izab_27
13.04.14, 12:07
Dziewczyny, jakiś czas temu zostałam poproszona o bycie chrzestną u synka mojej dalekiej kuzynki. Do tej pory nie utrzymywałyśmy żadnych kontaktów.Zgodziłam się, bo podobno dziecku się nie odmawia. Jeszcze wtedy nie mieli ustalonego terminu, ale wstępnie określili, że prawdopodobnie będzie to maj. Przez ostatnich kilka tygodni miałam kłopoty ze zdrowiem i nie kontaktowałam się z nimi. Wczoraj okazało się, że chrzciny są w święta, a ja kompletnie nieprzygotowana jestem. Uroczystość jest w odległości 200 km ode mnie. Powszechnie wiadomo, że w święta trudno gdziekolwiek się dostać autobusem. Mąż w tym czasie pracuje i nie będzie mógł mnie zawieźć. Syna też ze sobą nie zabiorę, bo źle znosi dłuższą jazdę. Nie mam go z kim zostawić. Proponowałam, żeby przełożyli na inny termin, ale nie chcą o tym słyszeć. Kuzynka proponuje mi, żebym przyjechała już w sobotę i została do wtorku ( chrzciny są w poniedziałek). A ja nie wyobrażam sobie, że zostawiam własną rodzinę w święta i jadę do obcych ludzi na kilka dni. Zwłaszcza, że moje dziecko musiałoby chyba spędzić święta u sąsiadów. Dziewczyny, może Wy doradzicie, co zrobić w takiej sytuacji ? Wypada odmówić?