Potrafiłybyście się obejść?
Wydaje mi się, że dziś jest to tak oczywiste, ze pomyślisz o czymś i googlasz.
A jakby byłą globalna, wielka awaria wszelkich wyszukiwarek to co?
Jak poradziłaby sobie emama?
Pewnie napisała na emamie
Moje "problemy" z dziś:
- Szukałam nazwy apteki po jej adresie, żeby sprawdzić godziny otwarcia.
Bez Google: Musiałabym pójść i ewentualnie pocałować klamkę i ryzykować podwójny spacer.
- Szukałam jaki pierwiastek nadaje wodzie mineralnej taki lekko słonawy i gazowany smak
Bez Google: Nie spędzało by mi to snu z powiek, popytałabym kogoś znajomego przy okazji
- Sprawdzałam jaki to kolor szmaragdowy i jaka jest różnica z turkusem
Bez Google: Tu też mogłabym zapytać, ale musiałabym dostać zdjęcie czegoś w danym kolorze, bo opisowo to chyba trudno wyobrazić sobie kolor...
- Szukałam tabeli z zawartością żelaza w produktach
Bez Google: Księgarnia, biblioteka.
Tak, ogólnie na luzie wątek, co nie?