Dodaj do ulubionych

jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-)

23.08.04, 09:37
Przy spotkaniu z moim rodzeństwem okazało się, że mamy "tak samo" tzn.

gdy robimy kanapki, musi być równo posmarowane, tak samo ułożone,
nikt nie może mieć np. mniej pomidora, albo wędliny.

Gdy największe zmęczenie dopada,
gdy już wygodnie umieściliśmy się by odpocząć i ...
nagle widzimy, że coś np. spadło na dywan (obojętnie co)
i burzy nam "harmonię wizualną"
- wyłazimy nawet spod kołdry by podnieść to "coś" i położyć na miejsce sad

Ale jednocześnie wcale nie sprzątamy codziennie,
w szafkach bywa nie poskładane...
Ten "pedantyzm" jest po prostu "wybiórczy" smile
A jak u Was ?
Obserwuj wątek
    • diara Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 09:50
      Mam identycznie!
      Ale chyba najbardziej przeszkadza mi jak zasłona jest nierówno dosunięta. O
      rany, nie raz poprawiam po kilka razy żeby było dobrze.
      Albo jak herbaty w kubku jest za mało, tzn nie jest dolane do pełna.
      I ogólnie wszystkie "krzywości", ktore powinny być proste. Np nie znoszę kiedy
      bieżnik na ławie jest przekrzywiony, albo obrus na stole w kuchni.

      Ale czasem to naprawdę mi odbija. Ostatnio koleżanka mi poskładała kilka ubrań
      po praniu ale zrobiła to inaczej niż ja. I ja wariatka musiałam to poprawić po
      swojemu, jak już kolezanka poszła. Chore jakieś, nie wiem skąd się to bierze!
    • koleandra Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 09:54
      A u mnie może byc bałagan przez tydzień... ale jak już sprzątam to robię to
      szalenie dokładnie, w żadnym kąciku nie może zostać nawet pyłek.
      Nie potrafię wytrzeć kurzu tylko przesuwając przedmioty, wszystko musi byc
      zdjęte a potem ustawione od nowa.
      Ja nawet już jeść normalnie nie umiem.... tylko dopiero jak Ada uśnie w
      południe to ja spokojnie przygotowuje sobie śniadanie i powolutku jem.
      Książki na półce - może to trochę głupie - poukładane od największej do
      najmniejszej smile))
      Ten pedantyzm tez taki trochę częściowy bo w takiej np. piwnicy to tylko
      wrzucam i nie patrzę na bałagan.
    • sylvic Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 09:59
      Ja mam dokładnie tak jak WY

      Tak samo z kanapkami - musza być równo posmarowane, do samej końcówki, chleb
      równo, odpowiednio cienko pokrojony itp.
      Gdy cos tam "krzywo lezy", albo jakiś rożek jest zagięty, to nawet leżąc w
      łóżku musze wyrównać

      No i też w zasadzie wybiórczo - tzn. MÓJ nieporządek "akceptuję" - ale
      generalnie bałagam mnie męczy
    • sowa_hu_hu Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 10:14
      o raju ale temat smile moja mam jest pednatką do obrzydzenia! wg niej ja jestem
      totalna syfiarą... ale chyba nie do końca! tak jak pisała ewa też potrafie sie
      zrywać z łóżka aby coś podnieśc bo mnie denerwuje... ręczniki muszą byc
      poskaładane , chodniczki róno ułozeone- takie tam male świry smile
      poza tym jestem bardzod robiazgowa co dos wojej osoby! mała plamka czyd ziurka
      w ubraniu i juz cały dzień zepsuty - słowo daje!!! to barzo uciązliwe...
    • ania.silenter_exunruzanka Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 10:20
      W ogole nie jestem pedantycznasad.
      pozdrawiam
    • bea.bea Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 10:26
      przewróciło sie niech leży...zanim stęchnie to długo jeszcze....
      to móje motto smile)
      • ewa2233 do Bea.Bea i ani :) 23.08.04, 10:30
        Wy to macie dobrze ! smile
        Moje życie przypomina czasem "Dzień świra" smile
        • bea.bea Re: do Bea.Bea i ani :) 23.08.04, 11:31
          czy tak dobrze smile)))
          jak mały nie śpi to mam totakną demolke w domu...znasz to smile)
          jak śpi to szybko prubuje ogarnąc sytuacje...i tak w kółko smile))
          a ponieważ śpi coraz żadziej , wiec zaczęłam przyzwyczajać sie do bałaganu smile))
          strefa mroku i już smile))
    • 18lipiec Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 10:28
      Ja bardzo.
      W domu zawsze jest i zawsze musi być czysto,pachnąco, nie ma kurzu, łazienka
      lśni.
      Sama też często się kapie, myję głowę,jestem odprasowana, bez dziur i w ładnych
      ubraniach.
      Cenię sobię estetykę i czystość ponad wszystko. Nie cierpię brudasów i
      bałaganiarzy.
    • libra.alicja Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 10:33
      Chyba chorobliwie.

