irina_katodina
06.05.14, 21:44
Może on rzeczywiście tę słitfocię robił PRZED rozdaniem arkuszy i potem grzecznie się pozbył komórki, ale problem chyba jest - i z wnoszeniem, i z przymykaniem oczu przez komisję na to wnoszenie:
www.perspektywy.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5324&Itemid=1007
"Odbieranie telefonu
Telefonu nie tylko się nie odbiera, ale w ogóle nie przynosi na egzamin. Niestety, niektórzy lubią nie respektować szkolnych norm. Nierzadko zdarza się, że podczas egzaminu pisemnego dzwoni komuś komórka, a wtedy uczeń udaje, że to nie jego, a komisja łaskawie udaje, że nie słyszy.
Dźwięk telefonu, szczególnie podczas matury z języka obcego, mógłby być podstawą do unieważnienia egzaminu "
Skoro tylko "mógłby" to znaczy, że "nie musiałby" i pewnie nie bywa. To właściwie o co chodzi?
Obawiam się, że przy takim nastawieniu komisji telefon w rękach maturzysty jest obecnie raczej normą niż wyjątkiem.