Dodaj do ulubionych

patologiczni rodzice, czyli my

27.05.14, 14:32
Naszlo mnie przy czytaniu watku obok, odnosnie smierci malego Mateusza.
Jego rodzice zostali ocenieni jako patologia bo:
- dziecko jadalo chinskie zupki
- tata mowil do niego / o nim twardzielu
- tata zabral/zabieral go na silownie
no i wszystko jasne, dzieciak umarl, bo niedopilnowany, bo tata zamiast na place zabaw zabieral go na silownie w towarzystwo karkow, a mamunia karmila zupkami chinskimi (bo coz to za filozofia przygotowac zupe wlasnorecznie..), pewnie i na babcie cos by sie znalazlo..

Pewnie sie podloze, ale ciekawa jestem czy wasze dzieci NIGDY ALE TO PRZENIGDY nie zrobily cos (lub nie) (za wasza wiedza i zgoda oczywiscie) co jematka zjechalaby bezlitosnie jako patologie.

Moje dziecko (obecnie lat 12)
- pije i pijalo cole (nie pamietam jednakze czy w wieku lat 3 rowniez, pewnie nie bo bylam z letka nawiedzona na ekosreko marchewki itd)
- jada chipsy i mcdonalda lub pizze na wynos
- kocha haribo i jada od czasu do czasu
- jadalo i jada slodycze (szczegolnie lubi paczki) oraz platki sniadaniowe
- czasem zapomina o myciu zebow
- maniakalnie kocha gry video i kompa

i pewnie multum innych by sie znalazlo. W efekcie mam dziecko, ktore:
- nie trzesie sie na widok coli, chipsow i mcdonalda, nie jada ukradkiem slodyczy itd., bo wie ze MOZE to zjesc i nie bedzie 3h wykladu o szkodliwosci. Wage ma posrodku normy. Zeby wszystkie zdrowe, bez sladu prochnicy (aczkolwiek nosi aparat orto). Wzrok b.dobry. Wyniki krwi - idealne. Brak apatii, otepienia ani checi zabijania (przez te gry video).

Ale gdybym byla oceniana na podst. tego co wypisalam to zapewne juz by do nas sluzby socjalne jechaly odebrac mi dziecko.

*co do jedzenia wymienionych rzeczy mamy jedna zasade - zjadles swoje 5-a-day (czyli 5 porcji warzyw/owocow), to mozesz zjesc mala paczke chipsow LUB wypic szklanke coli LUB zjesc paczka LUB mc donalda itd. Mlody sie na to godzi, a ja nie mam problemu.
Obserwuj wątek
    • a.n.a0 Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 14:38
      Nie pozwalam na jedzenie śmieciowego jedzenia. Musi mnie naprawdę wyprosić, żebym kupiła chipsy.Coli nie pił nigdy. Od tej pory jak byłam w MC donaldzie 0 dziecko miało ok 3,4 latka. Dałam się napić coli, był tak pobudzony, pół nocy wariował. I tak kilka razy było.
      Od tamtej pory nie kupiłam nigdy coli - sama tez nie pije.
      Mc donalda nie raz odwiedzimy.
      Nie chce jeśc warzyw , owoców niewiele, dlatego samymi chipsami i słodyczami żyć nie będzie.
      Chińskiej zupki w życiu bym nie dała. Jak zdarzyło mi się zjeść to miałam ból żołądka dobę.
    • nenia1 Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 14:45
      kasiulka25 napisała:

      > no i wszystko jasne, dzieciak umarl, bo niedopilnowany, bo tata zamiast na plac
      > e zabaw zabieral go na silownie w towarzystwo karkow, a mamunia karmila zupkami
      > chinskimi (bo coz to za filozofia przygotowac zupe wlasnorecznie..), pewnie i
      > na babcie cos by sie znalazlo..

      W tym zdaniu masz odpowiedź. To częsty mechanizm redukujący ludzkie lęki.
      "Mnie się to nie przytrafi bo ja dbam".
      Oskarża się innych, krytykuje, bo wtedy wrasta wiara, że można więcej kontrolować.
      Upraszczając nieco - "komuś umiera dziecko bo zaniedbał, mnie nie umrze, bo ja dbam".

      Przykre bardzo, że ludzie nie widzą, nie chcą widzieć - w sumie nie wiem - jak bardzo mogą zranić
      tych ludzi oszalałych po stracie dziecka. Ich można zrozumieć, przynajmniej częściowo, przeżywają dramat a to zaburza rozsądne myślenie. Co ma się w głowie wypisując w internecie takie oskarżenia przeciwko rodzicom na podstawie tak błahych rzeczy - trudno mi to pojąć (?) Może ktoś sądzi, że ci ludzie nigdy na to nie trafią, że jak ich nie widać, jak nie patrzy się w oczy, to można napisać wszystko?
      Czy to brak wyobraźni, czy znieczulica, czy głupota, nie wiem.
      • pederastwa Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 20:49
        >
        > Przykre bardzo, że ludzie nie widzą, nie chcą widzieć - w sumie nie wiem - jak
        > bardzo mogą zranić
        > tych ludzi oszalałych po stracie dziecka. Ich można zrozumieć, przynajmniej czę
        > ściowo, przeżywają dramat a to zaburza rozsądne myślenie. Co ma się w głowie wy
        > pisując w internecie takie oskarżenia przeciwko rodzicom na podstawie tak błahy
        > ch rzeczy - trudno mi to pojąć (?) Może ktoś sądzi, że ci ludzie nigdy na to ni
        > e trafią, że jak ich nie widać, jak nie patrzy się w oczy, to można napisać wsz
        > ystko?
        > Czy to brak wyobraźni, czy znieczulica, czy głupota, nie wiem.

        Bardzo się z Tobą zgadzam. Niektóre z wpisów w tamtym watku, to najobrzydliwsze rzeczy, które czytałam kiedykolwiek na forum internetowym. Bezinteresowne hejterstwo w stosunku do ludzi którym przydarzyło się ogromne nieszczęście.
        Pewnie mechanizm tego jest taki jaki piszesz. Oby tak było. Bo druga możliwość jest taka, że ktoś sobie chciał podnieść samoocenę, popisując się w takim wątku swoim superodpowiedzialnym podejściem do żywienia dziecka, czy organizowania mu czasu. Ale to by już była niewyobrażalna podłość.
        • lily-evans01 Re: patologiczni rodzice, czyli my 28.05.14, 16:40
          Ale to jest częsty mechanizm, to podnoszenie sobie samooceny czyimś kosztem. To tak prosto powiedzieć: bo gdybyś zrobił to inaczej...
          Jak to mówią, dobrymi radami piekło jest wybrukowane.
    • mamma_2012 Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 14:59
      Mam na stanie nastolatkę, jada czasem chipsy, popcorn i inne syfy w towarzystwie dwuletniego brata. Jak brat przyjdzie to dostaje "działkę" i sępi o kolejna. Kiedyś w restauracji zamówiłam colę (pije baaardzo rzadko), chciał, więc dałam łyka, od tej pory unika wczystkiego bo ciemne w szklancetongue_out
      Zasada jest u mnie prosta , bo jesli 90 % naszego jedzenia jest zdrowa 10% zostaje na grzechy.
    • gryzelda71 Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 15:12
      Wiem gdzie w sklepach są trucizny, wiem tez jak sa oznaczone. Na koli nie ma takiego znaku.Na zupkach chińskich tez.
      Ale faktycznie jak ktoś ma problemy i odchoruje łyk koli, nich nie pije.
    • fin-dus Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 15:23
      Jak się chce uderzyć, to zawsze znajdzie się jakiś kij.
      Jestem więcej niż pewna, że gdybym poszperała choćby tylko w wypowiedziach forumowych najbardziej zajadłych krytykantek zupki chińskiej, to bym okazji do uderzenia znalazła co najmniej kilka, jeśli nie kilkadziesiąt.

      Według mnie patologią jest dawanie dziecku truskawek zagranicznych. Toleruję tylko polskie. Według kogoś innego jestem skąpa i powalona, bo truskawki to truskawki i pewnie te zagraniczne to właśnie lepsze, bo u nas chemię się sypie bez opamiętania.
      Według jeszcze kolejnej osoby dziecku w ogóle nie powinno się dawać truskawek, bo strasznie uczulają.
      I wracamy do mnie - jak ktoś żałuje dziecku truskawek z powodu alergii, która nigdy u dziecka nie wystąpiła, to chyba go rozum opuścił.
      I tak można bez końca.
      • solejrolia fin-dus 28.05.14, 07:56
        bzdura- u nas się chemią właśnie nie sypie bez opamiętania, bo polskich rolników zwyczajnie na to nie stać, i tyle! chyba dawno nie byłaś na wsi, ale takiej prawdziwej, a nie za Warszawąuncertain
        a co jest lepsze w truskawkach od tych z zagranicy?
        ano to, że tamte są zrywane zanim dojrzeją, dojrzewają w przechowalniach, transport tez in nie służy. a od polskiego chłopa do polskiego konsumenta jednak droga jest krótka i nie ma kiedy truskawka zdążyć się schemizować, zanieczyścić etc.i te truskawki dojrzewają na krzaku, co wydatnie wpływa na smak i jakość truskawki- ona nie poleży, taka truskawkę należy zjeść od razu.
    • ichi51e Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 15:33
      No ale w czym problem? Zawsze sie znajdzie ktos kto cie jako patologie zaklasyfikuje badz d..e
      Obrobi. Czym tu sie spinac? Nie kazdy jest batonem princepolo
      • kasiulka25 Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 15:43
        Nie o to chodzi, tylko o tak bardzo twarde ocenianie na podstawie tak niewielu danych w momencie, kiedy czesto samemu ma sie cos niecos na sumieniu.

        takie tam, starodawne "kto jest bez winy niech pierwszy rzuci kamieniem".

        Rozumiem ze te co tak krzycza na zupki w sasiednim watku swoje dzieci karmia wlasnorecznie wyciskanymi sokami, pija wode zrodlana ktorej tez uzywaja do gotowania i mycia, mieso tylko od gospodarza z ekocertyfikatem, a ubrania z naturalnego lnu i bawelny 1000%. Zabawy i zabawki tylko edukacyjne, w srodku lasu (bo swieze powietrze..) itd...
        • agni71 Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 15:53
          > Rozumiem ze te co tak krzycza na zupki w sasiednim watku swoje dzieci karmia wl
          > asnorecznie wyciskanymi sokami, pija wode zrodlana ktorej tez uzywaja do gotowa
          > nia i mycia, mieso tylko od gospodarza z ekocertyfikatem, a ubrania z naturalne
          > go lnu i bawelny 1000%. Zabawy i zabawki tylko edukacyjne, w srodku lasu (bo sw
          > ieze powietrze..) itd...

          Pleciesz jak oszołom.

          Dla ciebie istnieją tylko dwie skrajności i nic pomiędzy?

          I tak, podawanie zupek chińskich dzieciom, a juz szczególnie małym dzieciom uważam za świadczące o... hm.. braku rozsądku rodziców, delikatnie mówiąc. Abstrahuję tu od tej konkretnej sytuacji.
        • ichi51e Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 15:57
          No moze karmia? Ich sprawa. Zgodnie z twoja logika gdyby byla taka idealna matka ekosreko
          orzechy i krowa recznie dojona to ona moglby krytykowac - a guzik. Owszem krytykowac kazdy moze - ale osobiscie uwazam ze nalezy takie gadanie miec w powazaniu bo kazdy za swoje dziecko jest odpowiedzialny indywidualnie. Jednego dzieciak bedzie hiperaktywny po coli i cuksach drugiego zasnie jak aniolek. Jeden sie zadlawi vifonem a drugi winogronem.
          Martwic sie i interweniowac nalezy wtedy gdy slyszysz krzyki za sciany i widzisz ze dzieciak ma zeby wybite i lape na temblaku.
        • naturella Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 16:00
          Dla każdego patologia to coś innego, każdy ma inną schizęsmile

          Ja pozwalam na colę, na frytki czasami, do McDonaldsa chodzimy, do centrów handlowych też, chińską zupkę zjadły raz, bo bardzo chciały spróbować - córka zjadła dwie łyżki, a syn trochę makaronu, orzekły, że niedobre. Czasem zdarza się dzień, że oglądają TV i grają w gry ile chcą.

          Ale moje fobie są inne - dla mnie patologią jest oblizywanie łyżeczek niemowlaków, dawanie smoczka, karmienie sztucznym mlekiem, nocnikowanie rocznych dzieci, zakładanie małym dzieciom balerinek z plastiku, malowanie paznokci, przekłuwanie uszu, niesmarowanie dzieci kremem z filtrem, kupowanie używanych fotelików samochodowych z nieznanego źródła... można jeszcze trochę wymieniać.

          I co z tego wynika? Nic. Każdy ma inne pojęcie rodzicielskiej odpowiedzialności. Dla każdego inne kwestie są ważne i tyle.

          Dziecko z artykułu nie umarło z powodu chińskiej zupki, zabierania go na siłownię, czy mówienia o nim "twardziel". Być może rodzice nie dopilnowali czegoś w diagnozowaniu, może lekarze byli mało dociekliwi, przyczyn może być mnóstwo - ale za mało wiemy, żeby cokolwiek wnioskować.
          • ichi51e Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 17:37
            Kazdy ma swojego konika - dla mnie patologia jest sadzanie dziecka zdecydowanie niesiedzacego do spacerowki. Spacerowka oczywiscie od 0 ale mama ma fantazje ze dzieciak bedzie siedzial uncertain Zwsze mam ochote cos powiedziec jak widze te bezsilne male tlumoki wiszace i zwiniete w S. Zawsze niestety tez matki wygladaja na TAKIE. Ale coz mnie to obchodzi - niech wozi jak uwaza.
    • guderianka Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 15:57
      Młodsza nie poszła do szkoły-bo nie chciałam budzić Najmłodszego-musiałam popracować trochę na kompie więc zajmowała się w nim domu siosta-jedli ciasto drożdżowe moczone w mleku na śniadanie -na obiad wszyscy zjedliśmy ZUPKI CHIŃSKIE -bo mam totalny dzień lenia i kryzys domowy tongue_out
    • 3-mamuska Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 16:02
      Na tym forum słowa patologia sie nadużywa.

      Moje pily colę, zdarzyło sie ze usunęły bez mycie/mycia zębów.
      Jednego roku w wigilje nie zrobiłam w domu nic, tylko poszliśmy do pubu , szef męża nas zaprosił. Do 21 dzieci moga przebywać był piękny prawie mojej wysokości kominek z prawdziwym ogniem, duza pachnąca choinka, szyby pomalowane sztucznym śniegiem, w środku czułam sie jakby na zewnątrz były zaspy śniegu.
      Byli tam pracownicy z rodzinami cis zjedlismy, wypilismy ja 1 drinka maz 2-3, i do domu.

      W domu mamy sprzęt do ćwiczeń i syn 6 lat ćwiczy czasem z tata.
      Jedli chińskie zupki bo lubią, wiec raz na kilka miesięcy zjedzą.
      Zdarza sie na objad KFC lub pizza. Kebab czy tez gotowe hinduskie jedzenie.

      zostawiam dzieci same juz w bardzo młodym wieku, same w domu, a na dwór moja 10-latka nie wyjdzie sama.

      Moim zdaniem chłopiec zmarł bo ktos czegoś nie dopilnowali, i nie koniecznie to byli rodzice.
      Mojego kolegi brat zmarł gdy miał 5 lat, było podobnie, raz zatrzymała sie akcja serca i udało sie sąsiadce go odratować, (szpital badania) i to jeszcze karetka przyjechać nie chciała bo macie blisko, dopiero gdy osoba ktora reanimowała chłopca podała swoje nazwisko , dyspozytor wysłał karetkę, drugim razem sie nie udało, dziecko mdlalo nie wiadomo czemu, ponoć miał nie leczone zapalenie płuc.
      A to było lato dzieci biegały po dworze, nie wyglądał na chorego.
      • majenkir Re: 27.05.14, 16:18
        Nie ma wiekszej tragedii niz smierc dziecka. Z tym sie chyba wszyscy zgodza. Niestety czasami sie to zdarza I to nie zawsze z czyjejs winy. W tamtej historii rodzice niepotrzebnie robia afere, dziecku zycia to nie wroci.

        A ojciec robiacy zdjecia umierajacemu dziecku to IMO jakies kuriozum.....
        • kropkacom Re: 28.05.14, 08:05
          No naprawdę, życia dziecku to nie wróci...

          Nie twoje dziecko. Nie masz za grosz empatii. Nie ma nic gorszego niż śmierć bliskiej osoby na twoich oczach i to poczucie, że coś zostało przeoczone, czy spaprane. Bliska mi osoba to przeżyła i wiem co piszę. a nie dotyczyło to śmierci dziecka, ale rodzica. Co do zdjęć, to też nie wiesz co by mózg podpowiedział w takim momencie.
    • a1ma Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 16:39
      Kasiulka, ale serio ńie widzisz różnicy miedzy karkiem i mamuska od chińskiej zupki, a normalnymi rodzicami, którym zdarzy sie zabrać dziecko na siłownię i podać mu nawet tego vifona nieszczęsnego? Przecież to na pierwszy rzut oka widac, czy komuś "sie zdarzyło", czy karmi dziecko wyłącznie śmieciami. Gdyby Tobie sie zdarzyło opowiadać o jakichś faktach z zycia rodziny publicznie, to powiedziałbys, ze wlasnie CZEKALAS AZ ZAGOTUJE SIE WRZATEK NA ZUPKE CHIŃSKA DLA DZIECKA? Czy moze, ze przygotowywalas mu obiad, czy coś w tym stylu? Jedni maja w głowie wiecej, inni mniej, to sie rzuca w oczy i nie ma co udawać, ze jest inaczej.
      • antyideal Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 17:08
        I co z tego, nawet jesli to karki karmiace dziecko zupką chinską, wożące je bez pasow
        oraz robiace inne glupoty ?
        Mozna im odbierac z tego tytulu prawo do cierpienia po smierci dziecka i przezywania
        tej tragedii po swojemu ? Mozna po nich jezdzic, bo to tylko głupie karki i co oni wiedza o
        prawdziwym rodzicielstwie (w domysle naszym - wzorcowym) ?
        • a1ma Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 17:10
          Nie, nie mozna.
      • gryzelda71 Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 17:09
        Ematka nie powiedziałaby,ze zupkę chińską przygotowywała, bo ematka wie,że to patologia tylko takową jada.
        A to słowo w słowo spisane co mówiła matka?
      • memphis90 Re: patologiczni rodzice, czyli my 28.05.14, 07:29
        Co nie zmienia faktu, że dziecko nie zmarło z tego powodu. Można wieszać dowloną ilość psów na dowolnym rodzicu karmiącym dziecko zupką/parówką/czekoladą, ale nie w kontekście nagłego zatrzymania krążenia.

        Aczkolwiek przyznaję, ten ojciec i jego sposób bycia jest wyjątkowo odpychający, więc może te chińskie zupki pojawiły się "w odwecie" na jego ujmujący sposób bycia.
    • lauren6 Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 17:49
      Nie wpadłam na to, żeby podawać dziecku zupkę chińską - to fakt.

      Za to chodziłam z dzieckiem na siłownię. Siłownia mała, osiedlowa, z mężem ćwiczyliśmy na zmianę, bo któreś z nas chodziło za dzieckiem. Młode całkiem dobrze się bawiło na siłce.
      Co więcej, nie jestem pod tym względem jakimś dziwadłem. Np moja koleżanka chodzi na jogę z dziećmi.

      Może całe to "aktywne rodzicielstwo" lansowane przez Dziecko to jest patologia?!
    • klubgogo Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 21:40
      To żeby być patologią trzeba jeść śmieciowe jedzenie? To ja chyba antypatologia jestem, moje dziecko chipsy je u obcych, zapytawszy czy może, słodycze w weekend i to starannie wyselekcjonowane, co by tłuszczy utwardzanych ni ebyło pod nazwą tłuszcz lub olej roślinny, mc nie lubi i żadnych fastfoodów opórcz pizzy z semoliny, na gazowane nawet nie spojrzy.
      • ichi51e Re: patologiczni rodzice, czyli my 28.05.14, 07:37
        To moze chociaz obdarzylas je originalnym imieniem typu Viki Nikola czy Oliver?
        • klubgogo Re: patologiczni rodzice, czyli my 28.05.14, 18:37
          Brajan i Vivian tongue_out nie, ale czasami kupuję z córką jedno piwo w żabce oddając wcześniej opróżnione butelki big_grin
    • tryggia Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 21:47
      Bardzo, naprawdę bardzo uważam, żeby nie obnosić się ze swoją wizją idealnego rodzicielstwa i daleko mi do oceniania innych rodziców, ale, wybacz, nie postawiłam "ptaszka" czy "+" nawet przy połowie twoich punktów.
      • rosapulchra-0 Re: patologiczni rodzice, czyli my 27.05.14, 22:02
        No to ja jestem czystą patologią big_grin
        Moje dzieci jadały pizzę zamówioną z pizzy hut, pijają colę, jedzą różne czipsy i inne śmieciowe żarcie. Zupki chińskie też się zdarzały.
        Kużwa, jakim trzeba być tępakiem, żeby na podstawie kilku informacji tak oceniać innych ludzi? Co trzeba mieć pod tą tępą kopułą, żeby wymyślać takie bzdury? Nie rozumiem i pewnie nie zrozumiem nigdy.
        • rosapulchra-0 Tryggia sorry, to nie było do ciebie, 28.05.14, 15:27
          dopiero teraz zobaczyłam, że mój post źle się podczepił w dyskusji.
    • eliszka25 Re: patologiczni rodzice, czyli my 28.05.14, 00:49
      no, to my jestesmy patologia do kwadratu i na dodatek mozna by to wywnioskowac z opowiesci mojego starszego syna. rozmawialam kiedys ze szwagierka przez telefon. mielismy jechac do polski i umawialysmy sie, kiedy najlepiej spotkac sie z nimi. moje chlopaki oczywiscie tez chcieli porozmawiac z ciocia. starszy opowiadal o roznych rzeczach zwiazanych z podroza i w pewnym momencie wypalil "i wiesz ciociu, my musimy chodzic do tych burger kingow". po prostu patologia, zmusza dzieci do jedzenia smieciowego zarcia.

      na podstawie takich wyrwanych z kontekstu wypowiedzi mozna ulozyc ciekawa historie o kazdym z nas. do tekstu w gazecie/internecie wychwytuje sie "rodzynki", zeby tekst byl ciekawszy. gotowanie wody na zupke chinska jest zdecydowanie bardziej medialne niz stawianie na stol pomidorowki. raczej nie sadze, ze to zupki chinskie zabily tego chlopczyka. natomiast ocenianie w taki sposob na podstawie kilku zdan wypowiedzi uwazam za podle po prostu.
      • czar_bajry Re: patologiczni rodzice, czyli my 28.05.14, 01:16
        Kasiulka ty chyba nie zrozumiałaś dokładnie o co chodziło w tamtym wątku...
        Rodzice zostali okrzyknięci patologią z powodu niedostrzegania choroby syna i nieprzyjmowania jej do wiadomości
        prowadzali na siłownie , karmili chińską zupką i twierdzili że dziecko jest okazem zdrowia- niestety fakty przeczą temu co mówią rodzice.

        A dla jasności moje dzieci i wnuk uwielbiają śmieciowe jedzenie, piją colę od kołyski, grają w gry na konsoli oraz flipery i inne cuda a czasami takoż w prawdziwe automaty.
        I z pewnością nie serwuję zdrowej żywności a słodycze rąbią jak maszyny.
        • memphis90 Re: patologiczni rodzice, czyli my 28.05.14, 07:33
          > Rodzice zostali okrzyknięci patologią z powodu niedostrzegania choroby syna
          > i nieprzyjmowania jej do wiadomości

          > prowadzali na siłownie , karmili chińską zupką i twierdzili że dziecko jest oka
          > zem zdrowia-
          No ale co każe Ci sądzić, że dziecko nie było okazem zdrowia do pierwszego zatrzymania krążenia w marcu? Wiele chorób przebiega w taki sposób, że rozwija się nagle, gwałtownie albo długo pozostaje w uśpieniu. Czy jak dziecko rozwinie w kilka dni białaczkę albo trzaśnie mu wrodzony tętniak w mózgu i umrze, to też będziesz udowadniac, że przecież nie było okazem zdrowia, a rodzice mu zupkę chińską nawet podali?
          • czar_bajry Re: patologiczni rodzice, czyli my 28.05.14, 10:49
            No ale co każe Ci sądzić, że dziecko nie było okazem zdrowia do pierwsze
            > go zatrzymania krążenia w marcu?

            Do marca może i było okazem zdrowia i nie to kwestionuję ale od marca już raczej tym okazem zdrowia nie było... na początku lipca odebrali go ze szpitala a 23 lipca zmarł. Na dziecko po takich przejściach chucha się i dmucha a nie traktuje jak supermena...
            I nie zupki chińskiej się czepiam tylko całokształtu podejścia do choroby dziecka włącznie z nagrywaniem reanimacji...co chcieli osiągnąć jak nie odszkodowanie?
            • rosapulchra-0 Re: patologiczni rodzice, czyli my 28.05.14, 16:37
              Lipca?
    • nowi-jka Re: patologiczni rodzice, czyli my 28.05.14, 07:49
      ja tez patologia
      jedza słodycze (tylko przed obiadem pilnuje zeby nie jedli) pizze i czipsy (nie jest to codziennie ale jedza)
      coli starszak nie PIJE bo jeszcze nie pił nie wie czy lubi a ja mu nie daje skoro nie woła, młodsza łyczek wyjeczy zawsze
      zdarza mi sie nie umyc im zebów rano
      mc donalda nie lubia ale gdyby lubili to kilka razy w roku jestesmy tam
      zabieram ich wszedzie gdzie musze lub chce czyli równiez do klubów sportowych
      zostawiam 6latka w samochodzie gdy ide młodsze zaprowadzic do przedszkola
      ITD ITD

      czasem nie idziemy na dwór bo mi sie nei chce albo musze cos zrobic w domu
    • sonniva Mam brata 28.05.14, 09:31
      stryjecznego; razem z żoną własna firma, ludzie wykształceni itd. itp.
      Kiedy Krzyś i Ania byli w wieku "podstawówkowym" - okropna dyscyplina, zakazy i nakazy w stylu: 1 (słownie jedna) tabliczka czekolady na ... tydzień. Czas zorganizowany do max. zajęcia dodatkowe, muzyka, plastyka, tańce, aż do tego stopnia, aż szwagierka zostawiła pracę w firmie na rzecz dowożenia i organizowania dzieciakom życia. Na ostatnim weselu w rodzinie spotkałam ową córkę po długim niewidzeniu, dziewczę już kończy gimnazjum: pije, pali i na rodziców mówi: starzy. Byłam w szoku.
    • swiecaca Re: patologiczni rodzice, czyli my 28.05.14, 10:39
      nie jedzą 5 porcji warzyw, owoców dziennie, jak 1-2 wyjdzie to sukces sad
      • kasiulka25 Re: patologiczni rodzice, czyli my 28.05.14, 18:51
        Bywa i tak. U nas, na początku stosowania systemu też były bunty ale się nie dalam (a bywało głośno i histerycznie). Jakoś się przyzwyczail i jest ok, pozwalam jeść te warzywa i owoce które lubi, nie upieram się przy konkretnych. Bywają dni ze opyli kilogram jablekwink
    • lily-evans01 Re: patologiczni rodzice, czyli my 28.05.14, 16:30
      No to bardzo fajnie, że Twoje dziecko może zjeść to i tamto, a zęby mu się od tego nie psują.
      Moje miało zęby idealne do pewnego momentu, ze słodyczy znając czekoladę, domowe ciasto, jakieś tam herbatniki typowo dla dzieci. Potem w wieku 5 lat trafiło do szkoły, gdzie był zwyczaj przynoszenia słodyczy w piątek i częstowania całej klasy (nie wolno było przynieść tylko dla siebie - albo dla wszystkich, albo dla nikogo). W ciągu 1 roku robiłyśmy 4 wypełnienia.
      W drugim roku w tym uroczym systemie robiło się część tych wypełnień od nowa, plus 3 kolejne.
      Teraz dziecko ma już trochę zębów stałych i szlaban na słodycze poza sytuacjami typu urodziny itp. Sytuacja na froncie stomatologicznym jest już lepsza, nie ma nowych ubytków.
      Pewnie, że byłoby miło schrupać to i owo, ale...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka