nick-n-a-chwile
23.04.14, 21:49
Głupio mi pisać pod stałym nickiem... Bez ceregieli przejdę do meritum:
Jesteśmy razem od 13 lat, małżeństwem od 8, mamy troje dzieci. Przeszliśmy razem naprawdę wiele, kilka razy myśleliśmy o tym by się rozstać, ale zawsze coś trzymało nas przy sobie.
Jakiś czas temu mój mąż się zauroczył. Dziewczyna jest od nas kilka lat młodsza, z dalszego kręgu znajomych, w związku. Zauroczenie było obopólne. Miałam podejrzenia, mąż nie zaprzeczał ani nie potwierdzał, w końcu zupełnym przypadkiem wydało się. Skrzętnie ukrywane smsy - klasyk. Mąż obiecał, że zakończy znajomość, niestety po dwóch miesiącach przejrzałam jego fb i znalazłam ich soczyste wyznania, wspomnienia spotkania. Przypilony do mury mąż twierdzi, że nie doszło do fizycznych zbliżeń, tym razem znajomość skończył. Spotkałam się z tą dziewczyną - potwierdziła jego wersję (plus okazało się, że widzieli się kolejny raz. Przypadkiem, ale on to przede mną zataił).
I teraz moje pytanie: czy myślicie, że mogę mu ufać? Mój mąż często wyjeżdża, taki właśnie wyjazd był pretekstem do spotkania z dziewczyną, teraz za każdym razem kiedy wyjeżdża, boję się że do niej lub z nią...
Staram się zachowywać jak najlepiej, do tej pory mieliśmy kryzys, było w tym sporo mojej winy. Na pewno nie doceniałam męża należycie i dopiero ta sytuacja otworzyła mi oczy... chcę mu ufać, nie wiem jednak jak poradzić sobie z brakiem zaufania. I czy w ogóle powinnam ufać?