Dodaj do ulubionych

Dziewczyny z Wysp, pytanie

13.04.14, 08:48
Wiem, ze jest forum dla mam z UK i takie wyspowe ogólne, ale mało tam sie dzieje, a tu pare fajnych aktywnych dziewczyn, wiec zdecydowałam sie spytać, moze ktoś cos poradzi

Planujemy przeprowadzkę do Szkocji, między Glasgow a Edynburgiem, mamy tam dwójkę mało bliskich znajomych, niedzieciatych.
Oboje z mężem znamy angielski, dziecko lat 4,5.
Mam pytanie o organizacje życia, ewentualnie przekierowanie na pomocne strony www.
Jak wyglada opieka przedszkolna-szkolna dla dziecka w tym wieku, tzn jakie ceny i dostępność.
Oboje chcemy pracować, maż ma zacząć od czegoś z kolega w jego firmie, ja na początek to sama nie wiem, moze znajdę cos w jakimś sklepie, ale zdecydowanie chce od razu pracować. Mamy trochę oszczędności, ale moze to byc mało na tamtejsze ceny.
Czy jeste jakies fajne forum polskie/anglojęzyczne podobne do gazetowego?
Czy macie jakies rady na przed wyjazdem?
A i jak wyglada temat opieki zdrowotnej? Niby żadne z nas nie choruje, sporadycznie mamy Katary, ale kto wie. Gdzie sie zgłosić po przyjeździe, zeby w razie "wu" znaleźć potem lekarza?
Wyjeżdżamy za ok 2 miesiące.
Z góry dziękuje za wszelkie rady
Obserwuj wątek
    • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 09:10
      www.healthscotland.com/
      ttp://www.healthscotland.com/
      www.educationscotland.gov.uk/
      ttps://www.educationscotland.gov.uk/
      tu na temat edukacji i zdrowia 4.5-latek to zdaje sie w szkole juz bedzie (zalezy chyba od daty urodzin) w kaksie reception a nie w przedszkolu.
      Ja z Anglii wiec ze Szkocja moga sie troche roznic.

      • majka.1970 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 09:13
        Dzięki, juz zerkam
    • sueellen Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 09:32
      forum.gazeta.pl/forum/f,37418,Matki_Polki_w_UK.html
      Cienko to widzę, naprawdę.

      Tutaj inna sytuacja, ale poczytaj sobie tę dyskusję:
      forum.gazeta.pl/forum/w,37418,149851239,149851239,po_raz_pierwszy_na_wyspach.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,37418,144897036,144897036,szkola_w_uk.html
      forum.gazeta.pl/forum/w,37418,144704011,148040244,Re_szukam_polek_z_kornwalii_odezwijcie_sie.html
      I mojego autorstwa, sytuacja identyczna jeśli chodzi o szkołę:

      forum.gazeta.pl/forum/w,37418,150190872,150190872,Zglupialam_kiedy_ten_obowiazek_szkolny_.html

      Poza tym, jaki macie plan bo widzę że to troche takie niezorganizowane. Macie kase na start? Macie gdzie mieszkać?

      • rosapulchra-0 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 09:38
        No napisała, że mają oszczędności, a jadą do znajomych.
    • rosapulchra-0 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 09:40
      Na początek pewnie będziesz szukać pracy przez agencję. Zarejestruj się w kilku, bo nigdy nie będziesz mieć pewności, która i gdzie cię wyśle do pracy. A poza szukaj pracy na kontrakt.
      • rosapulchra-0 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 09:45
        Jeszcze jedno. Z wynajęciem domu lub mieszkania będziecie mieć kłopot, jeśli będziecie je chcieli wynająć przez agencję. Dlatego radzę szukać wśród prywatnych landlordów. Szkołę dla dziecka załatwisz przez miejscowy council, do którego musisz się zgłosić, podać swój adres, oni ci przyślą papiery do wypełnienia i będą szukać szkoły. Cenami się nie przejmuj, gdy tylko zaczniecie zarabiać, to się zdziwisz, że te ceny wcale nie są takie wysokie. Relatywnie życie w UK jest tańsze niż w Polsce. Dziecko do 16 r.ż. ma opiekę medyczną za darmo, włącznie z okulistą, dentystą i ortodontą. A ciebie recepta będzie kosztować raptem ok.8 funtów, bez względu na ilość wypisanych na niej leków.
        • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 09:56
          rosapulchra-0 napisała:

          >A ciebie recepta będzie kosztować raptem ok.8 funtów, bez względu na ilość wypisanych na niej leków.

          W Szkocji albo Walii recepty sa bezplatne - cos mi sie obilo kiedys. Dlatego najlepiej dowiedziec sie u zrodla bo opieka zdrowotna i edukacja rozni sie nieco pomiedzy Anglia, Walia, Szkocja i Pln Irlandia.
          • kasiap0585 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 12:33
            Tak, w Szkocji recepty są za darmo na dzień dzisiejszy (mieszkam tu i nie raz dostałam bezpłatnie).
        • kandyzowana3x Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 11:31
          A ciebie recepta będzie kosztować raptem ok.8 f
          > untów, bez względu na ilość wypisanych na niej leków.
          to chyba juz nieaktualne. U nas sie placi za kazdy wypisany lek - essex
          • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 11:43
            kandyzowana3x napisała:

            > A ciebie recepta będzie kosztować raptem ok.8 f
            > > untów, bez względu na ilość wypisanych na niej leków.
            > to chyba juz nieaktualne. U nas sie placi za kazdy wypisany lek - essex

            bo lekarze wypisuja leki na osobnych receptach bo placi sie za wypisanie recepty a nie lek.
            • kandyzowana3x Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 12:09
              nie, za dwa leki na jednej recepcie placimy za kazdy wypisany lek nie za recepte. Nie pamietam czy zmieniono to w tym czy ubieglym roku.
              • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 12:25
                psnc.org.uk/dispensing-supply/receiving-a-prescription/patient-charges/
                zalezy od tego co jest przepisane.
                w Szkocji leki na recepte sa bezplatne.



                andyzowana3x napisała:

                > nie, za dwa leki na jednej recepcie placimy za kazdy wypisany lek nie za recept
                > e. Nie pamietam czy zmieniono to w tym czy ubieglym roku.

        • kasiap0585 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 12:43
          "Jeszcze jedno. Z wynajęciem domu lub mieszkania będziecie mieć kłopot, jeśli będziecie je chcieli wynająć przez agencję"

          Ja 6 lat temu wyjechałam do Szkocji z mężem też do znajomych też mieliśmy oszczędności. I nie miałam problemu z wynajęciem mieszkania przez agencję. Opcje są dwie (może więcej), albo płaci się czynsz za pół roku z góry (Ci znajomi tak zrobili), albo znajomi co mieszkają na miejscu poręczają że jak Wy nie zapłacicie to oni zrobią to za Was (to byli nasi bardzo dobrzy znajomi i podali nam rękę w potrzebie, choć to było ryzykowne z ich strony smile) Nasza agencja od razu się zgodziła i załatwiliśmy mieszkanie w tydzień. Pracę dostaliśmy już drugiego dnia od przylotu bo właśnie ta nasza bardzo dobra znajoma pracowała akurat w agencji pracy i byliśmy pierwsi na liście. Później w tej firmie co ona nas wysłała już sami postaraliśmy się o kontrakty. Jesteśmy jej bardzo wdzięczni, mieliśmy też dużo szczęścia, że tak ładnie się nam poukładało, czego życzę i Wam.
          O szkole się nie wypowiem bo mam dopiero 17-sto miesięczną córeczkę więc jeszcze to wszystko przede mną.
          • rosapulchra-0 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 12:45
            To było 6 lat temu. Od tego czasu trochę się pozmieniało w agencjach, zarówno nieruchomości, jak i pracy.
      • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 09:52
        Radze nie zakladac watku na forum "matki polki w uk", wystarcze ze przejrzysz stare. Nie przejmuj sie jednak wiekszoscia wpisow. Mnie zawsze zaskakuje ta przemiana u osob ktore juz sa gdzies po kilka lat i krytyka i ocena cudzych wyborow zyciowych. Sami tez kiedys zaczynali, tez przyjechali, byli nowi itd. i zamiast przekazac informacje to wola oceniac i krytykowac a niektorzy wrecz do tego jedynie sie ograniczaja. Brrrr, co za mentalnosc.

        Dobrze ze macie oszczednosci i znacie jezyk, najwazniejsze aby jedno z was jak najszybciej zaczelo prace. Szukanie tak jak napisala Rosa przez agencje, ale nie tylko. Pozytywne nastawienie przede wszystkim. Poczatki zazwyczaj sa trudne.
        • sueellen Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 10:04
          przez agencje w sensie na kontrakcie agencji? To chyba najgorsze co moze byc.
          Pracy szukałam przez :
          www.reed.co.uk/
          www.monster.co.uk/
          i to jeszcze z Polski., Ważne by miec angielski numer telefonu i adres. Angielski numer można sobie kupić na skypie, adres znajomych. Nikt nie będzie dzwonił i pisał do Polski.
          • rosapulchra-0 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 10:15
            sueellen napisała:

            > przez agencje w sensie na kontrakcie agencji? To chyba najgorsze co moze byc.

            Nie, nie jest najgorsze. Szczególnie dla osób, które jadą praktycznie w ciemno. Jest zdecydowanie lepsze na początek, zanim się znajdzie stałą pracę. Pracowałaś kiedyś przez agencję?
            • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 10:27
              rosapulchra-0 napisała:

              > sueellen napisała:
              >
              > > przez agencje w sensie na kontrakcie agencji? To chyba najgorsze co moze
              > byc.
              >
              > Nie, nie jest najgorsze. Szczególnie dla osób, które jadą praktycznie w ciemno.
              > Jest zdecydowanie lepsze na początek, zanim się znajdzie stałą pracę. Pracował
              > aś kiedyś przez agencję?

              Oczywiscie ze nie jest to zle rozwiazanie, czesto warunki sa lepsze niz u konkretnego pracodawcy. Poza tym nie ma sensu szukac pracy przez agencje z Pl bo istenieje ryzyko ze nie bedac na miejscu nie bedzie mozna podjac pracy ktora agencja zaoferuje. Autorka nie bedzie szukala pracy jako specjalistka w waskiej dziedzinie (jak wiekszosc ematek) a wspomina cos o sklepie.

            • sueellen Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 13:46
              Nie, nie pracowałam nigdy przez agencje. Z agencji daja absolutne minimum wymagane prawem.
              • rosapulchra-0 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 14:20
                To słabą masz wiedzę na temat pracy przez agencję.
                • sueellen Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 15:11
                  oświeć mnie. Przez agencję moja firma zatrudnia recepcjonistki, sprzątaczki i pracowników w fabrykach. Płacą im mniej niż kiedy pracowali na etacie. Jest praca to pracują i zarabiają, nie ma to nie. Zero dodatków, bonusów itp. Etatowi pracownicy maja premie, dodatki różne, bony, dość wysokie odprawy (koleżanka po 20 latach ponad 150tys funtów, kolega idacy na emeryturę po 40 latach 250tys), macierzynski pełnopłatny 9 miesięcy, pełnopłatne chorobowe chyba do roku, ubezpieczenie zdrowotne. Poprzednia firma dawała macierzynski 100% przez rok. Co daje agencja oprócz najniższej krajowej?
                  • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 15:28
                    sueellen napisała:

                    > oświeć mnie. Przez agencję moja firma zatrudnia recepcjonistki, sprzątaczki i p
                    > racowników w fabrykach. Płacą im mniej niż kiedy pracowali na etacie. Jest prac
                    > a to pracują i zarabiają, nie ma to nie. Zero dodatków, bonusów itp. Etatowi pr
                    > acownicy maja premie, dodatki różne, bony, dość wysokie odprawy (koleżanka po 2
                    > 0 latach ponad 150tys funtów, kolega idacy na emeryturę po 40 latach 250tys), m
                    > acierzynski pełnopłatny 9 miesięcy, pełnopłatne chorobowe chyba do roku, ubezpi
                    > eczenie zdrowotne. Poprzednia firma dawała macierzynski 100% przez rok. Co daje
                    > agencja oprócz najniższej krajowej?

                    agencje nie zawsze placa najnizsza krajowa, to zalezy w jakich zawodach, z jakimi kwalifikacjami i do jakich prac zatrudniaja pracownikow i do jakich wysylaja firm. Bonusy, premie itd zaleza od polityki firm, nie wszedzie istnieja tak jak nie wszystkie firmy wyplacaja 100% chorobowego czy macierzynskiego. Agencje sa rozne i rozne warunki oferuja tak samo jak firmy zatrudniajace na kontrakty.
                    Duzo bedzie zalezalo od tego jakiej pracy bedzie szukac autorka watku, bo to zalezy od wielu czynnikow m.in jej kwalifikacji, doswiadczenia, znajomosci jezyka oraz rynku pracy. Moze znajdzie prace bezposrednio w firmie, moze nie od razu i zacznie pracowac dla agencji.
                  • rosapulchra-0 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 15:29
                    A gdzie ja napisałam, że to ma być praca na stałe? Dziewczyna chce mieć pracę od razu, to niech rusza do agencji, a w tym czasie szuka czegoś na kontrakt. Sue, czytaj, zanim odpowiesz.
                    • sueellen Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 15:40
                      > A gdzie ja napisałam, że to ma być praca na stałe?

                      Totez piszę, ze przez agencję, to najgorsza praca, - nikt przy zdrowych zmysłach na dłuższą metę tak nie pracuje. Może faktycznie na poczatek by mieć cokolwiek, ale nie zmienia to faktu, że od razu szukałabym ambitniej i to jeszcze przed wyjazdem, a przez agencję dopiero wtedy gdy nic lepszego dorwać nie można.
                      • plain-vanilla Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 15:51
                        Dla autorki watku praca przez agencje bedzie oznaczac wylacznie weekendy albo wieczory. Wtedy maz bedzie mogl zajac sie dzieckiem. Nie mozna byc elastycznym w takiej pracy, chyba ze ma sie nianie na telefon albo babcie w domu.
                        • sueellen Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 16:39
                          Sprzata u mnie babeczka, która pracuje na pełen etat nocami. opiekuje się starszą panią. praca sprowadza sie do tego, że wieczorem robi jej kolację, podaje leki i kładzie do snu, rano przygotowuje jej śniadanie, które podaje juz babka z dziennej zmiany. W nocy normalnie śpi, więc się wysypia. Dodatkowo codziennie sprząta w domach po 2-3 godziny kiedy dziecko jest w szkole. Jest zadowolona, bo ma stałą prace, weekendy ma wolne i nie ma problemu z opieką nad dzieckiem.
    • lookrecja83 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 09:46
      Dawno nie korzystałam, ale www.emito.net może być pomocne.
    • run_away83 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 09:52
      Ja mieszkam w środkowej Anglii.

      Dziecku powyżej trzech lat przysługuje 15 godzin przedszkola tygodniowo (za więcej musisz dopłacić, stawki są mocno zróżnicowane). Czterolatek (jeżeli urodziny dziecka wypadają przed 1 września) od września idzie do szkoły, do reception (coś jak polska zerówka). W szkole dzieci są od ok. 9 do ok. 15, czyli 6 godzin. Można zapisać dziecko na breakfest club i after clubs (zwykle płatne, stawki bardzo różne) i tym sposobem dziecko ma w szkole opiekę od 7.30 do 16-17. Aby zapisać dziecko do szkoły, należy niezwłocznie po przyjeździe wypełnić i wysłać do county council specjalny formularz, o nazwie "school admission form". W szkolnictwie jest rejonizacja - dostaniecie miejsce w szkole najbliższej podanego przez was miejsca zamieszkania. Dlatego szukając domu do wynajęcia polecam najpierw zorientować się w kwestii szkół w okolicy (poczytaj raporty ofsted) i szukać domu możliwie najbliżej interesującej was szkoły. Do szkoły kupujesz dziecku tylko mundurek (to nie jest duży wydatek), żadnej wyprawki, książek, farbek i piórników nie kupujesz - wszystko czego dzieci potrzebują jest w szkole.

      Wynajem domu moźe chwile potrwać; jeżeli będziecie chcieli wynająć przez agencję, to trzeba przejść procedurę credit check - sprawdzą waszą historię kredytową, ale jako świeży przybysze nie macie jeszcze na wyspach żadnej historii (kont w banku, telefonów na abonament, kart kredytowych, etc) i możecie w zwiazku z tym dostać niekorzystną ocenę - co może przełożyć się na to, że uznają was za zbyt "niepewnych" najemców i landlord może na tej podstawie odrzucić waszą ofertę najmu, chyba że np. zapłacicie czynsz najmu za 3-6 miesięcy z góry i/lub ktoś za was poręczy. Można też próbować szukać prywatnych ofert, tzn. nie przez agencję, ale tych jest mało i często są to niezbyt atrakcyjne nieruchomości (w nieciekawrj lokalizacji, w kiepskim stanie).

      W mojej okolicy miesięczny czynsz najmu domu z dwoma sypialniami (rodzinie z dzieckiem nikt nie zgodzi się wynająć nic mniejszego) to minimum 500-600 £ miesięcznie (ale wiem, że szkocja jest tańsza - wejdź sobie np. na stronę www.zoopla.co.uk i przejrzyj oferty w interesującej cię okolicy). Oprócz czynszu płaci się jeszcze council tax i rachunki - prąd, woda, gaz, internet. Mój council tax rozłożony na miesięczne raty to 125 £ miesięcznie (przez dziesięc miesięcy w roku bodajże); rachunki cięźko mi oszacować, bo mieszkamy tu dopiero pół roku.

      Większość domów jest nieumeblowana, jefynie z wyposażoną kuchnią; więc trzeba kupić wszystkie potrzebne meble lub przywieźć co się da ze sobą. Można też szukać umeblowanego, ale takich jest mniej, więc znalezienie sensownego umeblowanego domu w interesującej was lokalizacji może dłużej potrwać.

      Mąż jak tylko zacznie pracować, powinien wystąpić o numer NI; który pozwala następnie zarejestrować się w NHS; ale oczekiwanie na dopełnienie tych formalności może potrwać i kilka miesięcy (dopiero wtedy bedziecie mogli zarejestrować się w przychodni i mieć swojego stałego GP); do tego czasu w nagłych przypadkach (infekcje, kontuzje, wypadki) moźecie szukać pomocy w punktach oznaczonych jako walk-in clinic, albo na a&e w szpitalu (odpowiednik ostrego dyżuru) - tam bezpłatnie i uzyskacie pomoc medyczną. Leku na receptę dla dziecka dostabiecie w aptece za darmo. Z łagodnym dolegliwościami (typu przeziębienie) można też szukać porady w aptece.

      Ceny żywności są zauważalnie wyższe niż w Polsce. Na typowe zakupy spożywczo-gospodarcze wydawaliśmy w Polsce ok 400-500 zł tygodniowo; tu wydajemy ok 200 £ czyli 1000 zł - a więc dwa razy więcej. Droższe jest też paliwo; usługi (fryzjer, serwis sprzętów AGD), bardzo drogie w porównaniu z polskimi stawkami jest ubezpieczenie samochodu, transport publiczny (autobusy, kolej) też jest drogi. Równie tanie lub tańsze niż w polsce bywają ubrania, akcesoria dziecięce, zabawki, muzyka i filmy, książki, elektronika.
      • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 10:03
        Mąż jak tylko zacznie pracować, powinien wystąpić o numer NI; który pozwala następnie zarejestrować się w NHS;

        Mieszkam w Anglii i numer NiN nie jest potrzebny do zarejesgrowania sie a przychodni. Potrzeba bylo ID np paszport i potwierdzenie adresu np utility bill.

        ale oczekiwanie na dopełnienie tych formalności może potrwać i kilka miesięcy (dopiero wtedy bedziecie mogli zarejestrować się w przychodni i mieć swojego stałego GP);

        Jakich formalnosci? Jesli zamieszkaja np u znajomych to wystarczy ze przepisza na nich jakis rachunek. Przychodnie tez moga rejestrowac temporary czyli przyjmuja w naglych, powazniejszych przypadkach. 

        • run_away83 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 10:22
          A widzisz, mi w trzech przychodniach odmówili zarejestrowania bez NiN i odsyłali nas do walk-in clinic za każdym razem. Bez problemu przyjmowali nas w jedynej w naszym miasteczku praktyce gp, która ma dodatkowo status walk-in clinic; ale tu też nie chcieli nas przyjąć jako stałych pacjentów, bo mieszkamy poza ich rejonem. Dopiero jak mój mąż dostał NIN to udało nam się zarejestrować w przychodni. Inna rzecz, że mimo braku rejestracji i tak już jakimś dziwnym sposobem funkcjonowaliśmy w systemie (np. była u mnie health visitor obejrzeć niemowlaka i nursery nurse, zrobić średniakowi bilans trzylatka).

          A jak tydzień po przyjeździe moje trzyletnie dziecko zaczęło utykać po niefortunnym skoku z kanapy i mąż pojechał z nim na a&e to też przyjęli go od ręki, bez zbędnej papierologii i bez czekania w kolejkach (w ciagu godziny był rentgen i konsultacja z ortopedą).
          • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 10:33
            www.nhs.uk/chq/Pages/1095.aspx?CategoryID=68&SubCategoryID=158
            to przesadzili, bo w Anglii NIN potrzebny nie jest. Ja nie dawno rejestrowalam (jako tlumacz) pare Polakow z dzieckiem i nie wymagano NIN. Rejonizacja jako taka istenieje ale nie jest obowiazkowa. Jest rekomendowana ze wzgledu na wizyty np pielegniarskie do niemowlat itp. Jednak w Szkocji moze byc nieco inaczej.

            run_away83 napisała:

            > A widzisz, mi w trzech przychodniach odmówili zarejestrowania bez NiN i odsyłal
            > i nas do walk-in clinic za każdym razem. Bez problemu przyjmowali nas w jedynej
            > w naszym miasteczku praktyce gp, która ma dodatkowo status walk-in clinic; ale
            > tu też nie chcieli nas przyjąć jako stałych pacjentów, bo mieszkamy poza ich r
            > ejonem. Dopiero jak mój mąż dostał NIN to udało nam się zarejestrować w przycho
            > dni. Inna rzecz, że mimo braku rejestracji i tak już jakimś dziwnym sposobem fu
            > nkcjonowaliśmy w systemie (np. była u mnie health visitor obejrzeć niemowlaka i
            > nursery nurse, zrobić średniakowi bilans trzylatka).


            >
            > A jak tydzień po przyjeździe moje trzyletnie dziecko zaczęło utykać po niefortu
            > nnym skoku z kanapy i mąż pojechał z nim na a&e to też przyjęli go od ręki, bez
            > zbędnej papierologii i bez czekania w kolejkach (w ciagu godziny był rentgen i
            > konsultacja z ortopedą).
            >
      • ivana6 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 11:49
        run_away83 napisała:
        > Ceny żywności są zauważalnie wyższe niż w Polsce. Na typowe zakupy spożywczo-go
        > spodarcze wydawaliśmy w Polsce ok 400-500 zł tygodniowo; tu wydajemy ok 200 
        > 63; czyli 1000 zł - a więc dwa razy więcej.

        tylko najniższa stawka godzinowa jest 4 x wyższa, niż w PL (równowartość 35,- zł) więc IMHO takie przeliczanie nie ma sensu, bo jeżeli za jedzenie płaci się 2 x więcej, a zarabia się 4 x więcej, to de facto jedzenie jest 2 razy tańsze niż w Polsce.
        • run_away83 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 12:12
          Nie chodzu o przeliczanie na złotówki dla porównania z polskimi realiami, tylko orientacyjną informację ile potrzeba wydać na podstawowe zakupy. Dla uściślenia dodam jeszcze, że w tej kwocie 200 £ tygodniowo zawierają się zakupy spożywcze dla dwójki dorosłych, dwójki dzieci i niemowlaka, chemia domowa typu środki piorące i tabletki do zmywarki, podstawowe kosmetyki, oraz pieluchy dla jednego dziecka.
          I nie oszczędzamy na tych zakupach specjalnie, zapewne można wydać mniej.
          • run_away83 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 12:25
            No i jeszcze dodam, że jak już się zarabia to nie ma problemu; ale jak ktoś zaczyna szukać pracy po przyjeździe i do pierwszej wypłaty musi się utrzymać z oszczędności, to powinien być przygotowany, że to oszczędności przeje o wiele szybciej niż przejadałby je w Polsce.

            Proponuję wejść sobie na www.tesco.com, kliknąć fresh food&groceries i zorientowac się w cenach.
            • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 12:35
              run_away83 napisała:


              > Proponuję wejść sobie na www.tesco.com, kliknąć fresh food&groceries i zoriento
              > wac się w cenach.

              Tesco to akurat ma wyjechane ceny a na promocjach typu 3 for 2 oszukuja. ASDA jest tansza, a wg moich doswiadczen to i Morrisons i Sainsburys tez. Sklepy oferuja produkty w roznycb cenach, np ASDA smart proce i ASDA chosen by you moga sie bardzo roznic. Zgodze sie jednak ze nalezy bardzo uwazac z wydawaniem oszczednosci.
              • rosapulchra-0 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 12:38
                Tak, morrisons i sainsburys też.
            • rosapulchra-0 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 12:36
              Tesco jest zdecydowanie droższe niż np. asda czy lidl albo aldi.
          • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 12:29
            run_away83 napisała:

            > Nie chodzu o przeliczanie na złotówki dla porównania z polskimi realiami, tylko
            > orientacyjną informację ile potrzeba wydać na podstawowe zakupy. Dla uściśleni
            > a dodam jeszcze, że w tej kwocie 200 £ tygodniowo zawierają się zakupy spo
            > żywcze dla dwójki dorosłych, dwójki dzieci i niemowlaka, chemia domowa typu śro
            > dki piorące i tabletki do zmywarki, podstawowe kosmetyki, oraz pieluchy dla jed
            > nego dziecka.

            jednak przeliczylas to i porownalas do wydatkow w pl. Ale to jest normalne u osob ktore sa krotko w uk.


            > I nie oszczędzamy na tych zakupach specjalnie, zapewne można wydać mniej.

            No wlasnie, wydatki zaleza od tego co sie kupuje, rodzina 2+3 moze wydac polowe tego co wy albo i mniej albo duzo wiecej.

            • run_away83 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 14:26
              Zgadzam się, że stosunek cen do zarobków jest tutaj korzystniejszy niż w polsce, ale jeżeli przez pierwsze tygodnie ktoś musi przeżyć za przywiezione z Polski oszczędności, to stosunek cen brytyjskich do polskich jest dość istotną informacją. Bo o ile w Polsce trzyosobowa rodzina wyda na zakupy spożywcze powiedzmy 1500 zł miesięcznie, o tyle tutaj trzeba zacisnąć pasa aby ta sama kwota starczyła na miesiąc.

              I niestety wielu swieżych emigrantów tego nie wie, przyjeżdżają z kilkoma tysiącami zł w kieszeni i potem jest lament, bo oszczędności topnieją w zastraszającym tempie. Niedawno poratowaliśmy znajomych, którym się wydawało, że jak przyjadą z 10k pln w kieszeni, to ze trzy miesiące będą żyli z tych oszczędności... kasa się skonczyła po trzech tygodniach, a tylko facet znalazł pracę póki co, jego laska wciąż czegoś szuka... a jeść trzeba.
    • yuka12 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 10:48
      Jezeli Twoj maz od razu dostanie prace i z praca NIN (National Insurance Number), a ty dopiero spodziewasz sie cos znalezc, polecam zalatwic przez najblizsze jobcenter (bezplatne polaczenia smile) Child Benefit na Ciebie. Wraz z Child Benefit i Ty dostaniesz NIN, nawet nie majac jeszcze pracy.
      • yuka12 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 10:57
        PS. Strona informacyjna NHS w Szkocji: www.show.scot.nhs.uk/. Poza tym strona bedaca kopalnia wiedzy na rozne tematy: www.adviceguide.org.uk/scotland.htm. Edukacja: www.educationscotland.gov.uk/; www.bbc.co.uk/scotland/learning/. W przygotowaniu formalnych listow czy przy problemach z wlascicielam idomow/ firmy czy z benefitami polecam wizyte w najblizszym oddziale Citizens Advice Bureaux. Porady sa bezplatne.
      • majka.1970 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 11:02
        Dzięki za wszystkie wypowiedzi, wszystko bardzo sie przyda, bo najlepsze to takie proste info z pierwszej ręki. Mimo iż radzę sobie dobrze z angielskim, to jednak brnięcie przez strony rządowe jest trudne sad pewnie kwestia wprawy

        Pracowałam w Londynie przez pare miesięcy, jakies 10 lat temu, miałam wtedy Nin, czy będzie aktualny, czy to cos moze pomoc? Watpię w referencje z tamtej pracy, bo to było tak dawno...
        Mąż był u znajomych dwa razy w tym roku, zrobił sobie NIN i założył konto w banku. Prace będzie miał na początek, ale to raczej pomaganie w firmie kolegi a nie normalna praca, a z reszta moze cos od razu znajdzie.
        Dziecko z kwietnia, czyli od września miałaby iść do zerówki? Bo wtedy będzie miała to 4,5 roku. Właśnie ze względu na szkole nie wiedziałam jak planować wyjazd, czy teraz przed wakacjami, czy po.
        Fajny pomysł z szukaniem najpierw szkoły, a potem mieszkania. Na chwile możemy zatrzymać sie u znajomych, oni maja swój dom, na kredyt.

        Dziękuje za informacje dotyczące przychodni.

        Szukanie pracy stresuje mnie bardzo, ale przecież wliczone jest w cały plan wyjazdu smile

        Cieszę sie ze tyle piszecie
        • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 11:41
          majka.1970 napisała:


          > Dziecko z kwietnia, czyli od września miałaby iść do zerówki? Bo wtedy będzie m
          > iała to 4,5 roku. Właśnie ze względu na szkole nie wiedziałam jak planować wyja
          > zd, czy teraz przed wakacjami, czy

          W Anglii tak, poszloby do reception (zerowki) w Szkocji chyba tez.
    • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 10:55
      Yuka a co ma nadanie NIN wspolnego z child benefit? Pytam serio bez zlosliwosci.
      Przeciez nie trzeba pracowac aby NIN otrzymac. Przy umawianiu spotkania w job centre zadaja pytania i mowisz ze NIN jest ci potrzebny aby pracy szukac. Wiadomo przeciez ze bez tego numeru jest trudniej.
      • yuka12 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 11:02
        Jak ja przyjechalam do UK nie bardzo moglam pracy szukac bedac w zaawansowanej ciazy i z roczniakiem na reku smile. Wiec w przypadku jezeli (chwilowo) szukanie pracy przez jednego z malzonkow nie wchodzi w gre z roznych powodow, dobrze jest wiedziec ze NIN mozna otrzymac takze w inny sposob, prawda? Zreszta bardzo prosty.
    • lorelailee Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 11:04
      jesli wyprowadzacie sie do Szkocji i to w okolice Glasgow (bo Edinburgh to jeszcze jakos- duzo przyjezdnych z calego swiata) to od razu zrewiduj swoj poziom angielskiego- albo gadasz biegle jak native i rozumiesz rozne akcenty, albo wyladujecie tam i nic nie bedziecie rozumiec. Posluchaj sobie np. na youtube jak mowia Szkoci. Tych z Edi rozumiem, ale z Glasgow ile razy bylam to prawie nic nie rozumialam sad a angielski mam na poziomie C1 i kilka lat zycia w Szkocji za soba.
      • yuka12 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 11:13
        E tam, chyba kazdy przyjezdny na poczatku przezywa szok jezykowy. Nawet ludzie po filologiach angielskich i lingwistykach smile. Ale rzeczywiscie Szkotow to jeszcze trudniej zrozumiec niz Irlandczykow i Walijczykow. Gorszy jest chyba tylko Cockney smile. Ale moze akurat autorka watku trafi w jakies bardziej miedzynarodowe towarzystwo.
        • lorelailee Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 11:18
          Ale moze akurat autorka watku trafi w jakies bardziej miedzynarodow
          > e towarzystwo.

          no tak, ale i tak ze Szkotami bedzie musiala rozmawiac - chociazby sporo spraw urzedowych sie telefonicznie zalatwia.
          Szok jezykowy to swoja droga, ja tam po kilku latach mieszkania i calkiem sporym gronem szkockich znajomych w Glasgow przezywalam za kazdym razem traume smile
          • rosapulchra-0 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 11:25
            Urzędowo to zawsze może poprosić o pomoc tłumacza.
        • rosapulchra-0 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 11:23
          Dla mnie walijski jest nie do pokonania. Oni zresztą mają swoich tłumaczy w innych częściach Anglii, a Szkoci nie.
          • landora Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 12:37
            Bo walijski to zupełnie inny język, tak jak Scottish Gaelic - znajomość angielskiego nic ci nie pomoże, bo to nie jest odmiana angielskiego. W Szkocji może być jeszcze Scots, który też jest trudny do zrozumienia - mój mąż tak mówi, jak chce mi podokuczać, i słowo daję, że rozumiem co 10 słowo. To po prostu jest dialekt. No i jeszcze jest angielski ze szkockim akcentem, akcent w Aberdeen jest bardzo lekki, w Edynburgu jest (moim zdaniem) bardzo ładny i łatwy, a w Glasgow jest po prostu masakryczny. Z akcentami w ogóle jest zabawa, bo czasem dwie wioski położone kilka mil od siebie mają różne akcenty i lokalsi potrafią się po tym zorientować, kto skąd pochodzi smile Ja w ogóle uwielbiam tę różnorodność akcentów w UK.
            • niebieskie.oko Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 13:53
              Rzadko sie odzywam, ale na ten wpis, pelen glupoty i ignorancji, az musialam sie zalogowac.
              Kto Ci takich glupot naopowiadal, ze Scotch Gaelic to dialekt??? Puknij sie ostro w swoja pusta glowe, i zacznij czytac historie Szkocji i skad sie wzial jezyk Szkotow. Jesli Twoj maz mowi do Ciebie czasami po szkocku, a Ty niczego nie rozumiesz, bo niby jak moglabys zrozumiec, jesli znasz tylko angielski( nawet ze szkockim regionalnym akcentem)???Szkocki jezyk to odrebna jednostka jezykowa, tak jak angielski, francuski czy polski.Czy mieszkajac w Szkocji zauwazylas, ze napisy w urzedach, tablice z nazwami miast itp informacje sa w dwoch jezykach??? Wlasnie po angielsku i po szkocku. Jezyk szkocki tak jak jezyk irlandzki czy walijski to odmiana jezyka staro celtyckiego, Ci ludzie dawno, dawno temu przybyli na wyspy z Bretanii i tam zamieszkali, na dlugo, dlugo zanim Anglicy zdecydowali sie ich podbic i zdominowac. Poczytaj sobie troche, zanim sie zaczniesz popisywac swoim brakiem wiedzy.
              Dodam, ze te trzy jezyki sa nadal bardzo podobne do siebie, maja przeciez taki sam rdzen.
              Mieszkam po drugiej stronie morza, w Irlandii i jesli przyjezdzamy na wakacje do Szkocji, to moj maz w pubie mowiac po irlandzku dogaduje sie spokojnie ze Szkotami po szkocku, ot tak. Choc normalnie rozmawiamy po angielsku, to rzeczywiscie sa roznice w akcentach i jest trudno na poczatku, z tym sie zgodze. To jest inny angielski.
              Mieszkajac tam, musisz wiedziec, ze w tej chwili w Szkocji zaostrzaja sie tendencje separatystyczne i kto wie, jesli Szkocja oddzieli sie od Wlk. Brytanii, nie wprowadza obowiazkowego nauczania Scotch w szkolach, tak jak obowiazkowy w szkolach w Irlandii jest jezyk irlandzki.
              • plain-vanilla Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 14:19
                Twoj wpis jest pelen glupot. Autorka, ktorej sie czepiasz wlasnie dobrze napisala. Jezyk Szkotow, ktorym mozna sie poslugiwac w urzedach i na formularzach to gaelicki szkocki, dokladnie tak jak nazwala to dziewczyna w poscie powyzej.
                Dla odroznienia od gaelic jest jeszcze Scots language, ktory do konca nie wiadomo, czy jest dialektem czy jezykiem. Robert Burns pisal wlasnie w tym jezyku (po angielsku tez oczywiscie) i bynajmniej nie byl to gaelicki szkocki.
              • soczek_bez_gazu Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 14:26
                Ale ona nie pisała o Scottish Gaelic, tylko o Scots. Czytanie ze zrozómienię się kłania
                • soczek_bez_gazu Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 14:27
                  Ona czyli Landora oczywiście
              • amarulla Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 14:31
                bzdury piszesz... mąż pewnie mówi do niej 'po szkocku' czyli czymś co bardziej slangiem jest nawet niż dialektem (glaswigian zwłaszcza wink) w szkołach na północy owszem uczą gaelic, ale nie w rejonie Gl / Edi. napisy są głównie na stacjach kolejowych i nikt na co dzień w gaelic nie mówi. a akcent szkocki boski jest smile wydaje mi się, że dla nas Polaków dość łatwy do wyuczenia, bo twardy, szorstki, nie ciepłe kluchy Londynu ;p

                do autorki - w Falkirk będziesz mieszkać?
              • landora Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 17:20
                > Rzadko sie odzywam, ale na ten wpis, pelen glupoty i ignorancji, az musialam si
                > e zalogowac.

                Doceniam tongue_out

                > Kto Ci takich glupot naopowiadal, ze Scotch Gaelic to dialekt??? Puknij sie ost
                > ro w swoja pusta glowe, i zacznij czytac historie Szkocji i skad sie wzial jezy
                > k Szkotow.

                A gdzie ja napisałam, że Scottish gaelic to dialekt? Proszę bardzo, zacytuj.

                Jesli Twoj maz mowi do Ciebie czasami po szkocku, a Ty niczego nie r
                > ozumiesz, bo niby jak moglabys zrozumiec, jesli znasz tylko angielski( nawet ze
                > szkockim regionalnym akcentem)??

                Mój mąż nie mówi w Gaelic, tylko w Scots.

                Czy mieszkajac w Szkocji zauwazylas, ze
                > napisy w urzedach, tablice z nazwami miast itp informacje sa w dwoch jezykach?
                > ?? Wlasnie po angielsku i po szkocku. Jezyk szkocki tak jak jezyk irlandzki czy
                > walijski to odmiana jezyka staro celtyckiego, Ci ludzie dawno, dawno temu przy
                > byli na wyspy z Bretanii i tam zamieszkali, na dlugo, dlugo zanim Anglicy zdecy
                > dowali sie ich podbic i zdominowac. Poczytaj sobie troche, zanim sie zaczniesz
                > popisywac swoim brakiem wiedzy.

                A ty naucz się czytać ze zrozumieniem. Właśnie to napisałam w swoim poście.

                > Mieszkajac tam, musisz wiedziec, ze w tej chwili w Szkocji zaostrzaja sie tende
                > ncje separatystyczne i kto wie, jesli Szkocja oddzieli sie od Wlk. Brytanii, ni
                > e wprowadza obowiazkowego nauczania Scotch w szkolach, tak jak obowiazkowy w sz
                > kolach w Irlandii jest jezyk irlandzki.

                Nie mieszkam tam, to po pierwsze. Po drugie oczywiście wiem, że będzie referendum. Po trzecie, co to jest "Scotch"? Kto tutaj się popisuje ignorancją, bo chyba nie ja... Ty mówisz o celtyckim Scottish Gaelic. Scots to język/dialekt, którym mówi się w szkockich Lowlands i to nie jest język z grupy celtyckich! Scots

                Poczytaj sobie troche, zanim sie zaczniesz
                > popisywac swoim brakiem wiedzy.

                No właśnie...

      • najma78 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 11:15
        Majka kiedy twoje dziecko sie urodzilo - dokladnie? Jesli mialas nadany kiedys NIN to raczej nie bedziesz musiala wystepiwac o nowy. Okres pracy w Londynie bardzo sie przyda. O referencje nie musisz wystepowac, potencjalny pracodawca to zrobi. Jezyk oczywiscie szlifuj no i jak ktos poradzil sluchaj duzo rozmow lokalnych mieszkancow z okolic do ktorych sie chcesz przeprowadzic. Szkoci mowia dziwnie i trzeba sie osluchac.
        • wpak Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 12:31
          NIN jest nadawany dożywotnio. Nie musisz występować po nowy.
          Szkocja zdecydowanie rożni się w bardzo wielu administracyjnych sprawach od Anglii czy Walii. Wszystko znajdziesz na forum 'Matki Polki w UK" tylko musisz umiejętnie zapytać w wyszukiwarce. A w razie czego po prostu pytaj na samym forum. Nie zrażaj się wypowiedziami, bo czasami ręce opadają ale jest tam wiele pomocnych dusz. Zdaje się , że plain-vanilla mieszka w Szkocji więc możesz ja bezpośrednio zapytać.
      • sueellen Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 13:51
        Posluchaj sobie np. na youtube jak mo
        > wia Szkoci.

        Niii boooodher. 6 lat z nimi pracuje (przez telefon) i zawsze mam stresa gdy dzwonią tongue_out
    • plain-vanilla Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 14:26
      Mieszkam 8 lat w Szkocji, kolo Glasgow. 5 lat w samym Glasgow w jednej z najgorszych dzielnic. Akcent ludzi z Glasgow jest bardzo ciezki i kazdy przezywa szok, kiedy przyjezdza tu. Edynburg jest lepszy, w ogole z akcentow szkockich Glasgow nazwalabym najciezszym. Wszystko tez zalezy od czlowieka, jego wieku i wyksztalcenia.
      Jesli twoje dziecko w tym miesiacu konczy 4 lata, to obowiazek szkolny obejmie je w przyszlym roku. Pojdzie w polowie sierpnia 2015 r. do pierwszej klasy szkoly podstawowej w wieku 5 lat i 4 miesiecy. W Szkocji nie ma reception, sa wylacznie nursery schools albo prywaten przedszkola. Twoje dziecko moze chodzic na 15 godzin darmowych godzin w miesiacu. Zla informacja to taka, ze nabor do przedszkoli juz sie zakonczyl (pisze o nowym roku, ktory startuje w sierpniu). Musisz jak najszybciej zlozyc aplikacje w councilu, zeby dziecko dostala sie od sierpnia do nursery school. Pochodzi tam 1 rok i od nasteonego sierpnia do szkoly. Rok szkolnu zaczyna sie okolo 15 sierpnia, konczy okolo 26 czerwca. Nursery school sa czynne od 8-17. Tak pracuje nasze. Koszt na dzien to okolo £30 (w to juz wliczone sa darmowe godziny). Childminder bierze od £30-£35 za dzien.
      Jak chcesz o cos zapytac, to pisz.
      • plain-vanilla Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 14:49
        Jak masz NIN, to juz nie potrzebujesz wyrabiac drugiego. Child Benefit koniecznie zarejestruj na siebie. Tu masz kalkulataor
        taxcredits.hmrc.gov.uk/Qualify/DIQHousehold.aspx
        , z ktorego sie dowiesz, ile mozecie dostac tax credits, musisz jednak podac wasze wspolne zarobki i koszt opieki nad dzieckiem, wtedy dopiero wyjdzie kwota dofinansowania przedszkola. Kwote dzielisz przez ilosc miesiecy, ktora zostala do konca roku podatowego (rok konczy sie w kwietniu).
        Szkola podstawowa (dopiero za rok) dla twojego dziecka bedzie trwala od 9-15. A kim twoj maz jest z zawodu? Firma mojego meza caly czas szuka pracownikow. Napisz na priva, jak bedziesz chciala, to podam ci maila do siebie.
      • plain-vanilla Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 14:52
        Oczywiscie nie 15h darmowych w miesiacu, tylko w tygodniu.
    • plain-vanilla Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 15:00
      Akcent szkocki, jeszcze ten chlopak wcale tak zle nie mowi!
      www.youtube.com/watch?v=I5XyecKONu8
      A tu jeszcze inny akcent smile
      www.youtube.com/watch?v=QrLjsCCGnuo
      • amarulla Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 16:50
        mój ulubiony skecz szkocki smile

        aż mi się łezka w oku zakręciła ;p
        • rosapulchra-0 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 18:03
          big_grinbig_grinbig_grin
          • majka.1970 Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 19:00
            przepraszam mamy zamieszanie, wcześniejsze urodziny syna (14.04.2010- któraś dziewczyna się pytała)
            tak, znajomi mieszkają w Falkirk, a my... no cóż, jak radzą dziewczyny, najpierw poszukam szkoły, a potem mieszkania, ale pewnie będziemy się trzymać okolic Falkirk i Edynburga

            postaram się odpisać później
            dziękuję za wszystkie uwagi
            • plain-vanilla Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 19:04
              Przeczytaj moje posty. Dziecko pojdzie do szkoly w sierpniu 2015 r., czyli za rok. Teraz bedzie tylko przedszkole na 15h na tydzien i niekoniecznie blisko domu, bo zapisy do przedszoli sie juz zakonczyly.
            • plain-vanilla Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 19:07
              Zeby zapisac dziecko do przedszkola musicie najpierw mieszkac w konkretnym miejscu i miec jakis dokument potwierdzajacy to. Przedszkola sa miejskie (mowa o darmowych miejscach) i naleza sie ludziom, ktorzy mieszkaja w danym councilu i oplacaja council tax. Do tego jest rejonizacja, wiec nie ma mowy, ze znajdziecie przedszkole przed zamieszkaniem.
            • amarulla Re: Dziewczyny z Wysp, pytanie 13.04.14, 19:08
              nie lubię Falkirk ;/ pracowałam tam kilka miesięcy i kiepskie wspomnienia mam. fakt że to był 2007 bodajże, ale strasznie 'małomiasteczkowa' atmosfera. mam sentyment do Glasgow i Highlands, ale pewnie łatwiej Wam będzie na początek zaczepić się u znajomych. powodzenia, Szkocja piękna jest smile
              • majka.1970 Plain-Vanillo 15.04.14, 07:36
                Twoja poczta gazetowa chyba nie działa, czy jest jakaś możliwość kontaktu mailowego z Tobą bezpośrednio?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka