mam kolezanke - sporo w życiu przeszła... miałą roman z facetem który ma żone
i dziecko , sama tez miała męża - od którego z resztą sie wyprowadziła...
zaszła w ciąze z kochankiem który jaks ie o tym dowiedział zostawił ją...
urodziła wcześniaka w 7 miesiącu , dziecko pół roku lezało w szpitalu po czym
zmarło

- to było straszne - nie do opisania...
facet nie przyznał sie do dziecka , nie widział go ani raz , nie był na
pogrzebie... - dziwczyna sama musiała sie ze wszystkim uporać...
teraz mineło jakies 3 miesiące i wyobraźcie sobie facet sobie o niej
przypomniał! twierdzi ze ją kocha! a ona.... cóż... nadal w nim zakochana jak
nastolatka... i wyobraxcie sobie spotykają sie! on wciąz do niej pisze
smsy ,dzwoni , przyjeżdża po nia do pracy...
dzisiaj piłyśmy razem kawe i on przysyła jej smsa gdzie jest i co robi...
ona mu nie odpisała więc on do niej napisał coś w tym stylu " teraz to już
wiem gdzie jesteś ty zdrajco"!!! (była to sugestia do pewnego faceta...)
no ręce mi opadły... a ona mówi że lubi jak on sie wkurza... tym bardziej
ręce mi opadły... on ją traktuje jakby była jego wlasnością a ona sie na to
zgadza... nie wiem jak reagowac na to jak ona mi o nim opowiada...
powiedziałąm jej ze to dupek... w ogóle duzo rozmaiwałysmy na jego temat -
myslałam ze pewne rzeczy zrozuiała ale najwidoczniej nie... nie wiem naprawde
jak sie czasamiz achowac bo mam wrażeie że ona jest starsznie zadowolona z
pewnych jego tekstów - np jak gada do niej jaka jest super fantastyczna ,
śliczna itp (opisując przy tym szczegółowo jej ciało)... ona mi o tym mówi a
ja nie wiem co powiedzieć bo dla mnie jest to bardzo upakarzajace ze ona
zgadza sie na tego typu rozmowy... najczęściej sie nie oddzywam kiedy mi to
mówi bo na serio nie wiem co powiedzieć...
naprawde ją lubie , to bardzo dobra dziewczyna... ale jestem w coraz większym
szoku kiedy słysze jej opowieści...