      Książki na półce według wielkości, grubości, itp.
      Pranie powieszone według kolorów, np. majtki zawsze w tą sama stronę (jak byłam
      w ciąży i mąż wieszał pranie, to potem po kryjomu poprawiałam, bo nie mogłam na
      to patrzeć).
      Jak piję z butelki, to zawsze ustalona liczba łyków.
      Generalanie ma byc równo, najlepiej według jakiegoś klucza.

      Jak oglądaliśmy "Dzień Świra", to mąż stwierdził: to o tobie.
      A ja się przeraziłam, bo wiele sytuacji było jak z mojego życia (nie napiszę
      które).

      Staram się trochę odpuścić. Bo złapałam się na tym, że budując z córką z
      klocków lego, wszystko musi być symetryczne i w odpowiednich kolorach. A gdzie
      miejsce na rozwijanie fantazji dziecka? Teraz nie ingeruję w to, ale musiałam
      do tego świadomie dojść.

      Jednocześnie często mam bałagan w kuchni albo w szafie. Nie jestem maniaczką
      sprzatania, ale pewne rzeczy muszą byc we właściwym miejscu, czasie i
      kolejności.
      Mam ambicję dalej z tym walczyć. Dla dobra rodziny przede wszystkim.
      • koleandra Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 11:05
        libra.alicja napisała:

        > Chyba chorobliwie.
        >
        > Książki na półce według wielkości, grubości, itp.
        > Pranie powieszone według kolorów, np. majtki zawsze w tą sama stronę (jak
        byłam
        >
        > w ciąży i mąż wieszał pranie, to potem po kryjomu poprawiałam, bo nie mogłam
        na
        >
        > to patrzeć).

        O właśnie! Mój mąż ostatnio pranie wieszał a ja mu zrobiłam awanturę z
        płaczem "że przecież nie można tak byle jak powiesić" i wszystko popoprawiałam
        po swojemu. Aż mi wstyd teraz.... on to ma ze mną ciężkie życie.
        A poza tym mam coś takiego jak "nerwica natręctw". Wszystko liczę, wszystkiego
        musi byc po równo, jak idę chodnikiem to pilnuję, żeby nogę na określinych
        płytkach stawiać i koniecznie w równych odległościach. Określoną ilość razy
        przełykam slinę, płuczę talerze.... itp. itd... można by tak wymieniac i
        wymieniac ale wiecie o co chodzi.
        • wiklinka Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 11:32
          Tak, tak, ja też liczę. Ale ponieważ to strasznie męczące i utrudniające życie,
          zaczęłam walczyć. I muszę sie pochwalić, że osiągnęłam pewne sukcesy.
          Na szczęście ominęło mnie przynajmniej czytanie etykietek smile

          Do niedawna męczyła mnie jeszcze jedna przypadłość: jeśli jedną nogą nadepnęłam
          pękniętą płytkę chodnikową, to zaraz drugą musiałam "wyrównać". Na szczeście wink
          mamy w Polsce dużo popękanych chodników.
          • fiszerowa Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 11:52
            O rany!!! Plyty chodnikowe!!! Jak moglam zapomniec wink Ja tez to mialam (tak
            gdzies do liceum).

            A liczenie wagonow pociagu na przejezdzie kolejowym? Jak bylam mala (szkola
            podstawowa) moja droga z i do szkoly wiodla przez tory. Moglam stac i 2 godziny
            i czekac na pociag wink. Bo wagonow musialo byc ponad 40 i musialo byc
            parzyscie wink
    • fiszerowa Natrectwa ;-) 23.08.04, 10:56
      Pedantyczna zupelnie nie jestem. Raz w tygodniu przychodzi do mnie dziewczyna
      posprzatac, bo ja tego nie znosze (ale oficjalnie jestem alergikiem i nie
      moge). Dwa razy w tygodniu musze odkurzyc, bo mam koty i siersc fruwa tabunami.
      Za to natrectwa wink)))....
      - kawa do kubka - ilosc musi sie zgadzac co do ziarenka,
      - trzykolorowy sewis obiadowy wkladany do szafki w odpowiedniej kolejnosci -
      np. talerze: niebieski, zolty, zielony, niebieski, zolty itd...
      - ubrania w szafie pod kancik, w odpowiedniej kolejnosci,
      - ubranie musi pasowac do siebie kolorystycznie, jesli dziecko mi sie ubrudzi i
      np. spodnie nie beda pasowaly do zmienionej bluzki to tez je zmienie,
      - generalnie w calym balaganie wszystko ma swoje miejsce i nie daj Boze zeby
      zmienilo wink
      - to co pisala Alicja - klocki - to tez moja zmora - jestem pani symetryczna i
      kolorki tez musza sie zgadzac,
      - no i najwieksza zmora: LICZENIE! Licze wszystko co sie da, nawet wyjmowane
      ciuchy z pralki wink
      Staram sie nad soba pracowac. Ale czesto lapie sie w trakcie, ze znowu robie
      cos glupiego

      pozdrawiam
      "natretna" Fiszerowa
      • sowa_hu_hu Re: Natrectwa ;-) 23.08.04, 15:55
        hehe smile co do ubioru to mam lekkie zboczenie na punkcie dobieranie kolorów!
        zarówno u siebie jak i u dziecka - mój chłop to czasami wytrzymać nie moze ze
        mną smile acha! no i czyste buty - to moja obsesja - nosze ze sobą czyscik i
        husteczki i czyszcze albo wycieramz kurzu - nienawidze brudnych butów!!!
    • wiklinka Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 11:21
      Ależ mnie ucieszyłyście. Myslałam, że jestem jedyną terrorystką rodziny wink
      U mnie też pedantyzm działa wybiórczo - uświadomiłam sobie to dzieki Waszym
      postom.
      Naczynia muszą! być zmyte zaraz po jedzeniu, a najlepiej jeszcze myć w trakcie
      gotowania, żeby cały czas było czyto i estetycznie (walczę z tym, a ściślej
      walczy mój mąż, który twierdzi, że kuchnia to nie muzeum i lepiej zjesc ciepły
      obiad i potem zmyć niż odwrotnie).
      Do tego wiecznie odkurzam - wszystko... podłogi, półki, kanapy, kota, pyłek
      latający w powietrzu...
      Wszystko musi być zawsze na swoim miejscu, wściekam sie i od razu przestawiam
      na "swoje" miejsce kubek, poduszkę na kanapie, taboret pod stół, serek w
      lodówce, itp.
      Bieliznę układam według kolorów, marynarki wg przeznaczenia (do pracy, na
      wieczór), ksiązki tematycznie, a tak rozdzielone "wielkościowo".

      Jak byłam mała to każdego dnia przed Dobranocką "ćwiczyłam" ten sam rytuał:
      bieg do kibelka, siusiu (niezależnie od potrzeby), poprawianie wszystkich
      poduch na kanapie, równiutkie ich układanie, ułożenie kapci równiuteńsko obok
      siebie i dopiero mogłam obejrzeć bajkę. Na szczęście wyrosłam z tego.

      Z drugiej strony ciągle leżą sterty nieuporządkowanych dokumentów, niewpiętych
      rachunków, starych gazet, niepotrzebnych bibelotów. Tak nie cierpię tego
      układać, że nie potrafię się zmusić, żeby cokolwiek z tym zrobić. I obrastam...

      Te głupie pedantyczne przyzwyczajenia mam chyba po mamie - czyścioszce, która
      nota bene uważa mnie za bałaganiarę.

      Pozdrawiam smile
    • judytak Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 11:22
      to poprawianie wszystkiego, co krzywo leży, prostowanie zagiętych rogów,
      zamykanie niedomkniętych drzwi - to mój starszy syn...
      i ma tak od małego, chyba to wrodzone ;o)

      ja zwracam uwagę raczej tylko na praktyczność - też poprawiam zawieszone pranie
      po mężu, ale nie dlatego, że mi się nie podoba, tylko dlatego, że będzie schło
      nierówno, no i będzie za bardzo zagniecione ;o)

      i nie pozwalam, żeby ktoś mi posłodził herbaty, zrobił kanapkę albo nałożył
      jedzenie - bo będzie nie tak, jak trzeba ;o)

      nic nie liczę, za to wszystko czytam - żadna etykietka, instrukcja obsługi, czy
      gazeta, w który było coś zawinięte, nie umknie ;o)

      pozdrawiam
      Judyta
      • kocianna Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 11:32
        MATKO BOSKA! Ja to bym z wami nie wytrzymała ani jednej godziny! U mnie nie
        jest jakoś specjalnie brudno, ale absolutnie nie przeszkadza mi rozwalone łóżko
        w sypialni ze zmięta piżamą na środku, krzywa firanka (koty ją tarmoszą,
        musiałabym poprawiać kilkaset razy dziennie), sprzątam - tzn. układam mniej-
        więcej to, co porozwalałam wcześniej - ok. raz dziennie. Hurtowo, że tak
        powiem, ale po dwóch godzinach wszytsko wraca do poprzedniego stanu smile))
      • ewa2233 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 11:38
        Kurcze! Nawet nie zdawalam sobie z tego sprawy,
        że zmywanie garnków podczas gotowania tez należy do "tematu" !!! smile))
        Skarpetki wiszą poparowane, a majtki w jedną stronę !
        Po mężu poprawiam rozwieszenie prania, ale tak, żeby nie widział smile
        No i kawa (ściśle określona ilość w kubku) MUSI być zaparzona ze świeżej wody,
        bo inaczej nie smakuje !
        Klocki Lego parę razy posegregowałam synowi kolorami
        (każdy kolor w innej reklamówce) - a ma tego (tak "na oko") ze 3 duże wiadra smile
      • agusiah Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 24.08.04, 17:09
        Judyta - to z tym czytaniem to o mnie. Kiedyś nie miałam nic pisanego w zasięgu
        wzroku, to wygrzebałam stary bilet tramwajowy i go dokładnie przeczytałam smile.
        • agusiah Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 24.08.04, 17:18
          Ale dobrze, że mój mąż nie ma tak z książkami - nie znisłabym układania według
          rozmiaru, muszę mieć tematycznie, i jeszcze najlepiej według alfabetu,ale z tym
          trudno.
    • ania.freszel Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 11:43
      Dokladnie tak samo. Bardzo wybiorczy pedantyzm. Nienawidze po prostu panicznie nienawidze brudu. Brudnych rak, brudnych podlog (sprzatam pare razy dziennie), brudnych ciuchow. Brzydze sie strasznie. Dziecku myje rece pare razy na godzine. Jednoczesnie jak najbardziej dopuszczam balagan. Czesto taki ze nie wiadomo gdzie co jest.
      Aneczka
    • aniask_mama Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 14:52
      No to mi się humor poprawił, bo podobno ja jestem pedantyczna, zaraz każę
      przeczytać mężowi te posty wink
    • jagienkaa Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 14:55
      ja też mam identycznie!!!
      • verdana Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 15:06
        Jezu, dziewczyny, wyluzujcie! Mycie dziecku parę razy na godzinę rak? Budowanie
        z lego kolorami? Płacz, bo majtki nie w ta stronę?
        Dzieci powinny mieć w mieszkaniu pewien luz, jak one to wytrzymają!
        A pewne zachowania (wymieniać nie będę) to jak stona z podręcznika psychologii
        o nerwicy natręctw. To juz się leczy!
        • ania.freszel Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 15:20
          verdana napisała:

          > Jezu, dziewczyny, wyluzujcie! Mycie dziecku parę razy na godzinę rak?

          No tak, ale my mieszkamy w domu z ogrodem, dziecko tam sie bawi i sie brudzi a
          ja mam nerwice natrectw, jak juz wczesniej wspomnialam, na punkcie brudusmile))
          Taki moj maly bzik, inni maja gorsze....
        • marianka15 Ale z was fascynujące kobiety! 23.08.04, 15:20
          Poważnie, jestem pod wrażeniem! Bo u mnie wszystko jest jakieś takie...
          normalne... Ani w jedną, ani w drugą... Ani pedantyzm, ani bałagan... Nawet nie
          wiedziałabym, co pisać w tym wątku.
          Czy to znaczy, że jestem nudna? Chyba tak.... WY TO MACIE DOBRZE!
      • agaizosia Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 15:18
        Też cierpię na wybiórczy pedantyzm i teraz to sobie,dzieki
        wam,uświadomiłam.Ciągle piorę, wieszam równo, ksiązki układam równo
        itd.Generalnie nie znoszę brudu. Jak zabierałam się do nauki to musiałam
        najpierw posprzątać i tylko w ostatnim agonalnym etapie,tuż przed samym
        egzaminem już na nic nie zwracałam uwagi. Mam nadzieję,że to się nie pogłębia z
        wiekiem i nie rozszerza na nowe dziedziny,bo kto ze mną wytrzyma....wink
        Pozdrawiam Agnieszka
        • pesteczka5 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 15:50
          Czasem zastanawiam się, dlaczego kobiety tak lubią sprzątać i układać.

          Ponieważ mam trochę tak (wieszanie prania w jednę stronę, sterylna czystosc w
          łazience) a trochę tak (przewróciło się, niech leży) przemyślałam sprawę
          metodycznie i wymyśliłam co następuje:

          życie mam jedno, więc wolę czytać
          pić kawę
          podziwiać jak cudnie bawią sie moje dzieci
          głaskać psa
          siedzieć w fotelu i patrzeć jak wrzosy kwitna na balkonie
          podziwiać kosmatą skórkę słodkich moreli
          niż latać z każdą pestką do kosza, choć blat brudzi
          niż latać ze ścierą w kółko goniąc fuzle i pyłki

          Ale jak już sprzątam, to sprzątam, lizać można

          Generalnie w szafach sprzątam, jak mam nowy ciuszek, który mnie do walki
          zagrzewa
          w szafkach układam, jak kupię nowy serwis do kawy itp.

          Nowa aranżacja balkonu, nowe kolory w sypialni - jestem pierwsza
          Codzienny mozolny trud - raczej pani do sprzątaniasmile) albo niech bedzie, jak
          jest...

          mam tylko kota na punkcie mycia rąk w kuchni (jajka, drób) - moje dziecko miało
          salmonellozę i nie chcę więcejsad(

          Pozdrawiam serdecznie, odprężcie się, trochę dystansu!

          P.S. Liczenie płyt chodnkowych, picie do pary itp-d to nerwica natręctw.
          Uważajcie. Wiem, bo miałam - już nie mamsmile

          • pesteczka5 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 15:56
            I jeszcze jedno - po mężu nie poprawiam!
            Co z tego, ze pranie wyschnie krzywo, ręczniki złożone brzydszym brzegiem w tę
            stronę, którą widać, dzieci ubrane nie do kompletu? masło raz nie to, co
            zawsze - niech będzie... jajka kupił pewnie najmniejsze na targu, pies naniósł
            piasku, dzieci maszerowały z tatą przez miasto z lodowymi wąsami...


            Co to wszystko znaczy naprzeciwko wieczności! smile)
            • judytak Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 24.08.04, 09:14
              pesteczka5 napisała:

              > I jeszcze jedno - po mężu nie poprawiam!

              ja też wieczorem nie poprawiam, wolę iść spać :o)
              ale rano, jak jestem w łazience, i wszyscy jeszcze śpią, i te dwie minuty nie
              robią żadnej różnicy...

              > Co z tego, ze pranie wyschnie krzywo,

              jak to co, trzeba będzie prasować! a jak porządnie rozwiesić, to nie trzeba ;o)

              > dzieci ubrane nie do kompletu?

              dzieci same wiedzą, jak mają być ubrane :o)

              > zawsze masło raz nie to, co

              chyba u nas za każdym razem jest inne :o)
              mój mąż kupuje "dla rozrywki" zawsze wszystko inne,
              a ja kupuję zawsze takie same - nie dlatego, że musi być "ten sam", a dlatego,
              że tak nie trzeba myśleć, wybierać, i wielkie zakupy raz-na-dwa-tygodnie można
              zrobić w półgodziny!

              > Co to wszystko znaczy naprzeciwko wieczności! smile)

              o, to moja dewiza, "co to wobec wieczności?!" :o)
              mówię na ogół wtedy, jak któreś z dzieci coś rozlało, rozmazało, itp. itd.
              (albo jak mąż nie może przeboleć, że kupiłam coś drożej, a obok w innym sklepie
              było taniej ;o))

              pozdrawiam
              Judyta



    • poleczka2 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 15:45
      Ja też. Zawsze sprzątam po moim mężu który swoje czasopisma muzyczne wkłada nie
      w to miejsce gdzie powinny być. W kuchni lubię mieć porządek jak i w łazience.
      Nie cierpię brudnych naczyń w zlewie więc zmywam nawet w czasie gotowania.
      Potem zaraz odkładam na swoje miejsce.
      Zanim idę spać ubrania muszę mieć ułożone "w kostkę", to nawyk jeszcze z czasów
      szkolnych.
    • gwiazdka19 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 17:08
      z ta kołdra to mnie rosmieszyło!!! jak bym mojego męza widziała kładacego sie
      do snu.Będzie 1000 razy wstawac i krazyc po pokoju przkładając jedną rzecz z
      miejsca na miejsce.Wrrrr jak mnie to denerwuje.
      • dotima Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 19:23
        Uświadomiłyscie mi że też cierpię na wybiórczy pedantyzm! Mam tak samo z tym
        poprawianiem czegos co jest krzywe lub niesymetryczne, przewieszaniem prania,
        składaniem majtek w tę samą stronę itd. Ale to chyba nie tyle z porządnictwa co
        z chęci by "było po mojemu". Najbardziej mi smakuje jedzenie, które sama
        doprawię, jak ktoś mi coś przygotuje to zawsze coś będzie nie tak... Straszne
        to jest, a dopiero teraz to wyraźnie zobaczyłam. A w sprawach istotnych - jak
        np. porzadkowanie papierów itd. tego nie mam (a szkoda), zawsze się gubię w
        takich generalnych porządkach bo dochodzę do momentu, gdy nie da się czegoś
        usystematyzować, nadać czemuś jakiejś kategorii - wtedy sz..g mnie trafia i
        rzucam wszystko w ch..ę. Bo jak sie nie da tak do końca to wolę burdel totalny.
        Chyba czas się zmienić...
        • grzalka Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 21:01
          Kurcze, czyli jednak "dzien swira" to nie fikcja wink)))
          Ja tak nie mam w ogole, ale niezle sie ubawilam czytajac ten watek wink
          Najbardziej mnie zdumiewa stosunek kobiet do wieszania prania...
          A tak w ogole to skad wam sie to wzielo?
    • danik1 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 21:18
      Bardzo fajnie sie czyta a niektore posty sa wrecz zabawne, ale z doswiadczenia
      wiem, ze w zyciu nie jest tak kolorowo i takie przypadlosci moga niezle
      komplikowac nasza sielanke.
      Po przeczytaniu Waszych watkow uswiadomilam sobie, ze z niektorych
      pedantycznych zachowan nie zdawalam sobie sprawy na codzien, ale do rzeczy.
      Kiedys nie moglam zajac sie lekcjami jak na biurku byl "balagan" ( w moim
      mniemaniu oczywiscie).
      Ciuchy i naczynia na suszarkach musza stac rowniutko a nie z przypadku.
      W szafkach tez wszystko ma swoje miejsce.
      Maslo na kanapkach - od brzegu do brzegu i jednolicie.
      W lodowce wszystko rowniutko. Wszedzie indziej rowniez.
      Jak bylam mala to podobno przed spaniem ciuszki skladalam w kosteczke, nie
      zostalo mi do teraz i dobrze.

      Libra.alicja mam to samo z klockami lego. Musialam sie opanowac. Teraz juz mnie
      nie ciagnie aby synkowi pozmieniac uklad kolorow w konstrukcji.

      Koleandra moj maz tez nie ma ze mna latwo. Pracowalam nad soba i teraz jest
      lepiej, ale czasami jak mam nawroty to tez potrafie zrobic awanture, ze cos
      jest nie tak jak powinno.

      Pozatym ten moj pedantyzm tez jest wybiorczy i chwla bogu!
      • ms78 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 21:55
        wlasciwie pod kazdym postem moge sie podpisac. nie bede wymieniac w czym jestem
        pedentka bo wszytsko chyba zostalo juz napisane. dodam tylko ze jak wieszam
        pranie to np. kazda rzecz musi miec dwa identyczne spinacze. nie do przyjecia
        jest ze np. zolty podkoszulek jest przypiety spinaczem zielonym i czerwonym.
        najlepsze sa dwa zolte ale jak nie ma moga byc innego koloru ale
        identycznego!!! to taka skaza.
        ubrania w szafie tez mam kolorami poukladane
    • josik11 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 21:46
      Hm.. nie wiedzialam ze jestem pedantka a tu jednak jestem...
      Pranie powieszone w ten sposob ze na jednym sznurku moje rzeczy na drugim meza
      na trzecim dziecka, skarpety to do pary wiadomo, jedna rzecz musi miec ten sam
      kolor klamerek, wiadomo rzeczy ida kolorystycznie.
      Papier toaletowy musi odwijac sie od zewnatrz.
      Za kazdym razem poprawiam reczniki w lazience.
      Kosmetyki na polce stoja w odp. kolejnosci.
      Nigdy nie piore jak pralka jest do polowy pelna, wtedy mam taka manie ze jak
      np. w tej pralce sa czerwone rzeczy to przez kolejne dni musze miec cos
      czerwonego zalozone - ale to nie pedantycznosc a glupota hihihi
      W kuchni wszystkie brudne naczynia musza byc w zlewie od razu mimo to ze zmywac
      nienawidze i mam pod koniec dnia dwie pelne komory garow.
      Ksiazki w pokoju ulozone od najwiekszej do najmniejszej.
      Plyty CD na stojaku w ten sposob ze najpierw leca polskie nagrania a potem
      zagraniczne.
      Oczywiscie wsztystko co sie da to licze.
      Plyty chodnikowe - skad ja to znam smile
      Nie no iletego jest! mam nadzieje ze to juz wsyztsko!
      • danik1 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 24.08.04, 14:38
        josik11 napisała:

        > Papier toaletowy musi odwijac sie od zewnatrz.

        No wlasnie, zapomnialam! Poprawiam nawet w pubicznych! Taki bzik!
    • erinaceus Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 23.08.04, 22:24
      Jak widać nie ja jedna jestem świrnięta:
      - wszystko dobieram kolorystycznie (nawet papier toaletowy i mydło w kostce do
      koloru kafli w łazience)
      - ciuchy złożone pedantycznie, jak się suszą to pogrupowane i ładnie rozwieszone
      - poleruję nawet stalowy kosz na śmieci
      - jak mi się buty ubrudzą, to czyszczę nawet na spacerze
      - obroża psa musi pasować do smyczy
      - samochód myję prawie kazdego dnia
      - nie ścierpię nawet jednego chwasta w ogródku
      - wszystko jest ułozone równiutko - jeśli nieład - to bardzo zaplanowany
      - zanim zjem obiad, to myję garnki, w którym go przygotowywałam
      nie wspomnę nawet o bezustannym poprawianiu poduszek, obrusów, zasłon, kap,
      książek...
      Ale ciekawi mnie jedno - mój mąż mówi, ze jestem chora (nerwica natręctw) i
      chyba naprawdę tak myśli. I do tego buntuje się - nie chce nic robić, bo
      twierdzi, że ja i tak cos po nim poprawię. U Was też tak jest?
      • ewa2233 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 24.08.04, 09:13
        grzalka zapytała: A tak w ogole to skad wam sie to wzielo?

        Ja obstawiam, że skoro moje rodzeństwo też TO ma,
        to pewnie jakoś genetycznie zostało nam "podane" smile
        Mój ojciec W GARAŻU ma każdy rozmiar śrubek osobno,
        wszystko inne też posegregowane i na swoim miejscu smile
        Auto lśni, silnik lśni, w środku czyściutko - nawet pyłku nie ma ...


        erinaceus napisała: mój mąż nie chce nic robić, bo > twierdzi, że ja i tak cos
        po nim poprawię. U Was też tak jest?

        Mój mąż nie ma nic przeciwko, bo On NIE WIE, że po nim poprawiam wink
        A garnki, jak pozmywam w trakcie gotowania, to tylko korzyść, no nie?
        Zawsze to mniej zostaje na "po obiedzie" smile)
        • danik1 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 24.08.04, 14:41
          ewa2233 napisała:

          > Mój ojciec W GARAŻU ma każdy rozmiar śrubek osobno,
          > wszystko inne też posegregowane i na swoim miejscu smile
          > Auto lśni, silnik lśni, w środku czyściutko - nawet pyłku nie ma ...

          To tylko pozazdroscic tacie!!!
    • koleandra Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 24.08.04, 08:44
      A ja chciałam jeszcze napisac, że z tym wszystkim walczę. Staram sie nie
      przełykac sliny 4 razy co by było do pary. Pranie zazwyczaj robie ja więc mąż
      się w to nie miesza i mam porozwieszane tak jak chcę. Kiedy mąż coś robi w domu
      to staram się nie patrzeć w ogóle żeby się nie denerwować.
      Ale wiecie co? Ja jak mam bałagan w domu i nie chce mi się sprzątac to potrafie
      złapać takiego konkretnego doła.... łącznie z migreną! Naprawdę.
      A jak już posprzątam, kwiatki ustawię co do milimetra tak jak powinny być... od
      razu czuję się lepiej.
      A mój mąż niestety jest zupełnym przeciwieństwem, on to potrafi nawet założyć
      skarpetki nie do pary - jedną czarną, drugą granatową i mu to nie przeszkadza.
    • jagusia7 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 24.08.04, 09:44
      O mnie można powiedzieć wiele rzeczy, ale nie to, że jestem pedantyczna.
      Lubię, kiedy w domu jest czysto i względny porządek, ale zupełnie nie zwracam
      uwagi, czy przedmioty stoją równiutko co do centymetra, nie poprawiam pięć razy
      jednej rzeczy i nie panikuję, kiedy jest bałagan.
      Pedantyczna jest moja teściowa, która MUSI mieć pozmywane natychmiast po
      jedzeniu, więc zmywa, nawet jeśli są goście i w efekcie goście często siedzą
      sami.
      • danik1 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 24.08.04, 14:43
        jagusia7 napisała:

        > Pedantyczna jest moja teściowa, która MUSI mieć pozmywane natychmiast po
        > jedzeniu, więc zmywa, nawet jeśli są goście i w efekcie goście często siedzą
        > sami.

        O to juz nie ladnie.
        • aniacichy Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 24.08.04, 20:18
          o zgrozo a ja mama fioła na punkcie czystości w łazience,
          szczególnie od momentu gdy mała się urodziła.
          Wszystko czyste, na swoim miejscu, czyste lustra itd.
          Niekiedy jestem wściekła sama na siebie.
          Acha chciałam dodać, ze córcia gdy tylko się ubrudzi zaraz ją przebieram
          a co się z tym wiąże ( mnóstwo prania hehe )
          Czy to normalne?smile

          pozdrawiam
          Ania i Olga
    • anita001 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 24.08.04, 21:17
      ja nie cierpie jak mi sie cos do stop przykleja, tzn jak sa brudne podlogi.
      Moglabym je myc nawet kilka razy dziennie. A po takiej czysciutkiej moge sobie
      chodzic do woli.
    • evee1 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 25.08.04, 03:01
      U mnie moze byc czysty balagan, ale nie moze byc brudnego porzadku, jezeli
      ktos rozumie o co mi chodzi. Nie lubie za bardzo kurzu, ale nie odkurzam
      codziennie, bo i tak caly dzien jestem w pracy, a wieczorem przy sztucznym
      swietle kurzu nie widac. I nie przeszkadzaja mi rozlozone w strategicznych
      punktach magazyny, gazety czy papiery. Byle rzeczy byly ulozone w miare
      rowno i zgrzebnie.
      Ale mam bzika na pukcie czystej lazienki i nie moge zniesc okruchow w kuchni,
      brudnej kuchenki czy podlogi i te ogarniam codziennie. Nie znosze tez brudasow
      w zlewie, wiec albo od razu zmywam, albo wrzycam do zmywarki. Nie pojde spac
      jezeli w zlewie stoja brudne gary, chociaz jedna szklanka sie nie przejme.
      Kanapki robie mezowi prawie codziennie, ale malo pedantycznie, z tym, ze on
      to nawet jakbym mu dala kanapke z tektury i styropianu, to by nie zauwazyl smile).
      Byle dalo sie przezuc i polknac. On sam za to jak naklada ketchup na kanapke,
      to robi to z zegarmistrzowska precyzja. Ale poza tym moze miec balagan, z tym,
      ze po latach naszego wspolnego pozycia tez juz nie czuje sie przyjemnie w
      brudzie.
      Poza tym faktycznie lubie rzeczy zrobione w moj wlasny sposob i czasami
      poprawiam cos co juz ktos wczesniej zrobil, ale inaczej. Z tym, ze czesto "moj
      wlasny sposob" ma praktyczny powod, typu strzepywanie ubran przy wieszaniu
      prania, czy wieszanie w konkretny sposob, zeby nie schly pogniecione.
      • ratyzbona Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 25.08.04, 10:57
        Weszłam na forum i zbaraniałam. Nie dlatego, że to co opisujecie wydaje mi sie
        jak z kosmosu tylko dlatego, że piszecie o tym z taką swobodą. Co prawda mój
        model porządku , w którym drzwi od szafy trzeba dopychać kolanem a do szuflad
        się nie zagląda w obawie ,że coś tam już żyje włąsnym zyciem nie musi
        odpowiadac każdemu ale to co wy robicie jest autentycznie chore! Pomyslcie o
        waszych dzieciach , które nie mogą nic zbudować bo odrazu poprawicie nie
        wspominajac już o czestym myciu rąk które może doprowadzić do różnych chorob
        dermatologicznych. Sterylna czystość może wasze dzieci doprowadzić do alergii i
        to nie jest głos osoby, która uważa porządek za rzecz zupełnie zbędną tylko
        pogląd wielu lekarzy , którzy zajmują się alergiami. No a poza tym jest takie
        ładne powiedzenie ,że dzieci dzielą się na czyste i szczesliwe. Wasze dzieci z
        pewnością są czyste.
        • koleandra Ratyzbono 25.08.04, 11:37
          U mnie to sie akurat nie zgadza bo ja dziecku nie myje rąk kilka razy na
          godzinę, nie poprawiam po niej niczego itp.
          W piachu pozwalam siedzieć, czasem chodzi umorusana a czasami tez jak jest
          bardzo spiaca to usnie bez kąpieli.
          Chodzi bardziej o przyzwyczajenia - wszystko ma stac tak jak powinno, a jak juz
          wysprzątam to bardzo mi przerszkadza np. nitka na dywanie i chocbym zasypiała
          to i tak musze sprzątnąć.
        • ewa2233 Re: jak bardzo jesteście PEDANTYCZNE ;-) 25.08.04, 11:43
          ratyzbona napisała: Co prawda mój model porządku , w którym drzwi od szafy
          trzeba dopychać kolanem a do szuflad się nie zagląda w obawie ,że coś tam już
          żyje włąsnym zyciem nie musi odpowiadac każdemu (...)

          dzieci dzielą się na czyste i szczesliwe. Wasze dzieci z > pewnością są czyste.


          hmmm...
          Twoje dzieci za to, na pewno są szczęśliwe!
          Zwłaszcza, że w świetle tego co napisałaś w szufladach zawsze znajdzie się coś,
          co żyje własnym życiem smile
          A jak wiadomo, dzieciaki potrzebują do szczęścia kontaktu ze "zwierzaczkami" smile

          Wyluzuj!
          Nie zauważyłaś "uśmieszków" smile ?
          Tak naprawdę nie jest tak źle ... Przynajmniej u mnie smile
          Od zjedzenia "równej" kanapki jeszcze nikt nie umarł smile
    • jokrru ja w ogóle i źle czuję się w towarzystwie takiej 25.08.04, 12:03
      osoby smile))))))),
      oj źle bardzo,
      ale to dłuuuuga historia i nie na forum.

      Powiem tylko tak:
      teraz profilaktycznie otaczam się wyłącznie ludźmi
      mającymi taki sam stosunek do tych spraw,
      więc....
      lepiej zadzwonić jak chce się nas odwiedzić
      aby mieć gdzie usiąść.
      smile))))))))
      A już dwukrotnie ktoś, kto odwiedził nas bez uprzedzenia
      zapytał całkiem poważnie:
      "co to, macie remont ?"

      smile)))))))))))
      Pozdrawiam,
      i cieszę się, że komputer nie ma kamery,

      K.


      Pozdrawiam,
      K.
      • cubus1 Ja też współczuje... 25.08.04, 12:54
        Moje dziecko również należy do tych szczęśliwych...
        • ratyzbona Re: Ja też współczuje... 25.08.04, 14:48
          Przydało by się drobne sprostowanie - nie mam jeszcze włąsnych dzieci i to co
          piszę o wpływie porządku na ich wychowanie znam z własnego doświdczenia. U mnie
          w domu nigdy nie było porządku a ja jak się ubrudziłam w piaskonicy to
          chodziłam brudna. Nigdy bałagan mi nie przeszkadzał wręcz przeciwnie - bałagan
          sprawiał ,że nigdzie nie było tak jak w domu - swobodnie i swojsko. Dlatego też
          uważam ,że starając się utrzymać w domu idealny porządek i sterylność nigdy nie
          uczyni się z domu miejsca naprawdę przyjaznego . Bo w końca , kto czuł by się
          dobrze mając świadomość, że niczego nie można pobrudzić, potrącić, zalać,
          przwrócić czy przestawić.
          • wiklinka Re: Ja też współczuje... 05.09.04, 11:31
            ratyzbono, to chyba nie do konca tak...
            Utrzymuje w domu porządek ("idealny" na ile sie da mając w domu kota). Od
            swoich gosci często słyszę, że mamy fajne, przytulne, "cieplutkie" mieszkanko.
            I ludzie dobrze się w nim czuja.
            Nie sądzę by było im przytulniej, gdyby siedzieli wśród kubków z niedopitą
            herbatką, nie wyrzuconych papierków po batonikach i ciasteczkach, czy też gdyby
            mieli korzystać z brudnej, nieswieżej łazienki wśród zapaszkow nieuprzątnietnej
            kuwetki kocurka.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka