kolteta
21.05.14, 23:14
Moja kuzynka wychodzi za mąż. Jestem z kuzynką bardzo blisko (albo tylko mi się tak wydawało), była świadkową na moim ślubie. O jej weselu rozmawiałyśmy setki razy, zawsze podkreślała, że bachorów sobie na nim nie życzy. Kiedy ustaliła termin zadzwoniła do mnie (mieszkamy od siebie jakieś 400 km) i oznajmiła, że oczywiście nasza córka też jest zaproszona. Ucieszyłam się. Dziś jednak zadzwoniła i zapytała dosłownie czy mam co zrobić z córką na czas wesela, bo ona dzieci tam nie chce. Zrobiło mi się tak przykro, że jedyne co byłam w stanie powiedzieć to, że ze smutkiem muszę odmówić i na wesele nie przyjdziemy. Poczułam się tak, jakby stawiała mi ultimatum albo przyjdziecie sami, albo w ogóle. Spoko, rozumiem, że można nie chcieć dzieci na weselu, to jej uroczystość, ale sposób w jaki rozwiązała sprawę pozostawił wielki niesmak. Poza tym tak sobie myślę, że jeśli na uroczystości, która dla mnie ma charakter bardzo rodzinny ktoś stawia mnie pod ścianą i zabrania mi przyjścia z najbliższą mi, poza mężem, osobą to ja wypisuję się z takiej uroczystości. Tylko wygadać się chciałam.