej nie ma dostępu nawet do toalety) to już spokojnie się z problemem upora. No nie zdarzyło mi się widzieć nikogo plującego na posadzkę, a na dworze, na chodniku jest to nagminne.
    • niecierpek_25 Re: Plucie na ulicy 08.04.14, 13:45
      Obrzydliwe.
      Ale mnie zdarzało się widywać w takich sytuacjach wyłącznie żuli, ewentualnie młodzieńców w przykrótkich dresach, znaczących w ten sposób teren.
      Tych drugich nieco częściej, ale bez przesady
    • rosapulchra-0 Re: Plucie na ulicy 09.04.14, 06:33
      Plucie to jedno.
      Ja jakiś czas temu zauważyłam inną modę wśród młodszej, hipsterskiej populacji męskiej. Idzie sobie taki i trzyma obie ręce w spodniach, nie w kieszeniach, ale w spodniach, w okolicach genitaliów. Bez absolutnej krępacji.
      Daj takiemu rękę na przywitanie.. brrr..!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka