shumi-mi-las
04.06.14, 18:52
Po pewnym zabiegu, pacjent czeka na wypis. Dostaje go od lekarza z poleceniem kontroli za tydzień. Jako ze konieczny jest kolejny zabieg za jakiś czas, pacjent pyta o terminy. Lekarz prosto z mostu, ze jeśli pacjent zjawi się na kontrole w gabinecie prywatnym - za tydzień, potem po trzech kolejnych i za dwa mce, to termin będzie szybszy. Jeśli wybierze szpitalną poradnie nie można przewidzieć terminu (na ten zabieg pacjent czekał dokładnie 1,5roku !!! A na sali leżał z pacjentem który czekał tylko pół roku - najwyraźniej pacjent z prywatnego gabinetu. Co mnie najbardziej zbulwersowało to arogancja lekarza i zero nie wiem... Rozumiem ze tak bywa, mimo nagonki na podwójne listy zapisów do szpitala, ale ten lekarz widać było czuł się absolutnie bezkarny. Traktuje szpital jak swój prywatny! I pacjent oczywiście pójdzie prywatnie. Ale mam ochotę nagrać wizytę.