Dodaj do ulubionych

pozwalam sobie...

23.05.14, 22:25
Nie wiedzieć czemu - nie planowałam zakupu - zajrzałam dziś w Empiku do książki "W Paryżu dzieci nie grymaszą". Otworzyłam na - nomen omen - rozdziale, w którym autorka streszcza francuskie podejście do zadbania o siebie po ciąży.

Postawiła tezę, że Amerykanki oraz Europejki inne niż Francuzki zostając matką "przyzwalają sobie" na zaniedbanie - oponka, dodatkowe kilogramy - zostają na kobiecie, która całą swoją energię kieruje na zajmowanie się dzieckiem - nie zajmując się sobą wcale albo bardzo mało. Kobiecie, która w swoim zaniedbaniu czuje się 'usprawiedliwiona', bo została matką.

Tymczasem Francuzki stosują zasadę, w myśl której w ciągu 3 miesięcy powinny wrócić do figury sprzed porodu, w tym celu "uważają" na to, co jedzą. Nie przestrzegają diet, ale jedzą świadomie. Robią ćwiczenia na brzuch, zamiast o nich rozmyślać.

Mąż autorki, Francuz, po porodzie przypomniał jej, że powinna o siebie zadbać. Żona wyglądająca "jakby nie wydaliła łożyska" to nie osoba, z którą umawiał się na małżeństwo. Kobieta powinna utrzymywać swoją seksualną atrakcyjność dla partnera, macierzyństwo nie jest żadnym powodem do odpuszczania sobie.

I trochę mnie to zastanowiło - z jednej strony, jest jakaś racja w tym, że wychodzimy z założenia, że matka jest mniej ważna niż dziecko - więc może się zaniedbać, byle dziecko było zadbane.
Na pewno nie poczuwamy się do obowiązku utrzymywania atrakcyjności na potrzeby partnera życiowego - w zamian za grubszą żonę otrzymał przecież potomka.

Generalnie, jesteśmy tak zaaferowane macierzyństwem, że 'nie uważamy' na siebie, na swoje potrzeby. Pokutuje w nas jakiś taki kulturowy wzorzec, że kobieta - matka nie musi być atrakcyjna, bo jej pierwszym zadaniem jest zaspokojenie potrzeb dziecka.

No i co Wy na to? Które podejście jest Wam bliższe - francuskie czy reszty świata?
Obserwuj wątek
    • przystanek_tramwajowy Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 22:32
      Mąż autorki, Francuz, po porodzie przypomniał jej, że powinna o siebie zadbać.
      > Żona wyglądająca "jakby nie wydaliła łożyska" to nie osoba, z którą umawiał się
      > na małżeństwo. Kobieta powinna utrzymywać swoją seksualną atrakcyjność dla par
      > tnera, macierzyństwo nie jest żadnym powodem do odpuszczania sobie.


      A ja stawiam tezę, że pani wyszła za mąż za buca i palanta a teraz sobie racjonalizuje ten wybór. I jeszcze jedna teza - jak pani zachoruje i zbrzydnie, to pan bez skrupułów wymieni ją na inny model.
      • andaba Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 23:00
        > > Żona wyglądająca "jakby nie wydaliła łożyska" to nie osoba, z którą umawi
        > ał się
        > > na małżeństwo.

        Czyli jak mąż wyłysieje, to można go kopnąć w tyłek, bo nie jest tą osobą, z którą umawiałam się na małżeństwo?

        Biedne te Francuzki, że muszą wybierać spośród takich buraków.
        • wies-baden Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:17
          Łysienie mężczyzn nie zależy jednakowoż od ich woli, natomiast waga jak najbardziej.
          Cudów nie ma, dodatni bilans kaloryczny, niezależnie od płci, wpływa na nasz wygląd. Mam takie prywatne obserwacje, że osoby tyjące mają deficyty uczuciowe, tylko proszę nie pisać , że ciocia Frania jest niekochana i szczupła.
          • ichi51e Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:55
            No to majatek - to zalezy od pana. Traci prace w firmie x a tu walizki. No chyba ze ma 3 mce na poprawe suspicious
          • andaba Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 11:17
            wies-baden napisała:

            > Cudów nie ma, dodatni bilans kaloryczny, niezależnie od płci, wpływa na nasz w
            > ygląd.


            Rzadko współczuję komuś, ale kobietom, z którymi faceci żenią się wyłącznie dla wyglądu jednak współczuję. To chyba jeszcze gorsze niż zostać poślubionym dla gotowania obiadów - ten atut trudno stracić z wiekiem, przeciwnie. A taka pięknotka jest w czarnej d...e, z wiekiem piękniejsza nie będzie, więc ma przechlapane.

      • semihora Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 23:02
        Zgadzam się z Tobą, a jeszcze ciekawa jestem, w jaki sposób i czy w ogóle pan dba o swoją atrakcyjność dla żony. Założę się, że wymóg bycia seksualnie atrakcyjnym dotyczy tylko jednej strony.
      • elle.hivernale Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 00:07
        Spora część mojej rodziny mieszka we Francji, któreś już tam pokolenie i mimo tego, że są wychowywani dwujęzycznie, przejawiają kiepsko skrywaną pogardę dla ludzi nie władających językiem fr. lub - co gorsza - kaleczącym go. Naprawdę stereotypy o bucowatych, wywyższających się Francuzach nie wzięły się z powietrza wink
    • stacie_o Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 22:32
      Zgrzytam zębami jak czytam ze zadbanie o siebie oznacza głównie dbałość o szczupła sylwetkę.
      • ichi51e Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:56
        Piontka! Ja tez.
    • mayaalex Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 22:45
      mieszkam w Belgii i tu podejscie jest podobne do francuskiego. ale to nie jest tak, ze masz zaraz po porodzie byc szczupla i to juz twoja sprawa, jak to zrobisz - kazda kobieta ma w ramach ubezpieczenia po porodzie 20 seansow kinezyterapii z wykwalifikowana terapeutka, ktora w tym czasie pokazuje cwiczenia na brzuch do samodzielnego wykonywania w domu (pomagaja "ulozyc sie" narzadom po porodzie) ORAZ wykonuje zabiegi na brzuch i wagine (tzw. reeducation perinal), za pomoca specjalnych urzadzen, stymulujacych i wzmacniajacych miesnie. do tego lekarze bardzo zwracaja uwage na tycie podczas ciazy, moj na przyklad od razu zalecil zrezygnowanie z sokow, bo to sam cukier. I wtedy po prostu jest duzo latwiej wrocic do formy. co nie znaczy, ze tylko bycie szczupla ma byc obowiazujaca wszedzie norma - ale tez nie ma sie wymowki, ze skoro mam dziecko, to oczywiste jest, ze musze sie roztyc, nabyc odrostow i przestac malowac no bo przeciez JESTEM MATKA...
      • aqua48 Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 22:47
        Zaniedbanie a choroba to dwie różne sprawy i sytuacje i dotyczą OBU płci. Nie widzę w byciu matką powodu do zaniechania dbałości o wygląd.
        • przystanek_tramwajowy Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 22:54
          aqua48 napisała:

          > Zaniedbanie a choroba to dwie różne sprawy i sytuacje i dotyczą OBU płci. Nie w
          > idzę w byciu matką powodu do zaniechania dbałości o wygląd.

          A jeśli pani z jakiegoś powodu nie będzie mogla po ciąży schudnąć (na przykład z powodu chorej tarczycy), to pan pójdzie szukać szczęścia gdzie indziej a ty uznasz, że miał rację?
    • triss_merigold6 Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 23:05
      Mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony warto dla siebie dbać o sylwetkę i wygląd po porodzie i generalnie bycie matką to jedna z ról, z drugiej taki przymus wywołuje we mnie odruchowy opór. Tekst faceta - o ile prawdziwy - dno i kilo mułu. Jeśli on jest stereotypowy dla tego kręgu kulturowego, to stereotypowo prędzej czy później dostanie piękne rogi.
      • verdana Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 23:12
        Bo tu wcale nie chodzi o "dbanie o siebie". Chodzi o to, aby niezależnie od tego, czy się ma dziecko, nieprzespane noce, czy się karmi - spełniać wymagania społeczne. Kobieta ma być szczupła i zadbana, nie dlatego, że tak chce, tylko dlatego, że to jej obowiązek, ponieważ ma wyglądać tak, jak sobie życzy mąż i jak wymaga obowiązująca aktualnie moda.
        Nie ma to nic wspólnego z "dbaniem o siebie", tylko z narzucaniem kobiecie kolejnych wymogów, prawie niewykonalnych, które ma spełniać i których tak naprawdę spełnić zazwyczaj nie jest w stanie.
        • triss_merigold6 Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 23:16
          To niech spadają.
        • lauren6 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:50
          Masz racje.

          Sugerowanie mlodej matce, ze ma wycienczac orgabizm dieta i cwiczeniami, niedlugo po porodzie i w czasie kp nie ma nic wspolnego z dbaloscia.

          Szczupla sylwetka to cos, o co moge zabiegac dla siebie, nie dla osob trzecich.
        • nangaparbat3 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:28
          Rozmawiałam niedawno z dwiema lekarkami, jedna mowiła o gwaltownym wzroście przypadkow choroby Hashimoto, druga, reumatolożka, że na jej oddziale jedna trzecia łóżek zajeta jest przez mlode kobiety z toczniem. Nie wiem, czy aktualne jest łaczenie chorób autoimmunologicznych z nadmiernymi wymaganiami wobec samej siebie - trudno jednak nie zastanawiac się, czy nie jest coś na rzeczy.
          wysokość poprzeczki jaka stoi teraz przed mlodymi kobietami (w dodatku w pelni przez nie same akceptowana) wydaje mi się jakaś niebotyczna, dawniej wzorem była matka-dziewica, teraz istota absolutnie perfekcyjna, która do kazdego aspektu zycia podchodzi jak do zadania, z ktorego powinna sie perfekcyjnie wywiazać. Tak sie nie da żyć.
    • ashraf Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 23:32
      Ja natomiast jestem ciekawa, czy pan z książki równocześnie zaproponował, że przejmie obowiązki matki, podczas gdy ta będzie korzystać z domowego spa, chodzić na fitness i do kosmetyczki. Bo coś mi mówi, że jednak nie wink I chociaż jestem zwolenniczką dbania o siebie zawsze - przed ciążą, w ciąży i po niej i nie uważam, jakoby posiadanie dziecka było usprawiedliwieniem dla 10 kg nadwagi, odrostów i dresów, to nie wyobrażam sobie, że mąż powiedział mi coś takiego... a dodam, że jesteśmy wobec siebie zawsze szczerzy i otwarcie mówimy sobie np. "przytyłeś ostatnio ze 2 kg, ogranicz słodycze" - ale wynika to z obopólnej zgody co do tego, że szczupła sylwetka jest nie tylko atrakcyjna, ale przede wszystkim zdrowa i potrzeby takich komentarzy (rola motywująca). I bynajmniej nigdy nie wyciągamy tak obrzydliwych argumentów jak ten facet. Żenada.
      A ja? Miałam przede wszystkim dużo szczęścia + dbała w ciąży o dietę i starałam się prowadzić aktywny tryb życia. Dzięki temu po porodzie, poza brzuchem i kilkoma kg nie wyglądałam inaczej niż przed ciążą. Nie musiałam się odchudzać - brzuch ładnie się wchłonął, kg same spadły. Po połogu wróciłam do zajęć w klubie fitness 3 x tydz. i pracy nad odzyskaniem jędrności brzucha. Smarowałam się balsamami, robiłam manicure i pedicure, codziennie rano (od pierwszego dnia po cc) makijaż, nie chodziłam z tłustymi włosami itd. Nie miałam wyrzutów sumienia, że zaniedbuję dziecko, bo synek ma dwoje rodziców i podczas mojej nieobecności zajmował się nim mąż. Macierzyństwo nie oznacza rezygnacji ze swoich potrzeb, o ile nie jest się perfekcyjną i naładowaną ideologią matką Polką wink
      • agn.iecha Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 11:56
        Serio?! A co na to położne? pewnie podziwiały twój codzienny pedicur ? I wszyscy sie zachwycali jaka im sie super zadbana połoznica trafiła.
        • ashraf Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 15:14
          Pisalam o codziennym makijazu, pedicure robie raz w tyg. A polozne nie byly zszokowane, wrecz same namawialy do dbania o siebie, zabieraly/pilnowaly dziecka, zeby mamy mogly isc pod prysznic, umyc wlosy czy zrobic make-up. Co w tym dziwnego?
          • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 15:22
            wziąć prysznik/umyć włosy ok
            ale presja na zadbanie o make-up już mnie przerosła
            • ashraf Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 15:28
              Wiekszosc kobiet maluje sie na co dzien, co w tym dziwnego, ze nie zamierzaja tego zmieniac po porodzie? Presji nie ma, ale doceniam starania poloznych w tym zakresie, zwlaszcza, ze bedac zadbana i ladnie ubrana (nie we wstretna szpitalna koszule czy bezplciowa pizame) ma sie jeden powod mniej do dolka, o ktorego nie trudno po porodzie.
    • jusiakr Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 23:37
      Czytałam książkę - trochę pomyliłaś - mąż autorki nie jest Francuzem, tylko Brytyjczykiem.
      I to chyba nie on powiedział (nie mam książki po ręką, żeby sprawdzić).
      Ale do meritum - trzeba też zauważyć, że kobieta nie jest w tym dbaniu o siebie pozostawiona sama - ma np. możliwość rehabilitacji krocza z państwowego ubezpieczenia. No i druga ważna rzecz - książka została napisana trochę na zasadzie porównania mamy francuskiej i amerykańskiej (a nie mamy i reszty świata). Jak wyglądają niektóre amerykańskie mamy, nie trzeba tłumaczyć.
      Po przeczytaniu tej książki zastanawiałam się, czy bliżej mi amerykańskich czy francuskich mam. I wyszło mi że bliżej francuskich.
      • ashraf Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 23:41
        Ja jednak myślę, że amerykańskie mamy, które masz na myśli, wyglądają tak samo i przed ciążą wink
        • jusiakr Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 23:50
          niektóre tak, ale nawet tym szczupłym ciąża im raczej nie pomaga w utrzymaniu figury, wręcz przeciwnie.

          Tak w ogóle, to bardzo ciekawa książka. Mi pozwoliła też zrozumieć amerykańskie mamy.
          Jest tam bardzo fajny rozdział o karmieniu dzieci.
          • ichi51e Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 08:01
            Tego typu tez super jest "jak eskimoski ogrzewaja dzieci" tam jest ameryka vs reszta swiata. Np rytm dobowy argentyna jedzenie francja odpieluszanie w chinach. Bardzo fajna! O pigmejach bylo wlasnie z tej ksiazki
            www.amazon.com/Eskimos-Keep-Their-Babies-Warm/dp/156512958X
    • maslova Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 23:50
      > Generalnie, jesteśmy tak zaaferowane macierzyństwem, że 'nie uważamy' na siebie
      > , na swoje potrzeby. Pokutuje w nas jakiś taki kulturowy wzorzec, że kobieta -
      > matka nie musi być atrakcyjna, bo jej pierwszym zadaniem jest zaspokojenie potr
      > zeb dziecka.

      Ja obserwuję zupełnie odwrotne zjawisko: mamy, które znam, dość szybko po porodzie starają się dojść do formy sprzed ciąży i zdecydowana większość z nich jest zadbana. Myślę, że dużo rolę odgrywa tu wizerunek szczęśliwej i atrakcyjnej młodej mamy, który możemy zobaczyć w TV czy w kolorowych czasopismach.
      • eo_n Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 23:57
        Wg mnie fajnie jest o siebie mocno zadbać po porodzie, jednak tu rolę do popisu ma partner. Bo jeśli jest z tych pracujących do późna lub z tych uważających, że małe dziecko to zadanie tylko dla mamy, to kiedy ta kobieta ma np. ostro ćwiczyć? Podczas drzemki niemowlaka, kiedy ma jedyną szansę odetchnąć czy odespać noc, ewentualnie inne obowiązki do wykonania? Czy późnym wieczorem, kiedy pada na twarz? Cienko to widzę...
        • triss_merigold6 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 00:04
          Taa... akurat ostre ćwiczenia są w połogu najbardziej wskazane... kogoś tu chyba pogięło.
          • eo_n Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 00:06
            Gdzie ja pisałam że w połogu? Po połogu już nie można? Wg mnie taki czas na wrócenie do formy to ok. roku. A pewnie czasem i więcej.
            • triss_merigold6 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 00:08
              Rok - spoko. Ale i tak, jak obserwuję, główną rolę odgrywają geny.
              • eo_n Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 00:13
                Pewnie tak i wydaje mi się, że jeszcze wiek. Młode młode mamy szybko wracają do formy, tym 30+ jakby gorzej szło. Takie mam wrażenie.
        • sueellen Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 00:30
          to kiedy ta kobieta ma np. ostro ćwi
          > czyć? Podczas drzemki niemowlaka, kiedy ma jedyną szansę odetchnąć czy odespać
          > noc,

          Odetchnąc?? Odespać?? Podczas drzemki??? Jak mi dziecko śpi to ja zmywam gary, gotuję obiad, składam / rozwieszam pranie albo jeżdżę na mopie i zbieram zabawki big_grin No chyba ze w parku jestem, to wtedy tak, ale i tak mam dziecko w wózku i wspinająca się na wszystko 4-letnią tarzanicę więc oczy dookoła głowy a nie ćwiczenia.
          • shumi-mi-las Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 06:46
            To ona już do przedszkola nie chodzi? Te gary zmywasz non stop?
            • ola Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:31
              To ona już do przedszkola nie chodzi?

              Może się nie dostała, skoro mama nie pracuje?
              A co do garów non stop: po pierwsze niemowle na jedną, góra dwie drzemki w ciągu dnia a nie non stop, po drugie koleżanka wymieniła jeszcze kilka innych czynności, które musi zmieścić w tych dwóch godzinach.
            • sueellen Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 08:40
              Chodzi, od 9:00 do 14:00, a co? Garow też nie zmywam non stop ale żeby przy dwójce dzieci mieć porządek i czysto w mieskzaniu, własciwie zawsze jest coś do roboty.
        • shumi-mi-las Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 06:44
          Chodziłam na zajęcia fitness dla mam z dziećmi.
          Ćwiczyłam w czasie drzemki dziecka.
          Bez przesady... Kosztowało mnie to stówkę tygodniowo więcej - płaciłam za sprzątanie domu. Poprostu wolałam czas przeznaczyć na siebie.
          • ola Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:32
            Bo cie było stać. Są ludzie dla których stówka więcej robi różnicè, wiesz ?
            • mid.week Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:37
              Ja byłam biedna jak mysz kościelna. Brałam wózek i biegałam po parku. Wszędzie chodziłam pieszo. Rodzice mieszkali wtedy 8km odemnie i odzwidzałam ich prawie codziennie. W obie strony pieszo. Wazyłam 48 kg i czułam się jak nastolatka. Chodzenie i bieganie jest naturą człowieka, nawet nasza budowa ciała na to wskazuje. Brak 100zł jest wymówką.
              • stacie_o Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 08:17
                O i post w stylu wystarczy tylko. Tym razem zaiwaniac z wózkiem 16 km. Rozumiem że to nie było zimą i dziecko z tych nie płacących w wózku. .
                • mid.week Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 08:34
                  stacie_o napisała:

                  > O i post w stylu wystarczy tylko.


                  O i post w stylu "będziemy sobie udowadniać bez końca nasze racje"

                  Uważasz, że jak ktoś CHCE ćwiczyć to brak 100zł jest poważnym wyjasnieniem dlaczego tego nie robi? Ja nie. O tym był mój wpis. Nie uważam tak, bo są darmowe sposoby na aktywne spędzanie czasu. Jeśli ktoś nie lubi się ruszać, nie chce to nic mi do tego, ale nieprawdą jest że do tego potrzeba klubów z fitnesem i wysokich dochodów.

                  Tym razem zaiwaniac z wózkiem 16 km. Rozumiem
                  > że to nie było zimą i dziecko z tych nie płacących w wózku. .


                  Dla ciebie to zaiwanianie, dla mnie przyjemność. Przecież pisząc o tym co robiłam nie zmuszam cię do robienia tego samego. Czy jak napiszę, że super fajowsko jest pracować w bibliotece odbierzesz to jak agitację i wywieranie nacisku aby inni tez tam się zatrudnili...?

                  Na marginesie - zimą też (fakt, że rzadziej bo bałam się przy bardzo niskich temperaturach wozić tyle czasu mała na dworze) a dziecko mam fantastyczne i tę godzinkę z kawałkiem spokojnie sobie przesypiało.
                  • stacie_o Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:12
                    I te osiem km robiłaś w godzinę z kawałkiem big_grin?
                    • mid.week Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:36
                      Szybki marsz to 6km na godzinę.
                      • stacie_o Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:40
                        Doczytałam. Przepraszam.
                        • mid.week Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:41
                          Nie ma sprawy wink
                  • eo_n Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 10:45
                    Tylko że chodzenie czy bieganie nie wszystkim pomaga na brzuch - ogólną formę, jasne, ale brzuch jakoś się nie chciał zgubić od chodzenia (a też dużo chodziłam z dzieckiem w chuście).
          • ichi51e Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 08:20
            Lol. I na cwiczeniach dla matek z dziecmi zrobilas forme? Bwa ha ha ha ha ha
          • sueellen Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 08:51
            Chodzę wieczorami jak człowiek normalnie na siłownię. Wszedzie chodze na piechotę, mam panią do sprzatania ale nie mogę sobie pozwolić na drzemkę w środku dnia i gdyby nie to, że lubię ruch, to nic bym nie robiła tylko i wyłacznie po to by dobrze wyglądac. Buty mam wyłącznie płaskie, zero biżuterii i ozdobników, przestałam się też malować. Za to regularnie się depiluję, używam balsamu do ciała po każdej kąpieli i reguluję brwi. No i maska na twarz raz w tygodniu oraz dobry krem do rąk stale pod ręką. Tyle w temacie dbania o siebie tongue_out
    • kropkacom Re: pozwalam sobie... 23.05.14, 23:56
      Atrakcyjność to coś więcej niż idealna figura. Tym bardziej w małżeństwie. Zwłaszcza atrakcyjność seksualna. I wiem coś o tym. Bo jak raz nie jestem singielką, a wręcz na odwrót big_grin Tak samo dbanie o związek to nie dbanie o dietę. To co piszę nie ma nic wspólnego z tym, że urodziłam dwójkę dzieci. Francuską nie jestem na pewno.
    • sueellen Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 00:21
      > No i co Wy na to? Które podejście jest Wam bliższe - francuskie czy reszty świa
      > ta?


      reszty świata smile I dobrze mi z tym. Dbam o siebie, trzymam linię, ale akceptuję fakt, ze ciąże i porody bezpowrotnie mnie zmieniły także fizycznie i jeśli ktos ma z tym problem, to jego problem a nie mój smile
    • madzioreck Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 00:40
      Kolejny gniot o tym, co kobieta powinna? 3 miesiące na powrót do formy? Szkoda, że nie 3 tygodnie suspicious
      Ciekawa jestem, kiedy ktoś napisze jakiegoś gniota dla facetów, typu, ze ciąża spożywcza też superseksi nie jest. Ale czekaj... nie powstanie, bo faceci mają to w doopie, te wszystkie oczekiwania.
    • aneta-skarpeta Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 02:54
      aha czyli jak matka mysli o dziecku to zle, a jak mysli o mezu to dobrze- choc moze wcale nie ma ochoty robic teraz brzuszków, tylko za pol roku
    • franczii Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 03:30
      Nie czytalam tej ksiazki, kiedys mialam wprawdzie bardzo duzo kontaktow z Francuzami ale ze to bylo w czaach przeddzieciowych to nie zwrocilam uwagi na ich podejscie do macierzynstwa. W tej chwili nie mam pod reka zadnych mam francuzkich wiec nie moge porownac ich zadbania z reszta swiata ale poza paroma wyjatkami nie widze w moim otoczeniu mam zapuszczonych. Raczej dbaja o to, zeby wrocic do wagi sprzed, zeby zmiescic sie w ubrania przedciazowe i dbaja o swoj wyglad tak samo jak przed ciaza czyli jesli przed ciaza cwiczyly, malowaly sie, ukladaly wlosy, starannie ubieraly to to samo robia i po ciazy. Zapuszcvzone matki z reguly i przed ciaza byly nieciekawe. Jesli o moje wlasne podejscie chodzi to tez mi oczywiscie zalezy, zeby wrocic do formy po ciazy ale 3 miesiace w moim przypadku jest nieosiagalne bo karmie piersia i na ten okres kilka kilo a plusie mam niezaleznie od tego co z tym bede robic, taka moja uroda (zreszta ostatnio sie dowiedzialam, ze to jak najbardziej prawidlowa i pozadana z punktu widzenia zdrowia matki reakcja organizmu). Jesli chodzi o zaaferowanie macierzynstwem i skupienie na niemowlaku to jest to naturalny stan, nie widze powodu, zeby z tym walczyc, co wiecej mnie sie to bardzo podoba.
      • franczii Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 03:38
        Jesli chodzi o zaaferowanie macierzynstwe
        > m i skupienie na niemowlaku to jest to naturalny stan, nie widze powodu, zeby z
        > tym walczyc, co wiecej mnie sie to bardzo podoba.

        Po ostatnim porodzie mialam komplikacje i musialam sie oszczedzac, zadnych cwiczen i glownie sobie polegiwalam z moim noworodkiem. Odkrylam, ze moglabym w zasadzie caly dzien tak lezec, patrzec i go podziwiactongue_out
    • karla.on Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 03:48
      Wy tak na powaznie?
      100% Amerykanek to grube zaniedbane baby i 100% Francuzek to piekne zadbane kobiety?
      A ja mieszkam w Kanadzie i znam piekne, zadbane po porodzie (jak i przed) i grube, zaniedbane.
      Takie same kobiety sa w Ameryce, Francji jak i w Polsce.
      te Wasze dyskusje to czasami o kant tylka mozna
    • shumi-mi-las Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 06:39
      Zdecydowanie francuskie.
      Przede wszystkim jestem kobietą. Potem matką i żoną, czy pracownikiem.

      Tak może trochę off topic. Wczoraj przepuszczałam na światłach pana ok. 70 z dwoma myślę rówieśniczkami. Obie tak samo sprawne. Obie podobne, raczej szczupłe figury. Jedna krótkie włosy zafarbowane na bury kolor, obleczona w ciotkowatą garsonkę i babcine buty. Druga naturalnie siwe długie włosy spięte " niedbale" klamrą, białe spodnie 3/ 4, koszula w kratę do pół uda, w talii spięta luźno paskiem i płócienna torba i białe tenisówki. Nie mogłam oderwać oczu!
      Pomyślałam że ta pani na bank tak ubierała sie za młodu. I jak jej to nadal pasujesmile
      • vilez Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:13
        Tenisówki? wWtym wieku?! Ta pani emamy nie czyta wink
      • stacie_o Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:40
        Ale chyba na ogólny v poziom szczęścia i zadowolenia z życia się to nie przełożyło
      • kropkacom Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:44
        Wszystkie jesteśmy przede wszystkim kobietami. No może poza gazetą. big_grin Penisy nam nie wyrosły od tego, że nie mamy francuskiego tongue_out podejścia, wiesz?
        • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:59
          ee tam, ja jestem przede wszystkim bytem, później żywym stworzeniem, jako kobieta identyfikuję się gdzieś na 15 miejscu
    • guderianka Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:20
      że kobieta - matka nie musi być atrakcyjna

      a musi?
    • mid.week Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:24
      Pomiędzy. Dbam o siebie dla siebie, bo lubię dobrze się czuć, zdrowo jeść, ruszać się, estetycznie wyglądać. Jednocześnie zwisa mi co o mnie myślą francuscy i inni mężowie. To, że wyglądam jak wyglądam jest miesznką genów, zdrowej traczycy, i jeszcze zdrowszego egoizmu.

      Wiem, że moje ciało musi mi służyć jeszcze (uśredniając) ponac 40 lat, więc jeśli je zaniedbam wyląduje niebawem zamknięta w starym worze, który nie będzie chciał mi służyć. Chcę być jak najdłużej samodzielna i aktywna, mieć siłe i możliwość pojścia gdzie chcę i robienia to co lubię.

      Niedawno był wątek o wpisie na blogu A.Muchy o - w jej opinii - fajnym zjawisku otwierania w miastach kolejnych miejsc dostępnych dla matek z dziećmi. Dopisałam się tam w duchu aprobaty bo mi kiedyś takich miejsc brakowało. Któraś z mam odpisała że przecież małemu dziecku wystarczy tylko wyjazd do parku, a nie żadne kanjpy i inne wynalazki. Myślenie o sobie jako nosidle do dziecka jest mi zupełnie obce. To moje zycie, chęć spędzania go tak jak ja chce i jak mi się podoba jest dla mnie oczywiste.
      • guderianka Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:50
        To moje zycie, chęć spędzania go tak jak ja chce i jak mi się podoba jest dla mnie oczywiste.

        a dla mnie nie-dla mnie jest oczywiste jest NAJPIERW dbam o potrzeby osoby którą powołałam na świat za którą jestem odpowiedzialna o jej komfort i samopoczucie- moje w tym przypadku schodzą na dalszy plan. Miejsca gdzie swobodnie bezpiecznie i komfortowo można być z dzieckiem-ok , wyjścia do jak to napisałaś "knajpy" bo JA mam ochotę i już- już nie takie ok
        • mid.week Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 08:20
          A ja piszę o połączeniu tych potrzeb. To, że dbam o dziecko nie znaczy że muszę się przy tym poświęcać. Dziecko potrzebuje wyjścia na spacer, ale możemy iśc tam gdzie obie się dobrze będziemy czuć i fajnie bawić. Poza tym pisałam o "knajpach" dedykowanych matkom z dziećmi. Więc zapewne spędzające warunek "Miejsca gdzie swobodnie bezpiecznie i komfortowo można być z dzieckiem".
          Przy dziecku jest tyle średnio przyjemnych obowiązków do wykonania, że nie trzeba sobie dokładać kolejnych nieprzyjemności i całkowicie o sobie zapomnieć.
          • guderianka Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 08:24
            zgadzam się- z tym że np. potrzeby moje i mojego dziecka mogą być inne niż Twoje i Twojego dziecka i jeszcze inne niż potrzeby Kasi i jej dziecka itd.- nie można oceniać tego co ma być dobre co złe co jest poświęceniem a co nie przez pryzmat swoich doświadczeń
            • mid.week Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 08:54
              Oczywiście, że każdy ma inne potrzeby. Ja tego nie neguję. Zanegowała to mama, którą cytowałam. Sprowadziła moją porzebę spędzania inaczej czasu do dziwnej fanaberii, która nie jest dziecku do niczego potrzebna. Oczywiście, że 3miesięcznemu maleństwu nie jest potrzebne miejsce typu "klub dla mam". To jasne. Ale czy mu szkodzi? Chyba nie. A jeśli dla mamy jest miła odskocznią to dobrze. Jedyne co neguję to sprowadzanie roli matki do dodatku do dziecka. Sposobu zycia, w kórym kobieta całkiem o sobie zapomina i myśli wyłacznie o potrzebie dziecka. Po co te kluby budują przeciez dziecku wystarczy park - tu nie ma miejsca na potrzeby kobiety. A powinno być. Jak to miejsce wykorzysta to już kwestia tego co lubi. Jak lubi spędzać dzień w parku - niech to robi, jeśłi lubi siedzieć na kanapie - niech siedzi, jeśli kocha gotować - niech kucharzy, ale niech nie rzuca wszystkiego w kąt "bo dziecku to niepotrzebne".
              • guderianka Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:10
                Sposobu zycia, w k
                > órym kobieta całkiem o sobie zapomina i myśli wyłacznie o potrzebie dziecka

                zgadzam się-ale tak serio-znasz takie ? to przecież przejaskrawiony przykład - a żadne przegięcie nie jest dobre- właściwym jest taka postawa która pozwala na dobre samopoczucie a już kwestią osobną są ustalone proporcje i sposób spędzania czasu sposób bycia i zycia- nacisk na super figurę szczupła sylwetkę i koniecznie wyjścia zaraz po porodzie też nie są dobre jeśli nie wynikają z woli a jakiejś presji
                • mid.week Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:32
                  Zaczęłam od tego, że w mojej filozofii leży olewanie tego co myślą o mnie Francuzi. Należy ich rozumieć jako spersonalizowaną indoktrynację rozmaitej treści.

                  A serio niestety znam mamy, których macierzyństwo to w ich opinii niekończący się koszmar. Patrząc na nie z boku widać wyraźnie, że w części same go sobie produkują. Głównie przez zbytnie skupienie się na tym "co wypada" i "jak należy".
                  • guderianka Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:42
                    ja się z Tobą i z Twoim podejściem zgadzam
          • ichi51e Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 08:26
            Knajpy z miejscami dla dzieci sa super. Dzieciak ryje w kulkach a czlowiek moze se kawke na miescie strzelic. Dla mnie to jest win-win wszyscy zadowoleni. Do tego w tych knajpach srednio 3 matki na krzyz wiec dzieciak ma towarzystwo bez bycia zadeptanym (i fajne ze nie rowiesnikow tylko spory rozstrzal tych dzieci jest)
            • mid.week Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 08:43
              Chyba jednak inne miejsca mamy na myśli wink

              Jak moja córka była maleńka to nasz teatr lalek zaczął cykl "sceny letniej". W parku staromiejskim przy teatrze rozbudowano scenę i odbywały sie darmowe spektakle. Bardzo miło to wspominam. Po przedstawieniu szkraby mogły sobie wchodzic na scenę, pomacać kukiełki itp. Często łączone to było z innymi atrakcjami - konkursy, wspólne malowanie. Dla chętnych po darmowych przedstawieniach organizowano odpłatne warsztaty dla dzieci.
              Ponieważ wszytsko odbywało sie w parku, a nieopodal była wielka piaskownica tabun dzieckiaków z mamami oddalał sie w jej stronę. Ale sam fakt ogladania wspólnie przedstawienia sprawiał, że to już było inne "siedzenie w piaskownicy" niż takie codzienne. Nie byli to przypadkowi ludzi bo tylko tacy, którzy mieli w części podobne zainteresowania. Coś już nas wtedy łaczyło, mozna było łatwiej zagadać, nawiązać znajomości.
    • koza_w_rajtuzach Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:47
      Jasne, zadbać o siebie czemu nie, jeśli nasze dziecko nie cierpi przez większą część dnia na kolki + noce i mamy dużą pomoc do dziecka.
      Naprawdę byłam tak zmęczona kolkami dzieci, które dużo płakały (syn nie tylko w dzień, ale jeszcze przez połowę nocy i co chwilę robił w pampersa), że ostatnie o czym myślałam, to zadbanie o siebie, kiedy nawet często nie miałam czasu pójść do toalety zrobić siku tongue_out. Raz zdarzyło mi się zasnąć w środku dnia na podłodze na siedząco, po dwóch godzinach ocuciła mnie 3-latka (a jakże, była pod moją opieką), bo syn od dłuższego czasu płakał. Dla mnie zadbanie o siebie w pierwszych miesiącach, kiedy byłam wyczerpana z powodu ciągle płaczących dzieci było niemożliwe.
    • ichi51e Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 07:53
      Maz cham. Walizki.
      A serio -mnie tam w pierwszym roku zycia dziecka chcialo spac i jesc. W wolnym czasie moglam sie wysikac albo poczytac o rozwoju dziecka pielegnacji albo pogooglac najlepsze sposoby usuniecia kataru z nosa.
      Tym niemniej dzieki spacerom karmieniu genetyce czy bog wiec czemu wrocilam do wagi bez spinania sie. Z tym ze kiedys skladalam sie z miesni a teraz mam tluszcz.
      No coz forme robi sie cale zycie a nie w 3mce po porodzie.
    • vilez Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 08:00
      Bez względu na to jakikolwiek kobieta po porodzie prezentuje zestaw genetyczny (w sensie: jakie ślady poostawia na niej ciąża) i jakie ma osobiste gusta i możliwości (naprawcze) w tym względzie, wszelka presja otoczenia (mezowska, rodzinna, koleżankowa, inna społeczna) w tym względzie jest ohydna
      • nangaparbat3 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:43
        vilez napisała:

        > Bez względu na to jakikolwiek kobieta po porodzie prezentuje zestaw genetyczny
        > (w sensie: jakie ślady poostawia na niej ciąża) i jakie ma osobiste gusta i moż
        > liwości (naprawcze) w tym względzie, wszelka presja otoczenia (mezowska, rodzin
        > na, koleżankowa, inna społeczna) w tym względzie jest ohydna

        Amen.
    • najma78 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:06
      Chyba jednak francuskie choc nie tak do konca. Przede wszystkim nie uwazam ze kobieta powinna za wszelka cene zachowywac atrakcyjnosc seksualna dla partnera. Jesli kobieta to tylko obiekt seksulany i tak jest glownie postrzegana to jest to uprzedmiotowienie. Jednak z drugiej strony nie rozumiem podejscia kobiet ktore to koncentruja cala uwage na dziecku i wlasnis maja taka zasade ze skoro maja juz meza i dziecko to one i ich potrzeby sachodza na dalszy plan. Mam kolezanki, ktore zalegaly miesiacami na sofie z dzieckiem lezacym na brzuchu i majacym sutek w ustach niemal bez przerwy i ogladaly filmy na DVD. One byly przez ten czas niepelnoslrawne bo wymagaly opieki osob trzecich. Nie mogly nawet wziac w spokoju dluzszej kapieli a osoby trzecie przygotowywaly im posilki. Wlasne zycie zredukowaly do karmienia piersia i calej reszty zwiazanej z dziecmi.
    • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:14
      buc nie mąż
      jak przytyje 1 kg albo wyłysieje albo zachoruje i będzie wymiotować- trzeba mu wystawić walizki za drzwi
      jak w którymś miesiącu nie przyniesie premii do domu to również- bo kobieta na pewno nie umawiała się na małżeństwo z jakimś biedakiem
      nie rodziłam, ale się wypowiem
      mam to ogromne szczęście, że jestem odporna na pranie mózgu, na te wszystkie: kobieta powinna, presja społeczna nie robi na mnie żadnego wrażenia, szczerze powiedziawszy- mam ją w dupie głęboko
      jakby mi się chciało dbać o swój wygląd fizyczny to bym dbała, a jakbym nie miała ochoty to bym tego nie robiła
      życzę wszystkim takiego podejścia, daje ogromną wolność
    • blond_suflerka Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:39
      Jak we wszystkim-najwazniejsza i najlepsza jest równowaga.
      Miłość i związek to coś innego niż biznes i tutaj nie zawsze bilans musi być na plusie i nie zawsze musi się wszystko zgadzać. Więc oczywistym jest, że jak ktoś gorzej wygląda(nawet wtedy jeśli ma swój gorszy czas i mu się nie chce o siebie dbać) to ta milość się nie konczy. Jest trudniejsza, jasne ale nie oznacza końca.
      No ale z tez drugiej strony dbanie o siebie jest pewną zasadą, pewną oczywistością dla zdrowych ludzi. I dla tych, którzy są w związku bo chcą i sobie to chcenie raz na jakiś czas aktualizują. Nie ma przecież w dorosłych i dojrzałych związkach czegoś takiego jak milość bezwarunkowa. Kwestia tylko tego jakie ktoś ma warunki do spelnienia przez tę drugą osobę. Więc mam prawo wymagać, żeby moj partner był czysty i zadbany(i wciąż pocągający seksualnie) i żeby coś czytał, żeby interesowało go coś ponad pewien standard, tak, żebym miała o czym z nim pogadać przy kolacji, itd itd. Pytanie jest takie-jak pogodzić te dwie kwestie(czyli milość nawet w trudnych momentach jak i miłość do realnego partnera czyli jednak stawianie wymagań)? Jak wyczaić tę granicę kiedy to trudny okres partnera zmienia się w pewną stałą i jest juz permanentny? Trudna kwestia, pewnie bardzo indywidualna z dużym ryzkiem pomyłkiwink
    • nenia1 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 09:50
      Sądzę, że to iż Francja przoduje w przyroście naturalnym w Europie nie wskazuje raczej na to by Francuski podlegały jakieś szczególnym presjom, w tym presji na perfekcyjny wygląd. One po prostu mają inną mentalność. Nie dość, że rodzą więcej dzieci to mają do tego jeszcze jeden z najwyższych wskaźników pracujących kobiet.
      Tam jest inne podejście do dzieci, mniej lękliwe, mniej martyrologiczne. Nie ma takiej presji kto jest złą matką, kto dobrą, nie ma takiego roztrząsania zachowań na milion sposób. Czytałam, że już 4-6 latki jeżdżą bez rodziców na kolonie. Moim zdaniem jest zdrowsze podejście, mniej egzaltacji i martwienia się o wszystko, więcej konkretów, "martwię się gdy jest czym". A przede wszystkim dziecko nie jest umieszczone na samym szczycie rodziny. Nie podporządkowuje się całego życia do dziecka. Kobieta dalej pozostaje kobietą, dba o formę, o swoją pracę. Mnie się wydaje, że Francuzi to mistrzowie umiaru. We wszystkim. Dlatego Francuski są szczupłe, choć podobno nie stosują żadnych diet. Nie wpadają w przesadę ani przy dzieciach, ani przy jedzeniu, celebrują jedzenie - francuska kuchnia należy do najlepszych na świecie bo oni wolą jeść niż się napychać, liczy się smak nie ilość, lepszy kawałek koziego sera z rukolą niż torba frytek smażonych w tłuszczu. Celebrują również życie, kochają piękno, rodzice to także para dorosłych dbających o własne relacje, o wzajemną atrakcyjność, wspólny czas, dbają o siebie wiedząc, że każdy ma swoje miejsce i że dla każdego starczy miejsca . I nie jest to presja ale umiłowanie dobrego życia.
      • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 10:00
        No, jakby tylko jeszcze przestali prać dzieci po pyskach i zaczęli podchodzić do nich jak do czujących, myślących istot byłoby ok.
      • kropkacom Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 10:02
        A jaki jest wskaźnik rozwodów we Francji? Urodzenie dziecko to zazwyczaj wielki sprawdzian dla małżeństwa, czy związku. W tej części Europy gdzie mieszkam zbyt często kończy się klęską takiego związku, czy rozwodem. Skoro Francuzi (czy tylko Francuski?) po narodzinach dziecka inwestują nie w dziecko, a w związek to powinno być lepiej? Inaczej?
        • nenia1 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 10:12
          Nie wiem jaki jest wskaźnik rozwodów, jak cię interesuje pewnie znajdziesz, wiem jednak, ze jeśli chodzi o przyrost naturalny w Europie we Francji jest on chyba największy zaraz po Irlandii.
          Trochę też źle zrozumiałaś, nigdzie nie piszę że nie inwestują w dziecko, tylko że dziecko nie staje się na samym szczycie hierarchicznej drabiny rodzinny. Nie wiem czy mają lepsze związki, ale z pewnością chętniej rodzą dzieci niż większość innych nacji w Europie. Trudno tu obronić również tezę, że mają więcej pieniędzy, bo Niemki też mają.
          • kropkacom Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 10:26
            Tylko ciekawa byłam jak się sfera zadbania odbija się na ich związkach. To, że rodzą chętniej niż Niemki już dawno przyswoiłam. big_grin
            • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 10:41
              a ja bym chciała się dowiedzieć, jaki jest współczynnik dzietności u rdzennych Francuzek, a jaki u muzułmanek
              niestety z powodu pseudopoprawności politycznej nigdy się nie dowiem
              ale przypuszczam, że muslimki znacznie zawyżają średnią
              • nenia1 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 10:59
                W Niemczech też jest sporo muzułmanek.
                • najma78 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 11:08
                  m.france24.com/en/20130611-why-french-women-make-more-babies-fertility-austerity-welfare-reforms-france/
                  nenia1 napisała:

                  > W Niemczech też jest sporo muzułmanek.

                  We Francji zyje najwiecej muzulmanow w calej Unii Europejskiej i jest to 10% calosci. Generalnie blizej mi fo twojego pogladu nenia.


                  a tu cos do poczytania:

              • mala_truskawka Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 11:43
                Biała francuska klasa średnia i wyższa ma bardzo często 3 lub 4 dzieci. Piszę tylko z własnych obserwacji. Nie znam statystyk dotyczących dzietności imigrantów. Po prostu im ludzie zamożniejsi - tym więcej mają dzieci (nie na odwrót).
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 11:58
                  Tyle, że statystyki dotyczące dzietności nie wskazują na 3,4 dzieci u przeciętnej Francuzki z klasy średniej , chyba że sporo tam bzw i nie ma nic pomiędzy.
                • wyznawczyni_wielkiego_czerwia Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 11:59
                  Trend światowy jest zresztą taki, że im większa zamożność tym mniej dzieci.
    • mnb0 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 10:31
      Ludzie, czy wy skonczyliscie choc podstawowwke? A konkretnie 2 klase?
      FrancuSki jest jezyk.
      Kobiety to FrancuZki.
      Ociezalosc cielesna jak widac chodzi w parze z umyslowa.
      • kropkacom Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 10:37
        Mam nadzieję, że z napisaniem tych słów twój dzień nabrał sensu, a życie koloru.
        • mnb0 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 10:45
          > Mam nadzieję, że z napisaniem tych słów twój dzień nabrał sensu, a życie koloru
          Wrecz przeciwnie, rozpacz mnie ogarnia, jak widze doroslych ludzi popelniajacych byki godne osmiolatka. Wszedzie tylko dbalosc o cialo i posty "jak schudnac do lata 30kg", a moze by jedna z druga postanowila do lata uzupelnic luki w edukacji? Gdzie dbalosc o rozwoj umyslowy? Wbrew temu, co piszecie, tylko cialo jest dla was wazne - kilogramy, kalorie, Dobrze Dobrany Stanik. Ale juz umiejestnosc poprawnej pisowni we wlasnym jezyku nie jest priorytetem. Moze dlatego, ze na to nie zlapie sie samca?
          • blond_suflerka Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 10:52
            Bez przesady, przecież te osoby, ktore popełniby błąd mogły po prostu zrobić to z roztargnienia. Ja umiem pisać ale przez czytanie w necie(często z błędami) albo przez pisanie na klawiaturze(a nie długopisem) czasem się zastanawiam czy na pewno dobrze napisałam jakieś słowo.
            Poza tym-nie jest fajne dbać tylko o ciało ale chyba tak samo niefajne jest reagowanie na czyjś błąd takim wyśmiewaniem i obrażaniem.
            Co do samców-ja tam żadnych samców nie łapię ale znam takich dla których ma znaczenie jak kobieta mówi i co mówiwink Nie ma chyba sensu robić z kobiet idiotek, które dbają tylko o wygląd a z mężczyzn kretynów, którzy lubią spotykac się z idiotkamiwink
          • kropkacom Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 10:54
            Dorośli ludzie tez robią błędy. Ogarnij to dziewczyno i nie histeryzuj, bo słabe dajesz sobie świadectwo.
          • nenia1 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 10:58
            mnb0 napisała:

            > > Mam nadzieję, że z napisaniem tych słów twój dzień nabrał sensu, a życie
            > koloru
            > Wrecz przeciwnie, rozpacz mnie ogarnia, jak widze doroslych ludzi popelniajacyc
            > h byki godne osmiolatka.

            Ojej, a mnie się to wydaje taką drobnostką, ot ludzka niedoskonałość, ludzie się mylą, nie wiedzą wszystkiego, nie wiedziałaś?

            Żeby popadać w rozpacz z powodu zamiany w słowie Z na S czy S na Z?

            Niesamowita egzaltacja smile
            • mnb0 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 11:28
              > Ojej, a mnie się to wydaje taką drobnostką, ot ludzka niedoskonałość, ludzie si
              > ę mylą, nie wiedzą wszystkiego, nie wiedziałaś?
              Bledem to moze byc literowka. Klikniecie dwa razy tej samej literki i tym podobne. A pisanie "Francuska" zamiast "Francuzka" obnaza niestety nieznajomosc wlasnego jezyka. Przeciez to jest wiedza z podstawowki! Nie trzeba miec doktoratu z polonistyki, zeby takie rzeczy wiedziec, naprawde. Niedlugo umiejetnosc liczenia do 10 bedzie uznawana za wybitna zdolnosc, bo przeciez nie kazdy jest matematykiem, ludzie nie wiedza wszystkiego itp.
              • nenia1 Re: pozwalam sobie... 24.05.14, 12:00
                No naprawdę straszne smile
                Nigdy nie należałam do osób omdlewających jak Łęcka na widok Wokulskiego jedzącego rybę nożem.
                Stąd może mam dużą tolerancję na ludzkie słabości, zwłaszcza jak nie czynią nic złego a i każdy jak widać w wątku nie miał problemów z odróżnieniem o kogo/co chodzi.
                Ty najwyraźniej stawiasz ortografię nad kulturę i zwykłą życzliwość, jak widzisz też nie jesteś wolna od wad.

                --------
                Jaram sie Śląskiem

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka