Dodaj do ulubionych

przykro mi, ale co zrobić....

21.05.14, 23:14
Moja kuzynka wychodzi za mąż. Jestem z kuzynką bardzo blisko (albo tylko mi się tak wydawało), była świadkową na moim ślubie. O jej weselu rozmawiałyśmy setki razy, zawsze podkreślała, że bachorów sobie na nim nie życzy. Kiedy ustaliła termin zadzwoniła do mnie (mieszkamy od siebie jakieś 400 km) i oznajmiła, że oczywiście nasza córka też jest zaproszona. Ucieszyłam się. Dziś jednak zadzwoniła i zapytała dosłownie czy mam co zrobić z córką na czas wesela, bo ona dzieci tam nie chce. Zrobiło mi się tak przykro, że jedyne co byłam w stanie powiedzieć to, że ze smutkiem muszę odmówić i na wesele nie przyjdziemy. Poczułam się tak, jakby stawiała mi ultimatum albo przyjdziecie sami, albo w ogóle. Spoko, rozumiem, że można nie chcieć dzieci na weselu, to jej uroczystość, ale sposób w jaki rozwiązała sprawę pozostawił wielki niesmak. Poza tym tak sobie myślę, że jeśli na uroczystości, która dla mnie ma charakter bardzo rodzinny ktoś stawia mnie pod ścianą i zabrania mi przyjścia z najbliższą mi, poza mężem, osobą to ja wypisuję się z takiej uroczystości. Tylko wygadać się chciałam.
Obserwuj wątek
    • wielkafuria Re: przykro mi, ale co zrobić.... 21.05.14, 23:18
      trzeba było je powiedziec, ze wczesniej zapraszała corke, corka bardzo sie cieszy na slub cioci, i trudno bedzie ci jej wyjasnic ze ukochana ciocia zmienia zdanie.
      Ciekawe jak by zareagowała.
    • sueellen Re: przykro mi, ale co zrobić.... 21.05.14, 23:20
      Najpierw zaprasza, potem rezygnuje z "bachora". Generalnie sorry, wiedząc jaki ma stosunek do dzieci od razu bym się nastawiała, że i tak nie pojdę. Na ślub swojej kuzynki z podobnym nastawieniem do dzieci też nie poszłam. Moje dzieci są dla mnie ważniejsze niż jej wielki dzień. Mamy inne priorytety i nie żałuję.
    • woman_in_love co tu dziwnego? zaczęła liczyć koszty i widzi, że 21.05.14, 23:22
      ją przerosły. Ma brać teraz kredyt pod zastaw mieszkania czy co? Przecież za dzieci w domu weselnym się też płaci, a jak to będzie wyglądało, że innym dzieciom dziękujemy, a jedno jednak będzie?
      • maslova Re: co tu dziwnego? zaczęła liczyć koszty i widzi 21.05.14, 23:24
        Trochę późno zabrała się za liczenie kosztów. Takie rzeczy planuje się przed zapraszaniem gości.
        • kolteta Re: co tu dziwnego? zaczęła liczyć koszty i widzi 21.05.14, 23:31
          Dokładnie.
        • woman_in_love no przecież oficjalnie dopiero teraz zaprosiła 21.05.14, 23:40
          czyli nie zaprosiła
          • kolteta Re: no przecież oficjalnie dopiero teraz zaprosił 21.05.14, 23:43
            Zaprosiła wcześniej, zapewniając, że dziecko nie jest problemem. Teraz postawiła ultimatum.
          • maslova Re: no przecież oficjalnie dopiero teraz zaprosił 21.05.14, 23:44
            Jak to nie zaprosiła?
            Kiedy ustaliła termin zadzwoniła do mnie (mieszkamy od siebie jakieś 400 km) i oznajmiła, że oczywiście nasza córka też jest zaproszona.
            A co to niby było, jeśli nie zaproszenie?
            • woman_in_love to sa nieoficjalne ustalenia, zaproszenie to jest 22.05.14, 00:07
              takie oficjalne, na kartce
              • maslova Re: to sa nieoficjalne ustalenia, zaproszenie to 22.05.14, 00:19
                No i co z tego? To po co w ogóle dzwoni i papla jęzorem? Jak ja robiłam wesele to najpierw zaplanowałam wszystkie koszty, a dopiero potem zapraszałam gości. Nie wydzwaniałam wcześniej po całej rodzinie, mówiąc, żeby się szykowali, bo będę robiła przyjęcie na 200 osób.
                No ale niektórym, jak widać, nie przeszkadza robienie z własnej gęby d.py.
              • kolteta Re: to sa nieoficjalne ustalenia, zaproszenie to 22.05.14, 08:57
                Zaproszenia na kartce mieliśmy nie dostawać, żeby nie generować niepotrzebnych kosztów, tak się umówiłam z kuzynką.
                • tabakierka2 Re: to sa nieoficjalne ustalenia, zaproszenie to 22.05.14, 09:03
                  kolteta napisała:

                  > Zaproszenia na kartce mieliśmy nie dostawać, żeby nie generować niepotrzebnych
                  > kosztów, tak się umówiłam z kuzynką.

                  indifferent

                  czyli kuzynka ze skąpstwa tych dzieci nie chce, po prostutongue_out
              • yenna_m Re: to sa nieoficjalne ustalenia, zaproszenie to 22.05.14, 13:37
                sorry, dla mnie takie coś to buractwo
                nie utrzymuję kontaktów z burakami i w takim wypadku nie idę - bez jakiegokolwiek żalu

                sorry, ale mam w dupie czyjś wielki dzień
                oczekuję, że jeśli ktoś żąda ode mnie szacunku, sam mi ten szacunek okaże

                brak szacunku - kop w dupę i bye bye
                • gazeta_mi_placi Re: to sa nieoficjalne ustalenia, zaproszenie to 22.05.14, 13:59
                  Bardzo egoistyczne podejście.
                  • maslova Re: to sa nieoficjalne ustalenia, zaproszenie to 22.05.14, 17:14
                    O, gazeta jako przodującą forumowa altruistka big_grin
                  • yenna_m Re: to sa nieoficjalne ustalenia, zaproszenie to 22.05.14, 17:40
                    nie, raczej wyznaczające pewne granice
    • klamkas Re: przykro mi, ale co zrobić.... 21.05.14, 23:22
      A abstrahując od wątku "najpierw tak, potem nie": jak to rozwiązać, żeby zapraszani rodzice się nie obrazili (w sensie jakie zaproszenie bez dziecka byłoby ok i w porządku)?
      • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 21.05.14, 23:28
        Ja się nie obraziłam, zrobiło mi się przykro. Gdyby od razu zaprosili mnie bez córki i tak bym odmówiła, nie mam co z nią zrobić, mieszkam na zachodzie, rodzinę mam na wschodzie a ślub na północy, przy zachodniej granicy, toć nie będę ani nikogo do dziecka ściągać, ani tym bardziej jechać najpierw na wschód ją komuś podrzucić a poźniej na wesele. Dlatego ucieszyła mnie wiadomość, że dziecko jest zaproszone i problemu nie ma. A tak zgrzyt jakiś nieprzyjemnie się zrobił....
        • klamkas Re: przykro mi, ale co zrobić.... 21.05.14, 23:33
          Ok, niech będzie - nie obraziłaś się, jest ci przykro... Gdyby od razu zaprosiła bez dziecka to na pewno byłoby ok? I tak byś nie miała co zrobić z dzieckiem i tak byś nie pojechała... i tak byłoby ci nie fajnie, że kuzynkę lubisz, a na ślubie nie będziesz. Pytanie, czy chodzi na pewno o zmianę zdania, czy o zdanie samo w sobie?
          • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 21.05.14, 23:36
            To jej dzień i jej decyzja. Ja się cieszyłam, że będę mogła tam być, bo córka była zaproszona. Chodzi o zmianę zdania, tylko i wyłącznie, bo rozumiem, że ktoś może nie lubić mojego dziecka, czy też dzieci w ogóle. Gdyby nas zaprosiła bez dziecka od razu też byłoby mi przykro, że nie mogę tam być, teraz dochodzi jeszcze nieprzyjemna sytuacja, którą stworzyła.
            • jola-kotka Re: przykro mi, ale co zrobić.... 21.05.14, 23:57
              A ty mieszkasz na bezludnej wyspie albo w buszu i nie ma nikogo kto za opłata lub tak poprostu mógłby zaopiekować się twoja córka.np. Jakas twoja koleżanka. No ok laska głupio zrobiła bo jak bez dzieci to odrazu powinna tak stawiać sprawę ale rezygnacja z wesela bliskiej osoby z powodu dziecka z daleka wygląda na zwykły foch bo nie pozwoliła ci córki zabrać.
              To musi być straszne życie jak mając dziecko nie można z mężem sam na sam spędzić jednej nocy na weselu bo nie wie się co z dzieckiem zrobić.
              • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 00:13
                Ale tu nie chodzi o to, czy iść z dzieckiem czy bez, ale o zachowanie kuzynki, które było po prostu nietaktowne. Skoro najpierw zaprosiła Koltetę z dzieckiem, to wg mnie "odmówienie" zaproszenia dziecka jest buractwem. To tak samo, jakby ciebie w maju kuzynka telefonicznie zaprosiła na sierpniowe wesele, a w czerwcu zadzwoniła, że woli jednak zrobić mniejsze przyjęcie i cie nie zaprosi. To, że w przypadku Koltety chodzi o dziecko, nie ma żadnego znaczenia.
              • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:35
                Nie, nie mieszkam w buszu i gdyby chodziło o wesele kolegi/koleżanki/znajomej i na miejscu to zorganizowałabym opiekę. Na uroczystości rodzinne natomiast idę z rodziną. Poza tym, musiałabym mieć opiekę na 3-4 dni (1 dzień na dojazd, dzień wesela, dzień po weselu i powrót), pewnie koleżanki się ucieszą jak im zwale dziecko na tyle czasu na głowę. Nie chodzi o możliwość czy nie zorganizowania opieki, ale o to, że najpierw otrzymuje jasny komunikat, że dziecko jest zaproszone a za chwilę stawia mi się w nieładny sposób ultimatum, że jak nie mam co zrobić z dzieckiem to mam nie przychodzić.
                • arwena_11 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:41
                  Na 4 dni to już spokojnie można podesłać rodzinie na wschodziesmile. Najlepiej od razu na tydzień, dziecka pewnie dawno nie widzieli dziadkowie, więc będą mogli się nacieszyćsmile
                  • sueellen Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:20
                    taaa, zwłaszcza w roku szkolnym...
                  • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:03
                    Bo co to za problem pojechać z Wrocławia do Lublina a z Lublina do Szczecina, później w druga stronę. Potrzebowałabym na to tygodnia! To w jedną stroną prawie 1300 km....
            • rosapulchra-0 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 07:30
              Byłam na weselu jako dziecko. Mordęga. NIe było gdzie spać, a jak już zasnęłam, to co chwila budziły mnie głośne odgłosy kapeli i krzyki ludzi. Dorośli byli rozbawieni, pijani, zupełnie w rzyci mieli dzieci, które się tam pałętały.
              Gdy sama zostałam zaproszona na wesele, to zorganizowałam opiekę dla moich dzieci, żeby nie ciągać ich po tych wątpliwych dla nich atrakcjach.
              • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:48
                A ja mam bardzo miłe wspomnienia z takich imprez jako dziecko.
              • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:57
                Ja też byłam na weselu jako dziecko i wspominam to bardzo miło. Moje dzieci w zeszłym roku też były z nami na weselu (miały wtedy 6 i 8 lat) i bardzo im się podobało.
          • sueellen Re: przykro mi, ale co zrobić.... 21.05.14, 23:44
            Mnie tak zaproszono i od razu powiedziałam nie. -oj no to przyjdźcie z dziećmi. Nie. Nie będę się wpraszac z dziećmi ludziom, którzy dzieci nie lubią. Nie było mi przykro. Wyglądało, że jej jest bardziej przykro niż mnie. Dzieci to rodzina, a wesele i ślub to rodzinna impreza. Na rozdanie oskarów poszłabym sama z M, na slub kolegi też, ale w rodzinie albo akceptuje się wszystkich włącznie z niepełnosprawnymi i dziećmi, albo ja się wypisuję. Poza tym, nie mialabym z kim dzieci zostawić bo akurat tak sie sklada, że wszystkie ciotki i babcie które normalnie by z dziećmi zostały, miały być na tej imprezie. Opiekunek na godziny do niemowląt i małych dzieci nie uznaję.
            • barbibarbi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 20:10
              No i brawo, bardzo rozsądne podejście.
              Moje poglądy na ten temat wyglądają identycznie.

              Też miałam sytuację, gdy na wesele w rodzinie najpierw zapowiedziano, że bez dzieci, a gdy w takim razie podziękowałam, to wtedy zaczęło się odkręcanie, że może skoro tak, to jednak żebyśmy przyszli z dzieckiem. Na weselu byliśmy z dzieckiem (okazało się że dzieci jednak było sporo), niesmak jednak pozostał. Poza tym jak wytłumaczyć kilkulatce uwielbiającej tańczyć, że będą kuzyni, kuzynka w białej sukni, babcia, dziadek, mama i tata, że będą tańce i muzyka, no ale ciebie dziecinko tam nie będzie. Rozumiem płaczące niemowlaki, dla nich ani dla otoczenia to żadna atrakcja, ale wykluczanie kilkulatków z rodzinnych imprez to buractwo.
        • yenna_m Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 13:38
          kolteta to święta kobieta jesteś
          ja bym się obraziła i jeszcze bym to manifestacyjnie okazała

          zapraszać też trzeba umieć
          i żaden wielki dzień tego nie usprawiedliwia
    • ichi51e Re: przykro mi, ale co zrobić.... 21.05.14, 23:26
      Coz mozesz jej to zapamietac i jak przyjdzie do komunii corki tez ja zapros bez bachora (jesli go juz bedzie miala) chamstwo - jak tak mozna mowic o dziecku w ogole...
      A chcesz isc? Moze jakas opieka wchodzi w gre?
      • wioskowy_glupek Re: przykro mi, ale co zrobić.... 21.05.14, 23:29
        Mega buractwo...
      • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 21.05.14, 23:30
        Wiesz co, teraz już chyba nie mam ochoty na to wesele.
        • ichi51e Re: przykro mi, ale co zrobić.... 21.05.14, 23:38
          Zadna strata
    • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 21.05.14, 23:29
      Szczerze mówiąc w takiej sytuacji ja zrezygnowałabym całkowicie z pójścia na to wesele.
    • a1ma Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 00:27
      > Moja kuzynka wychodzi za mąż. Jestem z kuzynką bardzo blisko (albo tylko mi się
      > tak wydawało), była świadkową na moim ślubie. O jej weselu rozmawiałyśmy setki
      > razy, zawsze podkreślała, że bachorów sobie na nim nie życzy.

      Czy to nie był przekaz wystarczająco jasny, żebyś juz wtedy zastanowila sie, co zrobic z corka podczas tego wesela?
      • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:37
        Owszem, dlatego już wtedy myślałam, że nie pojedziemy na to wesele. Zmieniło się to natomiast, kiedy powiedziała jasno i wyraźnie, że mamy przyjść z córką.
    • melancho_lia Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 07:25
      Rozumiem Ciebie, kuzynka buraczana.
      Zrobiłabym tak samo jak Ty.
    • attiya Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 07:28
      i chce ci się ciągać dziecko przez 400 km na wesele?
      to nie kinderbal tylko impreza dla dorosłych osób
      jak chcesz iść razem z najbliższą ci osobą na wspólną imprezę, to masz szansę, bo 1 czerwiec się zbliża
      • yenna_m Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 13:40
        ale to nie chodzi o to, czy chce się ciągnąć czy nie
        chodzi o elementarny brak szacunku dla osoby zapraszanej

        skoro ta osoba nie jest na tyle ważna, żeby potraktować ją od początku do końca poważnie iz szacunkiem, to spokojnie ten wielki dzień może się obyć bez tej osoby (i bez prezentu od niej wink )

        dla mnie - proste jak drut tongue_out
    • nellyssima Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 07:33
      Wesele to nie miejsce dla małych dzieci. Takie ja mam zdanie.
    • nowi-jka Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 07:55
      ile dziecko ma lat
      mnie to smieszy bo dziecko to kłopot rodzica toon sie nie pobawi a pzreciez młodym na kolanach siedziec nie beda
      • a1ma Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:30
        Nooo, ja byłam ma takim weselu, gdzie jedna dwulatka przesiedziala pol imprezy na kolanach PANNY MŁODEJ. Matka dziecka nie widziała problemu. Masakra.
        • niktmadry Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:35
          Ja na miejscu panny młodej ładnie bym się do tej dwulatki uśmiechnęła, zabawiła ją przez 10 minut a następnie wręczyła ja mamusi/tacie ze słowami "śliczna jesteś a teraz pójdziesz do rodziców".
        • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:05
          A ja byłam na weselu, na którym jeden z wujaszków spił się do nieprzytomności i zepsuł kilku osobom zabawę. Czy w związku z tym nie powinno zapraszać się na wesele mężczyzn?
          • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:51
            Ale czy będziesz się oburzać, że następnym razem na inne wesele ten wujek nie będzie zaproszony jako, że jest jak widać uciążliwy?
            • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:08
              Oczywiście, że nie. Ale wypowiedź a1my odczytałam w ten sposób, że jakaś tam 2-latka siedziała pannie młodej na kolanach, dlatego lepiej w ogóle dzieci nie zapraszać na wesele.
              • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:11
                Niestety, ale prawdopodobieństwo, że małe dzieci będą się nudzić i trzeba będzie na nie ciągle uważać jest wyższe niż że spije i zacznie się źle zachowywać dorosła osoba.
                Dzieci w pewnym wieku ( 0-5 lub 0- 3) są po prostu uciążliwe dla otoczenia.
                • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:20
                  Niestety, ale prawdopodobieństwo, że małe dzieci będą się nudzić i trzeba będzi
                  > e na nie ciągle uważać jest wyższe niż że spije i zacznie się źle zachowywać do
                  > rosła osoba.

                  big_grin Tak, to rzeczywiście jest mało prawdopodobne.
                  Poza tym przypominam, że córka autorki wątku ma 8 lat.
      • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:39
        Córka ma prawie 8 lat. Nie jest berbeciem przesiadującym na kolanach rodziców.
    • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:37
      Kuzynka jest zle wychowana i na takie wesele raczej bym sie nie wybrala. Natomiast oczywiscie mozna sobie zyczyc wesela bez dzieci, ja sama nie chcialam dzieci z roznych wzgledow - chocby bezpieczenstwa, bo rodzice nie zawsze pilnuja dzieci, a jak np. maluch rozpedzi sie i wpadnie z nosem w szybe, to problem dotknie przede wszystkim pare mloda. Nie robilam jednak problemu parze przyjaciol, ktora nie miala z kim zostawic corki.
      • niktmadry Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:46
        a jak np. maluch rozpedzi sie i wpadnie z nosem w szybe, to problem dotkni
        > e przede wszystkim pare mloda.

        A to dlaczego? Jeśli na weselu obecni są rodzice dziecka to chyba oni za nie odpowiadają?
        • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:54
          Teoretycznie tak i np. podczas wspolnego wypadu do restauracji nie zaprzatam sobie tym glowy, ale wesele to jedyna taka impreza w zyciu i wolalabym nie miec na niej wrzeszczacego dziecka z rozbitym nosem, pogotowia i panikujacych rodzicow. Poza tym czesc dzieci jest dzisiaj wychowywana bezstresowo, chyba nie musze tlumaczyc co to znaczy wink Przy czym, jak mowie, nie robilam problemu parze, ktora nie mogla przyjsc bez dziecka. O pozostalych gosciach wiedzialam, ze maja opieke na czas wesela, zreszta w zasadzie wszyscy cieszyli sie z takiego rozwiazania i mozliwosci pobawienia sie we 2 smile
          • zlotonaiwnych Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:48
            Eeee tam, JEDYNA - jaka tam jedyna...
        • mamako2216 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:03
          Ja tez uwazam ,ze za bezpieczeństwo dzieci na weselu odpowiadaja rodzice-opiekunowie,a nie panstwo młodzi.
      • najma78 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:51
        Nie przyszedlby mi do glowy pomysl zapraszania gosci na wesele bez niepelnoletnich dzieci. Za dzieci sa odpowiedzialni rodzice albo ooiekunowie ktorym zostaly powierzone. Wesela to raczej nie imprezy w klubach nocnych wiec nie widze problemu. Dla mnie buractwo i tyle. Odmowilabym przy czym podalabym powod.
        • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:57
          Wesele ma byc takie, jak chca organizatorzy, a nie jak sie podoba wszystkim gosciom. Czy naprawde uwazasz, ze zostawienie dziecka na pare h z dziadkami (zakladajac, ze jest taka mozliwosc) to taki wielki problem? A jezeli ktos nie moze albo nie chce, to tez moze o tym z organizatorem wesela porozmawiac, przeciez to nie sa jakies sztywne reguly wink Dla mnie np. byloby oczywiste, ze na wesele przyjda goscie z piersiowym niemowlakiem, ale juz z dziesieciolatkiem, ktory bedzie nudzil sie jak mops, niekoniecznie.
          • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:06
            Jakie praę godzin? Wesele jest 400 km od domu, więc kwestia opieki rozciągnie się na 2-3 dni. To po pierwsze. A po drugie: dlaczego zakładasz, że dziecko będzie się nudziło? W naszej rodzinie wesela były okazją spotkania się wielu dzieci, zawsze świetnie się bawiły, nie nudziły się.
            • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:15
              i tak bedzie u mojego brata gdzie dzieci beda milay nawet jakas opiekunke na 3 godziny,
            • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:17
              Toz pisze, ze w takich sytuacjach wystarczy powiedziec w czym rzecz (a czesto panstwo mlodzi i tak wiedza i sami proponuja) i przyjechac z dzieckiem. Mowie o swoim weselu i gosciach, ktorzy jak najbardziej mogli zostawic dzieci z dziadkami - w tym samym miescie. Poza tym zapraszalismy glownie przyjaciol, a nie tylko rodzine, wiec nie bylo opcji, ze bedzie gromada znajacych sie dzieci w podobnym wieku, raczej duzy rozstrzal wiekowy. I absolutnie nie twierdze, ze wesela bez dzieci sa czy powinny byc regula, ale nie rozumiem oburzenia, ze ktos chce zorganizowac impreze tylko dla doroslych.
              • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:10
                Ależ mnie to nie oburza, naprawdę. Jest tylko przykro, że najpierw zapraszają mnie z dzieckiem a za chwilę mówią, że albo przyjdziemy bez dziecka, albo mamy nie przychodzić.
                • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:18
                  A to calkowicie rozumiem i uwazam za brak wychowania ze strony kuzynki.
    • triss_merigold6 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:51
      Czyli kuzynka zmienną jest, bo najpierw dzieci wyklucza, potem zaprasza, a potem znów woli wesele bez dzieci. Problem nie w dzieciach, tylko w tym że baba jest głupia.
    • kol.3 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:54
      Ileż ta córka ma lat, bo jest to dość istotna informacja.
      To się kupy nie trzyma co piszesz. O ślubie rozmawiałaś z kuzynką setki razy i ona zawsze podkreślała, że na weselu bachorów sobie nie życzy. Mimo to spytałaś (nie wiem po co), czy Twoja córka jest zaproszona, tak jakby poprzedni przekaz nie był jasny. Czy uważałaś że wszystkie dzieci na wesele nie są proszone, ale akurat Twoje dziecko wyjątkowo jest proszone?
      Ematki zawsze podkreślają, że ICH wesele to ICH dzień i nikt nie powinien im się wcinać w organizację. Wyjątkiem jest sytuacja, kiedy ich wyjątkowe dziecko nie zostaje zaproszone na ślub kuzynki, która uważa że w JEJ dniu dzieci na weselu nie będzie. Wtedy to już obraza boska.
      • triss_merigold6 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:56
        Hehhehe właśnie. IMO skoro znała zdanie kuzynki na temat obecności dzieci na weselach, bo dobitnie było wyrażane, to w ogóle nie powinna pytać czy może przyjść z córką.
        • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:01
          A gdzie wyczytałaś, że Kolteta pytała kuzynkę, czy może przyjść z córką? Z tego, co czytam, to kuzynka oznajmiła, że córka też jest zaproszona.
        • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:04
          Do głowy mi nie przyszło, żeby pytać czy mogę przyjść z córką! Kuzynka SAMA zaprosiła nas w komplecie, po czym postawiał ultimatum, że albo sami, albo wcale. Jak pisałam wyżej, gdyby od razu zaprosiła nas bez dziecka, byłoby mi przykro ale odmówiłabym przyjścia. Ale, że najpierw powiedziała, że córka to jednak nie problem to się ucieszyłam bardzo a teraz w sposób niefajny powiedziała, że jak nie mamy co z dzieckiem zrobić, to nie mamy też wstępu na wesele. Pisałam też wyżej, że nie chodzi o samo przekonanie, że się dzieci na weselu nie chce. To jej dzień i ja to rozumie. Nie obraziłam się, zrobiło mi się bardzo przykro, przez sytuację, do której doprowadziła.
          • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:07
            kolteta napisała:

            > To je
            > j dzień i ja to rozumie.

            równie dobrze mogłaby stwierdzić, że nie zaprosi babci, bo to jej dzień, a po co jej staruszka na weselu? jakoś tego nie ogarniam.
            • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:10
              Jak z babcią ma tak słaby kontakt jak z dzieckiem kuzynki to zgadzam się.
              • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:12
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Jak z babcią ma tak słaby kontakt jak z dzieckiem kuzynki to zgadzam się.

                wydaje mi się, że autorka postu napisała na początku, że ma z kuzynką świetny kontakt, a dzieci ma nie być 'dla idei'... choć obstawiam jednak skąpstwotongue_out
                • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:33
                  Można mieć świetny kontakt z dorosłym, ale z jego dzieckiem szczątkowy.
          • kol.3 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:13
            Obstawiam błąd w komunikacji.
          • klamkas Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:19
            Taaaa, już to widzę, jak kuzynka mówi: "słuchaj jak nie macie co zrobić z dzieckiem to nie pokazujcie mi się na oczy, nie chcę was widzieć, nie przekraczajcie w ogóle progu kościoła!". Trochę dramatyzujesz. Powstało niepotrzebne zamieszanie, tobie jest przykro (i masz do tego prawo), ale nie przesadzaj.
            • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:11
              Powiedziała, że z dzieckiem mamy nie przychodzić. Dokładnie tak.
      • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:00
        Ja się z córką nie wpraszałam. Wyjaśniłam już wyżej wątpliwości. Nie chce mi się pisać drugi raz.
      • 3fanta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:23
        Pisała,że 8 lat
    • naomi19 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 08:57
      niedojrzała siksa
      nie tylko bym nie poszła, ale zastanowiłabym się, czy chcę 'być blisko' takiej wariatki
      • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:02
        mówi się, że wesele jest dla gości, a ślub dla młodychsmile
        jednak młodzi powinni wziąć pod uwagę, że jeśli chcą, żeby goście fajnie się na weselu bawili (a chyba po to się wyprawia wesele, czy nie?) to choć trochę warto zadbać o ich komfort ( w sensie: gości). Nie rozumiem podejścia: to moje wesele i ma być, jak JA chcę... Czy goście są dodatkiem do wesela? Czy jednak wesele robi się dla gości?
        • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:12
          Tak, goście są dodatkiem, w centrum jest para młoda. To chyba oczywiste?
          • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:13
            gazeta_mi_placi napisała:

            > Tak, goście są dodatkiem, w centrum jest para młoda. To chyba oczywiste?

            ślubu tak, wesela nie.
            Wesele robi się głównie dla gości. I fajnie, jeśli para młoda zadba o fajną atmosferę, żeby wszystkim było miło. Albo większości chociaż.
            • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:25
              Większość nawet dzietnych lepiej się bawi bez dzieci.
              • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:31
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Większość nawet dzietnych lepiej się bawi bez dzieci.

                potwierdzamwink
          • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:19
            Ale oczywiste jest, że bez gości wesele raczej się nie uda. I atmosfera na tym weselu zależy w głównej mierze od nastroju gości, więc moim zdaniem para młoda powinna zadbać o to, aby ten nastrój był dobry.
            • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:19
              maslova napisała:

              > Ale oczywiste jest, że bez gości wesele raczej się nie uda. I atmosfera na tym
              > weselu zależy w głównej mierze od nastroju gości, więc moim zdaniem para młoda
              > powinna zadbać o to, aby ten nastrój był dobry.

              amensmile
            • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:26
              I żeby nie plątały się pod nogami cudze dzieci, jak wspomniała wyżej Ashraf w obecnych czasach najczęściej wychowywane bezstresowo.
              • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:33
                spoko, nie dość, że nie zapłacą za 'bachora' to jeszcze będą mieli oszczędności, bo autorka z mężem nie przyjadą. Ale ja tu widzę obopólną korzyść - jednak wydać pieniądze na:
                a) prezent
                b) dojazd ( 2x400km = 800km, czyli ze 2 pełne baki pewnie, czyli jakieś 400-500zł)
                c) ciuchy ...
                Autorko, zaoszczędzisz coś koło tysiakasmile
                nic, tylko się cieszyć.
                • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:34
                  Skoro się cieszy czemu pisze, że jej smutno big_grin?
                  • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:38
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Skoro się cieszy czemu pisze, że jej smutno big_grin?

                    jej smutno, ale może warto się cieszyć jednak? suspicious
                    • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:14
                      No wiesz, ponoć nie ma tego złego...wink
              • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:13
                Nie wiem naprawdę, z jakich rodzin wy pochodzicie, w mojej rodzinie dzieci nie zawracają głowy dorosłym, nie plączą się pod nogami ( a w każdym razie nie bardziej niż podpici faceci) i potrafią się świetnie bawić same.
                • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:16
                  W tym sęk, że moje dziecię takie samo. W najbliższym roku będę miała jeszcze 4 inne wesela i na każdym jednym moje dziecko jest bardzo mile widzianym gościem. Trudno, może warto, jak napisała tabakiera, cieszyć się z tysiaka w kieszeni wink
      • a1ma Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:08
        E, tam, panny młode to zazwyczaj "niedojrzale siksy" z welonowym zapaleniem mózgu, taki ich urok wink i zazwyczaj kilka lat po ślubie, kiedy pojawiają sie dzieci, perspektywa zmienia im sie z "ja" w centrum wszechświata na "moje dziecko" w centrum wszechświata. Co pięknie widac w tym wątku wink
        • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:11
          nie no, przyznaję, też miałam podobne podejście jakieś 6lat temu...ale rodzinka mi temat wyłożyła. Ostatecznie mieliśmy 3 dzieci na weselu i to był genialny pomysłsmile goście się super bawili ( do dziś wspominają), a DJ puścił piosenkę dla dzieci i wtedy wszyscy goście, jak jeden mąż, popędzili na parkiet. A po 23. dzieciaki pojechały do domu z dziadkami.
        • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:19
          Ja nie chce, żeby moje dziecko było w centrum! To nie jest dzień mojego dziecka, żeby tak było. Jest mi przykro z powodu niefajnej sytuacji, jaką zafundowała kuzynka a nie z powodu, że dla kogoś moje dziecko nie jest pępkiem świata.
          • lelija05 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:22
            Twoja kuzynka sama zachowała się jak rozwydrzony bachor.
            • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:27
              Raczej asertywnie a w dzisiejszych czasach pajdokaracji posuniętej nieraz do granic absurdu powiedziałabym wręcz, że odważnie.
              • lelija05 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:35
                Wiesz, to nie chodzi o dziecko, jak już wspomniała autorka, tylko o samo zachowanie, laska zachowała się jak bachor, który nie wie czego chce.
                • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:40
                  Każdy ma prawo zmienić zdanie.
                  • lelija05 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:50
                    Oczywiście, ale głupio wyszło.
                  • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:17
                    No oczywiście, nie rozumiem tylko, dlaczego w związku z powyższym tak wyśmiewasz się z joli-kotki. Ona przecież też po prostu zmieniła zdanie i nie wysłała paczki. Widać, że robienie z gęby d.py dla niektórych jest bezproblemowe. Pewnie dla tych, co byli bezstresowo wychowywani i rodzice nie wpoili im zasady, że bierze się odpowiedzialność za to, co się mówi.
                    • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 13:25
                      Jolka-kotka zmieniała zdanie w przypadku kilku osób, jak na początek wyszło, że tylko jednej (dopiero później że kilku innym też) nikt jej specjalnie nie atakował, nawet ja ją wzięłam w obronę, że miała prawo się rozmyślić (w przypadku jednej osoby).
                      Potem gdy się okazało, że więcej jest takich osób zmieniłam zdanie.
                      To tak jak ze sprzedawcami na Allegro, kupisz u takiego co na 200 transakcji ma tylko jeden negatywny, a nie kupisz u takiego co na 200 transakcji ma np. ponad 20 od różnych osób.
                      Jednorazowo każdy ma prawo zmienić zdanie.
                      • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 19:47
                        > Jednorazowo każdy ma prawo zmienić zdanie.

                        Kuzynka zmieniła zdanie ze trzy razy. Poza tym sama zmiana zdania może nie byłaby takim problemem, jak fakt, w jaki sposób o tej zmianie poinformowała koltetę.
              • naomi19 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:44
                Nie masz pojęcia, co to asertywność. Zachowanie siksy jest przeciwieństwem tego słowa.
                • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:49
                  Dlatego, że śmiała nie zaprosić bachora?
                  • naomi19 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:50
                    Dlatego, że nie wiesz, co to asertywność.
              • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:18
                Buractwo to nie jest to samo co asertywność.
                Asertywnie zachowałaby się, gdyby od razu powiedziała, że zaprasza kuzynkę bez dziecka.
              • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:18
                Asertywnie to by było, jakby powiedziała mi na samym poczatku "Słuchaj nie chcemy dzieci na naszym weselu" a nie najpierw zaprasza dziecko a później stawia ultimatum. Tylko o to podstawienie mnie pod ścianą mi chodzi.
    • lelija05 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:07
      Po pierwszym razie, gdyby mi któraś z moich kuzynek lub koleżanek powiedziała o moim dziecku per bachor, zerwałabym kontakt.
      Na szczęście mam fajne i normalne kuzynki, uff i z obecnością dziecka na ich weselach też nie było problemu. No bo niby jaki miałby być?
      • motyllica Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:22
        No bo niby jaki miałby być?

        no choćby taki, że za każde dziecko płaci się ok. pół kwoty co za dorosłego i musi być dla każdego dziecka miejsce?
        • lelija05 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:34
          Jak mnie nie stać, to nie robię, a nie dziaduję na dzieciach. Żenada.
          • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:41
            Ty byś nie zrobiła wesela gdyby Cię nie było stać na zaproszenie także i dzieci, ktoś inny robi inaczej, gdzie słynna tolerancja? Czyżby sprawdzała się tylko w przypadku "kobiet" z brodą?
            • lelija05 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:51
              Ja nie jestem tolerancyjna big_grin
      • zana781 ashraf 22.05.14, 11:23
        Dlaczego sie nie ustosunkowalas do tego pytania, niewygodne?

        to swiadczy to tylko o zasciankowosci, braku klasy i wychowania takiej osoby
        > .

        A o czym świadczy wdupiemanie gustów gości?
        • ashraf Re: ashraf 22.05.14, 11:41
          Alez prosze: organizator urzadza impreze wg swojej wizji, w wybranym przez siebie miejscu i formie. Nie wymaga od gosci obecnosci, a goscie nie wymagaja od organizatora realizacji swoich zachcianek. To dziala w dwie strony i jest proste i logiczne.
          • gazeta_mi_placi Re: ashraf 22.05.14, 13:26
            10/10
    • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:11
      Zdrowa normalnie rozwinięta 8 - latka spokojnie spędzi 4 dni pod opieką (nawet tylko dochodzącą) innego dorosłego.
      • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:20
        I równie dobrze pobawi się na weselu.
        • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:28
          Jeżeli jest zaproszona big_grin
          • naomi19 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:45
            Przecież była.... a nie... tylko chwilowo big_grin
      • a1ma Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:26
        Ale dlaczego 4 dni?? Jedziesz w sobote rano, wracasz w niedziele po południu. To jest półtora dnia.
        • arwena_11 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:52
          Bo to jednak 400 km. A po naszych drogach niestety zajmuje jazda 6 do8 h. No nie wyobrażam.
          Ja swego czasu jechałam tylko 3h na wesele, ale tam czekał na nas pokój w hotelu, gdzie mogliśmy się przebrać, wykąpać. Ale po 6h przez myśl by mi nie przeszła zabawa
      • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:21
        I rozumiem, że masz ochotę mi taką opiekę zasponsorować? ;>
    • nenia1 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:26
      Jedyne co mi się się podoba to zmiana zdania. Oczywiście zdanie zawsze można zmienić, ale jak się już kogoś zaprosiło to brzydko to potem wygląda jak się go wyprasza.
      Pytanie tylko, czy pierwsza deklaracja nie wypływała z informacji, że albo będziesz z dzieckiem, albo wcale.
      Ogólnie nie podoba mi się również taka postawa. Nie rozumiem tej konieczności zabierania dzieci ze sobą na wesele jak młodzi sobie nie życzą. Naprawdę nie musimy zawsze być w pierwszym szeregu i dyktować innym jak mają robić swoje uroczystości, bo jak nie zrobią tak jak my chcemy to nie przyjdziemy wcale.
      Są takie dni - ja do takich zaliczam cudze wesele, że nie mam potrzeby grania pierwszych skrzypiec i walki o zwycięstwo własnych poglądów.
      Nie przekonuje mnie to, że to spotkanie rodzinne i wszyscy muszą być całymi rodzinami. Po pierwsze na weselach jest całkiem sporo obcych osób towarzyszących, po drugie - ludzie mają różne rodziny, nie tylko my mamy dzieci. Poza tym, co by nie mówić, sama tego byłam świadkiem, szczególnie przy maluchach, dzieci bywają dość absorbujące i zdarza się, że uwaga koncentruje się na nich, dorośli zamiast się bawić ze sobą, biegają za dziećmi.
      Na kinderbale też chodzicie całymi rodzinami, czy dziecko może wyjść na dziecięcą zabawę bez mamy i taty?
      • nenia1 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:26
        nenia1 napisała:

        > Jedyne co mi się się podoba to zmiana zdania.

        Miało być "nie podoba"
      • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:29
        >Ogólnie nie podoba mi się również taka postawa. Nie rozumiem tej konieczności zabierania dzieci ze sobą na wesele jak młodzi sobie nie życzą. Naprawdę nie musimy zawsze być w pierwszym szeregu i dyktować innym jak mają robić swoje uroczystości, bo jak nie zrobią tak jak my chcemy to nie przyjdziemy wcale.
        Są takie dni - ja do takich zaliczam cudze wesele, że nie mam potrzeby grania pierwszych skrzypiec i walki o zwycięstwo własnych poglądów.

        10/10

        Jak zwykle piszesz to co zazwyczaj sama sądzę, ale nie umiem niektórym tępogłowym przekazać w takiej formie jak Ty.
        • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:27
          zaczynam rozumieć gazeta niechęć innych forum do ciebie. O ile czasem się z tobą zgadzam o tyle, w tym wątku wykazałaś się niezwykłą nieumiejętnością czytania ze zrozumieniem. Chodzi mi tylko o zmianę zdania i o to, że jest mi z tego powodu przykro. Nic nikomu nie dyktuje, pisałam że jeśli pierwotne zaproszenie byłoby bez dziecka nie pojechałabym. Nie wpraszałam się tam z dzieckiem, do głowy by mi to nie przyszło. Jeśli jednak ktoś mi mówi "Oczywiście weź córkę ze sobą, będzie mi bardzo miło" to jest to dla mnie jasny komunikat. Natomiast powiedzenie "Masz co zrobić z dzieckiem na czas wesela? Nie? A to nie przychodźcie, bo my dzieci nie chcemy jednak" Jest delikatnie mówiąc niemiłe.
      • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:24
        Przeczytaj wszystkie moje posty i nie produkuj takich bzdur na darmo.
    • rene1311 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:27
      ale nie o to chodzi czy 8-latka może posiedzieć z kim innym, bo oczywiście że tak. Dla mnie chodzi o to, że byłoby mi bardzo przykro gdybym przy okazji wesela dowiedziała się, że moja kuzynka czy ktokolwiek z mojej rodziny nie akceptuje na swojej imprezie moich dzieci i też na pewno bym odmówiła. Chociaż dzieci już nie raz zostawały pod opieką innych kiedy my byliśmy na innych imprezach typy Sylwester czy wesela u znajomych. Nie ma problemu opieki. Wesele w rodzinie (przynajmniej mojej) to święto dla młodych, dla gości i okazja do wspólnej zabawy, do pogadania z dawno nie widzianymi kuzynami/ciotkami itp. Nie wyobrażam sobie, żeby zapraszać na taką imprezę wybiórczo, tzn Wy tak, ale już Wasze dzieci nie, a nastolatki to dzieci czy już nie dzieci? od jakiego wieku zapraszamy itp. Dla mnie jest to nie do przyjęcia. A co do skąpstwa to tym bardziej nie rozumiem. Jeśli kogoś nie stać na zorganizowanie wesela to zawsze może zrobić małe przyjęcie i zaprosić tylko najbliższych z najbliższych np. rodziców, chrzestnych i rodzeństwo. A jeśli ktoś chce mieć duże wesele to powinien się liczyć z kosztami i nie odstawiać buractwa. Tak czy inaczej dla mnie nie do przyjęcia jest zapraszanie wybranych osób z jednej rodziny, a pomijanie innych, niezależnie ile członkowie rodziny mają lat.
      • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:36
        A czemu zakladasz, ze wesele to impreza stricte rodzinna? Niektorzy zapraszaja tez (lub przede wszystkim) swoich przyjaciol i znajomych i maja prawo urzadzic impreze po swojemu. Skad to oburzenie tym, ze ktos wydaje przyjecie dla doroslych? Slub i wesele to swieto panstwa mlodych, a nie dzieci kuzynki - piatej wody po kisielu. Ja np. nie mialam potrzeby porozmawiania ze wszystkimi ciotkami niewidzianymi od stu lat, bo po prostu takich nie zapraszalam - byli ci, z ktorymi mamy bliski kontakt (nawet jesli tylko telefoniczny i mailowy), nie kierowalam sie zasada "tego i tego wypada zaprosic".
        Co do kosztow, to zgoda, ale nie kazdy chce urzadzac wesele pt. 100 potraw i morze wodki. Moze dla kogos wymarzone przyjecie to po prostu grill albo garden-party z przekaskami?
        No i dalej uwazam, ze zachowanie kuzynki z postu tytulowego to buractwo, ale nie dlatego, ze robi wesele bez dzieci, ale dlatego, ze najpierw zaprasza z dziecmi, a potem bez.
        • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:42
          Może Koltleta wywarła na nią presję, owszem wprost się nie wpraszała z dzieckiem, ale....
        • rene1311 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:44
          Ja się nie oburzam, każdy ma prawo robić po swojemu, ale ja też mam prawo zachować się po swojemu. Pisząc o rodzinie nie mam na myśli kuzynki-piatej wody po kisielu tylko najbliższe bo tylko z takimi mam kontakt. W zasadzie nie utrzymuje kontaktu z kuzynkami z piątej wody, nawet ich nie znam. Autorka wątku też chyba miała na myśli najbliższą kuzynkę skoro była światkiem na jej ślubie.
          Co do zachowania kuzynki to się zgadzam - buractwo do potęgi.
          • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:51
            Masz prawo zachowac sie po swojemu. Ja po prostu dopuszczam rozne wizje wesela. Sama zreszta wole chodzic bez dziecka, bo moj 15-miesieczniak zwyczajnie by sie nudzil, no i fajne jest moc pobawic sie we 2, potanczyc czy napic sie. Na jedno wesele zdecydowalismy sie nie jechac, bo jest organizowane w miescie, gdzie nie mamy rodziny, ale nie mamy do nikogo pretensji, ze zaplanowano je jako "bezdzietne" smile
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:44
      Kuzynka zachowała się buraczanie, potwierdzam.
      Ale wpisy niektórych ematek mnie powalają. Przyjmijcie wreszcie do wiadomości, że ślub i wesele ma być taki, jakiego życzą sobie państwo młodzi, a nie zaproszona ematka, która jest przyspawana do dziecka. Ktoś nie chce dzieci na weselu- to nie chce i trzeba się dostosować. Można również nie przyjść, przypuszczam, że nikt nie będzie płakał. Na moim "weselu" będzie jeden pięciolatek i dwoje nastolatków, bo sami chcieliśmy ich zaprosić- ale gdybyśmy nie chcieli, to byśmy nie zaprosili i tyle.
      Zresztą, sorry, tak jak niżej pisała Ashraf-jeśli zapraszam jakąś osobę, okazuje się, że jednak nie może przyjść, bo nie ma z kim dziecka zostawić- zależy mi na jej obecności-pomagam jej zorganizować opiekę albo zapraszam jednak z dzieckiem w zależności od jej chęci. Widocznie kuzynce nie zależało zbytnio na Waszej obecności-trudno.
      • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:46
        wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

        > Widocznie kuzynce nie zależało zbytnio na Waszej
        > obecności-trudno.

        może od tego trzeba by wyjść...
        A wesele nie jest dla Państwa Młodych, ale dla gości...Chyba, że Młodzi robią wesele 'pod siebie', ale wtedy po co im goście?
        • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:47
          Wesele jest dla gości, ale najważniejsi w tym dniu są państwo młodzi, Wy wasze wesela już zorganizowałyście zapraszając kogo chcecie i wybierając dania, restauracje, muzykę, teraz kolej na innych.
          Pomijam oczywiście tych którym się teściowie wtrącali big_grin
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:51
          Oczywiście, że wesele jest dla państwa młodych, a nie dla gości. Jakim megalomanem trzeba być, żeby uważać odwrotnie.
          • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:56
            wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

            > Oczywiście, że wesele jest dla państwa młodych, a nie dla gości. Jakim megaloma
            > nem trzeba być, żeby uważać odwrotnie.

            megalomanem?
            mówię z perspektywy raczej osoby, która wyprawiała własne wesele, kierując się tym, żeby goście się bawili dobrze. Jako bywalczyni wesel mam małe doświadczenie. Więc skąd te zarzut?
            jeśli wesele dla młodych, to bo kiego im goście? niech sobie we dwoje na weselu będą, osmile
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:00
              Oczywiście, że młodym zależy na tym, żeby goście bawili się dobrze, ale zależy im również na tym, żeby sami bawili się dobrze- dlatego zapraszają tych, na którym im zależy, a przynajmniej powinni.
              Wesele to nie kinderbal IMO.
              • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:04
                wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

                > Oczywiście, że młodym zależy na tym, żeby goście bawili się dobrze, ale zależy
                > im również na tym, żeby sami bawili się dobrze-

                zwykle organizatorzy, jak to mówisz, doglądają, dopytują gości, czy wszystko OK. jako gospodarze imprezy dbają po prostu o sowich gości. U nas np. świadek został wytypowany (sam siebie wytypował) do doglądania 'kieliszków' gości i dbał o kontakt z restauracją jak np. wina brakowało.

                dlatego zapraszają tych, na któ
                > rym im zależy, a przynajmniej powinni.
                > Wesele to nie kinderbal IMO.

                Mam inną wizję - wesele to impreza dla ludzi, z którymi się chce świętować ten ważny dzień, jakim jest ślub. jeśli mam w rodzinie dzieci, które znam od kilku lat, to one dla mnie są ważne i chcę, żeby świętowały ze mną.
                • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:08
                  A jeżeli nie są ważne, ale ich mama owszem?
                  • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:12
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > A jeżeli nie są ważne, ale ich mama owszem?

                    to mamy problem, jeśli mama nie ma opieki nad dzieckiem. A jako, że ono z kolei ważne jest dla niej (jak w przypadku autorki wątku), to mama wybiera dziecko, swój i jego komfort a nie kuzynkę.
                  • iwles Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 12:09

                    a jeśli ona jest ważna, ale jej mąż nie? big_grin
        • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:53
          Wesele jest dla gosci, ale o jego formie i uczestnikach decyduja organizatorzy, czyli panstwo mlodzi, bo to ich dzien. I jezeli ich wizja zaklada np. sushi jako danie glowne, to nie ma co krecic nosem, ze sie surowej ryby nie jada.
          • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:59
            ashraf napisała:

            > Wesele jest dla gosci, ale o jego formie i uczestnikach decyduja organizatorzy,
            > czyli panstwo mlodzi, bo to ich dzien.

            oczywiście. Jednakże miło, jeśli uwzględnią np. to, że tata jednego z nich jest byłym alkoholikiem i alkoholu nie bedzie (na takim weselu byłam) albo to, że ciocia Zosia jest wegetarianką, więc jest też ryba czy co tam, a nie tylko schaby...itd. Przynajmniej my takim kluczem się kierowaliśmy.

            I jezeli ich wizja zaklada np. sushi ja
            > ko danie glowne, to nie ma co krecic nosem, ze sie surowej ryby nie jada.


            chyba bym się na takie wesele w ogóle nie wybrała...i znam wielu ludzi, którzy również mają podobne podejście.
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:01
              > I jezeli ich wizja zaklada np. sushi ja
              > > ko danie glowne, to nie ma co krecic nosem, ze sie surowej ryby nie jada.
              >

              >
              > chyba bym się na takie wesele w ogóle nie wybrała...i znam wielu ludzi, którzy
              > również mają podobne podejście.

              I wszystko jasne, tabakierko2.
              • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:06
                wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

                > I wszystko jasne, tabakierko2.
                >

                co jest jasne?
                to, że młodzi będąc miłośnikami 'specyficznej' kuchni, nie dają pozostałym gościom innego wyboru? na zasadzie - będzie, jak my chcemy, a jak nie, to fora ze dwora?
                Gość ma być dodatkiem do wesela? czy tłem do fotek? po co on tam właściwie jest zapraszany?
                • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:12
                  Bywalam na roznych weselach, takze takich, gdzie serwowano potrawy kompletnie nie w moim guscie, na takim, gdzie byla tylko pizza + dyskoteka, a takze na bardzo kameralnym, bez tancow i obzarstwa do rana. Za kazdym razem kierowalam sie checia towarzyszenia bliskim osobom w ich waznym dniu i staralam sie dostosowac do formatu imprezy, a nie plakalam, ze nie ma sledzia, kuzynki z 5 dzieci, bialego misia i paczek z ciastem na wychodne. Na wesele wg swojej wizji zarezerwowalam dzien swojego slubu.
                • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:12
                  Ale w tym wątku dzieci akurat nie są gośćmi big_grin
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:21
                  A młodzi będący miłośnikami tradycyjnej kuchni, tj. schabowe, ziemniory itp. dają gościom jakikolwiek wybór?
                  na zasadzie - będzie, jak my chcemy, a jak nie, to fora ze dwora? Gość ma być dodatkiem do wesela? czy tłem do fotek? po co on tam właściwie jest zapraszany?
                  • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:23
                    wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

                    > A młodzi będący miłośnikami tradycyjnej kuchni, tj. schabowe, ziemniory itp. da
                    > ją gościom jakikolwiek wybór?
                    >

                    nie wiem, dają? smile zwykle na weselach albo goście mogą sobie wybrać z menu, albo mają półmisek z mięsami, dodatkami itd.
            • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:04
              Nie ma obowiazku bywania na weselach, ktore nie odpowiadaja gosciowi z roznych wzgledow. A juz wesele bez alkoholu bo jeden z gosci jest alkoholikiem, to jakis absurd. Co innego zaproponowanie wegetarianom bezmiesnego obiadu (osoby z alergiami czy nietolerancjami pokarmowymi pomijam, bo to oczywistosc), a co innego rezygnacja z toastu, bo ktos nie potrafi sie powstrzymac... sorry, nikt nikomu na sile do gardla nie wlewa.
              Ja na swoim weselu kierowalam sie przede wszystkim tym, zeby bylo tak, jak to sobie z mezem wymarzylismy. Komfort gosci tez byl wazny, ale nie zmienialibysmy calej imprezy pod jedna osobe. Na szczescie nasza rodzina i przyjaciele potrafili uszanowac to, ze to nasze swieto i nie wysuwali bezsensownych zadan.
              A czemu nie wybralabys sie na wesele z sushi? Bo musi byc kotlet, rosol, barszcz i wodka, czy dlatego, ze panstwo mlodzi nie rozeslali przed slubem menu do akceptacji?
              • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:11
                no widzisz, a moja przyjaciółka, z szacunku dla taty (wieloletniego dawniej alkoholika) + osoba mocno wierząca razem z mężem zrezygnowała z alkoholu. Nikomu to chyba nie przeszkadzało w dobrej zabawie. A tata poczuł się wzruszony.



                > Ja na swoim weselu kierowalam sie przede wszystkim tym, zeby bylo tak, jak to s
                > obie z mezem wymarzylismy. Komfort gosci tez byl wazny, ale nie zmienialibysmy
                > calej imprezy pod jedna osobe.

                ja również, ale zadbaliśmy, żeby np. były dwie zupy do wyboru albo kilka dań mięsnych, kilka bezmięsnych (mam wujka muzułmanina); żeby DJ dał muzykę różnorodną, żeby każdemu podpasowała itd.


                > A czemu nie wybralabys sie na wesele z sushi? Bo musi byc kotlet, rosol, barszc
                > z i wodka, czy dlatego, ze panstwo mlodzi nie rozeslali przed slubem menu do ak
                > ceptacji?

                nie piję wódkiwink
                może bym się wybrała, ale gdybym nie wiedziała wcześniej, że wesele będzie ze 'specyficznym' menu, to pewnie bym padła z głodu po godzinie i nie wiem, czy dobrze bym się bawiła. Gdybam, bo nie miałam podobnej sytuacji. Nie, przepraszam, byłam kiedyś na Komunii w knajpie Tajskiej. Goście wychodzili 'na spacer' żeby dojeść jakiegoś choćby hot - doga w okolicznym barze uncertain
                • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:15
                  Jej decyzja to jej prawo, ale oczekiwanie czegos takiego jest bezczelnoscia. Nie mam nic przeciwko bezalkoholowym imprezom. Zachowania gosci na wspomnianej komunii nie skomentuje, mnie uczono w domu, ze przy stole w gosciach sie nie grymasi i probuje zaproponowanych potraw chocby z grzecznosci. Ale skoro dla kogos celem wesela jest napchac sie po uszy, chocby hot-dogiem, to nie mam wiecej pytan.
                  • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:18
                    ashraf napisała:

                    > Jej decyzja to jej prawo, ale oczekiwanie czegos takiego jest bezczelnoscia. Ni
                    > e mam nic przeciwko bezalkoholowym imprezom.

                    więc gdzie jest problem?
                    bo nie rozumiem. Skoro nie masz nic przeciwko bezalkoholowym imprezom...Ona taką miała wizję wesela...Ona i jej mąż.

                    Zachowania gosci na wspomnianej ko
                    > munii nie skomentuje, mnie uczono w domu, ze przy stole w gosciach sie nie grym
                    > asi i probuje zaproponowanych potraw chocby z grzecznosci. Ale skoro dla kogos
                    > celem wesela jest napchac sie po uszy, chocby hot-dogiem, to nie mam wiecej pyt
                    > an.

                    tego nie napisałam.
                    Ale osobiście (może ja tak mam, bo jem co 3-4godziny, inaczej jestem dętka) nie wyobrażam sobie wesela na którym siedzę bez jedzenia od powiedzmy 16 (slub) do 2-3rano? to jest 10 godzin.
                    A na tej komunii - cóż, ludzie próbowali, ale widać nie w ich guście były potrawy.
                    • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:24
                      No i git - problem jest tam, gdzie ktos oczekuje, ze ze wzgledu na niego (lub np. partnera) zorganizuje sie wesele bezalkoholowe. Albo odwrotnie (z czym sie kilkukrotnie spotkalam) - swiete oburzenie, bo na weselu nie podano alkoholu, albo tylko wino. No bo jak tu sie bawic bez picia, no i co to za wesele bez wodki?? Nie ugoscili porzadnie, skapi i tyle. I dalej w ten desen.
                      Wesela bez jedzenia jeszcze nie widzialam, ale komentowanie tego, co zostalo podane i wysuwanie oczekiwan co do menu jest, delikatnie mowiac, nieeleganckie. Pomijam sytuacje wyzej opisane (niejedzenie miesa czy innych potraw z przyczyn zdrowotnych, religijnych czy ideologicznych, pod warunkiem poinformowania wczesniej mlodych, zeby mogli zapewnic gosciom alternatywne menu). Naprawde, korona nikomu z glowy nie spadnie, jesli raz zje tajskie jedzenie zamiast pieczeni z ziemniakami.
                      • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:29
                        ashraf napisała:

                        > Naprawde, korona n
                        > ikomu z glowy nie spadnie, jesli raz zje tajskie jedzenie zamiast pieczeni z zi
                        > emniakami.

                        pewnie nie spadnie, ja nie byłam w stanie niczego zjeść ( poza tortem, na który czekałam z utęsknieniem, a tort był z tofu <?> nie pamiętam, ale dziwnie smakował, a wyglądał supertongue_out trochę się zawiodłam. Byłam wtedy dzieckiem.), moi rodzice też coś tam podziubali. To jednak nietypowa kuchnia, nie każdy gustuje.
                        • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:34
                          No ale jakos przezylas, a panstwo mlodzi mieli wesele takie, o jakim marzyli.
                          • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:35
                            ashraf napisała:

                            > No ale jakos przezylas, a panstwo mlodzi mieli wesele takie, o jakim marzyli.

                            to była Komuniasmile
                            • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:36
                              Wsio rawno wink Choc przy komunii decydujacy glos powinno miec dziecko - oczywiscie w granicach rozsadku.
                              • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:41
                                ashraf napisała:

                                > Wsio rawno wink Choc przy komunii decydujacy glos powinno miec dziecko - oczywisc
                                > ie w granicach rozsadku.

                                obstawiam MCdonald'sbig_grin tudzież małpi gaj (już widzę wyfryzowane ciotki w kiecach śmigające z dmuchanej zjeżdżalni). Idąc tym tokiem (państwo młodzi i ich dzień - slub, to Komunia - dziecko jest najważniejsze, więc ono decyduje o gościach, więc nie zaprasza doroslych w ogóle).
                                • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:44
                                  10/10 wink
                                • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:46
                                  Dlatego napisalam - w granicach rozsadku. Nie McDonald's i nie malpi gaj, ale np. zaserwowanie lubianych przez dziecko potraw, pod warunkiem, ze ktos nie nauczyl wczesniej dziecka, ze smaczne sa tylko frytki i parowka.
                                  • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:50
                                    ashraf napisała:

                                    > Dlatego napisalam - w granicach rozsadku. Nie McDonald's i nie malpi gaj, ale n
                                    > p. zaserwowanie lubianych przez dziecko potraw,

                                    moej starsze dziecko wybrałoby ryż z musem truskawkowym, naleśniki z jabłkami, ewentualnie nuggetsy (tak nazywamy standardowe piersi z indyka w panierce, ale pokrojone na malutkie kawałeczki) - już widzę miny gości.
                                    Ale to tylko obrazuje dla kogo jest impreza z okazji ślubu czy Komunii.
                                    • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:53
                                      To tylko potwierdza, ze w Polsce dalej goscie oczekuja wyzerki i picia, a samopoczucie panstwa mlodych czy solenizanta jest drugoplanowe. Jesli dla kogos obraza bylyby nuggetsy (swoja droga nie rozniace sie wiele od niesmiertelnego schabowego) albo tajskie jedzenie i z tego powodu nie przyszedlby na czyjes przyjecie, to swiadczy to tylko o zasciankowosci, braku klasy i wychowania takiej osoby.
                                      • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:57
                                        ashraf napisała:

                                        > To tylko potwierdza, ze w Polsce dalej goscie oczekuja wyzerki i picia, a samop
                                        > oczucie panstwa mlodych czy solenizanta jest drugoplanowe.

                                        powiem Ci z drugiej perspektywy - gospodarza.
                                        Jako gospodarz chcialabym, żeby w miarę możliwości wszyscy/większość moich gości była zadowolona. Jako gość chciałabym po prostu mieć możliwość wyboru dania, które sobie przegryzę. I oczekuję, że nikt mnie nie będzie zmuszał do zabaw w trakcie wesela. I tyle.


                                        Jesli dla kogos obra
                                        > za bylyby nuggetsy (swoja droga nie rozniace sie wiele od niesmiertelnego schab
                                        > owego) albo tajskie jedzenie i z tego powodu nie przyszedlby na czyjes przyjeci
                                        > e, to swiadczy to tylko o zasciankowosci, braku klasy i wychowania takiej osoby
                                        > .

                                        jeny, nie mówimy o obrazie. Widzisz różnicę między fochem "a fe, tajskie żarcie, idę do domu!" a podejściem "nuggetsy! no nie lubię! ale jest jeszcze a, b, c, więc sobie zjem c. Szkoda, że nie ma d, ale skoro jest c, to OK'.
                                        • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:04
                                          Nie ma obowiazku podawania wyboru dan, bo to nie wizyta w restauracji, tylko prywatna impreza z ustalonym menu, nie kazda forma imprezy dopuszcza tez wybor potraw. Zreszta rzadko kiedy serwowane jest tylko jedno danie, najczesciej po nim podaje sie jeszcze x innych, tym bardziej nie widze problemu. I obrazanie sie, bo podano tajskie dania to buractwo, podobnie jak wychodzenie z wesela na hot-doga... mozna po prostu nie zjesc i zajac sie konwersacja czy tancem. Sensem wesela nie jest jedzenie...
                                      • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:59
                                        to swiadczy to tylko o zasciankowosci, braku klasy i wychowania takiej osoby
                                        > .

                                        A o czym świadczy wdupiemanie gustów gości?
                                        • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:05
                                          Urzadzenie wesela, na ktorym serwuje sie kuchnie lubiana przez panstwa mlodych to wdupiemanie?
                                          • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:07
                                            Kuchnia ma być też lubiana przez gości.
                                            • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:11
                                              Czyli w Polsce schabowy i rosol? To jest wlasnie zasciankowe myslenie. Panstwo mlodzi maja prawo urzadzic slub i wesele po swojemu, a nie kierujac sie tradycja sprzed 30 lat czy oczekiwaniami gosci. Juz nie mowiac o tym, ze urzadza sie coraz wiecej wesel miedzynarodowych, wtedy powinno sie pewnie serowac 10 roznych dan. Nasi goscie z kraju, gdzie obecnie mieszkamy, chetnie probowali tradycyjnych polskich potraw (bo na takie sie zdecydowalismy) i nie oburzali sie, ze nie planowalam menu w porozumieniu z nimi.
                                              • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:20
                                                Dlaczego myślisz prymitywnymi stereotypami. Polska, nawet w zapadłych dziurach, dawno wyszła z etapu schabowego.

                                                Między "międzynarodowym" sushi a schabowym jest cala paleta kompromisów.
                                                • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:21
                                                  Tylko ze wesele nie musi byc kompromisem, a swietem nowozencow. I stereotypem jest zakladanie, ze cala impreza ma byc zaplanowana wtedy, tam i tak, jak zycza sobie tego goscie, no bo oni maja przeciez oczekiwania!
                                                  • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:23
                                                    Jest świętem udanym, kiedy wszyscy są zadowoleni. I młodzi i goście.
                                                  • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:28
                                                    Goscie, ktorzy umieja dostosowac sie do formy imprezy i nie uwazaja sie za pepek swiata, beda sie bawic dobrze na kazdym weselu.
                                                  • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:36
                                                    Masz tendencje do sprowadzania spraw ad absurdum.

                                                    Wyobraźmy sobie teraz że jako kapela weselna gra Behemoth, którego muzykę uwielbiają młodzi, a od gości żądamy świetnej zabawy na parkiecie i nieuważania się za pępek świata big_grin
                                                  • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:42
                                                    Owszem, wyobrazam sobie, ze gra Behemoth. I rownoczesnie nie uwazam, zeby panstwo mlodzi mieli prawo wymagac od kogokolwiek zabawy na parkiecie.
                                                  • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:44
                                                    To niech tańczą sami big_grin
                                                  • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:47
                                                    Niech tancza, nie widze w tym nic oburzajacego. O zgrozo, bywaja tez wesela bez tancow wink
                                                  • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:52
                                                    Więc wystarcza tylko ślub, no nie, po co ma być impreza skoro zrobiona jest według jedynie słusznej konwencji?
                                                  • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 12:01
                                                    Jedyna sluszna konwencje narzucasz ty. Ja daje mlodym wolna reke i ciesze sie, ze moge uczestniczyc w roznych formatach imprez, poznac nowe kuchnie itd.
                                          • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:10
                                            A nie?
                                    • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:58
                                      Wychodzi na to, że samo zaproszenie na wesele powinno gościowi wystarczyć. Już sam fakt, że został uwzględniony na liście gości jest dla niego ogromnym wyróżnieniem, dlatego nie powinien mieć żadnych oczekiwań.
                                      • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:06
                                        A przepraszam jakie ma miec oczekiwania??? Moze jeszcze niech knajpe sam wybierze i zlozy zamowienie na konkretna wodke. Tak, zaproszenie powinno wystarczyc. A obowiazku pojscia nie ma.
                                        • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:11
                                          Obowiązku urządzania wesela też nie. Zawsze można zrobić wesele tylko dla pary młodej.
                                          • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:15
                                            Jak sie ma kij w czterech literach i nie moze przezyc bez pietnastego w roku bigosu i oczepin, to pewnie lepiej nie chodzic na mniej konwencjonalne wesela. Ciekawe co powiedzialabys o weselu naszych przyjaciol, ktorzy urzadzili je w formie brunchu z prezentacja slajdow ze slubu (ktory odbyl sie wczesniej), na dodatek w zaproszeniach poprosili gosci o bardzo konkretny, niestandardowy dress code. Emama pewnie dostalaby zawalu widzac takie zaproszenie wink
                                            • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:24
                                              Dlaczego wciąż nawiązujesz do głupawych stereotypów?
                                              • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:27
                                                Czyli do czego? Bo jak na razie to z watku mozna sie dowiedziec, ze wesela bez dzieci sa be, wesela z kuchnia tajska sa be, a wesela w niedziele to juz w ogole szczyt chamstwa. Czyli jak nic zostaje tylko tradycyjne, polskie wesele.
                                                • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:38
                                                  Kuchnie egzotyczne są często trudne do zaakceptowania dla osób, które próbują ich pierwszy raz. Co innego jedno-dwa specyficzne dania dla urozmaicenia menu weselnego, co innego udziwnienie wszystkich posiłków.
                                                  • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:45
                                                    Trudno, to nie zjedza, mozna sprobowac i na tym skonczyc posilek. To takie wielkie poswiecenie na jednej imprezie? Mnie tez nie zawsze wszystko smakuje, bylam na weselach, gdzie malo co podchodzilo pod moj gust, ale nie mialam do nikogo pretensji.
                                                  • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:54
                                                    To jest impreza, która często wiąże się dla gości z logistyka, kosztami, czasem itd itp. Skoro mają być tylko przystawką dla szczęścia młodych, to po co jechać?
                                                  • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 12:02
                                                    Jesli dla kogos to tylko koszt i problem, moze nie jechac. Sama zreszta rezygnuje z wesel, wiazacych sie np. z koniecznoscia wziecia urlopu czy z klopotliwym/kosztownym dojadem. Zyczac rownoczesnie panstwu mlodym udanej zabawy smile
                                                  • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 17:29
                                                    Jeśli dla pary młodej wymyślenie menu, które zadowoliłoby gusta różnych osób to nadmierny koszt i problem, to niech nie urządza wesela.
                                                  • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 20:13
                                                    Jeżeli dla gościa zjedzenie raz do roku czegoś innego niż barszcz i rolada wieprzowa to taki problem, to lepiej niech nie przychodzi na wesele i nie kręci nosem.
                                                  • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 20:26
                                                    Gorzej, jeśli wszyscy goście wolą barszcz i roladę i para młoda będzie musiala zjeść całe sushi sama smile
                                                  • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 20:32
                                                    Serio, znasz takich ludzi? Od 25 lat można już jednak coś kupić w sklepie i iść do innej restauracji niż bar mleczny. Testowanie nowych kuchni, podobnie jak poznawanie nowych kultur i otwartość na nie nie gryzie, ale rozwija i jest miłą odmianą, nawet jeśli nie wszystko nam się podoba czy smakuje. Ale trzeba wyjść poza utarte schematy i stereotypowe myślenie, co jak widać u ciebie szwankuje.
                                                  • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 20:47
                                                    Ale trzeba wyjść
                                                    > poza utarte schematy i stereotypowe myślenie, co jak widać u ciebie szwankuje.

                                                    Akurat stereotypowe myślenie jest twoją domeną, to ty cały czas twierdzisz, że na polskich weselach podaje się tylko bigos i schabowego. A nie, jeszcze barszcz i roladę.
                                                  • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 20:54
                                                    Skoro tajska kuchnia i sushi przyprawiają kogoś o zawał, to raczej schabowy króluje. I dobrze, skoro to odpowiada państwu młodym. Sama zdecydowałam się na swoim weselu na polską kuchnię, bo najlepiej pasowała do śniegu za oknem i karczmy, poza tym chciałam pokazać naszym zagranicznym gościom co się u nas jada smile Ale chyba bym padła, gdyby ktokolwiek zaczął wysuwać roszczenia co do menu. Choć zapewne zupa grzybowa jest dla Surinamczyka równie egzotyczna, jak sushi dla Polaka. A mogłam podać frytki i gotowaną marchew, żeby wszystkim zrobić dobrze wink Na szczęście moi goście przyszli cieszyć się naszym ślubem, a nie żreć.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 21:17
                                                    Grzybowa? A czemu nie rosół?
                                                  • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 21:26
                                                    > Skoro tajska kuchnia i sushi przyprawiają kogoś o zawał, to raczej schabowy kró
                                                    > luje.
                                                    Ale przyjmij do wiadomości, że nie każdy jest światowcem czy też elitą narodu i nie każdy stołuje się w egzotycznych restauracjach jedząc kalmary czy kraby duszone na parze. Jeśli zapraszam na wesele 70-letnią babcię Jadzię, która całe życie mieszkała na wsi, to z szacunku dla niej nie zaserwuję wyłącznie owoców morza, bo wiem, że tego nie tknie i dodatkowo będzie czuła się skrępowana, że nie wie nawet, jak się je daną potrawę. Poza tym istnieje cała gama potraw pomiędzy schabowym a kuchnią tajską, i skoro jesteś taką bywalczynią wesel, to pewnie niejedną taką potrawę jadłaś. Lecisz schematem, aż zgrzyta. Byłam ostatnio na kilku weselach i na żadnym z nich nie było bigosu, schabowego ani krokietu z barszczem.
                                                    Chodzi mi o to, że OCZYWIŚCIE para młoda powinna mieć wpływ na to, jak będzie wyglądało jej wesele, ale uważam za bardzo niekulturalne i egoistyczne nieliczenie się w żadnym stopniu z gustem gości. Bo skoro preferencje gości nie mają dla niej znaczenia, to znaczy, że goście tak naprawdę w ogóle jej nie obchodzą, mają tylko być ładnym dodatkiem do zdjęć.
                                                    Pisałaś gdzieś, że rozumiesz, że wegetarianom nie należy na przyjęciu podawać dań mięsnych, ale innych udogodnień dla gości nie przewidujesz. Dlaczego? Czym w tym konkretnym przypadku się różni niejedzenie mięsa przez wegetarianina od nielubienia owoców morza?

                                                    > Na szczęście moi goście przyszli cieszyć się naszym ślubem, a nie żreć.
                                                    Nooo, poziom wypowiedzi pozostawiam bez komentarza. Oczywiście, jak ktoś przychodzi na wesele i spędza na nim nawet kilkanaście godzin, powinien zadowolić się szklanką wody, niech nawet mu nie przychodzi do głowy być głodnym.

                                                    Cały czas nie potrafisz wyjaśnić, jaki jest sens zapraszania przez parę młodą gości, skoro kompletnie nie obchodzi jej to, jak oni będą się czuć na weselu.
                                                  • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 23.05.14, 09:00
                                                    Akurat kalmary mozna zjesc w chinskim barze za 15 zl, ale tu juz inny temat. Babci Jadzi albo osobie, ktora na widok owocow morza ma odruch wymiotny, mozna zaserwowac danie alternatywne, raczej kazdy na tyle zna swoich gosci, zeby znac takie wyjatki, a jak nie zna, to po co zaprasza obcych sobie ludzi? Reszta moze przynajmniej sprobowac nieznanego sobie dania, co zreszta praktykuja takze osoby starsze i ze wsi. A liczenie sie z goscimi nie polega na dopasowywaniu menu pod gusta wszystkich, czy robieniu na sile imprezy z dziecmi, jesli ma sie ochote na wesele dla doroslych. To po prostu troska np. o osoby, ktore maja problem z poruszaniem sie (transport, opieka), czy np. dyskretne przekazanie srodkow na stroj weselny bliskiej kuzynce, ktora popadla w duze klopoty finansowe i wstydzi sie przyjsc na slub w starych ciuchach. Natomiast fochy, ze nie sprobuje tego i tamtego, bo nie lubie nowosci, a w ogole co to za wesele w niedziele, no i bez mojego Ukochanego Dzieciatka, to juz lekkie przegiecie.
                                                    A moi goscie nie byli glodni. Jedli wszyscy, takze zupelnie egzotyczne (dla tych konkretnych osob) dania.
                                                    Dochodze do wniosku, ze nie mamy szans na porozumienie, bo ty wychodzisz z pozycji goscia roszczeniowego, ktorego trzeba przywiezc, zawiezc, nakarmic wg jego upodoban i jeszcze dac paczke na pozegnanie, ja zas uznaje wesela (jak i inne imprezy) za okazje do dobrej zabawy z bliskimi ludzmi, niezaleznie od tego co bedzie lezec na stole. A co najciekawsze, to wlasnie goscie roszczeniowi miesiacami obrabiaja panstwu mlodym d....e oskarzajac ich o skapstwo, zla organizacje i nie zapewnienie pokoju w hotelu (a przeciez chcieli sie napic).
                                                  • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 23.05.14, 10:54
                                                    > Akurat kalmary mozna zjesc w chinskim barze za 15 zl
                                                    Możliwe, ale ja nie bywam. Czy osoby, które w takich knajpach nie jadają automatycznie wykreślane są z listy twoich gości?

                                                    Babci Jadzi albo osobie, ktora na widok owocow morza ma odruch wymiotny, mozna za
                                                    > serwowac danie alternatywne
                                                    , raczej kazdy na tyle zna swoich gosci, zeby znac t
                                                    > akie wyjatki,

                                                    No ale przecież ja cały czas o tym piszę i próbuję Ci wyjaśnić, że znam swoich gości i jeśli wiem, że nikt kalmara nie ruszy, to go nie będę podawała tylko dla zasady "bo ja tak chcę, to jest moja wizja wesela i koniec kropka".

                                                    A liczenie sie z goscimi nie polega na dopasowywaniu menu p
                                                    > od gusta wszystkich, czy robieniu na sile imprezy z dziecmi, jesli ma sie ochot
                                                    > e na wesele dla doroslych. To po prostu troska np. o osoby, ktore maja problem
                                                    > z poruszaniem sie (transport, opieka), czy np. dyskretne przekazanie srodkow na
                                                    > stroj weselny bliskiej kuzynce, ktora popadla w duze klopoty finansowe i wstyd
                                                    > zi sie przyjsc na slub w starych ciuchach

                                                    Ale jedno drugiego nie wyklucza. Dla mnie troska o gości to to, o czym piszesz + zadbanie o menu, które gości zadowoli. Właśnie po to jest możliwość wprowadzenia różnych dań podczas przyjęcia, żeby każdy mógł znaleźć coś dla siebie.

                                                    bo ty wychodzisz z pozy
                                                    > cji goscia roszczeniowego,
                                                    Nie, ja to wszystko piszę nie z pozycji gościa, a z pozycji osoby organizującej wesele. Kiedy planowałam przyjęcie weselne (i każde inne, które planuję), to uwzględniałam gusta gości, bo zależało mi na tym, żeby na tym weselu się dobrze bawili i dobrze je wspominali. Tak samo, kiedy organizuję przyjęcie w domu, to biorę pod uwagę, że np. mój szwagier nie cierpi kokosu, a ciocia nie lubi bitej śmietany, w związku z czym piekę ciasta, które nie zawierają właśnie tych składników. Jeśli to jest twoim zdaniem egoistyczne podejście, to nie mam więcej pytań.

                                                    A co najciekawsze, to wlasnie goscie roszczeniowi miesiaca
                                                    > mi obrabiaja panstwu mlodym d....e oskarzajac ich o skapstwo, zla organizacje i
                                                    > nie zapewnienie pokoju w hotelu
                                                    Twoje insynuacje nie robią na mnie wrażenia, uważam, że jestem raczej bezproblemowym gościem i potrafię się bawić na różnych imprezach i nie potrzebuję do tego kuchni tajskiej ani kalmarów.

                                                    Dochodze do wniosku, ze nie mamy szans na porozumienie, bo ty wychodzisz z pozy
                                                    > cji goscia roszczeniowego, ktorego trzeba przywiezc, zawiezc, nakarmic wg jego
                                                    > upodoban i jeszcze dac paczke na pozegnanie, ja zas uznaje wesela (jak i inne i
                                                    > mprezy) za okazje do dobrej zabawy z bliskimi ludzmi, niezaleznie od tego co be
                                                    > dzie lezec na stole
                                                    A mnie się wydaje, że piszesz z pozycji roszczeniowego gospodarza, którego goście mają się dobrze bawić, przynieść prezent, nie marudzić, a jak coś się nie podoba, to wypad.
                                                  • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 23.05.14, 11:12
                                                    Z mojej listy gosci wykreslane sa tylko osoby z kijem w czterech literach. I jest roznica pomiedzy zamowieniem czegos innego dla 2 osob, a zmiana calej koncepcji imprezy, bo a nuz gosciom nie bedzie smakowalo cos mniej znanego. Watek zreszta jest o dzieciach, a nie o menu i tutaj sprawa jest jasna - panstwo mlodzi moga nie miec ochoty na stado rozkosznych, wrzeszczacych dzieciatek latajacych po sali. I obrazanie sie, bo ktos planuje impreze dla doroslych jest dla mnie smieszne... pomijajac osoby mieszkajace 400 km dalej, znakomita wiekszosc ma jednak na miejscu rodzicow, tesciow, przyjaciol czy tez moze wykorzystac kilka miesiecy przed weselem na zorganizowanie niani. Mozna tez nie przyjsc i nie robic fochow. Sami nie skorzystalismy ostatnio z takiego zaproszenia i nie mamy do nikogo pretensji. Nie musze wszystkich uszczesliwiac na sile moim dzieckiem. Nie mam nic przeciwko imprezom z dziecmi jako takim, sami czesto takie urzadzamy i na takich bywamy, dziecko od urodzenia aktywnie uczestniczy w naszym zyciu towarzyskim, ale daje innym prawo do checi urzadzenia wesela tylko dla doroslych, szczegolnie, ze w tym wyjatkowym dniu to mlodzi sa w centrum uwagi i warto postarac sie, zeby ich zyczenie dot. przebiegu uroczystosci i przyjecia byly zrealizowane. Wychodzi na to, ze mam wyjatkowo wyrozumiala rodzine i przyjaciol, bo nikt sie nie dziwil, ze robimy wesele bez dzieci, wrecz slyszalam opinie, ze to dobry pomysl, bo rodzice mogli sie swobodnie pobawic bez pilnowania maluchow i koniecznosci wyjscia o 1:00.
                                                  • maslova Re: przykro mi, ale co zrobić.... 23.05.14, 11:23
                                                    Ale ja przecież pisałam, że buractwo kuzynki nie wynika z tego, że robi wesele bez dzieci, tylko z tego, że najpierw zaprasza koltetę z dzieckiem, a potem w nieładny sposób mówi, że jednak nie chce dzieci na przyjęciu. Jeszcze byłabym w stanie zrozumieć, gdyby powiedziała coś w stylu "Słuchaj, trochę się przeliczyliśmy, okazało się, że koszty wesela są zbyt duże, niestety musimy je ograniczyć. I dlatego bardzo cię przepraszam, ale stwierdziliśmy, że jednak dzieci nie będziemy zapraszać. Proszę, spróbuj zrozumieć".
                                                    jednak kuzynka powiedziała:
                                                    kolteta 22.05.14, 11:11 Odpowiedz

                                                    Powiedziała, że z dzieckiem mamy nie przychodzić. Dokładnie tak.


                                                    I TO dla mnie jest właśnie buractwo. I wcale nie ma znaczenia fakt, że chodzi tu o dziecko.

                                                    Z mojej strony EOT, nie chce mi się już pisać na ten temat wink
                                                  • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 23.05.14, 11:28
                                                    Z tym sie calkowicie zgadzam, jak sie zaprasza z dziecmi, to nie odwoluje sie zaproszenia bez wzgledu na powody. A koszty kalkuluje sie przed slubem, lepiej zrezygnowac z jakiejs atrakcji niz wykreslac juz zaproszonych gosci.
                                                  • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 23.05.14, 09:58
                                                    Ja nie jestem jeszcze w wieku emerytalnym, ale też nic nie tknęłabym z owoców morza. Próbowałam wielokrotnie, i w domu i w różnych restauracjach i u znajomych (różne, w tym ośmiornicę), dla mnie są paskudne w smaku, po jednych się strułam, potrafi zrobić mi się niedobrze od samego zapachu.
                                                  • arwena_11 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 13:08
                                                    A można i nie przyjść i zaoszczędzić sobie kłopotu. Jeszcze płacić za to, że się nic nie zje ( bo minimum na prezent to przecież według wielu "koszt talerzyka" ) to ja dziękuję. Pójdę sobie do knajpy na obiad, zjem co lubię i jeszcze mi kasa zostaniesmile
            • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:07
              Ja na bezalkoholowe wesele bym nie poszła, na bezdzieciowe i owszem, jak widać każdy ma różne gusta.
              • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:14
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Ja na bezalkoholowe wesele bym nie poszła,

                bo?

                na bezdzieciowe i owszem, jak widać
                > każdy ma różne gusta.

                ja poszłam, bo 1. byłam w ciąży, więc i tak alkohol mi nie w głowie był 2. nie idę na wesele, żeby pić.
                U nas było tylko wino, nic mocniejszego. Nie wiedzieliśmy jak to wyjdzie.
                • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 13:33
                  Co to za zabawa bez alkoholu? Nie bardzo wierzę w całonocną zabawę dorosłych osób bez alkoholu. Dobrą zabawę oczywiście.
    • 3-mamuska Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:50
      kolteta napisała:

      > Moja kuzynka wychodzi za mąż. Jestem z kuzynką bardzo blisko (albo tylko mi się
      > tak wydawało), była świadkową na moim ślubie. O jej weselu rozmawiałyśmy setki
      > razy, zawsze podkreślała, że bachorów sobie na nim nie życzy. Kiedy ustaliła t
      > ermin zadzwoniła do mnie (mieszkamy od siebie jakieś 400 km) i oznajmiła, że oc
      > zywiście nasza córka też jest zaproszona. Ucieszyłam się. Dziś jednak zadzwonił
      > a i zapytała dosłownie czy mam co zrobić z córką na czas wesela, bo ona dzieci
      > tam nie chce. Zrobiło mi się tak przykro, że jedyne co byłam w stanie powiedzie
      > ć to, że ze smutkiem muszę odmówić i na wesele nie przyjdziemy. Poczułam się ta
      > k, jakby stawiała mi ultimatum albo przyjdziecie sami, albo w ogóle. Spoko, roz
      > umiem, że można nie chcieć dzieci na weselu, to jej uroczystość, ale sposób w j
      > aki rozwiązała sprawę pozostawił wielki niesmak. Poza tym tak sobie myślę, że j
      > eśli na uroczystości, która dla mnie ma charakter bardzo rodzinny ktoś stawia m
      > nie pod ścianą i zabrania mi przyjścia z najbliższą mi, poza mężem, osobą to j
      > a wypisuję się z takiej uroczystości. Tylko wygadać się chciałam.


      Zaraz sie dowiesz ze wesele to nie miejsce dla dzieci i nie kinder bal, wiec kobieta ma racje a ty masz siedzieć cicho i dzieciaka zostawić z jakaś dorabiająca studentka sąsiadka czy kimkolwiek innym.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:54
        Nie, nie ma racji, ale... państwo młodzi mogą sobie zaprosić kogo chcą, kierując się kryterium wiekowym również
        a tu widzę, że ematka chciałaby podyktować listę gości
        • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:01
          wyznawczyni_wielkiego_czerwia napisała:

          > Nie, nie ma racji, ale... państwo młodzi mogą sobie zaprosić kogo chcą, kierują
          > c się kryterium wiekowym również

          fajnie uncertain
          przedmiotowe traktowanie gości jak nic.
          Można zaprosić np. tylko ludzi z przedziału 20-35 i tylko tych pięknych i młodych, pominąwszy tych, którzy mogliby do wizji nie pasować. Dobrze, że mam normalną rodzinę i nikt nie robi selekcji pod kątem 'przydatności' na wesele.
          • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:02
            Wyjedźmy jeszcze z selekcją dzieci w Auschwitz.
            Zaślepieni na punkcie swojego potomstwa ludzie (a zwłaszcza kobiety) strasznie głupieją sad
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:05
            Nie robię selekcji pod kątem przydatności na wesele, ale zapraszam tych, których uwielbiam. Jak ktoś zaprasza siódmą wodę po kisielu, bo tak wypada, bo rodzina to później takie kwiatki wyłażą.
            I tak, jak państwo młodzi wymyślą sobie, że zapraszają tylko osoby 18+ albo tylko osoby im bliskie- to mają takie prawo.
            Nie każdy musi kierować się konwenansami.
          • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:07
            Ty serio na wszystkie imprezy i wyjscia ciagniesz ze soba dzieci? Dopuszczasz w ogole idee imprezy tylko dla doroslych bez doszukiwania sie dyskryminacji? wink
        • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:31
          Nic nikomu dyktować nie chcę. Czytajcie ze zrozumieniem! Dziecko zostało zaproszone a później, w moim odczuciu, nieładnie odproszone. Dlatego jest mi przykro. Można było od razu jej nie zapraszać a nie stawiać teraz głupie warunki!
      • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:05
        A co w tym złego? To nie maluszek na mamusinej piersi tylko szkolniak. Ja w tym wieku jak 3/4 mojej klasy samodzielnie szłam do szkoły i z powrotem, potrafiłam sobie przyrządzić śniadanie i kolację i zostałam raz sama do wieczora gdy wszyscy wyjechali. I byłam zachwycona, żadnej traumy, cisza, spokój w domu wink
    • vilez Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 09:52
      O rety, czy to naprawdę taki problem, że dziecko nie pójdzie na wesele? Załatw opiekę i jedź dobrze się bawić.
      Zmienili zdanie, moze poszło o koszty, może o coś jeszcze (np. o koncept). Zdarza się przycinać wizję do rzeczywistości. A dziecku naprawdę wesele nie jest do szczęście potrzebne.
      Robisz z igly widly.
      • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:03
        10/10
      • motyllica Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:03
        był ostatnio podobny wątek i też dziecko kuzynki nie było na zaproszeniu (o ile pamiętam).

        dzieci kuzynów to nie jest bliska rodzina i u nas często się nie zaprasza.
        bo w niektórych rodzinach wesela byłyby ogromne, jeśli jest duża ilość wujostwa, kuzynów i jeszcze na dokładkę ich dzieci
        • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:06
          Niestety współczesne młode matki są okropnie roszczeniowe.
          • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:29
            Gazeciarz-teoretyk.

            Jak zwykle dużo do powiedzenia na tematy zupełnie z nim nie związane big_grin
            • gazeta_mi_placi Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 13:34
              Każdy dobry onkolog to taki co sam siebie wyleczył z raka wink
      • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:34
        Nie robię ani wideł ani afery. Jest mi zwyczajnie przykro, może być? Opieka na ten czas dla dziecka to jest ogromny problem. Cała rodzina moja i męża na jednym końcu Polski, z czego moja będzie na weselu, wesele w Szczecinie a ja mieszkam we Wrocławiu nie mając tutaj z rodziny nikogo. Załatwianie kogoś obcego na 4 dni jakoś mnie nie kusi a znajomym też nie zamierzam na ten czas zwalać swojego dziecka na głowę, bo dobre wychowanie mi na to nie pozwala.
      • verdana Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 17:38
        Nie jest żadnym problemem, jeżeli dziecko jest nie zaproszone i nie pójdzie na wesele. Natomiast, jeżeli było zaproszone, cieszyło się, a zaproszenie sie odwołuje - to jest problem.
    • kamunyak Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:16
      dla mnie takie przychodzenie z "całą rodziną", czyli dziecmi, to takie wsiowe zwyczaje - dobre kiedy wesele robi się w domu i przez kilka dni.
      Teraz takich wesel chyba nie ma, lub są rzadkością. Najczęściej wesele robi się w knajpie, często tylko w jej części, w innej są zwykli goście. Wtedy dzieci, szczególnie te najmłodsze, zwyczajnie przeszkadzają. Dla nich to średnia atrakacja, takie siedzenie na tyłku przez kilka godzin, jaką przyjemnośc odczuwa z tego np. 3-latek? czy nawet 12-latek? U mnie na "weselu", którym była obiado-kolacja w knajpie była właśnie taka pannica i siedziała cały wieczór jak na tureckim kazaniu. Nie wiem po co rodzice ją zabrali, choc ja nie zbraniałam ale też jakoś specjalnie nie zapraszałam, sami wybrali. Myślałam, że będą rozumieli, iż "knajpa z dancingiem" to nie miejsce dla dzieci. Nie rozumieli, choc mogli zostawic latorośl ze swoimi teściami więc to nie był problem. Krzesło sie dostawiło, nie jedno zresztą, koszty się zwiększyły ale to nie był problem bo nie o to w tym wszystkim chodziło.
      Uważam, że dzieci w knajpie, wśród podchmielonych, mniej lub bardziej, dorosłych, to nie miejsce dla dzieci.
      Co do tej konkretnej sytuacji to doskonale wiedziałaś, jakie zdanie nt dzieci na weselu ma kuzynka. W tej sytuacji ,nawet jeśli tuz przed weselem kuzynka zapraszała (nawiasem mówiąc, ustnie tylko - może coś źle zrozumiałaś? może "komplet" dla kuzynki to ty i mąż?), to i tak z dzieckiem nie poszłabym tylko zorganizowała mu opiekę. Także dla swojej wygody zresztą. Pilnowanie dziecka na weselu to żadna zabawa. Lub nie poszłabym w ogóle, bez żalu do kogokolwiek.
      • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:31
        Wesele to zwykle impreza rodzinna. Dzieci np. brata czy kuzynki częścią tejże rodziny są.
        • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:35
          W dzisiejszych czasach to nie jest wcale takie oczywiste. Sa wesela, gdzie przewazaja przyjaciele i znajomi.
          • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:41
            To wciąż mniejszość.

            • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:44
              A to na wlasnym weselu trzeba sie kierowac opinia wiekszosci?
              • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:48
                Ślub dla młodych, wesele dla gości, a młodzi powinni dopilnować, aby goście się dobrze na weselu bawili.
                • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:51
                  Owszem, mlodzi dbaja o gosci, ale slub i wesele jest ich i wg ich wizji, a nie oczekiwan 50-letniej ciotki. Rozumiem, ze w takim razie odpadaja tez wesela w plenerze, na statku, za granica (bo nawet jak oplaci sie gosciom podroz, to niektorzy boja sie latac), z pieczonym prosiakiem (bo obraza wegetarian) i wesela osob po rozwodzie, zeby nie robic afrontu katolikom.
                  • tabakierka2 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:53
                    ashraf napisała:

                    > za granica (bo nawet jak oplaci sie gosciom podroz, to niek
                    > torzy boja sie latac)

                    i ci albo przylecą, albo nie.

                    , z pieczonym prosiakiem (bo obraza wegetarian)

                    jeśli wegetarianie mogą wybrać coś niemięsnego, to OK.

                    i wesela o
                    > sob po rozwodzie, zeby nie robic afrontu katolikom.

                    moja teściowa na takie nie chadza tongue_out też masz wybór, jako potencjalny gość.
                    • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:56
                      O prosze, czyli jednak mozna nie pojsc na wesele, zamiast oczekiwac, ze mlodzi urzadza je w 100% pod gosci. Co zreszta sama z roznych wzgledow praktykuje, nie opowiadajac wszem i wobec jaci ci mlodzi wstretni i niezyczliwi, bo np. biora slub w Chorwacji albo w srodku tygodnia.
                      • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:03
                        Cóż, trzeba w planach weselnych dostosować się pod gości.

                        Mamy zaproszenie na sierpień na drugi koniec Polski, ślub o 17 w niedzielę. Mogli zrobić w sobotę, były dostępne terminy i tak im doradzano. zrobili po swojemu, wiele osób zrezygnuje.
                        • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:08
                          No i co sie stanie, ze nie pojedziecie? Moze mieli inne powody, zeby robic akurat w niedziele. Wy nie powinniscie jako goscie oczekiwac, ze zmienia termin, a oni, ze wezmiecie wolne i pojawicie sie na weselu.
                          • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:23
                            Nie mieli powodów, skądinąd wszyscy wiedzą, że jest filozofia życiowa "ma być po naszemu i nikt nie ma prawa mieszać się do naszych decyzji"

                            A to, że w wyniku kilku takich decyzji kiepsko na nich wyszli, nie słuchając rozsądnych rad dawanych z dobrego serca, dowodzi, że beton ma się dobrze i przejawia się w rożnych formach i u rożnych ludzi.
                            • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:25
                              No i zrobili po swojemu. W czym problem? Ze ominelo was wesele? Dobrowolnosc dotyczy zarowno organizacji, jak i uczestnictwa.
                              • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:28
                                Trochę mi szkoda, a dlaczego, to już nasza sprawa. Po prostu w pewnych sprawach potrzebne jest spojrzenie poza koniec własnego nosa.
                                • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:34
                                  To dotyczy przede wszystkim roszczeniowych gosci, a nie tylko organizatorow wesela.
                                  • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:39
                                    Tak jak są roszczeniowi goście, ta są i ograniczeni do swojego jedynie słusznego świata, młodzi.
                                    • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:46
                                      Tylko ze mlodzi maja slub i wesele raz w zyciu i chocby z tego wzgledu maja prawo urzadzic je po swojemu, nawet jesli jest to nie po mysli rodziny.
                                      • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:56
                                        Na tym forum jest sporo lasek, które tę imprezę miały co najmniej dwukrotnie big_grin

                                        A skoro rodzina jest olana, to po co rodzinę zapraszać, niech zaproszą tylko tych podzielających ich gust i upodobania, a wszyscy będą szczęśliwi.
                                        • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 12:05
                                          Nie trzeba podzielac gustu i upodoban organizatorow, zeby przyjsc na wesele i cieszyc sie ich swietem. I ja osobiscie nie czulam obowiazku zapraszania calej rodziny, wszystkich ciotek, kuzynow itd. - zaprosilismy tych, z ktorymi jestesmy blisko i z ktorymi dobrze sie bawimy. Sa to rownoczesnie osoby pozbawione oczekiwan z ksiezyca i umiejace bawic sie na kazdej imprezie.
                                          • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 12:08
                                            Co to są "oczekiwania z księżyca"?
                                            • ashraf Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 12:09
                                              Poczytaj sobie watek, to sie dowiesz, ze nawet nuggetsy na komunii moga powodowac krzywe miny gosci.
                      • marianna72 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 23.05.14, 11:32
                        O prosze, czyli jednak mozna nie pojsc na wesele, zamiast oczekiwac, ze mlodzi
                        > urzadza je w 100% pod gosci.
                        No ale jesli zalezy ci aby ktos przyszedl to jednak sie troche dostosujesz.Organizowalam w zeszla ndz przyjecie komunijne i wiele decyzji podjelismy ze wzgledu na gosci.Wybralislmy miejsce blisko domu zeby moja szwagierka , ktora jest chora przyjechala gdyby bylo gdzies daleko pewnie by sie nie wybrala a tak , kiedy juz nie dawala rady corka odwiozla ja do domu.Potrawy tez byly dobrane pod gust np moich rodzicow bo maja swoje lata i przyzwyczajenia i pewnie by zjedeli co dostana ale chcialam zeby im smakowalo .Moj Tata przez nastepne dwa dni wspominal jak go corka dobrze nakarmilawink)) Byly tez ewentualne dodatkowe dania dla dzieci jesli nie chcieliby sprobowac potraw z ustalonego menu . Mi bylo po prostu milo ze gosciom bylo przyjemnie .
                  • ceide.fields Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:00
                    Kompromis. Trudno aby 100 rożnych osób o rożnych upodobaniach i gustach było zadowolonych.
                  • arwena_11 Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 13:14
                    a co ma wesele do katolików? Tego nie rozumiem?
          • kamunyak Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 12:03
            > W dzisiejszych czasach to nie jest wcale takie oczywiste. Sa wesela, gdzie prze
            > wazaja przyjaciele i znajomi

            dokładnie tak. Zdecydowanie rodzinne to są np. święta.
        • vilez Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 10:40
          Tradycje się zmieniają, charakter wesel również. Nie ma obecnie jednolitego charakteru imprez typu: wesele- jedne sa nadal tradycyjne, inne- nie. Rozkminka, co jest lepsiejsze, jest śmieszna.
      • kolteta Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:36
        Nie, kuzynka mówiła i mnie i o mężu i o córce. Ustnie, bo poszłam jej na rękę, że drukowanie zaproszenia dla mnie to strata pieniędzy.
    • madzioreck Re: przykro mi, ale co zrobić.... 22.05.14, 11:09
      Żeby była jasność - zagranie kuzynki tak burackie, że szkoda słów. Wskazuje na określony sposób myślenia i dziw bierze, że jesteś z taką osobą blisko. Laska podkreśla setki razy, że nie życzy sobie "bachorów", a Tobie z jakiegoś powodu wydawało się, że Twojego dziecka to nie dotyczy... no ale powinna się określić, zaprasza czy nie.

      Poza tym tak sobie myślę, że j
      > eśli na uroczystości, która dla mnie ma charakter bardzo rodzinny ktoś stawia m
      > nie pod ścianą i zabrania mi przyjścia z najbliższą mi, poza mężem, osobą to j
      > a wypisuję się z takiej uroczystości.

      Wyłączając tę konkretną sytuację z kuzynką, nie lubię takich szantażyków. Wesele to nie jest impreza rodzinna, to impreza, na która zwykle zaprasza się dużo ludzi, w tym również rodzinę. Nie uważam, że całonocny jubel z głośną muzyką i alkoholem to coś, na co trzeba koniecznie ciągać dzieci i fochy z tego tytułu uważam za śmieszne po prostu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka