Sprzedawałam na tablicy tablet.
Nowy, nawet nie wyjęty z folii.
Dostałam kilka odpowiedzi.
W tym wszystkim dwie oferty przedziwne, roszczeniowe wręcz chamskie.
Najpierw dwa nieodebrane połączenia, a później sms z tego samego numeru
"w sprawie tableta, dlaczego pan nie odbiera"
Odpisałam, że tego dnia nie mogę odebrać telefonu, możemy ustalić wszystko smsem.
Odpowiedź:
"za ile pan mi tablet da, mi sie podoba, chce bardzo, moge 40zł"
I kilka połączeń.
Znów napisałam, że proszę, żeby nie dzwoniono, bo i tak nie odbiorę, a cena została podana i nie podlega negocjacjom, a cena 40 zł to chyba jakaś pomyłka.
Odp:
"Nie pomylka, tablet mi sie podoba, chce, dlaczego pan nie odbiera"
Odpisałam, że jestem w lesie, nie mam prawie zasięgu, działają tylko smsy i ostatecznie czy bierze za podaną przeze mnie cenę i jak tak to możemy się na kolejny dzień umówić.
I dostalam sms:
"jak to w lesie, to gdzie pan jest, nic pan nie obnizy"
Później jeszcze kilka połączeń, w sumie 17.
Co tacy ludzie mają w głowach, pomijając już fakt, że się przedstawiłąm z imienia, a owa osoba ciągle na pan pisała
A drudzy państwo bombardowali mnie smsami oboje i na początku myślałam, że to dwóch różnych klientów i jak się z babką dogadałam (napisała pierwsza) to piszę facetowi, że już umówiłam sprzedaż z jedną panią, zdecydowała się, a napisała pierwsza to nastąpił foch, że on też się zdecydował i, że jak to tak.
Po czym okazało się, że to małżeństwo, które chce kupić tablet dla syna i piszą razem.
Bo pani podaje mi numer do męża, że on mobilny to żebym się z nim umawiała.
Rozpoznaję numer faceta, który mi właśnie focha walnął.
Piszę mu, że to jego żona zdecydowała się na zakup, a on na to
" no tak wiem, bo żona bardziej biegła jest to napisała szybciej, to jak się umawiamy?"
Nigdy niczego jeszcze nie sprzedawałam i nigdy więcej nie będę.
Ludzie są przedziwni.
Nawet kilka dni po zdjęciu ogłoszenia dostałam telefony w tej sprawie i ze dwa "oburzone" smsy.
Ehhh