Dodaj do ulubionych

Męczący charakter

08.05.14, 21:11
Czy macie jakis sposob aby jakos wytłumaczyc sobie i zrozumieć zachowania waszych bliskich, zachowania które was irytują, męczą itd? Mam w otoczeniu osobe która ma naturę histeryka,całe zycie sie o coś martwi, a w jej głowie zawsze coś sie dzieje złego, nawet gdy się nie dzieje. I o ile zamykałoby sie to tylko na jej własnym życiu, przelewa ten defetyzm na wszystkich wokół. Nawet jak jest dobrze przewiduje ci czarne chmury bo cos sie na pewno wydarzy albo juz sie dzieje tylko ona o tym nie wie. Az strach pomyslec jak zachowywałaby się w sytuacji rzeczywistych tragedii czy jakis złych wydarzeń,zgroza.Staram się ją tłumaczyć że taki charakter,że to raczej w dobrej wierze bo sie troszczy i martwi o innych ale jak przyjdzie co do czego jestem nią do granic zmęczona, bo ilez mozna słuchać, że zaraz wszystko szlag trafi. Ona nawet w sukcesach na sile doszukuje się minusów nie sposob sie przy niej cieszyc z zycia chocby ci sie wiodło.Co gorsza zaczełam mieć obawy że ona sciagnie na nas wkoncu jakies nieszczęscie.Macie wokól siebie takich ludzi których charakter was męczy?Jak sobie z nimi radzicie?
Obserwuj wątek
    • zona_mi Re: Męczący charakter 08.05.14, 21:37
      Mam. Odcinam się w miarę możliwości, unikam, zwiększam dystans.
    • helufpi Re: Męczący charakter 08.05.14, 21:48
      Bywa, że taki rodzaj meczącego charakteru przechodzi po odpowiednio dobranych lekach.
    • klamkas Re: Męczący charakter 08.05.14, 21:52
      Dawno temu próbowałam zadowalać ludzi, dostosować się, zaciskać zęby, tłumaczyć. Wyrosłam.
      • elizaj1 Re: Męczący charakter 08.05.14, 21:55
        To co powinnam po prostu powiedzieć jej idz do psychiatry? Ja wiem że to jest taki charakter że zawsze taka była.
        • klamkas Re: Męczący charakter 08.05.14, 22:05
          Moja teściowa jest typem "ja zawsze taka byłam i już się nie zmienię". Bzdura, człowiek może nad sobą pracować i powinien, jeśli jego zachowanie krzywdzi najbliższych. Ona tego nie rozumiała, w efekcie utrzymujemy kontakty tylko przy okazji jej kontaktów z naszą córką, czyli - odwożę młodą, wchodzę, mówię "dzień dobry, przyjadę po nią za 3h". Podobnie mąż. Teściowa u nas nie bywa. Nie zapraszamy się na święta, urodziny. Teść przeciwnie, bywa wbrew żonie ;p.
        • eo_n Re: Męczący charakter 08.05.14, 22:08
          Jakoś wątpię, aby z takiej rady skorzystała, choć pewnie byłoby to niezłe wyjście.
          Ograniczyć kontakty.
          Bo zakładam, że normalnie już z nią próbowałaś rozmawiać o tym, że Cię to czarnowidztwo męczy?
    • yeerba można słyszeć a można słuchać 08.05.14, 22:17
      ignoruj, przemilczaj, nie dawaj się wciągać w rozmowę i nie słuchaj (czyli nie analizuj, nie skupiaj się na przekazie).

      To coś jak piątek 13-stego. Możesz od rana nakręcać się i obawiać, a możesz zachowywać się normalnie i przeżyć ten dzień jak każdy inny.
      Masz to w głowie, więc wszystko zależy od Ciebie i Twojego nastawienia.
    • yuka12 Re: Męczący charakter 08.05.14, 22:53
      Moj syn jest czesto na "nie", lubi rowniez narzekac, a proszony o cos (wielokrotnie) robi to dluugo i powoooli. Jednoczesnie wiele rzeczy powaznych nie traktuje serio, lubi sie wyglupiac, krzyczec i odgrywac teatr jednego aktora nawet wtedy, gdy nie ma wokolo zadnej publicznosci. No coz kocham go, cierpliwie przeczekuje ataki wscieklosci i rozpaczy, tudziez lzy na zyczenie, znosze wybuchy wesolosci i blaznowania i staram sie go wychowywac, jak moge. Swoje obowiazki i tak musi wykonac, prace domowa odrobic i isc do szkoly na czas. Oraz szanowac i respektowac ludzi, z ktorymi styka sie na codzien.
      • yuka12 Re: Męczący charakter 08.05.14, 22:58
        Znam rowniez osobe, ktora widzi wszystko w czarnych barwach. Czesto slyszymy "a po co to robicie, nic nie zmieniajcie, nigdzie nie jedzcie, bo jeszcze Was cos spotka itp. itd". Rozumiemy tlo czyli skad sie biora takie mysli u tej osoby, doceniamy troske, przestalismy juz polemizowac poprzestajac tylko na informacji, nie kontaktujemy sie za czesto i mowimy jak najrzadziej o naszych problemach.
        • jan.kran Re: Męczący charakter 09.05.14, 01:16
          Miałam taką osobę ale zanim mnie doprowadzila do kompletnego oblędu się rozwiodlamsmile))
          Dziesieć lat mineło a ja się jeszcze nie nacieszyłam że się pozbyłam czarnych chmur i dołów.
          Ex calkiem niedawno zaczał brać wreszcie amtydepresywa , szkoda że tak późno ale dzięki temu ma lepszy kontakt z dziećmi...
          • elizaj1 Re: Męczący charakter 09.05.14, 01:41
            Tutaj to nie jest depresja tylko charakter, dosyć że martwienie się przez całe życie i przewidywanie że będzie zle, to jeszcze nadinterpretacja, potrafi poskładać szczątki zwykłych informacji i zawsze wyjdzie jej nieszczescie, a wszystko dzieje sie w jej głowie, czasami zabawne jest obserwować reakcje na te same sytuacje jej i innych ludzi.Niby docierają do niej sensowne argumenty bo ludzie mowią jej czesto zeby dala spokoj,przytakuje ale i tak wie swoje wiec szansy na to ze sie zmieni nie ma. I naprawdę nic mi do jej charakteru, gdyby tylko siebie samą tak zagnebiala czarnymi myslami, niech nie jezdzi samochodem i nie lata samolotem jej to sprawa ale ona wieści je u wszystkich.
            • fituq Re: Męczący charakter 09.05.14, 10:25
              ale może to jest do wyleczenia pigułkami? toksyczne narzekactwo może wynikac z stanów depresyjnych
              • elizaj1 Re: Męczący charakter 09.05.14, 13:43
                Dzis powiedziala mi np że nie spi po nocach bo według niej nie dopracuje do emerytury w obecnej firmie,mam kilkuletnie kontrakty a niedawno podpisałam kolejny na 3 lata ale ona zamiast sie ciesztc perspektywa pracy na najblizszy czas przewiduje mi ze na pewno bedzie zle r u mnie za kilka lat, przezywa że nie pracuje tak jak za komuny, gdzie człowiek trafiał do zakładu i spedzał w nim całe zycie na zasadzie czy sie stoi czy sie lezy,mimo że jest 2014 rok zamartwia sie że ja nie mam takiego życiabig_grinSame ocencie czy to jest normalne, bo troska troską ale ona chyba lewituje nad ziemiąwink
                • elizaj1 Re: Męczący charakter 09.05.14, 13:48
                  Pomijając że skąd ja mam niby wiedziec co bedzie sie działo u mnie w zyciu za 10 lat, żeby przewidywać wydarzenia a tym bardziej niepowodzenia z takim wyprzedzeniem, to nie jest normalne.
                  • tabakierka2 Re: Męczący charakter 09.05.14, 13:54
                    tak, moja mama ma podobnie.
                    Ciagle wszystko i zawsze źle jej się układa - na pewno Sanepid nie wyda jej zgody na nowe lokum... na pewno nie zda egzaminu, a jak dowiedziała się, że zaczynam podyplomówkę i przymierzam się do zmiany pracy to o mało się na mnie nie obraziła - nieważne, że mam niesatysfakcjonującą pracę i chcę się rozwijać - mam się cieszyć, że mam pracę, nawet jeśli się w niej wypalam. Co tam, że byłam w pierwszej piątce najlepszych studentów na roku...na pewno wszyscy mają prace po znajomości, a ja innej nie znajdę ( w zawodzie, nota bene ciekawym)... Ale ona miała diagnozowane obniżenie nastroju i psycholożka jej powiedziała, że ma osobowość neurotyczną... ale co tam!
                    Staram się nie reagować na jej lęki, nie polemizować, nie zwierzam się i nie mówię o swoich planach... To przykre, ale ma na własne życzenie.
                    • azja_pl2 Re: Męczący charakter 09.05.14, 14:20
                      Jedna z bliskich mi osob tez tak ma, urodzona pesymistka sad nawet jesli zakomunikuje jej sie pozytywna wiadomosc, to nie wyraza z niej radosci, zadowolenia, ale natychmiast wynajduje jakis negatywny punkt. Ostatnio cieszylam sie, ze orto porzadnie doczyscil mi zeby przy wymianie drutow, a ona na to, ze takie czyszczenie szkodzi na szkliwo. Jak jade na rozmowe kwalifikacyjna, to mi przepowiada, ze nie znajde miejsca na parkingu. Jak slyszy, ze brat dostal awans, to nie gratuluje, tylko pyta czy nadal tylko umowa zlecenie.
                      Itd, obojetnie czy chodzi o sprawy wazne czy drobnostki... Masakra! Od dluzszego czasu nie opowiadam jej wielu szczegolow z mojego zycia, bo nie mam ochoty wysluchiwac negatywnych komentarzy. Jest to bardzo przykre, bo przez to oddalamy sie od siebie, ale moje proby uswiadomienia tej osobie sily jej slow powoduja, ze sie bardzo denerwuje i obraza...
    • kerri31 Re: Męczący charakter 09.05.14, 14:02
      Miałam, odcięłam się od tej osoby by mnie nie męczyła swoim pesymizmem. U boku takich osób nie sposób cieszyć się życiem a powodów jest wiele do radości. W dodatku masz rację - samospełniająca się przepowiednia była głównym powodem odciecia.
    • zona_mi Jaką rolę widzisz dla siebie 09.05.14, 14:28
      w tym układzie?
      Chciałabyś, by się zmieniła/wyleczyła/odczepiła?

      Nie zmienisz nikogo, możesz zasugerować wizytę u specjalisty i nadal żyć po swojemu, dystansując się maksymalnie, nie widzę innego rozwiązania.
    • sonniva Re: Męczący charakter 09.05.14, 14:47
      Jestem już na tyle dojrzałym człowiekiem, ze wiem, iż ani świata ani ludzi zmienić nie zmienię.
      Jedyne co mogę zmienić to siebie.
      Dlatego trudny charakter postronnych osób to tylko i wyłącznie ich problem nie mój.
      Ignoruję, to mój sposób.
      • jan.kran Re: Męczący charakter 09.05.14, 19:44

        Mój ex mieszkal i pracował w Paryżu , Monachium , na bawarskiej wsi , w Norwegii , w
        Szwecji , ponownie w DE , na Reunion , w Austrii , ponownie w DE.
        Nie mówi i nie pisze poprawnie w żadnym jezyku łącznie z polskim za to ma sporą kasę , mieszkania w DE i PL i totalne niezadowolenie z życia...
        Acha ...zapomniałam ... ma dwoje genialnych dzieci .. moja zasluga tongue_outPP i moja córka się opiekuje tatusiem który że tak powiem mało się Nia zajmował a teraz jest zachwycony fajną , kumatą, weilojęzycznąi i nie wiem czy wspominałam na tym forum PPPPPP genialną córką.
        Jka ja bym chciala się przejmować frustracjami exa to bym z psychotropów nie wyszła...

        Niestety są ludzie którzy mają problemy i należy albo spróbować im pomoc albo odpuscić...
        Moja genialna córka popiera exa pod względem antidepresiva delikatnie wspomina że powinien podwyższyć dawkę ... a na pewno nie zmniejszyć...
        • elizaj1 Re: Męczący charakter 17.05.14, 10:15
          Szczerze mówiąc nie wiem czy ona jest niezadowolona ze swojego życia, wcale tak być nie musi. Ona po prostu nie pozwoli by inni byli zadowoleni ze swojego,ponieważ ciągle przypomina że bedzie zle, nawet jak jeszcze nie jest. Nie wiem co bedzie gdy ktoregos dnia faktycznie ściągnie jakies nieszczescia na bliskich, jesli teraz gdy to dzieje sie tylko w jej głowie jet tak strasznie.
          Moze to nerwica lękowa?Zawsze mi sie wydawało że jednak charakter.
    • echtom Re: Męczący charakter 17.05.14, 11:02
      Miałam/mam. Jeśli nie mogę się odciąć, wzmacniam własną odporność i opracowuję strategie przetrwania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka